Kruchy rozejm między USA a Iranem przeszedł do historii, wywołując skok cen ropy naftowej. A to znów powoduje wzrost obaw o inflację. Na razie wskaźniki ekonomiczne jeszcze nie biją na alarm, ale inwestorzy z niepokojem patrzą na indeks dolara, który znalazł się najwyżej od ponad roku, przekraczając psychologiczną barierę. To oznacza wzrost awersji do ryzyka. Jak zareagują na to „aktywa alternatywne”, takie jak bitcoin, czy złoto?
[Ujawnienie potencjalnego konfliktu interesów: redakcyjna część artykułu powstała bez udziału Goldenmark, ale firma ta jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym „Subiektywnie o Finansach”]
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Globalne rynki finansowe przeżywają jeden z najbardziej burzliwych okresów tego roku. Nadzieje na stały pokój na Bliskim Wschodzie pękły jak bańka mydlana, a kruchy rozejm z czerwca między USA a Iranem przeszedł do historii po tym, jak Teheran zaczął siłowo wymuszać na tankowcach korzystanie z kontrolowanych przez siebie korytarzy w Cieśninie Ormuz.
Reakcja Waszyngtonu była natychmiastowa: administracja Donalda Trumpa przywróciła pełną blokadę morską irańskich portów. Od czasu do czasu są też informacje o kolejnych falach bombardowań celów militarnych w Iranie. Ceny ropy naftowej – jak można się było spodziewać – wystrzeliły. Europejska ropa Brent jest już powyżej 95 dolarów za baryłkę i chyba kwestią czasu jest powrót ceny do trzycyfrowych wartości. Nieco niższe są notowania amerykańskiej ropy WTI, której cena wynosi 87 dolarów za baryłkę.
Ceny ropy naftowej blisko 100 dolarów za baryłkę. Co z inflacją?
Rosnące ceny ropy naftowej, które osiągnęły wielotygodniowe maksima w obliczu eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, podsyciły obawy dotyczące globalnej presji inflacyjnej. A w efekcie oczywiście wzmocniły oczekiwania na utrzymanie wyższych stóp procentowych w USA i na całym świecie.

Inwestorzy oczekują obecnie zaserwowania dwóch podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną w ciągu najbliższego półrocza. To dużo, zwłaszcza patrząc na to, że stopy procentowe w USA już są dość wysokie. Bank Japonii również zasygnalizował gotowość do zacieśnienia polityki pieniężnej.
Co mówi rynek obligacji? W tej sytuacji naturalny jest wzrost ich rentowności, czyli opłacalności dla inwestorów. Dwuletnie obligacje amerykańskiego rządu zbliżają się do 4,3% w skali roku, a dziesięcioletnie – do 4,6%. Niemieckie „dziesięciolatki” płacą już 3,2%, francuskie zbliżają się do 4%, a polskie – do 5,7%. Tymczasem inflacja jest jeszcze niska, z naciskiem na „jeszcze”. Bo przecież 3,5% inflacji rocznej w USA i 2,8% w Europie to nie jest „nic”.

Ale nie zmienia to faktu, że oprocentowanie obligacji daje realny zysk (wyższy niż ta inflacja) i dopóki tak będzie – czyli inflacja nie wyrwie się spod kontroli – obligacje będą atrakcyjne. Widać tę atrakcyjność po wskaźniku siły dolara amerykańskiego. Indeks DXY, odzwierciedlający notowania dolara w stosunku do koszyka innych walut, przebił pod koniec czerwca poziom 100, po raz pierwszy od półtora roku. I dziś jest w okolicach 101-102.
Dużo, ale na początku 2025 r. to było nawet 108, więc nie jest tak, że dolar jest ekstremalnie silny. A więc, że popyt na amerykańskie obligacje jest ekstremalnie wysoki.

Inwestorzy znów bardziej zdezorientowani
Inwestorzy mają prawo być zdezorientowani. Z jednej strony każdy kolejny wyskok cen ropy naftowej powyżej 100 dolarów za baryłkę jest groźniejszy, niż poprzedni. Po pierwsze dlatego, że wyższa jest średnia cena ropy naftowej w średnim terminie (a więc większy będzie wpływ na globalną inflację), a po drugie dlatego, że rośnie ryzyko wzrostu oczekiwań inflacyjnych – a to one (czyli psychologia) najbardziej mogą nakręcić inflację. Poniżej rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych.

Z jednej strony wciąż jest fajnie, bo można zarabiać na obligacjach, a z drugiej – to już nie jest taki całkiem bezpieczny scenariusz. Jeśli inflacja urwie się ze smyczy, to obligacje mogą już inwestorów nie uratować. Pytanie czy uratują ich wtedy akcje. One, co do zasady są antyinflacyjne, ale dziś wyceny spółek są kosmicznie wysokie, zaś koncentracja kapitału na kilku-, kilkunastu największych spółkach technologicznych – patologiczna.
Obligacje są więc super, ale dopóki nie wybuchnie inflacja, zaś akcje byłyby super, gdyby nie były tak koszmarnie drogie. Poniżej wyliczony przez „Financial Times” wskaźnik wycen akcji (przez pryzmat tego, ile „kosztuje” w cenie akcji każdy dolar zysku netto) urealniony inflacyjnie i cyklami gospodarczymi. Wynika z tego wykresu, że zbliżamy się do najwyższych realnych wycen akcji od jakichś… 150 lat.

A poniżej na wykresie rosnąca koncentracja kapitału w spółkach technologicznych. Już dawno przekroczyło to, co widzieliśmy 25 lat temu przy okazji pękania bańki dot-com. Tyle, że na razie spółki technologiczne – choć zadłużają się w gigantycznym stopniu – generują też coraz większe zyski, więc formalnie… nie ma się do czego przyczepić. Ale nawoływań do ostrożności w lokowaniu kapitału na tak drogim rynku akcji przybywa każdego dnia.

I być może dlatego widzimy ostatnio coraz wyższe notowania złota (jest już powyżej 4 100 dolarów za uncję) oraz „alternatywnego pieniądza”, za jakiego jest uważany przez niektórych bitcoin (66 000 dolarów). Złoto jest oczywiście zagrożone spadkami ceny w obliczu możliwych decyzji banków centralnych. Europejski Bank Centralny ustali stopy procentowe w tym tygodniu, a w przyszłym tygodniu dokonają tego Rezerwa Federalna, Bank Anglii i Bank Japonii. Inwestorzy będą poszukiwać wskazówek dotyczących dalszej ścieżki polityki pieniężnej. „Jastrzębi” ton decydentów może skłaniać do sprzedaży złota.
Ale mimo tych przeciwności w najbliższej przyszłości złoto nadal korzystać będzie ze strukturalnego wsparcia w postaci stałych zakupów dokonywanych przez banki centralne, co może pomóc ograniczyć ryzyko spadków jego ceny w dłuższej perspektywie. No i jednak trzeba trzymać rękę na pulsie, bo im dłużej będą trwały wysokie ceny ropy naftowej, tym większe będzie ryzyko, że inflacja ruszy w górę na tyle szybko, że atrakcyjność obligacji zostanie zastąpiona atrakcyjnością aktywów typowo „antyinflacyjnych”.
——————————–
Zapraszam do przeczytania komentarza Michała Teklińskiego, analityka rynku złota z Goldsaver.pl (sklep internetowy, w którym możecie kupować uncję złota w częściach) oraz Goldenmark (sieci sklepów stacjonarnych i sklepu internetowego z inwestycjami alternatywnymi).

Złoto wciąż w klinczu, co zmieni hossa ropy naftowej?
Czerwcowy raport o inflacji konsumenckiej w USA przyniósł upragniony punkt zwrotny i „odpalił” potężny rajd cen złota. Roczny wskaźnik inflacji wyhamował mocno do 3,5% w skali roku, a inflacja bazowa w ujęciu miesięcznym wyniosła równe 0,0%, co natychmiast ucięło spekulacje o kolejnych podwyżkach stóp procentowych przez Fed. A tym samym wywołało odbicie ceny kruszcu w okolice 4 100 dolarów za uncję.
Z drugiej strony, lipcowy indeks aktywności wytwórczej Philadelphia Fed, który obrazuje kondycję sektora produkcyjnego, wzrósł nieoczekiwanie do poziomu aż 41,4 pkt. Choć ten wskaźnik jest często błędnie łączony przez mniej doświadczonych inwestorów z inflacją, to jego wysoki odczyt zamanifestował wyjątkową odporność amerykańskiego przemysłu na wysokie ceny ropy naftowej. To może być sygnał dla amerykańskiego banku centralnego, żeby odważniej walczyć z inflacją, bo gospodarka jest silna.
Równolegle inwestorzy śledzili pierwsze przesłuchanie nowego szefa Fed, Kevina Warsha, przed Kongresem. Warsh zaprezentował wyważone, choć stanowcze stanowisko. Zadeklarował on, że FOMC ma „zerową tolerancję dla trwale podwyższonej inflacji”, ale jednocześnie wskazał na silną produktywność amerykańskiej gospodarki, napędzaną inwestycjami w sztuczną inteligencję i centra danych. To sprawiło, że jego „jastrzębi” ton został odebrany przez rynki bez wielkich turbulencji.
Złoto znalazło się w klasycznym klinczu. Niższa inflacja zdejmuje z Fed presję na podwyżki stóp, co sprzyja metalom szlachetnym. Jednocześnie jednak, tak dobre dane o aktywności gospodarczej, jak Philly Fed, dają solidne podparcie dolarowi i nie pozwalają złotu na trwałe wyrwanie się w górę.
Chiny wciąż kupują złoto. I Tether też
O tym, jak silne są to wahania nastrojów, świadczy czerwiec na rynku chińskim. Jastrzębi ton Kevina Warsha z początku lata przełożył się na spadek cen złota zarówno w Londynie, jak i w Szanghaju o 11%, co wywołało historyczny odpływ z tamtejszych funduszy ETF na poziomie 15 miliardów RMB. Mimo to, całe pierwsze półrocze dla chińskich funduszy ETF zamknęło się rewelacyjnym napływem pieniędzy o wartości 40 miliardów RMB.
Co niezwykle istotne, Ludowy Bank Chin (PBoC) w samym czerwcu dokupił aż 15 ton złota – to największy miesięczny zakup od października 2023 roku i już 20. z rzędu miesiąc zakupów. Łącznie w pierwszym półroczu Chiny kupiły 40 ton kruszcu, zwiększając oficjalne rezerwy do 2346 ton. To jasny dowód na to, że globalny popyt instytucjonalny na złoto jako bezpieczną przystań nie zniknie, a czwartkowe wahania wywołane indeksem z Filadelfii to jedynie krótkoterminowy szum na rynku papierowym.
Nie tylko banki centralne kupują złoto. Jednym z największych nabywców złota już od 2024 roku jest Tether, czyli spółka zarządzająca największym stablecoinem na świecie. Tether obecnie posiada łącznie około 154 ton złota. To dużo, jak na firmę emitującą stablecoiny. To część rezerw zabezpieczających stablecoina USDT, obok obligacji skarbowych USA. To celowy wybór, by trzymać fizyczne złoto na wypadek osłabienia dolara.
CZYTAJ TEŻ:
————————
WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE:
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

zdjęcie tytułowe: EdenMoon/Pixabay


