16 maja 2025

Zablokowane pieniądze z najmu i żądanie banku, by klient pokazał akty notarialne. Mocno podejrzany klient czy… nowa normalność?

Zablokowane pieniądze z najmu i żądanie banku, by klient pokazał akty notarialne. Mocno podejrzany klient czy… nowa normalność?

Zablokowane przez bank pieniądze z najmu. Chyba czas na jakieś zestawienie banków pod kątem ich podejścia do zasad KYC. Jeden z moich czytelników donosi, że bank zażądał od niego potwierdzania źródła dochodu z… najmu nieruchomości. Kiedy klient nie dostarczył podstawy legalności inkasowania dochodów, bank czasowo ograniczył mu dostęp do pieniędzy na koncie

Europejskie regulacje są nieubłagane – nakazują bankom weryfikowanie klientów (tzw. beneficjentów rzeczywistych korzystających z rachunków) oraz sprawdzania, czy przepływające przez konta tych klientów pieniądze nie są z nielegalnego źródła. Chodzi o to, że w przeszłości banki były wykorzystywane przez grupy przestępcze i terrorystów do prania pieniędzy. A Unia Europejska chce z tym walczyć.

Zobacz również:

Efekt jest taki, że raz na jakiś czas banki uprzejmie zapytują nas o potwierdzenie danych osobowych oraz podchodzą z dużo mniejszą tolerancją do nieaktualnych numerów dowodów tożsamości klientów w ich systemach. Zdarzają się też kłopoty przy przelewach o dużej wartości – bankowcy oczekują, że potwierdzimy legalność pieniędzy, które chcemy przetransferować. Największe kłopoty miewają przedsiębiorcy – każda transakcja niepasująca do profilu klienta (wynikającego np. z wypełnionej przez niego ankiety) może być sygnałem do zablokowania przelewu lub poproszenia klienta o wyjaśnienie.

Czasem ta ostrożność jest uzasadniona: od czasu wynalezienia zdalnej weryfikacji tożsamości pojawiły się przypadki zakładania rachunków „na słupa”. Kiedy przez taki rachunek przepływały pieniądze z przestępstw (np. ukradzione jakiemuś klientowi banku), to okazywało się, że nie ma kogo złapać za rękę, bo dane właściciela rachunku wskazują na jakiegoś bezdomnego. Bank, nie wiedząc nic o tym kliencie, nie mógł w porę zareagować na fakt, iż przez konto tej osoby przepływają kwoty niepasujące do jego profilu.

Kilka miesięcy temu bank zablokował płatność kartową, którą chciałem zlecić. Bardzo się zdenerwowałem, bo płatność była niewielka, a ja potrzebowałem szybko kupić jakąś usługę. Poproszono mnie o kontakt z bankiem. Zadzwoniłem na specjalną infolinię od „tych spraw”, gdzie powiedzieli mi, że transakcja została zablokowana, ponieważ firma oferująca usługę jest podejrzewana o wykradanie danych, a jej serwery są w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Obsługująca mnie osoba powiedziała, że jeśli upieram się, by sfinalizować transakcję, to oni ją wykonają, ale tego nie rekomendują.

Finalnie poczułem się dobrze „zaopiekowany”. Być może ponadstandardowa troska banku wynikała z faktu, że płatność miała iść z karty kredytowej, czyli płaciłbym przecież pieniędzmi banku. Ale być może gdyby chodziło o kartę debetową, to też zachowaliby czujność? Kłopot w tym, że ta czujność czasem bywa posunięta do… niepokojących rozmiarów.

„Bank ING zablokował mi konto, ponieważ jego analitycy stwierdzili, że wystąpiły na nim podejrzane transakcje, które mogą świadczyć o praniu brudnych pieniędzy. Jako pracownik innego banku rozumiem, że banki muszą tego pilnować, jednak zbulwersowała mnie nadgorliwość tego konkretnego banku. Mianowicie transakcje, które wyszczególnił bank, dotyczyły wpływów pieniędzy z… wynajmu mieszkań. Każdy z przelewów był właściwie zatytułowany, przychodził od dłuższego czasu praktycznie tego samego dnia każdego miesiąca”

– pisze do mnie pan Marcin, czytelnik „Subiektywnie o Finansach”. Dlaczego bank nagle się tymi przelewami zaniepokoił? Klient przyznaje, że to nie było „nagłe” zainteresowanie, bo już wcześniej bank wysyłał mu ostrzeżenia, że oczekuje wyjaśnienia źródła pochodzenia pieniędzy i że za miesiąc może zablokować te pieniądze.

„Bank rzeczywiście to zrobił. Bez uprzedzenia. W piątek po południu zostałem bez dostępu do konta na cały weekend. Mało tego, najpierw zablokowano mi konto jeden raz, bo chodziło o wpływy za najem jednego mieszkania, a następne drugi raz, bo przyszedł wpływ z najmu drugiego mieszkania. Aby odblokować konto, wymuszono na mnie przesłanie aktów notarialnych, aby udowodnić, że te wpływy nie są naruszeniem ustawy o praniu brudnych pieniędzy”

– pisze pan Marcin. Nie wiem dokładnie, o jakie akty notarialne chodzi (własności nieruchomości czy umowy z najemcami, jeśli to był najem okazjonalny, to on też jest „przyklepywany” u notariusza), ale przyznam szczerze, że nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, w której bank tego typu przelewy uznaje za potencjalnie „ryzykowne”.

„Pytanie, czy bank miał prawo żądać ode mnie aktów notarialnych, ponieważ w dokumentach znajdowało się wiele informacji poufnych, a dane były przesyłane w sposób niezaszyfrowany. Konta zostały odblokowane, jednak nikt nie przeprosił mnie za tę sytuację”

– pisze mój czytelnik. Rzeczywiście, wygląda na to, że dział odpowiadający za KYC (znaj swojego klienta) oraz AML (zabezpieczenia przed praniem pieniędzy) biegnie szybciej niż dział odpowiadający za komunikację z klientami. Jeśli od klientów jest żądane wysyłanie dokumentów o podstawie prawnej osiąganych dochodów, to bank powinien udostępniać po pierwsze aplikację pozwalającą łatwo anonimizować (przynajmniej częściowo) takie dokumenty, a po drugie – udostępniać sposoby ich zdalnego i bezpiecznego przekazywania.

Być może takie sposoby są, ale klientowi ich nie zaproponowano, więc przesyłał skany aktów notarialnych w sposób niezaszyfrowany (prawdopodobnie e-mailem). I nie czuł się z tym dobrze. Oczywiście mógłby też podjechać z papierami osobiście do oddziału banku, ale po pierwsze nie wiadomo, czy miał do niego blisko, a po drugie – w tym momencie chodziło o jak najszybsze odblokowanie dostępu do pieniędzy.

Oczywiście nie chciałbym a priori posądzać bank o nadwrażliwość. Być może jest tak, że ten konkretny klient został „oflagowany” z innego powodu i te przelewy z tytułu najmu mieszkań były jedną z wielu okoliczności, które spowodowały, że bank postanowił go lepiej poznać. Nie pytałem bankowców o to, bo wiem, że i tak by nie odpowiedzieli: po pierwsze tajemnica bankowa, a po drugie banki nie dzielą się procedurami dotyczącymi bezpieczeństwa.

Na to, że klient mógł być przez bank „oflagowany” (pytanie, czy słusznie), może wskazywać jeszcze jedna okoliczność. Jeden z przelewów był wysyłany przez najemcę z… ING. Trudno zmieścić w głowie przypuszczenie, że bank podejrzewał sam siebie o udział w praniu brudnych pieniędzy i w związku z tym zablokował pieniądze klientowi, do którego wysyłał pieniądze inny jego klient.

Gdyby ta historia – zablokowanie pieniędzy i rachunku z powodu niedostarczenia umowy notarialnej własności wynajmowanego mieszkania, z którego na konto klienta trafia dochód od klienta tego samego banku – miała dotyczyć randomowego klienta (czyli jeśli może zdarzyć się to każdemu), to nie byłoby wesoło. To by oznaczało, że bankowe interpretacje regulacji KYC idą już za daleko. Ale nie mamy pewności, że tak jest. No chyba że Wy też mieliście takie przygody, to zmieniałoby postać rzeczy.

Zobacz też rozmowę z ekspertką: co bank musi wiedzieć o swoich klientach?

Czytaj też: Pytają, skąd mamy pieniądze, co zamierzamy za nie kupić, żądają potwierdzania danych lub aktualizacji dokumentów. Skąd rosnąca ciekawość banków?

Czytaj też: Bank prosi o aktualizację lub potwierdzenie danych. Albo zadaje dziwne (z pozoru) pytania. Co robić? Jakie mogą być konsekwencje zignorowania prośby?

Czytaj też: Kłopotliwe KYC, czyli o co bank może zapytać przedsiębiorcę? I co może się zdarzyć, gdy bankowi odpowie echo?

Czytaj też: Nigeryjski przekręt, ostrzeżenie klienta i… zaskakująca obojętność banków. „Jak mam teraz uwierzyć, że to całe KYC i AML jest coś warte?”

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER „SUBIEKTYWNIE O ŚWI(E)CIE

Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii.

Dzięki temu nie tylko dowiesz się, co się dzieje (to już wiesz z innych źródeł), ale też dlaczego się dzieje, jak może na Ciebie wpłynąć i dlaczego jest dla Ciebie ważne. Piszemy nasze newslettery zrozumiałym językiem, unikamy hermetycznych sformułowań i ekonomicznego, finansowego żargonu.

—————————————

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

Podcast>>> W 231. odcinku „Finansowych Sensacji Tygodnia” gościem Macieja Samcika jest prof. Adam Mariański, szef i twórca Mariański Group. To kancelaria zajmująca się doradztwem podatkowym i strategicznym, pomocą w zarządzaniu majątkiem zamożnych Polaków oraz doradztwem w tworzeniu fundacji rodzinnych. I właśnie od fundacji rodzinnych zaczęliśmy naszą rozmowę. Ministerstwo Finansów uważa, że duża część z nich powstała tylko po to, żeby optymalizować podatki. I chce ograniczyć ich przywileje. Czy to dobry pomysł? Drugim tematem naszej rozmowy są podatki. Jak należałoby zmienić system podatkowy w Polsce, żeby było sprawiedliwie? I jak zreformować PIT – najbardziej „nierówny” podatek?

Prof. Adam Mariański i Maciej Samcik
Prof. Adam Mariański i Maciej Samcik

>>> 230. odcinek podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” zacząłem od pytania z grubej rury: czy Polska może zbankrutować? Czy my już jesteśmy w jakimś ciemnym zaułku? W ciągu kilku tygodni się okaże którą ścieżką redukcji dziury budżetowej będziemy szli. Ale na pewno będziemy musieli więcej pożyczać. Po jakiej cenie? Co się będzie działo na świecie z ceną pieniądza, jak się będą zmieniały stopy procentowe? Kiedy spadną stopy procentowe w Polsce i jak bardzo? Czy budżet daje już znać, czym się będą różniły rządy nowej koalicji od poprzedników? O tym wszystkim Maciej Samcik rozmawia z Michałem Dybułą, głównym ekonomistą BNP Paribas Bank Polska. Podcastu można odsłuchać w Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i na pięciu innych platformach podcastowych oraz pod tym linkiem.

>>> W 229. odcinku „Finansowych Sensacji Tygodnia” wszystko stanęło na głowie. Zamiast rozmowy Samcika, to z Samcikiem rozmawiają. A konkretnie Natalia Tur, edukatorka i mediatorka rodzinna rozmawia z Maciejem Samcikiem o… pieniądzach. Bo nie tylko pieniądze w rodzinie są ważne, ale też rozmawianie o pieniądzach. Bez tego nie nauczymy naszych dzieci oszczędności i oszczędzania. A jak nasze dzieci nie nauczą się oszczędzania za młodu, to będą musiały się uczyć za dorosłości. Czyli wtedy, kiedy my się uczyliśmy, co – jak wiemy – jest bolesne. Jak ograniczyć ból? Zapraszamy do posłuchania!

Wszystkie podcasty znajdziesz w Spotify oraz na siedmiu innych platformach podcastowych, szukaj pod hasłem „Finansowe Sensacje Tygodnia”. W każdą środę nowy podcast!

—————————————

zdjęcie tytułowe: Samuel Regan-Assante, Unsplash

Subscribe
Powiadom o
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Xyz
6 miesięcy temu

Ja bym zagłosował portfelem i do widzenia.

Xyz
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja to rozumiem, ale to uraz zostaję.

Michał
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Różne banki mają różnie zbudowane procedury 😉
Jak w piosence – każdy śpiewać może, jeden lepiej, jeden gorzej – więc głosowanie portfelem to chyba jedyne co zostało

Michał
6 miesięcy temu

Typowe ING 🙂

jan
6 miesięcy temu

No zdziwienie, to handlarze narkotykami opisując przelewy jako „wynajem” mieli by być bezpieczni? To oczywiste dla mnie, że bank sprawdza takie rzeczy. Wynajem z 2 zwykłych mieszkań w większym mieście to 5-8 tysięcy (nieudokumentowanego wpływu) – powiedzmy 100.000 rocznie i bank miałby nie sprawdzić? Mnie w kilku bankach blokowano i jedyne co mam niektórym za złe to sposób przekazania dokumentacji, bo albo Oddział albo mailem co jest mało bezpieczne.

Ppp
6 miesięcy temu

Dziwi mnie przede wszystkim to, że chodzi o wpływy regularne, od dawna, w tym samym terminie i wysokości. Alarm powinien być podnoszony w przypadku NIETYPOWYCH przepływów. A rozwiązanie jest proste: banki powinny płacić klientom ryczałtowe odszkodowanie (np. 100zł dziennie) za każdą taką akcję, jeśli okaże się nieuzasadniona.
Pozdrawiam.

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Prawdopodobnie oboje macie racje.
1. Pierwszy mechanizm sprawdzania to regularne wpływy poniżej jakiegoś limitu ale sumujące się w czasie.
2. Jednorazowe duże wpłaty.
Zarówno 1 i 2 wywołają w banku alert.
Ps
Ing jest bankiem bardzo „zachowawczym” i nke zdziwi mnie jak ma poprostu ustawione niższe kwott do alertu.

jan
6 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Regularne nieudokumentowane wpływy (np. z handlu narkotykami) snie powinny być sprawdzane, bo są regularne… ??? Kto mając uczciwe wpływy z legalnych źródeł ma problem z ich sprawdzeniem przez bank? Możemy się czepiać procedur, ale sprawdzanie jak najbardziej.

Tomasz
6 miesięcy temu
Reply to  jan

Było wymieniane w artykule. Też bym nie miał ochoty udostępniać tylu danych bankowi. Da się w ogóle to obejść? Np. żeby urząd skarbowy napisał bankowi żeby się odpieprzył bo wszystko jest cacy?

Anka
6 miesięcy temu

To nie troska o klienta i walka z przestępcami. Tak sie tylko urabia spoleczeństwo ograniczając wolnosc i swobode.

Anka
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Bank sam w sobie moze i nie, bo stosuje sie do przepisów. Ale ci co te przepisy wprowadzaja juz tak. W imię rzekomego dbania o bezpieczenstwo i walki z przestępcami odbieraj kawałek po kawałku wolnosci i swobód. Tylko czekac na blokowanie wplat dokonanych przez wpłatomat, bo przecież tez nie wiadomo skad te pieniadze pochodza.

Sylwester
6 miesięcy temu

Czy osoba prowadzi działalność gospodarczą polegającą na wynajmie mieszkań, czy robi to w ramach najmu prywatnego? Jeśli to drugie, a mieszkań jest więcej, to nie dziwne, że w banku zapalają się czerwone lampki nieuregulowanego dochodu.

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

Ale wg sądów na najmie prywatnym mlzna mieć i 100 mieszkań. Nadal nje być przedsiębiorca i płacić ryczałt.

Natomiast od „podatków to jest Urząd skarbowy a nie bank. Tu raczej zadziałała ustawa o zwalczaniu terroryzmu i praniu brudnych pieniędzy.

tvh
6 miesięcy temu
Reply to  Stef

Kilka late temu ING też twierdził, że jego zdaniem prowadzę działalność i powinienem mieć konto firmowe. Przelewy z tytułu najmu, garaży, były od wielu lat. PPE też płacone z ING., ale przybyło płacących na konto, młodsi wolą przelew a większość starszych gotówkę. Wystarczyła rozmowa telefoniczna i złożenie pisemnego oświadczenia, że nie prowadzę działalności gospodarczej i wszytkie dochody z najmu to najem prywatny. .

Gregory
6 miesięcy temu

Chyba najwyższy czas na ustawowe uregulowanie, co bank może wymagać, a czego nie. Mam wrażenie, że obecnie banki próbują żądać więcej niż może prokurator bez zgody sądu.

Karol Ostaszewski
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jednolity standard postepowania to coś co kochają przestępcy, ktorzy się nauczą kontrować ten konkretny schemat postępowania. Jak to wprowadzicie to dajcie znać sam się zajmę taką działalnością skoro ukrycie środków stanie się tak proste.

Adrian Czymura
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jezlei bank nie bedzie dzialal tak samo w kazdym przypadku to i tak przyjdzie Gregory i powie ze on tego nie rozumie i ze powinno to zostać uregulowane bo u jednego było tak a u innego siak.

Hieronim
6 miesięcy temu
Reply to  Adrian Czymura

Nic nie rozumiesz – wg ścisłych reguł musi działać urząd, szpital, prokurator itd. Tylko bank jest w pewnym sensie wyjęty spod prawa – na jakiej podstawie bez nakazu sądowego domaga ujawniania tak szerokiego zakresu danych? W jaki sposób przetwarza następnie dane osób niebędących klientami? To nie są proste sprawy.

RAFAL
6 miesięcy temu

Ciebie to nawet taksówkarz powinien sprawdzać skąd masz kasę , bo od razu wzbudzasz podejrzenie , że własnymi siłami nie mogłeś zarobić i może to być nieopodatkowana darowizna lub spadek .

Karol Ostaszewski
6 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Przecież jest to uregulowane.
Banki najchętniej działałyby tak, że przychodzi facio z wytatuowaną swastyką na policzku i czole, wyjmuje wiadro zlotych zębów po czym pracownik oświadcza ile będzie kosztować wpłata na konto i przewalutowanie z zębów na PLN i tyle, bo taka obsluga mininalizuje koszty i maksymalizuje zyski. Kazde pytanie powyżej tego podnosi koszty działalności i powoduje ryzyko, ze klient odejdzie. Więc zeby bank je zadał musi mieć marchewkę w postacii dodatkowego zysku jaki może im ta wiedza przynieść lub kij w postacii kary jak pytania nie zada.

RAFAL
6 miesięcy temu

Zamordyzm unijny się szerzy . Ostatnio teść wpłacajac resztówkę gotówki ze sprzedaży mieszkania musiał podać nawet adres tego sprzedawanego mieszkania . Komisarze i sędziowie ludowi potrafią za darmo kasę rozsypywać ( ChF) , dotacje do pomp chińskich ,wiatraków , rowerów i hulajnóg ,ale w tej sprawie skrupulatni i dokładni .

Karol Ostaszewski
6 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

O nie twój nieznany nikomu czlonek rodziny ktory może być kłamcą, handlarzem narkotyków, terrorystą musiał coś udowodnić dla bezpieczeństwa nas wszystkich. Podczas gdy naiwny Rafałek by na slowo ufał kazdemu narkomanowi, terroryscie ktory powie ze te pieniadze są ze sprzedaży wymyślonego mieszkania. Takich jak ty Rafał musi być tak łatwo oszukać, że powinniscie być objęci jakimś nadzywczajnym programem ochronnym.

RAFAL
6 miesięcy temu

Dno od spodu

Leszek
6 miesięcy temu

Niestety ING bezmyślnie i restrykcyjnie wdrożył procedury i jak widać nadal w tym trwa. W innych bankach podchodzą do tego życiowo i racjonalnie.

Michał
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja bym zapytał na Zabraskiej 19 w Katowicach, Holandii bym do tego nie mieszał 😉

Zbigniew
6 miesięcy temu

Jak widać banki coraz bardziej ograniczają nam dostęp do pieniędzy, które teoretycznie są nasze. Jakoś bez większego echa przeszły zmiany w PKO BP. Chyba, że się mylę. W bankowości on-line można przelać dziennie max. 50k zł, w aplikacji 200k. Czy są jakieś badania, które udowodnią, że jedna metoda jest bezpieczniejsza od drugiej? A przy specjalnych zabezpieczeniach to 300k. Powyżej 300k nie można przelać. Spróbuj kupić mieszkanie, samochód… Co z tego, że masz 1 mln na koncie, jak możesz przelać tylko 300k. To jawne ograniczanie dostępu do naszych środków. Kolejny bank, z którym trzeba się pożegnać. Alior ma max. limit na… Czytaj więcej »

Stef
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Są jeszcze wirusy telefonowe. Patrze jakim ułatwieniem jest standard/funkcja w telefonie że kod z sms sam się wczytuje w odpowiednie pole żeby mi było wygodniej, np jak place z allegro pay.

To mam 100 scenariuszy jak można to wykorzystać do kradzieży.

Adrian Czymura
6 miesięcy temu
Reply to  Zbigniew

[CENZURA-red, niekulturalna wypowiedź]

ann
6 miesięcy temu

I tutaj przewagę mają banki spółdzielcze: tam reklamówka z pieniędzmi to norma😉

Adam
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A nawet biometria rozpoznawania twarzy przez stałą obsługę działa.

Hieronim
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście, ze jest „Czy to pieniądze z legalnego źródła?” „Tak” „Dziękuję, zaznaczone w systemie” 😉

Sylwester
6 miesięcy temu

Nie ma co się oburzać. Po pierwsze bank jest zobowiązany do badania źródła pochodzenia środków, po drugie klient od dłuższego czasu nic nie robił z tym, że bank go wzywał do przedstawienia dokumentów- czyli tak na prawdę gdyby bank nie miał dobrej woli to zamiast blokować konto klientowi mógł po prostu wypowiedzieć mu umowę ze względu na brak możliwości zachowania środków bezpieczeństwa, po kolejne klient zawsze mógł dostarczyć dokumenty do oddziału banku i zanonimizować je na miejscu po wykonaniu kserokopii. Umowa z bankiem jest umową dwustronną. Może klient miał daleko do oddziału- takie rzeczy też trzeba przewidywać wybierając bank z… Czytaj więcej »

Hieronim
6 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

> po kolejne klient zawsze mógł dostarczyć dokumenty do oddziału banku i zanonimizować je na miejscu po wykonaniu kserokopii

Że klient ma wziąć marker i zamazywać fragmenty umowy? No bez jaj…

Max
6 miesięcy temu

No tak, zmusza się klienta do przesyłania mailem skanów dokumentów i jeszcze się twierdzi, że to dla jego bezpieczeństwa. To samo państwowy NFZ. Zgłosiłem się, by sam za siebie płacić składki i zostałem zmuszony do przesłania skanu dowodu pierwszej wpłaty, a także deklaracji zusowskiej, mailem na adres kancelarii NFZ. Nawet jakiegoś potwierdzenia, że przyjęli nie dostałem. Co do KYC i AML, uważam, że te przepisy poszły stanowczo za daleko. O ile wiem, to są jakieś dyrektywy unijne, co i raz wchodzą nowe, jeszcze bardziej przykręcające śrubę. Dziwne, że tak mało o tym się mówi, niedługo w ogóle pozbawią nas prawa… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu