„Dałem się okraść jak frajer. Bank stanął po mojej stronie” – pierwsza część tej historii jest oczywista, druga niekoniecznie. Rzecz dotyczy bardzo częstego problemu, czyli przypadkowo uruchomionego cyklicznego obciążenia karty płatniczej. Jeśli kwota nie jest wysoka, nie mamy włączonych powiadomień i natychmiast przesuwamy do kosza wyciągi z banku, możemy nie dowiedzieć się przez długie miesiące, że wyrzucamy w błoto pieniądze
W dzisiejszych czasach coraz więcej transakcji kartowych to tzw. obciążenia cykliczne. Każdy sklep internetowy, w którym kupujemy jakąś usługę jednorazowo, marzy o tym, żeby nas skonwertować na klienta płacącego stale. Więc namawiają nas do obciążenia cyklicznego. Czasem kuszą zniżką, czasem dodatkowymi usługami w pakiecie. Albo darmowym okresem próbnym, pod warunkiem że z góry przypniemy kartę do usługi i zgodzimy się, że po upływie określonego czasu zostanie włączona subskrypcja.
- Zatrzęsienie firm, które ułatwiają inwestowanie oszczędności. Której powierzyć pieniądze? Jak zmierzyć wiarygodność brokera? Check-lista! [POWERED BY SAXO BANK]
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- ZUS nie wystarczy: trzeba zacząć inwestować, ale… Pięć błędów początkującego inwestora. Jak się przed nimi bronić? Rady po 30 latach doświadczeń [POWERED BY UNICREDIT]
Drugim problemem jest to, że systemy bankowości internetowej i mobilnej większości banków są do tej rewolucji nieprzygotowane. A więc, chodząc po stronie internetowej albo aplikacji mobilnej swojego banku, nie jest łatwo dostać się do tej części danych, które pozwalają nie tylko obejrzeć w jednym miejscu wszystkie subskrypcje i obciążenia cykliczne przypięte do karty, ale też łatwo je włączać i wyłączać. To w dzisiejszych czasach powinna być jedna z podstawowych usług każdego banku. A niestety nie jest.
„Dałem się okraść jak frajer”
Nie ma oczywiście żadnych statystyk, z których by wynikało, ile pieniędzy z tego powodu wyrzucamy w błoto. Ale na pewno nie są to małe kwoty. Mało kto ma nawyk systematycznego robienia porządków w subskrypcjach. Jeśli nie mamy do tego wygodnego narzędzia, to w sumie się nie dziwię. Uważam, że banki powinny potraktować ułatwienie klientom zarządzania ich subskrypcjami priorytetowo. To może być jeden z argumentów, który może przekonać parę osób do płacenia za konto osobiste.
„Dałem się okraść jak frajer. Kiedyś kliknąłem jakiś baner na stronie internetowej. Chciałem kupić wynik jakiegoś testu za 1 euro. Podałem numer karty. Nie wyraziłem natomiast zgody na pobieranie mi co miesiąc pieniędzy. A jednak przez kolejnych kilkanaście miesięcy z mojej karty schodziło po kilkadziesiąt złotych. Nie wiem, za co. Nie zauważyłem tego obciążenia, bo kto dziś zauważa jedną transakcję w dżungli subskrypcji, aplikacji, mikropłatności, odroczonych płatności i innych obciążeń. Zorientowałem się dopiero wtedy, gdy usiadłem i przeanalizowałem wszystkie wydatki z konta za 2025 rok”
– taką historię miałem ostatnio przed oczami. Wydaje mi się, że wielu z Was mogłoby napisać to samo (choć w duszy mam nadzieję, że jednak nie tak wielu, bo powyższe fakty świadczą o dużym roztargnieniu klienta banku). Oczywiście pierwszą reakcją był telefon do banku. I, co ciekawe, bank odegrał w tej historii umiarkowanie pozytywną rolę. Nie było zniechęcania do składania reklamacji ani charakterystycznej opryskliwości sugerującej klientowi, że nie powinien tak się awanturować.
Pracownik banku – w tym przypadku mBanku – poświęcił klientowi dużo czasu i uspokoił go, a to w dzisiejszych czasach waluta mająca wyjątkowo wysokie notowania. Wytłumaczył klientowi istnienie usługi chargeback (i znaczenie art. 46 ust.1 ustawy o usługach płatniczych) i spędził z nim mniej więcej półtorej godziny na wspólnym spisywaniu reklamacji. Na koniec powiedział, że jeśli klient nie wyraził zgody na to obciążenie, to opcja chargeback powinna zadziałać.
Czego uczy ta historia? Przede wszystkim tego, żeby jednak czytać wyciągi z banku – czy to otrzymywane drogą elektroniczną, czy papierowe. Każdemu się może zdarzyć kliknięcie jakiejś usługi internetowej albo zamówienie jakiejś subskrypcji. Chociaż nie powinno się zdarzyć podawanie, przy okazji takich zakupów, wszystkich danych karty (w erze tokenizacji naprawdę nie ma potrzeby zostawiania danych karty w przypadkowych miejscach, lepiej wybrać taki sposób płatności, który tego nie wymaga).
Nie powinno się też zdarzyć kupowanie bez przeczytania i zrozumienia warunków zakupu i sprawdzenia, czy nie został automatycznie zaznaczony jakiś check-box, który powoduje, że zakup staje się odnawialny. Generalnie prawo nakazuje, żeby klient świadomie zgodził się na takie obciążenie, ale jeśli kupujemy w sklepie zarejestrowanym na Wyspach Dziewiczych, to życzę powodzenia przy egzekwowaniu tego prawa. Może się też zdarzyć, że kupujemy „wersję próbną”, z której można zrezygnować w ciągu np. siedmiu dni, a potem zakup staje się cykliczny.
Cztery sposoby na niechciane obciążenia kartowe
Nawet jeśli te wszystkie błędy się popełni, to na koniec tarczą ochronną jest wyciąg bankowy. Na nim powinny się znajdować wszystkie obciążenia i jeśli któreś z nich jest dla nas niezrozumiałe, trzeba przeprowadzić śledztwo i „odpiąć” usługę od karty. Niestety nie zawsze jest to łatwe. Nie znam zbyt wielu banków, w których cykliczne obciążenia i subskrypcje – obok poleceń zapłaty i zleceń stałych – znajdują się wyraźnie wydzielone w bankowości elektronicznej lub w części dotyczącej kart płatniczych. Tak czy owak: jeśli nie przeczytamy wyciągu, to nawet nie będziemy mieli szansy zareagować.
Być może warto mieć do zakupów internetowych – zarówno jednorazowych, jak i subskrypcji – osobną kartę. Zastosowanie takiej higieny pomaga „sprzątać”, jeśli okaże się, że jakaś usługa jest trudna do usunięcia (najlepiej zrobić to na stronie danego usługodawcy lub sprzedawcy, ale czasem nawet nie wiemy, na której stronie coś kupiliśmy). Pomaga też robić systematyczne porządki np. raz na pół roku czy raz na rok. Wtedy kartę możemy np. unieważnić, zamówić nową i do tej nowej podpiąć te usługi, z których chcemy świadomie korzystać. A pozostałe się same unieważnią.
Niezłym rozwiązaniem jest też karta przedpłacona, być może wirtualna, do płatności internetowych. Wtedy nie trzeba jej unieważniać, bo po prostu nie będzie na niej pieniędzy, jeśli jej nie zasilimy. Wada: może się zdarzyć, że stracimy dostęp do usługi, z której korzystamy, bo zapomnimy dolać”pieniądze. Natomiast z całą pewnością konieczność dolewania pieniędzy i ból z tym związany to dobry sposób na pilnowanie się w kwestii subskrypcji i abonamentów.
Warto też włączyć powiadomienia o transakcjach kartowych w aplikacji mobilnej banku – o ile z takowej korzystamy. To jedna z zalet bycia „mobilnym” klientem: jeśli coś pójdzie nie tak, mamy szansę się o tym dowiedzieć z powiadomienia, które przyjdzie na smartfon. To nie muszą być pieniądze ściągnięte z karty w wyniku nieświadomie kupionej subskrypcji, ale sygnał, że ktoś dostał się na nasz rachunek albo że jakieś polecenie zapłaty lub zlecenie stałe nie działa prawidłowo (bo np. wygasło).
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
ZOBACZ NASZE FELIETONY I ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Raz w tygodniu Magazyn, raz w miesiącu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
zdjęcie tytułowe:



