Złoto mocno podrożało i zapewne wielu kolekcjonerów cieszy się, bo przecież wraz z ceną „czystego” złota idzie w górę wycena ich monet kolekcjonerskich. A takie monety „oddają” nie tylko wartość kruszcu samego w sobie, ale i dodatkową wartość kolekcjonerską. Okazuje się, że… nie do końca. Co się bardziej opłaca: inwestowanie w złote monety kolekcjonerskie czy w bulionowe?
Owszem, ci którzy, kupowali 10 lat temu złote monety kolekcjonerskie, zarobili na tym, ale mina im rzednie, gdy porównują sobie, o ile urosła wartość takich monet w stosunku do wartości samego kruszcu na rynku spot, a więc i w stosunku do wartości złotych sztabek i monet bulionowych (które w cenie sprzedaży nie mają „zaszytej” dopłaty za teoretyczną wartość kolekcjonerską). Nie wierzycie? Sprawdziłem to.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Trudno zrealizować wartość kolekcjonerską
W teorii złota moneta kolekcjonerska to świetna inwestycja. Nie tylko złota, ale i mająca wartość numizmatyczną, czyli wartość dodatkową. Takie monety są najczęściej emitowane w niskich nakładach (np. 500 sztuk, 1000 sztuk), a że na awersie mają często postaci historyczne czy upamiętniają różne niezwykle istotne wydarzenia, to można liczyć na to, że rzeczywiście dadzą premię przy sprzedaży ponad samą wartość kruszcu.
Historia zna przypadki – także w Polsce – gdy można było zarobić niesamowite pieniądze i osiągnąć fantastyczne stopy zwrotu z inwestycji w monety kolekcjonerskie. Jednym z najsłynniejszych przykładów z naszego podwórka była złota moneta „Fryderyk Chopin” ½ uncji o nominalne 200 zł z 1995 roku. Została wyemitowana w niskim nakładzie 500 sztuk i legenda mówi, że rzucili się na nią Japończycy, którzy przyjechali na jesieni 1995 r. do stolicy na konkurs chopinowski.
W dość krótkim czasie po konkursie pojawiły się przypadki jej odsprzedaży z kilkunastokrotnym przebiciem, a w ostatnich latach pojawiły się udokumentowane transakcje pokazujące wzrost wartości rynkowej tej monety ponad 40-krotny (z około 780 zł do ok. 32 000 – 40 000 zł). To oznacza średnią roczną stopę zwrotu w wysokości około 26%, a przypomnijmy, że amerykański rynek akcji rośnie średniorocznie o około 10% (choć w ostatnich trzech latach było to znacznie więcej).

Źródło: Niemczyk.pl
Problem w tym, że takie przypadki to raczej rzadkość, a nie reguła. A w ogóle zacznijmy od tego, że trudno jest sprzedać monetę kolekcjonerską od ręki bez straty. Wszelkie punkty skupu złota, lombardy i inne tego typu miejsca nie szacują wartości kolekcjonerskiej. Nawet w punktach sprzedaży i skupu złota należących do dużych prywatnych mennic i dystrybutorów złota nie otrzymacie wyceny, która uwzględnia wartość kolekcjonerską. We wszystkich tego rodzaju miejscach oferuje się tylko kwotę odpowiadającą wartości kruszcu.
Gdzie więc sprzedawać monetę kolekcjonerską? Albo na aukcjach w wyspecjalizowanych domach aukcyjnych czy antykwariatach numizmatycznych, albo na platformach e-handlu (Allegro, eBay). Gdy zajrzymy na takie platformy, to widać złote monety kolekcjonerskie wystawione na sprzedaż za naprawdę sowite kwoty. Problem w tym, że cena ofertowa to jedno, a transakcyjna – zupełnie coś innego…
Pokazuje to jak na dłoni aukcja, która odbyła się na początku września w Rzeszowskim Domu Aukcyjnym. Pojawiło się na niej mnóstwo monet z serii Skarby Stanisława Augusta, która cieszyła się wielką popularnością wśród kolekcjonerów. Kupowali oni złote monety z podobiznami królów polskich z wielką nadzieją na wielkie zyski. I cóż się okazało po latach? Zerknijmy na kilka przykładów.
Moneta 500 zł zatytułowana Kazimierz Jagiellończyk o zawartości dwóch uncji złota sprzedawana 10 lat temu po 11 500 zł poszła za 27 500 zł przy cenie wywoławczej 16 000 zł. To oznacza około 140% zysku, czyli jakieś 9,1% średniej rocznej stopy zwrotu. Lepiej, niż można było w tym czasie „wycisnąć” na lokacie bankowej. Jednak uncja złota na rynku spot w tym czasie urosła o około 250%. Zwykłe sztabki i monety bulionowe kupowane bez dodatkowej opłaty za czysto teoretyczną wartość kolekcjonerską urosły na wartości niemal dwa razy bardziej niż piękna moneta kolekcjonerska.

Źródło: onebid.pl
Powiecie, że to tylko jeden, odosobniony przypadek? To zerknijmy jeszcze np. na monetę o nominale 500 zł zatytułowaną Skarby Stanisława Augusta Jadwiga mająca dwie uncje złota (wyemitowaną w 2014 r.). Sprzedawana w grudniu 2014 roku po 11 500 zł we wrześniu 2025, jak widać na załączonym obrazku, jest sprzedawana realnie po 25 000 zł. To oznacza około 117% zysku w 11 lat, czyli około 7,3% średniorocznie, jednak w tym czasie złoto na rynku spot urosło na wartości z około 4100 zł za uncję do około 13 000 zł za uncję, czyli również dwa razy bardziej.

Źródło: onebid.pl
Może ci polscy władcy jacyś przeklęci? To zerknijmy jeszcze na monetę z wielkim symbolem polskości. Złota moneta 100. rocznica urodzin Świętego Jana Pawła II o nominale 500 zł (mająca dwie uncje złota) została wyemitowana w maju 2020 roku. Można ją było nabyć w cenie emisyjnej 18 500 zł, a wybito ją w nakładzie ledwie 966 sztuk. Dziś w kilku sklepach numizmatycznych można ją ponoć nabyć za około 34 500 zł. Ale to jest sprzedaż ze strony sklepów.
A jak wyglądają realne transakcje na realnym rynku, gdy sprzedaje kolekcjoner? Taka moneta w grudniu 2023 roku znalazła nabywcę za 20 500 zł na aukcji w Wójcicki Polski Dom Aukcyjny. Taka cena transakcyjna oznaczała dla sprzedającego ledwie 11% zysku w 3,5 roku. W tym okresie złoto podrożało z około 7200 zł za uncję do około 8000 zł za uncję, czyli o około 11%. Czyli sprzedający nie stracił w stosunku do ceny spot kruszcu, ale gdzie jest premia za wartość kolekcjonerską?

Źródło: onebid.pl
Kupowanie monet kolekcjonerskich to ryzykowne zajęcie
A może wybrałem pechowe przykłady? Postarałem się znaleźć dane o zachowaniu cen złotych monet kolekcjonerskich. Czy takie monety to inwestycja lepsza niż złoto pod postacią sztabki czy monety bulionowej typu Krugerrand? Wedle mojej wiedzy istnieje tylko jeden wiarygodny indeks cen monet kolekcjonerskich. Jest to PCGS3000 Index liczony przez firmę Collectors Universe. Okazuje się, że w ciągu 10 lat urósł on o około 9%, podczas gdy, jak wiemy, złoto na rynku spot zdrożało o około 250%! W trakcie ostatnich pięciu lat indeks ten urósł o około 33%, ale kruszec o około 117%!

Źródło: PSCG.com
Z kolei według wyliczeń Black Enterprise rzadkie monety kolekcjonerskie zwiększyły wartość średnio o imponujące 175% w ciągu ostatnich 10 lat, czyniąc je atrakcyjnymi składnikami dywersyfikacji portfela szczególnie dla inwestorów zamożnych. Gdyby tak rzeczywiście było, to pobiłyby one wynik złota, ale to wyliczenie stoi w sprzeczności z zachowaniem indeksu PCGS3000 Index. Jak zapewne bywa, diabeł tkwi w szczegółach, ale nie mamy dostępu do metodologii obliczeń, więc tej rozbieżności nie wyjaśnimy.
Niezwykle interesujące badanie przeprowadził niedawno portal Auronum. Jego eksperci przeanalizowali zachowanie ceny amerykańskiego Złotego Suwerena z 1937 roku, który jest bardziej monetą kolekcjonerską niż produktem bulionowym. Posiłkowali się bazą sprzedażową znanego amerykańskiego domu aukcyjnego Heritage Auctions. Okazało się, że notowania monety wykazywały jeszcze większą zmienność niż notowania kruszcu, a zależały mniej od czynników makroekonomicznych, a w większej mierze od kondycji niszowego rynku numizmatycznego i popytu kolekcjonerskiego.
Okazało się, że w wielu wybranych latach złoto zachowywało się lepiej od monety. W ciągu 10 lat moneta zdrożała o około 62%, a – jak wiemy – czyste złoto poszło w górę o około 250%. W ciągu pięciu lat moneta podrożała o około 22,5%, a kruszec o około 117%. „Dla długoterminowego wzrostu i zachowania bogactwa złoto pozostaje niezawodną opcją. Jednak dla zaintrygowanych potencjałem kolekcjonerskim Złoty Suweren z 1937 roku oferuje ekscytującą, choć bardziej ryzykowną alternatywę” – podsumowali badanie eksperci Auronum.
Zachowanie ceny amerykańskiego Złotego Suwerena z 1937 roku na tle notowań złota

Źródło: Auronum
Warto mieć w pamięci również słynne badanie dotyczące monet kolekcjonerskich, które przeprowadził kilka lat temu Raymond E. Lombra z Penn State University. Przeanalizował on zachowanie amerykańskich monet kolekcjonerskich na tle amerykańskich aktywów w latach 1979–2016. Okazało się, że monety były lepszym aktywem w tymże okresie niż czyste złoto czy obligacje skarbowe, ale jednak przegrały z akcjami.
I również w badaniu Lombry wyszło, że monety są zdecydowanie najbardziej zmiennym cenowo aktywem: w swoim najlepszym roku podrożały średnio o 199%, podczas gdy akcje o 37%, a w najgorszym potaniały o 43%, podczas gdy akcje o 37%. Gdyby z lat 1979–2016 wybrać trzy najlepsze lata dla każdego z aktywów, to monety mogły dać zarobić aż 107% średniorocznie, podczas gdy złoto 53%, a akcje 34%. Jednak gdy wybrać trzy najgorsze lata, to złoto traciło 27% średniorocznie, akcje traciły 23% średniorocznie, a monety aż 28% średniorocznie.

Źródło: blanchardgold.com
Na co uważać, kupując i sprzedając monety kolekcjonerskie
Generalnie więc inwestowanie w monety kolekcjonerskie to nie kaszka z mleczkiem. Należy pamiętać o tym, że moneta kolekcjonerska musi mieć idealny stan zachowania (tzw. grading), jeśli chcemy na niej jak najwięcej zarobić. Poza tym, aby taką monetę z sukcesem sprzedać, trzeba ją dobrze kupić, wybierając jak najrzadsze egzemplarze i unikając oszustw (fałszerstw) – a pamiętajmy, że im droższe monety, tym fałszerstwo bardziej prawdopodobne, bo bardziej opłacalne.
Ponadto, gdy kolekcjoner przynosi monetę kolekcjonerską do punktu handlu złotem, przedstawiciel dystrybutora będzie musiał wycenić przedmiot. To dość żmudna, czasami czasochłonna praca (tym bardziej, im rzadsza i starsza jest moneta) – i ten czas i wysiłek są wliczane w cenę, a raczej od niej odejmowane. Dlatego też monety kolekcjonerskie są skupowane ze spreadem około 6%, a bulionowe ze spreadem około 3%.
No i jest jeszcze kwestia płynności na rynku monet kolekcjonerskich. Im droższa moneta kolekcjonerska, tym płynność mniejsza. Nie ma bowiem zbyt wielu inwestorów gotowych wyłożyć od ręki np. 40 000 zł na złotą monetę. Ilu może być takich w Polsce? Czy będą zainteresowani daną monetą akurat wtedy, gdy zostanie ona wystawiona na sprzedaż? Na internetowych aukcjach można zauważyć, że niektóre monety kolekcjonerskie pojawiają się w ofercie całymi miesiącami, zanim w końcu znajdą nabywcę. Natomiast za monetę bulionową np. za Krugerranda właściwie wszędzie i od ręki dostaniemy po prostu równowartość kruszcu.
Zakup monet kolekcjonerskich teoretycznie niesie ze sobą wartość numizmatyczną. Ale szalony – znacznie większy, niż można się było spodziewać – przyrost wartości „gołego” kruszcu zmienił zasady gry. Okazuje się, że lepiej było kupić Wiedeńskiego Filharmonika czy Krugerranda, którego można bez problemu i bez straty w stosunku do ceny złota sprzedać od ręki pod każdą szerokością i długością geograficzną. Czy tak samo będzie w przyszłości? Być może zakup monety kolekcjonerskiej częściowo ochroni wartość inwestycji w hipotetycznej sytuacji, gdyby złoto na giełdach miało bardzo potanieć?
———————————-
ZOBACZ ROZMOWY O PIENIĄDZACH:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ O INWESTOWANIU W SUROWCE:

———————————-
ZOBACZ CO W HOMODIGITAL:
Obok „Subiektywnie o Finansach” stoi w internetach multiblog Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Opowiadamy w nim to, co ważne dla Twojego cyfrowego bezpieczeństwa i jestestwa. Opowiadamy tak, jak w „Subiektywnie o Finansach” – czyli tylko to, co istotne i tak, żeby każdy zrozumiał. Jeśli korzystasz z technologii, to wpadaj na Homodigital.pl, czytaj i komentuj artykuły, pomóż nam się rozwijać.
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
SUBIEKTYWNIE W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
———————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————–
SPRAWDŹ KTÓRY BANK NAJWIĘCEJ PŁACI:
Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.
——————————-
Źródło okładki: unsplash














