7 stycznia 2024

Carrefour walczy z PepsiCo o niższe ceny dla klientów. Wycofuje Pepsi i Lays ze sklepów. Czy polskie sieci handlowe też kładą się Rejtanem w naszej obronie?

Carrefour walczy z PepsiCo o niższe ceny dla klientów. Wycofuje Pepsi i Lays ze sklepów. Czy polskie sieci handlowe też kładą się Rejtanem w naszej obronie?

Carrefour znów walczy o niższe ceny dla klientów (albo dla siebie?). Pamiętacie, jak Carrefour w zeszłym roku zrobił kuku swoim dostawcom i zaczął pokazywać palcem tych, którzy zmniejszyli opakowania oferowanych produktów bez zmiany ceny? Teraz francuska sieć detaliczna poszła na wojnę z PepsiCo, jednym z największych światowych koncernów spożywczych. Przestaje zamawiać ich produkty i informuje klientów, że to przez… zbyt wysokie ceny. Czy Carrefour staje po stronie klientów czy tylko udaje? I dlaczego polskie sieci nie robią tak samo?

Carrefour to francuska sieć sklepów spożywczych. Ma 14 700 sklepów na całym świecie (w tym 1660 w Polsce), w których rocznie sprzedaje towar o wartości 100 mld euro. Ponad jedną trzecią globalnego biznesu robi na rodzimym rynku, jednym z największych konsumenckich rynków w tej części świata (o konsumenckiej mocy Francuzów pisał niedawno Maciek Danielewicz).

Zobacz również:

Raz na jakiś czas Carrefour pokazuje, jak bardzo zależy mu na niskich cenach w swoich sklepach i jak bardzo dba o interesy swoich klientów. Carrefour właśnie ogłosił, że przestanie sprzedawać produkty amerykańskiego koncernu PepsiCo, ponieważ stały się one… zbyt drogie. To najnowsza odsłona konfliktu o ceny między wielkimi detalistami a ich dostawcami.

Carrefour walczy z PepsiCo. „Nie sprzedajemy już…”

PepsiCo dostarcza nie tylko napoje Pepsi, Mirinda i 7Up, ale też czipsy Lays i Cheetos oraz herbaty Lipton. Carrefour oświadczył, że obok produktów amerykańskiego koncernu w sklepach wywieszane są teraz kartki z napisem: „Nie sprzedajemy już produktów tej marki z powodu niedopuszczalnych podwyżek cen. Przepraszamy za wszelkie niedogodności”. Carrefour ogłosił też, że gdy zapasy produktów się wyczerpią, nie będą uzupełniane na półkach.

Na pierwszy rzut oka – bomba. Przykład społecznej odpowiedzialności biznesu i dbałości o interesy swoich klientów. Prezes sieci handlowej mógłby przecież otrzepać garnitur i wrzucić wyższe ceny podyktowane przez tego (niemałego) dostawcę w rachunki dla konsumentów. Nie wiemy, jak wysokie ceny podyktowało Francuzom PepsiCo, ale przecież jednym i drugim zależy na tym, żeby sprzedawać, więc chyba jakoś powinni się dogadać. A jednak Francuzi powiedzieli: „weto”.

Carrefour walczy z Pepsico o ceny Pepsi, Lays i Liptona
Carrefour walczy z Pepsico o ceny Pepsi, Lays i Liptona

Są dwie podstawowe interpretacje tej postawy. Albo Carrefour uznał, że wobec trudnej sytuacji konsumentów we Francji mógłby mieć problemy z przerzuceniem na nich wyższych cen (dba więc o własną marżę, a nie o dobro klientów), albo stwierdził, że w erze deglobalizacji to on będzie tym od „dojenia” kontrahentów. Jeśli Amerykanie chcą sprzedawać we Francji, to niech będą grzeczni i nie denerwują potomków Napoleona, bo inaczej dostaną bana.

Sprawa dotyczy zresztą nie tylko Francji. Telewizja BFM-TV poinformowała (nie wiedziałem oficjalnego potwierdzenia tej wieści), że Carrefour wycofa produkty PepsiCo również ze swoich sklepów we Włoszech, Hiszpanii i Belgii. I tam też mają się pojawić wywieszki „to nie nasza wina, tylko tych krwiopijców z PepsiCo”. Prawdopodobnie awantura nie dotyczy polskiej odnogi Carrefoura.

Carrefour już nie pierwszy raz tak pogrywa z dostawcami. Sieć coraz ostrzej próbuje naciskać na największych na świecie dostawców, aby obniżyli ceny po tym, jak podnieśli je w ciągu ostatnich dwóch lat w odpowiedzi na gwałtownie rosnące koszty energii, towarów i pracy. I wygląda na to, że to jest poważna strategia. Zerknąłem na ostatnie prezentacje wynikowe Carrefoura. Wiecie, co tam podają na pierwszych slajdach? Inflację cen produktów żywnościowych!

Z wykresów jasno wynika, że inflacja cen żywności, która jeszcze rok temu sięgała 20-25%, teraz nie przekracza 10%. A to oznacza, że koncerny powinny spasować z ciągłymi podwyżkami cen kolejnych dostaw.

Carrefour walczy z PepsiCo. Ma rację
Carrefour walczy z PepsiCo. Ma rację? (źródło: Carrefour)

Carrefour nie pierwszy raz dymi w sprawie nadmiarowych zysków producentów żywności. We wrześniu zeszłego roku w swoich sklepach w Europie Zachodniej przeprowadził kampanię przeciwko shrinkflacji, umieszczając na produktach takich jak czekoladki Lindt czy herbata Lipton ostrzeżenia, że opakowania się zmniejszyły, choć ceny są takie same. O shrinkflacji w polskich sklepach więcej przeczytasz tutaj.

Pepsi: cenowe szaleństwo?

Jakkolwiek by nie oceniać pobudek Carrefoura, trzeba się cieszyć, że ktoś próbuje nacisnąć na największe koncerny spożywcze, żeby się pohamowały z podwyżkami cen. Zerknąłem na ostatnie wyniki finansowe PepsiCo. Po trzech kwartałach 2023 r. przychody koncernu wynoszą 63,6 mld dolarów (rok wcześniej o tej samej porze było 58,4 mld dolarów, czyli o 8,9% mniej). Zysk brutto wynosi 34,8 mld dolarów (wzrost o 11,5%). Sprzedaż w Europie przez rok wzrosła z 8,5 mld dolarów do 9 mld dolarów.

W innym miejscu sprawozdania finansowego PepsiCo podaje, że efektywny wpływ zmian cen produktów sprzedawanych na rynku amerykańskim wyniósł w trzech kwartałach 14% w przypadku napojów, 12% w przypadku czipsów i 9% w przypadku innych produktów. Inflacja w USA wynosi… 3%. Produkty wysyłane do Europy podrożały średnio o 18% (rubryka „impact of effective net pricing”).

Wyniki finansowe PepsiCo
Wyniki finansowe PepsiCo

O tym, jak największe koncerny bezwstydnie przerzucają na klientów wyższe ceny (i jeszcze przy tym zarabiają, pompując marże), świadczy choćby ich wartość rynkowa. W 2000 r. akcje PepsiCo można było na giełdzie kupić po 40 dolarów. Dziś, po 23 latach, kosztują 170 dolarów (a niedawno były po 190 dolarów).

To ponad czterokrotny wzrost wartości i to nie licząc dywidend wypłacanych akcjonariuszom, które wyniosły w tym czasie ponad 60 dolarów na akcję (ostatnio firma co kwartał wypłaca 1,265 dolara). Łącznie można było od 2000 r. sześciokrotnie pomnożyć włożony kapitał, inwestując pieniądze w spożywczy koncern amerykański. Na koszt tych, którzy piją Pepsi, Mirindę i wcinają czipsy Lays.

Notowania Pepsico
Notowania PepsiCo

Postawa koncernów jest wkurzająca, bo ceny towarów żywnościowych, takich jak zboża, cukier i oleje roślinne, spadły w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Indeks cen żywności opublikowany ostatnio przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa był o 10% niższy niż w tym samym miesiącu w 2022 r. W całym 2023 r. indeks spadł o prawie 14% w stosunku do średniego poziomu z roku poprzedniego.

Prezes Carrefoura, Alexandre Bompard ostatnio narzekał, że firmy produkujące dobra konsumpcyjne nie współpracują w wysiłkach na rzecz obniżenia cen tysięcy podstawowych produktów, pomimo spadku kosztów składników. Koncerny produkujące żywność odpowiadają, że za ich koszty odpowiadają nie tylko ceny surowców, ale też koszty technologii, logistyki, marketingu i przede wszystkim koszty pracy. Gołe liczby pokazują, jaka jest prawda. Chodzi o zysk dla akcjonariuszy.

Carrefour walczy dla klientów czy dla… siebie? A Dino i Biedronka?

Szef Carrefoura z całą pewnością działa „propaństwowo”, bo inflacja we Francji wynosiła w grudniu co prawda tylko 4,1%, ale inflacja cen żywności wynosi wciąż 7,1%. I dopóki producenci będą dyktowali wyższe ceny, dopóty inflacja żywnościowa będzie podbijała ogólny wskaźnik cen.

Oczywiście jest też hipoteza robocza, że to, co Carrefour „utarguje” od PepsiCo, wrzuci we własną marżę handlową. Tego nie da się wykluczyć. Patrząc na wyniki finansowe francuskiej sieci, nie widać jednak radykalnego wzrostu jej rentowności. W pierwszej połowie 2023 r. miała 40,7 mld euro przychodów ze sprzedaży (wzrost o 12,4% bez uwzględnienia różnic kursowych oraz niecałe 8% po uwzględnieniu zmian kursów walut – w porównaniu z połową 2022 r.) oraz marżę brutto 19,8% (niemal identyczną z tą z poprzedniego roku).

We Francji sprzedaż towarów w sklepach Carrefour, liczona według zasady LfL, wzrosła przez rok o 7,2%, w innych krajach europejskich zaś firma wypracowała wzrost sprzedaży LfL o 8,1%.

Pytanie brzmi, czy w Polsce sieci handlowe też są gotowe pójść na wojnę z dużymi koncernami, żeby bronić klientów przed nadmiernym wzrostem cen, Z ich sprawozdań finansowych widać, że albo nie mają na to siły przetargowej, albo ochoty. Zerknąłem do sprawozdań finansowych sieci Dino: średnia inflacja w 2023 r. (trzy kwartały) to 13,2%, średnia inflacja żywnościowa wyniosła 18%. A porównywalne (LfL) przychody ze sprzedaży Dino – 20,6%.

Ile zarabia Dino
Ile zarabia Dino? (źródło: raport finansowy spółki)

LfL, czyli like for like, to przychody w ramach sieci sklepów istniejących przez cały rok, a więc wskaźnik odrzuca zmiany przychodów wynikające z otwierania nowych lub zamykania nieefektywnych sklepów. Widać wyraźnie, że Dino podwyższa ceny znacznie bardziej, niż wynikałoby to z inflacji.

Podobnie było w 2022 r. – inflacja cen żywności wyniosła 15%, przychody Dino LfL wzrosły natomiast o… 28,5%. W 2021 r. inflacja żywności – o 3,2%, a przychody LfL Dino – o 12,4%. Oczywiście to może pośrednio wynikać z większej efektywności sklepów, czyli ze wzrostu liczby kupujących lub wzrostu wartości koszyków wynikajacej z tego, że ludzie kupują więcej rzeczy. Ale w dużej części mówimy niestety o tym, że firma bezwzględnie przerzuca wzrost cen kupowanych towarów na klientów. Nie robi żadnych afer, nie zrywa umów, po prostu podwyższa ceny.

Inflacja żywnościowa w ostatnich dwóch latach
Inflacja żywnościowa w ostatnich dwóch latach (źródło: Carrefour)

A Biedronka? Cóż, to jest „duży miś”, więc pewnie moc przetargową ma, ale czy ją wykorzystuje przeciwko innym „dużym misiom”? Przychody sieci Biedronka wzrosły w pierwszym półroczu tego roku – licząc w krajowej walucie – o 24% (do 10,3 mld euro). Znacznie ciekawsze są jednak dane z porównywalnej sieci sklepów, czyli LfL. Otóż sprzedaż LfL w sieci Biedronka wzrosła o 20,5% w pierwszej połowie roku (czyli bardziej niż inflacja żywnościowa). Zaś EBITDA (z grubsza zysk operacyjny) Biedronki wyniosła po półroczu tego roku 872 mln euro (rok wcześniej było 721 mln euro).

Po przeczytaniu Waszych komentarzy w tym miejscu chcę wyraźnie zaznaczyć, że akurat Biedronka też jest w sporze z PepsiCo od końca 2021 r. , więc akurat na tej linii sprawa jest podobna, jak w przypadku Carrefoura (choć Biedronka jest innego rodzaju siecią, tam jest mnóstwo „nieobecnych” marek, bo z definicji dopuszczane są tylko niektóre).

Patrząc na cyferki bardziej ogólne nie widać jednak, by polskie sieci handlowe kładły się Rejtanem w obronie polskich konsumentów. Raczej mają skłonność do przerzucania na nich tego, co przyjdzie wraz z wyższymi cenami od koncernów spożywczych. Chyba że o czymś nie wiemy. Może polskie sieci sklepów walczą jak lwy o ograniczenie wzrostu cen, a tylko nie robią wokół tego takiego „halo” jak Francuzi? Cyferki na to nie wskazują, ale…

Obejrzyj nowe wideokomentarze „Subiektywnie o Finansach”. Carrefour walczy ze shrinkflacją, a Tusk ze stopami procentowymi:

————————

POSŁUCHAJ NOWEGO ODCINKA NASZEGO PODCASTU! W pierwszym w 2024 r. odcinku podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” wyjaśniamy zasady przedłużonych na ten rok wakacji kredytowych i proponowane zmiany w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Podpowiadamy jaki kredyt hipoteczny zaciągać po zamknięciu programu „Bezpieczny kredyt 2%”. Wygląda na to, że przyjdzie nam żyć z płaską, lecz nie niską inflacją. W co inwestować? A na koniec o wpadce Google, który podał, że za euro musimy płacić ponad 5 zł. Zapraszają: Maciek Samcik, Maciek Danilewicz i Maciek Bednarek

zdjęcie tytułowe: PepsiCo/Carrefour

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
klient
1 miesiąc temu

Jeśli chodzi o Biedronkę to już dawno nie widziałem w niej chipsów Lays ani Cheetos. A jak jest w „Waszych” Biedronkach?

Mike
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju caly ten tekst jest przygotowany po łebkach i az z zaskoczenia nie mogłem wyjść widząc czyim nazwiskiem jest sygnowany. Akurat PepsiCo w Biedronce, na tej samej zasadzie która zaraz wystapi w Carrefourze, nie ma od dawna, a problem zaczął występować juz pod koniec 2021 roku. Nie wspomnienie o tym, zwlaszcza w sytuacji gdy wprost wymienia Pan Biedronkę w artykule o wycofywaniu PepsiCo z Carrefoura jest wręcz niedopuszczalne. Tym bardziej że pozwala Pan sobie na konkluzję „Nie widać więc, by polskie sieci handlowe kładły się Rejtanem w obronie polskich konsumentów”. I zeby była jasnosc: wedlug mnie żadna z tych sieci nie działa… Czytaj więcej »

James
1 miesiąc temu
Reply to  klient

Biedronka nie wchodzi w produkty na których ma niskie marże. Oni są nastawieni na 'dojenie’ klienta i dostawcy.

Michał
1 miesiąc temu
Reply to  klient

Dużo zależy od marketu. Kraków i okolice bez problemu lays 😉

Ppp
1 miesiąc temu

Bardziej od rozmiarów firmy liczą się rozmiary sklepów. Jak w dużych Carrefourach czy Auchanach mamy po kilkanaście marek tego samego rodzaju produktu, to jak zdrożeje jeden, to bierzemy inny. W Biedronkach, Żabkach czy Carrefourach Express jest drożej, bo nie ma wyboru tańszych produktów – choć te, które tam są, nie muszą być koniecznie droższe, niż w innych miejscach.
Pozdrawiam.

Laszlo Kret
1 miesiąc temu

Nazywanie PepsiCO koncernem spożywczym to pewne nadużycie.
Producent paszy dla ludzi, generator chorób, śmieci i plastiku, papka dla mas. Ale żeby od razu spożywczy

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

PepsiCo = Producent eksportujący plastik służący infekowaniu całych oceanów.

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

Dawno, dawno temu, w czasach, kiedy jeszcze miałem telewizor, oglądałam odcinek „Kiepskich”, w którym to odcinku zamieniło im jedzenie w kamienie, a napoje w piasek. I wtedy Walduś otwiera lodówkę, zerka i woła: Matka! Ale cola i chipsy zostały! A Halinka na to: Bo to nie jedzenie, głupku! Tak mi się przypomniało 🙂

Kamil
1 miesiąc temu

Ale przecież Biedronka jest w sporze z PepsiCo od końca 2021 roku właśnie przez zbyt wysokie podniesienie cen

Piotrek
1 miesiąc temu

W Japonii Coca-Cola 1,5 l. kosztuje 4,79 zł.

Jonson
1 miesiąc temu

Niech jeszcze bardziej cene wywala to juz nikt tego nie kupi , rzad podniósł akcyze na papierosy i alko ja odbiłem piłeczkę pół roku temu i rzucilem papierosy , alko , napoje słodkie , chipsy , sprzedalem diesla na rzecz LPG i latem latam rowerkiem , kurcze zostaje teraz w kieszeni po tym odbiciu piłeczki no muszę przyznać ze jestem do przodu o jakieś 1600zl co miesiac spłacam kredyt w 3 ratach , jeszcze pół roku i opłacony będzie. A pozniej może jakaś wycieczka na Malediwy , po co zostawiać pieniądze w kraju jak tu tylko na kazdym kroku łoją… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu