Zablokowane przez bank pieniądze z najmu. Chyba czas na jakieś zestawienie banków pod kątem ich podejścia do zasad KYC. Jeden z moich czytelników donosi, że bank zażądał od niego potwierdzania źródła dochodu z… najmu nieruchomości. Kiedy klient nie dostarczył podstawy legalności inkasowania dochodów, bank czasowo ograniczył mu dostęp do pieniędzy na koncie
Europejskie regulacje są nieubłagane – nakazują bankom weryfikowanie klientów (tzw. beneficjentów rzeczywistych korzystających z rachunków) oraz sprawdzania, czy przepływające przez konta tych klientów pieniądze nie są z nielegalnego źródła. Chodzi o to, że w przeszłości banki były wykorzystywane przez grupy przestępcze i terrorystów do prania pieniędzy. A Unia Europejska chce z tym walczyć.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
Efekt jest taki, że raz na jakiś czas banki uprzejmie zapytują nas o potwierdzenie danych osobowych oraz podchodzą z dużo mniejszą tolerancją do nieaktualnych numerów dowodów tożsamości klientów w ich systemach. Zdarzają się też kłopoty przy przelewach o dużej wartości – bankowcy oczekują, że potwierdzimy legalność pieniędzy, które chcemy przetransferować. Największe kłopoty miewają przedsiębiorcy – każda transakcja niepasująca do profilu klienta (wynikającego np. z wypełnionej przez niego ankiety) może być sygnałem do zablokowania przelewu lub poproszenia klienta o wyjaśnienie.
Czasem ta ostrożność jest uzasadniona: od czasu wynalezienia zdalnej weryfikacji tożsamości pojawiły się przypadki zakładania rachunków „na słupa”. Kiedy przez taki rachunek przepływały pieniądze z przestępstw (np. ukradzione jakiemuś klientowi banku), to okazywało się, że nie ma kogo złapać za rękę, bo dane właściciela rachunku wskazują na jakiegoś bezdomnego. Bank, nie wiedząc nic o tym kliencie, nie mógł w porę zareagować na fakt, iż przez konto tej osoby przepływają kwoty niepasujące do jego profilu.
Kilka miesięcy temu bank zablokował płatność kartową, którą chciałem zlecić. Bardzo się zdenerwowałem, bo płatność była niewielka, a ja potrzebowałem szybko kupić jakąś usługę. Poproszono mnie o kontakt z bankiem. Zadzwoniłem na specjalną infolinię od „tych spraw”, gdzie powiedzieli mi, że transakcja została zablokowana, ponieważ firma oferująca usługę jest podejrzewana o wykradanie danych, a jej serwery są w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Obsługująca mnie osoba powiedziała, że jeśli upieram się, by sfinalizować transakcję, to oni ją wykonają, ale tego nie rekomendują.
Finalnie poczułem się dobrze „zaopiekowany”. Być może ponadstandardowa troska banku wynikała z faktu, że płatność miała iść z karty kredytowej, czyli płaciłbym przecież pieniędzmi banku. Ale być może gdyby chodziło o kartę debetową, to też zachowaliby czujność? Kłopot w tym, że ta czujność czasem bywa posunięta do… niepokojących rozmiarów.
„Bank ING zablokował mi konto, ponieważ jego analitycy stwierdzili, że wystąpiły na nim podejrzane transakcje, które mogą świadczyć o praniu brudnych pieniędzy. Jako pracownik innego banku rozumiem, że banki muszą tego pilnować, jednak zbulwersowała mnie nadgorliwość tego konkretnego banku. Mianowicie transakcje, które wyszczególnił bank, dotyczyły wpływów pieniędzy z… wynajmu mieszkań. Każdy z przelewów był właściwie zatytułowany, przychodził od dłuższego czasu praktycznie tego samego dnia każdego miesiąca”
– pisze do mnie pan Marcin, czytelnik „Subiektywnie o Finansach”. Dlaczego bank nagle się tymi przelewami zaniepokoił? Klient przyznaje, że to nie było „nagłe” zainteresowanie, bo już wcześniej bank wysyłał mu ostrzeżenia, że oczekuje wyjaśnienia źródła pochodzenia pieniędzy i że za miesiąc może zablokować te pieniądze.
„Bank rzeczywiście to zrobił. Bez uprzedzenia. W piątek po południu zostałem bez dostępu do konta na cały weekend. Mało tego, najpierw zablokowano mi konto jeden raz, bo chodziło o wpływy za najem jednego mieszkania, a następne drugi raz, bo przyszedł wpływ z najmu drugiego mieszkania. Aby odblokować konto, wymuszono na mnie przesłanie aktów notarialnych, aby udowodnić, że te wpływy nie są naruszeniem ustawy o praniu brudnych pieniędzy”
– pisze pan Marcin. Nie wiem dokładnie, o jakie akty notarialne chodzi (własności nieruchomości czy umowy z najemcami, jeśli to był najem okazjonalny, to on też jest „przyklepywany” u notariusza), ale przyznam szczerze, że nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, w której bank tego typu przelewy uznaje za potencjalnie „ryzykowne”.
„Pytanie, czy bank miał prawo żądać ode mnie aktów notarialnych, ponieważ w dokumentach znajdowało się wiele informacji poufnych, a dane były przesyłane w sposób niezaszyfrowany. Konta zostały odblokowane, jednak nikt nie przeprosił mnie za tę sytuację”
– pisze mój czytelnik. Rzeczywiście, wygląda na to, że dział odpowiadający za KYC (znaj swojego klienta) oraz AML (zabezpieczenia przed praniem pieniędzy) biegnie szybciej niż dział odpowiadający za komunikację z klientami. Jeśli od klientów jest żądane wysyłanie dokumentów o podstawie prawnej osiąganych dochodów, to bank powinien udostępniać po pierwsze aplikację pozwalającą łatwo anonimizować (przynajmniej częściowo) takie dokumenty, a po drugie – udostępniać sposoby ich zdalnego i bezpiecznego przekazywania.
Być może takie sposoby są, ale klientowi ich nie zaproponowano, więc przesyłał skany aktów notarialnych w sposób niezaszyfrowany (prawdopodobnie e-mailem). I nie czuł się z tym dobrze. Oczywiście mógłby też podjechać z papierami osobiście do oddziału banku, ale po pierwsze nie wiadomo, czy miał do niego blisko, a po drugie – w tym momencie chodziło o jak najszybsze odblokowanie dostępu do pieniędzy.
Oczywiście nie chciałbym a priori posądzać bank o nadwrażliwość. Być może jest tak, że ten konkretny klient został „oflagowany” z innego powodu i te przelewy z tytułu najmu mieszkań były jedną z wielu okoliczności, które spowodowały, że bank postanowił go lepiej poznać. Nie pytałem bankowców o to, bo wiem, że i tak by nie odpowiedzieli: po pierwsze tajemnica bankowa, a po drugie banki nie dzielą się procedurami dotyczącymi bezpieczeństwa.
Na to, że klient mógł być przez bank „oflagowany” (pytanie, czy słusznie), może wskazywać jeszcze jedna okoliczność. Jeden z przelewów był wysyłany przez najemcę z… ING. Trudno zmieścić w głowie przypuszczenie, że bank podejrzewał sam siebie o udział w praniu brudnych pieniędzy i w związku z tym zablokował pieniądze klientowi, do którego wysyłał pieniądze inny jego klient.
Gdyby ta historia – zablokowanie pieniędzy i rachunku z powodu niedostarczenia umowy notarialnej własności wynajmowanego mieszkania, z którego na konto klienta trafia dochód od klienta tego samego banku – miała dotyczyć randomowego klienta (czyli jeśli może zdarzyć się to każdemu), to nie byłoby wesoło. To by oznaczało, że bankowe interpretacje regulacji KYC idą już za daleko. Ale nie mamy pewności, że tak jest. No chyba że Wy też mieliście takie przygody, to zmieniałoby postać rzeczy.
Zobacz też rozmowę z ekspertką: co bank musi wiedzieć o swoich klientach?
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER „SUBIEKTYWNIE O ŚWI(E)CIE
Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii.
Dzięki temu nie tylko dowiesz się, co się dzieje (to już wiesz z innych źródeł), ale też dlaczego się dzieje, jak może na Ciebie wpłynąć i dlaczego jest dla Ciebie ważne. Piszemy nasze newslettery zrozumiałym językiem, unikamy hermetycznych sformułowań i ekonomicznego, finansowego żargonu.
—————————————
POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”
>>> W 231. odcinku „Finansowych Sensacji Tygodnia” gościem Macieja Samcika jest prof. Adam Mariański, szef i twórca Mariański Group. To kancelaria zajmująca się doradztwem podatkowym i strategicznym, pomocą w zarządzaniu majątkiem zamożnych Polaków oraz doradztwem w tworzeniu fundacji rodzinnych. I właśnie od fundacji rodzinnych zaczęliśmy naszą rozmowę. Ministerstwo Finansów uważa, że duża część z nich powstała tylko po to, żeby optymalizować podatki. I chce ograniczyć ich przywileje. Czy to dobry pomysł? Drugim tematem naszej rozmowy są podatki. Jak należałoby zmienić system podatkowy w Polsce, żeby było sprawiedliwie? I jak zreformować PIT – najbardziej „nierówny” podatek?

>>> 230. odcinek podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” zacząłem od pytania z grubej rury: czy Polska może zbankrutować? Czy my już jesteśmy w jakimś ciemnym zaułku? W ciągu kilku tygodni się okaże którą ścieżką redukcji dziury budżetowej będziemy szli. Ale na pewno będziemy musieli więcej pożyczać. Po jakiej cenie? Co się będzie działo na świecie z ceną pieniądza, jak się będą zmieniały stopy procentowe? Kiedy spadną stopy procentowe w Polsce i jak bardzo? Czy budżet daje już znać, czym się będą różniły rządy nowej koalicji od poprzedników? O tym wszystkim Maciej Samcik rozmawia z Michałem Dybułą, głównym ekonomistą BNP Paribas Bank Polska. Podcastu można odsłuchać w Spotify, Google Podcast, Apple Podcast i na pięciu innych platformach podcastowych oraz pod tym linkiem.
>>> W 229. odcinku „Finansowych Sensacji Tygodnia” wszystko stanęło na głowie. Zamiast rozmowy Samcika, to z Samcikiem rozmawiają. A konkretnie Natalia Tur, edukatorka i mediatorka rodzinna rozmawia z Maciejem Samcikiem o… pieniądzach. Bo nie tylko pieniądze w rodzinie są ważne, ale też rozmawianie o pieniądzach. Bez tego nie nauczymy naszych dzieci oszczędności i oszczędzania. A jak nasze dzieci nie nauczą się oszczędzania za młodu, to będą musiały się uczyć za dorosłości. Czyli wtedy, kiedy my się uczyliśmy, co – jak wiemy – jest bolesne. Jak ograniczyć ból? Zapraszamy do posłuchania!
Wszystkie podcasty znajdziesz w Spotify oraz na siedmiu innych platformach podcastowych, szukaj pod hasłem „Finansowe Sensacje Tygodnia”. W każdą środę nowy podcast!
—————————————
zdjęcie tytułowe: Samuel Regan-Assante, Unsplash


