Imię, nazwisko, numer dowodu osobistego, czy numer PESEL – a nawet numer rachunku bankowego – to nie są dane, które w rękach przestępcy automatycznie stają się niebezpieczne w takim sensie, że wystarczyłyby do kradzieży twoich pieniędzy. Adres zameldowania (jeśli jest zgody z adresem zamieszkania) może ułatwić komuś np. inwigilację danego obywatela.
Ryzyko tkwi głównie w tym, że posiadanie kompletu danych z dowodu osobistego (bądź z bazy PESEL) może być dużym krokiem w kierunku „sklonowania” danego obywatela przez złodzieja tożsamości. A klonowanie tożsamości służy oczywiście po to, by na czyiś koszt wyłudzić pieniądze.

CZY ZŁODZIEJ, MAJĄC TE DANE, MOŻE WZIĄĆ POŻYCZKĘ NA TWOJE KONTO?

Jeśli dałeś sobie skopiować, zeskanować lub podpatrzyć dane z dowodu osobistego, zagrożenia są dwa. Pierwsze to klasyczne sfałszowanie twojego dowodu osobistego (złodziej ma wszystkie dane, a zdjęcie wklei swoje :-)) i próba wyłudzenia pożyczki w placówce banku lub firmy pożyczkowej. Gość po prostu przychodzi, mówi „dzień dobry, nazywam się Kowalski, poproszę o pożyczkę”. Jeśli w banku nie zorientują się, że dowód jest „lewy”, to może się udać. Ale dowody osobiste są dość dobrze zabezpieczone i naprawdę nie jest łatwo „wyprodukować” dobrą fałszywkę. A pracownicy odpowiedzialni za identyfikację klientów w bankach i firmach pożyczkowych są bardzo wyczuleni na próby wyłudzeń.

Zagrożenie drugie to próba wzięcia na twoje konto kredytu lub pożyczki przez internet. A więc nie złodziej nie pojawia się w placówce ze sfałszowanym dowodem, lecz podszywa się pod ciebie zdalnie. W większości firm pożyczkowych można bez problemu wziąć pożyczkę przez smartfona z dostawą kasy na wskazane konto dosłownie w ciągu kwadransa. Taka firma pożyczkowa nie żąda od klienta dowodu osobistego, a tylko kompletu danych z dowodu. Czy to oznacza, że każdy, kto ma te dane z twojego dowodu może wziąć na ciebie pożyczkę? Na szczęście nie. Są dwa zabezpieczenia.

>>> firmy pożyczkowe często proszą o dodatkowe dane dotyczące dochodów i miejsca zatrudnienia, a bywa, że błyskawicznie sprawdzają czy dane osoba pracuje w takiej a takiej firmie.

>>> z reguły firmy pożyczkowe potwierdzają tożsamość klienta przelewem weryfikacyjnym. A więc prosi, byś przelał 1 zł ze swojego konta bankowego. W danych przelewu jest imię, nazwisko, adres nadawcy.

CZY ZŁODZIEJ, MAJĄC TE DANE, MOŻE „PODROBIĆ” KONTO W BANKU?

Sprawdzanie klienta przez przelew weryfikacyjny to procedura stosowana przez prawie wszystkie firmy pożyczkowe. To oznacza, że złodziej, chcąc wyłudzić w firmie pożyczkowej błyskawiczną pożyczkę na twoją sklonowaną tożsamość, poza danymi z dowodu osobistego musi też założyć na twoje dane konto bankowe. Banki też pozwalają zakładać konta zdalnie, ale też wymagają przelewów weryfikacyjnych.

Poza tym ostatnio weszły w życie zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego, z których wynika, że bank co prawda może założyć komuś konto w oparciu o przelew weryfikacyjny z innego banku, ale tylko pod warunkiem, że ten przelew przyjdzie z banku, w którym klient, zakładając konto, wylegitymował się osobiście dowodem. Wcześniej banki mogły zakładać konta za pomocą przelewu weryfikacyjnego lecącego z konta założonego za pomocą przelewu weryfikacyjnego lecącego z konta założonego za pomocą przelewu… :-). I tak dalej :-). W tej sytuacji jedyną opcją dostępną dla złodzieja, by założyć dane na czyjeś konto jest

>> przyjście do banku ze sfałszowanym dowodem i oszukanie pracownika (ustaliliśmy już, że to niełatwe) albo

>>> skorzystanie z opcji założenia „lewego” konta bankowego za pośrednictwem kuriera. Zakładanie ROR-u w tym trybie odbywa się tak, że klient wypełnia przez internet formularz i podaje wszystkie dane, po czym bank je weryfikuje i odsyła umowy do podpisania za pośrednictwem poczty kurierskiej. Kurier legitymuje klienta, przyjmuje jego podpisy na umowach, dostarcza do banku, a ten aktywuje klentowi konto.

Złodziejowi może się udać taka akcja, ale pod trzema warunkami:

>> kurier zapomni sprawdzić czy klient zakładający konto ma dowód osobisty i czy są w nim te same dane, co w umowie ;-).

>> kurier nie weźmie do ręki dowodu osobistego podanego przez złodzieja i nie zorientuje się, że jest podrobiony,

>> w banku, zanim podpiszą dokumenty, nie sprawdzą czy nazwisko, numer dowodu i PESEL danego klienta zgadzają się z jego miejscem zamieszkania (bo złodziej przecież nie zamówi kuriera na twój adres, tylko na swój).

CASE STUDY: TAK WYŁUDZONO KREDYTY NA KONTO MOJEJ CZYTELNICZKI

Mając konto w banku, założone na twoje nazwisko, złodziej idzie do firmy pożyczkowej, bierze maksymalnie dużą pożyczkę, weryfikuje się przelewem z banku, który „łyknął” fałszywe dane i… gotowe. Scenariusz trudny do realizacji, ale chyba nie jest tak całkiem niemożliwy. Jedną z tak okradzionych osób jest pani Małgorzata, która dowiedziała się o tym czystym przypadkiem, kiedy bank odmówił jej karty kredytowej.

„W zeszłym tygodniu chciałam założyć kartę kredytową. Zapewniano mnie, że nie będzie z tym problemu. Właśnie otrzymałam telefon z informacją, że jestem wpisana na „czarną listę” dłużników i niestety nie otrzymam karty. Okazało się że na moje nazwisko zostało wziętych kilka pożyczek w rożnych parabankach. Podkreślam, iż nie zgubiłam mojego dowodu ani nie został mi ukradziony, najprawdopodobniej ktoś wykradł mój PESEL i numer dowodu”

Pani Małgosia straciła pół dnia, żeby sprawdzić na jakiej podstawie firmy pożyczkowe udzieliły pożyczek nie sprawdzając tożsamości klienta. Oczywiście parabankierzy powiedzieli, że aby wziąć u nich pożyczkę wystarczy podać swoje dane, a oni i tak nie sprawdzają ich prawdziwości, a tylko zaglądają do kilku baz, żeby sprawdzić czy osoba o takich danych nie ma już na koncie jakichś nie spłaconych pożyczek.

„Jedynym zabezpieczeniem dla nich jest to iż z konta bankowego założonego na daną osobę zostaje wysłany przelew na jeden grosz. Jakież było moje zdziwienie gdy dowiedziałam się, że taki przelew został wysłany z konta założonego w mBanku. Poszłam do oddziału tego banku i tam okazało się, że ktoś założył tam konto na mnie znając tylko moje imię nazwisko, PESEL i numer dowodu. Okazuje się że jest to możliwe, gdyż w tym banku nie sprawdzają dowodu osobistego – istnieje możliwość założenia konta zdalnie. Kurier przyjeżdża z umową do klienta i to on ma sprawdzić dowód!”

– opowiada pani Małgorzata. Mamy więc jak na dłoni konkretny przypadek złodzieja tożsamości działającego właśnie w sposób, który opisałem. Nie wiadomo czy złodziej, mając dane pani Małgorzaty – wykradzione z bazy PESEL, podpatrzone, albo pozyskane w inny sposób – sfałszował jej dowód osobisty na tyle dobrze, że kurier się na to nabrał, czy też może kurier był z nim w zmowie i przymknął oko na brak dowodu osobistego.

Mogło być też tak, że złodziej tożsamości tak zaaranżował sytuację, że kurier nie zdążył sprawdzić dowodu albo machnął na to ręką „poczeka pan 15 minut? Mam ten dowód w sypialni, ale nie chcę przeszkadzać żonie, właśnie uprawia seks z moim bratem”. W takiej sytuacji każdy kurier odpuszcza :-). Nawet jeśli jest to wbrew procedurom, zasadom bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku. Zwłaszcza, że dla kuriera 15 minut to wieczność, jego plan dnia jest rozpisany na najdrobniejsze części sekundy. Najgorsze jest to, że w tym konkretnym przypadku pani Małgorzacie nawet w banku nie chcieli pomóc.

„Wiem, że takie przypadki już się zdarzały. Dla mnie najbardziej bulwersującym jest fakt, iż ja nie mogę teraz tego konta zamknąć! Zgłosiłam do banku telefonicznie reklamację o wyłudzeniu i kradzieży danych osobowych, dostałam maila że ktoś się do mnie bezzwłocznie skontaktuje i cisza. Wydzwaniam na infolinię banku, gdzie pani potwierdziła zarejestrowanie reklamacji, ale nie mogła mi pomóc. Poszłam do oddziału banku z moim paszportem i zaświadczeniem a urzędu miejskiego, iż wyrabiam dowód gdyż poprzedni jest zastrzeżony z powodu wykradzenia danych osobowych. Uzyskałam wiadomość iż nie mogę tego konta zamknąć gdyż… nie mam dowodu. Przekonywałam, że w naszym kraju obowiazuje również paszport na co uzyskałam odpowiedź iż oni mają takie procedury i już. Konta nie zamknę”

W związku z procedurami bankowymi złodziej dalej może wykorzystywać „lewe” konto do wyłudzenia pożyczek, bo pani Małgorzata go nie możę zamknąć. W głowie się nie mieści. Opisywałem kilka dni temu procedury w banku ING, w którym jest tak, że bez dowodu osobistego mnie można nawet wykonać przelewu wewnętrznego między własnymi kontami. Ładnie proszę bankowców, by dostosowali procedury do realnego życia.

Jakoś nie mają problemu z otwieraniem kont na fikcyjne dane, bo bezgranicznie ufają anonimowym kurierom, ale nie zaufają klientowi, który legitymuje się legalnym paszportem i chce w oparciu o ten dokument wykonać przelew albo po prostu zamknąć rachunek. Firmy pożyczkowe na podstawie pisma złożonego przez panią Małgorzatę do prokuratury, wstrzymują windykację, ale kto wie jak długo potrwa odkręcanie sprawy. Pewne jest to, że do czasu wyrobienia nowego dowodu osobistego w banku ważniejszy będzie złodziej tożsamości niż ten, komu tożsamość skradziono.

„Wiem że nie jestem jedyną osobą w tym kraju z takim problemem, ale podejrzewam że jestem jedną z nielicznych która jest w sytuacji takiej, że nie może zamknąć konta, które zostało otworzone przez złodzieja. Uważam, że należy tę sprawę nagłośnić. Zwłaszcza, że bank w tej sytuacji chroni złodziei, a nie normalnych obywateli”

Share This

Zapisz się na mój newsletter

i otrzymaj prezenty

 

Zapisując się na mój newsletter otrzymasz kilka prezentów, a od czasu do czasu podeślę Ci najciekawsze wpisy na blogu.

Upewnij się, że nie przegapisz najciekawszym artykułów!

Gratulacje! Jesteś zapisany