4 kwietnia 2017

Zmiana czasu to dobra zmiana? Policzyłem jej wpływ na nasze portfele! I na całą gospodarkę

Zmiana czasu to dobra zmiana? Policzyłem jej wpływ na nasze portfele! I na całą gospodarkę

Co roku zmieniamy czas na zimowy, przesuwając zegarki. Jest to przyjemniejsza operacja, niż wiosenne przesunięcie czasu do przodu, czyli w stronę słońca. Dlaczego? Bo oznacza, że przynajmniej w tę jedną noc możemy się porządnie wyspać (no, chyba, że ktoś cierpi na bezsenność, wtedy ma najgorszą noc w roku, bo najdłuższą).

W zmiany czasu dwa razy w roku bawi się jedna czwarta świata, a pozostałe trzy czwarte się z niej śmieją. Bo chociaż obyczaj przesuwania wskazówek oraz gmerania w systemach informatycznych, by wytłumaczyć to wszystko komputerom, ma długą brodę, to uzasadnienie jego funkcjonowania jest coraz bardziej dyskusyjne.

Zobacz również:

ZMIANA CZASU, CZYLI NIEMCY ZNÓW NAS WROBILI

Kiedy na ten genialny pomysł wpadł amerykański prezydent Benjamin Franklin – postulując, by ludzie zimą wcześniej chodzili spać i wcześniej wstawali – chodziło mu głównie o spadek zapotrzebowania na świeczki. Potem – gdy jako pierwsi w 1916 r. ten pomysł w praktyce zastosowali Niemcy – zaczęto mówić o oszczędności energii elektrycznej w tym czasie, gdy obowiązuje czas letni, a teraz – gdy już prawie wszystko mamy na prąd i jego zużycie w zasadzie nie zależy od pory dnia i nocy – mówi się, że to wszystko dla zdrowia.

Bo za dnia funkcjonuje się łatwiej i bardziej optymistycznie, niż po ciemku. W zaistniałej sytuacji najbardziej upokarzające jest tednak to, że znów małpujemy po Niemcach, których może nie uczyliśmy jeść widelcem, ale – to nawet lepsze – podszkoliliśmy jak porządnie naostrzyć nagie miecze ;-). oraz jak uprawiać dobry seks. Albo raczej moglibyśmy uczyć, ale Wanda nie chciała. :-)). Na zielono inne kraje i okolice, w których też bawią się w przestawianie zegarków.

ZMIANA CZASU A „DOBRA ZMIANA”

Nie rozumiem dlaczego w erze dobrej zmiany nie odeszliśmy od zwyczaju zmieniania czasu. Skoro mamy rząd, który zmienia wszystko jak leci, to mógłby też zmienić zmianę czasu. To nie tylko zwyczaj rodem z Niemiec – już ten argument byłby wystarczający – ale i koncept bardzo popularny w krajach Unii Europejskiej, która, jak wiadomo, jest tworem ze wszech miar podejrzanym. Choć akurat ten argument jest bronią obosieczną.

Bodaj jedynymi krajami w Europie, które czasu nie zmieniają, są bowiem Islandia, Białoruś i Rosja. „Wstawanie z kolan” w sprawie czasu mogłoby więc narazić nas na podejrzenie, że chcemy się podlizać wiadomo komu. Temat jest więc politycznie trudny i może dlatego nie wszedł jeszcze na komitet polityczny.

Czytaj też: Wkurza cię zmiana czasu? Oto dowód na to, że jest… absolutnie niezbędna 😉

Czytaj też: Dobra zmiana? Polacy rzucili się do gromadzenia

Czytaj też: Diagnoza z poduszką, czyli czy jesteś gotowy na turbulencje w budżecie?

ILE KOSZTUJE SIEDZENIE W DOMU?

Poszukajmy więc dobrych stron tej sytuacji. Może dzięki temu, że będziemy więcej czasu pracy spędzać przy świetle dziennym, nieco poprawi się wydajność (trudniej będzie zaspać do pracy :-)). Może dzięki długim zimowym wieczorom ciut więcej damy zarobić elektrowniom? Ale są i potencjalne straty.

Wielu z nas nie będzie się chciało wyjechać z miasta, pójść do kina lub teatru, ani do restauracji, nie wybierzemy się na basen, ani do siłowni. Będzie ciemno i zimno, więc z rozrywek zostanie kominek i „Wiadomości” w telewizji. Jasne, uwarunkowania klimatyczne też mają tu znaczenie – jest zima, więc musi być zimno 🙂 – ale ciemność, która z powodu zmiany czasu zapanuje już od 16.00 też może grać pewną rolę.

Jakie straty poniesie gospodarka z powodu naszej mniejszej ochoty do rozrywania się? Jakiś czas temu firma Deloitte wyliczyła, że na rozrywkę rocznie wydajemy 70-75 mld zł. GUS-owskie dane o budżetach gospodarstw domowych z grubsza to potwierdzają. Przeciętny dochód rozporządzalny (po opłatach, składkach, podatkach) na osobę w gospodarstwie domowym to 1340 zł. Średnio w gospodarstwie domowym mamy 2,7 osoby, co oznacza, że miesięcznie do wydania jest 3600 zł.

Z tego 20% idzie na comiesięczne opłaty, a 25% na żywność i napoje, 10% na transport (paliwo, eksploatacja samochodu jeśli ktoś ma, bilety miesięczne, dojazdy do pracy), a pośród innych pozycji jest też niecałe 7% na rekreację i kulturę oraz nieco ponad 4% na podróże i hotele. Wychodzi, że przeciętne gospodarstwo domowe wydaje na tego typu przyjemności – na które chęć przychodzi głównie jak jest ciepło i słonecznie – 11% budżetu. Czyli: 360-380 zł miesięcznie. Sumując wszystkie gospodarstwa domowe w kraju – wyjdzie pewnie z 60 mld zł rocznie.

Czy wydawalibyśmy na rozrywkę więcej pieniędzy, gdyby czasu nie przesuwać? I gdyby dłużej było ciemno rano oraz dłużej jasno wieczorem? Cóż, pewnie wydatki na podróżowanie byłyby takie same (nie sądzę, żebyśmy z powodów „czasowo-klimatycznych” kupowali więcej weekendów w spa, albo zrezygnowali z wyjazdów na narty w Alpach na rzecz podróżowania po kraju).

Ale może wydawalibyśmy więcej na rekreację i kulturę? Niechby tylko nasze wydatki z tego tytułu wzrosły o 10%. Zrobiłoby się 3 mld zł więcej w kieszeniach właścicieli kin, teatrów, knajp, klubów, torów bowlingowych, stołów bilardowych… Można się załamać od samego słuchania ilu przedsiębiorców więdnie z powodu ciemności ;-). Ale jest nadzieja: jeśli siedzimy w domu i walcząc z jesienno-zimową deprechą wgapiamy się w telewizor, to też możemy wspierać gospodarkę ;-)).

RATUNEK PRZED… TELEWIZOREM?

Niedawno firma doradcza PwC opublikowała raport, z którego wynika, że nasze wydatki na oglądanie telewizji i wideo (czy to w ramach abonamentu za kablówkę, abonamentu za VOD, czy też za usługi pay-per-view) wynoszą dziś 2 mld dolarów rocznie, czyli jakieś 8 mld zł. Sporo, ale…

Jeśli każdy z nas – zniechęcony tym, że zaraz po obiedzie jest już ciemno i zimno – jesienno-zimową porą przeznaczy tylko 25-30 zł miesięcznie „kupowanie” telewizji, to… „odrobicie” zdecydowaną większość z pieniędzy, które gospodarka straci z tego powodu, że rzadziej będziecie wydawać pieniądze „na mieście” i wybierzecie towarzystwo farelki. Zatem już od niedzieli trzeba podjąć ważne wyzwanie: piloty w dłoń i do roboty! Czyli do oglądania! Trzeba oglądać do upadłego, bo gospodarka czeka na nasz ratunek ;-).

zdjęcie: susannp4/Pixabay.com

 

 

1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

[…] Czytaj też: Zmiana czasu to (nie)dobra zmiana? Policzyłem jej wpływ na nasze portfele. I na całą gospodarkę… […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu