25 grudnia 2025

Jak inwestować i jak mądrze… wydawać? Były prezes warszawskiej giełdy o tym, kiedy pieniądze dają szczęście w życiu

Jak inwestować i jak mądrze… wydawać? Były prezes warszawskiej giełdy o tym, kiedy pieniądze dają szczęście w życiu

Dzięki podróżom można nie tylko zebrać obserwacje turystyczne o innych krajach, ale ocenić je również pod kątem szans gospodarczych i inwestycyjnych. Chiny są fabryką świata, ale Indie są ich szybko rosnącym rywalem. Najciekawszym kontynentem jest Afryka, w której ścierają się interesy chińskie, indyjskie i amerykańskie. A Europy? Jak inwestować i jak mądrze wydawać zarobione pieniądze opowiada Ludwik Sobolewski, były prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w latach 2006–2013, a następnie prezes giełdy w Bukareszcie w latach 2013–2017, opowiada w podcaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” o swoich podróżach i zainteresowaniach inwestycyjnych, zdradza swoje fascynacje i mówi o tym, dlaczego zdecydował się opisywać swoje doświadczenia w mediach. A także dzieli się refleksjami o tym, jak inwestować i… mądrze wydawać zarabiane pieniądze.

Zobacz również:

„Uprawiam podróżopisarstwo, bo to tworzy dodatkową warstwę odczuwania rzeczywistości. […] Unikam mówienia o tym, co zobaczyłem, co zwiedziłem. […] Mnie znacznie bardziej interesuje to, czy podróż może mnie jakoś odmienić, by wrócić z nowymi myślami i pomysłami na życie, pomysłami na biznes, na jakąś aktywność intelektualną” – mówi Ludwik Sobolewski.

Maciej Danielewicz: Podróżujesz jako człowiek rynków kapitałowych czy raczej odcinasz się od całego swojego doświadczenia zawodowego i traktujesz podróże jako po prostu wypoczynek i urlop?

Nie lubię słów wypoczynekurlop… Podróże to sposób na to, żeby być stale zaangażowanym. Podróżowanie nie jest dla mnie czymś oderwanym od rzeczywistości, tylko jest częścią tej mojej rzeczywistości. […] Lubię tworzyć jakiś archipelag różnych form aktywności i one ze sobą mogą współfunkcjonować. Czy to jest optymalny model życiowy? Dużo ludzi mówi: skup się na jednym, nie rozpraszaj się. Ja wole jednak ten sposób funkcjonowania w archipelagu.

W czasie podróży publikujesz długie posty w mediach społecznościowych, piszesz felietony, a jako obszerny zapis z podróży, kilka lat temu, wydałeś książkę. To pokazuje, że te podróże to nie jest czas odpoczynku. Więc po co podróżujesz, skoro nie dla odpoczynku?

Warto znaleźć się w miejscu, o którym się pisze, bo wtedy można zdekodować pewne rzeczy. To znaczy, jak piszesz czy mówisz o Trumpie czy Australii, czy o tym, co się dzieje w Wenezueli, no to dobrze jest przeprowadzić reality check. Okazuje się bardzo często, że ta rzeczywistość może być interpretowana zupełnie inaczej. A to ważne, bo mam przekonanie, że efekt motyla naprawdę istnieje. I co więcej, nawet jakby jeszcze bardziej wyraźnie niż kiedyś, właśnie w inwestowaniu, w przepływach kapitałowych to widzimy.

Gdzieś ktoś strzeli palcami i niby jest deglobalizacja. Ale tak naprawdę ciągle jest globalizacja. Jakaś wartość fizycznie się przemieści, wyląduje na jakiejś ziemi, co będzie miało wpływ na nas. Jedziesz tam, zaczynasz trochę rozumieć, jak tamci ludzie myślą np. o wojnie w Ukrainie, o Trumpie, o prymacie amerykańskim. Czy on w ogóle jeszcze istnieje? Co znaczą dzisiaj Chiny, gdzie są tak naprawdę te supermocarstwa, które wkrótce będą dominować nad światem?

Czy jako cel podróży wybierasz takie miejsca na świecie, które są ważne dla Ciebie jako inwestora, człowieka pracującego na rynku kapitałowym i potrzebującego dowodów na to, że coś funkcjonuje tak, jak się wydaje?

Nie, w ogóle się nie kieruję takim kryterium. Mam przekonanie, że prawie w każdym miejscu na świecie można zarobić jakieś pieniądze. No prawie w każdym. W języku angielskim jest określenie investable, czyli „mające zdolność do tego, żeby tam zainwestować jakieś pieniądze”. Są oczywiście rynki flagowe, uznawane za takie w wyniku pewnej stereotypizacji, upraszczania obrazu świata inwestycyjnego.

Często zdarza się, że jestem gdzieś i sobie myślę, że przed oczami pojawiła mi się jakaś okazja inwestycyjna. Choć prawie nigdy nie idę za tym głosem i nie inwestuję w swoich pieniędzy, ale mnie to wzbogaca. Albo ośmiela do innych decyzji w jakiejś innej sferze, branży czy nawet w działalności inwestycyjnej.

Nie dokonuję wyboru miejsca podróży pod względem atrakcyjności inwestycyjnej, ale jak już dokonam tego wyboru, to zaczynam się intensywnie interesować, co w danym kraju jest w sferze inwestycyjnej. No i okazuje się, że w Lilongwe, stolicy Malawii, jest giełda. Tam są notowane dwie czy trzy spółki. W Angoli, czyli kraju, który ma metale ziem rzadkich, ropę naftową, gdzie Ameryka, Chiny i Turcja biją się o wpływy, też jest giełda papierów wartościowych. W Etiopii, która jest przykładem gospodarczego afrykańskiego tygrysa, giełda powstała w styczniu 2025 roku.

Pozostańmy przy wątku inwestycyjnym. Czy doradziłbyś jakiś kierunek podróży polskiemu Janowi Kowalskiemu, który jest inwestorem i chciałby inwestować w bardziej świadomy sposób w innych częściach świata?

Jest taki kontynent, a przynajmniej jego część, który – mówiąc dość kolokwialnie – w przyspieszonym tempie odjeżdża. Odjeżdża Europie, a nawet odjeżdża Ameryce. To są Chiny, które są fabryką świata. Są Indie. Warto zainteresować się Indiami, bo to co najmniej rodzący się kolos. Zwłaszcza że demograficznie – jak wszystko wskazuje – Chiny będą się zmniejszać, a Indie będą rosły. Giełda w Delhi od kilku lat to jest pod względem kapitalizacji i cech dotyczących płynności i kursów jedną z pięciu największych giełd świata. A w Indiach są jeszcze inne giełdy.

Amerykańskie fundusze inwestycyjne się prawie biły o udział w ofertach publicznych spółek indyjskich plasujących akcje przed debiutem na giełdzie w Delhi. To są zupełnie nowe zjawiska, o których w ogóle w Polsce mało się mówi. Hindusi bardzo dużo inwestują za granicą. Dzisiaj Indie są bardzo poważnym inwestorem na przykład w Afryce. Ja uważam, że Afryka to jest najciekawszy kontynent pod bardzo wieloma względami. Również w perspektywie najbliższych dziesięciu lat.

Właśnie dlatego najczęściej jeździsz do Afryki?

Polskiemu początkującemu inwestorowi akurat Afryki bym nie doradzał. Bo taki inwestor, który się do tej pory nie wychylał i ma awersję do ryzyka, po prostu nie jest gotowy na Afrykę. Ale dla takiego inwestora, który nie ma dużej awersji do ryzyka… to być może mógłby być dobry kierunek. Ale Europy nie ma w Afryce, bo Europa nie chce się tam zaangażować, widzi wszędzie ogromne ryzyka, niepewności.

Tam jest Turcja, tam są Indie, tam są Chiny, tam są Stany Zjednoczone. To jest strategiczny kontynent również ze względu na zasoby naturalne. Ale Unia Europejska ma tak wielką powściągliwość, jeśli chodzi o inwestowanie, wydawanie pieniędzy, że nas w Afryce po prostu nie ma.

Ta europejska ostrożność, jak się podróżuje po świecie, jest widoczna na wielu poziomach. W Ameryce i Silicon Valley porażka start-upowca to jest coś, co mu daje nawet takie dodatkowe credentials, bo to znaczy, że mamy do czynienia z człowiekiem doświadczonym. I ryzyko, że inwestor straci pieniądze, maleje, a nie wzrasta. A w Europie wszyscy boją się porażki. Wolą nie zainwestować niż zainwestować i przegrać.

Czy podróże otworzyły Cię na niestandardowe inwestycje, te alternatywne?

Otworzyłem się na świat kryptoaktywów, ale poprzestaję na głównej kryptowalucie, czyli na bitcoinie. Nieruchomości? Oczywiście inwestuję, ale znajduję się obecnie w takim momencie życia, że nie chciałbym poświęcać wiele czasu na aktywne zarządzanie tego rodzaju aktywami. Mam też wystawione czujki na jakieś nowości, nowe rzeczy, nowe rynki, nowe instrumenty, stąd bitcoin – mam przekonanie, że to aktywo już na pewno z nami zostanie. I że jego wartość będzie rosła. Jeśli chodzi o akcje, to niemal w 100% przeszedłem na inwestowanie w pełni pasywne czy za pomocą ETF-ów.

Ale również muszę powiedzieć, że ostatnio dochodzę do takiego osobistego poglądu, że zaczynam się trochę niepokoić kierunkiem, do którego zmierza inwestowanie. Zaczynam patrzeć z dystansem na ten wyścig na gromadzenie pieniędzy, mnożenia majątku za wszelką cenę. Ostatnio kolega pokazał mi książkę i powiedział: „musisz to przeczytać”. Nie wiem, kto jest autorem i nie zamierzam nawet czytać tej książki. Ale jej tytuł już mówi wszystko: „Śmierć z zerem na koncie”.

Zużywamy się emocjonalnie, denerwujemy się, frustrujemy, nie możemy spać w nocy. Mamy okresy euforii, sprawdzamy, ile zarobiliśmy? Sukces w inwestowaniu dowartościowuje człowieka, że rzekomo był taki mądry, przenikliwy i lepszy od innych, bo inni nie zainwestowali w taki sposób. Czy to na pewno jest takie sensowne?

No to jak inwestować i mądrze wydawać?

Ja nie żegnam się jeszcze z tym światem. Nie wybieram się na żadną emeryturę, nie wyobrażam sobie, żebym kiedyś nie był aktywny zawodowo. Ale zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie trzeba rozszerzyć strategii życiowej polegającej na skutecznym inwestowaniu – które jest po prostu niezbędne dla dobrego, normalnego funkcjonowania, by realizować marzenia, plany, ważne projekty. Być może w edukacji finansowej powinno chodzić również o to, jak mądrze wydawać pieniądze, które powinny być środkiem do osiągania satysfakcji życiowej, do budowania zadowolenia z życia.

Myślę o tym, żeby zbudować taki model edukacji finansowej, który mądrze połączy gromadzenie pieniędzy z osiąganiem szczęścia w życiu. Bo pieniądze powinny wspierać nas w realizacji naszych marzeń i dawać satysfakcję w życiu, a nie tylko oferować taką czy inną stopę zwrotu.

Dziękuję bardzo za rozmowę

DŁUŻSZA WERSJA ROZMOWY W WERSJI WIDEO:

ZOBACZ TEŻ TO:

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

PRZECZYTAJ WIĘCEJ O SPEŁNIANIU MARZEŃ:

Marzenia Polaków

Źródło zdjęcia: Adrian Jagosz

Subscribe
Powiadom o
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

Kolejny, który po podróżach po świecie odkrył, że Zachód to tylko 8% ludności świata a pozostałe 92% rozwija się szybciej od Zachodu i zaczyna mieć w d… co mówi Trump i Komisja Europejska oraz zachodnie waluty, obligacje i giełdy? To wstyd, jak Polsce odjechał taki Wietnam… :-))))

Stefan
3 miesięcy temu
Reply to  BadaczTalmudu

Prawda, patrząc na rozwój Polski po 1990 jest on epokowy, ALE są kraje które zrobiły jeszcze więcej.
Fajnie, że kolejna osoba dostrzegła że Europa nie jest pępkiem świata, a Polska to mały „kraik” na końcu świata. Patrząc z Azji czy Ameryki Południowej.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Stefan

Najbardziej to dostrzegają Papieże 😉

Rafał
3 miesięcy temu

Ja bym nie oceniał książki po tytule. „Śmierć z zerem na koncie” warto przeczytać.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Koniecznie!

Niko
3 miesięcy temu

Dla każdego zarobione pieniądze posłużą do innych celów narzucanie komuś jak powinien wydać je aby być szczesliwym nie ma sensu moim zdaniem ,Wesolych Świąt życzę😃🌲

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Niko

Dobrych Świąt!

Kris
3 miesięcy temu

Słaby ten wywiad, nic sensownego nie da się wyciągnąć

Stefan
3 miesięcy temu

Mam wątpliwości czy Indie powtórzą drogę Chin i wyciągnął 300 000 000 ludzi z biedy i stworzą silny popyt wewnętrzny. To jest zupełnie inna kultura

BadaczTalmudu
3 miesięcy temu

Można za to w tej „największej demokracji” jednym dekretem pozbawić elementarnych praw obywatelskich 200 mln obywateli z mniejszości narodowych… Wydaje mi się, że mam IQ powyżej średniej, ale jakoś nie mogę pojąć dlaczego nacjonalistyczne hinduistyczne (gdzie dochodzi do bezkarnych pogromów muzułmańskich wiosek np. z powodu plotki, że zjedli krowę…) Indie z systemem kastowym są demokracją, a taki Iran nie, albo dlaczego demokracją była Gruzja Saakaszwilego, Rosja Jelcyna, obecna junta z Kijowa, strzelające czołgami nie tylko do opozycji ale nawet do parlamentu, a Rosja Putina czy Białoruś nie? Albo dlaczego UE nazywa się demokracją, gdzie jedynym organem demokratycznym jest PE, praktycznie… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu