Amerykański gigant logistyczny Fedex oraz fundusz inwestycyjny Advent chcą odkupić pakiet kontrolny notowanego na giełdzie w Holandii InPostu, założonego przez Rafała Brzoskę. Polski miliarder nie zamierza opuścić spółki, lecz też weźmie udział w konsorcjum. Także czeski fundusz PPF, dotychczasowy główny gracz w InPoście, chce zostać w grze, choć znacznie zmniejszając swój udział w paczkomatowym gigancie. Konsorcjum proponuje pozostałym inwestorom 15,6 euro za akcję. Czy znajdą się chętni, by pozbyć się przynajmniej 80% akcji InPostu, który zyska pieniądze na rozwój i potężnego logistycznego partnera branżowego?
O tym, że jest chętny na przejęcie pakietu kontrolnego InPostu sama spółka poinformowała w pierwszych dniach stycznia 2026 r. (tak to wówczas opisywaliśmy). Nie podano wówczas oficjalnie „tożsamości” potencjalnego kontrahenta, ale w mediach branżowych od razu pojawiła się niepotwierdzona informacja, że na InPost zasadza się wielki amerykański fundusz inwestycyjny Advent, który już dziś ma ponad 10% jego akcji. Obstawiano, że Advent będzie chciał przejąć InPost, sfinansować jego rozwój przez kolejnych kilku lat i sprzedać jakiemuś logistycznemu globalnemu gigantowi.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Fedex i Advent chcą przejąć kontrolę nad InPostem
Okazuje się, że plan jest nieco inny – Advent co prawda jest kluczowym partnerem w potencjalnym przejęciu, ale jest i amerykański Fedex, dotychczasowy konkurent InPostu. Ta spółka w Polsce nie osiągnęła wielkiego udziału w rynku kurierskim, ale na świecie jest potentatem – ma 225 mln klientów. Z tego punktu widzenia może być dla InPostu „oknem na świat”. Spółka założona przez Rafała Brzoskę doszła już do ściany, jeśli chodzi o udział w rynku w Polsce, a inwestycje zagraniczne na razie nie przynoszą oczekiwanej skali i rentowności.
A Fedex ma nie tylko 225 mln odbiorców paczek i przesyłek na całym świecie, ale też 3 mln klientów korporacyjnych. I już zadeklarował, że jeśli zdobędzie duże udziały w InPoście, to przyłączy jego paczkomaty do swojej sieci, „co pozwoli na sprawną i efektywną dostawę przesyłek do konsumentów w preferowanych przez nich lokalizacjach”. Zapewne kurierzy Fedex będą oferowali dostawę przesyłek do centrów odbiorczych InPostu, a ten dostarczy paczki do paczkomatów w ramach obsługi tzw. „ostatniej mili”.
Fedex ogłosił, że dzięki InPostowi będzie mógł przyspieszyć rozwój tzw. dostaw out-of-home (czyli do punktów odbioru, a nie w ramach usługi kurierskiej) na kluczowych rynkach europejskich, przy jednoczesnej dalszej poprawie efektywności oraz rentowności działalności w Europie. Dla amerykańskiej firmy logistycznej to na pewno możliwość zwiększenia udziałów w europejskim rynku. Na razie rządzą na nim niemiecki DHL (ok. 30% udziałów), francuski DPD (18%), a UPS i Fedex z udziałami na poziomie 8-10% walczą o trzecie miejsce.
InPost samodzielnie próbuje ekspansji w Europie, ale nie idzie mu to najlepiej. A do skutecznej rywalizacji z globalnymi gigantami po prostu brakuje mu kapitału. Sojusz z Fedex może być dla spółki założonej przez Rafała Brzoskę szansą na wsparcie w skoku na globalny rynek bez ryzyka, że będzie „junior partnerem” (a tak by mogło być, gdyby akcje założonej w Polsce firmy miał kupić któryś z rynkowych liderów w Europie).
Konsorcjum ogłosiło, że ma w pełni zapewnione finansowanie wykupu akcji od innych udziałowców kapitałem własnym przy wsparciu banków finansujących. Advent i Fedex, którzy chcą przejąć po 37% akcji InPostu (oraz mniejsi partnerzy, czyli rodzina Kellnerów i fundusz Rafała Brzoski) złożyli wiążące deklaracje finansowania w kwocie 5,9 mld euro. Pozostała część transakcji odkupu akcji sfinansowana zostanie długoterminowymi kredytami udzielonymi przez szerokie konsorcjum banków. W umowie jest też zapewnienie, że konsorcjum zapewni InPostowi pieniądze na rozwój działalności w Europie.
Rafał Brzoska zostaje w InPoście, Czesi trochę też
Oczywiście, wcale nie jest pewne, czy akcjonariusze mniejszościowi zgodzą się poprzeć transakcję. Oferowana cena jest oczywiście atrakcyjna z punktu widzenia tego, co mogli zobaczyć w swoich portfelach w ostatnich latach. Konsorcjum oferuje 15,6 euro za akcję i zapewne jest to rodzaj „ceny wywoławczej”. Jest bardzo prawdopodobne, że konsorcjum tak ustaliło cenę, żeby móc ją jeszcze kilka razy podwyższyć, gdyby akcjonariusze mniejszościowi się wahali.
Choć InPost zaczął swoją karierę na giełdzie w Holandii przy cenie ok. 20 euro za akcję, to w latach 2022–2024 te papiery były notowane przy cenie między 5 a 10 euro za akcję. W 2025 r. ich wartość co prawda zbliżyła się do rekordowych 20 euro, ale pod koniec roku były warte już znów mniej niż 10 euro. Inwestorzy na giełdzie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że InPost być może dochodzi już do ściany, jeśli chodzi o możliwości ekspansji w Polsce (a przynajmniej jest takie ryzyko), zaś nie ma pewności czy będzie w stanie osiągnąć podobny sukces w skali europejskiej.

Generowane przez spółkę dziś zyski — w 80% pochodzące z polskiego rynku — nie uzasadniają wyceny na poziomie 20 euro za akcję (sprzed pięciu lat). Żeby było jasne: to nie jest tak, że InPost ma problemy finansowe. Spółka zarabia pieniądze i zarabia ich coraz więcej. W trzech pierwszych kwartałach 2025 r. może pochwalić się zyskiem w wysokości 481,3 mln zł (choć to spadek o 43% w skali roku, więc zdecydowanie mogło być lepiej). Widać jednak, że wojna na rynku dostaw i przesyłek się zaostrza, co uderza w rentowność biznesu InPost.
Z jednej więc strony cena wydaje się atrakcyjna (zwłaszczazwłaszcza że pewnie będzie jeszcze podwyższona), ale z drugiej strony, skoro InPost czeka wielki skok z udziałem globalnego partnera logistycznego i jednego z największych globalnych funduszy inwestycyjnych (Advent zarządza na świecie inwestycjami wartymi ponad pół biliona dolarów), to można się spodziewać, że za pięć lat wartość InPostu może być nieporównywalnie większa niż dzisiaj.
No i nie bez znaczenia jest fakt, że ze spółki nie chce wyjść żaden z dotychczasowych głównych akcjonariuszy. Fundusz Rafała Brzoski ma dziś 12,5% akcji InPostu, a w konsorcjum chce mieć 16%. Czeska rodzina Kellnerów, działająca przez fundusz PPF, co prawda zamierza pozbyć się większości udziałów (dziś ma 29% i jest głównym akcjonariuszem), ale jednak chce zachować 10%. Nikt nie wychodzi w całości. Dlaczego więc mieliby chcieć to zrobić pozostali udziałowcy, mający niewielkie pakiety? A przynajmniej wyjść bez ostrego targowania się?
CZYTAJ WIĘCEJ O PRZYSZŁOŚCI INPOSTU:
Fedex kusi. Czy opłaca się odsprzedać akcje InPostu?
Prawdopodobnie docelowa cena w publicznym wezwaniu do sprzedaży akcji, które ma zostać ogłoszone pod adresem inwestorów giełdowych, będzie wyższa, niż 15,6 euro, ale konsorcjum zastrzega, że oferta dojdzie do skutku dopiero wtedy, gdy zgłoszą się do niej posiadacze co najmniej 80% akcji InPostu. W tym momencie poparcie dla oferty zgłosili akcjonariusze mający 48% (głównie czeski fundusz oraz Rafał Brzoska i Advent, którzy chcą zamienić swoje obecne pakiety udziałów na nowe – w obu przypadkach większe).
Z drugiej strony zysk przypadający na jedną akcję InPostu to jakieś 0,4 euro w skali roku. Nawet przy cenie akcji tylko 10 euro oznacza to, że wskaźnik C/Z (mówi, po ilu latach zwróci się inwestycja w akcje z samych dywidend, gdyby spółka miała takie same zyski, jakie ma dziś i wszystkie je przeznaczała na dywidendy) wynosi aż 25. A średnia branżowa dla spółek logistycznych to tylko 16-18. Z tego punktu widzenia ofertę konsorcjum trzeba uznać za hojną.
Cały InPost przy obecnej ofercie jest wyceniany na 7,8 mld euro, czyli równowartość 33 mld zł. Niemiecki DHL jest wart na giełdzie 60 mld euro, czyli osiem razy więcej, niż InPost. DPD nie jest spółką giełdową, a Fedex i UPS mają wartość rynkową rzędu 90-100 mld dolarów na giełdach amerykańskich, co oznacza, że są wyceniane przez inwestorów na poziomie 10-krotnie wyższym, niż InPost.
CZYTAJ WIĘCEJ O PRZYSZŁOŚCI INPOSTU:
InPost ma 70% udziału w polskim rynku automatów paczkowych, ale a granicą nie radzi sobie tak dobrze – wciąż jest firmą lokalną. Dziś z Polski pochodzi 56% wolumenu sprzedaży (czyli liczby dostarczonych przesyłek). Grupa przejęła spółki logistyczne na Wyspach Brytyjskich, w Hiszpanii, Francji, Włoszech, co powiększyło skład grupy o takich dostawców przesyłek jak Mondial Relay, Menzies, Yodel i Sending. Tyle że biznes tam jest znacznie mniej rentowny (bo mniejsza jest jego skala), niż w Polsce.
InPost robi wiele, żeby pokazać się jako spółka technologiczna, a nie tylko dostawca paczek. Stara się przejąć jak największą część procesu zakupowego. Przygotowuje platformę zakupową podobną do Allegro, dzięki InPost Pay można też sfinalizować płatność, nie wychodząc z aplikacji. A sama aplikacja mobilna InPost (z możliwością łatwego nadania i odbioru przesyłki w ciągu kilku sekund po zaprezentowaniu kodu QR) to jedno z najbardziej zaawansowanych tego typu rozwiązań na polskim rynku.
Bardzo jestem ciekaw, jak skończy się ta historia. Z całą pewnością tego typu próba zwiększenia skali działalności ma sens, a pozyskany partner logistyczny wydaje się być „pasującym” do InPostu ogniwem, bo na europejskim rynku jest bardziej challengerem, niż liderem. Wszyscy mają więc tutaj coś do ugrania. Pytanie tylko czy znajdą się chętni, by już dziś sprzedać akcje. Jak sądzicie?
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
CHCESZ MNOŻYĆ PIENIĄDZE?
W lutym najlepsza lokata bankowa oferuje 6,6%. Jak ją „zarezerwować”? Trzeba wejść do Okazjomatu Samcikowego, pobawić się chwilę suwakami (okres lokaty, kwota), kliknąć check-box (uwzględnić czy wyciąć promocje dla nowych klientów?) i wszystko stanie się jasne. Wybieramy, klikamy, zarabiamy. Zapraszam do sprawdzenia, nie ma czasu do stracenia:
———————————
ZOBACZ „MAGAZYN” I SUBIEKTYWNE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Rozmowy o pieniądzach, komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. A w każdy wtorek „Magazyn Subiektywnie o Finansach” o Twoich pieniądzach. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
zdjęcie tytułowe: jp2jp/Pixabay





