Tak Francja ratuje przed inflacją domowe budżety swoich obywateli. Wyda na to ogromną kasę, ale… zrobi to z głową. Inaczej niż my?

Tak Francja ratuje przed inflacją domowe budżety swoich obywateli. Wyda na to ogromną kasę, ale… zrobi to z głową. Inaczej niż my?

Francuzi nie mają aż takich problemów z inflacją jak Polacy, ale siła nabywcza ich pensji spada. I też chcą ochrony przed tym zjawiskiem ze strony państwa. A państwo im tę ochronę daje, szczodrze, ale wspierając przede wszystkim mniej zamożnych, czyli – trochę inaczej niż w Polsce. Czego możemy nauczyć się od Francuzów w ochronie naszych portfeli przed inflacją?

Niektóre kraje to mają szczęście. Inflacja wynosi tam nie 15,6%, tylko „spokojne” 6,1%. Mało? Dla francuskich gospodarstw domowych to dużo, tym bardziej że gdy zagłębimy się w koszyk inflacyjny, to wzrosty cen paliw i energii są dwucyfrowe (28,5% w przypadku energii). I to gnębi na pewno przeciętnego Francuza, tak samo jak Polaka. Bo siła nabywcza wynagrodzeń wyraźnie spada. A jeszcze półtora roku temu wzrost cen we Francji wynosił okrągłe zero procent.

Zobacz również:

Ale i tak nad Sekwaną ceny rosną najmniej w Unii Europejskiej. Inflacja bazowa, czyli z wyłączeniem cen najbardziej zmiennych dóbr (np. żywności i energii), w lipcu wyniosła we Francji 4,3%, a w Polsce – 9,3%. Jak to się robi? Na razie dokładnie nie wiadomo, ale na pewno nie zaszkodzi rozsądna, choć nie zawsze bardzo restrykcyjna, polityka fiskalna.

Siła nabywcza pensji Francuzów spada? Państwo pomaga

Rząd francuski chce pomóc ludziom, a dodatkowe finansowanie ma objąć okres od 1 lipca i polega w największym stopniu na ochronie siły nabywczej. Ale to pomoc nie dla wszystkich. Celem rządu jest wsparcie grup o najmniejszych dochodach i korzystających z pomocy społecznej. W pakiecie pomocowym są też działania „uniwersalne”, np. dopłaty do paliwa. Z tym że najważniejsze punkty są jednak precyzyjnie celowane.

Widać u Francuzów myślenie całościowe, z nastawieniem na to, żeby – trochę inaczej niż w Polsce – wydawać pieniądze tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Dodatkowe finansowanie nie zwiększy więc niepotrzebnie proinflacyjnego pompowania kasy do wszystkich. Nasz dodatek węglowy w wysokości 3000 zł trafia do każdego gospodarstwa domowego – bogatego i biednego. Inne planowane dopłaty do ciepła podobnie. Trochę wygląda to jak łatanie dziur w przeciekającym dachu podczas ulewy.

Nad Sekwaną przystąpili do działania antykryzysowego już na jesieni zeszłego roku. Pierwsza inflacyjna indeksacja emerytur i świadczeń socjalnych odbyła się w styczniu i wyniosła 1,1%, potem wzrosły minimalne zasiłki społeczne – o 1,8% w kwietniu. Całościowe działania startują od teraz, większość z mocą wsteczną od 1 lipca. W tym tygodniu wchodzi w życie nowelizacja francuskiego budżetu wraz z pakietem działań nazwanych przez rząd francuski „Ustawą o ochronie siły nabywczej”.

Rdzeń to wspomniana wyżej rewaloryzacja emerytur i zasiłków socjalnych, ale jest też zwiększenie nieopodatkowanych premii, wzrost plac w budżetówce i zamrożenie czynszów. Na to rząd przeznaczy 20 mld euro. Do tego dojdzie jeszcze ponad 24 mld euro na inne działania, które są ujęte w nowelizacji francuskiego budżetu. W sumie w tym roku budżet państwa francuskiego ma przeznaczyć na cele antyinflacyjne zawrotną kwotę 44 mld euro, co odpowiada ok. 207 mld złotych. To byłoby mniej więcej 40% wszystkich wydatków w budżecie Polski na ten rok.

Z tego gigantycznego programu nie wszystkie środki to bezpośrednie wsparcie dla obywateli. Rząd przewidział też np. renacjonalizację giganta produkcji i dystrybucji energii EDF, o czym pisaliśmy niedawno, a co pochłonie niemal 25% całego programu, czyli 9,7 mld euro. Argumentem za zwiększeniem udziałów państwa francuskiego w EDF do 100% jest większa pewność utrzymania umiarkowanych cen energii dla konsumentów i podjęcia niezbędnych inwestycji gwarantujących bezpieczeństwo produkcji energii w przyszłości.

Kto skorzysta z pakietu antyinflacyjnego?

W najnowszym pakiecie przewidziany jest 4% wzrost emerytur, świadczeń, zasiłków socjalnych i tzw. premii za aktywność. Dla średniej emerytury, która wynosi 1400 euro, daje to 56 euro dopłaty miesięcznie. Premia za aktywność to zasiłek wypłacany wszystkim Francuzom, którzy z różnych powodów, niezależnych od nich, nie pracują lub mają najniższe, poniżej minimum, dochody.

Kolejny punkt to ograniczenie wzrostu czynszu do maksimum 3,5% w skali roku, a także rewaloryzacja państwowych dopłat do czynszu o 3,5%. Przewidziane są także niższe składki na ubezpieczenie społeczne dla samozatrudnionych. Następnie wzrost kwoty – z 5000 euro do 7500 euro – zwolnienia podatkowego przysługującego za wypracowane przez pracowników nadgodziny.

Większe będą ulgi podatkowe dla bonusów wypłacanych pracownikom przez firmy. To tzw. premia Macrona wprowadzona w 2019 r., a teraz przedłużona do końca 2023 r. Limity wzrosną tu z 2000 euro do 6000 euro, a ulga rozszerzy się również na małe firmy z sektora prywatnego. Premia, tak jak większość składników pakietu, należy się najmniej zarabiającym, czyli tym pracownikom, których wynagrodzenie nie przekracza 3-krotności minimalnego wynagrodzenia.

Bardzo duża zmiana to zgoda na postulowany od dawna przez pracowników sektora państwowego wzrost płac francuskiej budżetówki o 3,5%. To spora armia ludzi pracujących w wielu kluczowych sektorach: edukacji, nauce, ochronie zdrowia, pomocy społecznej, administracji. Ochrona ich siły nabywczej jest dla francuskiego rządu kluczowa (dla polskiego – siła nabywcza pracowników naszej budżetówki – niestety nie).

Już niedługo, na początku września, 8 mln gospodarstw domowych korzystających z pomocy społecznej otrzyma jednorazową kwotę 100 euro powiększoną o 50 euro na każde dziecko w wieku szkolnym. Studenci natomiast dostaną od października 4% rewaloryzację stypendiów, a nawet po 1 euro dodatku do posiłku w nadchodzącym roku akademickim. Oczywiście nie wszyscy – ci otrzymujący stypendia.

Ciekawym rozwiązaniem jest likwidacja od tego roku opłaty na rzecz telewizji publicznej, czyli tzw. podatku audiowizualnego. Ta opłata przynosiła budżetowi francuskiemu 3,7 mld euro rocznych wpływów. To będzie kolejny bonus państwa, dzięki któremu siła nabywcza przeciętnego Francuza wzrośnie.

Jak Francja chroni obywateli przed wzrostem cen energii i paliwa?

Siła nabywcza Francuzów to również wydatki na energię i paliwo. W tym zakresie przewidziane jest również duże wsparcie. Francja utrzyma przez cały 2022 r. tarczę taryfową na ceny energii wprowadzoną pod koniec 2021 r. Tarcza będzie obowiązywać do końca 2023 r. Dzięki temu zmniejszą się o ok. 4% rachunki za energię elektryczną, a ceny gazu pozostaną na poziomie z października 2021 r. Pakiet przewiduje też pomoc doraźną w ogólnej kwocie 230 mln euro na ogrzewanie domów olejem opałowym.

Pracownicy dostaną większe dopłaty do kosztów dojazdu do pracy w transporcie zbiorowym, ale również na wspólne przejazdy samochodem. Większa będzie „premia rowerowa”, czyli dopłata do zakupu roweru elektrycznego. Państwo ma wspierać firmy, które zostały najbardziej dotknięte wzrostem cen energii i kryzysem związanym z wojną w Ukrainie.

No i na koniec – wisienka na torcie – dopłaty do cen na stacjach paliw. Przedłużony zostaje do końca tego roku rabat na paliwo. Obecnie – od jego wprowadzenia 1 kwietnia – rabat ten wynosi 18 eurocentów na litr, a zostanie powiększony do 30 centów we wrześniu i październiku, a następnie zmniejszony do 10 centów w listopadzie i grudniu.

TotalEnergies, jeden z pięciu największych prywatnych koncernów naftowych na świecie, ogłosił, że na okres wakacji – lipiec, sierpień – obniża ceny za litr benzyny o 12 eurocentów, a ponieważ rząd dopłaca 18 centów, to całkowita obniżka wyniesie 30 centów na litr na stacjach tej firmy. Firma obliczyła, że na 50 litrów benzyny oszczędność wyniesie 15 euro (paliwo we Francji kosztuje niecałe 2 euro za litr). Po wakacjach ta wspólna obniżka ceny litra benzyny wyniesie już 50 centów na stacjach TotalEnergies.

Śladem TotalEnergis idą inne firmy, np. gigant spedycyjny CMA CGM, trzecia co do wielkości firma przewozu kontenerów na świecie. Firma ta obniżyła o 750 euro cenę za transport jednego kontenera z Azji do Francji.

Budżet pęka w szwach? Będą oszczędności

Pakiet wsparcia kosztuje. W tym roku deficyt budżetowy będzie wyższy niż zezwalają unijne normy. Będzie to aż 5% PKB wobec 3% dopuszczalnego unijnym prawem deficytu. Ale Paryż chce ponownie zejść poniżej 3% do 2027 r. Może być z tym problem, bo francuska gospodarka nie jest po pandemii w kwitnącej formie, choć w II kwartale 2022 r. wzrost gospodarczy osiągnął już „solidne” 0,5%, podczas gdy jeszcze kwartał wcześniej był 0,2% na minusie.

W każdym razie rząd francuski zapowiedział, że ma w planach uzdrowienie finansów publicznych. Kosztem będzie program oszczędności. Wydatki publiczne będą co prawda rosły, ale w najwolniejszym tempie od 20 lat. Być może uda się wreszcie zrealizować od dawna zapowiadane, m.in. przez obecnego prezydenta, plany reform: systemu emerytalnego, ubezpieczeń dla bezrobotnych czy wsparcia aktywizacji i edukacji zawodowej.

Ale oszczędzanie zaczyna się już teraz. Rząd apeluje, żeby wszędzie, gdzie tylko to możliwe, gasić światło: w domach, fabrykach, biurach. I żeby każdy Francuz przed wyjazdem na wakacje sprawdził, czy nie zostawił włączonych urządzeń domowych, komputera, telewizora, nawet wifi.

Miasta planują już teraz ograniczenie podświetlania budynków historycznych, ograniczenia w stosowaniu klimatyzacji czy – od jesieni – ogrzewania w transporcie publicznym. Francja jest co prawda potentatem w produkcji energii atomowej, ale tegoroczne lato sprowadziło na ten sektor pewne kłopoty, więc Francja z dużego europejskiego eksportera energii stała się właśnie importerem.

Do koszyka kryzysowego Francja dorzuciła też oszczędzanie wody, której brakuje niemal wszędzie: w rzekach (utrudniony jest transport rzeczny), do chłodzenia reaktorów atomowych, do gaszenia pożarów lasów, a kto wie, czy już niedługo też do podlewania ogródków czy – o zgrozo – do porannego czy wieczornego prysznica.

Za dobro deficytowe trzeba oczywiście coraz więcej płacić. Więc jeśli chcemy, by nasza siła nabywcza nieco wzrosła, oszczędzajmy wszędzie tam, gdzie tylko to możliwe, np. na zużyciu wody. Wskazówka ta dotyczy oczywiście w równym stopniu Francuzów, jak i Polaków.

Turysto przybywaj! Siła nabywcza Francuzów spada i… zachęca Amerykanów

Wody w rzekach brakuje, ale od wiosny tego roku płynie za to niepowstrzymana fala turystów zmierzających do mekki turystycznej świata – stolicy Francji, ale również do wielu innych miejsc: Marsylii, Nicei, Bordeaux. To równocześnie wielki powrót zagranicznych pieniędzy po załamaniu pandemicznym. Wzrost „turystycznej” części PKB Francji wyniósł w II kwartale 8,6% w stosunku do poprzedniego roku – podał francuski urząd statystyczny Insee.

Niski kurs euro kusi do wydawania pieniędzy w Europie turystów ze „strefy dolara”. Badania dla ośrodka GfK oparte na danych dostarczonych przez operatora kart kredytowych Visa pokazują, że przeciętny Amerykanin wyda tego lata we Francji w trakcie standardowego 10-dniowego pobytu ok. 7650 euro, trzy razy tyle, ile turysta z Niemiec (2321 euro). Dziennie są to wydatki ok. 400 euro przypadające na jednego turystę-Amerykanina.

Wydatki takie obejmują głównie podróż, hotele i restauracje, także bilety do muzeów, ale ok. 16% to wydatki na zakupy, szczególnie towarów luksusowych czy tradycyjnie związanych z Francją, jak wina. Aż 52% kwoty przeznaczonej przez turystów na wakacje pozostanie we Francji.

Czytaj też: Ameryka zaczyna wygrywać z inflacją?! Solidny spadek tempa wzrostu cen. Czy amerykański bank centralny dokonał cudu? I czy my mamy się z czego cieszyć?

Francuscy ekonomiści szacują więc, że wzrost gospodarczy w tym roku może wynieść 2,5%. Nie będzie to co prawda 6,8% jak w poprzednim roku (wtedy wpływ na dane miał dołek pandemiczny z 2020 r.), ale Francuzi się cieszą, bo jest szansa, że uda się połączyć stosunkowo niską inflację, ochronę realnych dochodów tej części obywateli, którzy tego najbardziej potrzebują, oraz nie najniższy wzrost PKB.

Czy powinniśmy podpatrywać socjalną Francję?

Sytuacja Polski jest inna, choć polski rząd też buduje wizerunek „pomagającego” i wydaje krocie na działania antyinflacyjne. Inflację mamy drastycznie wyższą niż Francuzi, a rządowa strategia ochrony ludzi przed nią nie istnieje (więc jest ryzyko, że inflacja będzie jeszcze wyższa). Chaotycznie wprowadzane tarcze antyinflacyjne i programy wsparcia powodują, że deficyt budżetowy może znaleźć się poza kontrolą. Nie mamy też dobrego planu powrotu do „normalności” (czyli zrównoważenia budżetu państwa) w kolejnych latach.

Można by tu napisać, że jest jedna dobra wiadomość: wzrost PKB na razie mamy wyższy niż Francuzi. Tak, na razie dane rok do roku są dla nas korzystniejsze. Ale ostatnie dane GUS za II kwartał pokazują, że z kwartału na kwartał wzrost słabnie i w miesiącach przedwakacyjnych zanotowaliśmy silny spadek PKB kwartał do kwartału.

A im dłużej będziemy mieli dwucyfrową inflację, tym większe ryzyko, że wzrost gospodarczy zostanie stłumiony. Wciąż mamy czas, by podpatrzeć od Francuzów pomysł na ochronę obywateli przed inflacją, by zamiast rozpędzać inflację – próbować chronić wzrost PKB.

——————————

Nowy odcinek podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”

podcast samcik-bednarekW tym (już 117.) odcinku podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” ekipa w składzie trzech Maćków: Danielewicza, Bednarka i Samcika – zastanawia się, co może zwiastować spadek ofertowych cen nieruchomości. Czy realny jest scenariusz przeceny cen nawet o 20%, tak jak miało to miejsce dekadę temu? Maćki nie mogą się też nadziwić fenomenem Japonii – kraju, który nie tylko nie walczy z inflacją, ale wręcz się z niej cieszy (troszkę). A na koniec Maćki wyjaśniają, ile powinno wynosić uczciwe oprocentowanie depozytu. Zapraszamy do odsłuchania pod tym linkiem lub na jednej z siedmiu platform podcastowych (Spotify, Google Podcast, Apple Podcast, Overcast, Amazon Music, PocketCast, RadioPublic, Stitcher).

Subscribe
Powiadom o
27 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Raa
3 miesięcy temu

Czyli robią to samo co my, drukuja i się zadluzaja. Same rozwiązania może lepsze, ale to nadal patologiczna sytuacja.

To tak jakbym ja np co miesiąc zadluzal siebie o np 500zl, aby utrzymać siłę nabywcza. Po pewnym czasie już bym nie miał nie tylko na spłatę kapitału, ale nawet na odsetki

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Raa

Zgadzam się, to jest chore. Ale cały świat tak robi (włącznie z USA). Wygrają to najsilniejsi, którzy wyeksportują konsekwencje do tych słabszych.
Ale skoro cały świat tak robi, to lepiej żebyśmy my robili to relatywnie mądrzej, a nie relatywnie głupiej, niż inni. N’est-ce pas?

Przemokrypto
3 miesięcy temu

Po czytaniu tego bloga od jakiegoś czasu mam parę pytań. Małe przemyślenia w tych pytaniach w olbrzymim skrócie. 1. Czy Wy na prawdę uznajecie te programy rządowe jako „pomoc”? Przecież to gotowanie żaby. 2. Czy nie widzicie zagrożenia w tym, ze pomaganie najbardziej potrzebującym (a ta poprzeczka często jest nisko) na tak wielka skale jak teraz, nie doprowadzi do jeszcze większego rozleniwienia społeczeństwa w przyszłości i podejścia ze państwo zawsze nas uratuje (mój teściu już od dawna tak ma „zawsze jakoś pomogą”)? Doprecyzuje tylko w skrócie, ze jeżeli durny rząd chce ustalać jakieś ceny z góry bądź komuś dopłacać to… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Przemokrypto

Panie Przemku: 1. To kwestia semantyki. W Polsce na pewno to nie jest żadna „pomoc”, bo jak wszyscy „pomagają” wszystkim, a rząd bierze od tego prowizję – to jest raczej rozdawnictwo z pierwiastkiem kradzieży (moja prywatna opinia, nie wiem co autor na to). A to, co mają we Francji, to raczej redystrybucja, czyli można to nazwać „pomocą”. Możemy się kłócić czy mądrą czy głupią, ale jeśli pieniądz idzie z kieszeni tego, kto jest bogatszy do tego, kto jest biedniejszy – to de facto ten bogatszy pomaga biedniejszemu. 2. Widzimy takie zagrożenie, pełna zgoda. Nawet o tym mieliśmy niedawno duży, bardzo… Czytaj więcej »

Radek
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli przez lata państwo ciśnie obywateli podatkami, to ich przestrzeń to poczynienia dużych oszczędności nie jest wielka. Polityk, który chce z dnia na dzień wprowadzić wolny rynek i kapitalizm i np. odpłatne studia czy służbę zdrowia nie ma szans wygrać: nikt z dnia na dzień nie wytrzaśnie kilkudziesięciu tysięcy na czesne dla każdego dziecka czy operację – myśle że z tego powodu politycy liberalni/wolnościowi 10% poparcia nie przebiją dziś.
Niestety brak polityków, którzy są gotowi przedstawić program 10-20letniej transformacji, ale może to dlatego że większość wyborców woli proste, zaczepne hasła zamiast merytorycznych długich wystąpień.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Radek

To prawda, tego typu program musiałby być obliczony na 20 lat. W Polsce wolnościowcy proponują realizację programu „państwa minimum” niemal z dnia na dzień (np. postulaty typu „likwidacja ZUS”).

Przemokrypto
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panowie, pełna zgoda. Nie chciałem tutaj powieści o tym pisać. Mój wpis bardziej trzeba odbierać w taki sposób, ze jako stały czytelnik mam wrażenie, ze pomimo nazwy subiektywnie lecicie trochę z głównym nurtem – właśnie tym populistycznym. A jeszcze dokładniej ze poglądy wolnorynkowe umieszczacie miedzy wierszami, nie chcąc za bardzo ich uwidaczniac, a jak właśnie Pan Maciej potwierdził, a ja troszkę zmienię grupę, podejrzewam ze nawet duża cześć tego bloga ma poglądy populistyczno socjalistyczne. ten artykuł wg mnie jest napisany ogólnie w sposób chwalący dane rozwiązania. Moim zdaniem (znowu w skrócie) niezależnie czy rozwiązanie Francuzow jest lepsze od naszego –… Czytaj więcej »

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Przemokrypto

OK, jeśli wyszło, że bardzo nam się podobają rozwiązania francuskie to raczej podobają nam się na tle polskich. Ale przyjmuję Pana uwagę, będziemy bardziej akcentować kwestię wahadła w polityce gospodarczej

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Przemokrypto

(…)A jeszcze dokładniej ze poglądy wolnorynkowe umieszczacie miedzy wierszami, nie chcąc za bardzo ich uwidaczniac, a jak właśnie Pan Maciej potwierdził, a ja troszkę zmienię grupę, podejrzewam ze nawet duża cześć tego bloga ma poglądy populistyczno socjalistyczne.(…)
To, że ktoś nie życzy sobie kapitalizmu rodem z Mad Maxa to nie znaczy od razu, że jest socjalistą.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jakaś forma publicznego lecznictwa jest konieczna… przecież są takie choroby, których leczenie potrafiłoby zbankrutować co pomniejszych milionerów.

Jakub
3 miesięcy temu

Z naśladowaniem Francji to bym był ostrożny, tam podczas wielkich pożarów lasu 5.000 strażaków oglądało Netlixa, wiec to nie jest tak, ze tylko nas rząd ma monopol na robienie głupich rzeczy

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Jakub

No, patrząc na to, co się dzieje na Odrze – u nas chyba to samo 😉

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Jasne… aż mi się przypomniała co mabena puszczał o protestujących pielęgniarkach… one to dopiero się wylują!!!

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Jakub

Jasne… aż mi się przypomniała co MaBeNa puszczał o protestujących pielęgniarkach… one to dopiero się wylują!!!..

armi
3 miesięcy temu

najlepsza ochrona przed inflacją? zmniejszyć obciążenia podatkowe !!! zmniejszyć pomoc i dopłaty !!!
uczyć ludzi odpowiedzialności za swoje czyny
tworzyć przewidywalne i stabilne prawo
sprawnie zarządzać polityką energetyczną itd itd

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  armi

No tak, tylko partia, która ma takie rzeczy w programie, nie przekracza 8% w sondażach…
Ludzie chcą, żeby Państwo ich ochroniło i sprawy regulowało. Stąd taka polityka rządów

Radek
3 miesięcy temu

Ciekawy artykuł, ale chyba wkradł się jakiś błąd w tłumaczeniu:

„Premia za aktywność to zasiłek wypłacany wszystkim Francuzom, którzy (…) nie pracują”

Nie znam francuskiego, ale i w tamym języku „aktywność” raczej nie oznacza kogoś kto nie pracuje (bez aktywności)

Last edited 3 miesięcy temu by Radek
Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Radek

Sprawdzimy, dzięki za zwrócenie uwagi

endrju
3 miesięcy temu

Tekst można streścić do jednego zdania: „Socjalizm Kalego być dobry, socjalizm Kaczego być zły”

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  endrju

Przy założeniu, że jesteśmy w takim momencie historii, w którym nie ma miejsca na liberalizm (najpierw musi się „przekręcić” populizm), warto przeczekać z nieco mądrzejszym socjalizmem, niż z nieco głupszym. Bo z tym głupszym bardziej można zbankrutować

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  endrju

Jest socjalizm, jest i… Klientelizm+

E.G
3 miesięcy temu

U nas wcale nie chodzi o pomoc rzeczywiście potrzebującym ale o kupienie głosu wyborczego . Głos biedaka jest taki sam jak głos bogatego. To państwo przeżarte jest na przekupstwem i nepotyzmem.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  E.G

Niestety, chyba Pani diagnoza jest słuszna

jsc
2 miesięcy temu

(…)Rząd francuski chce pomóc ludziom, a dodatkowe finansowanie ma objąć okres od 1 lipca i polega w największym stopniu na ochronie siły nabywczej.(…)
A to ciekawostka… a nie można tego tłumaczyć oparciem eneretyki o atom, bo ten akurat zaniemógł.

jsc
2 miesięcy temu

(…)Ale oszczędzanie zaczyna się już teraz. Rząd apeluje, żeby wszędzie, gdzie tylko to możliwe, gasić światło: w domach, fabrykach, biurach. I żeby każdy Francuz przed wyjazdem na wakacje sprawdził, czy nie zostawił włączonych urządzeń domowych, komputera, telewizora, nawet wifi.(…)
To nie są oszczędności budżetowe tylko ratowanie rezerw nośników energii takich jak gaz…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!