8 marca 2022

NBP poda nowe prognozy ekonomiczne. I pewnie znowu nie trafi. Sprawdziłem, jak specom od pilnowania inflacji idzie jej… przewidywanie

NBP poda nowe prognozy ekonomiczne. I pewnie znowu nie trafi. Sprawdziłem, jak specom od pilnowania inflacji idzie jej… przewidywanie

Osłabienie złotego, perturbacje gospodarcze wynikające z wojny i wysoka inflacja, która chyba nie przejęła się rządowymi tarczami. Z tym wszystkim musi zmierzyć się Rada Polityki Pieniężnej. Na szczęście ma wsparcie w ekonomistach z NBP, którzy co cztery miesiące przygotowują flagowy „Raport o inflacji”, w którym pokazują, jakich zmian cen się spodziewają. Policzyłem, jak sprawdzają się te prognozy. Wnioski?

We wtorek RPP zbierze się i będzie zgryzała twardy orzech. Tym trudniejszy, że posłowie ciągle nie mogą znaleźć chętnego na wakat w Radzie. Dwie dotychczasowe kandydatki zrezygnowały w ostatniej chwili przed głosowaniem.

Zobacz również:

Dziewięcioosobowe grono (i jedno puste krzesło) będzie rozstrzygało, jak zareagować na to, co się dzieje w polskiej gospodarce. Na osłabienie złotego i rosnącą inflację naturalną odpowiedzią powinno być podniesienie stóp procentowych – i tak się najprawdopodobniej stanie. Ekonomiści spodziewają się kontynuacji cyklu podwyżek o 0,5 pkt proc. To oznacza, że główna stopa wyniesie 3,25% – najwięcej od maja 2013 r.

Ale wojenna zawierucha i sankcje odbiją się także na polskiej gospodarce, której tempo wzrostu z pewnością zwolni. Dociskając monetarną śrubę, NBP może jeszcze dodatkowo stłumić aktywność gospodarczą i uszczuplić dochody do dyspozycji osób spłacających kredyty.

Zmiennych w tym równaniu jest wiele. Złoty może się dalej osłabiać, jeśli rynek nie uwierzy, że NBP jednak zadba o wartość polskiej waluty. Wzmocnić przekonanie o tym, że Glapiński i spółka nie dadzą dmuchać sobie w kaszę, mogłoby przywalenie podwyżki o 75 punktów bazowych, a nawet i o 100 punktów. Złoty złotym, a gospodarka? Prezes NBP mówił wszak, że stopy procentowe na poziomie 4% jeszcze nie zaszkodzą gospodarce.

Silniejsze podwyżki mają jednak jeszcze jeden koszt. Oprocentowanie długu wzrośnie nie tylko dla zwykłych zjadaczy chleba, ale także dla budżetu państwa. Rządowe obligacje, które dzielnie się trzymały (przynajmniej w porównaniu do waluty), w piątek trochę się posypały i dla 10-letnich papierów rentowność poszła w górę z 4,1% do 4,7%. Na tym rynku to dużo. A przecież czeka nas czas dużych wydatków budżetowych – choćby ze względu na plany wzmocnienia naszych sił zbrojnych.

Czytaj też: Co wynika dla naszych portfeli z projekcji inflacji ujawnionej przez NBP? (subiektywnieofinansach.pl)

Czy wierzyć w prognozy NBP?

Dbanie o wzrost gospodarczy nie jest jednak najważniejszym zadaniem NBP. Bank centralny ma pilnować stabilności cen. Jak mu to wychodziło? Na dłuższą metę – nieźle. Średnia inflacja w ostatnich latach to 2,2%, czyli bardzo blisko oficjalnego celu NBP. Ale ta średnia składa się z okresów deflacji i z okresów podwyższonej inflacji – jaką widzimy dzisiaj.

Nie dajmy sobie jednak mydlić oczu. NBP działa w horyzoncie 2-3 lat. Taki jest mniej więcej horyzont oddziaływania polityki pieniężnej (mówi się, że zmiany stóp procentowych najmocniej przekładają się na inflację po 4-6 kwartałach) i taka jest perspektywa przedstawianych prognoz. Wziąłem na warsztat prognozy z ostatnich kilkunastu lat. Oto co mi wyszło.

Wykres jeżowy albo meduzowy – różnie się go nazywa. Niebieskimi liniami (im ciemniejszy odcień, tym świeższa prognoza) pokazuję wszystkie projekcje od 2008 r. Na czerwono odznaczona jest zaś inflacja według GUS – średnia w każdym roku.

Co wynika z tego wykresu? Po pierwsze, odnoszę wrażenie, że prognozy NBP sprawdzają się nieźle, kiedy inflacja jest stabilna. I najlepiej jak mieści się w pobliżu celu. Tak było w latach 2017-2020. Po drugie, rzuca się w oczy tendencja do kończenia ścieżki inflacji każdej z projekcji w okolicach 2,5%. Tak jakby inflację „ciągnęło” do wyznaczonego przez NBP poziomu.

Czy chodzi o to, żeby na każdej konferencji nasi bankierzy centralni mogli uspokoić, że może teraz inflacja jest wysoka/niska, ale już za dwa lata wróci do normy – mógłby zapytać ktoś złośliwy. Ale projekcja opiera się na modelu makroekonomicznym, nie ma więc miejsca na naginanie wyników, prawda? Sprawdzam dokument źródłowy prognozy NBP:

„Projekcja powstała jako wynik procesu iteracyjnego, w trakcie którego korygowane były ścieżki niektórych zmiennych modelu, jeżeli nie były one zgodne z intuicją ekonomiczną ekspertów NBP, bazującą na ich wiedzy o procesach gospodarczych”.

Problemy z projekcją zauważali także sami zainteresowani. Na przykład Eugeniusz Gatnar, były już członek RPP, w ostatnim dniu swojej kadencji zdobył się na szczerość.

„Z projekcjami mieliśmy ten problem, że ścieżka inflacji zawsze była naszym zdaniem zaniżona. Pomiędzy projekcjami dostawaliśmy tzw. prognozy eksperckie, do użytku wewnętrznego, ale one były bardziej zbliżone do realnych procesów. Tłumaczyłem to sobie tym, że projekcja jest na bazie modelowej (…), a więc ten model nie potrafi przyszłej trajektorii CPI odpowiednio odczytać i przedstawić. Prognozy eksperckie były już bliższe prawdzie. One były krótkoterminowe, tylko na cztery kwartały, ale pomagały nam w podejmowaniu decyzji”

– powiedział Gatnar. Nie da się ukryć, że nie poprawia to zaufania do płynącego z NBP oficjalnego przekazu. Ekonomiści, z którymi rozmawiałem, wskazują na dodatkowy problem. Kiedyś nasz bank centralny był bardziej przejrzysty i publikował dokumentację swojego modelu (o nazwie NECMOD), ale ostatnia informacja o jego aktualizacji na stronie NBP pochodzi z 2012 r. Od tego czasu nie wiadomo, czy i ewentualnie co się w nim zmieniło.

Może modele makroekonomiczne mają zaszyte w swojej konstrukcji powrót do pewnych poziomów? Zapytałem o to Piotra Bielskiego, dyrektora biura analiz ekonomicznych w banku Santander, którego zespół wygrał w zeszłym roku konkurs „Parkietu” na najlepsze prognozy.

„Część modeli makroekonomicznych ma wbudowany tzw. mechanizm korekty błędem, który zakłada powrót niektórych wskaźników do poziomu równowagi w długim terminie. Ale to nie oznacza, że inflacja będzie zawsze wracała do celu”

– wyjaśniał ekonomista. I dodał, że „nie jest przekonany”, że model NBP wymusza to zjawisko – czyli inflację, która dąży do przedziału odchyleń od celu (2,5% +/- 1 pkt proc.).

Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Projekcje banku centralnego są przygotowywane przy założeniu braku zmian stóp procentowych. To zaś oznacza – zwłaszcza przez ostatnie pół roku – że w momencie, gdy NBP podaje do wiadomości swoje przewidywania… są one już nieaktualne. Bo dowiadujemy się o nich po posiedzeniu RPP, która stopy podnosi.

Co więcej, przeliczenie wszystkich zmiennych zajmuje analitykom z ul. Świętokrzyskiej trochę czasu. Dlatego przyjmują oni tzw. datę odcięcia (cut-off date), który przypada zwykle na ok. 2-3 tygodnie przed publikacją. Na przykład ostatnia projekcja, której prezentacja odbyła się 8 listopada, obejmowała dane dostępne do 21 października.

Czy warto słuchać, co NBP ma do powiedzenia?

Zdecydowanie tak. Makroekonomiczny model NBP może i ma swoje wady, ale i tak uwzględnia więcej zmiennych niż przeciętny model banku komercyjnego. Nie jest tez tak, że to tylko NBP pudłuje ze swoimi przewidywaniami. EBC w marcu zeszłego roku prognozował, że inflacja w strefie euro wzrośnie do 1,5% w zeszłym roku. Wyszło 2,6%.

Projekcja zawiera wiele ciekawych danych dotyczących polskiej gospodarki, których nie uświadczymy nigdzie indziej. O rynku pracy, o migracjach, inwestycjach i nastrojach wśród przedsiębiorców. Nie należy pewnie przywiązywać się do punktowej prognozy NBP – ale to samo można powiedzieć o większości innych raportów, które krążą po rynku. Prognozowanie jest trudne, zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości.

zdjęcie tytułowe: Łukasz Radziejewski/NBP/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ralf
5 miesięcy temu

Jak to było? „Nie potrafię sobie wyobrazić lepszego szefa banku centralnego i dlatego będę rekomendował Pana Profesora Glapińskiego na kolejną kadencję.” Jak widać możliwości percepcji polityków rządzących przez ostatnie ćwierć wieku, nie tylko w Polsce, są mocno ograniczone. A większość to humany, które prawdopodobnie miały historię na maturze i egzaminach wstępnych (było coś takiego) na studia wyższe. Puśćmy wodze fantazji i postarajmy się stworzyć w takich razie historię alternatywną. Co by było gdyby… Czy Glapie zabrakło po prostu szczęścia, czy to skończony tuman, który nawet na konika pod kantorem by się nie nadawał? Czy szef FED, albo taki Warren jeszcze… Czytaj więcej »

