Strajk nauczycieli. Ile „sprawiedliwie” powinien zarabiać belfer? Ile dziś naprawdę zarabia, dodając to, co otrzymuje „w naturze”? Liczę!

Strajk nauczycieli. Ile „sprawiedliwie” powinien zarabiać belfer? Ile dziś naprawdę zarabia, dodając to, co otrzymuje „w naturze”? Liczę!

Grozi nam największy strajk nauczycieli w historii. Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się 1000 zł podwyżki dla każdego nauczyciela. Premier obiecuje: już w przyszłym roku nauczyciel dyplomowany będzie miał 6000 zł miesięcznie! Po cichu dodaje, że to brutto i z dodatkami dla wybranych. Czas spojrzeć na ten spór z boku. Ile powinien zarabiać nauczyciel, żeby było sprawiedliwie, biorąc pod uwagę charakter tej pracy i „bonusy bezgotówkowe”, np. wakacje, ferie i liczbę godzin spędzonych przy tablicy? Liczymy!

Takiej mobilizacji i buntu w polskiej oświacie jeszcze nie było. 78% szkół i placówek oświatowych (głównie przedszkoli) weszło w spór zbiorowy z władzami i zapowiada strajk. Rząd przekonuje, że niecałe 50%, ale to malowanie trawy na zielono, bo wynik udało się zbić dzięki żonglerce liczbami. Rząd zapewnia, że egzaminy po ósmej klasie, gimnazjum i matury zostaną przeprowadzone bez zakłóceń. Nauczyciele mówią: albo podwyżki, albo z egzaminów nici. 

Zobacz również:

Strajk nauczycieli, czyli fact checking zarobków pedagogów

Nauczyciele zarabiają za mało. Rząd ostatnio podwyższył tzw. kwotę bazową zarobków nauczycieli o 5%. Dzięki temu siatka płac brutto (!) wygląda tak:

To śmiesznie małe kwoty. 2538 zł brutto to niewiele więcej niż wynosi płaca minimalna w Polsce (2250 zł brutto).  Ale kwota bazowa to jedynie punkt wyjścia do obliczenia „docelowego” wynagrodzenia. Nauczyciele zarabiają brutto:

  • 3.045 zł nauczyciel stażysta (2188 zł na rękę, według kalkulatora na www.wynagrodzenia.pl aż 80% Polaków zarabia więcej),
  • 3.380 zł nauczyciel kontraktowy (2421 zł na rękę, 70% Polaków zarabia więcej),
  • 4.385 zł nauczyciel mianowany (3121 zł na rękę, nieco ponad połowa Polaków zarabia więcej),
  • 5.603 zł nauczyciel dyplomowany (3970 zł na rękę, 40% Polaków zarabia więcej).

Po zmianach z ubiegłego roku na pierwszych dwóch szczeblach kariery młody nauczyciel spędza ok. 5 lat. A więc absolwenci „szkoły poetów” – jak mówił bohater filmu „Dzień Świra” – i nauczycie innych przedmiotów, zanim zaczną zarabiać sensowne pieniądze, muszą ograniczyć potrzeby egzystencjalno-materialne i przetrwać chudą „pięciolatkę”. Ale po niej wcale nie nastają lata tłuste, tylko trochę mniej chude z zarobkami na poziomie 3100 zł na rękę.  

A i te liczby nie zawsze oddają realne wynagrodzenia nauczycieli. Dariusz Martynowicz, nauczyciel z prestiżowego V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego w Krakowie, napisał na Facebooku – a post upublicznił – ile zarabia po 11 latach pracy w szkole – 2.694,09 zł na rękę.

Na polskiej liście płac to mało. I nie mam na myśli porównań z pracą murarza, dekarza czy sprzedawcy w sklepie – wszystkie te zajęcia są potrzebne, jednak mają inną specyfikę. Zajęcie nauczyciela to praca umysłowa i z taką powinna być porównywana. Wyobraźmy sobie jakąkolwiek korporację, urząd czy firmę, gdzie pracownik po 11 latach solidnej, ciężkiej pracy ma 2700 zł „na rękę”. I w sumie brak perspektyw na wyraźne zwiększenie zarobków.

Nauczyciele nie są doceniani nie tylko w Polsce. OECD w swoim raporcie na temat stanu edukacji wzięła pod lupę poziom wynagrodzenia nauczycieli i porównała go z zarobkami jakie uzyskują osoby o podobnym do nich wykształceniu. Wynik jest zatrważający. W prawie wszystkich krajach nauczyciele zarabiają mniej niż osoby o takim samym wykształceniu pracujące w innych zawodach. Wyjątkiem jest Belgia i Francja, gdzie nauczyciele szkół ponadgimnazjalnych zarabiają więcej niż osoby po tych samych „fakultetach”. Szczegóły w raporcie OECD na stronie 375.

 

3 godziny pracy dziennie na papierze i 7 godzin w realu 

No dobrze, nauczyciele zarabiają niewiele, ale nie siedzą przez 8 godzin dziennie w biurze. Poza tym mają wszystkie weekendy wolne, ferie, wakacje… Jak, do licha, to wycenić? Punktem wyjścia niech będzie pensum. Jest to o czas jaki nauczyciele przeznaczają na prowadzenie lekcji w szkołach. Najbardziej reprezentatywne pensum dydaktyczne, czyli czas przeznaczony na nauczanie w klasie, wynosi dla nauczycieli 18 godzin tygodniowo i 72 godziny miesięcznie, czyli raptem 3-4 godziny lekcyjne dziennie.

Te 18 godzin pracy tygodniowo słabo wygląda na papierze. Nawet jeśli przyjąć, że trzy-cztery godziny w pełnym skupieniu i hałasie to tak, jak sześć godzin w spokojnym urzędzie, przy obsłudze petentów, albo przy przerzucaniu papierków. Albo przy kasie w supermarkecie, gdzie praca też jest ciężka, ale nie wymaga non stop skupienia. 

Pani Agnieszka, moja czytelniczka, nie uważa, by trzeba było tak to różnicować” Proszę choć chwilę popracować na kasie gdzie wszelkie niedobory pokrywa się z własnej kieszeni a przekona się pan że jednak skupienie jest potrzebne”. Może jest, ale upierałbym się, że to jest trochę mniej „różnorodne” skupienie.

Przede wszystkim jednak to, co na papierze w pracy nauczyciela, nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Pani Kasia nasza znajoma nauczycielka języka polskiego w jednym  z warszawskich liceów wyliczyła, że w miesiącu spędza 25 godzin na sprawdzenie prac swoich uczniów. Do tego w jej grafiku muszą się znaleźć dodatkowe godziny przeznaczone na:

  • zebrania z rodzicami, odpisywanie im na maile, czy spotkania po lekcji – 8 godzin miesięcznie
  • na prowadzenie dokumentacji wychowawcy – 8 godzin miesięcznie
  • rady i szkolenia – 5 godzin miesięcznie
  • praca z uczniami po lekcjach (samorząd, projekty szkolne) – 4 godziny miesięcznie
  • poprawy po lekcjach – 6 godzin miesięcznie
  • przygotowania do lekcji – 20 godzin miesięcznie

W sumie oprócz pensum uzbierało się 76 godzin w miesiącu zajęć dodatkowych, czyli w przeliczeniu na tydzień – 19 godzin. Dziennie zaś wychodzi średnio prawie 4 godziny. Dodając jej dodatkowe obowiązki do pensum otrzymujemy 7 godzin pracy dziennie. Pani Kasia jest bardzo rzetelnym, uczciwie pracującym nauczycielem z pasją. Zapewne są i mniej „zapracowani” nauczyciele, którzy poza pensum nie pracują więcej niż dwie godziny dziennie. 

„Piątka Kaczyńskiego” kontra „Piątka Nauczyciela”, czyli ile naprawdę pracuje się w szkole?

To co przedstawiliśmy do tej pory, czyli historie pana Dariusza i pani Kasi, to przypadki jednostkowe, które jednak są dobrym punktem wyjścia do wyliczeń. Warto byłoby w tym przypadku sprawdzić jak to jest w skali makro. Znaleźliśmy takie dane. Oczywiście: nie my pierwsi chcieliśmy zbadać, ile tak naprawdę pracuje nauczyciel. W zależności od tego kto mierzy i po co, wyniki są następujące: 

  • według ZNP – 46 godzin tygodniowo
  • według NSZZ „Solidarność” – 40 godzin tygodniowo
  • według OECD TALIS – Międzynarodowe Badanie Nauczania i Uczenia się – 40 godzin tygodniowo
  • Instytut Medycyny Pracy w Łodzi liczy, że 33,5 godziny tygodniowo
  • Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) podaje, że 26 godzin tygodniowo

Trzeba przyznać, że różnice są spore – prawie dwukrotnie, jeśli zestawimy badanie BAEL i ZNP. Jeśli ktoś chciałby się wgryźć w metodologię każdej z tych analiz, to odsyłam do tego raportu strona 7To solidna analiza Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE).

