Szybko rośnie zadłużenie Polaków z tytułu pożyczek pozabankowych. A firmy pożyczkowe rekordowo szybko odbierają klientów bankom. Czy to wczesny sygnał pogarszającej się sytuacji w naszych portfelach? I tego, że coraz więcej Polaków wpada w tarapaty finansowe i pętlę długów? A może po prostu firmy pożyczkowe coraz skuteczniej rywalizują z bankami o klientów na szybkie pożyczki?
W ostatnich dniach w mediach widzieliśmy nagłówki o tym, że drastycznie rośnie zadłużenie Polaków w firmach chwilówkowych. Brzmi to nieprzyjemnie, bo wiadomo, jakie konotacje ma sformułowanie „chwilówka”. Idzie się po taką pożyczkę będąc pod ścianą i już nie wychodzi się z tarapatów, tylko wpada w pętlę długów. Jakkolwiek nie każda pożyczka pozabankowa musi być chwilówką, rzeczywiście można się obawiać, że dzieje się coś złego.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
Szybko rośnie zadłużenie Polaków poza bankami. Polityk się cieszy
No dobra, najpierw sprawdźmy liczby. Dokładne dane o sprzedaży kredytów zbiera Biuro Informacji Kredytowej. Z jego raportów wynika, że w październiku 2022 r. banki udzieliły pożyczek gotówkowych za 5,7 mld zł. Rok temu – już za 6,6 mld zł. Zaś w tym roku w październiku pożyczyliśmy już 9,1 mld zł. Jak widać, tempo wzrostu jest duże. Jednak w przypadku pożyczek pozabankowych jest… jeszcze większe. W październiku 2022 r. ich sprzedaż wyniosła 800 mln zł, rok później było to już 1,5 mld zł, zaś w październiku tego roku pożyczyliśmy w firmach pozabankowych 2 mld zł. Tylko nowych pieniędzy!
Czyli w dwa lata mamy ponad dwukrotny wzrost sprzedaży pożyczek w firmach pozabankowych. Rośnie też ich udział w rywalizacji z bankowymi pożyczkami gotówkowymi – dwa lata temu wynosił 15%, a teraz już 22% (mówiąc tylko o przyroście nowej sprzedaży, nie o saldzie całkowitym). Czyli więcej niż co piątą złotówkę nowych pieniędzy pożyczamy w ramach pozyskiwania szybkiej gotówki poza bankami. Chociaż jeśli dodamy bankowe kredyty ratalne i karty kredytowe (łącznie 2,6 mld zł sprzedaży w październiku 2024 r.) – to wyjdzie trochę mniej.

O czym to świadczy? Zdaniem niektórych polityków to zapowiedź… wzrostu gospodarczego. Poseł Lewicy (i wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych) w rozmowie z Robertem Mazurkiem na falach radia RMF FM wypalił, że pożyczki pozabankowe „Są korzystne dla gospodarki, bo zwiększają impuls konsumpcyjny”. Redaktor próbował się dziwić i tłumaczyć politykowi, że jak ludzie są w tak dramatycznej sytuacji, iż muszą iść po chwilówkę to nie ma się cieszyć z „impulsu konsumpcyjnego”, ale poseł Andrzej Szejna nie wyglądał na przejętego.
Rzeczywiście, od czasów pandemii, wybuchu wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego konsumpcja przestała w Polsce realnie rosnąć. Wcześniej sunęła w górę szybciej niż inflacja (czyli wydawaliśmy w sklepach coraz większą część wynagrodzeń), a od trzech lat rośnie już tylko nominalnie, razem z inflacją. To oznacza mniejsze wpływy podatkowe (np. z podatku VAT oraz z podatku od zysków firm), ale mimo wszystko nie cieszyłbym się, że z powodu chwilówek wzrośnie w Polsce konsumpcja.
O czym może świadczyć wzrost wartości udzielanych przez firmy pozabankowe pożyczek? Trzy lata temu, czyli w 2021 r., od stycznia do października firmy pozabankowe pożyczyły nam 5,7 mld zł. W tym roku w porównywalnym okresie – już 17,7 mld zł. Udział firm pozabankowych w torcie wszystkich pożyczek niezabezpieczonych (w tym limitów kredytowych w kontach, kart kredytowych, kredytów ratalnych i kredytów gotówkowych) się przez te trzy lata podwoił.
Niestety o pewną odpowiedź jest trudno, bo nie znamy poziomu spłacalności tych pożyczek, ani nie wiemy jaki jest standing finansowy osób, które je zaciągają (a więc czy wybrały firmy pożyczkowe świadomie, jako lepszą alternatywę dla banku, czy z konieczności). Nie wiemy też jaka część osób korzystających z takich pożyczek znalazła się już w pętli długów, czyli jest od takiego pożyczania uzależniona.
Wiemy natomiast, że na rynku pożyczek pozabankowych nastąpiła konsolidacja (ustawa antylichwiarska „wykosiła” część małych firm, które nie wytrzymały ograniczeń „marżowości”, a nie miały dużej liczby stałych klientów – którzy gwarantują przewidywalne ryzyko i niski koszt pozyskania nowego pożyczkobiorcy). Wiemy również, że firmy pożyczkowe skupiły się w dużej mierze na obsłudze własnych, powracających klientów – podobnie jak banki.
Choć duże firmy pożyczkowe wciąż stosują znaną ze sprzedaży narkotyków toksyczną zasadę ściągania nowych owieczek do strzyżenia – „pierwsza działka gratis”. Vivus pożyczy nowemu klientowi pierwsze 3000 zł bez oprocentowania i bez prowizji na 61 dni. Jeśli klient w tym czasie nie zwróci pożyczki, to „wjeżdżają” odsetki za opóźnienie w wysokości dwukrotności stopy referencyjnej NBP plus 5,5 punktów procentowych – obecnie 22,5% w skali roku.
Kilka „edycji” ustawy antylichwiarskiej dość mocno ograniczyło firmom pożyczkowym możliwości pobierania wysokich odsetek i prowizji. Maksymalny limit odsetek jest uzależniony od stopy procentowej NBP, a więc taki, jak wspomniałem powyżej (obecnie 22,5%). Limit opłat to 20% kwoty zobowiązania w skali roku oraz nie więcej niż 45% całkowitej kwoty zobowiązania w całym okresie kredytowania. To niestety powoduje, że bardziej opłaca się pożyczać pieniądze na krócej, niż na dłużej.
Dwie hipotezy. Jedna niezbyt miła, a druga…
Mam dwie hipotezy dotyczące wzrostu wartości pożyczek gotówkowych udzielanych przez firmy pozabankowe oraz dwukrotnego wzrostu ich udziału w rynku. Żadna nie jest dobra, ale jedna z nich daje iskierkę nadziei na to, że skutki tego trendu nie będą tragiczne.
Pierwsza zakłada, że sytuacja finansowa 1-2 mln stałych klientów firm pozabankowych się pogarsza i powoduje zwiększone zapotrzebowanie na pieniądze. Z moich informacji wynika, że większość działających firm pożyczkowych obsługuje w przeważającym stopniu znanych sobie klientów (mniejsze ryzyko), natomiast być może te osoby wciąż są wypłacalne, dlatego dostają kolejne pożyczki. Jeśli tak jest, to spadek dynamiki wzrostu skali działalności firm chwilówkowych będzie oznaczał, że część pożyczkobiorców traci grunt pod nogami. Tylko wzrost ich dochodów może temu zapobiec.
Druga hipoteza zakłada, że wzrost udziału pozabankowych firm w rynku pożyczkowym wynika z tego, że po prostu mają coraz lepszą pozycję konkurencyjną w porównaniu z bankami (a przynajmniej dotyczy to największych i tych bardziej konserwatywnych firm, mających już grupę wiernych klientów).
Pożyczki w pełni zdigitalizowane, w aplikacji i z rozsądnymi warunkami spłaty – to być może jest przekonujące dla coraz większej grupy klientów. Zwłaszcza, że pod rządami ustawy antylichwiarskiej nie jest już tak, że pożyczka pozabankowa jest kilka razy droższa i tym samym idzie się po nią dopiero wtedy, gdy wszystkie banki wyrzucą przez okno.
Jedna z największych firm pozabankowych na rynku, Provident, pożyczy 10 000 zł na dwa lata z ratą miesięczną niecałe 540 zł i całkowitą kwotą do spłaty rzędu niecałe 13 000 zł. Łatwo policzyć, że 1 500 zł odsetek w skali roku to znacznie więcej, niż można wytargować w największych bankach (w nich oprocentowanie zaczyna się od 10%, co oznacza odsetki trzy razy mniejsze). Ale też nie jest to gwarancja wpadnięcia w tarapaty (jak przy nałogowo zaciąganych chwilówkach).
Niewykluczone, że klienci, którzy potrzebują gotówki, coraz częściej wolą droższą (ale nie bandycko drogą) pożyczkę bez formalności i bez odpowiadania na zbyt dużo pytań. Choć nawet jeśli tak jest, to ta hipoteza może dotyczyć tylko części rynku pożyczek pozabankowych. Niestety, część tej branży to klasyczne pożyczki-chwilówki, które są wielokrotnie droższe niż kredyt gotówkowy z banku.
Na rzecz pierwszej hipotezy przemawiają różne dane z gospodarki, które wskazują na to, że rośnie zakres biedy, a z kolei coraz więcej Polaków jest spłukanych z oszczędności. Rosną też koszty utrzymania mieszkania (czynsz, rachunki za utrzymanie części wspólnych). Na rzecz drugiej hipotezy przemawiają dane o spłacalności kredytów, które publikuje BIK.

Dwa lata temu 6,3% kredytów i pożyczek miało opóźnienie w spłacie większe niż 30 dni. Dziś jest to 6,6%. Większość z nich to kredyty już właściwie niespłacane (opóźnienie ponad 60 dni ma 6% kredytów i pożyczek). Gdyby coś złego działo się ze spłacalnością pożyczek, to byłoby to widać w ogólnych statystykach.
Zadłużenie Polaków poza bankami rośnie. I to fakt. Ale dlaczego? Odpowiedź na tytułowe pytanie poznamy zapewne w perspektywie kilku najbliższych kwartałów. Z całą pewnością wzrost udziału pożyczek pozabankowych w całym pożyczkowym torcie świadczy o tym, że rosną nasze potrzeby finansowe, a nie rośnie w takim samym tempie wynagrodzenie. To samo w sobie nie jest dobrym sygnałem. I to jest poza dyskusją.
Choć warto też znać proporcje. Dziś w trakcie spłaty są pożyczki pozabankowe o wartości 9,4 mld zł. Dwa lata temu o tej samej porze spłacaliśmy 5,6 mld zł takich pożyczek. A kredytów gotówkowych obecnie spłacamy aż 173 mld zł. Sprzedaż pożyczek pozabankowych jest proporcjonalnie większa, bo to częściej bardziej krótkoterminowe pożyczki, pieniądz krąży szybciej (porównajmy liczby: od początku roku sprzedaż pożyczek pozabankowych wyniosła 17,7 mld zł, a obecne zadłużenie to 9,4 mld zł).
Dlatego w skali całej gospodarki branża pożyczek pozabankowych wciąż nie jawi się jako zwiastun jakiegoś dramatu, Chociaż wzrost skali nowych pożyczek zaciąganych poza bankami trzeba obserwować i badać jego przyczyny, bo to może być sygnał złych rzeczy, które dzieją się w gospodarce, a których jeszcze nie wychwytują dane GUS.
———————–
REWOLUCJA W CONSUMER FINANCE: POŻYCZKA NA FOTKĘ
Zdjęcia w smartfonie: coraz częściej pierwszy krok do… zakupów. Czy pożyczki „na fotkę” będą hitem tegoRocznego sezonu zakupowego? Bać się czy cieszyć? Zapraszam do sprawdzenia na czym polega pożyczanie pieniędzy na podstawie… fotografii tego, co chcielibyśmy kupić. Sztuczna inteligencja w służbie pożyczek. Więcej szczegółów tutaj, a jej recenzję znajdziesz tutaj.

Moim głównym problemem związanym z nowymi technologiami jest to, że one często powodują, iż wszystko biegnie… za szybko. Tak szybko, że nie ma czasu się zastanowić, czy aby nie popełniamy jakiegoś błędu. Wygoda zapewniana przez aplikacje mobilne, internet, biometrię często prowokuje pośpiech. I taki sam problem miałem, gdy pierwszy raz przymierzałem się do testowania „kredytu na fotkę”:za szybko, impulsowo, bez zastanowienia? Liczby mówią, że… czasem wręcz przeciwnie. Zapraszam do przeczytania!
zdjęcie tytułowe: strony internetowe firm pożyczkowych

