Sztuczna inteligencja znów miesza inwestorom w głowach i portfelach. Czy załamanie cen największych spółek specjalizujących się w produkcji oprogramowania – takich jak Microsoft, SAP, Salesforce, Palantir, czy Oracle – to obraz początku wielkich problemów tej branży, której może „skończyć się biznes” (lub przynajmniej stać się mniej rentowny), czy… okazja inwestycyjna? ETF odzwierciedlający indeks producentów oprogramowania spadł w tym roku już o 15%, co jest jego najgorszym wynikiem od… 2008 r. Wczoraj na Wall Street spółki programistyczne potaniały średnio o 6%!
Vibe coding obudził obawy wśród inwestorów, których część widzi ryzyko, że za sprawą zdolności tworzenia kodów źródłowych za pomocą AI nawet przez najmniej ogarniętych w świecie IT, erozji ulegną zyski producentów oprogramowania. Przypisuje się temu ostatnią przecenę akcji m. in. Microsoftu, SAP, Salesforce, Palantira czy Oracle’a. A może to doskonała okazja, żeby nadstawić koszyczek, żeby coś wpadło do portfela?
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Nowe narzędzie sztucznej inteligencji od Anthropic wywołuje kolejną falę paniki wśród inwestujących w akcje firm technologicznych. A konkretnie – producentów oprogramowania, ale także w segmencie usług finansowych i zarządzania aktywami. Inwestorzy na wyścigi pozbywają się akcji spółek produkujących oprogramowanie, obawiając się, że „skończy” im się biznes (albo mocno spadnie jego rentowność). Bo AI od Anthropic to kolejne narzędzie, które ma spowodować, że programowanie nie będzie wymagało… programistów.
Jak zauważył Bloomberg, koszyk amerykańskich spółek programistycznych wyliczany przez Goldman Sachs spadł na ostatniej sesji na Wall Street aż o 6%, co jest największym jednodniowym spadkiem od czasu zeszłorocznej, kwietniowej wyprzedaży napędzanej wprowadzeniem przez Donalda Trumpa „zaporowych” taryf na cały świat. Indeks firm z branży usług finansowych spadł jeszcze mocniej – o prawie 7%. Spadają też akcje producentów oprogramowania w Azji: Infosys o 7,1%, a Xero (producent oprogramowania księgowego w chmurze) o 16%.
iShares Expanded Tech-Software Sector ETF, czyli fundusz śledzący zachowanie spółek produkujących oprogramowanie na całym świecie, tąpnął o 4,6%, a trzeba pamiętać, że jest to szósty z rzędu dzień jego przeceny. Od początku stycznia ten „tematyczny” ETF jest już ponad 15% na minusie. Statystycy Bloomberga policzyli, że jest to najgorszy miesiąc dla tego ETF-u od… 2008 roku.

Cytowany przez tę agencję Stephen Yiu z funduszu Blue Whale Growth Fund, bardzo obrazowo opisał główny powód zgryzoty inwestorów: „Dopóki kurz nie opadnie, to będzie bardzo niebezpiecznie stać na drodze AI”. A wygląda na to, że producenci oprogramowania właśnie – chcąc nie chcąc znaleźli się na kursie kolizyjnym z narzędziami sztucznej inteligencji, które pozwalają programować nawet osobom nie posiadającym rozbudowanych i wysoko opłacanych kompetencji.
Nie jest to zagrożenie nowe, ale w ostatnim czasie pojawiło się kilka narzędzi, które sprawiają, że to już nie są „opowieści o żelaznym wilku”. Ale czy jest się czego obawiać? Czy AI na rynku producentów oprogramowania zrobi taką rewolucję, jak Uber na rynku taksówek? A może ta panika inwestorów, dzięki której akcje producentów oprogramowania spadły do całkiem rozsądnych poziomów, to… okazja inwestycyjna? Gdyby okazało się, że wizja zastąpienia wysoko opłacanych inżynierów oprogramowania „kimkolwiek” jest jednak przesadzona…
Skąd ta panika, czyli o co chodzi w vibe coding?
Brytyjskie wydawnictwo Collins ma w swoim zwyczaju wybierać Słowo Roku. W najnowszej edycji plebiscytu speców od języka angielskiego zwyciężyło „vibe coding”. Można to tłumaczyć jako „kodowanie wibracyjne”, pod czym kryje się forma tworzenia oprogramowania polegająca na przekształcaniu języka naturalnego w kod komputerowy za pomocą sztucznej inteligencji. Wydawca na swoim blogu wytłumaczył to obrazowo: „W zasadzie mówisz maszynie, czego chcesz, zamiast samodzielnego mozolnego kodowania.”
Za twórcę terminu jest uważany Andrej Karpathy, który uchodzi jest postacią nietuzinkową w świecie sztucznej inteligencji. Gdy jako 15-latek wyemigrował wraz z rodziną ze Słowacji do Kanady mało kto mógł przypuszczać, że stanie się laureatem listy Innovators Under 35 za 2020 r., przyznawanej przez prestiżowy MIT Technology Review. Dzięki temu dołączył do panteonu sław nowoczesnych technologii, zajmując w nim miejsce m. in. obok takich innowatorów jak Mark Zuckerberg (założyciel Facebooka), Larry Page i Sergey Brin (założyciele Google’a), Jeffrey Straubel (założyciel Tesli), Helen Greiner (założycielka iRobot) czy Linus Torvalds (twórca Linuksa).
Karpathy studiował informatykę i fizykę, a później doktoryzował się na Stanfordzie z przetwarzania języka naturalnego, wizji komputerowej, modeli głębokiego uczenia pod okiem o chińskich korzeniach profesorki Fei-Fei Li, znanej chyba najbardziej z zaprojektowania Image Net, olbrzymiej bazy danych dla oprogramowania do rozpoznawania obiektów wizualnych.
Wiedzę naukową pozyskaną na uczelniach Ameryki Północnej migrant ze słowackiej Bratysławy spożytkował w biznesie. Był współzałożycielem grupy badawczej zajmującej się sztuczną inteligencją w OpenAI, a ponadto dyrektorem ds. sztucznej inteligencji w Tesli, w której podlegał bezpośrednio Elonowi Muskowi (to spod rąk Karpathy’ego wyszedł m. in. system Autopilot Vision stosowany w „elektrykach” koncernu z teksańskiego Austin).
Andrej Karpathy opisał w lutym 2025 vibe coding jako zdolność tworzenia aplikacji za pomocą AI, co jest tak proste, że zapomina się o tym, iż kod w ogóle istnieje. W skrócie to kodowanie dla wszystkich, także amatorów, którzy nie mają bladego pojęcia, na czym to polega. Sprowadza się to wydawania komend, w których opisuje się własnym językiem problem do pokonania, a AI tworzy kod, który ma spełniać żądanie. Jeżeli nie działa to, to za pomocą promptów (poleceń) system AI doszlifowuje kod lub generuje go na nowo.
W takim schemacie zawęża się rola człowieka, który już nie wymyśla i nie wklepuje kodu linia po linii, lecz odpowiada wyłącznie za nadzór nad procesem twórczym, testowanie i weryfikację skuteczności działania. Ale efektem tworzenia przy użyciu vibe codingu może też być stworzenie aplikacji, która nie będzie działać optymalnie, a doprowadzenie jej do porządku przez profesjonalnego programistę stać się koszmarem, który przypomina nieco przerobienie instalacji elektrycznej w domu po ciemku. Polecam test analityków Databricks, uwidaczniający, na jakie bariery w związku z kodowaniem wibracyjnym natrafili oni – link: .
Giełdowe spółki software’owe mają ostatnio pod górkę
Kodowanie wibracyjne to może być gamechanger, który wywróci do góry nogami znany nam pejzaż programowania. A to z kolei zagrożenie dla spółek, które tworzą oprogramowanie. Charles Brennan z banku inwestycyjnego Jefferies w styczniu przesłał klientom notkę, w której przestrzegał ich, że przewidywania dotyczące akcji spółek software’owych rzadko bywały gorsze, niż teraz, zaś AI rzuciła długi cień niepewności na cały sektor programowania.
Rzeczywiście, gdy spojrzy się na zachowanie się kursów akcji liderów segmentu oprogramowania, to wydaje się, że coś zachwiało wiarą inwestorów w ich świetlaną przyszłość. Na poniższej infografice mamy zmiany cen akcji Microsoftu (MSFT), SAP (SAP), Salesforce (CRM), ServiceNow (NOW), Intuit (INTU) i Palantir (PLTR) na tle branżowego indeksu Bloomberg World Large Mid Small Software (WSFTLS) i benchmarkowego dla tej klasy aktywów S&P 500 (SPY). S&P 500 od września zeszłego roku jest nad kreską, a producenci software’u zanurkowali.
Znawcom branży będzie na tym wykresie zapewne brakowało choćby Oracle, IBM, AppLovin, Adobe czy Datadog, z których umieszczenia zrezygnowałem, aby zachować czytelność infografiki, ale poza wyjątkiem w postaci IBM, kursogramy tych spółek wyglądają podobnie jak przedstawionej szóstki.

Źródło: TradingView
Sprawa negatywnego wpływu vibe codingu na spółki wytwarzające oprogramowanie nie pojawiła się nagle. W maju 2025 został opublikowany raport Gartnera, chyba najbardziej poważanej firmy analitycznej, która nie jest powiązana z bankowością inwestycyjną, zatytułowany “Why Vibe Coding Needs to Be Taken Seriously”. Już sam tytuł pokazuje, że spece Gartnera widzą ryzyko negatywnego wpływu rozpowszechniającego się VC na wyniki finansowe twórców oprogramowania. Ich zdaniem do 2028 r. 40% software’u dla przedsiębiorstw ma być wytwarzane przy użyciu kodowania wibracyjnego.
To, co może zatopić biznes spółek programistycznych, jest wielką szansą dla… no właśnie, dla kogo? Kilka dni temu Ohsung Kwon z Wells Fargo Securities przedstawił swoje szacunki, dotyczące sektorów i indeksów akcji, które mogą się okazać największymi beneficjentami wdrażania rozwiązań AI. Kwon nie odnosił się wyłącznie do vibe codingu, lecz do całokształtu możliwych do osiągnięcia korzyści.
Według niego największymi wygranymi w procesie adopcji AI okażą się najmniejsze spółki, które wchodzą w skład indeksu Russell 2000, a nie giganci, których zwykle widać w S&P 500. „Widzimy oznaki, że małe spółki wolniej wdrażają AI niż duże spółki. Uważamy, że kolejny etap adopcji AI dotyczyć będzie małych spółek. Szacujemy, że każde 1% oszczędności kosztów pracy przekłada się na ok. 2% wzrost zysku na akcję dla S&P 500, ale ponad 6% dla spółek mniejszych”.
Narzędziem przydatnym do optymalizacji rentowności jest bez wątpienia VC. Być może w pierwszej kolejności dotyczy to mniejszych firm, które nie mają potrzeby posiadania najbardziej zaawansowanych aplikacji informatycznych, które nie wymagają tak skomplikowanego kodowania jak w przypadku największych organizacji biznesowych.

Źródło: Wells Fargo
Czy przecena producentów oprogramowania to… okazja inwestycyjna?
Niewykluczone, że przecena spółek programistycznych i tak „musiała się zdarzyć”, a obawy przed wpływem AI są tylko pretekstem. Analitycy od rozpoczęcia przeceny firm software’owych, która nastąpiła na przełomie grudnia i stycznia mieli dość czasu, żeby zweryfikować swoje oczekiwania co do ich biznesu. Gdyby byli przekonani, że przyszłość wygląda marnie z powodu nadciągającego zagrożenia ze względu na code vibing, to doszłoby do potężnego zredukowania cen docelowych akcji. Obserwowana korekta sprowadziła wyceny giełdowe spółek programistycznych do poziomów, które – jeśli szacunki analityków są aktualne – są okazją inwestycyjną.

Źródło: opracowanie własne na podstawie FactSet
Można do tego jeszcze inaczej podejść. Mianowicie zbadać skalę zmian prognoz analityków co do oczekiwanego zysku na akcję (EPS) na lata 2026-2027 i natężenia kierunkowego wystawianych rekomendacji (od najbardziej pozytywnych typu „kupuj” lub „przeważaj” do najbardziej negatywnych typu „sprzedaj” lub „niedoważaj”. Na potrzeby tej analizy przejrzałem podsumowania wycen spółek przygotowane przez FactSet – obecne i sprzed trzech miesięcy. Na dobrą sprawę oczekiwania co do kształtowania się zysków spółek nie uległy prawie żadnej zmianie.

Źródło: opracowanie własne na podstawie FactSet
A może wskazówek dostarczy nam przegląd zmian rekomendacji od analityków z Wall Street? Przejrzałem ponad 1600 zaleceń wydanych przez firmy inwestycyjne w ostatnim czasie. Nie byliśmy świadkami przyboru rekomendacji neutralnych i negatywnych. Przybyło za to najbardziej optymistycznych zaleceń – „kupuj”.

Źródło: opracowanie własne na podstawie FactSet
Można rozważyć dwie hipotezy. Albo analitycy koszmarnie się mylą, nie dostrzegając nadciągających czarnych chmur nad biznes producentów oprogramowania, albo… niepotrzebnie spanikowali inwestorzy. Albo nie tyle spanikowali, co wzięli sobie do serca wszechobecną narrację o zagrożeniu dla firm software’owych i postanowili zmniejszyć swoje zaangażowanie w tę branżę.
Jest jeszcze jedna, dość kusząca hipoteza: że obawy związane z niszczącym wpływem vibe codingu na niektóre biznesy informatyczne doprowadziły do re-ratingu wycen. Polega to na tym, że na horyzoncie inwestorzy identyfikują jakieś ryzyko, które trudno skwantyfikować, ale mimo to doprowadzają one do niższych wskaźników wycen – po prostu inwestorzy „na wszelki wypadek” przyjmują założenie mniejszych w przyszłości strumieni gotówki generowanych przez spółki.
Z tą hipotezą niezbyt współgra utrzymanie wysokich prognoz zysków na lata 2026-2027, które utrzymują analitycy dla producentów oprogramowania. Oczywiście: analitycy często się mylą. Bywa, że – podobnie jak agencje ratingowe – reagują z opóźnieniem, obniżając prognozy zysków wtedy, gdy na giełdzie inwestorzy już dawno obniżyli ceny spółek. Jak będzie tym razem? Przekonamy się o tym już w ciągu najbliższych kilku kwartałów, kiedy więcej dowiemy się o tym, jakie zagrożenie dla spółek produkujących oprogramowanie niesie AI.
——————————–
CZYTAJ WIĘCEJ O OKAZJACH INWESTYCYJNYCH:

———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZOBACZ „MAGAZYN” I SUBIEKTYWNE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Rozmowy o pieniądzach, komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. A w każdy wtorek „Magazyn Subiektywnie o Finansach” o Twoich pieniądzach. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
CZY SZTUCZNA INTELIGENCJA TO REWOLUCJA CZY BAŃKA:
——————————–
ZŁAP NAJLEPSZE LOKATY BANKOWE W LUTYM:
zdjęcie tytułowe: Pexels








