Turysta to zwykle najlepszy klient. Pieniędzy nie liczy (bo na wakacjach króluje przecież wyuzdana konsumpcja), nie zna lokalnych uwarunkowań (a więc łatwiej mu wmówić, że normalne jest coś, co nie jest normalne), często nie zna lokalnego języka (więc jeśli się awanturuje, to można udawać, że się go nie rozumie). Dlatego jest idealnym celem różnych nieetycznych i kosztownych procedur. Jak nie stać się źródłem zysku dla zagranicznych instytucji finansowych?
Oczywiście można pójść po linii najmniejszego oporu i… zabrać ze sobą gotówkę. Wówczas większość finansowych pułapek, które mogłyby zastawić zagraniczne banki, „polujące” na turystów, da się ominąć. Ale to oznacza dwa inne ryzyka: po pierwsze że zostaniemy okradzeni i wakacje skończą się szybciej, niż zaplanowaliśmy (10-krotnie bardziej groźni od banków w wakacyjnych rejonach są kieszonkowcy i złodzieje w hotelach), a po drugie – że pieniądze się skończą i nie będziemy mieli jak ich uzupełnić.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Dlatego jestem zwolennikiem podróży z aplikacją bankową i kartą płatniczą w portfelu oraz ze smartfonem z uruchomionymi płatnościami mobilnymi Apple Pay lub Google Pay. Oczywiście awaryjny zapas gotówki też się przyda, ale mam przy sobie nie więcej niż 200-300 euro „na wszelki wypadek”.
Aplikacja bankowa pozwala komunikować się z bankiem w razie potrzeby (czat po zalogowaniu do aplikacji nie wymaga już żadnej autentykacji) oraz kupić walutę w internetowym kantorze (jeśli zajdzie potrzeba), smartfon pozwala płacić zbliżeniowo (tam, gdzie terminal pozwala), a karta jest w rezerwie (warto przypomnieć sobie PIN do niej jeśli od wielu miesięcy używacie już tylko płatności mobilnych). Bo nie wszędzie zadziałają płatności mobilne.
Karta musi być oczywiście bezspreadowa (czyli zwykła debetówka, ale taka, która rozlicza transakcje po kursie Visa lub Mastercard – upewnij się w banku czy Twoja debetówka tak ma), walutowa (czyli karta podpięta do subkonta w walucie, której będziesz używał, o ile masz takie subkonto) albo wielowalutowa (czyli karta, która automatycznie „widzi” w jakiej walucie chcemy zrobić transakcję i pobiera pieniądze z odpowiedniego subkonta walutowego). W drugim i trzecim przypadku przed wyjazdem oczywiście trzeba zasilić subkonto, kupując walutę w internetowym kantorze.
Podróżując z takim „uzbrojeniem” raczej nie wpadniemy w kłopot z płynnością finansową, ale oczywiście możemy wpaść w jedną z pułapek zastawionych przez instytucje finansowe „polujące” na zagranicznych turystów, by zarobić na nich znacznie więcej, niż na „lokalsach”. Oto te pułapki:
>>> Przewalutowanie w terminalu płatniczym, czyli DCC. Kiedy płacisz kartą za granicą, terminal sklepowy może zapytać cię, czy zgadzasz się na przewalutowanie transakcji od razu, na miejscu. Nie zgadzaj się z automatu, zawsze sprawdzaj po jakim kursie właściciel terminala chce przewalutować transakcję z miejscowego pieniądza na twój. Czasem kursy bywają skrajnie niekorzystne (np. spread w wysokości 10%). Procedura ta nazywa się DCC.
Identyczny numer stosują zresztą niektóre zagraniczne bankomaty. Każdy chce zarobić na przewalutowaniu twojej transakcji na miejscu, bo to szybkie pieniądze, zarobione bez wysiłku. Jeśli masz kartę bezspreadową to przewalutowanie na miejscu będzie z definicji złym rozwiązaniem (bo Twój bank przewalutowałby transakcję bez spreadu). Jeśli korzystasz z karty walutowej – też, bo nadziejesz się na podwójne przewalutowanie. W ramach DCC terminal lub bankomat przewalutują transakcję na złote, a bank z powrotem na walutę konta, do którego „przypisana” jest karta walutowa.
Patenty są dwa: nie godzić się nigdy na DCC, czyli na płatność w polskiej walucie (zawsze płaćmy w walucie lokalnej i nie gódźmy się na żadne inne rozwiązania), albo zablokować możliwość stosowania DCC w swojej karcie. Są już banki, które w ogóle zablokowały możliwość stosowania DCC w swoich kartach, wychodząc z założenia, że to się nigdy klientowi nie opłaci (bankowi zresztą też nie, bo to on lubi czasem zarobić na przewalutowaniu).
>>> Bankomat jak kantor, czyli surcharge. Poza przewalutowaniem transakcji bezpośrednio w bankomacie, korzystając z zagranicznej maszyny możesz naciąć się na tzw. opłatę surcharge. W Polsce jest ona zakazana, ale w niektórych krajach operatorzy bankomatów – niezależnie od tego, że pobierają prowizję od każdej wypłaty od banku, który wydał twoją kartę (tak, jak właściciele bankomatów w Polsce) – mogą zażądać dodatkowej prowizji od Ciebie. Nawet jeśli Twój bank oferuje Ci bankomaty na całym świecie za darmo, nie obejmuje to prowizji typu surcharge. Jeśli natniesz się na nią, nikt nie zrefunduje ci kosztów.
Zanim skorzystasz z zagranicznego bankomatu sprawdź ile to może cię kosztować. W blogu opisywałem już mrożące krew w żyłach historie klientów, którzy nacięli się na sowite prowizje surcharge. Poza nielicznymi bankami, oferującymi bankomaty zagraniczne gratis, w większości instytucji obowiązują wysokie, często wyrażone procentowo od wartości transakcji, prowizje.
>>> Prowizja za przewalutowanie transakcji zamiast spreadu. Niektóre banki nie zarabiają na spreadzie (oferują klientom karty bezspreadowe albo wielowalutowe), ale pobierają dodatkową prowizję za przewalutowanie transakcji. Uważaj na nią, bo może wynieść nawet kilka procent wartości transakcji! Sprawdź czy i jaką prowizję za przewalutowanie ma Twój bank dla konkretnej karty, której zamierzasz użyć za granicą. Coraz więcej banków rezygnuje z opłat za przewalutowanie, ale np. może to dotyczyć transakcji do jakiejś kwoty w miesiącu (np. 5000 euro).
Jeśli Twój bank nie oferuje karty wolnej od opłat za przewalutowanie – weź inną kartę w konkurencyjnym banku lub fintechu. Pamiętaj o tym, że Twój bank może mieć kilka odmian kart debetowych. Tę „zwykłą” (z wysokimi spreadami walutowymi i prowizją za przewalutowanie), bezspreadową i wielowalutową. Po prostu może się okazać, że poza taką zwyczajną debetówką powinieneś zamówić kartę „dla podróżnika”. Czasem ona też dodatkowo kosztuje (np. 10 zł miesięcznie), ale przy jednej większej transakcji zagranicznej ta opłata się zwraca.
>>> Wysokie spready przy kartach kredytowych. Są sytuacje, w których nie będziesz w stanie użyć karty debetowej. To np. wizyta w wypożyczalni samochodów, w której mogą zażądać od Ciebie kaucji lub blokady na karcie kredytowej. Również w niektórych hotelach preautoryzacja płatności już przy przyjeździe wymaga karty kredytowej. Większość kart kredytowych niestety nie jest bezspreadowa, co oznacza dwa ryzyka.
Pierwsze jest takie, że blokada jest zakładana i zwalniana po innych kursach i nawet jeśli z punktu widzenia np. wypożyczalni samochodów to jest to samo 500 euro, to wartość blokady może być inna „na wejściu” i „na wyjściu”. Drugie jest takie, że trzeba pamiętać, by płatności w hotelu finalnie dokonać nie tą kartą, która była preautoryzowana, lecz tą, którą przygotowaliśmy sobie do płatności zagranicznych (bezspreadową). Hotele mają tendencję – zwłaszcza przy tzw. szybkim check-oucie – do automatycznego obciążenia rachunku tą preautoryzowaną kartą.
Niektóre polskie banki oferują już karty kredytowe z opcją bezspreadową, aczkolwiek trzeba pamiętać, że karty kredytowe bywają drogie. A te bezspreadowe to z reguły karty z wyższej półki, w których opłaty potrafią sięgnąć kilkuset złotych miesięcznie.
>>> Wielokrotne przewalutowanie transakcji. Najczęściej to się zdarza przy DCC (ten przypadek omówiliśmy powyżej), ale przy bardziej egzotycznych podróżach warto sprawdzić jaką walutę rozliczeniową ma Twoja karta. Zwykle jest to polski złoty, choć wciąż są na rynku karty z walutą rozliczeniową taką jak dolar czy euro. Jeśli jest to przykładowo dolar, a wybierasz się właśnie do Hiszpanii, to płacąc w euro nadziejesz się na dwa przewalutowania – z euro na dolara i z dolara na złoty.
To pierwsze przewalutowanie jest dokonywane przez organizację płatniczą (Visę lub MasterCarda). Drugie przewalutowanie – z waluty rozliczeniowej karty na tę, w której bank prowadzi twoje konto – może zaboleć bardziej (wyższy spread, o ile nie masz karty bezspreadowej). W poprzednich latach taki problem zdarzał się np. w Chorwacji, gdzie obowiązywała jeszcze kuna. Teraz Chorwacja jest już w strefie euro, więc nie ma „przechodzenia” przez podwójne przewalutowania. Tym niemniej warto sprawdzić czy nie masz w portfelu „starej” karty z obcą walutą rozliczeniową.
Jak widzicie, narzędzi do unikania pułapek za granicą jest sporo, tylko trzeba wiedzieć o tych pułapkach i jak ich uniknąć – czyli z jakich narzędzi skorzystać. Udanych wakacji!
———————————-
MACIEJ SAMCIK POLECA:
Partnerem „Subiektywnie o Finansach” jest BNP Paribas Bank Polska, który ma w ofercie cały pakiet rozwiązań dla urlopowiczów. Jego podstawą jest specjalna karta debetowa – Karta Otwarta na Świat, za którą zapłacimy 12 zł miesięcznie, ale w zamian dostajemy pakiet usług finansowych przydatnych w podróżowaniu po świecie.
Przede wszystkim przewalutowanie transakcji w około 180 walutach po kursie organizacji płatniczej z zerową prowizją banku. Otrzymujemy więc debetową kartę bezspreadową. Do tego dochodzą darmowe wypłaty w euro z bankomatów na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego (czyli UE plus Norwegia, Islandia i Liechtenstein), darmowe wypłaty w dowolnych walutach w bankomatach należących do Global Alliance lub grupy BNP Paribas, opłata 7 zł za wypłaty w innych bankomatach poza Polską.
Dodatkowo posiadacze karty mogą się darmowo ubezpieczyć od kosztów rezygnacji z podróży. Ubezpieczyć możemy do 5 osób na jedno konto w wysokości do 40 000 zł od osoby. Warunek jest jeden – płatności, które ubezpieczamy, muszą być wykonane albo kartą Otwartą na Świat, albo przelewem z powiązanego z nią konta. Zakres ubezpieczenia obejmuje zwrot kosztów odwołanych rezerwacji noclegów, rezygnacji z imprezy turystycznej oraz biletu lotniczego z powodu okoliczności objętych ubezpieczeniem.
BNP Parobas Bank Polska poza kartą bezspreadową (Kartą Otwartą na Świat) oferuje też na wakacje usługę wielowalutową sensu stricto powiązaną z Kartą Mastercard Multiwalutowa (mając tę kartę możemy np. wiosną kupić euro i płacić tą walutą „zbunkrowaną” na koncie walutowym podczas wakacji w lipcu-sierpniu).
Polecam też jedną z luksusowych kart kredytowych BNP Paribas Bank Polska, z którą spędzisz wakacje korzystając z dodatkowych udogodnień: Darmowy kredyt i ubezpieczenie podróżne, wstęp do saloników lotniskowych, concierge, fast track i slow life. Oto beztroskie wakacje z luksusową kartą kredytową. Więcej na temat kart kredytowych oferowanych przez BNP Paribas Bank Polska – Gold i Platinum – tutaj.
zdjęcie tytułowe: Copilot Designer

