14 stycznia 2026

Nowa (przełomowa?) funkcja bezpieczeństwa. Aplikacja bankowa sama „powie”, że dzwoni złodziej. Koniec podszywania się pod bankowców?

Nowa (przełomowa?) funkcja bezpieczeństwa. Aplikacja bankowa sama „powie”, że dzwoni złodziej. Koniec podszywania się pod bankowców?

Instytucje finansowe, w których trzymamy mniejsze lub większe pieniądze, dostarczają coraz to nowych narzędzi, by pomóc nam się chronić przed złodziejami i oszustami. Coraz więcej banków potwierdza w aplikacji mobilnej, że to ich pracownik do nas dzwoni. Revolut poszedł krok dalej. Jego aplikacja sama „powie”, że człowiek, z którym właśnie rozmawiamy, podszywa się pod bankowca. Atrakcyjne? Inwigilacyjne?

Scenariusz kradzieży zwykle wygląda podobnie: dzwoni „konsultant” z banku, ostrzega przed rzekomym włamaniem na konto i prosi, żeby szybko, bez wahania wykonać kilka czynności. Otworzyć aplikację, potwierdzić „zabezpieczającą” transakcję, przelać pieniądze na „bezpieczny rachunek techniczny”. Czasem dzwoniący podaje się za kogoś zaufanego – kogoś z rodziny czy przyjaciela – i prosi o pilną pomoc, czyli wykonanie przelewu.

Zobacz również:

Złodzieje coraz częściej korzystają z narzędzi sztucznej inteligencji, generują głos, obraz i sposób mówienia bliskiej osoby, a nawet tworzą jej „wirtualny” wizerunek. Badania pokazują, że jedynie co czwarty konsument jest w stanie odróżnić głos wygenerowany przez AI od prawdziwego. Reszta… uważa, że potrafi. Ta statystyka jest paliwem dla wyłudzeń w modelu APP – Authorised Push Payment, czyli takich, w których to ofiara sama, w pełni świadomie w sensie technicznym, wykonuje przelew na konto oszusta.

Banki i fintechy mogą do woli powtarzać „nigdy nie każemy ci przelewać pieniędzy na inne konto”. Tylko że w chwili stresu i pod presją kogoś, kto brzmi jak policjant, jak pracownik banku albo jak własne dziecko, racjonalne komunikaty z kampanii edukacyjnych znikają z głowy. Mechanizm obronny musi działać natychmiast i tam, gdzie klient faktycznie podejmuje decyzję: czyli na ekranie smartfonu.

Banki umożliwiają „autoryzację” pracownika w aplikacji. Ale czy klienci o tym wiedzą?

Rozsądny posiadacz konta bankowego ma w ręku coraz więcej narzędzi, by sprawdzić czy rzeczywiście dzwoni pracownik banku, czy złodziej pieniędzy. Co najmniej kilka banków wdrożyło ciekawą innowację, która pozwala zweryfikować pracownika za pomocą aplikacji mobilnej. Najczęściej dzwoniący pracownik wysyła powiadomienie do aplikacji, a klient to powiadomienie zatwierdza i ma pewność, że to nie jest próba oszustwa lub kradzieży.

Oczywiście: wykorzystanie tego narzędzia – o ile nasz bank je oferuje – wymaga chłodu emocjonalnego. A więc tego, by niezależnie od sytuacji (ktoś nam mówi przez telefon, że musimy coś zrobić natychmiast, bo inaczej będzie bardzo źle) zatrzymać się, wziąć głęboki oddech i pomyśleć logicznie: czy to, co czego nas namawiają przez telefon, wytrzymuje krytyczne spojrzenie i chłodną analizę. Z tego punktu widzenia bardzo dobra jest kampania edukacyjna mBanku, który w reklamach telewizyjnych mówi głównie: „zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, zanim zrobisz coś głupiego”.

Dotychczas stosowane przez banki sposoby ochrony klientów opierają się na dodatkowej weryfikacji „prawdziwego” pracownika. Nic to nie da, jeśli klient nie wie o takiej procedurze i nie zażąda jej od osoby, która do niego zadzwoniła. Patrząc z tej strony ciekawą – ale i nieco kontrowersyjną – usługę uruchomił ostatnio Revolut. Fintech ma 5 mln klientów w Polsce, więc już sama statystyka podpowiada, że wśród jego klientów muszą być tacy, którzy już byli ofiarami próby kradzieży pieniędzy

Revolut od lat buduje swój wizerunek jako aplikacji finansowej, która ma być prostsza, tańsza i nowocześniejsza niż tradycyjny bank. Teraz dokłada ochronę „uszytą” na epokę deepfake’ów, sztucznej inteligencji i telefonicznych naciągaczy, którzy potrafią brzmieć jak pracownik infolinii, policjant albo… ktoś z naszej rodziny. Nowa funkcja nazywa się „To nie Revolut dzwoni”. Właśnie udostępniono ją wszystkim klientom aplikacji w Europie.

Aplikacja sama „powie”, że dzwoni złodziej

Jak to działa? Gdy klient prowadzi rozmowę telefoniczną lub rozmowę głosową w komunikatorze i w trakcie tej rozmowy otwiera aplikację Revolut, u góry ekranu pojawia się baner informacyjny, który daje klientowi znać, że coś tu nie gra. System rozpoznaje, czy połączenie prowadzone jest z oficjalnego kanału Revolut, czy z innego numeru – i w czasie rzeczywistym podsuwa komunikat, który ewentualnie ostrzega, że wchodzi w grę próba kradzieży.

Jeśli rozmówcą jest ktoś z Revolut, baner potwierdzi, że po drugiej stronie jest przedstawiciel banku. Jeśli nie – klient dostanie czarno na białym informację, że połączenie jest z kimś innym (kto być może tylko się podaje za pracownika banku). Jednym dotknięciem banera może przenieść się do sekcji bezpieczeństwa w aplikacji, gdzie są wskazówki: jak się zachować, czego nie robić, żeby zabezpieczyć swoje pieniądze.

Komunikat nadchodzący w momencie najwyższego ryzyka: gdy ktoś, kto do nas dzwoni i próbuje wymusić wykonanie przelewu, a my w dobrej wierze otwieramy aplikację bankową. Aplikacja sama wyda ostrzeżenie. Zapytacie: po co to akurat w Revolucie, czyli aplikacji, która nie tylko nie ma „żywych” konsultantów, z którymi można się skontaktować, lecz wręcz ma problem z tym, że klienci muszą rozmawiać z botami.

Cóż, może i Revolut nie jest bankiem słynącym z „kontaktowości”, ale ma własny kanał komunikacji głosowej – In-App Calls, czyli połączenia głosowe wewnątrz aplikacji. Może się więc zdarzyć, że będzie się kontaktował z klientem, być może wykorzystując technologię AI. Nowa usługa domyka lukę bezpieczeństwa, która przy okazji się pojawiła. Jeśli zadzwoni Revolut, to zawsze będzie to połączenie z poziomu aplikacji. Jeśli zadzwoni złodziej – zapewne skorzysta z jakiegoś komunikatora, a Revolut – gdy w czasie połączenia wejdziemy do jego aplikacji – nas ostrzeże.

Niedawno Revolut wprowadził też „street mode”, czyli mechanizm, który broni przed fizycznymi napaściami i wymuszeniami. Korzystając z geolokalizacji klienta może opóźnić transakcje realizowane poza wyznaczonymi przez klienta „bezpiecznymi strefami”. Np., gdy złodziej łapie ofiarę na ulicy, wymusza przelew, a bank po kilku sekundach widzi tylko poprawnie zautoryzowaną transakcję z prawidłowej lokalizacji. Więcej o tym przeczytasz klikając tu

Co to rzeczywiście bezwzględnie skuteczna tarcza?

Revolut lubi opowiadać o sobie językiem innowacji, technologii i „lepszego jutra bankowości”. Tu jednak, po raz pierwszy od dawna, mamy do czynienia z nowinką, która dotyka bardzo przyziemnego, ludzkiego lęku: że ktoś zadzwoni, zagra na naszych emocjach i w kilka minut pozbawi nas oszczędności życia. Aplikacja sama będzie nas ostrzegać. Koniec ery złodziei podszywających się pod bankowców?

Nowa funkcja nie jest oczywiście magiczną tarczą. Nie zastąpi zdrowego rozsądku, nie wyeliminuje wszystkich możliwych scenariuszy, nie uchroni przed oszustem, który będzie podszywał się pod inną instytucję niż Revolut, nie uchroni pod podszyciem się pod policjanta, prokuratora czy członka rodziny. Ale robi coś, czego dotąd brakowało: wchodzi w sam środek interakcji między ofiarą a oszustem, dokładnie w tym momencie, kiedy zapada decyzja o otwarciu aplikacji i zleceniu przelewu. Jeśli ten baner choć w części przypadków otrzeźwi klienta i sprawi, że zada on sobie jedno dodatkowe pytanie: „czy na pewno to mój bank dzwoni?”, to może to być jedna z ważniejszych innowacji finansowych ostatnich lat.

Na koniec – ważny detal techniczny, który może zdecydować o tym, czy ta funkcja faktycznie zadziała, kiedy będzie potrzebna. Dla klientów Revoluta w Wielkiej Brytanii i krajach EOG posiadających urządzenia z systemem iOS nowa funkcja jest już aktywna „z automatu”. Innymi słowy, jeśli masz iPhone’a i korzystasz z aplikacji Revolut, baner „To nie Revolut dzwoni” powinien zadziałać bez żadnej dodatkowej konfiguracji.

Inaczej wygląda to u użytkowników urządzeń z systemem Android. Tu trzeba samodzielnie włączyć usługę w aplikacji, przechodząc do zakładki Centrum Bezpieczeństwa. To może wydawać się drobną formalnością, ale – jak pokazuje doświadczenie z wszelkimi „dobrowolnymi” funkcjami bezpieczeństwa – wielu klientów nigdy tam nie zajrzy. A szkoda, bo to nawet jedno kliknięcie w ustawieniach może w krytycznym momencie oddzielić spokojny sen od pustego konta.

Aplikacja, która „słucha”. Czy to będzie wkrótce standard?

Jest jeszcze jedna kontrowersja. Nowinka zaproponowana przez Revolut de facto „słucha” co się dzieje w naszym telefonie. Jeśli z kimś rozmawiamy i jednocześnie jesteśmy w aplikacji Revolut – dostaniemy komunikat. Nie wszystkim to się może spodobać. Tak samo, jak dużej części klientów nie przypadła do gustu biometria behawioralna, czyli to, że banki „uczą się” sposobów pisania przez nas na klawiaturze i na tej podstawie wykrywają próby wejścia na konto przez kogoś nieuprawnionego.

A już zupełnie nie polubiliśmy oprogramowania wykrywającego nieprawidłowości, które banki oferowały do zainstalowania na naszych komputerach. Obawa przez „szpiegowaniem” przez banki była zbyt duża. Czy komunikaty przychodzące w aplikacji Revolut, wskazujące na to, że aplikacja „słucha” naszego telefonu (chociaż tylko identyfikuje rodzaj urządzenia, z którego przychodzi połączenie), nie będą deprymujące?

Tak czy owak – skanalizowanie wszelkich kontaktów inicjowanych przez bank do komunikacji in-app (czyli wewnątrz aplikacji) w połączeniu z tym narzędziem rzeczywiście znacznie zwiększa bezpieczeństwo. Być może w tę stronę powinny pójść wszystkie banki. A więc inicjować kontakt tylko wewnątrz aplikacji i sprawdzać czy w czasie, gdy aplikacja jest otwarta, nie prowadzimy jakiejś rozmowy telefonicznej (np. ze złodziejem podającym się za pracownika banku).

