Karty podarunkowe, czyli de facto karty przedpłacone do wykorzystania w konkretnym sklepie, oferują właściwie wszystkie znane sieci handlowe. To idealny pomysł na prezent dla kogoś, kto nie wie, co sprezentować bliskim. Ale karty podarunkowe mają poważną wadę – krótki okres ważności.
Sklepy z ciuchami, perfumerie, salony piękności – zarówno te lepiej, jak i mniej znane oferują tzw. karty podarunkowe. Idea jest prosta – jeśli nie wiemy, jaki prezent ucieszy naszych bliskich np. z okazji nadchodzących świąt, możemy wyrobić taką kartą, doładować ją określoną kwotą i sprezentować.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
To od obdarowanego zależy, co sobie kupi, a więc będziemy mieć pewność, że nie wydamy pieniędzy na nietrafiony upominek. Ograniczeniem jest oczywiście asortyment danego sklepu. Bo tylko w ramach danej sieci handlowej można zrealizować karty podarunkowe. Zwykle są estetycznie wydane i ładnie zapakowane – to ich dodatkowa zaleta.
Karta wielokrotnego użytku
Wyrobienie karty nic nie kosztuje (przynajmniej ja nic o tym nie słyszałem). Sklepy zwykle ustalają minimalną kwotę doładowania. W jednym może to być 10 zł, w innym 50 zł. Są też górne limity kwot, jakimi można zasilić kartę. Można nią płacić do wysokości środków znajdujących się na karcie, ale jeśli rachunek jest wyższy, różnicę zwykle można dopłacić w gotówce albo kartą bankową. Czyli jeśli na karcie jest np. 100 zł, a coś kosztuje 120 zł, wystarczy dopłacić 20 zł kartą lub gotówką.
Karty są wielokrotnego użytku. Po wyczerpaniu środków, można ją doładować, bo de facto jest to karta przedpłacona. Z pewną różnicą. Jeszcze kilka lat temu karty przedpłacone (prepaid) dawały użytkownikowi pełną anonimowość. Dziś, by taką kartę posiadać, musi być ona zarejestrowana na konkretne nazwisko. Kłaniają się tu przepisy o walce z terroryzmem i praniem pieniędzy.
Karty podarunkowe działają w trybie na okaziciela, a więc są w pełni anonimowe. To z kolei sprawia, że przypominają gotówkę – jeśli zgubimy kartę, środki na niej zdeponowane przepadają.
Przeczytaj też: Bank, który oferuje lokaty w Polsce, nie należy do „dobrowolnego systemu ochrony depozytów” – alarmuje czytelnik. Czy jest się czego bać?
Przeczytaj też: Mandat uzależniony od zarobków kierowcy, konfiskata auta, „ławka kar”, alkomat w samochodzie… Oto garść pomysłów na walkę z piratami drogowymi
Karta podarunkowa a okres ważności
Wiele razy wręczałem takie karty i kilka razy mnie nimi obdarowano. To naprawdę wygodny wynalazek. Co mi się w nich nie podoba? Całkiem niedawno mój znajomy, który nie jest zmotoryzowany, poprosił mnie, żebym pojechał z nim na duże zakupy i pomógł mu to wszystko przytargać. Miał kartę podarunkową o wartości kilkuset złotych. Ale rano w dniu, kiedy mieliśmy jechać na zakupy, zadzwonił z informacją, że z zakupów nici, bo zauważył, iż kilka tygodni wcześniej skończył się termin ważności karty.
I to jest właśnie wada tego produktu. Np. w sieci odzieżowej H&M karty podarunkowe ważne są dwa lata od ich zakupu bądź aktywacji. W perfumeriach Sephora mamy tylko rok na zakupy z kartą podarunkową. Podobnie jest w salonach Empiku. Generalnie 12 lub 24 miesiące to standard „przydatności do spożycia” kart podarunkowych. W salonach piękności czy masażu spotkałem się nawet z półrocznym okresem ważności. Na tym tle zdecydowanie wyróżnia się odzieżowa Zara, która oferuje karty podarunkowe ważne aż 10 lat.
Dwa lata ważności to za krótko
Dlatego zawsze, gdy wręczam komuś taką kartę, zachęcam do tego, by nie zwlekać z zakupami. O karcie schowanej do szuflady „na później” można łatwo zapomnieć, a gdy sobie o niej przypomnimy może być już za późno.
W mojej opinii ograniczanie do roku czy dwóch okresu ważności kart podarunkowych to bardzo zła praktyka. Można się oczywiście spierać, czy to długo, czy krótko. To są nasze pieniądze, dlaczego więc po pewnym czasie mają stać się własnością sieci handlowej? Jeśli zwlekamy z wykorzystaniem karty, tracimy na tym tylko my, bo jakąś część jej wartości z czasem pożre inflacja, a więc za jakiś czas za tę samą kwotę zrobimy mniejsze zakupy.
Moim zdaniem ważność kart powinna być bezterminowa. Środki, za które kupujemy karty podarunkowe, powinny trafiać na specjalne subkonto firmy – pieniądze nie do ruszenia. Owszem, może się zdarzyć, że jakaś sieć sklepów, która wydała karty, może zbankrutować albo po prostu postanowić wynieść się z polskiego rynku. Wówczas powinna się skontaktować z klientami, że mają np. pół roku na wykorzystanie karty lub prawo do zwrotu pieniędzy.
Podobnie jest w przypadku bankructw banków czy SKOK-ów, a więc instytucji, które mają prawo przyjmować depozyty od klientów. W takiej sytuacji Bankowy Fundusz Gwarancyjny zwraca klientom oszczędności (do wysokości limitu gwarancji), ale daje deponentom 5 lat na odebranie środków. Żeby karty podarunkowe zadziałały podobnie, musiałby przestać być anonimowe, a więc musiałyby być rejestrowane jak karty prepaid.
Przeczytaj też: Niby lekarz już nie zareklamuje suplementów diety. Gdyby podobnymi restrykcjami objąć banki, to jak wyglądałyby ich reklamy?
Przeczytaj też: Chcesz wypłacić w gotówce więcej niż 20.000 zł? Najpierw musisz to zgłosić w banku. Na pieniądze możesz czekać nawet pięć dni!
Jednym z tropów prowadzących do rozwiązania zagadki „dlaczego karty mają ograniczony okres ważności” był okres życia generalnie wszystkich kart. Banki wydają karty na trzy, cztery lata, bo wiadomo, że również one się niszczą. Karty starszej generacji wydawane były jeszcze na krótszy okres, bo dane z karty odczytywane były za pośrednictwem paska magnetycznego, który szybko się „wycierał”.
Ale sieci handlowe mogłyby bez problemu wydawać karty nawet z czteroletnim okresem ważności. Po upływie terminu ważności niewykorzystane środki mogłyby zostać „przepisane” na nową kartę. Jeśli to koszt dla firmy, klient mógłby za to płacić. W końcu lepiej wydać 5 zł czy 10 zł za wydanie nowej karty, niż stracić wszystkie pieniądze, które się na niej znajdowały.
Karta bez daty ważności psuje bilans?
Przyczyna krótkiego terminu ważności kart podarunkowych może być jeszcze inna. A podsunęli mi ją ludzie z jednej firm, która dostarcza takie karty sklepom. Powód jest… fiskalny. Na wpłacone bowiem środki firmy muszą stworzyć rezerwę finansową. Jeśli karta nie ma terminu ważności, a klient ją zgubi, to pieniądze zostają zamrożone „na wieki”.
Ale, jak już wcześniej wspominałem, ten problem można by rozwiązać poprzez rejestrowanie kart podarunkowych. Moi rozmówcy dodają też, że środki zdeponowane na kartach podarunkowych firmy muszą księgować jako zobowiązania długoterminowe, co nie najlepiej wygląda w raportach rocznych. A jak tłumaczą to firmy oferujące karty podarunkowe?
„Stosujemy – podobnie jak wiele firm na rynku – roczny okres ważności Karty Prezentowych. Karta pełni przede wszystkim funkcję płatniczą, ale nie stanowi instrumentu płatniczego w ścisłym tego słowa znaczeniu, w związku z czym termin jej ważności jest ograniczony. Większość kart prezentowych Empiku jest wykorzystywana przez klientów w okresie pierwszych trzech miesięcy i obserwujemy, że z roku na rok odsetek niewykorzystanych w terminie kart spada. Warto podkreślić, że odbiorcy mają pełny dostęp do informacji o okresie ważności karty”
– usłyszałem w biurze prasowym Empiku. Z kolei Rossmann roczny okres ważności swoich kart podarunkowych tłumaczy okresem ważności oferowanych produktów:
„Karta jest ważna przez 12 miesięcy, co w przypadku kosmetyków i środków czystości – produktów codziennego użytku – wydaje się terminem wystarczająco długim. Karta nie jest imienna, tylko na okaziciela, i można ją w razie niekorzystania przekazać dowolnej osobie.”
Zgoda, tylko ktoś może nie mieć potrzeby, żeby kupić coś w Rossmannie w ciągu roku od aktywacji karty. Taka potrzeba może pojawić się później. Być może wywołuję burzę w szklance wody, bo krótki okres ważności kart podarunkowych może doskwierać nielicznej grupie konsumentów.
Piszę o tym, bo zbliżają się święta, czas szaleństwa zakupowego i boom na karty podarunkowe. Jeśli zdecydujemy się na taki prezent, warto przynajmniej uprzedzić obdarowanego, żeby nie zwlekał z zakupami, bo może „obejść się smakiem”. Pamiętajmy, że jeśli nie mamy pomysłu na prezent, alternatywą takiej karty jest np. gotówka w kopercie. Można ją wykorzystać nie tylko w konkretnym sklepie oraz nie ma na niej wybitej daty ważności :-).
Źródło zdjęcia: Pixabay