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Prezes Glapiński wreszcie będzie miał rację jak powie, że inflacja jest importowana 😉

Ralf
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli jak zwykle coś p… bez sensu, jak by był wioskowym błaznem, a nie szefem banku centralnego kraju z populacją 40 milionów. No, teraz to pewnie ze 44 bańki można liczyć 😉

Realista
5 miesięcy temu

W zeszłym roku zaczęły się spoty KNF o tym że stopy wiecznie niskie nie będą no i zaczęły rosnąć.
Teraz publikują pismo wysłane do banków zalecające branie pod uwagę wzrost stopy nawet o 5 p.p. od aktualnych.
Poziom 7,75 to byłby jakiś kosmos dodając do tego jeszcze marżę banku.
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/knf-apeluje-do-bankow-maja-brac-pod-uwage-podwyzki-stop-o-5-pkt-proc/2z2skfn

stef
5 miesięcy temu

ebc prognoza 1,5 było 2,5,
nbp prognoza 4,0 było 8,0
Idąc tym tropem teraz projekcja 6% będzie pow 12?

Michał
5 miesięcy temu
Reply to  stef

Inflacja w Polsce z 50-proc. prawdopodobieństwem w 2022 r. ukształtuje się w przedziale 9,3-12,2 proc. — wynika z najnowszej prognozy NBP. Środek tego przedziału to 10,75 proc.”
To raczej wychodzi że będzie ok 20 😉

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Michał

Celne podsumowanie projekcji 🙂

Sosna
5 miesięcy temu

„Banki badając zdolność kredytową muszą zakładać wzrost stóp o co najmniej 5 punktów procentowych i uwzględniać wyższe koszty utrzymania niż minimum socjalne – zalecił w poniedziałek Urząd Komisji Nadzoru Finansowego.”
https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-bedzie-trudniej-o-kredyt-hipoteczny-spadnie-tez-zdolnosc-kre,nId,5877508

Konrad
5 miesięcy temu

Waluty już spadły, ciekawe na jak długo

Natka
5 miesięcy temu

Panie Macieju, czyli myśli Pan, że to chwilowe umocnienie złotego, ale generalny trend to będzie spadek? Każdy przestrzega przed wymianą oszczędności na walutę obcą ulegając panice, ma Pan jakieś własne prognozy do ilu może spaść wartość zł w stosunku do euro? Czy jednak lepiej poczekać z wymianą?

Admin
5 miesięcy temu
Reply to  Natka

Nie mam prognozy, bo nie jestem wróżką. Na dziś kurs euro odzwierciedlający realny potencjał polskiej gospodarki to 4,40-4,60 zł. Wszystko co powyżej, to emocje. I albo rzeczywistość wróci po uspokojeniu emocji, albo – jeśli sytuacja kryzysowa potrwa długo – sytuacja gospodarki na tyle się pogorszy, że 5 zł za euro stanie się realnym odzwierciedleniem siły ekonomicznej kraju. Nie umiem ocenić co jest bardziej prawdopodobne, bo to zależy od dalszego przebiegu i czasu trwania wojny

Paweł
5 miesięcy temu

W ostatnim czasie bank zaproponował mi stałe oprocentowanie w wysokości 6,44 procenta przy kredycie hipotecznym na okres 5lat. Patrząc na te wzrosty stóp procentowych zastanawiam się czy nie jest to dobry pomysł.
Co o tym myślisz?

piter
5 miesięcy temu
Reply to  Paweł

60mc to długi okres i trudno coś wyrokować. Przykładowy scenariusz… jeżeli oprocentowanie kredytu będzie przez kolejne 12mc na poziomie 7% potem wzrośnie do 10% przez kolejne 12mc i dalej przez kolejne 12mc 11% (w sumie da to 36mc wysokiego oprocentowania) ale potem przez 24mc będą spadki powolne np. do poziomu 4% – to się opłaci te 6,44% na 60mc, ale jeżeli te największe wzrosty będą np. do 9% albo w przeciągu 24mc zacznie się poprawiać i oprocentowanie będzie spadać to wyjdzie w najlepszym układzie na to samo lub po prostu wyjdzie drożej. Można to też myślę tak przedstawić – ile… Czytaj więcej »

Ralf
5 miesięcy temu
Reply to  piter

Na te pytania chyba nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. To raczej wybór między spokojem, a nerwówką. Jeżeli miałbym koniecznie brać krechę na chatę w PL, to wziąłbym to stałe oprocentowanie z przykładu.
Z dwoma zastrzeżeniami:
1. Mam zagwarantowaną w umowie możliwość wcześniejszej spłaty (w czasie trwania tego stałego oprocentowania).
2. W razie W jestem w stanie zorganizować gotówkę na wcześniejszą spłatę.
Chociaż wątpię, by ta oferta była wciąż aktualna.

Stef
5 miesięcy temu

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!