————————-

CZYTAJ WIĘCEJ:

omyłkowy przelew

chargeback mBank

po 11 latach oszczędzania ochłap od banku

kwestia staranności czyli to nie było oszustwo

negatywna decyzja kredytowa

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

ZOBACZ SUBIEKTYWNE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

———————————

zdjęcie tytułowe: Janeb13/Ryan McGuire/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
39 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Hipolit
3 miesięcy temu

Będę ostatnią osobą, której dam dostęp aplikacji bankowej do możliwości odsłuchiwania moich rozmów.
W przypadku wycieku danych z bazy nagranych rozmów możliwość wygenerowania dowolnej rozmowy będzie banalna.
Nie, nie wierzę, że to będzie bezpieczne na tip-top 😆

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

To raczej nie będzie „słuchanie”, tylko identyfikowanie, że jest aktywne połączenie

Hieronim
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan Redaktor aż tak ufa w zapewnienia banków? Kozackie! 🍻

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Jestem młody i naiwny 😉

TSP
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Naiwny??? 😉

Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Hipolit

I co da komuś możliwość wygenerowania dowolnej rozmowy? Mam parę nagrań dostępnych w internecie gdzie mówię, mój głos jest dostępny w nagranich tvp, polsatu, możesz wejść spokojnie i pobrać rozmowę ze mną i co z nią zrobisz? Wygenerujesz nagranie jak dzwonię do banku i zlecam przez telefon przelew z mojego konta na twoje konto? I co Ci to da skoro pani na sluchawce nie wie jaki mam głos (dobrze wiem bo już dzwoniłem do banku jako mój tata żeby szybko załatwić sprawę, jak pisałem wlasciwe dane to nkt się nie czepiał że się nie przedstawiłem realnym mieniem – a może… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

To prawda, każda osoba, która coś opublikowała w sieci, jest „na ryzyku”. Głos i wizerunek może być wykorzystany przez firmy zarejestrowane w jakichś dzikich krajach i użyte w Polsce za pomocą paserskich platform takich jak Facebook.

Grosz
3 miesięcy temu

A czy aplikacja mobilna banku ma prawo „słuchać” (sprawdzać) jakie aplikacje klient zainstalował na swoim telefonie aby go chronić przed kradzieżą środków ?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Grosz

Tak myślałem, że pojawią się takie pytania ;-). Chyba raczej nie będzie „słuchać”, a co najwyżej identyfikować aktywne połączenie telefoniczne lub z komunikatorem

Grosz
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan Redaktor źle zrozumiał pytanie, które nie ma nic wspólnego z Revolutem i tak na prawdę brzmi:
Czy aplikacja mobilna banku może zgodnie z prawem sprawdzać jakie aplikacje klient zainstalował na swoim telefonie aby go chronić przed kradzieżą środków?
Dodam jeszcze jedno:
Czy gdyby bank wykazał skuteczność takiego rozwiązania to Pan Redaktor by z niego korzystał?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Grosz

Ja generalnie korzystam ze wszystkich możliwości zabezpieczania się, jakie moje banki udostępniają, więc pewnie bym korzystał.
Była niedawno „afera”, bo się okazało, że przy logowaniu się do mBanku następuje „macanie” przeglądarki klienta pod kątem tego, czy tam nie ma programów do zdalnego „czytania” ekranu. To jeszcze bardziej agresywne, ale – o ile mi wiadomo – zgodne z prawem.

Grosz
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Myślę, że ja również nie miałbym nic przeciwko.
AZOP (chorwacki UODO) nałożył na Erste Bank karę w wysokości 1,5 mln euro za stosowanie takiego rozwiązania . W odpowiedzi Erste oświadczyło, że stosuje to rozwiązanie we wszystkich krajach, w których działa i nikt się ich z tego powodu nie czepia. Takie przyznanie się może oznaczać podobne kary na innych rynkach.

Croatia’s Erste unit fined 1.5 mln euro for GDPR breach
https://seenews.com/news/croatias-erste-unit-fined-1-5-mln-euro-for-gdpr-breach-1287009
– Erste może się odwołac od tej kary

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Grosz

Ciekawe

Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Grosz

Nie oni nie dostali 1,5 mln złotych za stosowanie takiego rozwiązania tylko dostali 1,5 mln zł za to, że nie mieli ogarnietych wszystkich zawiłości i dupokryjek pod rodo w związku z tym rozwiązaniem.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

RODO to piękna rzecz, ale głównie dla instytucji państwowych, które mogą dzięki temu nakładać kary 😉

Grosz
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Przeczytaj jeszcze raz artykuł. Polecam również pełniejsze uzasadnienie dostępne na stronie AZOP. Dostali karę za to, że ich aplikacja mobilna sprawdzała wszystkie aplikacje zainstalowanych na telefonie. Do tego nie informowali o tym klientów i jeszcze kilka prawnych kwestii z tym związanych. AZOP uznał, że to nieuzasadniona ingerencja w prywatność użytkowników i powiedział, że do zaakceptowania byłoby sprawdzanie aplikacji z czarnej listy (domyślam się, że chodzi o listę złośliwego oprogramowania).

Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Grosz

A czy antywirus ma prawo przeglądać kazdy fragment twojego komputera? No aplikacja ma prawo robić to co twierdzi, że robi o ile nie łamie to prawa, a wątpię zeby prawnie zakazane było odczytywanie losty aplikacji, bo inaczej aplikacja ustawienia na moim telefonie będzie musiała iść do więzienia, a ja nie chce bo mi się przydaje funckja wypisywania listy aplikacji. Natomiast budowa androida moim zdaniem działa tak, że aplikacja bez uprawnien do roota nie ma jak sprawdzić jakie inne aplikacje są na telefonie, bo nie ma technicznej możliwości przeszukania dostępu w celu przeszukania pamięci telefonu (chyba, że nowsze wersje androida udostępniły… Czytaj więcej »

Grosz
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Porównywanie antywirusa do aplikacji mobilnej banku jest niepoważne. Artykuł wyraźnie mówi o androidzie. Przeczytaj sobie uzasadnienie na stronie AZOP i jeśli Ci się nie podoba ta decyzja to napisz do nich.

Rozsądny
3 miesięcy temu
Reply to  Grosz

iOS nie udostępnia rozmów, żadnej aplikacji. To dlatego nie ma żadnej apki na iPhone do nagrywania rozmów. Revolut korzysta z frameworka identityLookup. To ta sama funkcjonalność, która wycina niechciane telefony z bazy skammerów.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Rozsądny

Dzięki za uzupełnienie

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Grosz

Jak udzielisz zgody podczas instalacji to tak. Mnie ostatnio latarka zapytala o dostęp do ksiązki adresowej;-)

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Latarka? Do książki adresowej? To urocze 😉

Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Nie do końca, nie możesz poprosić o udzielenie zgody na wszystko co sobie wymarzysz, tylko na to na co Ci system pozwala. Więc jeżeli uprawnienie do czegoś nie istnieje, np. do odczytu przechowywanych w chipie przechowującym danych biometryczne, to nie możesz sobie o nie poprosić. Są aplikacje do automatyzacji telefonu, np. AutoMate i tam dokładnie tak to działa, chcesz zautomatyzować wysłanie smsa o określonej godzinie do swojej małżonki, wystarczy, że nadasz uprawnienia taskerowi do kontaktów. Chcesz żeby autoMate odpalił moduł gps i co 30 sekund, pobrał twoją lokalizację i wysłał ją smsem twojej matce żeby się nie martwiła- wystarczy uprawnienie… Czytaj więcej »

Grosz
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

RODO wprowadziło zasadę minimalizacji zbieranych danych więc nie mogą zbierać wszystkiego czego chcą. Chorwacki urząd powiedział, że to zbytnia ingerencja w prywatność oraz, że do zaakceptowania byłoby sprawdzanie aplikacji z czarnej listy. A tak w ogóle to Erste nie pytało użytkowników czy może sprawdzać co mają zainstalowane na telefonach.

Radek
3 miesięcy temu

„Aplikacja sama będzie nas ostrzegać”

No chyba jednak nie. W tekście jak byk stoi, że trzeba samodzielnie appke wlaczyc. Klient który nie ogarnia pusha z banku (z braku świadomości o której mowa w tekście), nie ogarnie też tej funkcji (z tego samego powodu).

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Radek

Jak ją uruchomimy to będzie sama nas ostrzegać

RafałX
3 miesięcy temu

Niedawno dzwonił do mnie pracownik mBanku i poprosił o autoryzację rozmowy przez aplikację. Od razu włączyło mi się 15 lampek alarmowych w głowie, że to oszust. Powiedziałem, że jestem zaskoczony taką opcją i muszę poczytać o procedurach bezpieczeństwa w mBanku.
Jak sobie ogarnąłem temat to wydało mi się to rozsądne rozwiązanie.

Co do Revoluta to zawsze to jakieś dodatkowe zabezpieczenie, ale jak świat stary na każde zabezpieczenia za chwilę znajdzie się sposób. To niekończąca się wojna.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  RafałX

No właśnie, autoryzacja rozmowy z pracownikiem banku to dobre rozwiązanie, pod warunkiem, że klient wie o jego istnieniu

someone
3 miesięcy temu

U Revoluta to proste. Tam niemal nie ma żywego supportu 😉

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  someone

Więc nikt nie zadzwoni ;-). Chyba, że automat

Яцек
3 miesięcy temu

Że niby pracownik banku dzwoni do klienta, by kazać mu wykonać jakieś operacje na rachunku bankowym? Jasne..
Nie rozumiem jak ta funkcja ma zabezpieczyć użytkownika przed próbą poszycia się pod krewnego – przecież niezależnie od tego, czy to dzwoni oszust, czy rzeczywiście ten członek rodziny, to zostanie zidentyfikowany jako intruz, chyba że dzwoni z oficjalnego numeru banku.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Przed skutecznym podszyciem się pod członka rodziny to rzeczywiście nie ochroni, ale to jest jednak znacznie trudniejszy do przeprowadzenia wariant takiego fraudu

Vvv
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie ma czegoś takiego. Jak dzwoni „córka zatrzymana przez policję po konieczną wpłatę żeby uniknąć odpowiedzialności karnej” pierwsze co się robi to się rozłącza i oddzwania na numer z kontaktów. Jedna minuta a problem sam się rozwiąże bo prawdziwa córka wyjaśni że właśnie robi zakupy. Dystans do wywieranej presji – jedna minuta nie zmieni sytuacji.

Last edited 3 miesięcy temu by Vvv
Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Vvv

Ale żeby wpaść na pomysł, żeby się rozłączyć i zadzwonić do zatrzymanej córki potrzebny jest dystans do wywieranej presji 😉

Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Vvv

Taaa jak od 15 minut próbuje się dodzwonić do żony, to sobie lubie pomyśleć jak bardzo obiecująco wyglądają moje szanse przeżycia gdy dostanę zawału i tylko ten numer będę miał pod ręką żeby wezwać pomoc… Ludzie potrafią być niedostępni i dobrze mówisz to jest pierwszy rozsądny krok, alr córka akurat może nie będzie miała zasięgu (kiedyś komuś sie zdarzy, mi np. jak rezygnowałem z netflixa to przyszedł formularz do rezygnacji wysłany przez oszustów, myślę mieli moje dane i widzieli, że rezygnuje, a potem się okazało, ze nie, że tego typu maile wpadają randomowo tylko przez zbieżność okoliczności ten jeden wpadł… Czytaj więcej »

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

WUSA juz 4 ltat był atak na matke poprzez wygenerowane nagranie jej córki błagającej o pomoc po porwaniu ktorego nie było. Juz sobie wyobrazam jakie AI ma możliwości dziś.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Podstawowa zasada: nie ufać nikomu, zwłaszcza sobie 😉

Vvv
3 miesięcy temu

Alior na bardzo prosty i mało znany mechanizm. Użytkownik może zdefiniować hasło kontrolne które dzwoniący pracownik banku na życzenie ma obowiązek podać przed jakikolwiek weryfikacja klienta. Proste i kończy niepożądane połączenie w 5 sekund dla osób bez biegłości w aplikacjach itp

Last edited 3 miesięcy temu by Vvv
Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Vvv

Też fajne

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu