24 września 2018

Dała się nabrać i przelała pieniądze złodziejowi. Zagraniczny bank się zorientował i zablokował przelew. Ale nie odda kasy, bo polski bank…

Dała się nabrać i przelała pieniądze złodziejowi. Zagraniczny bank się zorientował i zablokował przelew. Ale nie odda kasy, bo polski bank…

Czy to się dzieje naprawdę? W ostatniej chwili udało się zablokować pieniądze, które już prawie trafiły na konto oszusta w irlandzkim banku. Kasa w ilości 5.500 euro, zamiast wrócić do właściciela, tkwi od roku zablokowana na koncie technicznym, bo irlandzki bank nie może się dogadać z polskim mBankiem w sprawie procedury ich „uwolnienia”.

W 2017 r., w marcu, pani Beata wybrała się z rodziną na wakacje w Chorwacji. Znalazła domek w serwisie Airbnb – ani super drogi, ani też podejrzanie tani. Cena „normalna” jak na duży dom dla 11-osobowej paczki. Moja czytelniczka dopytała właściciela o parę szczegółów, a AirBnB podał numer konta, na które trzeba było wpłacić pieniądze.

Zobacz również:

Kwota była niemała, bo ponad 5.500 euro. Walutę nasi bohaterowie zdecydowali się kupić na internetowej platformie InKantor. Złotówki z konta osobistego pani Beaty w mBanku powędrowały – po przewautowaniu przez e-kantor – na jej konto walutowe w InKantorze (również prowadzone przez mBank) i stamtąd na konto w Irlandii (do banku TSB w Dublinie) żądaną kwotę w euro.

„Trzy dni po tej transakcji zadzwonił do mnie przedstawiciel InKantoru z informacją, że irlandzki bank zgłosił do mBanku pytanie czy na pewno ma zaksięgować pieniądze na wskazanym koncie. mBank zwrócił się z tym pytaniem do Inkantoru, a Inkantor do mnie. Sprawdziłam jeszcze raz kontrahenta na AirBnB i otrzymałam informację, że ta oferta była oszustwem. W serwisie nie sprawdzają wiarygodności posiadaczy mieszkań, każdy może umieścić ofertę”

– opowiada pani Beata, która oczywiście przekazała InKantorowi informację, żeby przelew został anulowany i wrócił na jej konto w mBanku, albo chociażby w InKantorze. Po dwóch tygodniach jednak nic się nie wydarzyło – pieniądze nie wróciły. Przedstawiciel InKantoru zasugerował zgłoszenie oszustwa na policji.

Bank w Irlandii „uratował” pieniądze klienta. Ale zanim je odda…

Po kilku miesiącach pani Beata straciła cierpliwość i postanowiła sama skontaktować się z TSB Bankiem w Irlandii. A konkretnie – z wydziałem oszustw. Z punktu widzenia Irlandczyków stroną transakcji jest mBank, ale menedżer w dziale fraudów zgodził się udzielić pani Beacie pewnych informacji.

„Otrzymałam informację, że TSB wysłał do mBanku komunikat SWIFT, w którym wyjaśnił, że do zwrotu pieniędzy potrzebny jest dokument Indemnity i wzór tego dokumentu został dawno temu wysłany do mBanku”

Pani Beata zapytała w InKantorze oraz mBanku dlaczego ten dokument nie został wypełniony i odesłany do Irlandii. Okazało się, że mBank otrzymał taki dokument, ale nie może go wypełnić i wysłać, bo z punktu widzenia mBanku ów dokument jest „nielegalny”.

Indemnity to standardowy dokument w przelewach międzynarodowych, używany w przypadku cofnięcia lub zwrotu przelewu. Na mocy tego dokumentu bank zwracający pieniądze uzyskuje pewność, że nie będzie ponosił żadnej odpowiedzialności, gdyby okazało się, że zwrot był niesłuszny. Bank z Irlandii – choć to on ostrzegł wszystkich, że konto, na które idzie przelew, prawdopodobnie należy do oszusta – potrzebował po prostu „listu żelaznego”.

W mBanku stwierdzili jednak, że nie używają Indemnity – a najpewniej oportunistycznie stwierdzili, że po co mają się narażać na jakieś ryzyko pokrywania czyichś strat, skoro po prostu wykonali dyspozycję – i po prostu poprosili bank w Irlandii żeby pieniądze zwrócił. Bank w Irlandii jednak uparcie mówi, że owszem, zwróci, ale po wypełnieniu dokumentu Indemnity. I tak w koło Macieju.

„Złożyłam reklamację w mBanku (ma numer 612859), jako że mam tam konto, ale reklamacja została odrzucona, gdyż nie jestem stroną w tej sprawie, mimo że chodzi o moje pieniądze. Złożyłam skargę w KNF. Wiem, że bank miał w tej sprawie pytania od nadzoru, ale nie popchnęło to sprawy do przodu”

Pani Beata próbowała na własną rękę namówić TSB Bank, by zszedł trochę z wymogów formalnych, ale ten tylko ponawiał komunikaty SWIFT do mBanku. A ponieważ nie dostawał odpowiedzi, to przy jednej z kolejnych rozmów pracownik TSB Banku zapytał moją czytelniczkę wprost: „Pani kochana, a czy ten mBank to w ogóle istnieje? Bo nie odpowiada. Może to też jest jakiś przekręt?”

„Nie bierzemy odpowiedzialności za prawidłowo wykonany przelew”

Sprawa na policji toczy się swoim rytmem. mBank odpowiadał na pisma prokuratora po trzech miesiącach, że „nie bierze odpowiedzialności za prawidłowo wykonany przelew”. Czyli mając do wyboru mieć wszystko w tyle i zachować się jak ślepy na jedno oko księgowy lub pójść na rękę i pomóc swojemu klientowi, wybrał tę pierwszą opcję.

„Wygląda na to, że pieniądze w mBanku idą tylko w jedną stronę tzn. wychodzą. A jeśli coś jest źle z przelewem to nie mają już drogi powrotu, bo mBank nie ma takiej procedury”.

– narzeka poszkodowana. W międzyczasie chęć pomocy poczuł też InKantor. Podjął mianowicie decyzję, że bierze odpowiedzialność za dokument Indemnity – wystawi go w zastępstwie banku, składając jako zabezpieczenie interesów mBanku kwotę ponad 5.500 euro. Chce tylko wiedzieć jak długo ta kwota będzie zablokowana na poczet zabezpieczenia. mBank nie zgodził się jednak na przejęcie sprawy przez InKantor.

Klientka nadal nie ma pieniędzy, które do niej należą, a które zdołał zablokować bank zanim trafiły do oszusta. Powinny być zwrócone, ale czekają na koncie technicznym TSB w oczekiwaniu na dokument z mBanku, który… nigdy nie nadejdzie. Opisywałem już sprawę, w której jeden z moich czytelników przez siedem lat czekał na odblokowanie pieniędzy „aresztowanych” przez Amerykanów, więc jestem sobie w stanie wyobrazić, że stan zawieszenia jeszcze potrwa.

Czytaj też: Nie do wiary! Przez siedem lat walczył o odzyskanie pieniędzy zablokowanych przez bank. Wszystko przez… zły tytuł przlewu

Żubr też nie chce wystawić listu żelaznego

W bardzo podobnej sprawie napisała do mnie klientka Banku Pekao, która o mało nie dała sobie ukraść 4.000 euro. Chciała kupić samochód przez internet, nabywca zamiast przelewu po zakończeniu aukcji zaproponował jej płatność „z linku”. Miał być Amazon, była podłożona strona złodziei. Podobno moja czytelniczka szybko się zorientowała i chciała odwołać już zlecony przelew SEPA.

W Banku Pekao powiedzieli jednak, że tak się nie da. Klientka nie jest w ciemię bita, więc szybko pobiegła do prokuratury i na mocy jakichś procedur udało jej się zablokować dotarcie przelewu do złodzieja. Ale bank w Holandii, do którego pieniądze dotarły i który je przyblokował, odda je tylko wtedy, gdy Pekao wystawi mu… Indemnity.

„Bank holenderski najpierw się odezwał z informacją, że potrzebuje pismo z policji o wszętym śledztwie. Wysłałam do Pekao pismo z prokuratury. Mój bank przesłał to do banku holenderskiego. A ten się odzywa ponownie i mówi, że chce od mojego banku „indemnity”, wtedy zwróci pieniądze. A mój bank twierdzi, że nie świadczy takiej usługi”

„Usługi”? To nie jest usługa tylko gwarancja ze strony polskiego banku, że Holendrzy nie poniosą żadnej odpowiedzialności, gdyby okazało się, że złodzieje ich pozwą za cofnięcie dobrego przelewu. Nasze banki, które najwyraźniej wiszą na pasku prawników, nie mają wielkiej ochoty pomóc klientowi nawet jeśli pieniądze udało się zatrzymać. Bo „nie ponosimy odpowiedzialności za prawidłowo wykonany przelew”.

Robi mi się niedobrze jak słyszę lub czytam ten polsko-bankowy bełkot. Jeśli menedżerowie banków chcą chodzić po ulicach bez konieczności spuszczania wzroku, to powinni poważnie się nad sobą zastanowić.

źródło zdjęcia tytułowego: TypographyImages/Pixabay

 

Subscribe
Powiadom o
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Andrzej
5 lat temu

Dziwnym trafem spodziewałem się, że problemy będą ze strony mBanku. Nic dziwnego, że wyniki kwartalne mają jakie mają i ludzie w końcu głosują portfelem.

Anna
5 lat temu

Ale ja już się n i e spodziewałam zachowania Pekao z żubrzykiem jak w mBanku …chyba, że to już było po (nie)dobrej zmianie…

oko
5 lat temu

mBank taki nowoczesny a nie potrafi załatwić takiej sprawy, no ja już spłaciłem debet, który mnie z nimi wiązał i żegnam się niedługo

ola
5 lat temu

jej. a co ten portal zrobił aby pomóc? bo to wygląda tak aby sobie tylko literówkę wyrobić..

Karol
5 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Szach mat.
Pani Oli zostaje tylko spóscić głowę i odejść w milczeniu.
Świetna odpowiedź Panie Macieju.

Karol
5 lat temu
Reply to  ola

Szach mat.
Pani Oli zostaje tylko spóscić głowę i odejść w milczeniu.
Świetna odpowiedź Panie Macieju.

Sosna80
5 lat temu

Pytanie: jak ten problem – wystawiania „indemnity” – wygląda w innych bankach? Panie Macieju, może by Pan popytał?
Czy tylko mBank i Żubr mają z tym problem, czy może wszystkie banki, a akurat tylko dwie czytelniczki, które padły ofiarą, zgłosiły się do Pana?
Zakładam, że to rzadkie przypadki – że spełnione są jednocześnie warunki: 1. przelewa się oszustowi kwotę na tyle dużą, że jest o co walczyć, 2. zagraniczny bank w porę wyłapie podejrzaną transakcję, 3. ofiara jest czytelnikiem Pana bloga.

Sosna80
5 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale z Pana felietonu wynika, że mBank i Żubr nie wystawiają „indemnity” – BO NIE. Nie tłumaczą, że w tej konkretnej sytuacji nie wystawiły dokumentu, bo zaszły „takie a takie” czynniki.

Sosna80
5 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Znaczy, że nigdy nie widzieli takiego kwitu na oczy.
Ja zakładam, że wystawianie takiego kwitu jest regulowane jakimiś przepisami europejskimi. Zwróćmy uwagę, że opisał pan dwie sprawy – jedna dotyczyła banku irlandzkiego, druga banku holenderskiego. Z Pana felietonu wnioskuję, że opisywany dokument ma postać dość standardową.
Z powyższego wnioskuję, że nasze polskie banki po prostu nie mają opracowanych procedur postępowania na wypadek sytuacji, które przewidują przepisy europejskie. A jeśli nie mają opracowanych stosownych procedur, to może warto je jakoś zmobilizować do opracowania? I któż będzie lepszy do mobilizowania, niż czwarta władza? 😉

anonymous
5 lat temu

A nie można w tym inkantorze zmienić mgang na inny który nie robi fochów i ponownie poinformować Irlandczyków aby zażądali (teraz od nowego banku) zaświadczenia?

Banker
5 lat temu
Reply to  anonymous

To nie logiczne co piszesz. Przelew czyli zdarzenie miało już miejsce. Strony zdarzenia są znane i nie można już tego zmienić bo to czynność zapadała. Bank ani inna instytucja nie będzie honorowała (- bo niby czemu miałaby) dokumentu od podmiotu trzeciego – innego banku nie będącego stroną w tym konkretnym zdarzeniu/relacji bankowej. Dla lepszego zobrazowania to jakbyś poszedł do lodziarni, kupił loda, zjadł. A później wrócił i zaproponował właścicielowi lodziarni zmienił dostawcę lodów – „bo tam za rogiem mają lepsze”.
Czy nawet jak zmieni to czy lód którego zjadłeś choć o odrobinę będzie lepszy?

Jarek
5 lat temu

Panie Macieju znajomy z zagranicy miał trochę inny problem. Chodziło o umożliwienie dostępu do środków w banku w Singapurze zgromadzonych w funduszu osobie trzeciej. Problem inny, ale bank wystawił właśnie dokument Indemnity, który miał być jak to Pan ładnie napisał, „listem żelaznym” dla banku. Jak mi kolega wytłumaczył jest to dla banków normalna procedura i dokument będący standardem w użyciu, aby przeprowadzić operację w sytuacji niestandardowej. Nie był to pierwszy taki dokument, który podpisywał. Tyłokryje w banku to normalka – i tak powinno być. Przez ciekawość w internecie w ciągu 2 minut wyszukałem 2 dokumenty Indemnity („Letter of Indemnity”), które… Czytaj więcej »

Alicja
5 lat temu

Polskie banki mówiąc brzydko wypinają się w takich sytuacjach, też kilka lat temu zorientowałam się, że przelałam pieniądze oszustowi- Bank Zachodni WBK umył ręce, Policja również nic nie zrobiła oprócz przyjęcia zgłoszenia… ech

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu