19 maja 2022

Za walkę z inflacją najwyższy rachunek płacą kredytobiorcy. A może, zamiast podwyższać WIBOR, uwolnić ceny prądu? Radykalne? Oto trzy zalety

Za walkę z inflacją najwyższy rachunek płacą kredytobiorcy. A może, zamiast podwyższać WIBOR, uwolnić ceny prądu? Radykalne? Oto trzy zalety

Walka z inflacją jest nie fair. No bo czy to sprawiedliwe, że w wyniku podwyżek stóp procentowych jej koszty przerzucane są na kredytobiorców (w sumie 15 mln osób)? A może w ramach solidarności społecznej należy… obniżyć WIBOR i podwyższyć ceny energii? Ile miliardów złotych można ściągnąć z rynku i na co je przeznaczyć? Liczę!

Świat nie może wyjść z szoku energetycznego po napaści Rosji na Ukrainę. Inflacja jest rekordowa na całym świecie, ludzie burzą się od Buenos Aires po Sri Lankę. Wiele wskazuje na to, że ten konflikt będzie się tlił przez następnych wiele miesięcy. Ale są kraje, takie jak Polska, gdzie inflacja „jedzie” na dwóch silnikach: na wzroście cen energii, ale też rozdmuchanych wydatkach socjalnych, które nie trafiają do potrzebujących (lecz do wszystkich, jak tarcze antyinflacyjne) i spirali płacowo-cenowej (rosną ceny w sklepach, więc ludzie idą po podwyżki, więc mają w kieszeniach więcej pieniędzy, więc mogą wydać, więc ceny rosną…).

Zobacz również:

Prezes NBP Adam Glapiński zgodnie z tym, co mówił wcześniej, niewiele może zrobić – skoro inflacja przyszła do nas z zewnątrz, to musi sobie sama pójść. Ale jak walczyć z inflacją „krajową”, zwaną też bazową, która wynosi 6,9% i jest najwyższa w historii pomiarów, czyli od 2000 r.? Czy zamiast podwyższać WIBOR, można by urealnić ceny prądu? Co ma piernik do wiatraka? Już tłumaczę

Podwyżki stóp nic nie dają? Może podwyższyć… ceny energii?

Rząd i Rada Polityki Pieniężnej ciągną linę w różne strony. Rząd obniży wkrótce stawkę PIT do 12% i troszkę ulży kredytobiorcom hipotecznym, co sprawia, że RPP będzie musiała jeszcze bardziej podnieść stopy procentowe. Nie wiadomo, gdzie doprowadzi nas taka nowa polityka, ale ekonomiści ING ostrzegają, że skutkiem będzie 20% inflacji na jesieni.

Walka z inflacją polega z grubsza na tym, żeby schłodzić gospodarkę i żeby ludzie mieli z jednej strony mniej pieniędzy w portfelach po zapłacie rat, ale też żeby nie przybywało nowych kredytobiorców – wydatki konsumpcyjne są zwykle na kredyt, jeśli pieniądz będzie droższy, mniej wydamy na zbytki i inflacja spadnie.

Jaka jest skala bólu kredyciarzy? Jakieś zobowiązanie kredytowe ma w Polsce co drugi dorosły obywatel – w sumie jest 15 mln umów kredytowych. Teoretycznie drugie tyle dorosłych osób żyje bez kredytu. W praktyce to raczej tak nie da się tego oszacować, ponieważ może być tak, że w danym gospodarstwie domowym mąż ma pożyczkę, żona nie ma, ale wspólne dochody i tak przeznaczają na spłatę kredytu.

Najwięcej, bo 7,7 mln, jest umów na pożyczki gotówkowe, ale to tylko 159 mld zł. Dla porównania 2,2 mln osób, które mają złotówkowy kredyt hipoteczny, ma do spłaty jakieś 440 mld zł. Poniżej grafika ze strony BIK z podziałem na kategorie zobowiązań, ich wartość oraz liczbę umów.

Dlaczego akurat ta grupa ma brać na siebie ciężar walki z inflacją? Nie wiadomo, jak dokładnie wygląda „transmisja” podwyżek stóp procentowych na koszty kredytów – umowy, marże, ubezpieczenia, no i wreszcie oprocentowanie jest różne, ale można spróbować to uprościć.

Załóżmy, że z tytułu samych hipotek oprocentowanie wzrosło z 3% do 8%. Czyli odsetki w skali roku wzrosły z 13 mld zł do 36 mld zł – czyli o 23 mld zł. Pozostałe kredyty trudno oszacować, ale załóżmy, że obciążanie wzrosło z 6% na 14%. Czyli zamiast 12,5 mld zł oddajemy bankom 30 mld zł, czyli o 17,5 mld zł więcej.

Z grubsza licząc, budżety kredytobiorców będą chudsze w tym roku już o 40 mld zł. Te pieniądze „wypłyną” w zyskach banków. Już teraz NBP podał, że w pierwszym kwartale banki zarobiły 6,2 mld zł, czyli o 140% więcej niż przed rokiem. Można by powiedzieć „niech im się wiedzie”, w końcu 15 mln osób jest pośrednio akcjonariuszami banków poprzez OFE czy PPK lub TFI. Problem w tym, że nie widać tych pieniędzy w notowaniach giełdowych (jest okazja do tanich zakupów) ani w dywidendach.

Ale zapewne będzie je widać w mniejszym o 40 mld zł popycie w sklepach. To, co zapłacimy w ratach, nie zostanie wydane na zakupy. Tylko czy to sprawiedliwe? A co by było, gdyby zamiast podwyższać WIBOR (i odbierać od ust kredytobiorcom), państwo zaczęłoby schładzać gospodarkę zasysaniem kasy… za prąd?

Czytaj też: Kredytobiorcy narzekają na rosnące raty. A pan Sebastian… znalazł w umowie kredytowej zapis, który chroni go przed wysokim WIBOR-em! Też taki masz?

Podwyżki kWh zamiast podwyżek WIBOR-u? Czy to ma sens?

W przyszłym roku prąd może kosztować nawet 1 zł za kWh w hurcie. Rok temu o tej porze kosztował 40 groszy, teraz kosztuje 50 groszy (ostatnio potaniał). Jeśliby taki poziom utrzymał się w kolejnej części roku, ceny energii elektrycznej w taryfie G w 2023 r. powinny wzrosnąć o około 70% – wynika z szacunków Biura Maklerskiego Pekao.

W tym roku ceny prądu wzrosły o 24%, do średnio 71 groszy za kWh. Podwyżka o 70% jest mało prawdopodobna. Koncerny energetyczne zawsze wnioskują o większe podwyżki, a URE ścina ich oczekiwania i zatwierdza podwyżki w mniejszej skali. Chroni w ten sposób odbiorców, ale przerzuca koszty na firmy, które nie są w taryfach i płacą urynkowione ceny energii. Na koniec dnia za wyższe ceny prądu płacimy w produktach i usługach.

Rząd będzie dosypywał pieniędzy firmom energetycznym i tworzył mechanizm rekompensat, by ceny dla gospodarstw domowych nie rosły, a firmy nie straciły płynności finansowej. W normalnych czasach nie zostawiłbym na takim pomyśle suchej nitki (mrożenie cen w 2019 r. doprowadziło do bankructw wielu niezależnych sprzedawców i zepsuło rynek), ale teraz okoliczności są zupełnie inne.

A przecież prąd zużywa każde gospodarstwo domowe. Według danych GUS za 2020 r. (nowszych nie ma, raport Urzędu Regulacji Energetyki za 2021 r. też się ciągle „pisze”) zużycie energii elektrycznej w gospodarstwach domowych (15,8 mln odbiorców) wyniosło 31,5 GWh. Dla porównania zużycie prądu w całej gospodarce to ponad 170 GWh.

W ubiegłym roku średnia cena sprzedaży i dystrybucji prądu wyniosła łącznie 0,565 zł netto za kWh. W 2021 roku gospodarstwa domowe zapłaciły za prąd 17,8 mld zł netto i ok. 22 mld zł licząc z VAT-em.

Średnia cena kWh netto dla gospodarstw domowych/URE

W tym roku będzie to tylko niewiele więcej, bo, choć cena prądu wzrosła do 71 groszy, to VAT na prąd został obniżony do 5%. Czyli wydatki na energię wyniosą ok. 23,4 mld zł. Do tego należy doliczyć ok. 35 groszy za dystrybucję na każdą kWh. Co by to oznaczało? Że w skali kraju za prąd zapłacimy 44,1 mld zł. O 20,7 mld zł więcej niż w 2021 r. To niewiele więcej niż „warta” jest podwyżka odsetek od naszych kredytów.

Czytaj też: Finansowa recepta na niepewność energetyczną? Oni proponują pakiet: fotowoltaika i… gwarancja stałych cen prądu na osiem lat! Ale czy to się może opłacić?

Wyższe rachunki za prąd i… niższa inflacja. Wady i zalety

Mój pomysł jest następujący: podnieśmy ceny energii do rynkowego poziomu (oczywiście wprowadzając osłony dla tych, którzy mogliby tego nie wytrzymać finansowo). Ściągnięte z rynku pieniądze mogłyby pozwolić na ograniczenie wzrostów stóp procentowych NBP i stawki WIBOR. Bo z inflacją walczylibyśmy wszyscy (płacąc wyższe rachunki za prąd i nie wydając tych pieniędzy w sklepie), a nie tylko część z nas (płacąc wyższe raty kredytów). Mój pomysł ma trzy zalety:

Po pierwsze: miliardy z energetycznej „zrzutki” zostałyby przeznaczone wprost na realne inwestycje energetyczne. Przykładowo na budowę farm fotowoltaicznych, na sfinansowanie wymiany kopciuchów na pompy ciepła (zasilane fotowoltaiką i węglem z USA czy Kolumbii, spalanym w dużych elektrowniach), na unowocześnianie sieci przesyłowych, budowę magazynów energii – czyli na wszystko to, na co albo brakuje pieniędzy, albo jest ich za mało. Czyli na inwestycje. Nie trafiłyby do banków (jak pieniądze z wyższych rat), lecz poszłyby na inwestycje.

Po drugie: pod pewnymi warunkami to rozwiązanie bardziej sprawiedliwe niż podwyżki stóp procentowych, bo rozkładające koszty walki z inflacją na wszystkie gospodarstwa domowe. Nie można tego powiedzieć o gazie, który dociera do 7 mln gospodarstw domowych, czy o węglu, z którego korzysta 3-4 mln gospodarstw. Poza tym – koszty byłyby proporcjonalne do „bogactwa” danego gospodarstwa domowego, bo zwykle jest tak, że zamożne gospodarstwa domowe zużywają więcej prądu (mają większe i lepiej wyposażone domy). Na przykład średnie zużycie prądu to według URE 1800 kWh. Ale mieszkańcy bloków zużywają nawet 2500 kWh rocznie.

Czyli jeśli ktoś zużywa 1800 kWh, zapłaciłby po urealnieniu cen 2500 zł rocznie, a przy zużyciu 2500 kWh – 3500 zł rocznie. Oczywiście, rząd musiałby stworzyć dodatki osłonowe dla rodzin wielodzietnych, które zużywają dużo prądu, i dla ubogich gospodarstw domowych. Ale jest to do zrobienia, a gotowe rozwiązania (dodatki energetyczne) działają już od lat. Ostatnio rząd ja nawet usprawnił.

Takie rozwiązanie musiałoby brać poprawkę dla posiadaczy fotowoltaiki, którzy w większości z ok 900 000 instalacji nie płacą przez 15 lat rachunków za prąd dzięki subsydiom.

Po trzecie: zostalibyśmy bardzo mocno zmotywowani do oszczędzania energii. Niezależnie od wszystkich uwarunkowań (wojna, kryzys energetyczny, pandemia) musimy się nauczyć bardziej szanować zużywaną energię. I nie ma innego sposobu, by zrobić to poprzez kieszeń.

Mój pomysł ma też jedną, dużą wadę. W przedstawionym scenariuszu dotyczy konsumentów (ale to właśnie oni są najbardziej poszkodowani przez WIBOR i najgłośniej krzyczą o pomoc), a przecież za droższy kredyt płacą też firmy. Przedsiębiorstwa zużywają 5-6 razy więcej prądu niż konsumenci. Czy one też powinny zapłacić więcej?

W ich przypadku to nie takie proste – po pierwsze, wyższe ceny prądu nakręcą inflację, bo droższe będą finalne produkty. Ale z drugiej strony – o tym nie można zapominać – firmy już teraz nie są chronione przed podwyżkami cen prądu. Taryfy dla biznesu są wolnorynkowe, dla małych firm wynoszą dwa razy tyle co dla gospodarstw domowych (rząd chroni firmowych odbiorców gazu), czyli już teraz w ich przypadku kosztu prądu są jak najbardziej realne.

W tym przypadku – odwrotnie niż w sytuacji konsumentów – rząd powinien stworzyć pakiet osłonowy, który pozwoliłby zachować w gospodarce niskie ceny energii, które mogą być motorem wzrostu gospodarczego (tania produkcja produktów i usług). Ale na to nikt w tym rządzie nie wpadł.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
93 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Xyz
6 miesięcy temu

Rozwiązanie problemu kredytów jest jedno bardzo proste.
Każdy klient miał pierwszą ratę. Tam jest wszystko napisane. Bierzemy wartość oprocentowania z pierwszej raty. Każdemu zmieniany kredyt na stałe oprocentowanie do końca okresu spłaty na to oprocentowanie.
Dwa zakazujemy pożyczek i kredytów na oprocentowanie zmienne. Tylko stałe oprocentowanie z dnia wzięcia. Nie ważne czy 3 czy 30 lat. Stałe oprocentowanie.
Nagle nie trzeba robić akcji ratunkowych, mało kto wpadnie w tarapaty finansowe
Jak się zrobi WIBOR czy coś innego za wysokie to ludzie nie wezmą. Nagle nikt weźmie kredyty bo za drogo. Rynek sam to wyreguluje.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Xyz

Czyli tak, jakby „odwiborowienie” kredytów na wzór „odwalutowania” tych frankowych 😉

krzysztof
6 miesięcy temu

Ale są kraje, takie jak Polska, gdzie inflacja „jedzie” na dwóch silnikach: na wzroście cen energii, ale też rozdmuchanych wydatkach socjalnych,

ciekawa teza, zwlaszcza,ze inflacja w Polsce nie jest najwyzsza nawet na tle Europy…ba rzekomo swietnie zarzadzane kraje bez socjalu maja wyzsza, ba nawet kraje strefy euro maja wyzsza…teza fajna tylko jakos bez pokrycia w faktach.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Teza ma jak najbardziej pokrycie w faktach. Wystarczy porównać inflację bazową w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej.

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlaczego akurat inflację bazową?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

Bo to ta, która zależy od polityki rządu i NBP

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

ale ludzi interesuje finalna

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Myślę, że ludzi interesuje jaka część inflacji wynika z tego, że rządzi nimi banda nieodpowiedzialnych imbecyli, a na to pytanie odpowiada inflacja bazowa, bardzo mocno wyższa w Polsce, niż w Europie

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

nie ludzi interesuje inflacja bo ona ich dotyczy, tak samo jak Pana interesuje czy benzyna koszyuje 5 czy 8 zl a jakie znaczenie ma czy podatek to 20% czy 30%? zadne wazne jest to,ze placimy przyn dystrybutorze 8zl…i tak samo jets z inflacja

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Czyli uważa Pan, że ludzi nie interesują przyczyny wzrostu cen. Typowe podejście PiS-owskiego trolla – „ciemny lud to kupi”. Inflacja wynikająca z poczynań niekompetentnej bandy nieuków, którzy są u władzy, to 7-8% w skali roku (to inflacja bazowa). Reszta to wojna i Putin. Koniec rozmowy

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

super tylko dlaczego w takim razie nieuki sa wszedzie skoro wszedzie inflacja wystrzelila?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Nie wszędzie, tylko w Polsce rządzą nieuki. Bo tylko w Polsce inflacja bazowa wynosi 7-8%.
Zamykam dyskusję.

bartosho.eu
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

co to znaczy „rozdmuchany” socjal ? czy uzasadnione jest by ludzie których praca jest mało pozyteczna (obecnie można do takich zaliczyć już dziennikarzy, którzy dawno stracili kontakt z tym czym tak naprawdę dziennikarstwo powinno byc, ale także bankowców, ubezpieczycieli, wszelkiej maści doradców finansowych i podatkowych którzy jadą na skomplikowaniu i nieprzejrzystości systemów) zarabiali więcej niż minimalna krajowa? Raczej nie. Jedyne zawody które wnoszą coś do naszego życia to inzynierowie, lekarze, rolnicy i robotnicy. To powinna być elita. Reszta na 500+ bo są mało przydatni. 500+ które zostaje wypracowane przez powszechna robotyzację- służąca ogółowi społeczeństwa a nie bogatym przedsiębiorcom. Taki ze… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  bartosho.eu

No, ale 500+ nie jest przyznawane z tytułu niskiego dochodu, ani z powodu wykonywania mniej lub bardziej przydatnej pracy. Więc cały wywód jest trochę teoretyczny ;-). Mam wrażenie zresztą, że – pomimo siedmiu lat rządów populistów, którzy z rynkiem walczą jak tylko się da – większość zawodów jest wynagradzana tak, jak to wycenia rynek. Tam, gdzie rynek nie działa, powstają rynkowe „bąble” (ceny prywatnych lekarzy, korepetycji). Np. wynagrodzenia dziennikarzy bardzo mocno poszły w dół (zapewne z powodów, o których Pan wspomniał), większość z nich się przekwalifikowała i robi już coś innego, nie było napływu nowej krwi na rynek i dziś… Czytaj więcej »

Bogdanov
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

500+ jest przyznawane z powodu wykonywania przydatnej pracy wychowywania dzieci.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

I to jest OK. Z jednej strony wydaje mi się, że nie powinno być bezwarunkowe, z drugiej – to jest ulga za wychowywanie przyszłego podatnika

Johny
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Która i tak wygląda na to że wkrótce przestanie spełniać założony cel – deklarowanym celem 500+ było zwiększenie dzietności, na początku nawet coś drgnęło ale potem dzietność zaczęła spadać i jeśli nic się nie zmieni wkrótce wróci do poziomu sprzed 500+
https://twitter.com/RafalMundry/status/1399280829612896256/photo/1

Last edited 6 miesięcy temu by Johny
Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Johny

To nie jest dobry argument. Nie wiemy jakby się kształtowała dzietność bez 500+

swiatlak
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„ani z powodu wykonywania mniej lub bardziej przydatnej pracy” – tu można się spierać 😉

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  swiatlak

W sumie tak, prokreacja to może być bardzo męczące zajęcie 😉

Hieronim
6 miesięcy temu
Reply to  bartosho.eu

>  Ja gdyby nie 500+ to nie dałbym rady utrzymac rodziny. 

Co do zasady, utrzymanie dzieci powinno być obowiązkiem rodziców, a nie sąsiadów.

Bogdanov
6 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

It takes a village

Bogdanov
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

W krajach Euro wszędzie socjal jest dużo bardziej rozbudowany niż w Polsce.

Dociekliwy
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Na przykład w takiej Szwajcarii – urlop macierzyński to 3 miesiące… Biedacy, nas stać na rok.

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Dociekliwy

Jak ostatni raz sprawdzałem to Szwajcaria nie była krajem euro.

krzysztof
6 miesięcy temu

W tym przypadku – odwrotnie niż w sytuacji konsumentów – rząd powinien stworzyć pakiet osłonowy, który pozwoliłby zachować w gospodarce niskie ceny energii, które mogą być motorem wzrostu gospodarczego (tania produkcja produktów i usług). Ale na to nikt w tym rządzie nie wpadł.

tylko niech Pan jeszcze powie jak to zrobic i za co…zwlaszcza w swietle ustawodawstwa unijnego i rosnacych cen certyfikatow, zadluzenia panstwa itp itd….a nobel z ekonomii gwarantowany:)

Stephan
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Panie Krzysztofie, to co Pan proponuję to błędne koło. Widać wyraźnie że wierzy Pan we wszechmoc państwa, co jest nam wszystkim imputowane przez obecna władzę, jednak co nie ma pokrycia w rzeczywistości. Najwyraźniej państwo nie radzi sobie z sytuacją, skoro nie jest w stanie zmusić swoich, niby kontrolowanych przez państwo spółek energetycznych do zrezygnowania z części NADZWYCZAJNEJ I NIESPRAWIEDLIWEJ MARŻY TAK OBECNIE WYSOKIEJ, zgodnie z propozycją M&M’s-a który każe się podzielić nadzwyczajnym dochodem Norwegii ale nie każe się podzielić polskim spółką Orlen, PGNIG, Energa, Enea, itd. A to przecież te firmy mają największy wpływ na inflację..

Kamil
6 miesięcy temu

Dobry pomysł. Regulacja cen mediów prowadzi do ich marnowania.

Taki przykład dotyczący wody — moje zużycie wody spadło o 1/3 gdy powiązano ceny wywozu śmieci ze zużyciem wody w Warszawie. Uświadomiłem sobie, że można w prosty sposób używać mniej, a jednocześnie zaoszczędzić. Z drugiej strony teraz mieszkam w obszarze dostępnym permanentną suszą, ceny wody są śmiesznie niskie. Czy ktoś oszczędza wodę? Nie. Leje się z każdego kąta dosłownie. O zmywarkach w domu mało kto słyszał…

Zatem tak! Podwyżki mediów!

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Kamil

no ale o ile mozesz te energie ograniczyc? zreszta juz chyba ja wszyscy w miare mozliwosci ograniczyli: wymieniono zarowki, nowe sprzety sa energooszczedne itp itd…co dalej? wylaczac prad na kilka godzin? mycie sie co 2 dni?siedzenei w domu przy temperaturze 15 stopni?

Zbyszek
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Więc rozsiądźmy się wygodnie, zużywajmy więcej i czekajmy na podwyżki 😀

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

Nie będzie żadnych podwyżek, wujek Adaś z wujkiem Mateuszkiem wydrukują pieniążki i je rozdadzą ludziom, żeby każdy mógł płacić dowolnie wysokie rachunki 😉

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

jak chcesz bardziej ograniczyc? prysznic raz w tygodniu? czekam na propozycje…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Kompromituje się Pan po całości. Nie mogę na to pozwalać ze względów humanitarnych, wykluczam Pana z dyskusji za trolling

jsc
5 miesięcy temu
Reply to  Kamil

Kiepski przykład… gdy wszyscy tak jak ty zaczęli oszczędzać wodę to woda byłaby jeszcze droższa, bo to masa śmieci zostanie jednak stała.

Last edited 5 miesięcy temu by jsc
Jacek
6 miesięcy temu

Ceny prądu dla firm nie są podnoszone automatycznie – jeśli przedsiębiorca zawarł kilkuletnią umowę po określonej cenie, to jest tymczasowo chroniony przed podwyżkami.

Paweł
6 miesięcy temu

Przesadzamy już z ciągłym narzekaniem na WIBOR i oprocentowanie kredytów. Nadal jest niższe niż przed ostatnim cyklem obniżek stóp, nie popadajmy w paranoje.To jest normalna sytuacja.Natomiast z energią jest wręcz przeciwnie. To jest podstawą egzystencji. Prawdziwy rozwój cywilizacji to właśnie coraz tańsza energia. Coś poszło nie tak i po ponad 100 latach, ten podstawowy produkt ma się stać luksusem? Cofamy się. Pamiętajmy, ze wyższe ceny prądu to również wyższa inflacja…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

To prawda, od 150 lat to właśnie energia stymulowała rozwój świata (i coraz tańszy dostęp do niej)

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Na zasadzie długu ekologicznego.

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

zmiany klimatu nie sa spowodowane tylko dzialalnoscia czlowieka, czlowiek moze je przyspieszyc, ale epoki ocieplenia czy oziebienia byly juz w naszej historii wiele razy i to raczej bez wplywu czlowieka( vide uprawa winogron na terenie Polski w sredniowieczu, czy Baltyk zamarzajacy tak,ze na srodku morza byla karczma dla podrozujacych)

Zbyszek
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Opowiadasz bzdety. Nie raz już komentowałem twoje idiotyzmy pod innymi wątkami o pompach ciepła, OZE i fotowoltaice.

Tutaj masz fachową wiedzę wyłożoną w przystępny sposób: https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/ – trzeci artykuł od góry prostuje Twoje idiotyzmy (masz tam wyjaśnienie skrócone oraz pełne).

Wbij sobie do łba, że za zmiany klimatu odpowiada człowiek (a konkretnie 8 miliardów człowieków, które jak stonka rozmnożyła się z takim sukcesem że zagraża lasom, zwierzętom i szerzej planecie tak samo jak rozmnożona stonka zagraża polu obsadzonym ziemniakami).

Last edited 6 miesięcy temu by Zbyszek
krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

tak tak…rozumiem,ze wczesniejsze o kilkaset lat ocieplenai czym byly spowodowane? no bo chyba nei dzialalnoscia kilset ttysiecy czlowiekow, bez przemyslu…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Do czasu przedstawienia przez Pana porównania skali ocieplenia w poprzednich erach i w ciągu ostatnich 100 lat wykluczam Pana z dyskusji. Kod przewinienia: strukturalna głupota i rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości

Zbyszek
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Twoje komentarze to żywa ilustracja powiedzeń Marka Twian’acomment image

comment image

Gospodarz doszedł do tego samego wniosku

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

Zmasakrował Pan Bieszczadnika. Aż mi go żal 😉

jsc
5 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

I uzależnienia się od takich bandyckich krajów jak Rosja, Iran czy Arabia Saudyjska

Adzik
6 miesięcy temu

Przecież dla kredytobiorców teoretycznie inflacja nie ma znaczenia! Wręcz ujemne stopy procentowe są dla nich b.korzystne. Nie rozumie tego lamentu! Największymi przegranymi inflacji są drobni ciułacze. To oni zapłacili już (przynajmniej) raz podatek i mają prawo wymagać od Państwa by ich za to m.in. chroniło od złodziei. Niestety rząd sam się tym złodziejem okazał 🙁 Co Pan powie osobom które oszczedzają by kupić mieszkanie za gotówkę? ps Cóż to za wykres „Średnia cena kWh…” bez opisanej osi 0Y. To błąd szkolny. Nie czepiałby się tego gdyby nie fakt że wartości nie pasują mi do cen kWh – czy są podawane… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Adzik

To prawda, największymi przegranymi inflacji są oszczędzający. Ale z drugiej strony: oni mają do dyspozycji nierynkowo wysoko oprocentowane obligacje (na moich mam aktualnie 10,5% rocznie). Raty kredytobiorców realnie spadają, ale nominalnie rosną szybciej, niż ich wynagrodzenia. W tym sensie oni też są przegrani

Jacek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zanim rozpocznie się licytacja o to, czy bardziej pokrzywdzeni są zakredytowani czy oszczędzający, to chciałbym wspomnieć, że można jednocześnie należeć do obu grup.
Co do % obligacji to racja, ale tylko w przypadku tych, którzy te papiery mieli w portfeluco najmniej w ubiegłym roku.
Zresztą wysoka inflacja w połączeniu z podatkiem Belki niszczy jakąkolwiek ochronę zapewnianą przez 1-1,25 pkt procentowego premii ponad oficjalną inflację od 2 okresu odsetkowego 4- i 10-latek.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie zgodzę się, że „niszczy jakąkolwiek ochronę”. 10,5% oczywiście nie chroni w pełni przed inflacją (tym bardziej, że jest brutto), ale chroni bardziej, niż 4% w banku

Jacek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Porównuję realne wartości. Niemniej obecne 10,5% zostało okupione jakimś nędznym 1,30-1,50% w pierwszym okresie odsetkowym. Może dało się wówczas ugrać więcej?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie, ten pierwszy rok zawsze daje po kieszeni. Po odliczeniu pierwszego roku oraz podatku Belki i doliczeniu marży spodziewam się ochrony przed inflacją na poziomie 90% lub ciut mniej. W normalnych czasach rynek kapitałowy daje wyższą, ale jeśli będzie jakiś problem ze światowym wzrostem gospodarczym, to przez kilka najbliższych lat nie będzie tyle dawał. A jeśli żeby ratować wzrost gospodarczy banki centralne postawią na wysoką inflację, to też może być trudno przebić ją na rynku kapitałowym (choć oczywiście tego też spróbuję :-)).

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kupili tańsze dobra. Tak długo jak stopy procentowe są niższe niż inflacja to kredytobiorcy tak naprawdę są wygrani. Przecież właściciele mieszkań w każdej chwili mogą rozwiązać swój „problem” rosnącej raty poprzez sprzedaż mieszkania.
Tak naprawdę najbardziej oberwali najemcy mieszkań.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

Tak, najemcy też są w plecy, bardziej niż kredytobiorcy, bo ich wzrost kosztów jest „za darmo”, nie wiąże się z wyższą wartością nieruchomości

Romuald
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

Najmądrzejszy komentarz. Dopóki stopy są niższe niż inflacja to kredytobiorcy zarabiają. Wszystko inne to tzw. Nowa ekonomia i walka o utrzymanie się przy władzy za wszelką cenę.

Hieronim
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Obligacje są ok, aż do momentu gdy ktoś nagle nie stwierdzi, że wypłaci np. 90% umówionej kwoty…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Generalnie dotyczy to każdych pieniędzy, które ktoś komuś może wypłacić 🙂

Jarosław
6 miesięcy temu

Po pierwsze skąd się bierze inflacja ? Z nadmiaru gotówki w systemie oraz z wzrostu cen energii i paliw. Więc uwolnienie cen energii raczej nie zmniejszy inflacji bo podrożeje koszt produkcji wszystkiego. Czemu mają płacić kredytobiorcy (sam jestem jednych z nich) trzeba zrozumieć jak jest kreowany pieniądz na kredyt hipoteczny to nie jest tak że bank żeby pożyczyć 1 milion pl to musi go zdobyć z runku mu wystarcza tylko 6% tej kwoty. Pomyślcie jak to generuje inflację ta żywa gotówką trafią odrazu na rynek.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Jarosław

Słuszne rozumowanie, ale ma dwa słabe punkty: ta inflacja ma źródła wynikające m.in. z dotowania przez rząd konsumentów (rząd zamraża ceny różnych rzeczy, obniżając sobie wpływy, po czym drukuje pieniądze, żeby mieć z czego robić transfery socjalne). Po drugie pieniądze z podwyżek cen energii szłyby na inwestycje, a nie na konsumpcję (w dodatku inwestycje w dłuższym terminie deflacyjne, bo obniżające ceny energii).

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To że pieniądze z podwyżek cen energii kierowałyby się na inwestycje nie jest oczywiste.
Tak naprawdę teraz jest bardzo korzystna sytuacja do inwestycji: przy ujemnej dochodowości instrumentów finansowych bardzo się opłaca używać środków do przedsięwzięć gospodarczych.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

No, ale to państwowe firmy energetyczne będą inkasowały te pieniądze, a one wszystkie są teraz nastawione na „zieleń”

Hieronim
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

> To że pieniądze z podwyżek cen energii kierowałyby się na inwestycje nie jest oczywiste.

Raczej jest oczywiste, że pieniądze z powyżej cen energii byłyby kierowane na kampanię wyborczą rządu PiS.

jsc
5 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

Takich jak budowa CPK?

Mike
6 miesięcy temu

Tylko ze akurat wysokie ceny energii są jednym z powodów wzrostu inflacji wiec caly wpis jest na zasadzie klikabajtow lub rozwazania teoretyka ktory cos tam slyszal ale nie wie gdzie. Trudno aby ktokolwiek kto ma coś wspólnego z produkcją, nawet głupiej pizzy w ele. piekarniku, nie podnosił cen sprzedaży w momencie gdy mu rachunki wzrastają o blisko 100%. W przypadku gazu było to nawet i 700%. Znajomy majacy produkcje gastronomiczna płacił w I połowie 2021 miesięcznie średnio 8tys.zl za gaz. Po roku wyszło mu do zapłacenia za grudzien ponad 50 tys.zl. Nie ma takich cudów aby nie podniósł cen bo… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Mike

Przypominam, że ceny energii dla firm są już uwolnione, autor pisze o uwolnieniu cen energii dla odbiorców indywidualnych. Więc ta inflacja już jest i nie ma co się jej bać. Natomiast wyższe rachunki obniżą popyt i ściągną pieniądz z rynku

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oberwą firmy które inwestowały na kredyt z zamiarem zaspokojenia tego popytu. Ograniczą podwyżki, zacznę redukować zatrudnienie i będzie to samo: rata kredytu będzie wyższa w relacji do zarobków. To nic nie zmieni.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanow

No, ale nie mamy cienia danych dotyczących skali działalności tych firm, które „zainwestowały na kredyt z zamiarem zaspokojenia tego popytu”, więc trudno powiedzieć czy taki będzie efekt

Bogdanov
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mamy, kredyty dla przedsiębiorstw + obligacje firm

Paweł
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Taki scenariusz możliwy byłby tylko w Szwajcarii. U nas „ściągnięte pieniądze z runku” zostałyby wykorzystane na socjał i kiełbasę wyborczą, a nie na inwestycje. Przecież już teraz w cenie energii są „niezliczone” składniki, które miały służyć rozwojowi. Tylko, że tych inwestycji i tak nie było, nie ma i nie będzie 🙂

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Paweł

No tak, ja znów przyjąłem optymistyczne założenie, że nie rozkradną 🙂

krzysztof
6 miesięcy temu

wogole dziwi mnie teza z artykulu,ze lepiej podniesc wszystkim prad niz posiadaczom kredytow Wibor.Dlaczego mamy karac wszystkich a chronic tych co kupili sobie auto czy telewizor na kredyt? to kwestia wyboru i odpowiedzialnosci czlowieka, nie oszukujmy sie znaczna wiekszosc naszych zakupow na raty to fanaberie a nie realna potrzeba, wiec nie bardzo widze powod by teraz placic wiecej za prad bo sasiad kupil sobie auto nowe za 100 tysiecy zamaist uzywki za polowe tej ceny.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  krzysztof

Jak zwykle pisze Pan tylko po to, by wyrobić limit wpisów trolla na farmie, nie mając zielonego pojęcia o czym Pan pisze. Polacy mają w bankach 530 mld zł długów mieszkaniowych i 126 mld zł konsumpcyjnych (z czego część o stałym oprocentowaniu, nietkniętym przez WIBOR). Jeśli ktoś pisze, że 126 mld zł to „znaczna większość” w porównaniu z 530 mld zł, to musi być z PiS :-))). To, że Pana pracodawcy położyli wszystkie programy rozwoju mieszkalnictwa, za jakie próbowali się zabrać (i sprawili, że prawie nikogo w Polsce nie stać już na mieszkanie), nie oznacza, że potrzeba mieszkaniowa Polaków to… Czytaj więcej »

Bogdanov
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Inflacja sama w sobie nie powoduje biednienia. To jest tylko problem dla ludzi którzy mają oszczędności przynoszące dochody poniżej inflacji. Ale jak ktoś ma przysłowiowe buty/mieszkanie/długopis to bynajmniej nie traci majątku. Podobnie przedsiębiorcy którzy potrafią osiągać zwroty powyżej inflacji.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Inflacja powoduje biednienie wszystkich, którzy:
– nie osiągają stopy zwrotu z oszczędności powyżej inflacji
– ich majątek nie zyskuje na wartości w tempie wyższym od inflacji (np. nieruchomości, ziemia)
– ich zarobki nie rosną w tempie równym/wyższym inflacji
Przy inflacji 13% rocznie raczej 90% ludzi biednieje

Bogdanov
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Co do pierwszego punktu się zgadzamy (– nie osiągają stopy zwrotu z oszczędności powyżej inflacji), z tym że uważam to jest zaleta. Państwo nie powinno wspierać biernych ciułaczy (powyżej drobnej kwoty), tylko zachęcać do przedsiębiorczości.
Realne zarobki zależą nie od inflacji tylko od sytuacji na rynku pracy.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Od inflacji też zależą, bo przy 20-procentowej inflacji presja płacowa może zniszczyć firmę, która normalnie by miała dobrą rentowność. Firma musi zwolnić ludzi, bo nie stać jej na sprzedawanie rzeczy z marżą uwzględniającą inflację i wtedy inflacja wpływa na rynek pracy, a rynek pracy na zarobki

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To jest kwestia dopasowania cen sprzedawanych wyrobów. W ostateczności można wprowadzać klauzule indeksacyjne, wyrażać ceny w innej walucie itd.
Inflacja jako taka nie wpływa na rentowność przedsiębiorstw, ani sytuację na rynku pracy.
Inflacja to wzrost cen, lub patrząc odwrotnie, spadek wartości pieniądza.
Praktyczne jej działanie polega na podatku inflacyjnym nałożonym na podmioty próbujące przechować wartość w pieniądzu, z dodatkowym kosztem w zakresie organizacyjnym.

Bogdanov
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A co do majątku, to zawsze jest tak że niektóre formy majątku tracą na wartości, względem innych. Jak ktoś błędnie inwestuje, to jest problem państwa. Bo co, będziemy dopłacać inwestorom którzy kupili akcje tracące na wartości?

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Niebezpośrednio, ale jeśli waluta danego kraju staje się nic niewartym śmieciem, to nieruchomości w tym kraju też tracą na atrakcyjności (bo on jako całość jest mniej atrakcyjny do inwestowania). W tym sensie to jest wina państwa, że „uśmieciawia” własny pieniądz, np. po to, by nie musieć spłacać zaciągniętych przez to państwo długów.

Bogdanow
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale staje się równocześnie bardziej atrakcyjny, bo koszty eksportu spadają.

emess
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale to, że kwota zadłużenia mieszkaniowego jest 5 razy większa niż kwota pozostałych kredytów nie świadczy o tym, że nie jest to zadłużenie na fanaberie. Gdy ktoś zadłuża się ponad stan i bierze kredyt na duże mieszkanie w centrum dużego miasta za 800 tys. zamiast kupić mniejsze na obrzeżach za 300-400 tys. a teraz nie spłać go na spłatę to jest wyłącznie jego fanaberia.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  emess

Większość z nas stać na mieszkanie w ziemiance, co nie oznacza, że wszystko co jest droższe od ziemianki, jest fanaberią. A w ogóle to nie widzę powodu, żeby dyskutować nad wziętą z powietrza – niczym, nie uzasadnioną – tezą PiS-owskiego płatnego trolla Bieszczadnika, który matematyki na poziomie podstawówki nie opanował

emess
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem czy to pisowski troll, ale jeśli kogoś nie spłatę zadłużenia, to znaczy, że zadłużył się ponad stan a to jest właśnie fanaberia. Trzeba liczyć siły na zamiary, a nie zadłużać się na kwoty, na które kogoś po prostu nie stać. Nie trzeba mieszkać w ziemiankach, tak jak pisałem można kupić 30-40 m pod Warszawą zamiast 70 m w centrum Warszawy za 3 razy mniejszą kwotę.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  emess

Ja to liczyłem. Przy tym podejściu fanaberią jest prawdopodobnie każdy kredyt hipoteczny w Polsce:
https://subiektywnieofinansach.pl/jak-dlugo-trzeba-pracowac-zeby-odrobic-zdolnosc-kredytowa/

Romuald
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Trochę mnie dziwi agresywny początek posta w stosunku do Krzysztofa. Ma przecież rację pisząc: „wogole dziwi mnie teza z artykulu,ze lepiej podniesc wszystkim prad niz posiadaczom kredytow Wibor.Dlaczego mamy karac wszystkich a chronic tych co kupili sobie auto czy telewizor na kredyt? to kwestia wyboru i odpowiedzialnosci czlowieka, nie oszukujmy sie znaczna wiekszosc naszych zakupow na raty to fanaberie a nie realna potrzeba, wiec nie bardzo widze powod by teraz placic wiecej za prad bo sasiad kupil sobie auto nowe za 100 tysiecy zamaist uzywki za polowe tej ceny.” Przecież wydawanie pieniędzy z pożyczki na zasadzie jakoś to będzie jest… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Romuald

Nie jest agresywny, jeśli nauczycielka stawia pałę uczniakowi, który nie wie, że 20 < 80, a pyskuje, jakby pożarł wszystkie rozumy, to to nie jest agresja 🙂

krzysztof
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

[CENZURA-red, komentarz użytkownika wykluczonego z dyskusji, kod przewinienia: płatny trolling]

Bogdanov
6 miesięcy temu

Z rzeczy zabawnych. Inteligo podniosło dzisiaj oprocentowanie 3-miesięcznych lokat. Obecnie płaci: 0,5% !

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Szaleństwo. Nie ustawiają się przypadkiem kolejki przed internetem do tej lokaty? 😉

Dociekliwy
6 miesięcy temu
Reply to  Bogdanov

Ufff, na zarządzie musiała być bardzo ostra dyskusja, czy nie przesadzili z hojnością 😀

Raf
6 miesięcy temu

Niestety, Pan redaktor nosi znamiona szerzenia poglądów komunistycznych …. 'wprowadzajmy programy osłonowe dla tych, którzy mogliby tego nie wytrzymać… np. rodzin wielodzietnych….’ ? Naprawdę? Niestety jest to najgorszy merytorycznie artykuł jaki tu czytałem… Uwolnienie cen prądu z ograniczeniem na maksa podatków, vat, akcyz i innych głupot to jest najlepsze rozwiązanie (rynku się nie oszuka) a nie tworzenie kolejnych durnych ustaw , wsparć, osłon, nie wiadomo czego – oraz deregulacja przepisów tworzenia/montowania/dystrybucji/łatwości wejścia w źródła energii elektrycznej, np. sławetnej fotowoltaiki… Każde tworzenie kolejnych durnych przepisów zawsze, ale to ZAWSZE prowadzi długoterminowo do jeszcze większego wzrostu cen czegokolwiek, w tym ceny energii…

tomako_lunatic
6 miesięcy temu

Zabawmy się w pewną grę. Przeczytajcie proszę całość poniższego tekstu, a po każdej z grup cytatów zastanówcie się przez chwilę czy czegoś Wam to nie przypomina. „Bezpośrednią przyczyną załamywania się funkcjonowania (…) systemu była hossa na rynku kredytów hipotecznych, których udzielały banki (…) przy wysokim ryzyku spłaty osobom o niewystarczających możliwościach finansowych. Świadomość ryzykowności (…) była niewielka, gdyż trwał wzrost na rynku nieruchomości, a czołowe instytucje (…) wystawiały wysokie oceny bezpieczeństwa (…).” „Za dalszy rozwój wypadków odpowiada bank centralny (…) kierowany przez A. G. (*). (…) Aby podnieść (…) gospodarkę Bank Centralny postanowił obniżać stopy procentowe (…). W sytuacji inflacji… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  tomako_lunatic

Świetne, dzięki!

tomako_lunatic
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dzięki, pozdrawiam.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!