23 grudnia 2025

Za tydzień Bułgaria wchodzi do strefy euro. Zyska czy straci? Co zrobi, żeby ceny nie wzrosły? I co mówią doświadczenia… Chorwacji?

Za tydzień Bułgaria wchodzi do strefy euro. Zyska czy straci? Co zrobi, żeby ceny nie wzrosły? I co mówią doświadczenia… Chorwacji?

Bułgaria wkrótce stanie się pełnoprawnym członkiem strefy euro. Rosną jednak wątpliwości ekonomistów i obywateli, czy Bułgaria, jeden z najbiedniejszych krajów Unii Europejskiej, jest gotowa do przyjęcia wspólnej waluty. Problemem mogą stać się nastroje społeczne, bo okazało się, że Bułgarzy — stosunkowo niewiele zarabiający — obawiają się wzrostu cen po wprowadzeniu euro. Czy opór społeczny może spowodować, że przyjęcie euro w Bułgarii okaże się katastrofą?

Europejski Bank Centralny już w połowie tego roku uznał, że Bułgaria spełnia warunki wejścia do strefy euro i że z początkiem 2026 roku może zmienić walutę. Wcześniej przez cztery lata Bułgaria była w unijnym mechanizmie stabilności walutowej i okazała się — jeśli chodzi o parametry makroekonomiczne — dobrym uczniem. Ale ekonomiści pytają, czy Bułgaria nie płaci za to zbyt wysokiej ceny i czy na przyjęciu euro nie straci.

Zobacz również:

Bułgaria za chwilę w strefie euro. Czy jej się to opłaci?

Najwięcej problemów mogą przysporzyć rosnące ceny. Mechanizm wyrównywania cen do tych unijnych powtarzał się w wielu krajach, które przystąpiły wcześniej do strefy euro. Ostatnim takim krajem była Chorwacja, która przyjęła euro w styczniu 2023 roku i mimo deklaracji rządu, że kraj jest gotowy na blokowanie żywiołowo rosnących cen, nie uniknęła jednak podwyższonej inflacji i tendencji do dorównywania cen tym niemieckim.

Od razu trzeba napisać, że Bułgaria jest w zupełnie innej sytuacji niż Polska, bo już od momentu wejścia do Unii Europejskiej w 2007 roku konsekwentnie przygotowuje się do bycia członkiem strefy euro. Kraj pozostaje od 1999 roku w reżimie sztywnego kursu walutowego bułgarskiego lewa do euro, co utrudniało Bułgarom życie w czasie kolejnych kryzysów, jakie przetaczały się przez Europę. Podczas gdy Polska mogła reagować na te kryzysy osłabianiem złotego, Bułgaria musiała zaciskać zęby i utrzymywać kurs lewa na jednolitym poziomie w stosunku do euro.

Jak przekonać przeciętnych Bułgarów do tego, że waluta euro jest dla nich korzystna? To może zabrać trochę czasu. Konieczna jest akcja informacyjna i odgórne działania blokujące wzrost cen, na wzór tych podjętych w Chorwacji na przełomie lat 2022 i 2023 roku. Czy wspólna waluta będzie miała w dłuższym terminie cudowne właściwości wsparcia rozwoju gospodarczego?

Cóż, do tej pory powiązanie lewa z euro Bułgarom nie służyło. Jeśli porównamy dane o wzroście PKB w Bułgarii i Polsce po 1990 roku, to okazuje się, że Bułgaria pozostała daleeeko w tyle za naszym krajem.

O ile na początku lat 90-tych nominalne PKB Bułgarii, według Banku Światowego i MFW, stanowiło nieco mniej niż jedną trzecią PKB Polski (20,6 mld dolarów do 66 mld dolarów w cenach bieżących), o tyle już w 2024 roku ta relacja wyniosła 112 mld dolarów do 915 mld dolarów w cenach bieżących. Czyli nominalnie bułgarska gospodarka jest ośmiokrotnie mniejsza niż polska. Czy „zawiniło” bardziej peryferyjne położenie na mapie Europy? Mniej efektywne firmy i zasoby pracowników? Słabość struktur gospodarczych i państwowych? A może powiązanie z euro?

Część ekonomistów zwraca w tym kontekście uwagę na sztywny kurs walutowy i trudności w dostosowywaniu się gospodarki do zmieniających się warunków, co w momentach kryzysowych oznaczało recesje, W Polsce „wystarczał” spadek kursu złotego i relatywny spadek zarobków pracowników wobec tych ze strefy euro.

Podobną różnicę widać w kolejnym ważnym wskaźniku, tym razem w sile nabywczej PPP. Tu też systematycznie powiększa się różnica między dwiema gospodarkami. W 2025 roku w Bułgarii, według Banku Światowego i MFW, wskaźnik ma wynieść 42,5 tysiące dolarów, podczas gdy w Polsce osiągnie już 55,3 tysiące dolarów, czyli ok. 30% więcej. Jeszcze w latach 80. XX wieku Bułgaria mogła pochwalić się lepszymi wynikami, jednak na początku lat 90. XX wieku Bułgaria wyraźnie spowolniła swój rozwój, tymczasem Polska pnie się w górę.

Czytaj też: Polska się bogaci. Ale czy wreszcie udało nam się zasypać finansowy podział na Polskę A i B? W którym regionie Polski najchętniej idziemy do pracy?

Czy Bułgarzy czekają na nową walutę?

Rada Unii Europejskiej formalnie zatwierdziła przystąpienie Bułgarii do strefy euro 8 lipca tego roku, potwierdzając kurs wymiany lewa na 1,95583 za euro. To kurs obowiązujący w ramach systemu ERMII, czyli mechanizmu kursowego, w którym kraj ubiegający się o wstąpienie do strefy euro zobowiązuje się do utrzymywania bardzo niewielkich wahań kursu lokalnej waluty. EBC i Bułgarski Bank Narodowy (BNB) zgodziły się monitorować zmiany kursu lewa względem euro do 1 stycznia 2026 roku. Potem bułgarska waluta zostanie wycofana z obrotu, a polityka pieniężna i kursowa będzie ustalana przez EBC.

Im bliżej godziny zero, tym ważniejsze jest to, jak bułgarskie społeczeństwo przyjmie nową walutę. Niektóre sondaże pokazują, że Bułgarzy obawiają się nie na żarty, że z euro w portfelach będą mieli niższą siłę nabywczą niż ze swoją obecną walutą. Obawy dotyczą m.in. ryzyka rosnącej inflacji i wzrostu kosztów życia. W momencie publikacji raportu EBC o Bułgarii kraj spełniał unijne wymogi wysokości inflacji, obecnie już nie, bo ta ponownie rośnie. Wskaźnik inflacji może być maksymalnie wyższy o 1,5 pkt procentowego niż średnia inflacja w trzech krajach strefy euro z najniższym wskaźnikiem inflacyjnym.

Bułgarskie media alarmują, że w krajach, które przyjęły euro, wskaźniki gospodarcze co prawda poprawiały się, ale społeczeństwa stawały się biedniejsze. Niezależnie od tego, czy jest to prawdą, obawy trafiają na podatny grunt sceptycznych postaw. W oficjalnych sondażach przeprowadzanych przez ośrodek badawczy Alpha Research na zlecenie bułgarskiego Ministerstwa Finansów widać jednak, że w każdym kolejnym badaniu postawy wobec przyjęcia euro są raczej przychylniejsze.

Np. w sondażu opublikowanym w kwietniu tego roku tylko 45,2% ankietowanych osób było przychylnych wprowadzeniu euro, a aż 49% było przeciwnych. Prawdopodobnie w wyniku szerokiej kampanii informacyjnej, którą rząd bułgarski przeprowadził w okresie publikacji raportu EBC, odwróciła się relacja przekonanych i nieprzekonanych do euro. Przekonanych w lipcu było już 49,2% ankietowanych, a głosów przeciwnych tylko 45,8%.

Ewolucje postaw wobec euro pokazuje infografika Alpha Research. Kolor zielony oznacza postawy pozycyjne, a kolor żółty — negatywne. Górny panel to postawy osób fizycznych, a dolny — biznesu. Miesiące od dołu w każdym panelu: kwiecień, maj i lipiec:

Coraz przychylniejsze postawy wobec euro nie wykluczają obaw. A główne obawy obywateli Bułgarii nadal koncentrują się na krótkoterminowych skutkach, bezpośrednio po wprowadzeniu euro. A z czego zadowoleni są Bułgarzy? Ok. 59% ankietowanych wskazuje na wygodę w podróżowaniu i płaceniu za granicą, ok. 25–30% wskazuje na ułatwienia w handlu z innymi krajami europejskimi, wzrost bezpieczeństwa finansowego i stabilności kraju, wzmocnienie przynależności do Unii Europejskiej w kontrze do rosyjskiej strefy wpływów. Za euro są zazwyczaj osoby z wyższym wykształceniem, zatrudnione w nowoczesnych branżach i specjaliści z dużych miast.

Jeśli chodzi o obawy biznesu, to ponad jedna czwarta kadry kierowniczej firm uważa, że ​​będzie musiała podnieść wynagrodzenia swoich pracowników po wprowadzeniu euro. Ale 54,6% kadry kierowniczej nie przewiduje podwyżek, a tylko przeliczenie wynagrodzeń z lewów na euro. Najbardziej niepokojącym trendem odnotowanym w badaniu Alpha Research jest znaczny wzrost liczby osób obawiających się spekulacji i sztucznych podwyżek cen – 71%. To znacznie wyższy odsetek niż ten, który odzwierciedla odsetek osób negatywnie nastawionych do euro.

Czytaj też: Epickie! Polacy w Wielkiej Brytanii zaczęli właśnie zarabiać… więcej niż rodowici Brytyjczycy! Jak to możliwe, jak to się robi? Co potrafią Polacy w UK?

Przyjęcie euro wymagało od kraju spełnienia oficjalnych kryteriów konwergencji gospodarczej niezbędnych do wejścia do strefy euro, co potwierdził „Raport o konwergencji” EBC opublikowany 4 czerwca. O tym m.in. w tekście poniżej:

Ceny wzrosną, to nieuniknione. Christine Lagarde bez złudzeń

Czy obawy konsumentów i firm dotyzące możliwego wzrostu inflacji mogą się spełnić? Co na ten temat mówi szefowa EBC Christine Lagarde? Otóż jej zdaniem, inflacja w Bułgarii może gwałtownie wzrosnąć po przyjęciu euro. Taki pogląd szefowa EBC wyraziła w listopadzie na specjalnej konferencji w Sofii. Zastrzegła jednak, że ewentualny skok cen powinien mieć charakter krótkoterminowy i raczej powinien szybko wygasnąć. Przeważą pozytywne efekty długoterminowe:

„Inflacja w Bułgarii może gwałtownie wzrosnąć po przyjęciu euro 1 stycznia, gdy detaliści zaokrąglą ceny. Wpływ ten jednak szybko zaniknie, a korzyści będą znacznie większe.”

Na pytanie, czy wprowadzenie euro będzie dla Bułgarii korzystne w obliczu faktu, że około połowy społeczeństwa sprzeciwia się przyjęciu euro, szefowa EBC odpowiedziała:

„Te obawy są całkowicie uzasadnione. Wymiana walut może spowodować tymczasowy wzrost inflacji. (…) Największym jednak ryzykiem, przed którym stoją kraje wchodzące do strefy euro, nie jest utrata suwerenności ani wzrost cen. Był to spadek dynamiki reform po wejściu do strefy euro, a tym samym utrata pełnych korzyści płynących ze wspólnej waluty”.

I jeśli się spojrzy na aktualne wskaźniki makroekonomiczne Bułgarii, to ostrzeżenie Christine Lagarde może brzmieć bardzo realnie. We wrześniu Bułgaria nie spełniałaby kryterium inflacyjnego Traktatu z Maastricht. Inflacja HICP we wrześniu wyniosła 4,1% i Bułgaria miała jeden z najwyższych wskaźników wzrostu cen w Unii Europejskiej. Czy kolejny wzrost cen będzie rzeczywiście przejściowy i szybko ustąpi? Czas pokaże. Sprawdzianem będzie też pierwszy sezon letni w nastawionym na turystów kraju, gdzie całe bułgarskie wybrzeże będzie zapewne spragnione szybkiego zarobku.

Jednorazowy wzrost inflacji wynosił w krajach strefy euro od 0,2 do 0,4 pkt procentowego, a w Chorwacji, ostatnim kraju, który dołączył do strefy euro dwa lata temu, skok inflacyjny wyniósł około 0,4 pkt procentowego”

– powiedziała Lagarde. Argumentowała też, że ​​już po przystąpieniu do strefy euro niepewność wśród obywateli w sposób naturalny ustąpiła, zmniejszyły się obawy, co sprawiło, że korzyści społeczne stały się bardziej oczywiste.

 

Wskaźnik inflacji w Bułgarii przez wiele lat po wstąpieniu kraju do Unii Europejskiej pozostawał mocno niestabilny. Oczywiście złożyły się na to przyczyny, na które Bułgaria nie miała wpływu. Początkowo wielki kryzys finansowy lat 2008–2009, potem okres pandemii Covid-19, załamanie podaży na rynku paliw po agresji Rosji na Ukrainę, skok inflacji z lat 2022–2023.

Ciekawe jest to, że mimo sztywnego powiązania lokalnej waluty z euro, inflacja w Bułgarii rosła znacznie mocniej w okresach kryzysu niż w krajach strefy euro. Np. we wrześniu 2022 roku osiągnęła szczyt na poziomie 15,6%. Czy tak niestabilne zachowanie cen daje gwarancje na przyszłość, że kraj będzie w stanie utrzymać stabilność? Trudno w to uwierzyć, Bułgaria zachowa raczej cechy krajów bałkańskich z bardzo silną reakcją na szoki zewnętrzne.

Jakie blokady planuje Bułgaria przeciw wzrostowi cen?

Czy można w jakiś sposób zablokować nadmierny wzrost cen wynikający z jednej strony z podwyżek w sieciach handlowych i sklepach, a z drugiej strony z rosnącej presji na wzrost wynagrodzeń, czego obawiają się menedżerowie bułgarskiego biznesu? O tym mówił m.in. wicedyrektor misji MFW w Bułgarii Helge Berger na jesiennej dorocznej konferencji oceniającej kraje regionu.

Obecnie 65% bułgarskiego eksportu trafia do innych krajów Unii Europejskiej, a 45% do krajów strefy euro. Dla bułgarskich firm wejście do strefy euro oznacza zerowe koszty przewalutowania podczas eksportu. Małe i średnie przedsiębiorstwa zaoszczędzą rocznie około miliarda lewów na samych kosztach przewalutowania. Te oszczędności mogą ograniczyć wzrost cen, bo firmy nie będą musiały przenosić kosztów na ceny towarów i usług w kraju.

Przyjęcie euro otworzy również szerzej drzwi do europejskich rynków kapitałowych. Obniży koszty finansowania i zapewni podstawę dla długoterminowych inwestycji. Te korzyści są już widoczne w lepszych ratingach kredytowych Bułgarii i niższej rentowności obligacji skarbowych, co przełoży się na niższe koszty pożyczek dla konsumentów i firm.

Euro ochroni też bułgarskie firmy przed gwałtownymi wahaniami kursów walut, które mogą osłabiać konkurencyjność gospodarki nastawionej na eksport (co drugie miejsce pracy w kraju zależy od popytu zewnętrznego). Poprawią się warunki importu, bo kraje strefy euro płacą za większość importu we własnej walucie. W przypadku Bułgarii ok. 83% importu będzie rozliczane w we własnej walucie euro. To ochroni gospodarstwa domowe i firmy przed rosnącymi cenami importu.

Mechanizm zastosowany w Bułgarii, czyli podawanie cen od wielu miesięcy w dwóch walutach, może zminimalizować zjawisko wzrostu cen po 1 stycznia. Trudniej będzie firmom zmienić ceny, bo konsumenci zdążyli się już do nich wcześniej przyzwyczaić.

Kolejnym bezpiecznikiem mogą być planowane działania władz administracyjnych, które zapowiedziały, że będą aktywnie monitorować i egzekwować kary, jeśli dojdzie do „nieuzasadnionych” podwyżek cen. Zdaniem Lagarde, w krajach wchodzących do strefy euro powtarza się regularnie tendencja, że przed wprowadzeniem euro niepewność ludzi jest większa, ale gdy gospodarstwa domowe i firmy zaczynają już na co dzień używać nowej waluty, to zaufanie rośnie.

„W każdym kraju, który dołączył do strefy euro w niedawnej przeszłości, poparcie społeczne znacznie wzrosło w ciągu sześciu miesięcy od wprowadzenia euro. Obecnie poparcie dla euro wynosi 83% w całej strefie euro.”

Odkąd Chorwacja dołączyła do strefy euro, inflacja w tym kraju jest wyraźnie wyższa niż przed 2023 rokiem. Jednak według wielu analiz wynika to nie tyle z samego wzrostu cen w ramach dostosowania do cen zachodnich, ile z coraz szybszego wzrostu gospodarczego w tym okresie. Gdyby taki sam był wpływ euro na gospodarkę Bułgarii, to byłoby świetnie, bo ten kraj wciąż nie może wygenerować przyzwoitego wzrostu gospodarczego.

Przyspieszenie wzrostu w Chorwacji zostało osiągnięte głównie dzięki dynamicznemu rozwojowi w sektorze turystycznym, najważniejszym w Chorwacji. Jednocześnie stopa bezrobocia spadła do najniższego poziomu od 1996 roku. Chorwacja stała się też z euro jako walutą znacznie większym beneficjentem funduszy europejskich, bezpośrednich inwestycji i finansowego wsparcia EBOiR. Poprawiają się też oceny ratingowe chorwackiego długu, co pozytywnie wpływa na finanse publiczne.

Od momentu zamiany chorwackiej kuny na euro płace wzrosły w kraju o ponad 30%, więc przewyższyły dynamikę inflacji. Chorwacja wchodziła do strefy euro w styczniu 2023 roku z inflacją na poziomie 14,3%. W historii strefy euro Chorwacja była jedynym krajem, który przyjął wspólną walutę z tak wysoką inflacją. Jednak mimo początkowego wzrostu cen detalicznych głównie w wyniku zaokrąglania cen przy przeliczaniu na euro, udało się Chorwacji praktycznie miesiąc po miesiącu zmniejszać dynamikę cen, a obecnie inflacja rośnie głównie z powodu przyspieszenia wzrostu gospodarczego i presji na wzrost wynagrodzeń w gospodarce, szczególnie w turystyce.

Jak rząd chorwacki walczył z cenami na samym początku? Aby uspokoić opinię publiczną, władze zobowiązały supermarkety do wyświetlania cen w obu walutach przez cztery miesiące, zanim euro zastąpiło kunę w 2023 roku i przez rok później. Podobną metodę stosuje obecnie Bułgaria. Problemem stało się coś innego — sprzedawcy podnieśli ceny jeszcze przed wejściem w życie obowiązku publikowania podwójnych cen, czyli dużo wcześniej, niż nastąpiła sama zamiana kuny na euro. To utrzymało wysoką inflację na przełomie lat 2022–2023.

Mimo sukcesów w obniżaniu inflacji na późniejszy wzrost cen wpłynęło ożywienie w sektorze turystycznym. Turystyka odpowiada za ok. 20% chorwackiego PKB, a w momencie wejścia Chorwacji do strefy euro nałożyły się w gospodarce dwa czynniki: światowe ożywienie w podróżach i presja na wzrost cen. Ceny w turystyce rosły co prawda wszędzie, jednak w Chorwacji wyjątkowo silnie. W ciągu ostatnich trzech lat ceny turystyczne w tym kraju wzrosły aż o 50% – znacznie więcej niż 15–20% w innych turystycznych krajach – Hiszpanii czy Grecji.

Boris Vujčić, prezes banku centralnego Chorwacji HNB, w niedawnym wywiadzie dla niemieckiego dziennika Börsen-Zeitung, podsumował ten okres, mówiąc, że wzrost cen spowodowany wprowadzeniem euro wynosił, w zależności od badania, od 0,2 do 0,4 pkt procentowego i to w okresie największej presji inflacyjnej od kilku dekad. Czy było to dużo?

„To nie jest dużo w czasach, gdy inflacja wynosiła około 10%. Pomogło nam to w komunikacji, że mieliśmy niższą inflację niż wszystkie kraje spoza euro w Europie Środkowo-Wschodniej, więc nie mogło być tak, że inflacja była tak wysoka z powodu euro.”

Czy Chorwacja straciła na wejściu do strefy euro? Wykres MFW pokazuje, że dynamika siły nabywczej PPP Chorwatów ostro pnie się w górę i, jeśli chodzi o tempo, zaczyna dorównywać polskiej. Bułgaria na razie odstaje. Czy to się może zmienić, kiedy ten kraj przyjmie euro?

Czytaj też: Chorwacja przyjęła euro! Jak się do tego przygotowała i jak ta rewolucja przebiega w praktyce? Czy Chorwaci na tym wygrają? I czy to przykład dla nas?

A co z Polską? Nie ma co liczyć na euro?

Bułgaria stanie się od stycznia 2026 roku już 21. państwem członkowskim strefy euro. Poza strefą euro pozostają wciąż trzy największe gospodarki naszego regionu – Polska, Czechy i Węgry, a także sąsiadująca z Bułgarią równie biedna Rumunia. Wspólnej waluty wciąż nie mają jednak też dwa bardzo bogate kraje, czyli Szwecja, w której brak jest społecznego przyzwolenia na rezygnację z korony, i Dania, która jako jedyny kraj w UE może pochwalić się opcją opt-out, czyli nie jest zobowiązana do wejścia do strefy euro.

W odróżnieniu od Danii nasz kraj w traktacie członkowskim podpisał zobowiązanie do przyjęcia euro, jesteśmy więc w dziwnym punkcie – teoretycznie w fazie przygotowań do wprowadzenia euro, praktycznie nic w tej sprawie na razie nie robimy, czekamy na dalszy rozwój sytuacji. Pomaga nam to, że nasi najbliżsi sąsiedzi z krajów o podobnym stopniu rozwoju jak Czechy i Węgry również nie mają obecnie w planach przyjęcia wspólnej waluty.

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

CZYTAJ WIĘCEJ:

funt w górę inwestrzy zachwyceni wzrost podatków

jak świat wyjdzie z długów

———————-

Źródło zdjęcia: Georgi Kalaydzhiev/ Unsplash

Subscribe
Powiadom o
82 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Aleks
3 miesięcy temu

„A co z Polską? Nie ma co liczyć na euro?”
Przede wszystkim za pare lat moze sie okazac, ze bedziemy zmuszeni przejsc na euro – w tej chwili za obsluge dlugu placimy jakies 5-6% rocznie, przy przewalutowaniu na euro obsluga dlugu kosztowalaby odpowiednio mniej (bodajze 3%) czyli przy znaczaco wysokim zadluzeniu – a mowimyo ok. 2 bln zł… obciecie kosztow obslugi dlugu z 80 mld zl rocznie na np. 40 mld zł (lub nawet mniej) jest korzystne dla finansow panstwa i moze byc niezbedne aby budzet sie nie zawalil za te pare lat

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Dokładnie tak. Wejdziemy do euro wtedy, kiedy będziemy musieli, czyli kiedy będziemy płacili takie odsetki od obligacji, że ten punkcik procentowy mniej, wynikający z obecności w innej strefie walutowej stanie się sprawą życia lub śmierci 😉

PawełS
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Czyli rozumiem, że według kolegi wszystkie kraje Euro mają taki sam poziom kosztów obsługi długu? Jeśli tak uważasz, to masz nieaktualne informacje 😉

Faktycznie kiedyś tak było, że dług Grecji i Niemiec był traktowany niemal jednakowo – ale te czasy dawno minęły. I to, że będziemy mieli tę samą walutę, co Niemcy nie spowoduje, że będziemy płacić te same odsetki. Fakt, że zapewne będą one odrobinę niższe po wejściu do Euro niż przed, ale na pewno nie spodziewałbym się skoku o 3 punkty procentowe, to nierealne

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Tyle „znafco”, że przy zadłużeniu złotówkowym, wzorem Słowacji. Austrii, Chorwacji i innych krajów możemy wbrew naszej woli lichwiarzom zrobić prezent kosztem podatników przewalutowując dług w złotówkach na euro po zawyżonym kursie złotówki i zamienimy wysookoprocentowane wierzytelności złotówkowe w wysoko oprocentowane zadłużenie w euro (zwykle są to obligacje zerokuponowe, więc zmiany oprocentowania dotkną dopiero przyszłe zadłużanie a nie aktualne) co zwiększy nasze zadłużenie w euro, no i nie będzie się dało spłacać zadłużenia ulubioną metodą rządu – dewaluacją złotówki. Pozbycie się złotówki jest ze wszech miar szkodliwą rzeczą, rozbawiającą nas jednego z instrumentów finansowych (kursu wymiany), obiera suwerenność gospodarczą i polityczną,… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Nie ma czegoś takiego jak „złotówka”. Proponuję się dokształcić. Polska waluta to złoty, a nie żadna „złotówka”.

maurize
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ciekawe ze Ci którzy piszą „złotówka” jakoś nie używają określeń „dolarek”, „franeczek” czy „funcik”.

Aleks
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Stopa referencyjna € to 2,15%, a % długu najbardziej ryzykownego dla wierzycieli kraju – Grecji to 2,65 – 3,7%.
Przy naszej obecnej stopie % i % długu to 1/2 taniej.
Gdyby Grecja nie byla w strefie € to prawdopodobnie przy swojej drachmie mogliby nia palić w piecu bo tyle byłaby warta ich własną waluta.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Dlatego jeśli Francja ma dług 100% PKB i płaci 3,5% rocznie odsetek, a my mamy 60% PKB i płacimy 5,5%, to miejsca na wzrost długu nie mamy wiele, bo już prawie jesteśmy tam gdzie Francja. Już za trzy lata będziemy w strefie euro i nikt nie będzie nas pytał czy nam się to podoba, bo alternatywą będzie bankructwo, czyli niewypłacenie pensji i emerytur ;-). Może dlatego obecna koalicja w ogóle się nie przejmuje rosnącym zadłużeniem do PKB? 😉

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale te 2% różnicy z naddatkiem Polska niweluje dodrukiem pieniędzy bez pokrycia (dewaluacją względem euro), co się skończy, bo w ECB prawo dodruku bez pokrycia mają tylko Niemcy i Francuzi. Może portal podałby sondaże jak z perspektywy czasu Austriacy, Niemcy, Francuzi, Słowacy „cieszą się” z przyjęcia euro?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Nie sądzę, żeby kierowanie się tym, co myślą ludzie (albo co się ludziom wydaje) było warte promowania. Polityka wysokiej jakości polega na tym, że się robi tak, żeby ludziom było lepiej, ale na podstawie własnej wiedzy i doświadczenia oraz badań i ekspertyzy, a nie na podstawie sondaży opinii publicznej. Zwłaszcza, że ta opinia publiczna w erze platform społecznościowych i licznych farm zatrudniających setki ruskich śmieci jest coraz bardziej ogłupiona. PS. Gdzie ta dewaluacja wobec euro? Złoty się umacnia, a nie osłabia. Rozumiem, że oficer prowadzący płaci i wymaga, ale proszę się trochę wysilić z argumentacją, tu jest jednak wyższy poziom… Czytaj więcej »

Freak
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście, że politycy „wysokiej jakości” robią tak, żeby ludziom żyło się lepiej- szkoda tylko że zapomniał Pan dodać „swoim ludziom” natomiast społeczeństwu żyje się coraz gorzej. I zapomina się o tym ( albo celowo nie wspomina) , że to społeczeństwo ma moc ( nie mówię o wyborach): 1. Run na banki- raczej ciężko żeby się powidło – nasz reżim już o to zadba, żeby ludzie nie mogli wypłacić SWOICH pieniędzy z banków. 2. Powolna zamiana oszczędności i transfer środków za granicę- powoli, a do celu bez nagłych rozwiązań. Pan uważa że opinia jest coraz bardziej ogłupiona zgodzę się z Panem… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

Ktoś Panu naopowiadał głupot :-). Niestety nasz problem jest taki, że poza PoPiSem na razie na rynku politycznym są naiwniacy (myślący, że rynek wszystko załatwi) oraz zdrajcy (którzy uważają, że jak się staniemy rosyjską republiką to nasze problemy znikną). Nie znam żadnego gospodarczego programu, który miałby okruchy sensu. Kiedyś liczyłem ile by kosztowała realizacja tego, który proponuje Konfederacja i mi wyszło, że nie istnieje nic mniej realnego do realizacji, tuskowe 100 konkretów to przy tym taniocha i pikuś. Także niestety nie widać na horyzoncie polityki wysokiej jakości. Do wyboru są populiści, naiwniacy i zdrajcy.

Freak
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

W jakim sensie ktoś naopowiadał mi głupot? Punkt 1 i 2 to są moje indywidualne przemyślenia i uważam, że ten komu nie podoba się realizowana przez państwo polityka powinien się zastanowić na 2 punktem. Do wyboru mamy jedyną prawdziwą demokrację czyli bezpośrednia To co jest teraz to nie można nazwać nawet pozorem demokracji. Rozpiszmy referendum na te tematy nawet mam jego propozycje. Przez rok czasu każdy obywatel może głosić projekt swojego pytania referendalnego o ile zgromadzi 1 mln podpisów. Ten czas zgłaszania pytań trwa 1 rok. Pytania które zgromadziły 1 mln podpisów są publikowane na bieżąco. Następnie miesiąc późnej –… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

Fundamentalnie nie zgadzam się z tezą, że demokracja bezpośrednia rozwiąże wszystkie problemy w mig. Owszem, są kraje, w których to jest możliwe, ale to są kraje bogate, ze świadomymi obywatelami mającymi dużo do stracenia. W Polsce jedyną rzecz, którą by Pan osiągnął wprowadzając demokrację referendalną, byłoby rozkułaczenie tym, co cokolwiek mają, bo duża część Polaków ma długi i wykonuje proste zawody, które nie dają im szans na osiągnięcie zamożności inną drogą, jak poprzez zabór mienia innych. Czyli jedynym efektem Pańskiego sposobu ułożenia demokracji byłoby jeszcze więcej populizmu. Jak Pan myśli, jaki byłby wynik referendum, gdybym zadał pytanie czy każdy Polak… Czytaj więcej »

Freak
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Napisał Pan” I trochę szczęścia, żeby większość zbyt wcześnie się nie zorientowała co się święci 😉” czyli wnioskuje, że te wizjonerskie zmiany nie są w interesie większości. Myślę że taką zmianą jest np. podniesie wieku emerytalnego – to jest dla mnie złamanie umowy społecznej państwa i nie możemy do tego dopuścić. Kolejną rzeczą jest to, że jak Pan zauważył ” większość ludzi ma długi i wykonuje proste zawody” myśli Pan, że Ci ludzie będą bronić tego kraju w przypadku napaści zbrojnej – oni mają najmniej do stracenia, swoją prostą pracę mogą wykonywać w innych częściach Europy. Niech bronią Ci co… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

Wizjonerskie zmiany poprawią los Polaków w dłuższym terminie, ale mogą oznaczać poświęcenia w krótkim. Dlatego potrzebny jest wizjoner, a nie populista

Freak
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nikt nie chce się poświęcać dla możliwego dobrobytu następnych pokoleń. Na podstawie tego, że ludziom będzie żyło się gorzej w krótkim terminie mógłby się Pan odnieść do obrony kraju i dlaczego ludzie mieliby chcieć w ogóle to robić ?

Freak
3 miesięcy temu

Mam Pan rację ludzie w latach 90 tak pracowali i teraz jest lepiej ( ja nie pamiętam lat 90 tylko początek 2000 ). Jednak czasy się zmieniły- dziś ludzie mogą mieszkać praktycznie w całej Europie – nie muszą się samobiczować by może kiedyś było lepiej. (to pokazała emigracja w pierwszych latach wstąpienia do UE). Drugim powodem jest to, że dziś dużo ludzi nie ma dzieci i nie widzą potrzeby budowania dobrobytu następnemu pokoleniu. Szkoda, że żaden z Panów nie odniesie się do tematu obronności i dlaczego Ci biedni, zakredytowani ludzie mają bronić majątków tych bogatych, którzy utworzą „batalion Monaco”. Oczywiście… Czytaj więcej »

Statrowariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

A jak brzmi ta umowa społeczna o wieku emerytalnym?
A w, który patagraf tej umowy wpisano, że ciągle bedziemy mieli tak słabą służbę zdrowia i tak niską średnią długość życia jak przed laty?
Skoro już o umowach społecznych mowa, to co z tą umową społeczną, że cały kraj sklada się na wychowanie przyszłego pokolenia Polaków w ten sposób, że kazdy kto może miał dzieci? A jak już jakiś miejski głupek nie miał dzieci, to nikt go nie traktował poważnie.

Last edited 3 miesięcy temu by Statrowariusz
Freak
3 miesięcy temu
Reply to  Statrowariusz

Umowa społeczna została zawarta w chwili wpłacenia pierwszej składki emerytalnej i jak ja wpłaciłem swoją to wiek emerytalny wynosił 65/60. Jeśli chodzi o dzieci to odpowiedź sobie na pytanie jak wcześniej zadałem ” Czy chciałbyś żeby w Polsce urodziły się i wychowywały Twoje dzieci”? Patrząc na liczbę urodzeń ludzie chyba odpowiedzieli na pytanie – NIE. Po prostu ludzie nie chcą w tym kraju mieć dzieci- nie chcą im robić krzywdy.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

Ludzie chcą mieć dzieci nie dlatego, żeby im było dobrze lub źle, tylko z pewnego rodzaju potrzeby (w tym egoistycznej). Także spokojnie, podwyższanie wieku emerytalnego nie narodzonym nie wpłynie na liczbę urodzeń 😉

Statrowariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

Jak ktoś jako rozwiązanie polityczne podpowiada run na bank, czyli zwykły troling, to wiadomo że on w myśleniu zbyt dobry nie jest.

Freak
3 miesięcy temu
Reply to  Statrowariusz

Run na bank jest tylko pokazaniem, że zwykli ludzie mają realną władzę. Jeśli państwo ich nie słucha, wprowadza prawo przeciwko nim, jest opresyjne wobec nic to nie pozostaje nic innego jak rozwalić ten reżim. Nie ma innego wyjścia politycy w kampanii składają obietnice i się z nich nie wywiązują- jaki sens mają takto wybory skoro tego polityka nie da się odwołać mimo, że nie spełnia swoich obietnic? Dlatego lepiej zagłosować nogami i udać się do banku i położyć ten cały system.

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A jak nazwać tych co myślą że jak staniemy sie europejska republika z euro to bedziemy krainą mlekiem i miodem płynącą.
Pewnie nikt z nich i ttch wymienionych nie ma racja a konpromis/prawda leży gdzieś indziej.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Zapewne nie jest tak, że jest tylko źle albo tylko dobrze

Statrowariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Freak

„Oczywiście, że politycy „wysokiej jakości” robią tak, żeby ludziom żyło się lepiej- szkoda tylko że zapomniał Pan dodać „swoim ludziom” natomiast społeczeństwu żyje się coraz gorzej.”
A politycy niskiej jakości tez by chcieli ale im nie wychodzi i w efekcie lepiej się zyje społeczeństwu, a gorzej „ich ludziom”?

Aleks
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Jaka dewaluacja…
Jeżeli € 10 lat temu kosztowało mniej wiecej tyle samo w PLN co obecnie to kto na tym traci???
Eksporterzy – gdyby Polska byla w € nic by nie tracili,a tak płacą wiecej w PLN za koszty pracy (znaczący wzrost płacy minimalnej) i paliwo/energie (bo od 2016r.rzad dobrej zmiany nie zrobił nic aby ceny obnizyc chociażby dzięki inwestycjom w OZE – lepiej bylo wydać 200 mld zl na import z zagranicy niz zostawić te środki w kraju),a za € zarobione na sprzedazy towarów w UE dostają tyle samo. Podobnie eksport w $…

Stef
3 miesięcy temu

Jak się zagłebic we wskaźniki Francji to ta rentowność przestaje dziwić.

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Ale od polskiej stopy referencyjnej odejmij dewaluację pln względem euro „znawco” i pamiętaj, że kurs walutowy naturalnie chroni kraj przed nadmiernym zadłużaniem bo jak nierównowaga w obrotach bieżących się przeciąga, to jego waluta leci na ryj lub idą w górę stopy procentowe i albo nie ma za co kupować za granicą albo go nie stać na odsetki, więc nie pożycza. A taka Portugalia, Hiszpania, Irlandia, Włochy, Grecja itp. korzystając z taniego kredytu w euro bez żadnych naturalnych hamulców w postaci kursu walutowego i z powodu niedopasowania cyklu stóp procentowych do cyklu gospodarki (ECB kierował się interesem Niemiec, które były w… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

„Ale od polskiej stopy referencyjnej odejmij dewaluację pln względem euro „znawco””
Te, „znawco” rodem z ruskiej farmy trolli, a gdzie widzisz tę dewaluację PLN do EUR? 2016 r. – EUR/PLN: 4,25 zł. 2025 r. – EUR/PLN: 4,2 zł. Może Wam tam pod Moskwą oficerowie prowadzący wyświetlają jakieś fejkowe kursy walut? ;-)))

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ma pan racje ale z drugiej strony można zawsze wybrac dwie wartości pln/eur z 20 lat i udowodnic co sie chce.

Analiza wsteczna zawsze skuteczna;-)

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Akurat złoty do euro przez większość czasu jest stabilny

JJF
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A może tak się zastanowić skąd ta stabilność kursu a w szczególności umocnienie ostatnimi czasy? „Dostaliśmy” środki z UE KPO czy jak im tam nie po to by nam było lepiej ale po to by je wymienić na pln ( stąd umocnienie) a potem zwrócić darczyńcom poprzez zakupy u nich? Nie wiem z czego się cieszyć bo przecież to kredyt a nie darowizna? Taka od lat jest filozofia tych co „dają”. Pieniążki mają do nas wrócić. No i po co te inwektywy o ruskich trollach?Można się odwdzięczyć podobnym epitetem o brukselskim Burku czy niemieckim owczarku. Słabe to gdy w dyskusji… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  JJF

Właśnie pilnuję, żeby bluzgów nie było. A jak ktoś jest płatnym, ruskim trollem i widać to jak na dłoni po dezinformacji, którą uprawia oraz linkach do prorosyjskich propagandowych stron internetowych – to jest tak nazywany. Tutaj nie ma politycznej poprawności i dopuszczaniem ruskiego propagandowego ścieku pod hasłem „wolności wypowiedzi”. To, że śmiecie Putina wykorzystują demokrację i wolność wypowiedzi do szerzenia dezinformacji nie jest żadną tajemnicą, ale nie ma co się temu przyglądać. A co do meritum: oczywiście, że kasa z Unii Europejskiej jest po to, żebyśmy część z niej wydawali na Zachodzie. Ale nie widzę w tym nic złego, dopóki… Czytaj więcej »

Mateusz
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Tylko co ty masz na myśli pisząc ręce obcego państwa? Ja bym napisał po prostu ogólnie, oddawać kontrolę nad własnym państwem na zewnątrz, nie tylko w kwestii pieniądza.

Max
3 miesięcy temu

W Polsce nie mamy euro, a jakoś nie uniknęliśmy inflacji i dużego wzrostu cen.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Max

Akurat inflację niestety mieliśmy wyższą, niż większość krajów strefy euro. Ale były też kraje w euro z wyższą inflacją niż nasza

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A może tak żyć z produkcji a nie z kredytów i się nie zadłużać? Żadnemu entuzjastycznemu europejsowi taka myśl nie zaświtała w głowie? :-)))))

Ppp
3 miesięcy temu
Reply to  Max

Pomimo wyższych stóp procentowych. W 2022r stopa EBC wynosiła 4,5%, u nas wzrosła do 6,75%. Czyli, mając EUR i stopy procentowe z EBC, mielibyśmy JESZCZE WYŻSZĄ inflację.
Pozdrawiam.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Nie przeceniałbym wpływu stóp procentowych (i w ogóle działań banków centralnych) na inflację. Myślę, że mielibyśmy podobną..

Henio
3 miesięcy temu

Na niejednym kanale czy blogu słyszałem / czytałem, że euro nie jest dobre dla polskiej gospodarki („gospodarki” czytaj rządzących). I choć ekonomistą nie jestem, to nie sposób nie zgodzić się z argumentami przytaczanymi przez autorów, ale … Ale gospodarka i rząd to jedno, a obywatele to drugie. 1 primo – czy dla zwykłego Kowalskiego, który raz czy dwa razy do roku wyjedzie gdzieś za granicę, nie byłoby lepiej mieć jednak euro w portfelu zamiast złotówek? 2 primo – ponownie zwykły Kowalski: (dywaguję) gdybyśmy byli w strefie euro od momentu wejścia do UE (tj. gdy spełniliśmy warunki przyjęcia EUR), to czy… Czytaj więcej »

Heni
3 miesięcy temu

lepiej mieć jednak euro w portfelu zamiast złotówek” – trochę uprościłem wypowiedź – w portfelu czyli fizycznie w kieszeni albo na koncie bankowym, będąc w strefie euro odbywałoby się to bez konieczności przewalutowywania czy zastanawiania się jaki dziś mamy kurs PLN – EUR, jaki kurs będzie w wakacje itp.

Niko
3 miesięcy temu

Może nieruchomosci jeszcze podskoczą tak sobie insynuuje 😉

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

To chyba w innych Chorwacjach byliśmy… Gdzie w UE są teraz droższe mariny niż w Chorwacji? :-)))

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

To ruskich agentów z FSB wpuszczają do Chorwacji? Jprdl…

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko dlatego, że niektóre kraje UE zrobiły sobie źródło dochodu poprzez sprzedawanie wiz i jeszcze nie zostały ukarane przez Brukselę.. Ale nie utożsamiałbym wszystkich Rosjan z agentami FSB, czy z Putinem – tak samo jak w Polsce są ludzie, którzy by najchętniej widzieli Kaczora i Donalda zredukowaneych do jęczących i szlochających w klatce niesławy, również i w Rosji są uznający, że Władymir Wladymirowicz powinien już dawno zniknąć w tajemniczych okolicznościach.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Niestety, żadnego takiego nie spotkałem

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja także nie, bo nie byłem nigdy w Rosji. Byłem kiedyś na Krymie, ale to w czasach, gdy należał do Ukrainy.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Może czas nadrobić, tak się zachwycacie, że może czas poznać bliżej ;-). Unia Europejska taka zła, więc czas zakosztować całkowitego przeciwieństwa 😉

Statrowariusz
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Ty to jesteś typ. Jakbym Marcinowi Gortatowi sprezentował buty z wkladkami podwyższającymi wzrost o 2cm i powiedziałbym, że wcale dużo sie nie zwiększył to byś na mnie też wyskoczył z ryjem, że chyba innego Marcina Gortata znamy bo ten którego ty znasz jest w tych butach wyższy od wszystkich naszych znajomych (głupie uśmieszki).

Nowy
3 miesięcy temu

Żadnego euro. Niemców utrzymywać. Polskie złoto do ebc. Niech ręka boska broni. Ale z obecną antypolską ekipa zwanym polskim rządem wszystko możliwe choć w konstytucji Rzeczypospolitej stoi że na terenie Polski prawnym środkiem płatniczym jest złoty. Żadnego euro.

Tomasz
3 miesięcy temu

Zdanie o tym, że Chorwacja „nie uniknęła jednak podwyższonej inflacji i tendencji do dorównywania cen tym niemieckim” nie pokazuje prawdy. Sami przyznajecie, że wpływ wejścia do strefy euro wyniósł 0,4% przy inflacji wynoszącej 13%, a to tyle co nic. Od 2023 roku wskaźnik inflacji w Chorwacji zaczął dynamicznie spadać, a o wyrównywaniu cen z tymi niemieckimi nie ma mowy. Pisząc w ten sposób karmicie czytelników obawami o to, że wejście do strefy euro oznacza „ceny jak w Niemczech”, a przecież tak nie jest. Ceny w krajach strefy euro są bardzo zróżnicowane (zarobki również).

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Myślę, że tekst jako całość właśnie to pokazuję. A w każdym razie taka byłą intencja.

Marek
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Chorwacja była solidnie droga już przed wejściem do strefy euro. Z perspektywy turysty było tam drożej niż np. we Włoszech i plus minus porównywalnie do Austrii. Nie sądzę, żeby te ułamki procenta różnicy w inflacji, które da się przypisać wejściu do strefy euro, tu cokolwiek istotnego zmieniły. Problem w tym, że to mały, bardzo atrakcyjnie turystyczny kraj z unikalnym położeniem – śródziemnomorskie wybrzeże położone najbliżej (w zasięgu dojazdu samochodem) sporej części Europy Środkowej. Mogą sobie pozwolić na wywalenie cen w kosmos, bo turysta i tak przyjedzie. A dalej już działa klasyczny mechanizm wpływu masowej turystyki na ceny dla miejscowych –… Czytaj więcej »

Statrowariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

Sugerujesz że BadaczTalmudzynów łże jak piesi i przekręca fakty?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Statrowariusz

Nie jak piesi, proszę pieszych do tego nie mieszać 😉

Marcin
3 miesięcy temu

Dlaczego wymyślono ojro? Bo marka była za silna dla niemieckiego eksportu. Ojro wycenia się potencjałem wszystkich gospodarek strefy, więc jest słabsze, czyli lepsze dla niemiec. Ale niekoniecznie lepsze dla Francji, Włoch czy Hiszpanii – co najlepiej widać na przykładzie ich PKB przed i po ojrowstąpieniu. Dlatego też szuka się kolejnych, jeszcze słabszych frajerów do ojrowstąpienia, którzy pociągną ojro w dół. Bułgaria jako unijny biedak jest do ku temu wyśmienita, jeno gospodarczo zbyt mała. Dlatego też takie parcie na wepchnięcie ojro Polsce.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Pełna zgoda, że euro było wymyślone po to, żeby Niemcy nie musieli eksportować przy drogiej marce. Co nie zmienia faktu, że jeśli my płacimy za obligacje 5,5%, Francuzi 3,5%, a Niemcy 2,7%, to oni mogą zadłużyć się bardziej, niż my. A my też chcemy się zadłużać 😉

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdzieś czytałem że na Euro dobrze wychodza Niemcy i Holendrzy wlaśnie z powodow przez pana opisanych. (Export). Pozostale kraje wychodzą na zero albo tracą.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Coś w tym jest. Ale wszyscy zyskują na niższych stopach procentowych

Яцек
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zadłużanie się jest zasadniczo złe i prowadzi do pozostania wasalem wierzycieli. Taką przecież strategię stosują Chiny – są kraje azjatyckie i afrykańskie tak uzależnione od Państwa Środka, że stają się jego koloniami.

Marek
3 miesięcy temu

Wprowadzenie euro w Polsce trudno porównywać do tego kroku w Bułgarii. Bułgaria od ponad 20 lat stosuje sztywny kurs wobec euro, co oznacza, że nie ma najważniejszej korzyści z własnej waluty – możliwości prowadzenia własnej niezależnej polityki pieniężnej. Przy sztywnym kursie wobec euro utrzymywanie własnej waluty ogranicza się głównie do nałożenia na gospodarkę dodatkowego kosztu transakcyjnego. Polska ma płynny kurs wobec euro, co działa jak mechanizm absorbujący szoki i pozwalający na samodzielne sterowanie stopami procentowymi i podażą pieniądza. Długoterminowe korzyści z wejścia do strefy euro przeważają korzyści z własnej waluty również w przypadku Polski, tym bardziej, im bardziej jesteśmy zintegrowani… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

Zgadza się, oni już de facto ponoszą od dłuższego czasu koszty sztywnego kursu wobec euro, ale nie inkasują żadnych korzyści z tego wynikających. Czyli najgorsza strategia z możliwych

RafałX
3 miesięcy temu

Ja spojrzeć na zwrot gospodarczy za ostatnie 10lat krajów UE z euro i swoją walutą to nie ma co się spieszyć.
Polityka monetarna EBC zabija wzrost gospodarczy.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Nie ma się co spieszyć, dopóki nie spojrzymy na dwie rzeczy: koszt zadłużania się (3,5% vs 5,5%) i koszty kredytów hipotecznych. Jak stękamy, że w Polsce są najdroższe w Europie, to wynika m.in. właśnie z tego, że nie jesteśmy w euro (chociaż na pewno nie tylko z tego)

RafałX
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście, że są koszty własnej waluty, ale mimo wszystko nadal widzę więcej plusów. Co do kredytów hipotecznych to niestety w pewnym sensie również przyzwolenie panstwa.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Oczywiście, jeśli chodzi o kredyty hipoteczne to problem jest złożony i państwo ma dużą część odpowiedzialności

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie czy przejscie na Euro to automatyczna zmiana wiboru na eibor? Jesli tak to zostaje jeszcze marża z umowy czyli stanie sie ona umową libor + np. 1.8%?
To 100% klientów będzie się starało refinansować bo chyba żadnym kraju strefy euro nie ma takich marż.
Ps
Czy może znowu fala pozwów za abuzywność?

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie czy przejscie na Euro to automatyczna zmiana wiboru na eibor? Jesli tak to zostaje jeszcze marża z umowy czyli stanie sie ona umową libor + np. 1.8%?
To 100% klientów będzie się starało refinansować bo chyba żadnym kraju strefy euro nie ma takich marż.
Ps
Czy może znowu fala pozwów za abuzywność? Ciekawy temat do analizy

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stef

Ciekawy 😉

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

Jak to euro jest tak cudowne, to NBP może prowadzić politykę sztywego kursu złotówki do euro a gdyby to się nie sprawdziło, to można się z tego wycofać, a tak przyjmując nowego rubla transferowego wkraczamy na jewrokołchozową drogę bez odwrotu… :-)))

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Nie ma sensu brać kosztów wynikających z braku własnej waluty (czyli sztywny kurs złotego) bez korzyści z tego wynikających (niskie stopy procentowe i tani kredyt hipoteczny).
Powtarzam po raz kolejny: nie ma czegoś takiego jak złotówka. Tak, jak nie ma rubelka, tylko jest rubel, że posłużę się bliższą Panu analogią

Statrowariusz
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Sprytne, jakby ludzie mieli takie myślenie jak ty to zamiast wydać pieniądze na samochód to w ramach testu czy akceptują pojazd naoedzany silnikiem benzynowym by kupowali benzynę i spalali ją w piecu… to o vzym piszesz nie ma nic wspólnego z testowaniem co by było gdyby waluta była inna.

Stef
3 miesięcy temu

Chorwacja była droga przed euro. Jest droga obecnie. Tyle z doświadczeń turystycznych.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu