Dziś koniec poważnej konkurencji na polskich torach. Na pocieszenie po rejteradzie czeskiego RegioJet – która zapewne zaowocuje wzrostem cen biletów kolejowych – dostaliśmy nowy program lojalnościowy od PKP Intercity. Jakie zniżki obiecuje „Moje IC” w zamian za korzystanie z usług narodowego przewoźnika? Czy warto w ogóle się w to bawić? I jak powinien wyglądać taki program lojalnościowy, żeby łapał pasażerów za… serce?
Wraz z końcem długiego weekendu kończy się też poważna konkurencja na polskich torach. Jak mogliście przeczytać już w „Subiektywnie o Finansach”, czeski RegioJet wycofuje się z Polski (zostawia tylko dwa pociągi międzynarodowe), zabierając po kilka pociągów dziennie z takich tras, jak Poznań-Warszawa, Kraków-Warszawa, czy Trójmiasto-Warszawa. Znów zostajemy sam na sam z państwowym przewoźnikiem PKP Intercity, nie licząc kolei samorządowych oraz Leo Express, który też prowadzi w Polsce tylko pociągi międzynarodowe.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
RegioJet opuszcza Polskę. Ceny biletów na pociąg w górę?
Co się zmieni jeśli chodzi o zawartość portfeli polskich pasażerów? Spodziewam się, że brak presji konkurenta może ośmielić PKP Intercity do powrotu na stare tory, jeśli chodzi o ceny biletów. Wejście jesienią zeszłego roku na polski rynek czeskiego RegioJet spowodowało spore obniżki cen biletów w PKP Intercity – zwłaszcza w przypadku najdroższych pociągów (gdzie bazowe ceny w przypadku najszybszych i najwygodniejszych pociągów wynosiły 149 zł lub 169 zł).
Kiedy jesienią RegioJet wszedł do gry, sprawdziłem ceny biletów na pociągi na trasie Warszawa–Kraków, gdyby kupować je z kilkudniowym wyprzedzeniem. I zauważyłem wówczas, że znacznie częściej zaczęły się zdarzać promocyjne ceny – zamiast 169 zł za „przejażdżkę” pendolino państwowy monopolista wystawiał z reguły ceny 100–140 zł. Także w przypadku pociągów odjeżdżających w godzinach szczytu.
Gdy dziś sprawdzam te ceny – również z kilkudniowym wyprzedzeniem – to wciąż czuję duch konkurencji. Między godz. 8.00 a 20.00 z dziesięciu pociągów pendolino z reguły tylko trzy-cztery mają już maksymalne ceny 169 zł. W trzech przejazd kosztuje 133 zł lub 157 zł (czyli prawie maksymalnie), a w kilku pozostałych 90-100 zł. Widać więc, że PKP Intercity „dozuje napięcie”. Pociągi klasy EIC, w przypadku których cena bazowa może wynosić nawet 149 zł, często wciąż kosztują ok. 80 zł jeśli kupimy bilety kilka dni wcześniej.
W przypadku trasy Poznań-Warszawa próba zakupu biletów z kilkudniowym wyprzedzeniem z reguły kończy się tak, że z ośmiu pociągów EIC lub EIP (czyli najwyższej klasy) co najmniej pięć-sześć ma ceny maksymalne 149-169 zł. W dwóch można jeszcze znaleźć miejsca za 40-80 zł. Podobna sytuacja jest w przypadku zakupu biletów w dniu odjazdu – bardzo trudno znaleźć pociąg najwyższej klasy, w którym ceny biletów nie byłyby na górnych widełkach. Chyba, że szukamy też w tańszych pociągach.
Jeśli zaś weźmiemy najbardziej „chodliwe” dni, to PKP Intercity już porzuca konwenanse i zdecydowana większość najwygodniejszych pociągów jest wyceniana na maksymalnych widełkach. Np. w przypadku trasy Warszawa-Kraków z kilkunastu pociągów najwyższej klasy jeden miał cenę w okolicach 100 zł, a wszystkie pozostałe albo maksymalną, albo prawie maksymalną. Zatem poniedziałki, piątki, długie weekendy oznaczają już bezwzględne golenie podróżnych przez państwowego monopolistę. W dni „powszednie” wciąż trwa gra pozorów.
Program lojalnościowy PKP Intercity. Warto się „bawić”?
Na osłodę dostaliśmy kilka dni temu nowy program lojalnościowy PKP Intercity o nazwie „Moje IC”. Polega on na tym, że za każdy kupiony bilet pasażer zbiera punkty, które potem może wymienić na prawie darmowy bilet (albo na obniżkę ceny biletu – czyli część zapłacić pieniędzmi, a część punktami). Np. kupując bilet za 50 zł otrzymuję ok. 200 pkt. A kupując bilet za ok. 200 zł – jakieś 800 pkt. Na start można dostać 500 pkt. a na urodziny i w każdą rocznicę dołączenia do programu – po 250 pkt.
Ile te punkty są warte? Szału nie ma. Gdybym chciał kupić za punkty bilet wart 50 zł, to musiałbym mieć tych punktów 5000 (czyli wcześniej ok. 22 razy kupić za własne pieniądze bilet za 50 zł). A gdybym chciał kupić za punkty bilet wart 200 zł – musiałbym zebrać 20 000 pkt (czyli wcześniej ok. 24 razy kupić bilet za 200 zł za własne pieniądze). Jak łatwo policzyć, punkty oznaczają jakieś 4% zniżki w cenie biletów, czyli rabat charakterystyczny dla typowych programów lojalnościowych.
Aha, ważna sprawa: to nie jest tak, że wystarczy kupić bilet, żeby się w to „bawić”. Żeby przystąpić do programu lojalnościowego PKP Intercity trzeba wypełnić krótki formularz w aplikacji (i odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących preferencji w podróżowaniu). Dopiero od tego momentu każdy pieniądz wydany na zakupy biletów jest automatycznie przypisywany do programu lojalnościowego.
Biorę np. udział w programie lojalnościowym sieci hotelowej Accor i tam to wygląda tak, że za każdy wydany na noclegi 1000 zł otrzymuję 500 pkt. A żeby później mieć możliwość niemal darmowego nocowania w hotelach tej sieci o wartości 1000 zł, muszę zebrać tych punktów mniej więcej 8500. Czyli wydać na noclegi 17-krotnie więcej. W tym przypadku też mówimy o kilkuprocentowej zniżce, ale programy lojalnościowe hoteli dają też inne korzyści – upgrade pokoi, czy późny check-out.
Program lojalnościowy PKP Intercity mógłby być hitem, gdyby nie ograniczał się tylko do prostego zbierania punktów, lecz zawierał opcje przyznawania klientom statusów. Zamiast późnego wymeldowania dodatkową nagrodą dla kogoś, kto dorobił się „złotego” statusu, mógłby być wstęp do saloników VIP na największych dworcach. Oczywiście najpierw te saloniki musiałyby powstać. A zamiast upgrade’u do wyższej klasy pokoju mogłoby być przeniesienie z drugiej do pierwszej klasy lub np. darmowy poczęstunek. Niestety, tego wszystkiego nie ma.
Program lojalnościowy PKP Intercity: jak zrobić to lepiej?
A gdyby było, mogłoby być świetnym instrumentem do „wypłaszczania” popytu. Czyli do rozwiązania tego problemu, który najbardziej dzisiaj doskwiera kolejom – że popyt na podróżowanie w godzinach szczytu jest tak mało elastyczny (bo ceny biletów na poszczególne pociągi nie różnią się wystarczająco mocno), iż nie da się kupić biletów w ostatniej chwili. a w innych momentach dnia pociągi jeżdżą prawie puste.
Mając w ręku coś cennego dla pasażerów (czyli punkty przekładające się nie tylko na zniżki za bilety, ale też na podwyższenie standardu obsługi lub podróży), można byłoby łatwiej mobilizować pasażerów, by podróżowali poza godzinami szczytu. Np. na pociągi mniej obłożone można byłoby przyznawać cztery razy więcej punktów. Albo np. ustalić wyjątkowo duży przelicznik punktowy za podróż pierwszą klasą pociągami, w których nie jest ona zbyt „obłożona” – byłby to instrument zwiększania średniej ceny biletu.
Nie trzeba byłoby wówczas wprowadzać skomplikowanych taryf dynamicznych, których tak bardzo boją się państwowe koleje. Oczywiście wszystko, co państwowe, powinno być demokratyczne. A więc taka sytuacja, jak w Hiszpanii, gdzie na tej samej trasie (np. Walencja-Madryt) mogę pojechać pociągiem za 20 euro albo za 120 euro – w zależności od obłożenia, klasy i usług dodatkowych – w polskich warunkach wywołałaby drugą Rewolucję Październikową.
Ale ten sam efekt można byłoby osiągnąć poprzez skonstruowanie programu lojalnościowego dającego pasażerom coś cennego i odpowiednie manewrowanie punktacją. Na razie program lojalnościowy PKP Intercity wygląda mi na zmarnowaną szansę.
—————————-
CZYTAJ WIĘCEJ O REGIOJET:
———————————-
PRZECZYTAJ TEŻ O KOLEJACH:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
ZOBACZ SUBIEKTYWNY KANAŁ W YOUTUBE:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
zdjęcie tytułowe: PKP Intercity









