25 lutego 2026

To „dolarowe” coiny, a nie bitcoin, będą pieniądzem przyszłości? Ich emitent Circle ogłasza ogromny wzrost liczby wyemitowanych „monet”. O co chodzi?

To „dolarowe” coiny, a nie bitcoin, będą pieniądzem przyszłości? Ich emitent Circle ogłasza ogromny wzrost liczby wyemitowanych „monet”. O co chodzi?

Stablecoiny — cyfrowe odpowiedniki klasycznych walut, ale emitowane przez prywatne firmy — mogą stać się zagrożeniem dla banków. Dlaczego? Niewykluczone, że staną się walutą używaną przez agentów AI, czyli oparte na sztucznej inteligencji systemy organizujące za nas zakupy. Firmy emitujące stablecoiny już się do tego przygotowują. Circle, firma emitująca stablecoin USDC, ogłosiła właśnie ogromny wzrost liczby wyemitowanych „monet”. A jej konkurent Tether – emitent największego stablecoina świata USDT – wchodzi oficjalnie do amerykańskiego systemu bankowego

Z cyfrowymi pieniędzmi kojarzą nam się zwykle kryptowaluty takie jak bitcoin. Nieistniejące fizycznie, niezależne od państw i banków cyfrowe „monety” zabezpieczone kryptograficznie, których podaż jest uzależniona od matematycznych algorytmów. Być może najlepszy czas jest jeszcze przed bitcoinem, ale na razie jest to aktywo tak wahliwe, że trudno sobie wyobrazić, by było masowo wykorzystywane do płacenia w sklepach.

Zobacz również:

Niewykluczone, że tę rolę przejmą stablecoiny, czyli „działające” na podobnej zasadzie cyfrowe coiny, które tym różnią się od bitcoina (i innych kryptowalut), że nie posiadają „samodzielnej” wartości. Są powiązane z wartością jakiejś tradycyjnej waluty — dziś 99% rynku mają stablecoiny oparte na amerykańskim dolarze. Stablecoiny są emitowane przez prywatne firmy i to jest dziś główny czynnik ryzyka dla ich posiadaczy.

Czy stablecoiny mogą być „pieniądzem dla agentów AI”?

Mając w smartfonie stablecoina, nie mam dolara wyemitowanego przez amerykański bank centralny, tylko jego cyfrowy odpowiednik wyemitowany przez prywatną firmę. Wartość tego stablecoina zależy nie tylko od wartości dolara, ale też od tego, czy wszystkie wyemitowane coiny mają pokrycie w dolarze, krótkoterminowych obligacjach amerykańskich lub innych bezpiecznych aktywach. Bo tylko takie pokrycie gwarantuje pełną wymienialność, czyli to, że w każdej chwili mogę wymienić stablecoina na dolary po kursie 1:1 i nikt mi przy tej wymianie nie powie „zabrakło nam dolarów”.

Niestety przypadki, gdy okazywało się, że stablecoiny nie mają pokrycia w dolarowych aktywach, się zdarzały i ich posiadacze tracili wówczas wszystkie ulokowane w takich stablecoinach pieniądze. W zeszłym roku w USA została uchwalona ustawa Genius, która uregulowała rynek stablecoinów — muszą utrzymywać pełną wymienialność tokenów na walutę, w której są wyrażone, a ich aktywa są okresowo poddawane niezależnym audytom.

Jednak w dalszym ciągu to jest „tylko” rodzaj znaczka będącego odzwierciedleniem „prawdziwego” pieniądza. Ale „znaczka” bardzo użytecznego. Nie potrzebuję pośrednictwa banku, żeby w pięć minut przesłać dolary z Polski do Australii. A niewykluczone, że wkrótce to właśnie stablecoiny staną się podstawową „walutą” rozliczeniową dla agentów AI, którzy będą organizowali dla nas zakupy.

Mowa o systemach sztucznej inteligencji, które będą porównywać dla nas ceny w sklepach, zamawiać towar i automatycznie pokrywać rachunki za te zakupy. A być może także będą monitorowały stan naszych lodówek (pod warunkiem że będziemy mieli odpowiednio „smart”, czyli bystrą lodówkę) i uzupełniały jej zawartość. To wszystko będzie się odbywało w cyfrowym świecie. Niektórzy uważają, że rozliczanie takich transakcji to będzie wkrótce główne zastosowanie stablecoinów.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

operatorzy płatności visa i mastercard

Circle ogłasza: „świat potrzebuje więcej naszych stablecoinów”

Spółka Circle, wydawca drugiego najpopularniejszego stablecoina świata, poinformował właśnie, że liczba „monet” USDC w obiegu wzrosła w zeszłym roku aż o 72%. Przy okazji Circle ogłosił wyniki finansowe dużo lepsze, niż oczekiwali analitycy, bo dużo większa emisja „monet” USDC oznacza też dużo większe dochody z rezerw zabezpieczających wymienialność tokenów na dolary (aż 770 mln dolarów odsetek).

Wyniki działalności Circle — po których ogłoszeniu akcje spółki wystrzeliły o 30% w górę — świadczą o rosnącej popularności stablecoinów, mimo że rynek kryptowalut jako całość od kilku miesięcy znajduje się w kryzysie. Oprócz wykorzystania stablecoinów na rynku kryptowalut (np. do przechowywania pieniędzy niezainwestowanych w kryptowaluty), tokeny, których wartość jest powiązana z realnymi aktywami, takimi jak dolar, znajdują coraz częściej zastosowanie w międzynarodowych systemach płatności.

Stablecoin USDC emitowany przez Circle to drugi co do wielkości stablecoin świata. Jego kapitalizacja rynkowa wynosi 75 mld dolarów (USDT stworzony przez Tether ma kapitalizację 183 mld dolarów). Założyciel i prezes Circle, Jeremy Allaire, podczas ogłaszania wyników finansowych firmy wyraził nadzieję, że większej popularności stablecoinów na całym świecie może sprzyjać fakt, że są one regulowane specjalną ustawą GENIUS, którą w zeszłym roku przeforsowała administracja prezydenta Donalda Trumpa.

„Banki, firmy płatnicze i technologiczne na całym świecie chcą włączyć stablecoiny do swoich strategii produktowych. A międzynarodowe organy regulacyjne dostrzegają potrzebę uznania stablecoinów zgodnych ze standardem GENIUS za „dobre” stablecoiny, które mogłyby zostać dopuszczone na ich rynkach”.

Tether, który odpowiada za największy stablecoin świata — USDT, cyfrowy odpowiednik dolara, mający 75% rynku stablecoinów — uruchomił niedawno USA₮, czyli federalnie regulowaną, dolarową kryptowalutę przeznaczoną wyłącznie na rynek USA. Niemal równolegle szef Circle powiedział w Davos coś, co dla banków może brzmieć odrobinę niepokojąco: „to stablecoiny będą pieniądzem dla agentów AI”. Nie osad na kontach bankowych. Nie pieniądz na kartach.

Czy stablecoiny mogą stać się więc filarem infrastruktury globalnych finansów? Czy może zmienić rolę banków w gospodarce? Jeśli tak, to w jaki sposób? Zdania są podzielone. Wiemy natomiast jedno: kryptowaluty wszelkiej postaci krok po kroku coraz bardziej przebijają się do finansowego mainstreamu. Czy właśnie obserwujemy moment, w którym pieniądz zaczyna odrywać się od banków? Czy prywatne stablecoiny, emitowane przez firmy technologiczne i „opakowane” w regulacje, mogą w praktyce wyprzeć konta bankowe z codziennych rozliczeń?

————————

CHCESZ MNOŻYĆ PIENIĄDZE?

W lutym najlepsza lokata bankowa oferuje 6,6%. Jak ją „zarezerwować”? Trzeba wejść do Okazjomatu Samcikowego, pobawić się chwilę suwakami (okres lokaty, kwota), kliknąć check-box (uwzględnić czy wyciąć promocje dla nowych klientów?) i wszystko stanie się jasne. Wybieramy, klikamy, zarabiamy. Zapraszam do sprawdzenia, nie ma czasu do stracenia:

————————

Tether uruchamia USA₮. Stablecoiny przejmują rynek?

USA₮ to pierwszy stablecoin Tethera zaprojektowany tak, by w pełni działał w amerykańskim systemie regulacyjnym. Jest emitowany przez Anchorage Digital Bank – federalnie licencjonowany bank w USA – i podlega nowym przepisom wynikającym z tzw. Genius Act. To prawo, jak wyżej wspomniałem, wprowadza jednolite zasady dla stablecoinów: pełne pokrycie rezerwami, stały nadzór, kwalifikowany emitent, przejrzystość aktywów. Co ważne: prawo to zamyka drzwi dla „egzotycznych”, offshore’owych stablecoinów na regulowane giełdy, do banków i do systemów płatniczych w USA.

Tether robi więc coś bardzo sprytnego. Z jednej strony zachowuje globalną dominację USD₮, który nadal krąży po świecie jako quasi-globalny dolar. Z drugiej – tworzy czystą, regulowaną wersję dla instytucji finansowych w USA. To trochę tak, jakby jeden podmiot emitował jednocześnie eurodolar offshore i „prawdziwego” dolara w kraju emitenta. I tu dochodzimy do pytania kluczowego: po co to wszystko? Przecież banki już dziś oferują cyfrowe pieniądze. Mamy konta, przelewy, BLIK-a, karty, portfele mobilne. Dlaczego ktoś miałby to zastępować stablecoinami?

Odpowiedź nie leży w wygodzie konsumenta. Leży w automatyzacji gospodarki. Jeremy Allaire, szef Circle, powiedział w Davos coś niezwykle ciekawego: „billions of AI agents will need a payment system”. Miliardy agentów AI – autonomicznych programów, które będą kupować dane, moc obliczeniową, usługi logistyczne, treści, dostęp do API. I teraz kluczowe pytanie: jak taki agent ma za to wszystko zapłacić?

Nie ma dowodu osobistego. Nie założy konta w banku. Nie przejdzie KYC w tradycyjnym sensie. Nie podpisze umowy ramowej. Potrzebuje pieniądza, który jest programowalny, natychmiastowy, globalny i neutralny technologicznie. Stablecoin spełnia wszystkie te warunki. Przelew bankowy – nie. Karta – nie. Nawet szybkie płatności – nie, bo one nadal są osadzone w systemach narodowych.

Jeśli więc – jak twierdzą liderzy rynku – AI stanie się realnym uczestnikiem gospodarki, to stablecoiny mogą stać się jej krwiobiegiem. A to oznacza, że banki mogą zostać wypchnięte z całych obszarów płatności i rozliczeń, nie dlatego, że są złe, lecz dlatego, że są… zbyt ludzkie.

CZYTAJ O USTAWIE GENIUS:

co oznacza ustawa GENIUS

Czytaj też: Odwrót od bitcoina przyspiesza. Największy „skarbiec” bitcoina już pod wodą. Czy coś może uratować ulubioną „inwestycję” Polaków?

Czy stablecoiny są zagrożeniem dla banków?

Tu pojawia się drugi wątek: czy stablecoiny zagrażają bankom poprzez „wysysanie” depozytów? Tak się może wydarzyć, jeśli ich posiadacze będą mogli dostać wyższe odsetki od lokaty w stablecoinach, niż od lokaty w dolarach, euro, czy złotych. To możliwe, bo stablecoiny można lokować w ramach systemów takich jak CeFI lub DeFI, czyli pożyczać komuś, kto ich akurat potrzebuje. Nie jest to tak bezpieczne, jak depozyt w banku, ale przeważnie daje wyższe odsetki.

Allaire nazywa obawy o wypchnięcie banków z biznesu polegającego na generowaniu marży odsetkowej z różnicy między oprocentowaniem kredytów i depozytów jako „totalnie absurdalne” i odwołuje się do historii funduszy rynku pieniężnego. Rzeczywiście: od dekad mamy ogromne pule kapitału, które nie leżą w bankach, a mimo to system finansowy się nie zawalił. Kredyt przeniósł się na rynki kapitałowe, private credit, obligacje. Banki przestały być jedynym kanałem finansowania gospodarki. Ale wciąż mają zaufanie klientów.

Ale to nie znaczy, że banki nie mają się czego bać. Bo stablecoiny to prywatny pieniądz, który może funkcjonować całkowicie poza bilansem banków. Jeśli coraz większa część obrotu gospodarczego – zwłaszcza tego maszynowego, automatycznego – będzie odbywać się w stablecoinach, to banki stracą nie tylko depozyty, ale przede wszystkim dane, relacje z klientami (w tym przypadku już bardziej z agentami AI tych klientów reprezentującymi) i kontrolę nad przepływem pieniądza.

A pieniądz to władza. Kto kontroluje pieniądz, ten kontroluje architekturę systemu. Z perspektywy Polski ten temat również jest ciekawy. Dlaczego? Po pierwsze, polskie banki są silnie osadzone w modelu depozytowym. Po drugie, Polska jest krajem bardzo innowacyjnym, z bardzo nowoczesnymi płatnościami – co paradoksalnie może uśpić czujność. Po trzecie, jeśli globalne platformy, big techy i instytucje finansowe zaczną używać stablecoinów jako warstwy rozliczeniowej, to lokalne systemy mogą zostać zredukowane do interfejsu dla klientów detalicznych, bez realnego wpływu na to, co dzieje się „pod spodem”.

Czytaj też: Moje pierwsze godziny z systemem KSeF. Faktury elektroniczne to zbawienie czy udręka? Zdziwienie na stacjach paliw i niepokój o zamknięcie miesiąca

Nadchodzi nowy element globalnego systemu finansowego?

By zrozumieć to wszystko, musimy wrócić do USA₮. To nie jest tylko nowy token. To sygnał, że prywatny pieniądz wchodzi do regulowanego świata, zamiast być z niego wypychanym. Regulatorzy w USA uznali, że nie da się stablecoinów zignorować, więc postanowili je ucywilizować. Tylko że cywilizując stablecoiny, jednocześnie legitymizują konkurencję dla banków. Choć oczywiście nie można wykluczyć, że i banki wejdą do tej gry i zaczną emitować własne stablecoiny.

Tak czy owak, to może oznaczać koniec banków w takiej roli, jaką znamy dziś. Mniej płatności, mniej rozliczeń, mniej depozytów transakcyjnych. Więcej zarządzania ryzykiem, doradztwa, kredytu. Banki jako „kręgosłup regulacyjny” systemu, a nie jego krwiobieg.

Agenci AI organizujący nasze zakupy to pieśń przyszłości. Ale być może już całkiem niedalekiej. Czy banki zdążą się przestawić, zanim prywatny pieniądz – napędzany przez AI – zacznie omijać je szerokim łukiem? Bo jeśli zakupy przyszłości będą robić algorytmy, a płacić będą stablecoinami, to najbardziej zagrożona nie jest gotówka. Najbardziej zagrożone jest… konto bankowe jako centralny punkt finansowego życia.

————————————

CZYTAJ WIĘCEJ O STABLECOINACH:

stablecoiny przyszłość czy koń trojański

nadchodzi sztuczna inteligencja w płatnościach

————————————

CZYTAJ O TOKENIZACJI AKTYWÓW:

cyfrowe certyfikaty akcji

————————————-

Źródło zdjęcia tytułowego: Freepik

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu