Kiedy w Europie zabraknie paliwa? I czy to w ogóle może się zdarzyć wskutek wojny w Zatoce Perskiej? W jakim tempie topnieją zapasy ropy naftowej? Każdy kraj ma rezerwy strategiczne ropy i gazu na ok. trzy miesiące bez dostaw. Wojna na Bliskim Wschodzie dotknęła najbardziej odbiorców w Azji, w tym największe gospodarki: Indie, Chiny, Japonię czy Koreę Południową. Kraje europejskie w mniejszym stopniu korzystają z surowców z tego kierunku. Zatem co się może stać w najgorszym scenariuszu? I czy w ogóle jest się czego bać? Są nowe dane i prognozy światowej agencji!
Konflikt na Bliskim Wschodzie oczywiście uderza w ceny ropy naftowej i paliwa. Ale problem nie dotyczy już tylko samych cen. Coraz częściej analitycy stawiają pytania o to, czy rynki europejskie będą miały zapewnione dostawy ropy naftowej – i to nawet po wygaśnięciu działań wojennych między USA a Iranem. Rezerwy paliw w europejskich krajach zaczęły się kurczyć. Czy mogą się wyczerpać?
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) poinformowała w maju 2026, że światowe zapasy ropy spadają „w rekordowym tempie”, bo zużycie przewyższa produkcję nawet o 6 mln baryłek dziennie. W Norwegii rząd rozważał szersze przejście na pracę zdalną, żeby ograniczyć zużycie paliw i transport. Media podawały, że norweskie rezerwy paliw płynnych mogły wystarczyć tylko na ok. 20 dni przy poważnych zakłóceniach dostaw. W Szwecji pojawiły się ostrzeżenia o możliwym racjonowaniu paliw na stacjach.
Wiele europejskich państw zaczęło się zastanawiać, czy nie zacząć promować oszczędności paliw i energii przez gospodarstwa domowe i firmy w reakcji na obecny szok podaży i wzrost cen paliw. Jeszcze nie ma niedoborów na rynku, ale liczenie na ogromne rezerwy strategiczne może skończyć się brakami. Rezerwy się zmniejszają, a wojna między Ameryką a Iranem wciąż nie chce się skończyć.
Szybkie uszczuplanie rezerw strategicznych i komercyjnych może doprowadzić do lokalnych napięć logistycznych, ryzyka niedoborów konkretnych produktów, konieczności oszczędzania energii, a w końcu – braków paliw i ograniczenia ich zużycia. Ratunkiem na krótki czas może być to, że wyraźnie spadł popyt na wiele produktów ropopochodnych z powodu wzrostu ich cen.
Gdyby jednak blokada cieśniny Ormuz utrzymała się przez lato tego roku, Europa mogłaby wejść w fazę bardziej widocznych niedoborów i recesji energetycznej. Najbardziej zagrożone byłyby wtedy takie paliwa jak diesel i paliwo lotnicze, a najmocniej ucierpiałyby takie sektory jak transport morski, lotniczy i ciężarowy. Co mówią najnowsze dane i na co mamy się przygotować?
Rezerwy paliw pokaźne, ale nie są bez dna
Wszystkie kraje Unii Europejskiej są chronione przed niespodziewanymi wstrząsami na rynkach paliw dzięki zapasom obowiązkowym ropy i gazu, które muszą utrzymywać. Standardowo „wytrzymałość” rezerw strategicznych to około 90 dni importu netto lub 60 dni krajowej konsumpcji paliwa (w zależności od tego, która wartość jest większa). Nasz kraj przeważnie mieścił się pośrodku tych parametrów zabezpieczeń i miał rezerwy równe 94 dniom importu netto.
Na początku 2026 roku Unia Europejska miała w awaryjnych zapasach poszczególnych krajów ponad 100 mln ton ropy, czyli około 750 mln baryłek. Czy to dużo? Cóż, Unia Europejska zużywa 10,5 miliona baryłek ropy dziennie, na czele z Niemcami (2,3 mln baryłek), Francją (1,6 mln baryłek) i Włochami (1,3 mln baryłek). To w sumie 10% światowego popytu na ropę. Zapasy były więc spore, ale… to dane sprzed kilku miesięcy.
Poza obowiązkowymi rezerwami państwowymi, kraje Unii Europejskiej muszą również zgłaszać swoje zapasy handlowe, czyli te posiadane prywatne firmy na własne potrzeby. O ile jednak zapasy awaryjne, poza zdarzeniami krytycznymi, są zwykle dość stabilne, to zapasy handlowe mogą się zmieniać zgodnie z trendami rynkowymi. Według ostatnich potwierdzonych danych – z maja 2025 roku – zapasy komercyjne wynoszą ok. 50 mln ton ropy, czyli 375 mln baryłek.
W sierpniu 2020 roku komercyjne zapasy ropy w Unii Europejskiej osiągnęły historyczny poziom 63,2 mln ton, a niektóre kraje wypełniły maksymalne limity pojemności magazynowej. Jednak po pandemii i odblokowaniu aktywności gospodarczej poziomy zapasów komercyjnych zaczęły spadać i osiągnęły najniższy poziom w grudniu 2021 roku – 44,8 mln ton.

Według ostatnich danych – z maja 2025 roku – zapasy komercyjne stanowiły 31% wszystkich zapasów zgłoszonych przez państwa Unii Europejskiej. Najwięcej zapasów handlowych miały takie kraje jak: Holandia (9,5 mln ton), Niemcy (9,3 mln ton), Włochy (5,6 mln ton), Francja (3,6 mln ton) i Polska (3,1 mln ton).

Zapasy wynoszące ponad 1,1 mld ton baryłek przy dziennym zużyciu 10,5 mln baryłek oznaczałoby, że nawet gdyby wszystkie kierunki dostaw „wyschły” – a Zatoka Perska jest tylko jednym z nich – Europa mogłaby funkcjonować bez przeszkód przez grubo ponad trzy miesiące. I to bez „oszczędzania” ropy naftowej i benzyny. Inna sprawa, że w różnych krajach sytuacja byłaby zapewne inna – Europa nie ma jednego, wspólnego magazynu. Jedne kraje mają większe zapasy, a inne – mniejsze.
No i – powtórzmy jeszcze raz – mówimy o danych mocno przeterminowanych. Faktyczne poziomy rezerw strategicznych i komercyjnych nie są raportowane na bieżąco. Mamy tylko dane szczątkowe, szacunkowe i uśrednione. I one są trochę niepokojące. Na początku maja tego roku zapasy ropy w centrum portowo-rafineryjno-handlowym ARA, obejmującym dwa miasta holenderskie i jedno belgijskie, czyli Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia, wynosiły 1,8 mln ton ropy naftowej, w porównaniu z 2,2 mln ton pod koniec lutego.
Pokazują to dane platformy MacroMicro. Zapasy w tym najważniejszym europejskim hubie paliwowym są na jednym z najniższych poziomów w ostatnich latach, choć nieco wyższym niż w lutym 2022 roku. To oczywiście tylko jedno z miejsc, gdzie gromadzone są zapasy, ale być może w innych miejscach też ropy jest mniej, niż zwykle.

Polska zużywa około 750 000 baryłek ropy naftowej dziennie. Największa część ropy naftowej w naszym kraju jest przetwarzana przez Grupę Orlen, a nasze główne rafinerie to Płock, Gdańsk i Trzebinia, a także rafinerie w Czechach i na Litwie. Przetwarzana przez polskie rafinerie ropa naftowa w ponad 90% pochodzi z importu, głównie z Arabii Saudyjskiej (46,9%), Norwegii (34,3%), Gujany (7,5%), USA (3,5%) i Nigerii (2,7%). Ze źródeł krajowych mamy około 2% przetwarzanej ropy.
Świat uruchomił zapasy ropy naftowej. Na jak długo starczą?
Amerykański bank JPMorgan uważa, że bliski jest moment, w którym zapasy będą na tyle niskie, że nabywcy ropy zaczną się na serio przejmować brakiem dostępności surowca. Jeśli bowiem cały świat zużywa dziennie 100 mln baryłek ropy, to coraz trudniej będzie zamortyzować spadek dostaw ropy. W marcu – z powodu wojny w Zatoce Perskiej – widzieliśmy spadek podaży ropy o 9,1 mln baryłek dziennie, w kwietniu było to już 13,7 mln baryłek dziennie. W maju najpewniej nie jest mniej.
W czasie pokoju moce produkcyjne nie są wykorzystywane w 100%. Ale dziś nadwyżki mocy produkcyjnych w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich istnieją głównie na papierze (bo trudno „przepchnąć” tę ropę w świat, nawet gdyby udało się ją wyprodukować), a amerykański kompleks łupkowy też nie jest w stanie zareagować, bo produkcji nie da się zwiększać z dnia na dzień (analitycy mówią o dodatkowym milionie baryłek za… rok).
Cena surowca w ciągu ostatnich tygodni się podwoiła, co być może pozwoli trochę ograniczyć popyt. Ale z obliczeń JPMorgan wynika, że wzrost cen nie obniżył w wystarczającym stopniu popytu na ropę, by rynek nie „zjadał” zapasów. Według amerykańskiego banku globalny popyt na ropę w kwietniu spadł tylko o połowę wartości ograniczenia podaży ropy. To oznacza, że świat – mimo wzrostu ceny baryłki ropy z 60-65 dolarów do 100-110 dolarów – „zjada” ponad 7 mln baryłek dziennie z rezerw według JPMorgan.
Amerykański bank uważa, że jeśli chodzi o deficyt dostaw, to gorzej niż teraz już nie będzie, czyli wojna nie zwiększy już dziennego deficytu wydobycia ropy naftowej na tym obszarze. Co złego miało się wydarzyć, to już się wydarzyło. Cieśnina jest zamknięta, rurociągi pracują na pełnych obrotach i na razie są bezpieczne. Być może za jakiś czas zwiększą się dostawy z Wenezueli oraz ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które opuściły sojusz OPEC+.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Żeby ustabilizować rynek, ponad miesiąc po rozpoczęciu konfliktu na Bliskim Wschodzie, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) zainicjowała rekordową sprzedaż 400 milionów baryłek ropy z awaryjnych globalnych zapasów. Ten ruch miał zapobiec zakłóceniom na rynkach Z tego 92 mln baryłek pochodziło z 20 krajów Unii Europejskiej. W narracji przedstawicieli Unii Europejskiej odpowiedzialnych za energię na pierwszy plan, zamiast cen paliw, wysunęły się zakłócenia w dostawach.
O tym informował m.in. komisarz unijny ds. energii Dan Jørgensen po nadzwyczajnym spotkaniu ministrów energii krajów Unii Europejskiej 31 marca. Jørgensen mówił też o tym, że olej napędowy i paliwo lotnicze są bardziej narażone na niedobory ze względu na zależność od dostaw z Bliskiego Wschodu. Najwięcej ze swoich rezerw uwolniły Niemcy – 19,5 mln baryłek, a następnie Francja (14,6 mln), Hiszpania (11,6 mln), Włochy (10 mln) i Polska (7,5 mln). Skalę akcji pokazuje grafika.

Tempo uwalniania rezerw zależy od poszczególnych krajów, ale powinny być one przekazywane na rynek w rytmie około 2,5 mln baryłek dziennie (25% dziennego popytu), więc cały proces zajmie około 160 dni. Łatwo obliczyć, że powinien potrwać mniej więcej do końca wakacji. Co dalej? Komisarz Jørgensen w swojej wypowiedzi z 2 kwietnia dla „Financial Times” zadeklarował, że Unia Europejska „nie wyklucza” kolejnej „wyprzedaży rezerw”, jeśli warunki w związku z trwającym konfliktem w regionie Zatoki Perskiej wciąż będą niekorzystne.
Analitycy: mimo wysokich cen ropy popyt spada za wolno
Analitycy szacują, że w magazynach Unii Europejskiej znajduje się obecnie jeszcze 270 milionów baryłek ropy naftowej, co po rafinacji (na olej napędowy, benzynę lub paliwo lotnicze) wystarczy na około trzy tygodnie konsumpcji. Rezerwy strategiczne i redukcje zapasów realizują obecnie znaczną część potrzeb, zaspokajając popyt unijny na poziomie około 6 mln baryłek dziennie. Tak szacuje niezależna firma doradztwa ekonomicznego Oxford Economics.
Analitycy tej firmy prognozują niedobór ropy naftowej w Europie na poziomie około 2 milionów baryłek ropy dziennie. Przypomnijmy, że JPMorgan mówi o tym, że globalny deficyt sięga 14 mln baryłek ropy dziennie, z czego połowa jest wyrównywana spadkiem popytu z powodu wysokich cen. „W naszym scenariuszu przedłużającej się wojny z Iranem szacujemy, że luka w Europie zwiększy się do około 13 milionów baryłek ropy dziennie do szóstego miesiąca” – powiedziała Bridget Payne, szefowa prognozowania ropy naftowej i gazu w Oxford Economics.
Kraje i firmy w Europie będą korzystać ze swoich rezerw jeszcze przez dłuższy czas. Jednak te przepastne magazyny z zasobami na czarną godzinę mają swoje granice pojemności. A czeka nas szczyt letniego popytu na paliwa w związku z wyjazdami wakacyjnymi i popytem na paliwo odrzutowe do samolotów, które w większości pozyskiwane jest z regionu Zatoki Perskiej. Kiedy mogą wyczerpać się bufory bezpieczeństwa – zasoby krajowe i firmowe, w magazynach naziemnych i podziemnych, rezerwy ostrożnościowe i awaryjne?
CZYTAJ TEŻ TO:
Sondaż przeprowadzony przez agencję Reuters w kwietniu tego roku pokazywał, że zmniejszona produkcja ropy naftowej w Zatoce Perskiej zmieni rynek ropy naftowej w 2026 roku w taki sposób, że pojawi się na nim deficyt podaży. A jeszcze kilka miesięcy temu podobne badanie pokazywało nadprodukcję ropy naftowej.
Organizacja krajów – eksporterów ropy naftowej OPEC utrzymała w kwietniu prognozę, że światowe zapotrzebowanie na ropę wzrośnie o 1,4 mln baryłek dziennie w tym roku. Z kolei EIA spodziewa się, że światowe zapotrzebowanie na ropę wzrośnie o 600 000 baryłek dziennie do 104,6 mln baryłek dziennie. Prognozy wzrostu popytu na ten rok wśród analityków ankietowanych przez Reutersa wahają się od 200 000 do 950 000 baryłek dziennie, a niektórzy przewidują, że wzrost cen ropy zredukuje popyt.
„Prognozy popytowe są ściśle powiązane z wojną w Iranie i perspektywami cen ropy. Wzrost popytu prawdopodobnie zostanie ograniczony przez sektory narażone na potencjalne niedobory paliwa, w szczególności lotnictwo i popyt na paliwo odrzutowe” – prognozuje Bridget Payne z Oxford Economics.
Co się zdarzy na rynku ropy w najbliższych miesiącach?
IEA opublikowała właśnie raport podsumowujący to, co się działo na rynku paliw i nośników energii w kwietniu, w drugim miesiącu wojny na Bliskim Wschodzie. Agencja prognozuje, że w całym 2026 roku światowy popyt na ropę mocno spadnie, a najbardziej dotknięte spadkami popytu będą sektory petrochemiczne i lotnicze. Sytuacja na rynku zmieni się wobec tej sprzed konfliktu z Iranem, bo wyższe ceny, słabsza koniunktura i wdrażane przez kraje oszczędności zużycia paliw i energii będą czynnikami ograniczającymi popyt.
Ze statystyk opublikowanych przez IEA wynika, że globalne dostawy ropy spadły w kwietniu do 95,1 mln baryłek dziennie. Od początku konfliktu z Iranem, czyli od końca lutego, całkowite straty dostaw paliwa wyniosły 12,8 mln baryłek dziennie. Produkcja z krajów Zatoki Perskiej dotkniętych zamknięciem Cieśniny Ormuz była mniejsza o 14,4 mln baryłek dziennie wobec poziomów przedwojennych. Ale wyższa była produkcja i eksport z regionu Oceanu Atlantyckiego. Jaka jest całoroczna prognoza IEA?
„Zakładając, że przepływy przez Cieśninę stopniowo wzrosną od czerwca, przewidujemy, że globalna podaż ropy spadnie średnio o 3,9 mln baryłek dziennie w 2026 roku, do 102,2 mln baryłek dziennie”.
IEA przewiduje poza tym, że w związku z wojną spadnie w tym roku przetwarzanie ropy naftowej w rafineriach o 1,6 mln baryłek dziennie do 82,3 mln baryłek. Powody? Operatorzy w regionie objętym konfliktem będą zmagać się ze szkodami w infrastrukturze, ograniczeniami eksportowymi i niższą dostępnością surowców z pozamykanych lub uszkodzonych pól naftowych. Rafinerie w innych regionach będą się przystosowywać do tego kryzysu poprzez pozyskiwanie surowca z innych regionów.
Co z globalnymi zapasami ropy? Zapasy lądowe ropy w krajach OECD spadły o 146 mln baryłek (to równowartość 4,9 mln baryłek dziennie – w takim tempie, zdaniem analityków IEA, świat „zjada” rezerwy ropy), a zapasy w krajach nie należących do OECD spadły o 24 mln baryłek. Groźna jest kolejna prognoza, gdyby wojna w tym kluczowym regionie miała potrwać jeszcze co najmniej przez kolejny podobny okres:
„Ponad dziesięć tygodni po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie rosnące straty w dostawach z Cieśniny Ormuz wyczerpują globalne zapasy ropy naftowej w rekordowym tempie„.
Oczywiście wszystko to odbija się na cenach ropy, które odnotowują „dzikie wahania” w odpowiedzi na sprzeczne sygnały dotyczące tego, czy USA i Iran wkrótce osiągną porozumienie. Ponieważ ruch tankowców jest nadal ograniczony, skumulowane straty dostaw od producentów z Zatoki Perskiej już przekraczają 1 miliard baryłek.
W wyniku wojny producenci spoza Bliskiego Wschodu podnieśli produkcję i eksport ropy naftowej do rekordowych poziomów. Oczekiwania dotyczące wzrostu podaży w 2026 roku z obu Ameryk zostały zrewidowane do 1,5 mln baryłek dziennie. Z drugiej strony rafinerie na świecie znacznie ograniczyły import ropy. Chiński import ropy naftowej z morza spadł o „ogromne” 3,6 mln baryłek dziennie od lutego do kwietnia. Duże redukcje importu były też w Japonii, Korei Południowej i Indiach.
Zapasy ropy topnieją. Jaka rada dla kupujących paliwo na świecie?
Według IEA, końcowi użytkownicy ograniczają zużycie ropy naftowej w wyniku rosnących cen. I jest to tendencja jak najbardziej słuszna. Jaki będzie efekt tych oszczędności i ogólnego spadku konsumpcji w wyniku perturbacji związanych z wydobyciem, transportem, produkcją? Globalny popyt na ropę spadnie łącznie o 2,4 mln baryłek dziennie w drugim kwartale tego roku i o 420 000 baryłek dziennie w całym roku. Prognozowany spadek popytu jest mniejszy, niż obserwowany dziś spadek dostaw ropy.
„Na razie najbardziej gwałtowne straty są widoczne w sektorze petrochemicznym, gdzie dostępność surowców staje się coraz bardziej ograniczona. Działalność lotnicza jest również znacznie poniżej normalnego poziomu, pomagając złagodzić część presji na ceny paliwa lotniczego, które prawie potroiły się po odcięciu eksportu z Bliskiego Wschodu”.
W rezultacie rynek ropy pozostanie w dużym deficycie do ostatniego kwartału tego roku. Ponieważ globalne zapasy ropy naftowej już osiągają rekordowy spadek, świat musi się przygotować na dalszą zmienność cen. Nawet więc zakończenie konfliktu nie przywróci światu sytuacji sprzed 28 lutego tego roku.
Czeka nas zmniejszona podaż, zmniejszony popyt, ale jednocześnie – uwaga! – wyższe ceny tak łatwo nas nie opuszczą. Musimy być gotowi na utrzymanie się wysokich cen paliwa jeszcze przez wiele miesięcy. Pytanie, jak długo polski rząd będzie utrzymywał obniżki podatków na paliwo. I czy z czasem nie zdecyduje się na promowanie oszczędności zużycia paliw.
Drugi wniosek? Wzrost gospodarczy może nas niemile zaskakiwać w najbliższych kwartałach. Mniejszy popyt na ropę oznacza wolniej kręcącą się gospodarkę. Oby nie skończyło się to stagflacją, czyli całkowitym „zniszczeniem” wzrostu gospodarczego przy wysokiej „paliwowej” inflacji. Z punktu widzenia posiadaczy oszczędności oznaczałoby to konieczność przygotowania się na scenariusz, w którym będzie trzeba zabezpieczyć pieniądze przed inflacją (np. w obligacjach antyinflacyjnych) i ostrożnie patrzeć na inwestycje w akcje.
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
Źródło zdjęcia: Naturalist Boat/Unsplash







