Po raz pierwszy w ponad 20-letniej historii polskich funduszy inwestycyjnych klienci jednego z nich otrzymali do kieszeni regularną dywidendę. I to całkiem pokaźną – wyniosła aż 4,7% zainwestowanych przez każdego z klientów pieniędzy! Tymi szczęśliwcami są posiadacze udziałów w funduszu BPH Dywidendowy, jedynego polskiego funduszu mającego „dywidendową” konstrukcję. Tutaj jest strona tego funduszu, możecie go sobie obejrzeć z bliska :-).

Fundusz został powołany rok temu z zamiarem inwestowania akcje najlepszych, najbardzej stabilnych polskich firm wypłacających dywidendy. Funduszy o takim profilu działa na naszym rynku już ponad 20, ale ich klienci nie dostają żadnych dywidend. Jeśli do funduszy wpływają pieniądze od jakiejś spółki, to po prostu zwiększają one zysk funduszu – czyli klienci widzą nieco wyższy wzrost jednostek uczestnictwa, ale nie dostają do ręki żywej gotówki.

BPH Dywidendowy jest pierwszym funduszem, który zrobił w tej dziedzinie wyłom i – owszem – najpierw dolicza otrzymane dywidendy do swoich wyników, ale potem… rozdaje je ludziom. Wysokość wypłacanych przez fundusz udziałów w zysku nie zależy bezpośrednio tylko od tego ile pieniędzy zainkasuje on z dywidend os spółek. Na wypłaty dla uczestników może iść także część lub całość zarobku z innych transakcji, np. ze sprzedaży akcji.

Jednak tegoroczna, pierwsza w historii, wypłata jest bardzo bliska pod względem wartości przeciętnej stopie dywidendy, którą otrzymują udziałowcy spółek dywidendowych. Licząc w wartościach nominalnych na każdą jednostkę uczestnicwa funduszu przypada 6,1 zł dywidendy. W przypadku osób, które mają najmniej udziałów w BPH Dywidendowym (na tyle mało, że w ich przypadku dywidenda nie przekracza 100 zł) zamiast przelewu na konto nastąpi dopisanie do konta dodatkowych jednostek uczestnictwa.

Jaki sens ma wypłacanie przez fundusz inwestycyjny dywidendy swoim udziałowcom? Moim zdaniem ogromny, zwłaszcza w takim kraju jak Polska, w którym wszyscy kurczowo trzymają się banku jako jedynie słusznego miejsca lokowania oszczędności. Fundusze inwestycyjne są postrzegane jako trudne, tajemnicze i podejrzane. Trzeba powierzyć pieniądze jakimś „kolesiom”, którzy najpewniej będą nimi „grali” na giełdzie i mogą wszystko stracić.

A zamiast potwierdzenia założenia lokaty klient dostaje jakieś „jednostki uczestnictwa”, których powrotna wymiana na żywy pieniądz może się odbyć po bliżej nieznanym kursie. Każdy by się wystraszył, prawda? Dlatego upodobnienie się przez fundusz inwestycyjny do banku i wypłacanie klientom kilkuprocentowej dywidendy, odpowiednika odsetek od depozytu, może otworzyć na inwestowanie w funduszach miliony nowych klientów.

Czytaj też: Idą duże zmiany dla naszych oszczędności! Nie daj się zaskoczyć

Czytaj też: Jak spać spokojnie i wykręcać zyski trzy razy większe, niż w banku?

Na całym świecie inwestowanie dla dywidendy jest niezwykle popularnym sposobem na pomnażanie wartości posiadanego kapitału. Podczas gdy „normalne” akcje są bardzo wahliwe, spółki dywidendowe to przeważnie „spokojne przystanie”, których ceny akcji zmieniają się w dużo mniejszym stopniu, zwłaszcza patrząc w perspektywie kilku, kilkunastu lat.

Kto ma udziały w spółkach dywidendowych, ma więc coś w rodzaju „bankowego depozytu”, zaś wypłacane co roku dywidendy są ekwiwalentem „odsetek” od tego „depozytu”. Tyle, że dużo wyższym, niż prawdziwe odsetki bankowe, bo średnia stopa dywidendy w polskich warunkach wynosi 4% wartości akcji.

Zna ktoś standardowy depozyt bankowy, który tyle by płacił? Nie sądzę, żeby szybko udało się skłonić miliony Polaków do inwestowania dywidendowego na giełdzie, ale nie ma przeszkód, by upowszechniły się fundusze inwestycyjne, które będą w tym pośredniczyły, wypłacając klientom raz w roku dywidendy.

Dziś BPH Dywidendowy jest malutkim funduszem, ma zaledwie 16 mln zł aktywów. Ale wydaje mi się, że wielu osobom może przemówić do wyobraźni te 4,7% żywego dochodu, które można było osiągnąć bez umarzania jednostek uczestnictwa. Przy założeniu, że wartość udziałów w BPH Dywidendowym będzie przez cały czas stabilna, można sobie wyobrazić, że przy „zamrożonym” poziomie kapitału takie 4,7% rocznie mogłoby być bardzo sensowną opcją przechowywania kapitału.

Akurat tak się składa, że BPH Dywidendowy nie tylko wypłacił klientom pieniądze, ale i zwiększył wartość udziałów w ciągu roku o 22%. Pewnie nie zawsze tak będzie, ale na dziś uczestnicy tego funduszu są wygrani podwójnie – ich inwestycja „spuchła” i jeszcze dostali do ręki dywidendę. Obecnie najwięcej pieniędzy BPH Dywidendowy ma ulokowane w akcjach brytyjskim Royal Dutch Shell, czeskim CEZ oraz polskich spółkach Rokita i Rainbow (tak, w tym biurze podróży ;-)).

Oczywiście: nie ma róży bez kolców. Fundusz BPH Dywidendowy ma kilka wad. O jednej już wspomniałem – jest malutki i bardzo młody. Nie wiadomo jak zachowa się w gorszych czasach i jaką będzie miał wtedy politykę dywidendową (można sobie wyobrazić, że w przyszłości nie wypłaci dywidendy, żeby nie pogarszać swoich wyników).

Fundusz nie jest też tani. Pobiera 3,5% opłaty za zarządzanie (to bardzo dużo jak na zachodnie standardy w funduszach tego typu, zajmujących się długoterminowymi inwestycjami). Dopóki na giełdzie jest hossa nie jest to problemem – mają 22% zarobku można oddać te 3,5% zarządzającym.

Ale przy średniej rentowności inwestycji w spółki dywidendowe na poziomie 7-8% rocznie (niektóre statystyki mówią, że nawet 11%) ta opłata za zarządzanie może zacząć boleć. Do tego dochodzi jeszcze 2% opłaty manipulacyjnej na wejściu.

Czytaj: Chodzisz w marszach, donosisz do Brukseli i jeszcze ci mało? Oto prawdziwie „zdradziecka” inwestycja. I do tego chyba opłacalna 😉

Czytaj: Oto fundusze nastawione na płodność… własną. Wezmą prowizję jeśli…

Trzeba też zauważyć, że BPH Dywidendowy – choć jest jedynym polskim funduszem wypłacającym dywidendy – to nie jest jedynym dostępnym w Polsce tego typu funduszem. Nie tak dawno opisywałem w blogu fundusze o bardzo podobnej konstrukcji ze stajni Franklin Templeton. Tam dywidendy są wypłacane miesięcznie lub kwartalnie i nie są w ogóle uzależnione od tego czy fundusz otrzymał od spółek jakieś dywidendy. Po prostu uczestnikom należy się jak psu miska określony procent, tak jak na depozycie bankowym.

Jeśli do wypłaty tych zysków nie wystarczy zysków, to pomniejsza się kapitał funduszu (czyli inwestorom przekazuje się wszystko co fundusz wypracował i „zjada się” część jego kapitału). Taka konstrukcja mniej mi się podoba, niż oparta na przekazywaniu klientom dywidend otrzymanych od spółek, ale dla kogoś, kto chce mieć stały procent – jak w banku – i wierzy w długoterminową pomyślność rynku kapitałowego to też może być niezła opcja.

O LOKOWANIU OSZCZĘDNOŚCI W AKCJI „DYWIDENDA JAK W BANKU”. Od wiosny 2016 r. w blogu trwa akcja „Dywidenda jak w banku”, w której zdradzam sposoby na w miarę bezpieczne lokowanie oszczędności inaczej, niż tylko na depozycie bankowym. Zapisując się na newsletter akcji nie przegapicie żadnego z kolejnych tekstów, klipów wideo, webinarów, ani konkursów.

W akcji bierze też udział Longterm.pl, najstarszy stażem bloger zajmujący się inwestowaniem długoterminowym, a także Giełda Papierów Wartościowych oraz Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych i BPH TFI. Obejrzyjcie też jak – wspólnie z Longtermem – mierzyliśmy się z lękami związanymi z lokowaniem oszczędności, zwiedzaliśmy kasyno, udaliśmy się na ryby. Zabawne i pouczające.

ZOBACZ MOJE PROGRAMY WIDEO! Zapraszam do obejrzenia pierwszego sezonu tygodnika wideo „KASOWNIK SAMCIKA”. Jest tam o sprytnych sposobach na oszczędzanie, o studiowaniu, pracowaniu, zaciąganiu kredytu hipotecznego, o zakupach, kontach bankowych, ubezpieczeniach, lokatach, podatkach… Poza poradami w każdym wydaniu czerstwy żart prowadzącego :-)), ciekawostka o pieniądzach oraz finansowy trik Samcika. Zapraszam do obejrzenia wszystkich zeszłorocznych odcinków. Wkrótce kolejna seria! Subskrybuj kanał YouTube „Subiektywnie o finansach”!

Zapraszam też do obejrzenia spektakularnego cyklu wideo „OD OSZCZĘDZANIA DO INWESTOWANIA”. W ośmiu odcinkach realizowanych przy „wsparciu” wszystkich możliwych żywiołów opowiadam o tym, jak małymi krokami zabrać się do oszczędzania pieniędzy i co można zrobić, żeby namnażały się szybciej.

 

Share This

Zapisz się na mój newsletter

i otrzymaj prezenty

 

Zapisując się na mój newsletter otrzymasz kilka prezentów, a od czasu do czasu podeślę Ci najciekawsze wpisy na blogu.

Upewnij się, że nie przegapisz najciekawszym artykułów!

Gratulacje! Jesteś zapisany