27 sierpnia 2026

Co wyniknie dla naszych pieniędzy z przemówienia Kevina Warsha podczas konferencji w Jackson Hole? Do głów inwestorów wróci „handel dewaluacyjny”?

Co wyniknie dla naszych pieniędzy z przemówienia Kevina Warsha podczas konferencji w Jackson Hole? Do głów inwestorów wróci „handel dewaluacyjny”?
Współautor: Maciej Samcik
0

Zbliża się doroczne posiedzenie bankierów centralnych w Jackson Hole. Inwestorzy z całego świata z zapartym tchem będą słuchać przemówienia Kevina Warsha, szefa Fed. Jeśli nowy prezes amerykańskiego banku centralnego potwierdzi niemożność dalszego zacieśniania polityki pieniężnej w obliczu kryzysu długu, złoto i srebro mogą być największymi wygranymi nadchodzących miesięcy

Ujawnienie: Dystrybutor złota inwestycyjnego Goldenmark jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym „Subiektywnie o Finansach” oraz Patronem akcji edukacyjnej „Stać Cię na złoto”

Zobacz również:

Zadłużenie świata znów wraca na pierwsze strony gazet finansowych i portali internetowych. To, że amerykański rząd (a konkretnie Departament Skarbu) postanowił interweniować na rynku długu i obniżyć rentowność długoterminowych obligacji, świadczy o tym, że sytuacja jeśli chodzi o poziom i oprocentowanie długu najbogatszego kraju świata staje się coraz bardziej napięta.

W ciągu najbliższych 12 miesięcy amerykański budżet państwowy będzie musiał zrefinansować obligacje skarbowe o wartości ok. 8 bilionów dolarów (cała wartość długu wynosi 40 bilionów dolarów, w zeszłym tygodniu „pękła” ta okrągła bariera). Średnie oprocentowanie tych refinansowanych obligacji to mniej więcej 3,3%, a więc znacznie poniżej obecnej rynkowej rentowności obligacji handlowanych przez inwestorów na rynku wtórnym.

Rentowność rynkowa jest o tyle ważna, że nikt nie kupi nowych obligacji o stałym oprocentowaniu (zwłaszcza na długi termin) poniżej stopy rynkowej. A to oznacza, że amerykański rząd będzie musiał zamienić obligacje ze średnim  oprocentowaniem 3,3% na takie, których średnie oprocentowanie – i to zafiksowane na długi termin – będzie znacznie wyższy.

Gdyby trzeba było zamienić tańsze obligacje na droższe, to oznaczałoby dorzucenie 100 mld dolarów rocznie do kosztów obsługi zadłużenia. Nie oznaczałoby to oczywiście bankructwa USA, bo dochody podatkowe sięgają rocznie 4,5 biliona dolarów, a wydatki na odsetki już dziś przekraczają bilion dolarów, ale na pewno nie są to kwoty pomijalne. Dlatego rząd stara się skupować obligacje długoterminowe (obniżając ich rynkową rentowność) za pieniądze z emisji obligacji krótkoterminowych.

Te ostatnie są dość wrażliwe na bieżący poziom stóp procentowych i bieżącą (a nie przyszłą) inflację, a więc na poziom stóp procentowych. Gdy więc rząd USA całym sobą manifestuje, że nie może sobie pozwolić na wyższe stopy oprocentowania obligacji, to Kevin Warsh, nowy prezes banku centralnego – mianowany na tę funkcję przez prezydenta Donalda Trumpa – mówi o tym, jak ważna jest dla niego walka z inflacją.

Co wyniknie z przemówienia Kevina Warsha w Jackson Hole?

Kłopot w tym, że tylko mówi. A podwyższyć stóp procentowych na razie nie chce. Albo… nie może, widząc co się dzieje z obligacjami. Inwestorzy coraz wyraźniej widzą ryzyko, że inflacja w USA utrzyma się powyżej 3% (albo nawet pójdzie wyżej), a bank centralny nie będzie w stanie na to zareagować. Wtedy inwestycje w obligacje staną się pułapką.

To właśnie dlatego sierpień 2026 roku przynosi długo oczekiwany przełom na rynku metali szlachetnych. Po kilkumiesięcznej walce o utrzymanie poziomu 4000 dolarów za uncję, a potem kilkutygodniowym pobycie w strefie 4000–4200 dolarów za uncję, cena złota ruszyła ostro w górę, pokonując barierę 4500 dolarów za uncję. Dziś jest nawet w okolicy 4600 dolarów za uncję. Z kolei srebro zbliża się do 70 dolarów za uncję.

U podstaw tego dynamicznego skoku cen metali szlachetnych leży nakładanie się kryzysu dłużnego w Waszyngtonie, interwencji Departamentu Skarbu USA na rynku obligacji oraz potężnego popytu na złoto w Azji. Inwestorzy wyraźnie dają do zrozumienia, że tradycyjny dług państwowy przestaje być traktowany jako aktywo wolne od ryzyka.

O tym czy inwestorzy wybiorą na najbliższe miesiące nieźle oprocentowane obligacje (dające dziś premiowy zysk ponad inflację), czy też dojdą do wniosku, że nikt ich nie obroni przed inflacją, więc obligacje nie są już tak bezpieczną lokatą kapitału – zdecyduje wymowa przemówienia Kavina Warsha na dorocznym sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole. Jeśli znów będzie nieprzekonująco opowiadał o walce z inflacją, może wywołać konsekwencje: dalszy wzrost rentowności obligacji i kolejną odsłonę wzrostów cen metali szlachetnych.

Spora część inwestorów popiera taki scenariusz, o czym świadczy nie tylko mocne ostatnio zachowanie złota, ale też bitcoina, który jest uznawany (choć ostatnio inwestorzy zapomnieli o tej jego funkcji) za inne anryinflacyjne aktywo. O tym, że żarty powoli się kończą, świadczy choćby fakt, że inwestorzy nie wybierają już między złotem a bitcoinem jako zabezpieczeniem przed niepokojami związanymi z zadłużeniem, lecz kupują oba aktywa.

Jak długo potrwa powrót do „handlu dewaluacyjnego”?

Fundusze ETF inwestujące w złoto i bitcoina przyciągnęły rekordowe 7 mld dolarów w ciągu ostatniego tygodnia – obliczył Bloomberg. To stawia fundusze złota i bitcoina na szczycie rankingu przepływów pieniędzy w branży ETF.  Prawie 3,4 mld dolarów wpłynęło do SPDR Gold Shares, a iShares Bitcoin Trust ETF (największy fundusz kupujący bitcoiny) otrzymał od inwestorów 1,5 mld dolarów w tydzień. Oba znalazły się w pierwszej dziesiątce amerykańskich ETF-ów pod względem napływu pieniędzy w ostatnich dniach.

„Wygląda na to, że 40-letnia era spadających stóp procentowych dobiegła końca, narażając rządy na rosnące koszty obsługi zadłużenia, gdy poziom zadłużenia państwowego osiąga bezprecedensowe poziomy” – napisał w notatce Gautam Chhugani, starszy analityk ds. globalnych aktywów cyfrowych w Bernstein, cytowany przez Bloomberga. „Inwestorzy mogą potencjalnie skorzystać na posiadaniu rzadkich aktywów, takich jak bitcoin, których nie da się łatwo tworzyć ani rozcieńczać” – pisze analityk.

Te działania przywróciły zjawisko znane jako handel dewaluacyjny, czyli ideę mówiącą, że strach przed kryzysem zadłużenia powinien kierować pieniądze do tych aktywów, których żaden rząd nie kontroluje i nikt nie może ich „dodrukować”. Należą do nich metale szlachetne, takie jak złoto i niektóre kryptowaluty — zwłaszcza bitcoin, który nie ma reputacji złota, ani jego historii, ale ma stałą podaż 21 milionów monet.

Miliarder Ray Dalio ostatnio znów się uaktywnił i powiedział, że inwestorzy powinni zmniejszyć swoje udziały w obligacjach i zainwestować nawet 15% swoich pieniędzy w złoto i „trochę” w bitcoina, aby zabezpieczyć się przed ryzykiem kryzysu zadłużenia USA. Największy „złoty” ETF (o symbolu GLD) ma dziś wartość 155 mld dolarów (od początku roku skurczył się o 2,8 mld dolarów), a największy ETF bitcoinowy (o symbolu IBIT) ma 60 mld dolarów, mniej więcej tyle samo, co na początku roku.

Ale z kolei Hardika Singh z firmy zarządzającej aktywami Fundstrat twierdzi, że handel dewaluacją traci impet. I że to akcje mogą być bardziej niezawodnym zabezpieczeniem przed inflacją i spadkiem wartości walut, niż złoto czy bitcoin. Pytanie czy po posiedzeniu bankierów centralnych w Jackson Hole idea handlu dewaluacyjnego znów zostanie odłożona, czy też wybuchnie na dobre. Posiadacze złota będą należeli do najpilniejszych obserwatorów konferencji bankierów centralnych.

Dlaczego złoto zignorowało „jastrzębi” Fed?

Jaką przyszłość dla ceny złota widzi Michał Tekliński, analityk rynku metali szlachetnych w Goldenmark (sieć sklepów fizycznych oraz sklep internetowy, w którym możecie kupić metale szlachetne i inne aktywa alternatywne) oraz  w Goldsaver (sklep internetowy, w którym możecie kupić uncję złota w częściach)?

Bezpośrednim zapalnikiem dla gwałtownego wzrostu cen kruszcu w ostatnich dniach stała się niewątpliwie narastająca presja na amerykańskim rynku długu skarbowego. Dług publiczny Stanów Zjednoczonych przekroczył granicę 40 bilionów dolarów, a sam roczny koszt jego obsługi (odsetki) przekroczył rekordowy poziom 1 biliona dolarów. Sytuacja ta wywołała niepokój wśród globalnych inwestorów, którzy zaczęli domagać się wyższej premii za ryzyko trzymania długoterminowych papierów dłużnych USA.

W efekcie rentowność 30-letnich obligacji skarbowych gwałtownie skoczyła w sierpniu do najwyższych poziomów od blisko dwóch dekad (powyżej 5,3%). Odpowiedzią Waszyngtonu była interwencja Departamentu Skarbu. Sekretarz Skarbu Scott Bessent ogłosił drastyczne zwiększenie programu skupu własnych obligacji długoterminowych (tzw. treasury buybacks) do poziomu co najmniej 4 mld dolarów w skali pojedynczej operacji.

Skup obligacji przez Departament Skarbu nie jest klasycznym dodrukiem pieniądza (luzowanie ilościowe, quantitative easing, QE) – nie zwiększa całkowitej ilości pieniądza w obiegu, jednak uwalnia zamrożone środki. Poprzez ściąganie z rynku długoterminowego długu i finansowanie go krótkoterminowymi bonami, Departament Skarbu sztucznie zbił rentowność 30-letnich obligacji z 5,30% do 5,18%. Dla rynków jest to jednoznaczny sygnał, że władze USA będą manipulować rynkiem długu, by zapobiec jego pęknięciu, co drastycznie obniżyło realne stopy procentowe i osłabiło dolara.

Niezwykle wymownym faktem ostatniej fali wzrostowej był sposób, w jaki rynek złota zareagował na publikację protokołu z lipcowego posiedzenia Rezerwy Federalnej (FOMC Minutes). Zapiski ujawniły silny podział wewnątrz Komitetu co do tego czy podwyższać stopy procentowe (wynik głosowania to było 9:3) oraz rosnące obawy bankierów centralnych o utrwalenie się presji inflacyjnej, co w klasycznych warunkach powinno wywołać spadek cen aktywów niezwracających odsetek.

Złoto całkowicie zignorowało jastrzębi wydźwięk zapisków Fed. Inwestorzy uznali, że w starciu między jastrzębią retoryką Fed a fizyczną koniecznością ratowania rynku długu przez Departament Skarbu, to właśnie ta druga siła wyznacza realne warunki finansowe.

O czym świadczy azjatycki popyt na złoto?

Podczas gdy rynki zachodnie reagują na impulsy czysto finansowe i makroekonomiczne, trwałe fundamenty pod obecny rajd budowane są na Wschodzie. Opublikowane raporty World Gold Council za drugi kwartał potwierdziły masowy popyt fizyczny ze strony banków centralnych oraz inwestorów detalicznych w Azji.

Ludowy Bank Chin (PBoC) ponownie zwiększa tempo akumulacji – tylko w samym lipcu sprowadził do swoich rezerw ponad 20 ton kruszcu (w tym znaczące dostawy realizowane bezpośrednio z rynku londyńskiego). Taka skala zakupów doprowadziła do zjawiska supply squeeze – przy braku fizycznej podaży po stronie sprzedających na giełdach w Londynie i Nowym Jorku, wygenerowało to pionowy skok cenowy.

Dynamiczny wzrost znaczenia Azji rodzi jednocześnie rywalizację o miano głównego azjatyckiego centrum handlu metalami szlachetnymi, pomiędzy Hongkongiem a Singapurem. Hongkong wykorzystuje bezpośrednią bliskość geograficzną i polityczną z chińskim rynkiem kontynentalnym. Buduje unikalny system rozliczeniowo-skarbcowy (m.in. program Delivery Connect z giełdą w Szanghaju), opierając handel na rozliczeniach w juanie i napędzając proces dedolaryzacji.

Z kolei Singapur pozycjonuje się jako neutralny, bezpieczny port („Szwajcaria Wschodu”) dla prywatnego kapitału z Globalnego Południa i Bliskiego Wschodu. Rozwija zaawansowane usługi skarbcowe i powiernicze dla zagranicznych banków centralnych. Zdaniem ekspertów Światowej Rady Złota, rynek azjatycki jest na tyle duży i chłonny, że oba te huby z powodzeniem mogą współistnieć obok siebie, uzupełniając się.

Nadchodzące sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole (27–29 sierpnia) oraz zaplanowane przemówienie Kevina Warsha będą kluczowym testem dla relacji między polityką monetarną a fiskalną USA. Jeśli Fed potwierdzi niemożność dalszego zacieśniania polityki w obliczu kryzysu dłużnego, rajd na złocie i srebrze może zyskać kolejne potężne paliwo.

————————

WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.

————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.

————————

ZAPROSZENIE: 

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we  własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.

Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.

——————————–

Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu