Powoli kończy się mrożenie cen energii elektrycznej i ciepła w Polsce. Prawdopodobnie tylko do końca roku ceny energii będą zamrożone (na poziomie 50 gr za każdą zużytą kilowatogodzinę). Natomiast osoby o niskich dochodach będą mogły liczyć też na nowe świadczenie – bon ciepłowniczy, czyli dopłatę do rachunków za ogrzewanie. Co trzeba wiedzieć o najnowszych pomysłach?
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Rząd przyjął, a Sejm uchwalił projekt ustawy o kolejnych świadczeniach dla gospodarstw domowych (ustawa o bonie ciepłowniczym oraz o zmianie niektórych innych ustaw). Prawdopodobnie (przed nami jeszcze proces legislacyjny) czekają nas dopłaty do rachunków za ogrzewanie (bon ciepłowniczy) oraz przedłużenie maksymalnych cen energii elektrycznej (50 gr za każdą zużytą kilowatogodzinę). Zapraszam do szczegółów.
Rząd jednak zamrozi ceny energii?
Trwa proces stopniowego odchodzenia od wsparcia dla odbiorców energii elektrycznej, której ceny „rozhulały się” po dwóch czarnych łabędziach, które wszyscy dobrze pamiętamy. Mam na myśli wybuch pandemii COVID-19 (2020 rok) oraz wojnę w Ukrainie (2022 rok). Spójrzcie na poniższy wykres, który przedstawia średnie miesięczne ceny kontraktu na dostawy energii na Towarowej Giełdzie Energii (BASE na rynku dnia następnego):
Gdyby gospodarstwa domowe musiały płacić cenę rynkową, to niejednokrotnie ich rachunki byłyby wyższe nawet o kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Nie każdy budżet domowy byłby w stanie to udźwignąć. W rezultacie politycy wdrożyli programy pomocowe. Jedne były trafne, inne trochę mniej (było i mrożenie cen energii i bony energetyczne i zachęty do oszczędzania energii).
Pierwotnie zaplanowano datę końca tej pomocy na wrzesień 2025 roku, ale okazało się, że jest potrzeba, aby ten termin przedłużyć do końca roku. Zgodnie z najnowszym projektem ustawy, przedłużenie nastąpi na tym samym poziomie cenowym, a więc 0,5 zł netto za kWh. Następnie wrócimy do taryf zatwierdzanych przez państwowy Urząd Regulacji Energetyki (URE).
Na razie jeszcze nie wiadomo, jakie to będą stawki. Rzut oka na bieżące ceny rynkowe pozwala przypuszczać, że nie będzie tak źle. Prawdopodobnie faktycznie nastąpił odpowiedni moment, aby odejść od działań osłonowych, chroniących obywateli przed podwyższonymi kosztami życia. I rząd ma zamiar to wykorzystać.
Bon ciepłowniczy – dopłaty do ogrzewania
Zamrożenie cen energii elektrycznej pierwotnie było planowane w tzw. ustawie „wiatrakowej”, w której maksymalne ceny energii połączono m. in. ze zmniejszeniem odległości do 500 metrów pomiędzy gospodarstwami domowymi a wiatrakami. Prezydent zręcznie rozbroił granat, który koalicja rządząca wrzuciła mu do ogródka. Zawetował ustawę, ale jednocześnie złożył swój projekt, w którym przekopiował zapisy odnośnie maksymalnych cen energii elektrycznej. Rząd zapisy te dopisał do projektu ustawy o bonie ciepłowniczym (tutaj link dla chętnych).
Czym jest tzw. bon ciepłowniczy? Ma to być świadczenie przysługujące gospodarstwom domowym korzystającym z ciepła systemowego. W ustawie zapisano minimalną cenę ciepła, która uprawnia do składania wniosku o bon ciepłowniczy – to powyżej 170 zł/GJ. Dopłata pozwoli uboższym gospodarstwom domowym radzić sobie ze wzrostem cen ciepła.
Czym jest ciepło systemowe? To ogrzewanie dostarczane przez lokalne sieci ciepłownicze. Korzystają z niego zarówno mieszkańcy bloków, jak i niektóre strefy (osiedla, ulice itd.) domków jednorodzinnych. Jeżeli jesteście w tej grupie, to warto już teraz sprawdzić, ile płacicie za ciepło. Prawda jest taka, że wiele osób się w tym nie orientuje i zna jedynie łączną cenę czynszu (a cena ciepła, wyrażona w zł/GJ, to tylko składowa i niewiadoma).
Dotychczas odbiorcy ciepła systemowego byli chronieni mechanizmem maksymalnej ceny ciepła (w pierwszej połowie 2025 roku było to 134,97 zł netto/GJ). Obecnie planowana jest zmiana działań osłonowych i odejście od cen maksymalnych. Dostrzeżono jednak problem najuboższych gospodarstw domowych, dla których przygotowano bon ciepłowniczy (na wzór bonu energetycznego, z którym mieliśmy do czynienia w poprzednich latach).
Bon ciepłowniczy: ile, dla kogo, kiedy? Co warto wiedzieć?
Bon ciepłowniczy będzie przyznawany dwukrotnie: na (trwającą) drugą połowę 2025 roku oraz na cały 2026 rok. Kwota świadczenia uzależniona została od ceny ciepła i łącznie może wynieść nawet 5 250 zł dla gospodarstwa domowego. Wygląda to następująco: jeżeli płacicie za ciepło więcej niż 170 zł/GJ netto, ale nie więcej niż 200 zł/GJ netto, to możecie otrzymać 500 zł w tym i 1 000 zł w przyszłym roku.
Kolejny przedział to 200 – 230 zł/GJ netto. Tacy odbiorcy mogą liczyć na bon w wysokości 1 000 zł w tym i 2 000 zł w przyszłym roku. Największe świadczenie otrzymają gospodarstwa domowe, które za ciepło płacą więcej niż 230 zł/GJ netto. Będzie to odpowiednio 1 750 zł za 2025 rok i aż 3 500 zł za 2026 rok. Sporo.
Świadczenie ma trafić do gospodarstw domowych o najniższych dochodach. Limity ustalono na 3 272,69 zł w przypadku gospodarstwa jednoosobowego i 2 454,52 zł na osobę w przypadku gospodarstwa wieloosobowego. Pod uwagę bierzemy przeciętny dochód zgodnie z przepisami zawartymi w ustawie o świadczeniach rodzinnych.
To czy będzie Wam przysługiwała pierwsza transza świadczenia (za okres od 1 lipca do 31 grudnia 2025 roku) możecie sobie już teraz wyliczyć, bo kryterium jest dochód za 2024 rok. W przypadku drugiej transzy (od 1 stycznia do 31 grudnia 2026 roku) trzeba jeszcze poczekać, bo kryterium będzie Wasz dochód za trwający 2025 rok.
Na szczęście nikt nie musi obawiać się o to, że przekroczy jakiś limit o kilka złotych. Ponownie zastosowano tzw. zasadę „złotówka za złotówkę”. Jeżeli uzyskaliście wyższy dochód, to świadczenie zostanie po prostu pomniejszone o taką kwotę. Przykład? Weźmy rodziców z dwójką dzieci, przeciętnym dochodem w 2024 roku w wysokości 3 500 zł na osobę i ceną ciepłą powyżej 230 zł/GJ. Takie gospodarstwo domowe otrzyma, wg moich wyliczeń, 1 522,69 zł świadczenia (bon ciepłowniczy pomniejsza się o kwotę, o którą przekraczamy limit). Od razu zastrzeżenie – jeżeli kwota świadczenia miałaby nie przekroczyć 20 zł, to w ogóle się go nie wypłaca.
Jeżeli chodzi o kwestie formalne to, po pierwsze, jedna osoba może wchodzić w skład tylko jednego gospodarstwa domowego. Po drugie, bon ciepłowniczy zostanie wypłacony wyłącznie pierwszej osobie z gospodarstwa, która złoży stosowny wniosek. Po trzecie, jeżeli więcej gospodarstw domowych znajduje się pod jednym adresem i mają wspólny rachunek za ciepło, to mogą oni otrzymać wyłącznie jeden bon.
No właśnie wniosek. Niestety wypłata świadczenia nie będzie automatyczna. Trzeba dwukrotnie złożyć wniosek (wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta). Najpierw w terminie od 3 listopada do 15 grudnia 2025 roku (za bieżący rok), a następnie od 1 lipca do 31 sierpnia 2026 roku (za przyszły rok). Ma być możliwość złożenia wniosków w formie elektronicznej.
Czas zacząć oszczędzać?
Sytuacja na rynkach względnie się ustabilizowała, więc rządzący stopniowo odchodzą od powszechnych mechanizmów pomocowych na rzecz ukierunkowanego wsparcia. To oznacza, że coraz więcej będzie zależeć od naszego indywidualnego zużycia mediów (w tym przypadku energii elektrycznej i ciepła). Kończy się czas, w którym rząd przejmował się w naszym imieniu cenami mediów.
Wbrew pozorom bon ciepłowniczy będzie przysługiwał całkiem sporej grupie Polaków. Jeżeli zajrzymy do danych GUS, to okaże się, że 52,9% mieszkań w Polsce ogrzewanych jest z sieci ciepłowniczych. Natomiast kryterium dochodowe spełnia około 6,3 mln gospodarstw domowych. To trzeba jeszcze urealnić o cenę ciepła. Ostatecznie z bonu ciepłowniczego będzie mogło skorzystać około 402 tysiące gospodarstw domowych, a więc około 1 miliona obywateli (pełne obliczenia tutaj).
Najwyższy czas, aby przyjrzeć się zużyciu energii elektrycznej w naszych gospodarstwach domowych. Może mamy jakieś przestarzałe urządzenia, które zużywają wyjątkowo dużo energii? A może to my nimi źle gospodarujemy (np. włączamy w połowie pełną pralkę lub gotujemy bez pokrywki)? Czy nie zostawiacie włączonych sprzętów, kiedy nikt z nich nie korzysta? A może zdarza Wam się nie zgasić światła, wychodząc z pomieszczenia? Dobrym pomysłem będzie też inwestycja w oszczędność energii (np. smart home czy panele fotowoltaiczne).
Podobnie z ciepłem. Czy przypadkiem nadmiernie nie ogrzewacie pomieszczeń? Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), optymalna temperatura powinna przekraczać osiemnaście stopni Celsjusza, a w przypadku dzieci, osób starszych czy schorowanych dwadzieścia stopni Celsjusza. Znam wiele osób, u których jest cieplej. Każdy stopień mniej oznacza niższe rachunki o kilka procent.
Ponadto, warto przypomnieć sobie znane, ale często zapominane, rady. Odpowietrzajcie kaloryfery i nie zasłaniajcie ich. A już na pewno nie suszcie na nich prania! Rozsądnie gospodarujcie ciepłem w nocy, podczas wyjazdów (nawet do pracy) i wg pomieszczeń. Zakręcajcie kaloryfery podczas wietrzenia. Uszczelnijcie okna i drzwi. Dobrym pomysłem może być zrobienie sobie jakiejś notatki przypominajki i powieszenie jej w widocznym miejscu.
Zgodnie z przewidywaniami, cena energii elektrycznej została ponownie zamrożona. Jednocześnie zaplanowano dodatkowe świadczenie – bon ciepłowniczy – które ma ulżyć uboższym gospodarstwom domowym, płacącym wysokie rachunki za ciepło systemowe. Domyślam się, że – podczas wypełniania wniosku – pojawią się wątpliwości. Jak obliczyć dochód? Gdzie składać wniosek? Gdzie znaleźć cenę, którą płacimy za ciepło systemowe? Kogo zaliczać do gospodarstwa domowego? I tak dalej. Nie martwcie się – postaramy się odpowiedzieć na te i inne pytania, gdy tylko zakończy się proces legislacyjny (gdy prezydent podpisze ustawę).
——————————-
PRZECZYTAJ, TO TEŻ WAŻNE:
———————————-
ZOBACZ EXPRESS FINANSOWY I CIEKAWE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Rozmowy z ciekawymi ludźmi o Waszych (i ich) pieniądzach, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone finansom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube
Zdjęcie główne: Freepik






