Jak znaleźć ubezpieczenia po zmarłych bliskich? Od lat stosunkowo łatwo jest sprawdzić, w których bankach zmarły, którego jesteśmy spadkobiercami, przechowywał pieniądze. Służy do tego tzw. system Ognivo. Jeśli chcielibyśmy znaleźć umowy ubezpieczeniowe zmarłego, musimy zapukać do każdego towarzystwa ubezpieczeniowego z osobna. Czy branża ubezpieczeniowa powinna mieć podobny system, jaki mają banki?
Jakiś czas temu napisał do nas czytelnik z pytaniem, czy można w prosty sposób znaleźć umowy ubezpieczeniowe zmarłej osoby. W przeszłości to nie był duży problem, bo na rynku działało kilka instytucji finansowych. Na przykład w czasach PRL konsumenci mieli do dyspozycji (nieco upraszczając) jeden bank i jedną firmę ubezpieczeniową.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Dziś nawet zgodni i mówiący sobie wszystko małżonkowie mogliby mieć problem ze wskazaniem instytucji finansowych, których są klientami. Coraz częściej korzystamy bowiem z kilku banków – w jednym mamy konto główne, w innym np. kartę kredytową, a w jeszcze innym lokatę czy kredyt.
Podobnie jest z ubezpieczeniami. W jednym towarzystwie mogliśmy ubezpieczyć samochód, w drugim dom, w jeszcze innym możemy mieć ubezpieczenie na życie. Ba, czasem nawet „właściciel” może nie wiedzieć lub nie pamiętać, że jest ubezpieczony, bo np. polisę na życie dostał w pakiecie z kartą kredytową.
Jeden wniosek w banku, kompleksowa odpowiedź
W przeszłości utrapieniem było poszukiwanie oszczędności należących do zmarłych członków rodziny (lub szerzej – do osób, których jesteśmy spadkobiercami) w bankach. Jeśli nie wiedzieliśmy, gdzie zmarły trzymał oszczędności, trzeba było udać się z wnioskiem i potwierdzeniem prawa do dziedziczenia do każdego banku.
Ale od kilku lat jest to bardzo proste. Od lipca 2016 r. działa Centralna informacja o rachunkach w ramach systemu Ognivo. Jego operatorem jest Krajowa Izba Rozliczeniowa. To ta sama instytucja, która sprawuje pieczę nad systemem Elixir, za pośrednictwem którego robimy przelewy bankowe.
System Ognivo służy do wymiany różnego rodzaju informacji między bankami komercyjnymi, spółdzielczymi i spółdzielczymi kasami oszczędnościowo-kredytowymi. Jeśli chcemy sprawdzić, gdzie zmarły miał konta czy lokaty, wystarczy w dowolnym banku złożyć stosowny wniosek. Rzecz jasna musimy potwierdzić, że jesteśmy spadkobiercami. Następnie bank, w którym złożyliśmy wniosek, wrzuca pytanie do systemu, czyli przepytuje pozostałe banki.
Nie jest to darmowa usługa. Sporządzenie i przekazanie zbiorczej informacji o rachunkach kosztuje z reguły ok. 25-30 zł. Mając wiedzę o tym, gdzie znajdują się aktywa zmarłego, możemy rozpocząć ich odzyskanie.
Jak znaleźć ubezpieczenia po zmarłych?
Czy podobny system należałoby wdrożyć w branży ubezpieczeniowej? Kilka lat temu pojawiła się taka inicjatywa. Mówił o niej były Rzecznik Finansowy Mariusz Golecki w wywiadzie dla Inforu pod koniec 2019 r.
„Z Kancelarią Prezydenta pracujemy nad rozwiązaniem kwestii tzw. uśpionych polis. Osoby uposażone często nie wiedzą, że członkowie ich rodzin zawarli np. umowy ubezpieczenia na życie. W efekcie po śmierci ubezpieczonego polisy te nie są realizowane, co daje dodatkowy zysk dla firm ubezpieczeniowych. Czasem wiadomo, że taka polisa była wykupiona, ale nie wiadomo, w którym towarzystwie. W takiej sytuacji trzeba pisać pisma do wszystkich ubezpieczycieli działających na rynku i też nie zawsze dostaniemy taką informację.”
Rzecznik Finansowy postulował stworzenie systemu, w którym informacje dotyczące polis byłyby łatwo dostępne, dzięki systemowi podobnemu jak w sektorze bankowym. Były konsultacje, spotkania, Rzecznik Finansowy liczył, że usługę realnie da się wdrożyć jeszcze w 2020 r., ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Dlaczego się nie udało, wyjaśnił mi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.
„Świadczenia z ubezpieczeń na życie nie wliczają się do tzw. masy spadkowej. Ubezpieczający sam decyduje, kto otrzyma pieniądze po jego śmierci. Przez to, że ubezpieczenia „omijają” postępowanie spadkowe, pozwalają przekazać środki wybranym przez siebie osobom, nie tylko spokrewnionym. Dodatkowo uzyskanie pieniędzy od ubezpieczyciela jest szybsze i łatwiejsze niż dziedziczenie spadku”
– mówi Prądzyński. Dodaje, że to jest istotna różnica, która sprawia, że nie powinniśmy szukać analogii z systemem bankowym, gdzie środki z kont zmarłej osoby wliczają się do masy spadkowej.
„Zdarza się, że osoba, która kupuje polisę na życie, nie chce informować o tym członków najbliższej rodziny, a chce zabezpieczyć inną bliską sobie osobę, partnera, wspólnika w firmie czy przyjaciela. Po rozwodzie, nawet gdy małżonkowie wcześniej wspólnie opłacali składki, polisa należy wyłącznie do osoby, która zawarła umowę ubezpieczenia. I do tej osoby należy np. decyzja, czy uposażyć byłego partnera czy nowego. Czy zmienić uposażonego, czy wskazać dodatkowe osoby. Oczywiście warto poinformować bliskich, że są uposażeni w polisie, jednak to indywidualna decyzja ubezpieczonego.”
Czy jestem uposażony? Jak to sprawdzić?
Osobę uposażoną wskazujemy w umowie ubezpieczenia, ale nie zawsze ją o tym informujemy. Jak to sprawdzić? Obecnie musimy wykonać podobną pracę co w przypadku banków przed uruchomieniem Centralnej informacji o rachunkach, a więc zgłosić się do każdego towarzystwa ubezpieczeniowego.
W zgłoszeniu trzeba podać dane ubezpieczonego, które umożliwią jego identyfikację (najlepiej numer PESEL). Składający wniosek powinien też przedstawić dokument potwierdzający, że ta osoba nie żyje, czyli odpis aktu zgonu, postanowienie w sprawie stwierdzenia spadku czy notarialne poświadczenie dziedziczenia. Następnie zakłady ubezpieczeń w ramach postępowania wyjaśniającego sprawdzają, czy osoba występująca z takim zgłoszeniem jest uprawniona z umowy ubezpieczenia.
„Jeśli nie jest uposażona, nie otrzyma z danego zakładu żadnej informacji, w szczególności informacji, że polisa została zawarta, ale ona nie została w niej uposażona. Nie otrzyma również informacji, gdy jest uposażona, ale ubezpieczony żyje.”
– tłumaczy prezes PIU. Uważa, że inicjatywa stworzenia systemu na wzór bankowego była cenna, zresztą w pracach brała udział Polska Izba Ubezpieczeń. Czy należy zatem wrócić do tego pomysłu?
„Uregulowanie tej kwestii wymaga zapewnienia zakładom ubezpieczeń systemowego dostępu do bazy PESEL, na zasadach analogicznych do przyznanych bankom. To pozwoliłoby na weryfikację, czy ubezpieczony żyje i uruchomienie procedury aktywnego poszukiwania osób uprawnionych przez zakłady ubezpieczeń. Potrzebne byłyby więc zmiany legislacyjne.”
W jego ocenie skala zapotrzebowania na tego typu system jak sprawdzanie ubezpieczenia po zmarłych jest w Polsce niewielka i w tym upatruje przyczyny, dla której legislator zaniechał dalszych prac.
„Jeśli ponownie pojawią się odpowiednie inicjatywy ustawodawcze, jako Polska Izba Ubezpieczeń jesteśmy gotowi, żeby je wesprzeć i przedstawić propozycje możliwych rozwiązań”
– deklaruje Jan Grzegorz Prądzyński. Stan gry jest więc taki, że systemu nie ma, ale ludzie o niego pytają. Kilka lat temu Rzecznik Finansowy przy wsparciu Kancelarii Prezydenta zaproponował takie rozwiązanie. A skoro tak, to pewnie miał ku temu jakieś powody, np. skargi.
Ciekawe też, o jakich dodatkowych zyskach mówimy, które „przytulają” ubezpieczyciele, bo trudno nam ustalić, czy zostaliśmy uposażeni, a więc należą się nam jakieś pieniądze. A może zamiast tworzyć system do „odszukiwania” polis, lepiej postawić na usprawnienie procedur wypłat odszkodowań uposażonym? Właściwie trzeba to zrobić, jeśli kuleją. Z drugiej strony PIU „zrzuca winę” za brak systemu na niewielkie zapotrzebowanie.
Co o tym sądzicie? Potrzebny jest nam taki system, by łatwiej było znaleźć ubezpieczenia po zmarłych bliskich? Jeśli zbierzecie kilka mocnych argumentów „za” (i one przeważą nad „przeciw”), zaczniemy w „Subiektywnie o Finansach” nagłaśniać potrzebę wdrożenia takiego rozwiązania.
Źródło zdjęcia: Maciej Bednarek

