Samochodowe OC to najpopularniejsza w kraju polisa ubezpieczeniowa. Takich umów w Polsce jest 30 milionów. Zwykle kupujemy taką polisę jak najtaniej, bo… nie kupujemy jej dla siebie. Firmy ubezpieczeniowe walczą więc o „najtańszość”, często dopłacając do interesu. Kończy się tak, że nie wszyscy ubezpieczyciele są w stanie dotrzymywać umów. Najnowszy komunikat Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego i trzech innych instytucji to światło ostrzegawcze, że rynek poszedł w złym kierunku. Z zakrętu wypadła bułgarska firma ubezpieczeniowa
Wspólny komunikat czterech instytucji rynku finansowego to rzadkość. Ale tym razem takie właśnie wspólne oświadczenie wydali Rzecznik Finansowy, Urząd Komisji Nadzoru Finansowego, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny oraz Ministerstwo Cyfryzacji. Rzecz dotyczy klientów firmy ubezpieczeniowej, o której zapewne większość z Was słyszy pierwszy raz w życiu – DallBogg.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
To bułgarska firma ubezpieczeniowa, która działa na rodzimym rynku od 2008 r. i zajmuje tam dziewiąte miejsce w rankingach pod względem zebranej składki. Od dziesięciu lat rozpycha się na zagranicznych rynkach, a od 2022 r. działa w Polsce. Od 17 kwietnia tego roku ma zakaz oferowania polis samochodowego OC w Polsce wydany przez Komisję Nadzoru Finansowego.
Bułgarska pułapka po decyzji Komisji Nadzoru Finansowego
Powodem zabrania licencji było „niedostosowanie struktury organizacyjnej DallBogg do skali działalności prowadzonej na terytorium Polski”, czego skutkiem były „liczne nieprawidłowości w procesie likwidacji szkód” – wynikało z kwietniowego komunikatu Komisji Nadzoru Finansowego. Czyli po prostu firma nie „dowoziła” jakości w likwidacji szkód, na czym cierpieli głównie ci pechowcy, którzy zostali „stuknięci” przez samochód ubezpieczony w DallBogg.
Ale wspólny komunikat czterech instytucji nie dotyczy nieszczęśników, którzy mieli pecha likwidować szkodę z bułgarskiej polisy OC sprawcy wypadku, lecz tych, którzy – zapewne skuszeni niską ceną – połasili się na zakup tej polisy. Skoro firma od kwietnia nie może sprzedawać nowych polis, to w jej przypadku nie zadziała automatyczne zrolowanie polisy na kolejny okres.
I przed tym właśnie wspólnie ostrzegają klientów BallBogg urzędnicy Rzecznika Finansowego, Komisji Nadzoru Finansowego, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego oraz Ministerstwa Cyfryzacji. Nie mam danych, z których wynika jaki odsetek wszystkich polis OC na rynku to te automatycznie przedłużane. Ale najwyraźniej urzędnicy obawiają się, że nie wszyscy posiadacze bułgarskich polis zorientują się, że ich polisa nie będzie automatycznie zrolowana, bo firma dostała bana.
Nie znalazłem nigdzie informacji o tym, ile osób w Polsce ma polisę OC u tego ubezpieczyciela, zapewne nie jest to duża grupa (aczkolwiek firma kusiła np. ochroną składki, która miała nie rosnąć w kolejnym okresie nawet w przypadku zarejestrowania jednej szkody). Ale skoro taki alarmujący komunikat się pojawił, to znaczy, że są przypadki polis, które wygasły, a klient nie kupił nowej u innego ubezpieczyciela.
Takie zaniedbanie jest niezwykle kosztowne. Posiadanie samochodu bez ubezpieczenia OC do trzech dni kosztuje 1 870 zł, a jeśli ktoś nie ma polisy OC przez więcej niż dwa tygodnie, to przyjdzie do niego rachunek na kwotę 9 330 zł. Zwykle firmy ubezpieczeniowe informują klientów e-mailem albo listem papierowym o tym, że wkrótce jego polisa OC wygasa i zostanie przedłużona (za co trzeba będzie zapłacić). Bułgarska firma o tym zapewne nie przypomina.
Jak się dowiedzieć, że ważność polisy się kończy?
Wynika z tego, że kupowanie najtańszej polisy („bo nie kupujemy dla siebie”) czasem może być złudną oszczędnością. Nie chodzi o to, że narażamy kogoś, w kogo „pukniemy” samochodem, na likwidację szkody z przeszkodami i nerwami. Może się też zdarzyć, że ta firma skończy jak Bułgarzy i będzie trzeba pamiętać o konieczności poszukania innej. A niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie zapomniał o tym, że kończy mu się polisa ubezpieczeniowa.
Teoretycznie nikt nie powinien wpaść w tę pułapkę. Agenci i brokerzy ubezpieczeniowi zwykle przypominają o zbliżającym się końcu umowy. Sami ubezpieczyciele też mają taki obowiązek (na 14 dni przed końcem okresu ubezpieczenia powinni przesłać odpowiednią informację i przedstawić ofertę na kolejny rok). Aczkolwiek zdarzyło mi się kilka lat temu przegapić taką komunikację i dostałem taką cenę „przedłużeniową” że mógłbym dostać palpitacji serca.
Nie dziwię się więc, że wśród klientów bułgarskiej firmy też są takie osoby, zwłaszcza, że w ich przypadku komunikacja jest zapewne mniej intensywna (nie każdy ubezpieczał się przez agenta lub brokera). Z komunikatu czterech instytucji wynika natomiast – i to warto zapamiętać – że o zbliżającej się konieczności zapłaty nowej składki OC przypomina rządowa aplikacja mobilna mObywatel.
W komunikacie czytam, że posiadacze mObywatela na dwa tygodnie przed końcem ważności dotychczasowej polisy OC zaczynają dostawać na swoje smartfony powiadomienia push z taką informacją. Trzeba jednak w ustawieniach aplikacji mieć włączone powiadomienia push. Sprawdźcie czy macie.
Dzięki temu po pierwsze trudniej będzie przegapić koniec obowiązywania polisy (i być może nie przepłacicie za cały pakiet, łącznie dobrowolnym z auto-casco kupowanym zwykle w tej samej firmie), a po drugie nie będziecie musieli płacić kary za brak polisy OC, gdyby okazało się, że z jakichś przyczyn nie będzie ona automatycznie przedłużona.
Czy będą kolejne skutki wojny cenowej na rynku samochodowego OC?
Przypadek DallBogg nie musi być jedynym. Na rynku polis komunikacyjnych trwa od kilku lat wyniszczająca wojna cenowa, która powoduje, że ubezpieczyciele prawie nie zarabiają na sprzedawaniu polis OC. Ostatnio prezesi Ergo Hestii i PZU powiedzieli: basta. I ogłosili, że nadchodzi koniec tej wojny cenowej. Tracą na niej zwłaszcza mniejsze firmy, których klienci mogą być narażeni na konieczność zmiany ubezpieczyciela, a wcześniej – na kiepską jakość usług.
Kto przed 17 kwietnia kupił lub przedłużył polisę OC, nadal ją ma. „DallBogg jest zobowiązany do rozpatrywania zgłoszonych roszczeń i do wypłaty należnych odszkodowań” – przypomina komunikat. Aczkolwiek warto mieć oczy i uszy otwarte, bo – jak każda firma, która nie musi już walczyć o rynek, gdyż się z niego wycofała (niedobrowolnie) – może nie wykazywać aż takiej determinacji, by przychylać klientom niebios.
Osobiście – zwłaszcza, że kupuję też dla samochodów polisy autocasco i assistance – unikam najtańszych polis OC. Wolę zapłacić więcej, by z jednej strony chronić swoją reputację (nawet jeśli popełnię błąd, to nie będą z powodu własnego skąpstwa źle wspominany przez poszkodowanego), a z drugiej – mieć przy okazji dobrej jakości ochronę auto-casco.
Przeczytaj też w „Subiektywnie o Finansach”:
————————-
ZOBACZ CO NOWEGO W HOMODIGITAL:
Obok „Subiektywnie o Finansach” stoi w internetach multiblog Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Opowiadamy w nim to, co ważne dla Twojego cyfrowego bezpieczeństwa i jestestwa. Opowiadamy tak, jak w „Subiektywnie o Finansach” – czyli tylko to, co istotne i tak, żeby każdy zrozumiał. Jeśli korzystasz z technologii, to wpadaj na Homodigital.pl, czytaj i komentuj artykuły, pomóż nam się rozwijać.
zdjęcie tytułowe: Pixabay