Ten sam ośrodek rozłożył na czynniki pierwsze czas pracy nauczycieli. Badanie trwało cały rok, a zostało opublikowane w 2013 r. Nie jest więc bardzo świeże, ale w pracy nauczyciela nie zaszły żadne fundamentalne zmiany, a już szczególnie jeśli chodzi o czas i styl pracy.

W badaniu IBE wzięło udział około 8000 nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących z 1300 różnego typu szkół z całego kraju. Chodziło o to, by sprawdzić, ile pracują nauczyciele w ciągu całego roku szkolnego. Wzięto więc pod uwagę również weekendy i święta, ale niestety nie wakacje i zielone szkoły, bo to jest niemierzalne – uznali twórcy. Wyniki badania dają podstawę do określenia czasu pięciu czynności codziennych jako dominującego składnika czasu pracy nauczyciela, czyli:

  • prowadzenie lekcji,
  • przygotowywanie lekcji,
  • prowadzenie innych zajęć,
  • przygotowywanie innych zajęć,
  • sprawdzanie prac.

Co się okazało? Że nie ma jednego uniwersalnego nauczyciela – może on pracować w różnych szkołach, mieć różną wielkość pensum. Ale uśredniając najbardziej reprezentatywny przykład nauczyciela (takiego, który prowadzi 18-27 lekcji w tygodniu, nie zajmuje stanowisk, które by wpływały na pensum i pracuje w jednej szkole – to około 60% nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących) dostajemy następujące wyniki:

Przypomnijmy, że w Polsce obowiązuje 40-godzinny tydzień pracy, czyli 8 godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu. Nawet licząc z godzinami nadliczbowymi w tygodniu nie możemy pracować dłużej niż 48 godzin!

12 zł za godzinę w szkole, 50 zł za godzinę po szkole

Ile wynosi w takim razie „prawdziwa” belferska stawka godzinowa? To już łatwo policzyć, wystarczy tygodniowy czas pracy zsumować do miesięcznego i podzielić przez miesięczne zarobki. Biorąc dane ZNP – 46,5 godziny tygodniowo – wychodzi 185,6 godzin w miesiącu.  Na ile państwo wycenia realnie pracę nauczycieli?

  • w przypadku stażysty będzie to 3.045 zł/185,6 = 16,4 zł brutto za godzinę (12,1 zł na rękę)
  • w przypadku nauczyciela kontraktowego 3.380zł/185,6 = 18,2 zł brutto za godzinę (13,3 zł na rękę)
  • w przypadku nauczyciela mianowanego 4.385 zł/185,6 = 23,6 zł brutto za godzinę (17,1 zł na rękę)
  • w przypadku nauczyciela dyplomowanego 5.603 zł/185,6 = 30,2 zł brutto za godzinę (23 zł na rękę)

Oznacza to ni mniej, ni więcej jak tyle, że nauczyciele dostają na start  16,4 zł brutto za godzinę, czyli niewiele więcej niż wynosi minimalna stawka godzinowa w Polsce – obecnie jest to 14,7 zł. Dla porównania średnia płaca w lutym to 4 949,42 zł brutto i 3.550 zł na rękę (89 zł na godzinę) i rośnie w tempie 7% rocznie. Oczywiście to średnia GUS-owska, z dużych firm, czyli dla jednej trzeciej gospodarki. „Prawdziwa” średnia jest o jedną trzecią niższa.

Warto porównać stawki na rękę z ceną godziny korepetycji. Jest to o tyle proste, że korepetycje to klasyczna szara strefa, nikt tu nie płaci żadnego podatku, z ręki do ręki przepływają kwoty netto. Za godzinę korepetycji płaci się 50-70 zł, w zależności od przedmiotu i kwalifikacji nauczyciela. To stawka rynkowa, a więc można by przyjąć, że na tyle właśnie rodzice i nauczyciele wyceniają pracę nauczyciela. 

50-70 zł netto za godzinę korepetycji w odniesieniu do 12-23 zł na rękę w szkole to trzy-czterokrotnie więcej. Gdyby chcieć zastosować ten mnożnik (załóżmy dolne widełki), to pensje nauczycieli w szkołach powinny wynosić – znów posłużę się kwotami netto, na rękę –  od 6.600 zł (w przypadku początkującego nauczyciela) do 12.000 zł na rękę. Odejmijmy od tego jakieś 20% jako „mnożnik hurtowy”. Wiadomo, że „kupując” czas nauczyciela w detalu płacimy więcej, niż państwo powinno płacić mu za czas w ramach całego etatu.

Po „uhurtowieniu” czasu pracy nauczyciela pensja na rękę powinna wynosić od 5.300 zł do 9.600 zł przy założeniu, że poza trzema godzinami dziennie przy tablicy poświęca na różne rodzaje pracy (z uczniami, z ich sprawdzianami, z innymi nauczycielami, z rodzinami albo ze sobą w ramach przygotowywania się do zajęć) jeszcze co najmniej cztery-pięć godzin dziennie.  

Nauczycielskie wakacje, ferie i przerwa międzyświąteczna, czyli odliczamy labę od pensji…

No dobrze, a co z dodatkowym „urlopem” jakim jest dla nauczycieli okres międzyświąteczny w grudniu-styczniu, ferii, czy wakacji? Z naszych rozmów z belframi wynika, że mniej więcej trzy tygodnie z dwóch miesięcy wakacji letnich zajmuje im praca – wypełnianie papierków, planowanie kolejnego roku, zebrania itp.

Jeśli więc chcielibyśmy podjąć się karkołomnego zadania i „urealnić” czas pracy nauczyciela, to musielibyśmy przyjąć, że w porównaniu z klasycznym pracownikiem nauczyciel ma dodatkowo jakieś 40 dni wolnych (15 dni roboczych w okresie zimowym i 25 dni roboczych latem). Jeśli odejmiemy od rocznego czasu pracy nauczyciela (185 godzin miesięcznie, czyli 2.220 godzin rocznie) owe 40 dni ekstra-urlopu (320 godzin roboczych), to należałoby uznać, że nauczyciele „w naturze” dostają dodatkowe 15% pensji.

Z drugiej zaś strony trzeba wziąć pod uwagę wyjątkowo trudne warunki pracy w szkole. Gwar, hałas, konieczność zachowania skupienia przez cały czas – każdy kto prowadził jakiekolwiek zajęcia w szkole podstawowej lub choćby w gimnazjum wie, że po kilku godzinach mniej wprawny wykładowca nie wie jak się nazywa.

Jak rzekłem na początku, prawdopodobnie nie będzie nadużyciem jeśli czas spędzony przy tablicy (trzy godziny dziennie) pod względem „jakości” porównamy z sześcioma godzinami w spokojnym biurze. Przy założeniu, że z 2.220 godzin rocznie nauczyciele spędzają ok. 790 godzin przy tablicy, otrzymalibyśmy – po uwzględnieniu 320 godzin „wakacyjnego” czasu – dodatkową równowartość 480 godzin w każdej innej pracy (może poza kopalnią). A to by oznaczało nie tylko konieczność przejścia do porządku dziennego nad liczbą dodatkowych wolnych dni nauczycieli, ale też dołożenia im do pensji kolejnych 15-20% jej wartości.

Na spełnienie naszych subiektywnych żądań potrzeba… 80 mld zł

Wyszłoby wówczas, że nauczyciel początkujący powinien otrzymywać w szkole 6.500 zł na rękę, zaś nauczyciel wysokiej klasy, posiadający najwyższy stopień „wtajemniczenia zawodowego”, powinien przyjmować co miesiąc na konto 12.000 zł na czysto, po podatkach, ZUS-ach i innych US-ach.

Oczywiście: trzeba by teraz się zastanowić czy przypadkiem stażyście nie trzeba odjąć (bo jeszcze mało umie), a nauczycielowi dyplomowanemu nie dodać. No i oczywiście te stawki powinny uwzględniać skasowanie wszystkich bonusów nauczycielskich przysługujących z tytułu Karty Nauczyciela. Zły nauczyciel powinien móc być wyrzucony natychmiast, nauczyciel bez cienia predyspozycji – powinien mieć wilczy bilet na całą karierę, no i żadnych wcześniejszych emerytur itp. Godne zarobki, ale już bez dodatkowych przywilejów.

Przypomnijmy, że dziś płaca nauczyciela to 2.200-4.000 zł na rękę, zaś nauczyciele domagają się podwyżki o 1.000 zł. Na miejscu premiera Morawieckiego i wicepremier Szydło modliłbym się, żeby w ZNP nie przeczytali naszych wyliczeń, bo może nastąpić rewizja roszczeń.

Rząd z jednej strony mówi, że nie ma pieniędzy i że spełnienie żądań nauczycieli oznaczałoby koszt ok. 17 mld zł. Dużo? Jednorazowa „trzynastka” dla emerytów i rencistów to koszt 11 mld zł, zaś 500+ na pierwsze dziecko – 20 mld zł. Przypominamy też, że spełnienie naszych subiektywnych żądań jeśli chodzi o płace nauczycieli skutkowałoby koniecznością wydatkowania z budżetu państwa nie 17 mld zł, lecz jakichś 80 mld zł. Więc w sumie mogło być gorzej.

Sygnalizujcie, jeśli macie jakieś zastrzeżenia do powyższych obliczeń. Przyjąłem w nich mnóstwo założeń i z konieczności posłużyłem się mnóstwem uproszczeń.

Źródło zdjęcia: Kadr z filmu „Dzień Świra”

Subscribe
Powiadom o
149 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sefirotfl
2 lat temu

Warto przypomnieć, że to właśnie ci sprzedawcy, dekarze, murarze i inne sprzątaczki będą ze swoich podatków płacić na to, żeby „lepsza klasa umysłowa” zarabiała więcej od nich… już nie wspomnę, że spora część z tych ludzi to też osoby po studiach, które jednak nie znalazły odpowiednio płatnej pracy w swoim zawodzie i jakoś nikt się nad nimi nie lituje, że tłumacze, sekretarki czy inni korektorzy też POWINNI zarabiać więcej, bo pracują umysłowo, a nie pracować w markecie

Michał C
2 lat temu
Reply to  Sefirotfl

Panie Macieju, jedna rzecz jest moim zdaniem źle policzona, tj urlopy. Policzył Pan liczbę dni wolnych prawidłowo, ale porównując to do etatu należy wynetować płatny urlop, którego na etacie jest 26 dni. To by oznaczało że nauczyciele mają nie 40 dni wolnych a 14 (40-26), i to faktycznie trzeba by odjąć od skalkulowanego wynagrodzenia. Dodatki za uciążliwe warunki nie są moim zdaniem kluczowym argumentem w tej dyskusji, łatwo dowieść że inne grupy mają również ciężko i nie przekłada się to na finanse w istotny sposób. Lepiej wyjść od ceny rynkowej za korepetycje tak jak w artykule i na tym poprzestać.… Czytaj więcej »

Admin
2 lat temu
Reply to  Michał C

Dzięki, przegadamy temat urlopów z kolegą-autorem tekstu

Santa_Klałs
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale skoro najbardziej udokumentowane wyliczenie czasu pracy nauczyciela podaje IBE – i jest to 26 godzin, to moim zdaniem jest to jedyna miara czasu pracy nauczyciela, na której możemy się opierać. Moja mama była nauczycielem i, sorry mamuś, ale 46 godzin pracy tygodniowo możemy między bajki włożyć. Tak więc te 4 tys. brutto pomnóżmy przez 12 i podzielmy przez 26 godzin tygodniowo oraz przez 40 rzetelnie przepracowanych tygodni (wakacje, ferie, święta odpadają) daje nam 46 zł na godzinę. Uznaję, że ekstra wolne i warunki pracy się kompensują – taki zawód. Wtedy korepetycje po 50 zł wyglądają całkiem „w linii” –… Czytaj więcej »

kriis
2 lat temu
Reply to  Michał C

dodatkowo odnośnie urlopów – taki belfer nie może wziąć sobie urlopu kiedy chce, ma go narzucony z góry, co wiąże się że na wakacje jedzie w prime time, czyli wtedy gdy jest największy tłok i największe obłożenie co przedkłada się na większe koszty. Nie wspomnę o tym, że niektóre kierunki podróży możliwe są poza wakacjami czy feriami (jeśli belfra w ogóle na to stać, no ale może drugą połówkę tak :))

Magda
2 lat temu
Reply to  kriis

Większość osób nie może sobie wziąć urlopu „kiedy chce”. Księgowe pracują w pocie czoła z końcem roku, kiedy są ferie świąteczne, budowlańcy wolne mają narzucone zgodnie z końcem budowy – najczęściej zimą. A rodzice , którym pracodawca daje wybór, idą na urlopy w letnie wakacje, bo przecież szkoły są zamknięte i spędza się czas z dziećmi.

2 lat temu
Reply to  kriis

Fakt, ponieważ belfer nie może brać urlopu kiedy chce – to belfer bierze sobie zwolnienie lekarskie ( kiedy chce ) i jedzie sobie gdzie chce i kiedy chce ( w czasie zajęć szkolnych ). By tak belfrowi nie było trudno i źle – koniecznie trzeba belfrów nagrodzić, Kartę nauczyciela zlikwidować ! Nauczyciele pod Kodeks pracy!

Anka
1 rok temu
Reply to  kriis

O prime time decydują właśnie szkolne wakacje.

Maciej
9 miesięcy temu
Reply to  kriis

No masz rację, urlop w wakacje i ferie to masakra hehe;)

Sylwia
2 lat temu
Reply to  Michał C

Jestem nauczycielem a także członkiem komisji socjalnej i pragnę sprostować- nie mamy wczasów pod gruszą i bonów na swieta . Wysokość wynagrodzenia tez do poprawki- 30 lat, n-l dyplomowany + dodatek wychowawczy 2950 zł netto.
Pozdrawiam

2 lat temu
Reply to  Sylwia

O! To dużo masz! Ja, po 35 latach pracy w budżetówce ( studia wyższe i specjalizacja ) mam netto znacznie mniej 🙁

Maciej
9 miesięcy temu
Reply to  Sylwia

Wczasy pod gruszą i bony na święta są za ciężką pracę, a 26 godzin w tygodniu w szkole taką ciężką pracą nie jest.

Anna
2 lat temu
Reply to  Sefirotfl

Jeśli chodzi o ilość godz to ktoś tu zapomniał o nauczycielach w przedszkolu. W 6 latach pensum 22 godz natomiast młodsze dzieci 25 godz i godzina jest zegarowa A nie 45 min. Nie mają tle wolnego bo są placówkami nieferyjnymi.
Ale o tym się nie mówi.

2 lat temu
Reply to  Anna

Anna: Masz rację! Dodam, że: jeśli chodzi o ilość godzin, to ktoś tu jeszcze zapomniał o pielęgniarkach i opiekunkach w żłobkach ( Kodeks pracy, 40 godz. tygodniowo i 26 dni urlopu w roku ). Pielęgniarki, opiekunki w żłobkach pełnią funkcję opiekuńczą, wychowawczą i nauczają! I też mają stosy dokumentacji ( śmiem twierdzić, że dokumentują więcej, niż nauczyciele ) i zebrania z rodzicami i ciągle są do dyspozycji rodziców i się doskonalą , w zaciszu domowym (poza płatnymi godzinami pracy) obmyślają i przygotowują formy i metody pracy ( w tym i z dziećmi niepełnosprawnymi ). Dziwię się, że personel żłobków nie… Czytaj więcej »

Jurek
2 lat temu

Myślę, że zgoda co do wyższych zarobków nauczycieli jest, ale istnieje kilka rzeczy, które mnie jako rodzica dziecka z podstawówki martwią: 1) Ze strony nauczycieli się argument, że zwiększenie pensji pozwoli na przyjście do szkół lepszych (czyt. lepiej opłacanych) fachowców – tzn., że ci teraz nie są dobrymi fachowcami ? 2 ) Jeżeli dziś podniesiemy pensję i więcej młodych i zdolnych ludzi zostanie nauczycielami to mojej córki nie będzie już to dotyczyć (ma teraz prawie 10 lat, a to wszystko wymaga czasu). 3) Dlaczego wprowadzając wyższe pensje nie wprowadzimy systemu kontroli, oceny itd. Tak, żeby można było określić kto jest… Czytaj więcej »

Waldek
2 lat temu
Reply to  Jurek

Odpowiem ci tylko na pierwsze pytanie. Niestety, ale tak jest. Jak patrzę na swoich znajomych, to ci, którzy byli przeciętni lub słabi w szkole i na studiach, nie wiedzieli za bardzo co ze sobą zrobić, to zostali nauczycielami. Oczywiście generalizuję, ale takie są moje obserwacje z mojego środowiska.

2 lat temu
Reply to  Waldek

Waldek: niestety i moje obserwacje takie są. Z grona moich licznych, szkolnych znajomych – tylko miernoty zostały nauczycielami. To przykre! Bo jaki narybek – taką rybę uczelnie pedagogiczne wydaliły. 🙂

Artur
2 lat temu
Reply to  Jurek

Jurku, nie jestem nauczycielem, ale na 3 pytanie odpowiedź znalazł już MEN i mimo obecnych zarobków mają być przeprowadzane ewaluacje czy jak to nazwać. Co do 4 punktu – pomysł dobry, gdyby – oczywiście w uproszczeniu – społeczeństwo zrezygnowało z tzw. zajęć dodatkowych a MEN z upierdliwej roboty papierkowej. Przydałoby się jeszcze społeczne potępienie dla telefonów wykonywanych do wychowawcy w porojonych porach oraz większa świadomość ogromu Rodziców nad faktem, że współpraca jest najważniejsza (problem roszczeniowości jest dość szeroki) a szacunek i wychowanie wynosi się z domu. Tak w skrócie telegraficznym. Odniosę się jeszcze do punktu 1 – jestem geodetą i… Czytaj więcej »

Jurek
2 lat temu
Reply to  Artur

Ja nawet nie mogę zadzwonić albo wysłać maila do nauczycielki córki bo ich nie podaję. A na moją sugestie, że można zrobić maila tylko do spraw szkolnych nie ma odpowiedzi.

Aga
2 lat temu
Reply to  Jurek

Zawsze można przez sekretariat szkoły, ewentualnie dziennik elektroniczny.

Aguś
2 lat temu
Reply to  Jurek

Macie w szkole zapewne dziennik elekyroniczny, więc po co podawać prywatny email? Można się kontaktować przez Librusa.

Alicja
2 lat temu
Reply to  Jurek

Jest coś takiego jak dziennik elektroniczny – od paru lat w mojej szkole mamy obowiązek prowadzić oba tj. papierowy i elektroniczny- rodzice piszą kiedy mają czas, często w nocy i ja odpowiadam przeważnie wieczorem lub wczesnym świtem. Nie ma problemów z komunikacją. W mojej szkole wszyscy pracujący nauczyciele to ludzie z pasją wysoko wykształceni – niestety młodzi coraz częściej odchodzą do korporacji

Franek
2 lat temu
Reply to  Jurek

Ależ oczywiście, że na 4 punkcie nauczycielom też zależy.
P.S. Ma Pan świadomość, że na zebranie z rodzicami będzie Pan musiał zwolnić się z pracy? Że jeśli szkoła jest duża, to zebranie rady pedagogicznej odbędzie się kosztem lekcji i dziecko zostanie bez opieki – znów musi Pan wziąć wolne. Aaaa i jeszcze proszę zapomnieć o wycieczkach, zielonych szkołach itp. No chyba, że państwo stać na to, aby nauczycieli na wycieczce było co najmniej 2 razy tyle ile obecnie (ograniczenia czasu pracy wynikające z Kodeksu Pracy), nauczyciele będą mieli zapłacone za godziny nadliczbowe i delegację. To oczywiście nie wszystkie obostrzenia.

Jurek
2 lat temu
Reply to  Franek

Jeżeli szkoła będzie dobrze się komunikowała z rodzicem i oczywiście odwrotnie to potrzeba zebrań będzie minimalna (może raz w roku) i myślę, że mógłbym w tym czasie wziąć wolne. Są maile, telefony, grupa na komunikatorze. Ja nie traktuję 7-15 jako wartości bezwzględnych . Po prostu chodzi mi to, że skoro ja mogę w pracy zostać kilka godzin, a potem w ramach tego samego okresu rozliczeniowego te godziny wybrać to czemu nie może się tak dziać w szkole ? Można pracować 7-14:30, a te pozostałe 30 minut zbierać na wycieczki, zebrania z rodzicami itd. Praca w nadgodzinach podczas wycieczek -oczywiście.

Anna
2 lat temu
Reply to  Jurek

Rzecz w tym,żę te telefony i maile też zajmują czas – zresztą niejeden nauczyciel o tym mówi,a grupa na komunikatorze to niby jak się kontaktuje – telepatycznie?Ale to też znaczy,że jak robię to,to nie mogę zrobić czegoś innego .To takie właśnie symptomatyczne myślenie na odczepnego…jakby przeniesienie pracy ze szkoły do domu pracą być przestawało.Jeżeli do Pana dzwoni szef o 11stej wieczorem,to żle.Ale jak ja o tej samej porze kończę poprawianie testów,to już wszystko w porządku?Bo nie w budynku szkoły,to już nie praca?Pytania=problemy mogę mnożyć

Jurek
2 lat temu
Reply to  Anna

To nie jest myślenie na odczepnego . Chodzi mi o to, że są takie czasy, że można tą komunikację usprawnić i tracić na nią mniej czasu – chyba łatwiej jest wysłać jednego maila do wszystkich niż np. wydrukować karteczkę, wyciąć i dać każdemu dziecku na lekcji (sposób praktykowany w szkole córki). Praca w domu jest zawsze trudna do oszacowania dlatego sytuacja gdy wszystko jest robione w szkole miałaby swoje zalety – brak uwag o 18 godzinnym tygodniu pracy, brak pracy w domu itd

Grzegorz
2 lat temu
Reply to  Jurek

Wszystko można uprościć. Przecież córka może się uczyć przez internet nie wychodząc nigdzie. Nasza cywilizacja rozwinęła się dzięki kontaktom interpersonalnym. Nie zabijajmy bezmyślnie tej cywilizacji. to prowadzi do samounicestwienia.

Edyta
2 lat temu
Reply to  Jurek

Niestety nie każda szkoła dysponuje taką infrastrukturą, by wszyscy pracowali w tym samym czasie. W mojej szkole obecnie brakuje miejsc do przeprowadzenia zajęć, w przyszłym roku na bank będzie dwuzmianowość, więc zwyczajnie tego nie da się wprowadzić. A takich szkół jest więcej. Proszę mi wierzyć wolałabym pracować każdego dnia 8 godzin w szkole a w domu zająć się domem i rodziną. I na marginesie dwa dni temu zepsuła mi się drukarka, ze strony męża padło pytanie” czy szkoła zakupi mi coś w zamian”? 🙂 niestety jest tak, że oprócz czasu często poświęcam też swoje własne pieniądze.

Alicja
2 lat temu
Reply to  Jurek

Za wycieczki i wyjścia z klasą np do muzeum nie mamy płacone, wręcz ucina się nam godziny ponadwymiarowe- płaci się jedynie za lekcje przy tablicy. Pracujesz cały tydzień i w jeden dzień wychodzisz z klasą ( wyjście obowiązkowe) i za jednym zamachem nie masz nadgodzin, mimo że byłaś w pracy dłużej. Fajne co- to podobno w ramach 40 godzin pracy

Hanna
2 lat temu
Reply to  Franek

Niestety, za wycieczki, wieczorne wyjazdy do teatru, wyjazdy do muzeum , nikt mi nie płaci. Podobnie w sytuacji zasiadania w komisjach pisemnych egzaminów maturalnych, praktycznych i teoretycznych egzaminów zawodowych. Dodam, że niektóre egzaminy trwają kilka godzin. Nie dostaję też żadnych delegacji. Zawsze jest jedna idpowiedź: „ To w ramach czterdziestogodzinnego wymiaru”. Wolałabym, żeby ten wymiar był realny .Dodam jeszcze, że za bilety do teatru płacę sama, bo na grupę 40 uczniów teatr daje 2 bilety ulgowe, a szkoła nie wypóści młodzieży z dwójką opiekunów- musi być trzech. Decyduję się na to tylko dlatego, żeby młodzież miała szanse na kontakt z… Czytaj więcej »

Joanna
2 lat temu
Reply to  Hanna

Nauczyciel a pisze „wypóści”, o potworze spaghetti.

Alicja
2 lat temu
Reply to  Franek

Rady pedagogiczne nigdy nie odbywają się kosztem lekcji, przeważnie zaczynamy o 16:30

2 lat temu
Reply to  Franek

Mam świadomość, że można i należy zatrudniać nauczycieli na podstawie Kodeksu pracy ( 40 godzin w szkole a nie połowa tego w zaciszu prywatnego domu )nauczyciela. I mam świadomość, że na podstawie KP istnieje równoważny czas pracy, delegacje ..itd. Więc nie będzie nas nauczyciel szantażował zebraniem rodziców w czasie nauczycielowi odpowiadającym – tylko zrobi zebranie rodziców wtedy, gdy rodzice będą tego oczekiwali od służby nauczycielskiej.

Eliza
2 lat temu
Reply to  Jurek

W tej chwili do pracy w szkole nie chce przyjść praktycznie nikt – dyrektorzy mają problem, żeby znaleźć już nie tylko matematyków i językowców. Ale nie ma się co dziwić, wystarczy spojrzeć na warunki w jakich nauczyciele pracują. I nie chodzi tylko o te finansowe… Odpowiem na pytanie 4 z perspektywy nauczyciela: nauczyciele nie mają warunków, żeby zostać po swoich lekcjach i popracować w szkole. Przykład z mojej szkoły: 3 komputery w pokoju nauczycielskim na ponad 130 nauczycieli; pokój nauczycielski takiej wielkości, że w normalnych warunkach (tzn. siedząc na krześle przy stole/ biurku, ale już bez dostępu do komputera, bo… Czytaj więcej »

Grzegorz
2 lat temu
Reply to  Jurek

Ad1) Ależ jest to oczywiste. Jeżeli płaca jest atrakcyjna to pchają się do niej wszyscy , ale najlepsi ją dostają. W przeciwnym wypadku pracę podejmują ludzie ze spadów,lub w ogóle nie ma kandydatów i przyjmuje sie pracowników czasami bez kompetencji. Ad2 Racja. Dzisiejsze działania będą skutkowały za 5 -10 lat. Sytuacja dzisiejsza jest wynikiem działań polityków w ostatnich 30 latach Ad3 Jeżeli pracownik dostanie odpowiednią gratyfikację za pracę to sam się będzie kontrolował żeby tej pracy nie stracić. Ad4. Jestem za normowanym czasem pracy dla nauczyciela. Trzeba tylko niewiele – zorganizowanie stanowiska pracy – miejsce, wyposażenie, narzędzia. Teraz nauczyciel organizuje… Czytaj więcej »

Aneta
2 lat temu
Reply to  Jurek

Szkoła nie jest normalnym miejscem pracy. Nauczyciele chętnie robiliby wszystko w szkole, ale … 1) brak miejsca dla kilkudziesięciu osób 2) brak sprzętu: komputera, drukarki, papieru, właściwych materiałów, biblioteki metodycznej. 3) hałas do chwili, gdy dzieci są w budynku.
Ostatni punkt nie jest najważniejszy.
Nikt nie pyta na czym pani/ pan opracuje kolejną ankietę, ewakuację, test, sprawdzin,
… kolejne dokumenty. Mają być zrobione. A szkoła nie dysponuje miejscem, sprzętem ani środkami finansowymi na powyższe rzeczy. Lepiej nauczycieli wysłać z tym do domu. Tak tworzą się mity.

Wojciech
2 lat temu
Reply to  Jurek

Ad. 4 Bo rady pedagogiczne mogą się odbywać dopiero, gdy wszyscy nauczyciele skończą zajęcia lekcyjne, żeby było kworum, czyli po 15.00. Do tego dochodzi kwestia wywiadówek: rodzice mieliby się zwalniać z pracy, by przyjść na wywiadówkę przed 15.00? Poza tym nie dla wszystkich nauczycieli są sale, gdzie mogliby w ciszy i spokoju sprawdzić klasówki. Nauczyciel ma nienormowany czas pracy, co nie znaczy, że się obija. No i urlop ma tylko w wyznaczonym terminie, co jest rekompensowane jego długością. Zresztą wakacje nie oznaczają automatycznie urlopu dla nauczyciela. W wakacje mają miejsce: egzaminy zawodowe, komisje rekrutacyjne, rozliczenie się z dziennika i innych… Czytaj więcej »

Gość
2 lat temu
Reply to  Jurek

Możemy oczywiście pracować od 7.30 do 15.30, ale…. Gdzie? Co z wywiadówkami, konferencjami, szkoleniami, wycieczkami, dyżurami rodzicielskimi …..????

Mama
2 lat temu
Reply to  Jurek

Przede wszystkim sporo nauczycieli odeszło ze szkoły, bo szanowali swoją pracę i godność, nie chcieli robić byle czego byle jak za byle jakie pieniądze – kto został, sami widzimy… Nie trzeba czekać aż się wykształcą. Część z nich wróci na rynek, jak zmieni się to, co ich zniechęciło. Pensje to tylko początek.

Rena
2 lat temu
Reply to  Jurek

Wielu n-li chętnie pracowałaby w szkole do 15 czy 16. Problem polega na tym, że szkoły mają wielkie braki w wyposażeniu. W domu na własnym komp.przygotowują prezentacje (bo szkoła nie ma zakupionych programów), drukują pomoce na własnych drukarkach, tuszu, bo nie mają dostępu w szkole do drukarki. Laminują pomoce na własnych laminarkach. Poza tym często spotkania z rodzicami odbywają się np18.00,19.00,bo rodzice pracują. Pewnie, że lepiej zrobić wszystko w pracy i do domu wyjść z torebeczką, zamknąć drzwi szkolne i cieszyć się rodziną i czasem wolnym. A w domu ile miejsca byłoby bez tych dodatkowych materiałów. I jeszcze jakoś unormować… Czytaj więcej »

Aguś
2 lat temu
Reply to  Jurek

Proszę poczytać o naszych szkolnych pokojach nauczycielskich i organizacji przestrzeni starych budynków, w których nie ma miejsca na nas, na nasze książki, uczniowskie prace, nie ma miejsca na zostanie po pracy, dlatego lepiej zabrać torbę sprawdzianów czy zeszytów do domu. Nie wspomnę o braku ksera i drukarek w pokojach nau i jednym starym komputerze na 40 osób więc po co zostawać, jak nie ma warunków do pracy? Ciągle ktoś wchodzi, wychodzi, gada, nie ma jak się skupić, a potem pretensje, że źle sprawdzona jest rozprawka.

Adrianna
2 lat temu
Reply to  Jurek

Jestem nauczycielem matematyki. Odniosę się do punktu 4. Proszę mi wierzyć, że znaczącą ilość nauczycieli chciałaby pracować w podanych przez Pana godzinach. Marzymy o tym by tak było. Niestety żaden budynek szkolny nie jest do tego przygotowany. Po lekcjach w gabinecie lekcyjnym nie możemy zostać, bo pod drzwiami już czeka kolega ze swoją klasą. Jedynym miejscem gdzie możemy przebywać jest pokój nauczycielski, gdzie nie ma miejsca dla wszystkich, a ruch jak na Marszałkowskiej. Nie ma warunków do pracy w skupieniu ani sprzętu do przygotowania zajęć. Większość materiałów przygotowujemy w domu i własnym kosztem. A nawet jeżeli marzenie o określonych przez… Czytaj więcej »

Mila
2 lat temu
Reply to  Jurek

Ocena pracy jest i to regularnie- hospitacje, a teraz jeszcze dodatkową oceną pracy co 2 lata średnio. Ciekawe jakiego fachowca tak często się kontroluje?? Chyba psychoterapeutę, psychologa

Agata
2 lat temu
Reply to  Jurek

To ja odpowiem na 4 pytanie. W domu mam komputer do swojego użytku, możliwość drukowania (własna drukarka, papier). A wreszcie miejsce do pracy. W mojej szkole jest zatrudnionych 125 nauczycieli, miejsc w pokoju nauczycielskim ze 4. I jedne komputer. W sali informatycznej (i w innych salach) lekcje do 15-16, ciężko wejść. Takie są realia współczesnej, polskiej szkoły. Poza tym do naszego etatu wliczane są wycieczki, rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami, które ciężko organizować od 7-15. Szkolenia – często weekendowe, aby nauczyciel z rożnych stron mogli dojechać. Taka specyfika pracy.

Agata
2 lat temu
Reply to  Jurek

Większość nauczycieli chętnie zostałaby w szkole i wypełniała pozostałe czynności. Jest małe ale. Brak pomieszczeń, w których nauczyciel mógłby w skupieniu wypełniać rożna dokumentacje , bądź przygotować się do zajęć. Sale lekcyjne są często zajęte do późnych godzin wieczornych a w pokoju nauczycielskim 4×4 dwa komputery na 40 osób . Jeżeli dyrektorzy zapewnia warunki do takiej pracy, nie widzę przeszkód. Myśle jednak, ze jest to nierealne w najbliższych kilkunastu latach.

Krystyna
1 rok temu
Reply to  Jurek

Jestem nauczycielką i jestem bardzo, ale to bardzo „za”. Uwierz mi #Jurek, że byłabym przeszczęśliwa, mogąc przygotowywać się w szkole do pracy na kolejny dzień, nie musieć zużywać własnego tonera, papieru, nie musieć targać potem zrobionych pomocy (ostatnio był to model 3D Big Bena, rzecz jasna kupiony za własne) do szkoły. Tylko, że w szkole na 53 nauczycieli mam dostępny jeden komputer w pokoju nauczycielskim, jedną czarno-białą wiecznie psującą się drukarkę, a o papierze to w ogóle zapomnij… No i w szkole nie mam tych wszystkich pomocy, podręczników, ćwiczeń, materiałów dodatkowych, które kupiłam sobie za własne pieniądze nie mam gdzie… Czytaj więcej »

Anna
2 lat temu

Najpoważniejszym zastrzeżeniem co do przyjętych założeń jest nieuwzględnienie przez BAEL zielonych szkół i szkolnych wycieczek turystyczno-krajoznawczych( a dziś częstokroć zagranicznych wyjazdów) oraz wyjść na imprezy kulturalne typu teatr,koncert. I jeśli – na pocieszenie – mogę dodać, że „Subiektywność..”,może sobie na to pozwolić ponieważ podejmuje temat z pozycji obserwatora i komentatora, o tyle pominięcie tego aspektu przez BAEL czyli formalną instytucję,której prace są podstawą do oficjalnych decyzji jest tendencyjna – bo nie uwzględnia pracy,bo „trudno mierzalna”,której jednak uniknąć nie można a więc sugeruje,że za wykonaną płacić nie trzeba – taki ukłon w stronę „janusza biznesu” i nie fair wobec nauczycieli,z tego… Czytaj więcej »

Radek
2 lat temu

1) przygotowania do lekcji – 20 godzin miesięcznie cóż to za przygotowania do lekcji, które należy wliczać do pracy? Czy lekcja biologi, polskiego czy wf-u przeprowadzona dla uczniów 5a różni się od tej dla 5c? i będzie różnić się od tej dla uczniów dzisiejszej klasy 4b, ale przeprowadzona za rok? Nie – przynajmniej tak wyglądało to w każdej szkole, z którą ja czy moi znajomi mieli do czynienia. Pracujący w innych zawodach również często muszą się przygotować do następnego dnia pracy. Dodatkowo cały czas muszą dokształcać się, aby nie wypaść z rynku. W przypadku nauczycieli nic takiego nie ma miejsca… Czytaj więcej »

Michał C
2 lat temu
Reply to  Radek

„zakaz dorabiania na korepetycjach. Niech uczą tak dobrze, żeby korepetycje nie były potrzebne.” <- nie rozumiem po co tego typu wypowiedzi zamieszczać

Admin
2 lat temu
Reply to  Michał C

Ale coś w tym jest. Gdyby bardzo dobrze nauczycielom płacić, można by takie ograniczenie wprowadzić…

Michał C
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Moim zdaniem lepiej rozwiązać jeden problem (strukturalnie zbyt niskie zarobki nauczycieli) niż próbować rozwiązać kilka na raz i nie podołać. Problem szarej strefy (do której należą korepetycje) to trudna sprawa, nie ma potrzeby go rozgrzebywać.

Admin
2 lat temu
Reply to  Michał C

W zasadzie się zgadzam. Zresztą dopóki Polska nie będzie cashless i tak nie ma o czym mówić

Radek
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Tutaj nie chodzi o rozwiązanie problemu szarej strefy. Przyjął się taki zwyczaj (m. in, na skutek trzymania Karty Nauczyciela), że nauczyciele pracują krócej niż inne grupy zawodowe i wynagrodzenie mają względnie niskie. Dobrzy nauczyciele dorabiają na nieopodatkowanych korepetycjach – i wtedy pracują 40 godz/tydzień i zarabiają łącznie po 4000 netto. Kiepscy nauczyciele nie dorobią i mamy naturalne zróżnicowanie zarobków. Gdy podniesiemy pensje wszystkim nauczycielom nie dokładając dodatkowych godzin pracy, a i nie różnicując wynagrodzeń w oparciu o jakość pracy, to powinniśmy zabrać przywilej który istnieje jako rekompensata za kiepskie płace. W przeciwnym przypadku możemy wprowadzić patologie podobne do tych ze… Czytaj więcej »

Iwona
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

A co z nauczycielami przedszkoli,domów dziecka itd itp?Gdzie i kiedy mają dorobić?

Artur
2 lat temu
Reply to  Radek

Szanowny Radku. Mylisz się w każdym z punktów, bo zakładasz, że masz rację. Tyle i aż tyle. Zerknij mój post pod wpisem Janusza. I porozmawiaj, poczytaj.

Radek
2 lat temu
Reply to  Artur

Zerknałem. Cóż mogę dodać? Każda propozycja zwiększenia wygody pracy poprzez zlikwidowanie części biurokracji, to bardzo dobry pomysł. Przedstawiciele związków zawodowych skupiają się wokół postulatu czysto finansowego. Należy się zastanowić czy pielęgniarka może zarabiać 3500 brutto (taka mediana jest na stronie wynagrodzenia.pl) za 40 godz. pracy a nauczyciel dyplomowany 4.385 zł + 1000 zł podwyżki za 18 godz. przy tablicy i kilka przy sprawdzianach. Sektor prywatny jest sponsorem sektora budżetowego. Nie ma możliwości zrównania płac między sponsorem i beneficjentem. Dotyczy to także pracy lekarzy (szpitale vs własna praktyka), prawników (praca w sądzie vs praca na własny rachunek), policjantów (budżetówka vs biura… Czytaj więcej »

Sauk
2 lat temu
Reply to  Radek

Takie dyrdymały, to może pisać tylko ten, który nigdy nauczycielem nie był. Jestem synem nauczycielki i przez pewien czas byłem nauczycielem akademickim i wiem ile czasu wymaga dobre przygotowanie się do lekcji i to niezależnie od tego, że wzory z matematyki, fizyki, chemii czy interpretacja „Lalki” pozostają takie same. Zmieniają się jednak programy przez co lekcja dla dzisiejszej klasy 4 może się diametralnie różnić od tego co będzie za rok robić dokładnie taka sama klasa 4. Zmieniają się podstawy programowe i podręczniki – często bez żadnej konsultacji z nauczycielami. Sami nauczyciele muszą przygotowywać konspekty, przygotowywać zadania na klasówki, samemu je… Czytaj więcej »

zeneusz
2 lat temu
Reply to  Sauk

to po co robić studia po których wiadomo, że się nie będzie za dużo zarabiało? widzę po swoim otoczeniu kto został nauczycielem, a kto chciał robić prawdziwe kariery.

Radek
2 lat temu
Reply to  Sauk

mogę spróbować ułożyć plan lekcji, tylko po co? jest oprogramowanie do tego. Dobre przygotowanie do lekcji o którym Pan pisze może rzeczywiście zajmować 20 godzin tygodniowo. Z mojego doświadczenia, mojego rodzeństwa oraz moich znajomych wynika, że takich nauczycieli może jest 5%. Pozostali nie przynoszą żadnych materiałów przygotowanych przez siebie, które wymagają czasu oraz kreatywności. Po podwyżki jednak 80% placówek chce strajkować. W tym nauczyciele wychowania fizycznego, którzy nie przygotowują żadnych materiałów, a najbardziej popularną formą prowadzenia lekcji to zajęcia „na macie” – macie piłkę i grajcie. Jeśli zarobki mają wzrosnąć, to powinna być: – przeprowadzana ocena nauczyciela i różnicowana płaca… Czytaj więcej »

Grzegorz
2 lat temu
Reply to  Radek

Od 30 lat wprowadza się coraz to nowe kryteria oceniania, a pensje nauczycielskie nie rosną proporcjonalnie do wzrostu kosztów utrzymania. prestiż nauczyciela spada. Starzy odchodzą. Młodzi nie garną się do zawodu. Za kolejne 30 lat będziemy mieli tysiące kryteriów kontroli tylko nie będzie kogo kontrolować. Bogaci będą kształcić swoje dzieci płacąc godziwy ekwiwalent za naukę swoich dzieci. Czy będą szkoły publiczne? Jeśli ta, to jak będą kontrolowane?????????????

Radek
2 lat temu
Reply to  Grzegorz

„pensje nauczycielskie nie rosną proporcjonalnie do wzrostu kosztów utrzymania.”

tak. To dotyczy wielu branż z sektora prywatnego i publicznego. Z tą różnicą, że sektor prywatny jest sponsorem i w pierwszej kolejności trzeba poczekać na poprawę warunków zatrudnienia w nim, a dopiero później podnosić pensje w sektorze publicznym (nauczycielom, pielęgniarkom i innym).

Jeśli przyjąć, że na edukacje idzie x% z budżetu, to poprawa kondycji ludzi w sektorze prywatnym z automatu przełoży się na większy budżet i większe pieniądze dla szkół.

Rena
2 lat temu
Reply to  Radek

Mały warunek-rodzice będą wychowywać dzieci, aby te umiały zachować się w grupie, klasie i nie będą przeszkadzać oraz będą chciały skorzystać z lekcji. Wtedy możemy liczyć na to, że korepetycje będą zbędne. 🙂

Magdalena
2 lat temu
Reply to  Rena

Wychowuje syna tak, że potrafi zachować się w restauracji, transporcie publicznym itp. Ale zastanawiam się, w jakiż to sposób mam nauczyć go, jak zachowywać się w klasie? To już chyba zadanie nauczyciela w pierwszych latach szkoły, a może się mylę?

filip
2 lat temu

Trochę te wyliczenia na wyrost. Wziął Pan pod jako punkt wyjścia ilość realnych godzin wyliczonych przez ZNP (46,5). Jeśli już się Pan za to zabierał to trzeba było wziąć wyliczenia któregoś niezależnego ośrodka czyli OECD TALIS lub BAEL, a nie wyliczenia obiektywnego związku zawodowego.
Poza tym wyszło Panu dla stażysty 6.500 netto – ciekawe, który pracodawca w Polsce zaoferowałby pensję na takim poziomie nowemu pracownikowi na pierwszej umowie i to zaraz po studiach bez doświadczenia. Kwoty kosmiczne.

Borys
2 lat temu

„Dla porównania średnia płaca w lutym to 4 949,42 zł brutto i 3.550 zł na rękę (89 zł na godzinę) i rośnie w tempie 7% rocznie.” – ta stawka na godzinę to chyba tygodniowa? Miesięcznie około 22 zł wychodzi.

Jakub
2 lat temu

Tak się składa, że zarówno moja matka jak i żona są nauczycielkami (jedna w SP, a druga w przedszkolu). Kiedyś jak matka narzekała, że mało zarabia, to mówiłem jej przecież pracujesz 5 godzin dziennie i masz wolne ferie i wakacje. Dziś widzę, po żonie, że to nie do końca tak jest, poniżej kilka moich przemyśleń na szybko: 1. Po pierwsze brakuje ludzi, więc czy chce czy nie musi robić nadgodziny. Są dwa albo trzy dni w tygodniu, że zaczyna o 7 rano, a kończy o 17. Ok dostaje kasę za nadgodziny, ale są one płacone od podstawy, a nie od… Czytaj więcej »

Alf
2 lat temu

„czas spędzony przy tablicy (trzy godziny dziennie) pod względem „jakości” porównamy z sześcioma godzinami w spokojnym biurze” Czym niby „jakość” tej pracy różni się od pracy w biurze? Księgowy/prawnik – musi stale monitorować zmiany prawne, rozgryzać co autor miał na myśli i przez cały dzień utrzymywać 100% skupienie, bo najmniejszy błąd może skutkować milionowymi stratami dla pracodawcy Programista/analityk – kilka lat intensywnego wdrażania do pracy i całe zawodowe życie ciągłej nauki zaawansowanych nowinek technicznych, żeby tylko nie wypaść z zawodu Project manager – ciągłe użeranie się ze zleceniodawcą, który ciągle zmienia zdanie, przełożonym z przerośniętym ego i podwykonawcami, którzy na… Czytaj więcej »

Admin
2 lat temu
Reply to  Alf

Spokojniejsze warunki pracy, nikt człowiekowi nie strzela z procy nad uchem 😉

Jurek
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

A jeżeli mamy toksycznego szefa ??? Wtedy szkoła może być oazą spokoju 😉

Agata
2 lat temu
Reply to  Alf

Proszę sobie wyobrazić sprzedawcę, który równocześnie obsługuje 20 klientów. Tłumaczy im coś, odpowiada na kilkadziesiąt pytań, powtarza po raz trzeci co powiedział, podchodzi do każdego i sprawdź czy zrozumiał, równocześnie pilnuje aby klienci miedzy sobą nie rozmawiali, nie przeklinali i aby wszystko zapamiętali. Również Ci którzy nie mają ochoty na to. I tak przez 45 minut. Potem odpoczywa przez 10 w hałasie pilnując, aby klienci nie biegali, nie bili się i nie obrzucali inwektywami, a przy okazji nie poniszczyli towaru. A potem, nów zaczyna kolejną rundę. Tak przez co najmniej 4 godziny dziennie. Ja rozumiem, że każdą praca jest wyjątkowa.… Czytaj więcej »

Mateusz
2 lat temu

Całe te wyliczenia odnośnie tego, ile powinien zarabiać nauczyciel są absurdalne. Nie istnieje coś takiego jak obiektywna wartość danej usługi, tylko i wyłącznie subiektywna i dopóki nie wprowadzi się do szkolnictwa mechanizmów rynkowych (szkoły powinny ze sobą konkurować o uczniów i powinny przynosić zysk) dopóty w kwestii szkolnictwa polskiego na plus nie zmieni się nic. Porównywanie cen z rynku korepetycji i na tej tylko podstawie wyciąganie wniosków o tym, ile powinien zarabiać nauczyciel jest błędne bowiem po uwolnieniu rynku edukacji zarówno system edukacji jak i korepetycji zostałby przewartościowany. Nie ma żadnej elastyczności, jest głupia karta nauczyciela rodem z PRLu, złe… Czytaj więcej »

Admin
2 lat temu
Reply to  Mateusz

Co prawda to prawda. Prawda obiektywna nie istnieje. Ale co z tego wynika?

Mateusz
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja nigdzie o prawdzie obiektywnej nie pisałem, tylko o obiektywnej wartości danej usługi – takowej po prostu nie ma. Tylko urynkowienie edukacji publicznej (czyli jej sprywatyzowanie) pozwoli na określenie, ile taki nauczyciel powinien zarabiać poprzez mechanizm cen i to co go ustawia – popyt oraz podaż.

A prawdy obiektywne istnieją, bo przecież istnieją pewne niepodważalne fakty.

Mateusz
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Napisałem odpowiedź, ale się nie pojawiła, wiec jeszcze raz.

Nie pisałem nic o prawdzie obiektywnej, tylko o tym, że obiektywna wartość dóbr nie istnieje, tylko wszystko, łącznie z ochroną zdrowia jest wyceniane subiektywnie. A z tego faktu wynika to, że jeżeli chcemy poznać prawdziwą wartość nauczycieli musimy szkoły urynkowić, bo tylko mechanizm cen pozwoli na określenie, jak cenna dla nas jest edukacja.

A już tak filozoficznie, sama prawda obiektywna istnieje, istnieją również fakty – rzadko kiedy jednak takową prawdę udaje nam się odkryć i dla każdego zagadnienia trzeba jej szukać na nowo 🙂

Admin
2 lat temu
Reply to  Mateusz

Wycena każdego dobra jest z definicji subiektywna – każdy inaczej wycenia poszczególne rzeczy i suma tych wycen powinna się składać na tzw. wolny rynek. A dlaczego on działa czasem nie najlepiej – to temat na inną dyskusję

grzegorz
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Obiektywna wartośc godziny pracy na bazie ceny korepetycji to taka sobie podstawa … Dostają ja tylko zweryfikowani przez rynek
Wiec odnoszenie tego do całej populacji sensu nie ma

Sauk
2 lat temu

Podwyżki dla nauczycieli to jeden temat – stan szkolnictwa w Polsce i na świecie to coś zupełnie innego, ale od tego powinno się właśnie zacząć. Nasza obecna XXI wieczna szkoła uczy i funkcjonuje w większości przypadków tak jak w XIX wieku. To wtedy czytano pracowicie podręczniki ucząc się wszystkiego na pamięć i sprawdzając to pamięciowe opanowanie materiału. Było to potrzebne, bo potem dotarcie do tej wiedzy było trudne. Jak się czegoś nie nauczyło, to żeby do tego dotrzeć ponownie trzeba było pojechać 100 czy 200 km do najbliższego miasta, gdzie znajdowała się dobrze zaopatrzona biblioteka czy szkoła wyższa. Obecnie dostęp… Czytaj więcej »

anonymous
2 lat temu

Mnie natomiast dziwi że w 2019 jeszcze komuś chce się strajkować. W prywatnym zakładzie pracy z załogą kilkaset osób na zmianie namówienie ludzi do strajku spoza związkowców jest niemożliwe. Każdemu się spieszy do domu bo serial w tv, bo z psem trzeba wyjść albo nie będzie strajkował bo zwolnią. Jednocześnie wszyscy zarabiają minimalną lub nieco więcej i twierdzą że to za mało. Poza tym istotą strajku jest to żeby został zauważony czyli wybranie okresu egzaminów jest najlepszym z możliwych wyborów. Gdyby protest odbywał się od połowy lipca do połowy sierpnia czyli nie kosztem dzieci to pies z kulawą nogą nie… Czytaj więcej »

Mariusz
2 lat temu
Reply to  anonymous

W prywatnym zakładzie możesz z odpowiednią osobą wynegocjować wyższe wynagrodzenie indywidualnie (albo innymi słowami: u „prywaciarza” na ile się dogadasz, tyle masz). Nauczyciele robią coś w podobny deseń, ale grupowo, bo pensje mają wyliczane również grupowo… i nie mają jednej osoby decyzyjnej w kwestii płacy. Forma strajku w czasie egzaminów? A to pracownicy prywatnego sektora nie negocjują już zagrożeniem odejścia? Ma być drastycznie. Taksówkarze blokują ruch utrudniając życie normalnym ludziom. Rolnicy wysypują świńskie łby i jabłka na jezdnię i palą opony (i blokują ruch utrudniając życie normalnym ludziom). Kolejarze nie wyjeżdżają w ramach strajku na tory (utrudniając życie normalnym ludziom)… Czytaj więcej »

Wojciech
2 lat temu

Czepię się tylko tych wakacji 🙂 Po pierwsze nauczycielom nie przysługuje standardowe 26 dni płatnego urlopu do wybrania w trakcie roku, więc wakacje to nie jest dla nich wolne „dodatkowo”. Po drugie – jeżeli założyć, że po zamknięciu roku, po wszystkich zebraniach, raportach i sprawozdaniach nauczyciel zaczyna wolne 1 lipca i kończy w przedostatni tydzień sierpnia (potem znowu zebrania, plany itd.) to te wakacje to tak naprawę jakieś 7 tygodni, czyli ok 35 dni, z czego pewnie trzeba by odliczyć jakieś dni ustawowo wolne – i wtedy to już nie jest taka duża różnica w stosunku do „zwykłego” pracownika. Można… Czytaj więcej »

Joanna
2 lat temu

Jest jeszcze kwestia odpowiedzialności za dzieci pod opieką nauczyciela. Nauczyciel ma obowiązek udzielać pierwszej pomocy, dać zastrzyk insuliny i zapewniać nie tylko nauczanie ale i opiekę – tyle osób narzeka, że teraz nie ma co z dziećmi zrobić w czasie strajku.

Artur
2 lat temu
Reply to  Joanna

Każdy ma obowiązek udzielać pierwszej pomocy, proszę zapoznać się z kodeksem karnym art. 162 proszę Pani.

Zofia
2 lat temu
Reply to  Artur

Panie Arturze, mało kto ma pod opieką codziennie np. 50 dzieci w świetlicy przez kilka godzin, za które ponosi odpowiedzialność. To nie to samo co obowiązek udzielenia pierwszej pomocy.

Mieczysław
2 lat temu

Od długiego czasu czytam teksty subiektywności ale tak beznadziejnego artykułu jeszcze nie było. Wyliczenia opierają się na całkowicie błędnych założeniach. Nie chce mi się wieżyć że Pan Maciej taki artykuł aprobował. Jeszcze kilka takich artykułów i przestanę czytać subiektywność

Admin
2 lat temu
Reply to  Mieczysław

Panie Mieczysławie, proszę napisać które założenia są błędne

M.
2 lat temu

Jestem dyplomowany. 3970? Nieznacznie więcej mam… ale w dwa miesiące.

gege
2 lat temu
Reply to  M.

czyli 5 671 zł brutto –
proszę o info – kto ma tyle na kasie – bo nauczyciel chcą tam uciekać ……

Zofia
2 lat temu
Reply to  gege

Chyba nie zauważyła Pani / Pan informacji, że to „w dwa miesiące”.

Artur
2 lat temu

„50-70 zł netto za godzinę korepetycji w odniesieniu do 12-23 zł na rękę w szkole” Od tego pierwszego nie zapłacono podatku, na przykład 18%, nie zapłacono ZUSu, nie będzie żadnej emerytury (ani wcześniejszej ani późniejszej), nie ma płatnego urlopu, nie ma opłaty za biuro i tym podobne i tak danej. Przyjmijmy więc, że nauczyciel świadczy pracę 10 miesięcy w roku po 20 dni roboczych na miesiąc po 8 godzin na dzień. Przyjmijmy także, że płaci 1300 złotych za miesiąc za ZUS oraz 18% podatku dochodowego. Mamy zatem: 10 msc *20 dni * 8h = 1600 godzin świadczenia pracy 1300 zł… Czytaj więcej »

Radek
2 lat temu
Reply to  Artur

Nawet mniej.
50 zł to stawka za 45 min pracy z uczniem. W szkole jest to 30 min (15 min idzie na sprawdzenie obecności i odpytywanie) podzielone na 20-30 uczniów. Dodatkowo efektywność co najmniej 50% gorsza, więc wychodziłoby 4400/2 = 2200 zł.
Warto też zauważyć, że nauczyciele matematyki czy języków obcych są bardziej rozchwytywani niż np. wf-ista czy geograf.

Sauk
2 lat temu
Reply to  Artur

Jak rozumiem odpytywanie uczniów to nie jest praca, za którą należy się wynagrodzenie? Idąc tym tokiem myślenia wszystkich egzaminatorów należałoby wyrzucić z pracy, bo to darmozjady.

Radek
2 lat temu
Reply to  Sauk

Należy się wynagrodzenie, jednak nie można zastosować metody aproksymacji przedstawionej w tekście. Cena za korepetycje nie może zostać przełożona 1:1 na wynagrodzenie za godzinę pracy nauczyciela.

Admin
2 lat temu
Reply to  Radek

Racja, dlatego w pewnym stopniu ją skorygowaliśmy do ceny „hurtowej”

Bartek
2 lat temu

Może czas skończyć z iluzją bezpłatnych szkół. Tak jak powoli coraz więcej osób płaci za prywatną opiekę medyczną to może w większym stopniu powinniśmy płacić za edukację. Chcemy posłać dzieci do lepszej szkoły dopłacamy do pensji nauczycieli tam pracujących, nie chcemy dopłacać – chodzą do szkoły gdzie nauczyciele mają niższe pensje. Testując prywatna szkołe i indywidualnie negocjowane pensje mam wrażenie że akurat ta prywatna nie przyciąga jednak lepszych nauczycieli. Pewnie dlatego że to już nie jest 18 godzin przy tablicy ale 7 godzin dziennie. Przy tak dużej różnicy godzin, nawet przy sporej klasie i czesnym w wysokości 1200 nie da… Czytaj więcej »

2 lat temu

Zwracam uwagę, że jest jeszcze rekrutacja do szkół średnich, która zgodnie z rozporządzeniem MEN wymaga powołania szkolnej komisji rekrutacyjnej . Intensywne prace w komisji trwają od 21 do ok. 10 lipca ,oraz rekrutacja uzupełniająca do 28 sierpnia,. W komisji pracuje wymiennie kilkudziesięciu nauczycieli i jest to praca w czasie przerwy wakacyjnej. Dodam też prace w komisji nadzorującej poprawkowy egzamin maturalny ( sierpień) i oraz egzaminy zawodowe w sesji zimowej w zależności od województwa często w trakcie ferii zimowych.

gege
2 lat temu
Reply to  Grażyna

Pewnie po 12 godzin dziennie ????????

Rafał
2 lat temu

Nauczyciele placówkowi nie mają wolnych świąt, weekendów, nocy, wakacji, ferii. Pracują w systemie zmianowym 24h/7. Szkoda, że tych wyliczeń zabrakło.

Radbug
2 lat temu

Zawsze śmieszą mnie te oficjalne rządowe dane. Jestem nauczycielem stażystą, pracuję pierwszy rok na 2/3 etatu (12 godzin) i na konto wpływa mi co miesiąc 1070 zł i w tym wlicza się jeszcze dodatek za wychowawstwo, uwaga…20 zł, miesięcznie! 🙂 Nieźle, co nie? Innych bonusów nie mam. Jeszcze dodam, że do tej mojej szkoły dojeżdżam 2 razy w tygodniu po 65 km w jedną stronę, bo bliżej pracy nie było (historyk i wosowiec). Oczywiście gdyby nie rodzina, rodzinne mieszkanie, to bym się z tej jałmużny (bo pensją tego nazwać nie można) nie utrzymał. W czerwcu kończy mi sie umowa ze… Czytaj więcej »

gege
2 lat temu
Reply to  Radbug

12 godzin w tygodniu – czyli 48 godzin w miesiącu – czyli 22,29 zł netto za godzinę.
Przy pracy „normalnej” tj . 21 razy 8 godzin razy 21 dni = 3 745 zł netto – tj . 5 350 zł brutto.
Całkiem niezłe wynagrodzenie jak na pierwszą pracę ………

gege
2 lat temu
Reply to  gege

oczywiście 21 dni razy 8 godzin razy 22,29 zł = 3 745 zł netto = tj. 5 350 zł brutto

Arabelka
2 lat temu
Reply to  gege

Gege bystry z ciebie matematyk. Czemu ty jeszcze w szkole nie pracujesz. Potrzebujemy takich, zapraszamy na te miody.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!