Aż o 10% poszły w górę akcje Tesli po debiucie robotaksówki. To jeden z tych projektów – obok np. robotów humanoidalnych – które mają przywrócić spółce rolę technologicznego hegemona. Ale czy Elon Musk ma się z czego cieszyć? Tesla w końcu wchodzi w robotaksówki, tym samym spełniając obietnicę złożoną dość dawno temu przez najbogatszego Ziemianina. Tyle tylko, że debiut w Austin okazał się mało ambitny a i tak nie obyło się bez potknięć. Co to oznacza dla imperium Muska, które przeżywa ostatnio problemy?
Imperium Elona Muska drży w posadach. Sprzedaż samochodów Tesla już od dawna nie rośnie tak szybko jak niegdyś zapowiadał to Musk. A ostatnio liczba sprzedanych samochodów z kwartału na kwartał zaczęła się kurczyć. Druga spółka miliardera SpaceX straciła ostatnio kilka rakiet nośnych w wyniku eksplozji, w tym najpotężniejszą – Starship – zaledwie parę dni temu. Dodatkowo Musk pokłócił się ze swoim „przyjacielem” Donaldem Trumpem i nie wiadomo co będzie z kontraktami rządowymi.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
Mimo wszystko najwięcej strachów krąży nad Teslą. Ustawa podatkowa Trumpa likwiduje przywileje podatkowe dla nabywców samochodów elektrycznych, co najbardziej uderzy finansowo w Teslę (o ile nowe prawo zostanie uchwalone w pierwotnym kształcie). Do tego Tesla na kolejnych rynkach traci prymat największego sprzedawcy samochodów elektrycznych. Na rodzimym, amerykańskim rynku zaczyna ją wyprzedzać chiński koncern BYD, oferujący znacznie tańszy i o porównywalnej jakości samochód.
Nic więc dziwnego, że kurs akcji Tesli, wynoszący obecnie przeszło 340 dolarów, jest o około 25% niższy od maksimów z grudnia zeszłego roku. Choć i tak nie jest źle z Teslą na giełdzie, bo jeszcze kilkanaście tygodni temu spółka była wyceniana zaledwie na połowę wartości rynkowej z czasów największej świetności. Odrobiła połowę tych strat.

Słabym światełkiem w tunelu jest fakt, że Tesli udało się dowieź jedną z dawno złożonych obietnic – uruchomić platformę taksówkową obsługiwaną przez autonomiczne pojazdy. Debiut, który właśnie odbył się w Austin w stanie Teksas co prawda wywołał euforię na giełdzie – kurs Tesli rośnie o 10% – ale jest jednak mało ambitnym przedsięwzięciem. A na dodatek firmie Elona Muska nie udało się uniknąć wstydliwych wpadek.
Akcje Tesli po debiucie robotaksówki wystrzeliły. Czy to ma sens?
Otwarcie platformy tobotaksówek odbyło się bez wielkiej fety – i trudno się temu dziwić. Po pierwsze, z usług mogą skorzystać tylko zaproszone osoby i nie jest jasne, kiedy usługa stanie się powszechnie dostępna. Po drugie, zasięg robotaksówek jest ograniczony przez tak zwany geofencing do relatywnie niewielkiego obszaru miasta Austin. A pamiętajmy, że samo Austin nie jest gigantem jak na warunki teksańskie – jest dopiero piątym pod względem liczby ludności miastem stanu.
Dodatkowo, wbrew wcześniejszym zapowiedziom Muska, na przednim siedzeniu pasażera w każdej z „robotaksówek” siedział zatrudniony przez Teslę „monitor bezpieczeństwa”, czyli osoba sprawdzająca czy autonomiczna taksówka funkcjonuje prawidłowo. Na ulice Austin wyjechała niewielka liczba taksówek Tesli, tylko 20. I nie były to zapowiadane niegdyś przez Muska pojazdy Cybercab, a zwykłe modele Y wyposażone w funkcję jazdy autonomicznej. O rewolucji trudno więc mówić.
Ale nawet przy tej, dość ograniczonej, skali debiutu Tesli nie udało się uniknąć wpadek. Jak donosi The Verge, platforma została uruchomiona z opóźnieniem, a jedna z osób, które czekały na robotaxi Tesli w międzyczasie widziała około 30 pojazdów konkurencyjnego serwisu robotaksówek Waymo, firmy należącej do Alphabetu, spółki-matki Google’a. Ponadto, niektórzy klienci narzekali na trudności w znalezieniu pojazdu.
Z drugiej strony, kiedy zaproszeni klienci w końcu doczekali się taksówki autonomicznej Tesli, to przejazdy zasadniczo odbywały się bez przeszkód. Żadnych pomyłek, żadnych wypadków, żadnych awarii. To być może zapowiedź w miarę bezawaryjnej usługi, gdy już będzie dostępna dla każdego. Choć pojawiły się doniesienia, że autonomiczne robotaksówki Tesli podczas pierwszego dnia działania naruszyły kilka przepisów ruchu drogowego.
Tesla najlepszym klientem Tesli?
Wejście na rynek taksówek otwiera przed Teslą nowe możliwości biznesowe. Po pierwsze, w jakiejś mierze uniezależnia ją od kaprysów popytu konsumenckiego – firma może przekierować moce produkcyjne na produkowanie pojazdów na własne potrzeby.
Po drugie, robotaksówki mogą być doskonałym biznesem same w sobie. Jak szacuje szwajcarski bank UBS, jeśli Tesli uda się osiągnąć w tej dziedzinie efekty skali, to w 2040 r. po amerykańskich ulicach może się poruszać 2,3 miliona taksówek firmy generujących 200 mld dolarów rocznych przychodów (dziś Tesla ma 100 mld dolarów przychodów rocznie). Robotaksówki, choć same w sobie drogie, mają bardzo niskie koszty operacyjne, szacowane na 0,20 dolara na milę. To daje im znaczącą przewagę kosztową nad tradycyjnymi taksówkami.
Sama Tesla sugerowała, że spodziewa się, że usługi taksówkowe zaczną być wyraźnie widoczne w wynikach finansowych firmy w drugiej połowie 2026 r. Są jednak pewne aspekty debiutu w Austin, które mogą świadczyć o tym, że nie wszystko w technologii robotaksówek działa tak jak powinno. Zarówno obecność ludzkich „monitorów bezpieczeństwa” w taksówce, jak i fakt mocnego ograniczenia obszaru działania usługi do niewielkiej części miasta „gruntownie zmapowanej”, mogą świadczyć o tym, że Tesla wciąż ma problem z pełną autonomią swoich pojazdów.
Jeśli tak faktycznie jest, to uruchamianie usług w nowych obszarach może trwać dłużej i kosztować więcej niż dotąd zakładano. Może to również oznaczać, że jeszcze trochę potrwa, zanim Tesla stanie się najlepszym klientem Tesli. A przede wszystkim – może też więcej kosztować.
Tak naprawdę robotaksówki i roboty humanoidalne to przyszłość Tesli – jak pisałem parę miesięcy temu, biznes sprzedaży samochodów jest wyceniany przez jeden z banków inwestycyjnych na raptem 86 dolarów na akcję Tesli, a więc na raptem 20% całej wyceny Tesli, szacowanej wówczas przez ten bank na 430 dolarów. Po ostatnich spadkach sprzedaży pojazdów firmy, wycena tego tradycyjnego biznesu firmy pewnie jeszcze spadła.
Bez „pełnej autonomii” Tesla daleko nie zajedzie
Jak więc widać, dwa biznesy „autonomiczne” – robotaksówki i roboty humanoidalne – stanowią o 80% wartości rynkowej Tesli. To dwa działy, z których jeden dopiero pokazuje swój produkt, a drugi w ogóle takiego produktu jeszcze nie ogłosił. Zaufania inwestorów do tych „autonomicznych” biznesów Tesli zapewne nie poprawił fakt, że gdy w październiku zeszłego roku zaprezentowała ona na wydarzeniu „We, Robot” swoje roboty Optimus, to okazało się, że nie były one autonomiczne a sterowane zdalnie przez ludzi.
Teraz dostajemy kolejną dawkę wątpliwości – jeśli Tesli nie udaje się zapewnić pełnej autonomii swoim pojazdom, które mają prostszą motorykę i środowisko jednak mniej obfitujące w niespodzianki, niż przeciętny dom, to jak ma się udać budowa pełnej autonomii dla robotów humanoidalnych?
Robotów, które będą się poruszać na przykład w naszych domach, w którym trzeba omijać wszelkie sprzęty i można zostać „podciętym” przez przechodzącego psa lub wykonującego swoją pracę robota sprzątającego. To właśnie umiejętność autonomicznego reagowania na niespodzianki jest jednym z największych wyzwań współczesnej robotyki.
Jeśli teraz okaże się, że Tesla faktycznie ma problemy z pełną autonomią swojej sztucznej inteligencji, to może nadejść moment weryfikacji wyceny. A to mogłoby silnie pociągnąć w dół akcje Tesli. Zwłaszcza że, jak pisze UBS, nawet jeśli Tesla spełni wszystkie oczekiwania co do rozwoju taksówek, to i tak będzie warta mniej, niż wynosi obecna cena akcji. UBS rekomenduje w związku z tym sprzedaż akcji firmy.
Ale nie wszyscy są takimi pesymistami – Daniel Ives, analityk firmy Wedbush uważa, że debiut w Austin to początek nowej ery dla Tesli i wyznaczył cenę docelową dla spółki na poziomie 500 dolarów – powyżej historycznych maksimów i około 50% ponad obecną wyceną rynkową firmy.
SpaceX też ma problemy
Tesla nie jest jedyną firmą Muska, która ma problemy – choć w jej przypadku są najbardziej widoczne przez to, że to największa z firm miliardera i jedyna, której akcje można kupić na giełdzie. Pech od paru miesięcy prześladuje również drugą z największych firm Elona, SpaceX.
Problemy te dotyczą bodaj najambitniejszego projektu SpaceX, czyli Starship – budowy rakiety nośnej z potencjałem do umożliwienia podróży na Marsa. Jak dotąd, bilans nie jest imponujący – loty testowe skończyły się czterema całkowitymi porażkami, dwiema częściowymi i tylko trzema sukcesami. Przy takich proporcjach raczej trudno będzie znaleźć ochotników do lotów na Marsa.
Być może dlatego Musk obiecuje, że najpierw – do końca 2026 r. – wyśle na Marsa roboty Optimus. Te same, które podczas pokazu były sterowane przez człowieka. Na Marsie będą sobie musiały poradzić same.
Innym problemem dla SpaceX jest rosnąca konkurencja dla Starlinku, czyli satelitarnej usługi dostępu do internetu. Europejska konkurencja, mimo buńczucznych zapowiedzi, pewnie za szybko nie stanie się zagrożeniem dla usługi Muska, ale tego samego nie można powiedzieć o projekcie Kuiper Amazona – firma Jeffa Bezosa ma już na orbicie przeszło 50 satelitów i planuje dołożenie przeszło 100 następnych do końca roku. To niewielki ułamek przeszło 3200 satelitów planowanych dla projektu i o wiele za mało by obecnie konkurować ze Starlinkiem, ale pokazuje prędkość, z jaką Amazon wdraża swoją technologię.
Elon Musk jest i zapewne jeszcze przez jakiś czas pozostanie najbogatszym człowiekiem na Ziemi. Jego majątek jest wyceniany na niemal 370 mld dolarów i jest to o około 50% więcej niż dla drugiego na liście Marka Zuckerberga. Wygląda jednak na to, że coś się w maszynerii Południowoafrykańczyka zacięło. Zobaczymy, czy to tylko czkawka spowodowana czteromiesięczną nieobecnością szefa w jego firmach, czy też zapowiedź poważniejszych problemów. Czas pokaże.
————————————–
CZYTAJ WIĘCEJ O TESLI I ROBOTAXI:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZOBACZ NASZE WIDEOCASTY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
——————————-
POSŁUCHAJ NASZYCH PODCASTÓW:
>>> FST (271): NAJGORSZY BŁĄD FINANSOWY NA WAKACJACH. Jak nie dać sobie zepsuć wyjazdu na długi weekend, albo wakacyjnego wypoczynku? Jakie finansowe błędy najczęściej popełniamy i jak możemy ich uniknąć? W podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” rozmawiamy o tym z Piotrem Ożarkiem, Rzecznikiem Klienta w największej polskiej firmie ubezpieczeniowej, PZU. Zapraszamy do posłuchania!
>>> FST (264): JAK PRZYGOTOWAĆ DOMOWY BUDŻET NA NIESTABILNE CZASY? Jak sprawdzić, czy nasz domowy budżet jest wystarczająco bezpieczny? I jak zareagować, jeśli się okaże, że trzeba domowe finanse zrestrukturyzować? Jakie działania podjąć, gdy przeciążają nas raty kredytów? Gośćmi podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” są Krzysztof Kowalczyk i Barbara Koziar z Raiffeisen Digital Banku. Zapraszam do posłuchania!
>>> FST (212): CZY GROZI NAM PROBLEM W DOSTĘPIE DO GOTÓWKI? W ostatnich latach banki podniosły opłaty za operacje gotówkowe w oddziałach. Naturalnym miejscem wypłat i wpłat gotówki są bankomaty, ale ich operatorzy nie mają łatwego życia. Czy Polska może stać się bankomatową pustynią, a Polacy będą mieć problemy z dostępem do gotówki? Gościem podcastu jest Dariusz Marcjasz, dyrektor generalny Euronet Polska. Żeby posłuchać – trzeba kliknąć tutaj.
Zdjęcie tytułowe: Pixabay, Canva







