7 stycznia 2020

Pracownik banku zadzwonił, bo troszczył się o lokaty klienta. Przy okazji przetwarzał troskę (na sprzedaż) i dane (nielegalnie). Co bank na to?

Rozporządzenie RODO i związane z nim ustawy, uchwalone w polskim parlamencie, miały raz na zawsze skończyć z plagą zarabiania na naszych danych osobowych bez naszej zgody. Każde umieszczenie informacji o nas w jakichkolwiek bazach danych oraz ich wykorzystanie wymaga teraz naszej akceptacji. No, chyba że bank ma bałagan, wtedy całe to RODO możemy sobie wsadzić tam, gdzie słońce nie dochodzi. Czyli do czarnej dziury

Mój czytelnik, pan Paweł, poczuł pewnego dnia, że został brutalnie wykorzystany przez swój bank. Wszystko przez telefon z oddziału bankowego, w którym pracownik oczywiście nie próbował nawet ukrywać, że chce się dowiedzieć co słychać u kochanego klienta, lecz coś mu sprzedać.

Samo w sobie nie jest to niczym nadzwyczajnym, w końcu głównie z tego powodu w różnych formularzach związanych z zakładaniem konta są kratki dotyczące danych kontaktowych. Kłopot w tym, że pan Paweł w sąsiednich kratkach tych umów wyraźnie zastrzegł, że nie życzy sobie kontaktu marketingowego.

To oczywiście też nie zawsze jest dla banków przeszkodą. Sam niejednokrotnie odbierałem telefony z banków, w których zaraz po powitaniu pytano mnie, czy zgadzam się na wysłuchanie propozycji marketingowej i że to zajmie tylko 30 sekund. Jeśli klient, który co prawda nie dał bankowi zgód marketingowych, zgodzi się na jednorazową rozmowę, to dlaczego bank miałby sobie odmawiać przyjemności sprzedania mu czegoś?

Pan Paweł nie ma tak miękkiego serca, jak ja i nie zgadza się na ataki marketingowe ani w ogóle, ani w szczególe (czyli jednorazowo i spontanicznie). Ale i to go nie uratowało.

„Dziś (nie pierwszy raz) konsultant z banku do mnie zadzwonił twierdząc, iż widzi, że mi lokaty się kończą i proponuje mi przeniesienie pieniędzy do funduszy inwestycyjnych. Uważam, iż to jest niedozwolony marketing bezpośredni ze strony banku oraz przetwarzanie danych osobowych bez mojej zgody”

Co racja, to racja. Wprawdzie pracownik banku wykonał telefon pod przykrywką troski o klienta i jego pieniądze (to na swój sposób wzruszające), ale bynajmniej nie chodziło mu o to, by kasa pana Piotra przeskoczyła na jakiś promocyjny depozyt. Tu chodziło o to, by przeniósł je na fundusze inwestycyjne, które dają bankowi wyższą prowizję.

Pan Piotr napisał do banku pismo z żądaniem „niezwłoczengo zaprzestania marketingu bezpośredniego w stosunku do jego osoby” i tego, by pracownicy banku przestali przyglądać się jego lokatom, bo on sam umie się o nie zatroszczyć. Napisał też, że jego zdaniem należy się za taki numer finansowe zadośćuczynienie oraz, że zgłasza sprawę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Bankowcy co prawda się przejęli, ale tylko troszkę. W odpowiedzi na niemiły list od pana Piotra przesłali pismo, w którym piszą, że nie wiedzą o co chodzi, bo nikt z pracowników do rozmów z panem Piotrem się nie przyznaje.

„W systemach banku wprowadzone były wskazania dla pracowników banku, w myśl których nie powinni się oni kontaktować w celach marketingowych. Również dopytywanie pracownika banku, z którym prowadził pan rozmowę, jak też jego przełożonych, nie pozwoliły na dokonanie jednoznacznych ustaleń co do charakteru przeprowadzonej z Panem rozmowy”

Wygląda na to, że pracownik dzwonił z prywatnego numeru telefonu, albo z takiego, który nie pozwalał na nagrywanie rozmów, bo bank nie dysponuje nagraniem. Być może pracownik zadzwonił z czystej troski o finanse klienta, a rozmowa o funduszach wyszła „przy okazji”?

Stopień troskliwości pracowników banku o klientów i ich pieniądze budzi respekt, ale byłoby lepiej, gdyby ci pracownicy jednak trochę się zastanowili, zanim zaczną przetwarzać tę troskę na wykonywanie planów sprzedażowych, bo przetwarzanie troski jest nielegalne, gdy przy okazji przetwarza się dane klienta

ilustracja tytułowa: Pixabay

21
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
12 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Don Q.PrzemogoscGrzesiekObserwator Giełdowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz
Gość
Łukasz

I tu ich mam – ja mam telefon nagrywający rozmowy 🙂 (na takie przypadki)

Roman
Gość
Roman

To jeszcze podpowiedz czego używasz bo mnie nie udało się znaleźć satysfakcjonującego rozwiązania.

adek
Gość
adek

jeśli chodzi o androida to polecam cube acr

Kamyl
Gość
Kamyl

Zapewne Credit Agricole?
Do mnie też wydzwaniają pracownicy oddziału (z konkretnej placówki, a nie bankowego call center) choć żadnych zgód nie wyrażałem.

BdB
Gość
BdB

Miałem identyczny przypadek z Medicoverem. Mimo braku zgody na marketing drogą elektroniczną, ich doradca wysyłał mi SMSy z ofertą przedłużenia pakietu. Okazało się, że w ogóle nie znali się tam na przepisach. Uważali, że zwykła zgoda na marketing pozwala na dowolną jego formę, podczas gdy na marketing elektroniczny trzeba osobnej zgody. Kilka tygodni trwało aż chyba zasięgnęli opinii prawnika, przyznali rację i przeprosili. Więcej SMSów od nich nie otrzymałem.

Podaję wprost nazwę, bo mam cały zapis korespondencji.

anonymous
Gość
anonymous

A może mbank? Mimo, że wszyskie zgody miałem powyłączane, również te które nie można wyłączyć samodzielnie tylko poprzez kontakt z obsługą, nalal wydzwaniają a obsługa twierdzi że to nie możliwe.

adek
Gość
adek

potwierdzam. i co kilka miesięcy jest to samo. że niby zgody się zdezaktualizowały.

BdB
Gość
BdB

Ja zgłosiłem sprzeciw od razu jak weszło RODO i nie dzwonił do mnie mBank ani razu.

Marcin S
Gość
Marcin S

Dlatego ja na wejściu informuje, że nagrywam rozmowę i jeśli odbiory to nie odpowiada proszę o kontakt pocztą z zastrzeżeniem istniejących w ich systemie statusów zgód marketingowych. Szybko przestali dzwonić.

Radek
Gość
Radek

Jeśli nie dzwonił pracownik banku ze służbowego telefonu, to może mamy wyciek danych? Jak inaczej traktować sytuację, w której prywatna osoba wchodzi w posiadanie naszych danych i dzwoni z prywatnego numeru?

Obserwator Giełdowy
Gość
Obserwator Giełdowy

Padły tu nazwy kilku banków ale nie było mowy o Aliorze i Santanderze. Tam też takie praktyki stosują. Widać jak wszyscy to wszyscy

Grzesiek
Gość
Grzesiek

a jak walczyć z telefonami od form których znikąd nie znam, których pracownicy na pytanie „skąd ma pan mój nr” mówią że „automat im wybrał” i się rozłączają?

BdB
Gość
BdB

Nie da się. Możesz zgłaszać Do UKE co najwyżej, ale szanse, że to coś da, są bliskie zeru.

gosc
Gość
gosc

RODO sposobem na telemarketerów. Wystarczy jeden wniosek i się odczepią
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rodo-telemarketerzy,215,0,2417623.html
„- Jeżeli dzwoniący nie podaje tych podstawowych informacji, to już sam numer telefonu wystarczy, by powalczyć o przestrzeganie prawa. Należy wtedy wystąpić z odpowiednim wnioskiem do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który może zobowiązać operatora do udostępnienia niezbędnych danych – dodaje.”

Grzesiek
Gość
Grzesiek

dziękuję, zapisałem sobie link, nie wiedziałem o tym.

BdB
Gość
BdB

To jest teoria. Firm nie da się ustalić, bo to numery VOIP, zarejestrowane albo na słupa, albo na firmę z Antyli.
Ponadto, UODO nie zwykł kiwnąć palcem jeśli nie dostanie danych firmy od nas samych.

Przemo
Gość
Przemo

Od czasu, gdy jakieś 10 lat temu pracownica Citibanku zadzwoniła do bliskiej mi osoby na jej służbowy numer telefonu (podany do kontaktu w ramach konta w tymże banku) w związku z transakcją na Allegro, gdzie był podany inny numer (nie odbierała przez 2-3 dni, bo uczestniczyła w intensywnym szkoleniu/zabawie/orgii – no tak w końcu się nazywają te „korpospotkania”) nic mnie już nie zdziwi. Szkoda, że ta osoba nie dała się namówić, żeby sprawę pociągnąć dalej i doprowadzić do wywalenia tej pracownicy z pracy. Niestety, w naszym/tym (niepotrzebne skreślić) kraju ciągle wielu nie rozumie podstaw, a opowiadanie „u cioci na imieninach”… Czytaj więcej »

Grzesiek
Gość
Grzesiek

Jeśli dobrze rozumiem chodziło o bezpieczeństwo środków/karty tej osoby. W takiej sytuacji nie rozumiem czepiania się bo to nie telefon w sprawach marketingowych. Konto/karta były zapewne zablokowane do czasu wyjaśnienia więc chyba dobrze że ktoś podjął przez kilka dni próby kontaktu a nie, przepraszam, olał sprawę bo klient nie odbiera telefonu.

Przemo
Gość
Przemo

Nie. Chodziło o relację kupujący/sprzedający i nielegalne zdobycie numeru telefonu przypisanego do konta bankowego.
Tak się złożyło, że sprzedająca miała konto (z innym numerem telefonu niż na Allegro) w tym samym baku, w którym pracowała kupująca, która sobie sprawdziła i przypadkiem trafiła.
Pozyskanie danych nielegalne, nielegalne przeszukiwanie bazy w celu innym niż służbowy.

Don Q.
Gość
Don Q.

Właśnie, gdyby bank transakcji systemami antyfarudowymi nie sprawdzał, to taki klient miałby pretensje, że pozwolił go okraść; gdyby bank uznał, że karta (lub jej dane) została skradziona i ją po prostu zablokował, to taki klient miałby pretensje, że go o blokadzie nie poinformowano — patolom nie dogodzisz (no, chyba że bezpośrednimi transferami typu 500 zł miesięcznie czy inne zasiłki, ale banki tak nie działają, banki są złe).

Przemo
Gość
Przemo

Przeczytaj łaskawie o co chodziło, zanim znowu kogoś wyzwiesz i napiszesz kolejny nie do końca przemyślany komentarz przekazujący twoją jedyną słuszną rację…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij