24 listopada 2020

Strategia rządu walki z pandemią zdradza, na ile „wycenia” on każde uratowane życie. Prawie-lockdown do połowy stycznia, a potem „odmrażanie” turystyki i rozrywek

Strategia rządu walki z pandemią zdradza, na ile „wycenia” on każde uratowane życie. Prawie-lockdown do połowy stycznia, a potem „odmrażanie” turystyki i rozrywek

Rząd ogłosił dwa miesiące bolesnego pół-lockdownu oraz plan stopniowego „odmrażania” gospodarki w nadziei na to, że wiosną nadejdzie ratunek w postaci szczepionki. Przy okazji analizowania tego planu można ustalić, na ile rządzący „wyceniają” każde życie uratowane w czasie walki z epidemią

Premier Mateusz Morawiecki po raz pierwszy dał sygnał, że rząd ma jakąkolwiek strategię odmrażania i zamrażania gospodarki. Przedstawił bowiem plan działań na najbliższe aż dwa miesiące i to nawet w kilku wariantach. Na razie – o czym pisałem w poprzednim artykule – będziemy mieli zamknięte szkoły, hotele, restauracje, siłownie oraz kina i teatry, ale za to otwarte zostaną galerie handlowe.

Zobacz również:

Rząd będzie prawdopodobnie zniechęcał Polaków do podróżowania na święta Bożego Narodzenia oraz utrzyma zamknięte hotele również na Sylwestra. Już zapowiedziano „likwidację” ferii zimowych – przesunięto je dla całego kraju na jeden termin, zamykając jednocześnie wyciągi i hotele.

covid ile kosztuje życie

Mamy więc przed sobą dwa miesiące całkiem solidnego pół-lockdownu, w czasie którego zamknięte będzie wszystko poza sklepami i usługami. No, chyba że stanie się cud i liczba oficjalnie wykrywanych zakażeń zacznie spadać – wtedy jest możliwość, że kraj lub poszczególne jego regiony staną się strefami czerwonymi, żółtymi, a potem zielonymi.

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Dwa miesiące pół-lockdownu, a potem powolne „odmrażanie”

Kryterium przechodzenia między poszczególnymi stopniami obostrzeń ma być liczba oficjalnie wykrywanych zakażeń. Przykładowo strefa żółta (gdy średnia zachorowań z poprzedniego tygodnia wynosi 4.000-9.500 zachorowań dziennie) oznacza częściowe otwarcie szkół i restauracji, a także kin, hoteli i siłowni oraz pełne otwarcie sklepów.

A w strefie czerwonej (10.000-19.000 zachorowań dziennie) hotele i restauracje oraz siłownie będą zamknięte, ale kina i szkoły jeszcze częściowo otwarte, sklepy też. A powyżej 19.000 zachorowań dziennie będzie już narodowa kwarantanna, czyli zakaz wychodzenia z domu i zamknięte wszystko, łącznie z handlem.

Przy okazji objawienia tego planu rząd ujawnił, na ile tak naprawdę „wycenia” jedno uratowane w czasie pandemii życie. Każdy poziom obostrzeń wynika bowiem z określonej liczby oficjalnych zakażeń, na podstawie której można oszacować „prawdziwą” liczbę zakażanych wirusem osób (pięć-dziesięć razy tyle, ile „oficjalnych”) oraz liczbę osób, które umrą (ok. 0,5% zakażonych z trzytygodniowym przesunięciem.

Wiadomo więc, ile mniej więcej osób będzie umierało przy poszczególnych szczeblach obostrzeń, a z drugiej stronie można też próbować oszacować koszty dla gospodarki.

Wiemy na przykład, że pełna narodowa kwarantanna kosztuje mniej więcej 40-50 mld zł miesięcznie. Strefa czerwona (czyli z poważnymi zakazami, ale otwartym handlem i częściowo szkołami) to koszt 6-7 mld zł miesięcznie. Hotele, restauracje i branża eventowa oraz transportowa – to głównie one cierpią w tym wariancie.

Skoro więc wiemy, ile osób umiera na Covid-19 w sytuacji, w której Polska jest bardziej lub mniej „przymrożona”, możemy ustalić na ile rząd – określając poziom „przymrożenia” wycenia każde uratowane w czasie pandemii życie. To oczywiście rodzaj prowokacji intelektualnej, bo żaden, nawet najbardziej cyniczny i populistyczny rząd nie ma excela z „wyceną elektoratu”.

Czytaj też: Niewykluczone, że pojawią się w galeriach nowinki technologiczne, od których zrobi nam się nieswojo, ale to dla naszego dobra

Czytaj też: Sylwester w czasach pandemii. Czy jest sens rezerwować w tym roku hotel?

Ile „kosztuje” jedno życie?

Wiemy więc, że przy 20.000 oficjalnie stwierdzanych zachorowań (poziom narodowej kwarantanny) mamy realnie między 100.000 a 200.000 osób naprawdę zakażanych, choć niewykrywanych żadnymi testami. Za trzy tygodnie 0,5% z nich umrze, czyli będziemy mieli 500-1000 trupów.

To by się zgadzało z oficjalnymi danymi – dziś mamy w najgorsze dni po ponad 600 zmarłych, a na początku miesiąca (czyli trzy tygodnie temu) mieliśmy 24.000-27.000 oficjalnie wykrywanych przypadków. 600 zmarłych dziennie to 18.000 w skali miesiąca.

Aby do tego nie dopuścić, rząd wprowadza czerwoną strefę, gdy zakażeń jest 10.000-20.000 (w przybliżeniu). Przy takiej liczbie wykrywanych zakażeń realnie wirusa „dostaje” 50.000-150.000 osób dziennie, z których po trzech tygodniach 0,5% umrze. Czyli mamy 250-750 trupów dziennie.

Realne dane mówią przy takiej wykrywalności wirusa realnie umierało do tej pory 250-300 osób. Gdyby przełożyć to na skalę miesiąca, mamy 7.500 zmarłych w skali miesiąca. Różnica między liczbą zgonów w kwarantannie narodowej i w czerwonej strefie to 10.000 w skali miesiąca. Różnica w kosztach dla gospodarki – to jakieś 30 mld zł w skali miesiąca. Stąd prosty rachunek, że jedno ludzkie życie jest (w ramach obostrzeń) wyceniany na 3 mln zł.

Można też przeliczyć to na jednego obywatela, w tym przypadku „składka” wynosi 10 gr. na głowę w utraconych dochodach na jedną uratowaną osobę.

Z kolei różnica między zgonami w strefie czerwonej (250-300 osób dziennie) i zielonej (80-100 zmarłych dziennie) wynosi 6.000 zmarłych miesięcznie, co oznacza, że w tym zakresie rząd „wycenia” jedno uratowane życie na 1 mln zł. Koszty są niższe, bo restrykcje mniej kosztowne, wzrost umieralności na Covid-19 mniejszy.

Jak widać – im bardziej niebezpieczna jest sytuacja, tym droższe staje się każde uratowane życie.

Czytaj też: Dramatyczny wybór rządu. Ratować ludzi czy gospodarkę?

Czytaj też: Ile kosztowałoby wykupienie „polisy ubezpieczeniowej” od drugiego lockdownu?

We Francji ratują drożej. Bo grają ostrzej i są zamożniejsi

Jakiś czas temu francuski ekonomista oszacował koszt uratowania każdego z 20.000 istnień ludzkich w trakcie hard-lockdownu. Straty dla gospodarki ocenił na 125 mld euro miesięcznie, co oznacza, że jedno życie „warte” jest 6 mln euro. Więcej, niż u nas, ale we Francji lockdown jest znacznie bardziej restrykcyjny (z godziną policyjną włącznie), a koszty są wyższe, bo wartość dodana, wypracowana przez firmy i pracowników jest we Francji trzy razy większa, niż w Polsce.

Czytaj też: Zaczęły się ograniczenia w podróżowaniu. Kogo hotel może przenocować mimo lockdownu? I jak rząd zaczął przy okazji wspomagać państwową sieć hoteli?

Czytaj też: To największy dylemat rządu. Twardy lockdown po raz drugi, czy próba utrzymania kontroli nad wirusem bez „zamrażania” nas? Liczę: co się bardziej (nie) opłaca?

————————-

POSŁUCHAJ PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W najnowszym odcinku środowego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” rozmawiamy o tegorocznym Sylwestrze (czy można zarezerwować hotel i czy oddadzą pieniądze gdyby premier zrobił to, co z cmentarzami), o bezpiecznych patentach na walkę z inflacją (podajemy aż cztery pomysły!), o tym skąd wziąć lekarzy do walki z wirusem (z Niemiec, z Ukrainy, ze… szkoły?), o tym czy nieruchomości to naprawdę tak pewna inwestycja, jak myślą niektórzy (naprawdę wierzycie, że nie skonfiskują? to posłuchajcie tego) oraz o wpadce ubezpieczeniowej porównywarki.

Zapraszamy do posłuchania: trzeba kliknąć tutaj albo w baner poniżej.

Zdjęcie tytułowe: Jason Mowry/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Krzysztof
10 miesięcy temu

Coś Panu się cyferki nie zgadzają, bo raz Pan pisze, że przy 20 tys zakażonych mamy 500 do 1000 trupów, tymczasem za chwilę Pan pisze, że gdy było 27000 zakażonych to w porywach było 600 zmarłych, według tej metodologii powinno ich być od 670 do 1330 dziennie. Zgadza się? Druga sprawa te pańskie wyliczenia nijak się maja do oficjalnych danych które mówią o 13500 zmarłych od marca a stosując Pana metodologię powinno ich być ze 2 razy więcej w samym październiku i listopadzie

Piotr
10 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof

Podobnież Pan Maciej wciąż miesza pojęcia zachorowanie, zakażenie i wynik pozytywny testu. Mamy np. nie 24000 zachorowań a wyników pozytywnych testu PCR a to ogromna różnica. Jesteśmy już w tej „pandemii” grubo ponad pół roku a dziennikarze wciąż mylą te pojęcia, pytanie czy celowo czy po prostu z niewiedzy?

Koczkodan
10 miesięcy temu

W obliczeniach zapomniano o ofiarach kwarantanny, których jest więcej niż ofiar wirusa, chociażby ze względu na drastyczne ograniczenie funkcjonowania służby zdrowia.

Marek
10 miesięcy temu
Reply to  Koczkodan

Raczej ofiar fatalnego stanu służby zdrowia i jej koordynacji, gdzie często specjalistyczne oddziały są przekształcane na cowidowe, aby można się chwalić „wolnymi” łóżkami i pozostawiać wolne izolatorium narodowe na stadionie.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!