Konto nadal za zero, a karta płatnicza bez opłaty po zrobieniu zakupów. Posiadacz dotychczasowego Konta Direct może uznać, że nowy plan ING Go to jego dobrze znany rachunek w świeżym opakowaniu. I może chcieć się przesiąść. Ale wystarczy jednak zajrzeć do internetowego kantoru banku, żeby entuzjazm do nowinki wyraźnie osłabł. Za euro w najtańszym nowym planie trzeba zapłacić znacznie więcej niż w ramach starego konta. Kurs zbliżony do dotychczasowego znajdziemy za to w planie… z pokaźnym miesięcznym abonamentem. Ostrzegam: jeśli potrzebujesz obcej waluty, to pomyśl, czy warto się spieszyć z przesiadką
W bankowych ofertach najbardziej podejrzane bywają zera. Zero za konto, zero za kartę, zero powodów do niepokoju. A przynajmniej tak się wydaje. Często niestety okazuje się, że darmowe konta potrafią mieć dość kosztowny ciąg dalszy. Jak to mówią: diabeł tkwi w szczegółach. Tak też jest tym razem. Czy ING właśnie dało swoim klientom niepowtarzalną „szansę” na to, by zaczęli płacić za to, co już mają? Policzyliśmy, ile może kosztować pochopna przesiadka.
- Kupić, wynająć, wyleasingować? Samochód coraz częściej jest usługą, a nie własnością. „Klient chce płacić ratę i mieć święty spokój” [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Polak z bankiem na wakacjach. Czego oczekujemy od banku w czasie wypoczynku, jaka może być rola AI w planowaniu wyjazdów? [POWERED BY VISA]
- Dwa nowe ETF-y śledzące polski rynek obligacji, czyli trzecia droga dla posiadaczy kapitału inwestujących w polski dług. Komu to się opłaci i ile można zarobić? [POWERED BY PZU]
Nowa oferta w ING i niespodziewana dopłata za euro. O co chodzi?
Niedawno w „Subiektywnie o Finansach” pisaliśmy o zmianach w ofercie ING. Wprowadzono wówczas cztery plany umożliwiające korzystanie z codziennych usług bankowych. Jedne tańsze, drugie droższe. Poprzednio w ING mogliśmy zdecydować się na tanie konta (Mobi i Direct) oraz na takie dla bardziej wymagających klientów (Komfort i Active). Te drugie dość drogie (bo 15 zł miesięcznie oraz 45 zł miesięcznie).
Teraz ING oferuje nowe cztery warianty: ING Go za 0 zł miesięcznie, ING More za 25 zł, ING Extra za 50 zł oraz ING Max za 200 zł. Dwa najdroższe mogą być bezpłatne po spełnieniu warunków. Dotychczasowy klient Direct nie musi przechodzić na nową ofertę. Bank potwierdza, że może zachować swój bieżący rachunek. I tu leży sedno problemu. Klienci, którzy zmienili konto z Direct na Go zauważyli, że… teraz za euro muszą zapłacić więcej.
CZYTAJ TEŻ:
Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ING Go podstawowymi opłatami bardzo przypomina dotychczasowe konto Direct. Prowadzenie konta jest bezpłatne, a karta kosztuje 10 zł miesięcznie, ale opłata znika po wydaniu nią co najmniej 300 zł w okresie rozliczeniowym. Osoby poniżej 26 lat mają ją bez tego warunku. W Direct również wystarczy wydać kartą 300 zł, żeby uniknąć opłaty. Starszy klient, który regularnie płaci kartą widzi znajomy układ.
Okiem zwykłego człowieka wygląda to tak: zmienia się nazwa, codzienne bankowanie pozostaje podobne. Klient mógłby pomyśleć że przechodzi na nowszą wersję dobrze znanego rachunku. Tyle że przy okazji przechodzi na wyraźnie droższe euro, o czym nikt go nie poinformował. Zauważyli to nasi czytelnicy. Co gorsza nie rozchodzi się o różnicę, którą trzeba oglądać przez lupę. Przy większej wymianie wychodzą z tego setki złotych. W tym samym banku, za tę samą walutę.
Droższe euro w nowym planie ING Go. Chcesz starą cenę? Zapłać
Spójrzmy na świeże zestawienie kursów przekazane nam przez jednego z czytelników. 7 września za jedno euro klient Direct płacił 4,3375 zł. W ING Go było to 4,3989 zł, a w ING More — 4,3351 zł. Ważny disclaimer: mówimy o zakupie euro przez klienta, czyli kursie sprzedaży waluty przez bank. I co się okazało? Sami zobaczcie…

Różnica między Go a Direct wynosi 6,14 gr na każdym euro, czyli około 1,42% ceny zakupu w Direct. Przy 500 euro dopłata wynosi 30,70 zł, przy 1000 euro już 61,40 zł, a przy 10 000 euro dokładnie 614 zł. Konto Go pozostaje bezpłatne, tak jak Direct, ale cała operacja zdecydowanie nie kosztuje tyle samo.
Chcesz mieć starą cenę? Musisz płacić ING 300 złotych rocznie, czyli 25 miesięcznie za plan More. Wówczas możesz kupić euro minimalnie taniej niż Direct. Różnica wynosi 0,0024 zł, a więc 0,24 grosza na euro. Przy zakupie 10 000 euro oszczędność to 24 zł. Miesięczna opłata za plan wynosi jednak 25 zł. Całą korzyść z tak dużej wymiany pochłania zatem już jedna standardowa opłata.
Jeżeli ktoś kupiłby 10 000 euro przy wskazanych kursach, a More utrzymywał przez cały rok, zapłaciłby za walutę i abonament łącznie 43 651 zł. To o 276 zł więcej niż koszt samej wymiany w Direct. Zakładamy brak opłat za kartę i pomijamy wartość pozostałych usług. Doliczyliśmy oczywiście abonament także w miesiącach, w których do kantoru nie zaglądamy.
CZYTAJ TEŻ:
Nie spieszcie się z przesiadką na nowy plan
Jeśli macie konto Direct i kupujecie w ING walutę, z przejściem na Go lepiej się nie spieszyć. Z porównania wynika, że możecie oddać bankowi więcej pieniędzy, choć opłata za samo konto się nie zmieni. Przy większej wymianie kilka groszy różnicy na euro ma większe znaczenie niż wszystkie zera w reklamach rachunku.
Jeśli już natomiast się przenieśliśmy na konto Go i wymieniamy waluty w ING, More może być rozsądnym wyborem, ale wiele zależy od tego, z czym go porównujemy. Dla użytkownika Go regularnie kupującego euro lepszy kurs może pokryć abonament. Żeby dopłata miała sens, musiałby więc wymieniać naprawdę duże kwoty albo korzystać z pozostałych usług pakietu. Samo to, że bank dorzuca ubezpieczenie czy przelewy, jeszcze nie oznacza, że akurat nam są one potrzebne.
Ta historia pokazuje, jak łatwo pomylić nową ofertę z lepszą ofertą. Bank porównuje swoje nowe plany i zachęca do wybrania któregoś z nich, ale dotychczasowy klient powinien do tego porównania dopisać jeszcze jedną pozycję: własne konto. Może się okazać, że najlepszą decyzją będzie pozostawienie wszystkiego po staremu. Zwłaszcza gdy korzyść, za którą mamy teraz płacić co miesiąc, jest już dostępna w naszym dotychczasowym rachunku.
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
zdjęcie tytułowe: ING



