22 września 2026

Alkohol podrożeje? Rząd chce wyższych podatków w cenie wódki, piwa i wina. Producenci: „od tego nie będziemy pili mniej”. A od czego będziemy?

Alkohol podrożeje? Rząd chce wyższych podatków w cenie wódki, piwa i wina. Producenci: „od tego nie będziemy pili mniej”. A od czego będziemy?

Alkohol podrożeje? Państwo od lat próbuje pogodzić dwie sprzeczne rzeczy: z jednej strony czerpie z alkoholu miliardy złotych podatków, z drugiej musi potem finansować leczenie, ratownictwo, policję, sądy, opiekę społeczną i wszystkie te mniej widoczne koszty, które pojawiają się wtedy, gdy picie przestaje być „prywatną sprawą” konsumenta. Rząd znów chce podwyższyć podatki wliczone w cenę alkoholu. Powinny być jak najwyższe czy nie ma to sensu? A może inaczej ograniczyć dostęp do alkoholu?

Dziś rząd przyjął projekt ustawy podwyższającej akcyzę na alkohol. To drugie podejście do tego pomysłu: poprzednią wersję, uchwaloną przez Sejm w listopadzie 2025 r., zawetował prezydent Karol Nawrocki. Stąd też wracający spór o akcyzę jest bardzo ciekawy. Rząd i część posłów chcą większego podniesienia stawek akcyzy na alkohol, niż wynikałoby to z dotychczasowych ustaleń (tzw. mapy akcyzowej). Branża spirytusowa odpowiada, że to zły pomysł, bo legalna sprzedaż alkoholu już spada, wpływy budżetowe są niższe od założeń, a szara strefa rośnie.

Zobacz również:

W tej argumentacji jest kawałek prawdy. Ale nawet jeśli budżet z akcyzy dostaje kilkanaście miliardów złotych rocznie, to koszty społeczne i ekonomiczne picia alkoholu są wielokrotnie wyższe. Z punktu widzenia państwa alkohol nie jest podatkową żyłą złota. Jest raczej produktem, który wystawia państwu wysoki rachunek.

Droższy alkohol – co ma się tak właściwie zmienić?

Zacznijmy od tego, co właściwie ma się zmienić. Wcześniejszy projekt rządu zakładał dwa kroki: wzrost stawek o 15% w 2026 r. i o kolejne 10% w 2027 r. Weto zabiło ten harmonogram, ale nie zabiło celu. Nowy projekt prowadzi dokładnie do tych samych stawek – tyle że jednym skokiem – od 1 stycznia 2027 r. wzrost akcyzy o 20,5% wobec stawki akcyzowej, którą płacimy w cenie alkoholu dziś.

W cenie detalicznej alkoholu mogłoby to oznaczać, że zapłacimy ok. 12% więcej za półlitrową butelkę wódki, jakieś 4,4% więcej za butelkę piwa i ok. 1,7% więcej za butelkę wina. Jednocześnie w budżecie ma znaleźć się o 1,4 mld zł więcej, które ma finansować ochronę zdrowia.

Proponowany wzrost akcyzy jest większy, niż wynikało to z pierwotnej mapy akcyzowej, która zakładała coroczne podwyżki po 5%. Rząd tłumaczy ten ruch koniecznością obrony zdrowia publicznego i potrzebą dodatkowego finansowania ochrony zdrowia. W komunikatach Ministerstwa Finansów pojawia się też argument, że alkohol w Polsce pozostaje relatywnie tani na tle większości krajów Unii Europejskiej, a więc jego ekonomiczna dostępność jest zbyt wysoka.

Branża spirytusowa odpowiada, że kolejne podwyżki podatków w cenach alkoholu nie dadzą budżetowi większych pieniędzy, bo jego legalna sprzedaż już spada. Według przywoływanych przez producentów alkoholu danych oficjalna sprzedaż wyrobów spirytusowych w latach 2021–2024 spadła o 15%, a w 2025 r. o kolejne kilka procent. Przedstawiciele sektora alkoholowego przekonują, że wcześniejsze podwyżki akcyzy nie przyniosły oczekiwanych efektów fiskalnych.

Powodem jest szara strefa, która według szacunków IPAG mogła wygenerować utratę wpływów akcyzowych rzędu 1,8 mld zł w 2025 r. No i tego argumentu niestety nie można zbyć machnięciem ręki. Jeżeli państwo podnosi podatki, ale nie potrafi pilnować legalnego rynku, to część popytu rzeczywiście może przenieść się poza oficjalny obieg. A to szkodzi wszystkim. Tyle że argument pt. „wyższa akcyza zwiększy szarą strefę” jest w gruncie rzeczy argumentem przeciwko słabemu państwu, a nie przeciwko samej akcyzie.

Kto ma rację? Czy droższy alkohol faktycznie zwiększa szarą strefę?

Jeżeli legalna butelka drożeje, a nielegalna produkcja, przemyt i sprzedaż internetowo-bagażnikowa działają bez realnego ryzyka, to oczywiście część konsumentów wybierze tańszy nielegalny kanał. Tyle że to nie jest dowód na to, że podatku nie należy podnosić. To dowód na to, że podwyżce powinny towarzyszyć egzekucja prawa, kontrole, skuteczna walka z nielegalnym obrotem, monitoring sprzedaży internetowej, ograniczenie patologii.

Branża spirytusowa, chcąc maksymalizować sprzedaż i sprzeciwiając się akcyzie, nieświadomie apeluje o to, by państwo wzięło się do roboty. Jednak trzeba przyznać rację producentom, że w alkoholach mocnych udział podatków w cenie jest bardzo wysoki, a różnica między produktem legalnym a nielegalnym staje się dla części konsumentów odczuwalna.

Tyle że państwo nie powinno patrzeć wyłącznie na krótkoterminowy przychód z akcyzy. Bo rachunek za alkohol nie kończy się w kasie sklepu i w deklaracji podatkowej producenta. On wraca w szpitalach, poradniach, karetkach, izbach przyjęć, policji, sądach, wypadkach drogowych, przemocy domowej, absencji w pracy, rentach, przedwczesnych zgonach, utraconej produktywności i rozbitych rodzinach. To są koszty rozproszone i często niewidoczne. I są wielokrotnie większe niż dochody z akcyzy.

Najczęściej przywoływanym rządowo-publicznym punktem odniesienia pozostaje raport PARPA/KCPU, który szacował społeczne i ekonomiczne koszty spożywania alkoholu w Polsce na 93,3 mld zł rocznie według danych za 2020 r. Aż 84 mld zł rocznie to koszt przedwczesnych zgonów spowodowanych nadużywaniem alkoholu. Tymczasem wpływy z akcyzy od napojów alkoholowych wynosiły 13,4 mld zł. To pokazuje proporcję, której w debacie branżowej często nie widać.

Akcyza nie „utrzymuje” państwa. Ona pokrywa tylko niewielką część rachunku, który państwo, gospodarka i podatnicy płacą za konsekwencje picia. Są też nowsze, choć metodologicznie szersze szacunki. W 2025 r. pojawiły się wyliczenia (analiza Bartłomieja Szulca przedstawionej w projekcie Onetu „Prawdziwa cena alkoholu”) wskazujące, że społeczne i ekonomiczne koszty nadmiernego spożywania alkoholu mogły sięgać ok. 185–186 mld zł rocznie.

A może… zabronić sprzedaży alkoholu w niektórych godzinach?

Dlatego stawianie sprawy wyłącznie tak, że podwyżka akcyzy zmniejszy wpływy budżetowe, jest o wiele za wąskie. Raczej chodzi o to, czy polityka alkoholowa zmniejszy łączny rachunek, który płacimy jako społeczeństwo? Dodatkowe 1,4 mld zł z akcyzy to ok. 1,5% kosztów oszacowanych przez PARPA i mniej niż 1% według nowszego szacunku kosztów używania alkoholu.

Akcyza to nie źródło finansowania zdrowia, tylko narzędzie motywujące do zmiany zachowań. Chyba dużo mniej skuteczne niż ewentualny całkowity zakaz reklamowania alkoholu i jego sprzedawania w sklepach w godz. 22.00–6.00. Taki projekt również miał trafić pod obrady Sejmu, ale… nie trafił. Jednak gdyby wzrost akcyzy realnie obniżył konsumpcję alkoholu, długoterminowy efekt ekonomiczny mógłby być dla państwa znacznie lepszy niż chwilowy spadek wpływów z podatku.

„Ustawa zakazująca publikowania reklam alkoholu i jego sprzedaży między godz. 22.00 a godz. 6.00 była w planie głosowań Sejmu na miniony piątek. Nad ustawą prace trwały przez kilka miesięcy. W efekcie projekt wyszedł z komisji sejmowej jednogłośnie. Totalna zgoda ponad podziałami. I nagle, kilka godzin przed głosowaniem, PSL „interweniuje” i ustawa znika z planu głosowań. Tysiące tragedii i miliardowe koszty społeczno-gospodarcze spowodowane nadużywaniem alkoholu idą w kąt”

– zaalarmowała na platformach społecznościowych znana krytyczka rządu, minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Oczekiwania społeczne są takie, że ponad 60% Polaków jest za zakazem reklam artykułów zawierających alkohol. Ale dla producentów np. piwa mogłaby to być katastrofa, bo wydają tony pieniędzy na reklamy piwa „zero” sprzedawanego pod identyczną marką, co stojącego obok piwa z alkoholem. A sprzedaż piwa w Polsce spada.

Droższy alkohol. Lepiej pić piwo?

Problem w tym, że akcyzę nalicza się od litra spirytusu zawartego w butelce, więc im mocniejszy trunek, tym wyższy podatek – proporcjonalnie, co do kropli. Przy piwie miarą jest to, jak mocne piwo powstanie. Związek z zawartością alkoholu jest, ale znacznie luźniejszy. A przy winie, cydrze i napojach fermentowanych państwo nie mierzy alkoholu w ogóle. Liczy litry płynu. Butelka wina o mocy 8% i butelka o mocy 15% „płacą” dokładnie tę samą akcyzę.

W konsekwencji planowana podwyżka wprowadzona przez rząd tylko podwyższa nierówności. Już pokazuję na liczbach. Po zmianie opodatkowania litr czystego alkoholu w wódce będzie obłożony akcyzą w wysokości ok. 101 zł. Ten sam litr, tylko wypity w piwie — ok. 33 zł. W winie — ok. 23 zł. Organizm nie zauważy różnicy, budżet i tak zapłaci za skutki, a państwo wciąż wysyła sygnał cenowy: ten alkohol jest tańszy, pij go spokojnie.

Dziś różnica między wódką a piwem to ok. 56 zł na litrze czystego alkoholu. Po podwyżce urośnie do ok. 68 zł. Jeżeli celem naprawdę jest zdrowie publiczne, a nie tylko dosypanie pieniędzy do budżetu, to zmiana powinna zacząć się od pytania, ile podatku płaci gram etanolu, niezależnie od tego, w jakiej butelce się znajduje. Tego pytania w projekcie nie ma.

Oczywiście różne napoje mają różne wzorce konsumpcji, różne tempo picia i różny kontekst społeczny, ale z punktu widzenia szkody zdrowotnej liczy się ilość czystego alkoholu. Branża spirytusowa uważa, że piwo odpowiada za największą część konsumowanego czystego alkoholu, a „płaci” proporcjonalnie znacznie mniej akcyzy niż alkohole mocne. Według danych przywoływanych przez producentów alkoholu piwo ma odpowiadać za ok. 54% spożywanego czystego alkoholu, ale generować tylko ok. 25% wpływów z akcyzy alkoholowej.

Wpływy budżetowe a finansowanie zdrowia w Polsce. Jak to działa?

Potrzebujemy nie tylko wyższej albo niższej akcyzy, ale i całej polityki alkoholowej. Podatek jest ważny, bo cena wpływa na konsumpcję. WHO od lat zalicza politykę cenową i podatkową do najskuteczniejszych narzędzi ograniczania szkód alkoholowych. Ale podatek bez egzekucji prawa może wypchnąć część rynku do szarej strefy.

Wyższy podatek bez ograniczenia dostępności alkoholu, a więc zakaz reklamowania oraz ograniczenia w sprzedaży, może być połowicznym rozwiązaniem. Jeśli alkohol nadal można kupić niemal wszędzie i o każdej porze, to wzrost opodatkowania nie pomoże. Podatek bez edukacji nie zmieni z kolei kultury picia. Podatek bez leczenia uzależnień zostawi osoby chore same sobie, tylko z chudszym portfelem.

Branża spirytusowa ma interes w tym, by bronić legalnej sprzedaży wódki i sprzeciwiać się podwyżkom podatków. Nie ma w tym nic zaskakującego. Jej argumenty mówiące o ryzyku rozwoju szarej strefy i nierównym traktowaniu kategorii alkoholu trzeba traktować poważnie, bo część z nich jest merytoryczna. Ale nie można pozwolić, by interes producentów wódki zdominował debatę o zdrowiu publicznym. Trzeba patrzeć szerzej: na bilans zdrowia, bezpieczeństwa, rodzin, systemu ochrony zdrowia i produktywności całej gospodarki.

Politycznie ta rozgrywka toczy się dziś nie w Sejmie, tylko w Pałacu Prezydenckim. Donald Tusk zaapelował do prezydenta, by nową wersję podpisał i nie ulegał lobbingowi, wprost sugerując, kto jest zainteresowany zablokowaniem podwyżki – producenci wódki, którzy rozpijają społeczeństwo i prowadzą do strat sięgających rocznie 180 mld zł. To jedna trzecia całości pieniędzy, które państwo zbiera z podatków.

CZYTAJ TEŻ:

wyższe podatki

Droższy alkohol w Polsce: czy to dobra droga?

W tej dyskusji wszyscy mają trochę racji, ale nikt nie mówi całej prawdy. Branża ma rację, że wyższa akcyza przy słabej egzekucji może nakarmić szarą strefę. Rząd ma rację, że alkohol jest problemem zdrowotnym i powinien być mniej dostępny ekonomicznie. Eksperci zdrowia publicznego mają rację, że największy rachunek płacimy nie przy kasie, lecz w szpitalach, rodzinach i gospodarce.

A podatnik? Podatnik powinien domagać się nie tylko wyższych albo niższych stawek, ale sensownego systemu, który z jednej strony ogranicza realny dostęp do alkoholu, z drugiej strony pokazuje ludziom, że nadużywanie alkoholu to zło, a z trzeciej podwyższa cenę tego nadużywania. Nie ma co udawać, że akcyza załatwi wszystko.

CZYTAJ TEŻ:

wino inwestycyjne

zdjęcie tytułowe: Coleur/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
111 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
25 dni temu

Jak dla mnie, akcyza na alkohol mogłaby wynosić nawet 100%, to zwykła trucizna.

Admin
24 dni temu
Reply to  Marek

Ale dobre wino to też alkohol ;-). No i chyba jest spór czy mała ilość wina nie jest jednak dobra dla zdrowia. Bo dla samopoczucia na pewno, o ile ktoś lubi i kończy na jednej lampce 😉

Henryk
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nawet na jednej lampce te 100% nie zrobiłoby znaczenia, a jeśli kogoś stac na naprawdę drogie wino którego podwyżka lampki o te 100% bylaby juz znaczaca, to ktoś taki nie zwrocilby na to uwagi.

Admin
24 dni temu
Reply to  Henryk

Tak, aczkolwiek jak ktoś pije wino na lampki, a nie na butelki, to już jest poza obszarem, w którym powinno działać ograniczenie dostępu do alkoholu

Luigi
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Każda dawka alkoholu jest kancerogenna.

Jedna lampka, dzień w dzień to też objaw alkoholizmu. To nie tak że jak się pije wino za 500zł za lampkę to się uzależnić nie da. Zazwyczaj jest się tak zwanym wysoko funkcjonującym alkoholikiem.

Piszę ten komentarz w kraju w krórym sprzedaje się około 4 milionów małpek dziennie

Admin
24 dni temu
Reply to  Luigi

Tak, pewnie ma Pan rację, że nawet od wina po 500 zł za lampkę można się uzależnić, ale raczej trudno będzie wygenerować z tego problem społeczny ;-).
Ja piję w zasadzie tylko wino, ale rzeczywiście nie codziennie, tylko pewnie lampkę, czy dwie raz na dwa tygodnie. I to chyba jest jedyny w miarę rozsądny wariant konsumpcji alkoholu. Być może w takich dawkach to też jest trucizna, ale z drugiej strony – pobudza krążenie, więc ma też zalety.

Rafał
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pobudza krążenie to regularny rower czy bieganie, a nie lampka wina co dwa tygodnie. Sporu już na ma, każda ilość alkoholu szkodzi.

Admin
24 dni temu
Reply to  Rafał

W porządku, ale jestem podrażniony i w związku z tym idę się napić ;-))). Proszę mi nie mówić czy mam o coś spór czy nie ;-))

Marek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

I tak za dużo

Xxx
24 dni temu
Reply to  Luigi

„Każda dawka alkoholu jest kancerogenna.”
Tak samo jak każdy dzień życia jest kancerogenny.

Marcin
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Już dawno tą tezę obalono Panie Marku. Alkohol to trucizna. Koniec. Kropka.

Admin
24 dni temu
Reply to  Marcin

o to sprawa jasna. Podatki powinny być takie, żeby społeczeństwo nie dopłacało do tego, że ktoś się truje.

Halina
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

„Dobre wino” to też trucizna. 🙂

Korsarz
25 dni temu

Niedawno oglądałem materiał o tym że pokoleniu Z nie chce się nawet pić wódki, więc żadne pro zdrowotne podwyżki akcyzy nie są potrzebne. A jeśli miałyby finansować służbę zdrowia to na chwilę obecną raczej w takim sensie że sfinansują przesiadkę lekarzy z Porshe do Lamborghini. Dlatego będę kibicował prezydentowi w wetowaniu.

Admin
24 dni temu
Reply to  Korsarz

Tak, młodzież teraz uprawia sport i trzyma dietę, a to się słabo łączy z alko.

Rafał
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak to się ma do tego, że wśród młodzieży jest rekordowa nadwaga i otyłość?

Admin
24 dni temu
Reply to  Rafał

No właśnie, to jest chyba większy problem. Podniósłbym 10-krotnie akcyzę na energetyki, colę.

Mariusz
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Maćku, proszę wreszcie okiełznać ten logiczny chaos: czy młodzież trzyma dietę, czy nie? Oczywiście casus Dawida „Mam to w d****” Kasprzyka i sytuacji w NFZ Panu nie przeszkadza – w końcu polityczny parasol ochronny rozpostarty przez partię rządzącą i jej charyzmatycznego lidera skutecznie zwalnia z moralności. W tej całej intelektualnej farsie najbardziej intryguje mnie jednak paradoks, że Pan – rzekomy miłośnik liczb, będący już w wieku podeszłym, żeby nie powiedzieć starczym – nie potrafi skalkulować jednego: to właśnie Pan – z czystej statystyki (oraz, notabene, ogromnej nadwagi) – jako pierwszy trafi na SOR, stając się zakładnikiem systemu, którego tak… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Mariusz

Panu się wszystko kojarzy z Kacprzykiem ;-).
Nie bronię żadnego systemu, tylko zdrowego rozsądku 😉

Miguel
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale wielu nie ma problemu z połączeniem tego z paleniem

Halina
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak. I vaporyzują wszystko. Ciągną jak smoki, z jednej strony żabki tradycyjne pijaki a z drugiej rozkrzyczana młodzież vaporyzujaca i zapijajaca energetykiem + jakaś podła szama. Po 23 od tytoniu człowiek tak nie krzyczy jednak. Mam żabkę pod oknami i widzę u tej trzeźwej młodzieży niezłą szajbę.

Admin
22 dni temu
Reply to  Halina

Wiadomo, są używki bardziej i mniej dolegliwe dla otoczenia. Tymi bardziej dolegliwymi trzeba się pewnie bardziej zająć

Xxx
21 dni temu
Reply to  Halina

A nie jest tak, że to co widzisz to nietrzeźwa młodzież?
Bo wiesz, to nie jest tak, że to pokolenie nie pije tylko, że statystyczny odsetek pijących jest niższy.

Jurek
24 dni temu
Reply to  Korsarz

To nie jest tylko kwestia wódki, ale alkoholu jako takiego. W takich Niemczech upadają przez to niektóre browary.

Xxx
21 dni temu
Reply to  Korsarz

„Niedawno oglądałem materiał o tym że pokoleniu Z nie chce się nawet pić wódki,”
Dziwna konstrukcja zdania. „Nie chce się nawet pić wódki” brzmi jak „nie chce się nawet pracować fizycznie” i sugeruje jakby stare pokolenia alkusów jakoś potrafiły się zaangażować i wykonywały tę potrzebną czynność picia wódki, a młodym to się nie chce. Chyba raczej chciałeś napisać, że oglądałeś materiał o tym, że pokolenie Z znalazło sobie inne narkotyki juz alkohol przy których dobrze się bawią.

Tomek
25 dni temu

Niezależnie od wyliczeń wydaje się że ograniczenie (i to duże) punktów sprzedaży alkoholu to podstawa. Dziś alkohol w PL moźna kupić właściwie wszędzie. W której części jakiegokolwiek miasta czy miasteczka by się nie było to „punkt dostępu” praktycznie zawsze jest w zasięgu wzroku. Do tego zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych (kto to wogóle wymyślił) i ograniczenie sprzedaży w marketach do alkoholi miękkich (tak jak było kilkanaście lat temu, mało kto o tym pamięta). A to tylko podstawa. I nie, wcale nie chodzi o osoby uzależnione bo one alkohol wykopią spod ziemi i dlatego kwalifikują się do leczenia. Chodzi o tych… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  Tomek

Tak, to jest dobry pomysł. Na stacjach benzynowych w ogóle zakaz, w sklepach spożywczych – tylko niektóre, w sklepach alkoholowych – tylko do 22.00. Plus zakaz reklamy jakichkolwiek marek, które mają wersję alkoholową. I wtedy można jeszcze dołożyć wyższą akcyzę, bo wtedy zadziała cały komplet

Henryk
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak jasne, a te punkty co teraz zyja ze sprzedazy alkoholu zaczna nagle zyc z dobrego slowa czy sie pozamykaja? Rozumiem jakies alko24 ale stacje? Tylko niektore spozywcze? Ktore? Parzyszte, nieparzyste, wieksze, mniejsze? Pijak jak bedzie chcial kupic to i tak kupi, 300 lat historii tego dowodzi, a mlodzien to predzej w maryske i inne dragi idzie niz wodka sie emocjonuje.

Admin
24 dni temu
Reply to  Henryk

Nie ma Pan racji. Im bardziej się trzeba spocić, żeby móc kupić, tym więcej osób będzie odpadało w preselekcji. Na stacjach paliw powinien być zakaz 100%, w sklepach spożywczych tylko wino powyżej 100 zł za butelkę, a w sklepach alkoholowych sprzedaż tylko od godz. 16.00 do godz. 22.00 i zakaz powstawania takich sklepów w mniejszej odległości od siebie niż 5 km (albo w mniejszej odległości od zabudowań, niż 5 km ;-)). Do tego zakaz reklamy jakichkolwiek marek, pod którymi można kupić wyrób alkoholowy (czyli nie ma reklamowania piwa 0% pod taką samą lub podobną marką, pod jaką występuje piwo „oprocentowane”)… Czytaj więcej »

Gregory
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli Pan Redaktor jest gotowy na stację benzynowe czynne 8-20?

Admin
24 dni temu
Reply to  Gregory

Zaręczam Panu, że nie każda stacja paliw żyje wyłącznie ze sprzedaży alkoholu 😉

Gregory
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Każda nie, ale będzie ich po prostu mniej… nie znaczy to wcale, że po 20 będzie można zatankować dopiero w Mławie 🙂

Admin
24 dni temu
Reply to  Gregory

Trudno. Jeśli dzięki temu nie będzie trzeba płacić 80 mld zł rocznie za leczenie konsumentów tego gówna (wódki, nie benzyny ;-)), to jestem w stanie z tym żyć ;-).

Halina
23 dni temu
Reply to  Gregory

Mieliśmy umrzeć bez handlu w niedzielę. Przystosowaliśmy się. Robimy większe zakupy w sobotę.

Admin
22 dni temu
Reply to  Halina

Aczkolwiek to zniszczyło wiele lokalnych sklepów i przerobiło je na fran… tfu, niewolnicze obozy pracy „Żabka”. Niekorzystne efekty uboczne są potężne

Tomek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie tak. Dostępność zawsze sprzyja konsumpcji. A ci którzy tak nie uważają niech odpowiedzą sobie na pytanie czy gdyby narkotyki były legalne i można by je kupić w ładnym opakowaniu w każdym sklepie to zażywanie narkotyków by wzrosło czy spadło. Odpowiedź jest oczywista, zdecydowanie by wzrosło bo wiele osób kupiło by je z ciekawości stojąc w kolejce do kasy, a następnie część z nich by się uzależniła i stała narkomanami.

Admin
24 dni temu
Reply to  Tomek

No właśnie, dobry przykład z narkotykami

Sylwester
24 dni temu
Reply to  Tomek

Czyli skoro alkohol bezapelacyjnie jest narkotykiem i jest dostępny w ładnym opakowaniu w prawie każdym sklepie, to powinno się go zlikwidować w całości?
Ile osób kupuje alkohol z ciekawości? Czy są w ogóle takie osoby, które tak naprawdę ulegają presji środowiska, tylko tłumacząc, że „chciały spróbować”?
Powyższa teza jest naciągana i niepodparta jednoznacznymi dowodami.

Tomek
24 dni temu
Reply to  Sylwester

Ale przecież nikt nie chce likwidować alkoholu (zresztą to nie możliwe). Mówimy o ograniczeniu dostępności, która to dostępność w ostatnich kilkunastu latach stała się przeogromna ! A nerwowość jaką wywołał ten temat tylko potwierdza ile osób ma problem alkoholowy, ale nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy.

Halina
23 dni temu
Reply to  Tomek

Ja bym chciała zlikwidować. Że dwa pokolenia musiałyby uczyć się żyć od nowa a potem już by poszło z górki.

Admin
22 dni temu
Reply to  Halina

Trzeba by trochę długo czekać 😉

Tomek
24 dni temu
Reply to  Henryk

No to się pozamykają. Przecież to sprzedawcy trucizny.

Miguel
24 dni temu
Reply to  Henryk

Każda Żabka sporo zarabia na alkoholu, więc lobbing pewnie byłby niemały

Admin
24 dni temu
Reply to  Miguel

Oj tak. A tam amerykańskie fundusze, więc w ruch poszłaby ambasada 😉

Stef
24 dni temu
Reply to  Tomek

Po powrocie do Polski
1. Żabka co 300 metrów
2. Apteki wszędzie.
3.male sklepiki typu alkohol 24/7 na każdym osiedlu
Ale
1. Olbrzymia ilośc smaków piwa i wina 0%

Freak
24 dni temu
Reply to  Tomek

Jeśli Pan nie jest w stanie zatankować samochodu i nie kupić alkoholu to ma Pan ewidentny problem. Tak samo w markecie idzie Pan po chleb i nie jest w stanie nie kupić.

Gregory
24 dni temu
Reply to  Freak

Rozumiem, że pojęcie wolności wyboru nie przyjęła się u Ciebie?

Freak
24 dni temu
Reply to  Gregory

Właśnie wolność wyboru polega na tym, że mogę kupić alkohol lub nie. Kapitan państwo oczywiście „wie ” lepiej o ogranicza, godziny , miejsca itp. dla mnie to reżim a nie wolność

Admin
24 dni temu
Reply to  Freak

Dopóki to państwo pokrywa koszty Pańskiego ewentualnego pijaństwa – ma prawo ograniczać. Jeśli państwo pozwoli Panu zdychać pod mostem jeśli popełni Pan w życiu błąd lub zrobi głupotę – wtedy nie sądzę, żeby chciało Panu cokolwiek ograniczać.

Freak
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Szanowny Panie. Jednak złapałem Pana na kłamstwie. Dane biorę z AI
Wszystko jest podawane rocznie
Wpływy do budżetu państwa
Wyroby tytoniowe= 24/25 mld. zł ( akcyza)+ 9-10 mld zł (VAT ) = 33/34 mld złotych
Alkohol = 14/15 mld zł (akcyza)+19/21 mld zł ( VAT + małpkowe )= 33/36 mld złotych
Wszystko razem = 68/71 mld zł
Teraz koszt opieki medycznej
Palenie tytoniu= 18 mld zł
Alkohol 16/24 mld zł
Razem 34/42 mld zł
Teraz proszę tutaj odpowiedzieć do czyjego leczenia dokłada państwo skoro widzimy ewidentną nadwyżkę?

Admin
24 dni temu
Reply to  Freak

Jeśli dla Pana AI jest wyrocznią, to mogę tylko współczuć. W artykule są dane z dwóch renomowanych badań naukowych, z którymi można się zapoznać i ocenić ich metodykę. A Pan jako przeciwwagę do nich próbuje tu podrzucić jakiś bełkot czatbota? I jeszcze śmie Pan w oparciu o ten bełkot zarzucać komuś kłamstwo? Bądźmy poważni ;-). Nie jestem w stanie zniżyć się w dyskusji do takiego poziomu merytorycznego 😉

Tomek
24 dni temu
Reply to  Freak

Ja nie mam z tym problemu, ale denerwuje mnie że muszę płacić na tych którzy mają. Poza tym abstrahując już od pieniędzy to koszty społeczne alkoholu są gigantyczne.

Gregory
24 dni temu
Reply to  Tomek

Zyski też wcale niemałe. A jak Polacy zaorają swój przemysł spirytusowy, to rynek próżni nie znosi…

Stef
25 dni temu

Abstra(chuj) ąc od podatków. Polska jest jednym z krajów w ktorym mamy najwięcej piw win i innych „alkoholi” 0%.

Admin
24 dni temu
Reply to  Stef

A jaki z tego wniosek wypływa? 😉

Stef
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To raczej skutek tego ze Gen Z odwraca sie od alkoholu i koncerny to widzą. Nic tylko się cieszyć że kolejne pokolenia widzą inny sposób spędzania czasu wolnego niz przy alko.

Admin
24 dni temu
Reply to  Stef

Tak. Nie wolno osłabiać ich motywacji. Chociaż zamieniają to coraz częściej na toksyczne diety pudełkowe 😉

Luigi
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Oo to ciekawe z tymi dietami, podrzuci Pan coś?

Ja gotuję sam, ale bardzo często słyszę argument że za dzienną cenę diety pudełkowej nie da się zjeść samemu(!), abstrakcja.

Poza tym przecież mając dużą skalę dostawca cateringu ma lepsze ceny bo zamawia w hurcie więc różnica idzie na podniesienie jakości 😂

Ta, bankowo zysk idzie w podniesienie jakości a nie marketing, dywidendę czy zwiększenie marży na tak konkurencyjnym rynku

Admin
24 dni temu
Reply to  Luigi

Oszukują na składzie oraz jest domniemanie, że jak to jedzenie jest w tych wypraskach plastikowych, to staje się rakotwórcze.

Sylwester
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To domniemanie póki co jest dalekie od udowodnienia, a co więcej, są wyniki badań, które wskazują, że plastik nie przenika do żywności, o ile jest to faktycznie plastik przeznaczony do żywności oraz stosuje się go zgodnie z przeznaczeniem np. nie wkładając do mikrofalówki lub piekarnika.
Z pewnością lepsze byłyby opakowania szklane, ale ich cena jest wyższa niż koszt żywności w daniu.

Admin
24 dni temu
Reply to  Sylwester

Nie wiem, widziałem kiedyś badania, z których wynikało, że jedzenie przechowywane przez kilka godzin w takim opakowaniu staje się rakotwórcze. Nie pamiętam czy to z powodu plastikowych opakowań, ale wydaje mi się, że nie ma innego logicznego rozwiązania

Luigi
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Wniosek jest taki ze koncerny alkoholowe wyłapały trend odwrotu części społeczeństwa od alkoholu i zaadresowały tą część rynku.

Szkoda tylko że w dużej mierze zaadresowały wrzucając w swoje produkty po 3 łyżki cukru na 100ml

Admin
24 dni temu
Reply to  Luigi

Tak, zamieniają jedną truciznę na drugą

Halina
23 dni temu
Reply to  Luigi

Ja mam jedno pytanie. Czemu to musi być piwo, wino wódka? Przecież to może być sok owocowy, napar. A jednak usiluje się utrzymać nazwę. Moim zdaniem to zwykła możliwość rozszerzenia reklamy przy pomocy No alco.

Luigi
22 dni temu
Reply to  Halina

Bo nie chcesz zrobić rozspójnienia produktowego. Konwersja z 0% na ten sam produkt z alkoholem jest łatwiejsza niż z soku na %. Więc to darmowa reklama, jak i tak zwany „gateway’, brama wejściowa do potencjalnej konsumpcji.

Kiedyś była afera jak Lidl chciał wprowadzić konieczność legitymowania przy zakupach bezalkoholowych, tłumacząc to skądinąd słusznie – w ten sam sposób jak ja powyżej. Finalnie się z tego wycofali.

Krzysztof
24 dni temu

Prezydent obiecał ze nie podpisze podniesienia żadnych podatków..
Narod mu wierzy.

Admin
24 dni temu
Reply to  Krzysztof

Prezydent sobie wybiera obietnice, których się trzyma, w tym przypadku rząd chyba podrzuca mu to specjalnie, żeby móc powiedzieć, że rozpija naród i dał się kupić producentom wódki 😉

Gregory
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Co ciekawe, Mentzen też rozlicza prezydenta mocno wybiórczo z podpisane publicznie deklaracji 🤣

Admin
24 dni temu
Reply to  Gregory

No właśnie, już się nie domaga spotkań z branżą krypto 😉

Paweł Jarczyk
24 dni temu

Buteleczka wina wchodzi do prawdziwego spagetti bolognese… dusi sie 10h z mięskiem 🙂 mniam
PS wiadomo offtopic bo to blog finansowy -> ale ludzie myślą w większości że spagetti bolognese to pomidory z mielonym miesem… a tak nie jest, przygtoowanie tej potrawy to wiele godzin i odpowiednie przypalenie miesa, seler naciowy wchodzi, marchew… to potrwawa w sporej części warzywna prawdziwe bolognese… oczywiscie krowa dojrzewająca mięsko lub kiszone wchodzi do tego

Admin
24 dni temu
Reply to  Paweł Jarczyk

I teraz – ponieważ to blog finansowy – należy zapytać: ile takie prawdziwe spaghetti bolognese kosztuje? 🙂

Pawel
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Butelka wina 25zl, krowa dojrzewającą pl kilo mielona 80zl, seeker naciowy, marchew pomidory : 30 zł, makaron pół kilo 5zl, przyprawy, czyli bez mediów 140zl dla 2 dorosłych i 3 małych dzieci

Halina
23 dni temu
Reply to  Pawel

Jeśli upieramy się nawiązywać do krowy to są to zwłoki krowy a nie żadna dojrzewająca krowa. I tak, jem mięso ale nie lubię obłudy.

Freak
24 dni temu

Ja po prostu nie mogę doczekać się końca/zawieszenia wojny na Ukrainie. Wy sobie tu planujcie wpływy do budżetu, a ja chętnie zobaczę co z tego wyjdzie jak Ukraińcy zaczną kursować co weekend. To samo z papierosami . Po prostu albo reżim przestanie się wtrącać do życia ludzi albo upadnie. Ludzie tu nie będą niczego bronić. I to nie jest wojna o alkohol i papierosy, to jest tylko jedna z wielu dziedzin do którego system wszedł za bardzo.
Ps. Ja kupuję alko za granicą 🙂. Tyle co pije to aż świat , a jak fajnie smakuje widząc że nie wspieram reżimu.

Admin
24 dni temu
Reply to  Freak

W porządku, możemy się tak umówić. Ale jednocześnie niech ludzie, którzy mają marskość wątroby, albo inne choroby wynikające ze spożywania alkoholu nie obciążają mnie swoim leczeniem. Albo niech płacą jakieś specjalne ubezpieczenie, albo niech umierają pod mostem.

Freak
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Taki mamy system ubezpieczeń społecznych. Wszyscy składamy się do jednego worka. Proszę zobaczyć ile podatków jest w alkoholu i papierosach. Powinno być VAT i reszta na służbę zdrowia. Jednak idąc pana pomysłem to np. narciarze powinni płacić dodatkowe ubezpieczenie bo to ryzyko kontuzji na stoku rośnie. Takich przypadków mogę wymieniać cały dzień i dojdziemy do absurdu.
Równie dobrze inne dziedziny życia w Polsce możemy tak rozliczać np. komunikacja miejska – kto korzysta niech płaci, kluby sportowe utrzymywane z budżetu miasta, autostrady.

Admin
24 dni temu
Reply to  Freak

No tak, jeśli państwo ma Panu niczego nie ograniczać, to te wszystkie rzeczy powinny być dodatkowo ubezpieczane

Ppp
24 dni temu

Podwyżka cen ZAWSZE szkodzi, jak nie na jedno, to na drugie. Pijący „od święta” podwyżkę zignoruje. Pijący często albo ucieknie do szarej strefy, albo będzie oszczędzał na czymś innym, co może być jeszcze bardziej szkodliwe, jeśli zrezygnuje z czegoś wartościowego. Ciekawe, dlaczego ta trzecia opcja jakoś nigdy nie jest rozpatrywana? Zatem nie tędy droga. – – – Dziwi mnie też ciągłe wracanie do kwestii reklam alkoholu – nie pamiętam już, kiedy ostatnio widziałem reklamę alkoholu poza samym stoiskiem alkoholowym w hipermarkecie. Nienawidzę reklam, więc bym pamiętał, gdybym je widywał, a pamiętam je z lat 90-tych XXw. Podobno ukarali jakiegoś influencera… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  Ppp

Właśnie tędy droga. Zakaz reklamy, ograniczenie sprzedaży, podatki x10. Nie mam zamiaru płacić za leczenie uzależnionych od tego gówna.

Radek
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A płaci pan za nich? wiemy coś więcej jak obliczono koszty? Naduzywanie alko dotyczy raczej niższych warstw społecznych, więc utracone wpływy do budżetu przy wcześniejszym zgonie nie są duże. Są koszty leczenia, ale są też niewypłacone emerytury. Zamiast skoku na kasę wszystkich by łatać dziurę budżetową (i nieudolne rządy), lepiej jest przeprowadzić uderzenie celowane. Kara za jazdę po pijaku powinna odpowiednio proporcjonalnie pokryć koszty alkomatów i spraw sądowych. Kara za darcie pijackiej mordy na mieście też pomoże utemperować odpowiednio tych, którzy mają problem. a może zakaz picia alkoholu przy okazji imprez sportowych? Dlaczego mecz reprezentacji nie skupia się tylko na… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  Radek

Dane z tych raportów są dość dobrze policzone. Jeden z nich bardzo dokładnie sam kiedyś czytałem, przygotowując się do jakiegoś programu telewizyjnego i nie znalazłem tam większych niedoróbek, czy błędów w założeniach. Oczywiście działania punktowe też są dobrym pomysłem, co nie zmienia faktu, że problem trzeba też ogarniać systemowo

Яцек
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli podatki x10, to musiałby Pan w ogóle zrezygnować z kupna, aby nie płacić. Jako wytwórca nalewek alkoholu kupuję dużo, a piję mało. Nie dostałby Pan mojego głosu, gdyby to był polityczny postulat 😉

Admin
23 dni temu
Reply to  Яцек

Domyślam się, ale proszę pamiętać, że kara za grzechy i tak przyjdzie 😉

Яцек
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlatego nie wspieram nawet tzw. mniejszego zła.

Ppp
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie zwrócił Pan uwagi na problem odróżniania, co jest reklamą, a co nie jest. Z mojego punktu widzenia reklam alkoholu praktycznie nie ma, przy czym nie uważam, by jakikolwiek film pokazujący picie alkoholu był reklamą – podałem przykłady, gdzie alkohol leje się strumieniami, ale to nie jest reklama. — Pisząc „nie mam zamiaru” wyraża Pan swoją WOLĘ, ale rozważając problem, należy się bardziej opierać na faktach. A te są takie, że podwyżka cen prowadzi do szarej strefy i oszczędzania na czymś innym, co może powodować szkody poboczne. Oczywiście podwyżka cen może zniechęcać tych, co jeszcze nie piją, ale problemem są… Czytaj więcej »

Admin
23 dni temu
Reply to  Ppp

Ja tam reklamy alkoholu widzę na każdym rogu. Proszę spojrzeć na restauracyjne parasole

Marek
24 dni temu

Dla trucizny 1000% akcyzy

Admin
24 dni temu
Reply to  Marek

Tylko że warto też zrobić taką stawkę dla cukru i soli (czipsy, energetyki, słone przekąski). Oj, byłyby demonstracje uliczne, większe niż po wprowadzeniu diety planetarnej 😉

Gregory
24 dni temu
Reply to  Marek

Branża przemytników lubi to… lata 90 wieku – to były czasy…

Admin
24 dni temu
Reply to  Gregory

Teraz jest lepsza technologia po stronie tzw. organów, więc chyba już nie wygląda to jak w serialu „Ekstradycja” 😉

Jurek
24 dni temu
Reply to  Gregory

Po co przemytnicy jak mamy Schengen ?
Samochodem można przewieźć legalnie 110 litrów piwa…

Admin
24 dni temu
Reply to  Jurek

Mówi Pan, że dzięki Schengen udało się zlikwidować przestępczość?

Gregory
24 dni temu
Reply to  Jurek

110 litrów to jednak detal, po wprowadzeniu restrykcji, na które licytują się rozemocjonowani uczestnicy dyskusji, alkohol będzie znów płynąć do Polski cysternami

Яцек
23 dni temu
Reply to  Marek

Czyli na gównianej jakości żywność także?

Loki
24 dni temu

Kontrolowane przez panstwo sklepy z mocnymi alkoholami jak w skandynawii, czynne 10-17 w tygodniu. Zakaz sprzedazy na stacjach benzynowych, bo to juz jest kpina żeby coś co ma sie kojarzyc z tankowaniem samochodu kojarzyło się z dostępnością alkoholu 24/7. A w marketach czy innych żabkach dostępne jedynie tzw. „sikacze”, czyli słabe trunki w odpowienio wysokich cenach. Tylko do takich zmian trzeba mieć jaja, a nie udawać że sie cokolwiek robi.

Admin
24 dni temu
Reply to  Loki

Good idea

Radek
24 dni temu
Reply to  Loki

czynne 10-17? czyli tylko dla bezrobotnych meneli i ludzi z nocnej zmiany?
skąd takie preferencje?

Xxx
23 dni temu
Reply to  Radek

Nie, dla ludzi którzy potrafią planować swoje życie dalej niz na 5 minut do przodu.

Gregory
24 dni temu
Reply to  Loki

U Turka bez problemu kupisz, co potrzebujesz. Kto był, ten wie…

Piotr Ja
24 dni temu

Bzdury. Ograniczanie sklepow, godzin sprzedazy, podnoszenie cen aby miec jeszcze wiecej pieniedzy na rozp… To wszystko traktowanie obywateli jak dzieci, ktore musza codziennie czytac kartke z tym co wolno, a czego nie. A juz najzabawniejsze jest to, ze to wlasnie suweren sam przyklaskuje tego typu pomyslom, tj. cieszy sie z kolejnych potencjalnych podwyzek i ograniczen. Wrecz o nie prosi. No i te madrosci w stylu “ja nie pije, to moze to kosztowac X razy wiecej”. A ja nie jezdze autem, to drogi moga byc dziurawe. A ja nie latam samolotem, to bilety moga byc po 10 tysiecy. A ja nie… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  Piotr Ja

Wie Pan, jeśli nie jestem totalnie uzależniony, to jest różnica, czy najbliższe alko mogę kupić w Żabce na rogu za 10 zł, czy muszę pojechać 5 km i zapłacić 50 zł. Człowiek jest istotą leniwą i przeważnie racjonalną. Jak się mu ustawi wysoki płot, to się zastanowi czy mu się chce skakać.

Gregory
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie, Panie Redaktorze, Pan zapuka pod siódemkę i kupi Pan, co akurat potrzeba…

Admin
23 dni temu
Reply to  Gregory

Chyba, że pod siódemką towaru nie będzie, bo „nie dowiozą”, gdyż specjalne pelengatory wykrywające kontrabandę będą skutecznie monitorowały okolicę ;-). Za 80 mld zł można zrobić dużo dobra w walce z przestępcami – przemytnikami. A po zaostrzeniu kar do 25 lat więzienia za znalezienie przy delikwencie butli i publicznej chłosty – myślę, że problem zniknie. Trzeba tylko bandytów wziąć krótko za mordę. Najpierw bandytów produkujących alkohol, a potem tych, którzy go rozprowadzają.

Яцек
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Za 10 złotych to raczej jest łajno, a nie wino.
Idźmy za ciosem i zajmijmy się szkodliwym hazardem. Kupony Lotto obłożyć nie 25‰ a 2500% dopłatą na promocję sportu!

Admin
23 dni temu
Reply to  Яцек

A tak, też jestem za

Яцек
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

„Maciek, ja tylko żartowałem” 😀

Admin
22 dni temu
Reply to  Яцек

🙂

Xxx
23 dni temu
Reply to  Piotr Ja

„To wszystko traktowanie obywateli jak dzieci, ktore musza codziennie czytac kartke z tym co wolno, a czego nie.”
A jakie masz dowody na to, że obywatele inni niż ja to nie dzieci, które ciągle trzeba nadzorować i wytyczać im granicę? Bo ja na każdym kroku widzę jacy zdziecinniali jesteście.

lichośpi
23 dni temu

Już dawno dodatkowa część składki zdrowotnej powinna być wpliczona w cenę alkoholu, fajek, energetyków i tym podobnych. przeciez leczenie tej głupoty kosztuje i lepiej aby zainteresowani konsumpcją pokrywali to z własnej kieszeni. alkoholu raczej nie pije się co dzień. przynajmniej normlani ludzie tego nie robią a jak robią to w małych ilościach albo są po prostu uzaleznieni i powinni płacić za skutki własnej głupoty

Xxx
22 dni temu
Reply to  lichośpi

No ale jak był pomysł żeby kazać wszystkim płacić elektronicznie i żeby rzadowe agencje na podstawie paragonów oceniały czy twoje dieta nie ma za dużo mięsa, cukru, niskiej jakości żywności, to protestowaliście właśnie podając za przykład to że zaraz ktoś wpadnie na pomysł żeby tym gorszym naliczać dodatkowe opłaty za źle prowadzenie się.
Problemy trzeba rozwiązywać całościowo, a nie punktowo. I wzywam do wiekszej stabilności w zeznaniach.

Admin
22 dni temu
Reply to  Xxx

O właśnie, paragon prawdę Ci powie

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu