21 czerwca 2018

Płacił za zakupy kartą walutową. Okazało się, że i tak tną go na spreadach. Chciał się ratować i… zapłacił 1700 zł prowizji!

Za granicą lepiej płacić kartą walutową – lub wielowalutową – żeby uniknąć spreadów. Mój czytelnik tak właśnie zrobił. Niestety, system nie zrobumiał jego intencji. A potem nie zrozumiał ich drugi raz. Mojego czytelnika kosztowało to 1700 zł. Tak, to nie jest pomyłka, tysiąc siedemset. Jak to w ogóle możliwe w XXI wieku? Posłuchajcie i zadrżyjcie

Od dawna doradzam Wam korzystanie przy zagranicznych zakupach – czy to tych w realu, czy internetowych – z karty walutowej lub wielowalutowej. Jeśli Wasz bank – lub fintech, bo przecież karty walutowe są też w instytucjach pozabankowych – oferuje wymianę walut online, to możemy bardzo szybko zasilić kartę walutową (mając gwarancję niskiego spreadu) i zapłacić nią już bez żadnych kosztów (od razu w walucie „docelowej”).

Niedawno pokazywałem na żywym przykładzie różnice kosztowe między wykorzystywaniem karty złotowej i walutowej lub wielowalutowej przy zakupach poza krajem. Naprawdę jest o co powalczyć, mówimy o setkach złotych prowizji do uniknięcia.

Czytaj o tym „eksperymencie”: Wyjazd za granicę i trzy karty w portfelu. Która najtańsza?

Czytaj też: Nasz ranking kart wielowalutowych. Która najlepsza?

Masz kartę walutową i wielowalutową? Nie daj się namówić na przewalutowania !

W zasadzie jedynym problemem może być fakt, iż terminale, bankomaty i wszelkie inne urządzenia za granicą mogą „czytać” naszą kartę jako złotową i proponować przewalutowanie transakcji, którego nie potrzebujemy. Trzeba pamiętać, by odrzucać takie oferty i płacić w walucie lokalnej.

Jeśli próbujemy zapłacić kartą w euro, funtach, dolarach albo wielowalutową, ale transakcja zostanie przez sklep zarejestrowana jako „złotowa” (bo np. zgodzimy się na przewalutowanie) – tracimy podwójnie. Sklep przewalutowuje transakcję na złote i pobiera spread, a potem polski bank otrzymane złotówki przewalutowuje na walutę karty i pobiera spread drugi raz.

Straty mogą być gi-gan-ty-czne. Jeden z moich czytelników opowiedział o przygodzie, która spotkała go przy zakupie na eBay. Niefortunny zbieg wydarzeń sprawił, że opłaty za przewalutowanie i spready kosztowały go… 1700 zł. Mój czytelnik podjął próbę anulowania feralnej transakcji, ale odbił się od przykrego drobnego druczku w regulaminie. Ale po kolei.

E-sklep i bank naliczyły spread, więc zażądał anulowania transakcji. I się zdziwił

Pan Błażej kupił coś w brytyjskim serwisie aukcyjnym eBay (ebay.co.uk). Wartość transakcji była niemała, 10.000 zł. Mój czytelnik – zgodnie z moimi rekomendacjami – postanowił użyć karty walutowej, denominowanej w funtach brytyjskich, wydanej przez polski bank. Transakcja w brytyjskim sklepie kartą denominowaną w funtach – tu nie miało prawa być żadnych prowizji, opłat, ani spreadów.

Nie miało prawa, lecz jednak… Brytyjski eBay zaksięgował transakcję jako wykonywaną polską kartą płatniczą w złotych i przeliczył zakup na polską walutę z zastosowaniem solidnego spreadu. Nie wiem czy pan Błażej przez nieuwagę zgodził się na przewalutowanie czy też eBay sam „wiedział lepiej”, że skoro kartę wydał polski bank, to mogą być na niej tylko złotówki.

Po tym jak eBay powiększył kwotę w złotych o swój spread, bank z powrotem zamienił walutę transakcji na funty, pobierając spread po raz drugi. W sumie obie zacne instytucje z 10.000 zł pobrały panu Błażejowi kilkaset złotych spreadów (dwa przewalutowania, w sumie 12% strat na różnicach kursowych.

Tragiczne, ale gdyby tylko o tym miał być ten tekst, to bym go sobie odpuścił, bo kilka podobnych tematów już opisywałem. Najciekawsze rzeczy zdarzyły się później. Pan Błażej postanowił odzyskać pieniądze potrącone w spreadach i odstąpił od umowy zakupu na eBay, chcąc odwrócić wszystkie transakcje. Portal rezygnację przyjął i… oddał pieniądze. Znowu w złotych.

Bank, przyjmując owe złotówki, oczywiście znów przewalutował transakcję na funty, z zastosowaniem spreadu rzecz jasna.
W sumie te wszystkie przewalutowania kosztowały mojego czytelnika wspomniane wyżej 1700 zł.

„Wycofanie” to nie to samo co „zwrot”

Pan Błażej nie jest w ciemię bity, więc szybko doszedł do wniosku, że powinien skorzystać z zapisu regulaminu banku (chodzi o T-Mobile Usługi Bankowe, czyli de facto o Alior Bank) mówiącego o wycofaniu transakcji kartą.

„Wycofanie operacji wykonanej kartą, księgowane jest z datą otrzymania wycofania transakcji do rozliczenia przez bank. W przypadku, gdy waluta rozliczeniowa transakcji jest różna od waluty rachunku, Operacja taka przeliczana jest na walutę rachunku po kursie wymiany walut obowiązującym dla transakcji oryginalnej. W przypadku naliczenia prowizji od transakcji oryginalnej, jest ona zwracana na rachunek klienta w dniu rozliczenia wycofania operacji”.

Z tego paragrafu wynika, że przy anulowaniu transakcji na konto walutowe pana Błażeja powinna wrócić pierwotna kwota transakcji w funtach. Gdyby tak się stało, mój czytelnik „unieważniłby” wszystkie późniejsze przewalutowania.

„Po czterech reklamacjach (jedną bank zgubił, odpowiedzi na dwie były nie na temat) dowiedziałem się iż oni nie zastosują tego punktu regulaminu ponieważ księgowania nie były wycofaniami uprzednio wykonanych transakcji. Na wniosek klienta sprzedawca dokonał zwrotu kwot transakcji, a nie ich wycofania”

Dla pana Błażeja te niuanse są niezrozumiałe. Argumentuje, że gdy odstąpił od umowy powinna ona być uznana za nieistniejącą i obie strony powinny wrócić do stanu posiadania (finansów oraz przedmiotów) tak jakby umowa nie była nigdy zawarta.

Co może zrobić klient, by wywalczyć zwrot pieniędzy?

Sprawa jest z gatunku tych, w których jedno słowo wszystko zmienia. Czy to było „wycofanie” czy „zwrot”? Sformułowanie nie powinno mieć w tym momencie większego znaczenia. Klient się wycofał z zakupu i chciał odzyskać pieniądze. 17% prowizji to sporo, zwłaszcza gdy w efekcie do transakcji nie doszło, więc jest to prowizja za nic, „za darmo”.

Czy coś by pomogło, gdyby pan Błażej próbował załatwić sprawę z drugiej strony, czyli informując bank, iż transakcja nie była zgodna z jego intencjami i żąda jej anulowania? Wówczas rzeczywiście impuls do „posprzątania” poszedłby od strony „finansowej” a nie „towarowej”.

Tyle, że wcale nie jestem pewny, czy bank anulowałby transakcję w sytuacji, gdy nie był to ani fraud, ani sytuacja kwalifikująca się do charge-backu. Chociaż… skoro klient chciał zapłacić kartą w funtach, a policzono mu pieniądze w złotych, to można byłoby to podciągnąć pod niewłaściwe wykonanie umowy przez e-sklep. To już mógłby być pretekst do postulowania o charge-back.

I to chyba jest jedyne sensowne rozwiązanie. Można też oczywiście próbować wyegzekwować coś od eBay, ale jest mocno wątpliwe czy serwis zgodziłby się pokryć całość strat, biorąc pod uwagę, że część z nich była niezależna od jego błędu (o ile to był błąd, a nie nieostrożność klienta, który zgodził się na rozliczenie transakcji w złotych, bo karta była „polska”).

Sytuacja zmieniłaby się nieco, gdyby okazało się, że eBay wprowadził mojego czytelnika w błąd i owe przeliczenie wartości transakcji z funtów na złote wynikało z niepoinformowania klienta właściwie o naturze dealu. W sprawie wyjaśnienia tego aspektu zwróciłbym się do polskiej „delegatury” seriwsu eBay. Jeśli pan Błażej się na to zdecyduje – będę go wspierał i pilotował sprawę, by została potraktowana priorytetowo.

Jak nie dać się „nabić” w prowizje tak jak mój czytelnik?

Jeśli macie na oku większe zakupy w jakimś zagranicznym sklepie internetowym, a nie jesteście pewni jak wygląda kwestia akceptacji przez sklep „walutowości” karty wydanej w Polsce, to najpierw zróbcie niskokwotowy test – kupcie coś za małe pieniądze i sprawdźcie czy z Waszej karty walutowej zostanie ściągnięta dokładnie ta kwota, za którą coś kupiliście, czy inna.

Jeśli inna – to będzie znaczyło, że nastąpiło podwójne przewalutowanie – w sklepie z waluty obcej na złotego i w banku ze złotego z powrotem na walutę karty. I wtedy, zanim zaczniecie „poważne” zakupy, trzeba zrobić śledztwo i ustalić czy to Wy nie odznaczyliście jakiejś domyślnie zakreślonej zgody na przewalutowanie czy też sklep ma takie przewalutowanie „w automacie”. Wtedy w takim sklepie nie kupujemy, bo z oszustami się nie handluje.

 

15
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
DLWBłażejMaciej SamcikMichałMax Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
aa aaa
Gość
aa aaa

Ebay ma w ogóle własne metody płatności? Korzystają z paypala przecież, a w paypalu się wybiera czy przewalutowanie ma robić paypal czy obciążanie w docelowej walucie (tej w której się kupuje) idzie bezpośrednio do banku. Zgaduje, że kupujący tego nie dopilnował i miał ustawione przewalutowanie przez paypala (paypal wtedy ciągnie z karty w PLN).

Błażej
Gość
Błażej

Kupują przez Ebay – nie mając konta PayPal NIE DA się zmienić waluty obciążenia . Wszędzie zobaczysz kwoty w GBP i dopiero w historii konta bankowego wyjdzie ze jednak PLN

Leszek
Gość
Leszek

Jako, że dość często korzystam z tego typu zakupów i płatności, to wrzucę swoje „trzy grosze”: Zakup i płatność na eBay: najbezpieczniej i najwygodniej oczywiście przez PayPal. I prawdopodobnie w/w klient tak zrobił. Ale tu też jest kruczek, jeśli ma się podpiętych kilka kart w tym: złotowe, EU, US, UK – domyślnie właśnie PayPal proponuje obciążenie karty złotówkami po swoim kursie. A kończy się to tym opisanym powyżej. Czyli zakup w funtach (euro, dolarach…) spread PayPal, obciążenie karty złotówkami, a że karta walutowa, to bank zamienia na walutę karty – oczywiście nie za darmo. No i drogo jest… Przyznam, że… Czytaj więcej »

Błazej
Gość
Błazej

Sytuacja nie ma nic wspólnego z brakiem myślenia – NIE MA opcji wybrania waluty jak się nie ma konta PayPal tylko płaci karta (której dane podaje się na stroni eEbay) , nie ma żadnej informacji o innej walucie niż widoczna podczas transakcji (nawet po przeklinaniu/przeczytaniu każdego regulaminu)

Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

Podejrzewam przeklikanie z automatu. Podobnie jest na Amazonie – dopiero na samiutkim końcu można wybrać w jakiej walucie ma być obciążona karta – co zabawne, nawet na najzwyklejszej karcie na której spready i opłaty są zdziercze (na tyle rzadko kupuję online z zagranicy, że dla tego celu zwyczajnie nie chce mi się wyrabiać dedykowanej karty) i tak taniej wychodzi przewalutowanie przez bank niż przez Amazona… 😉

Leszek
Gość
Leszek

Amazon ma słony narzut przy przewalutowaniu. PayPal nieco drożej niż w spread bankowy, przy niewielkich kwotach to faktycznie nie opłaca się mieć w portfelu karty walutowej. Właściwie dla banków nie powinna być najmniejszym problemem możliwość wyboru konta obciążenia karty – jeśli płatność w $ obciążyć konto $ klienta, jeśli w € konto euro, tylko widocznie bardziej im się opłaca utrzymywanie systemu: oddzielna karta do każdej waluty, opłata roczna za kartę nie jest może duża, ale sumarycznie do wszystkich walut może „trochę” kosztować i wtedy warto sprawdzić, ile faktycznie wynoszą roczne koszty przeliczeń waluty na PLN (a właściwie różnicy po uwzględnieniu… Czytaj więcej »

Michał
Gość
Michał

Do tego bank musiałby zaimplementować blokadę transakcji które przychodzą w PLN zamiast w walucie karty. Póki co żaden bank nie odważył się przyciąć tak zarabianych prowizji.

Błażej
Gość
Błażej

NIE MA ma żadnej informacji o innej walucie niż widoczna podczas transakcji (nawet po przeklinaniu/przeczytaniu każdego regulaminu) . plus NIE MA żadnej opcji wyboru waluty w takiej transakcji.

tomeko
Gość
tomeko

Z tego wynika, że najlepiej płacić kartami złotowymi, których transakcje przeliczane są po kursie organizacji płatniczej (wtedy, nawet jak się da naciągnąć na przewalutowanie eBay-a, to bank nie dorzuci swojego). No, chyba, że się posiada walutę na koncie.

Karruma
Gość
Karruma

Przeszedłem dokładnie to samo co opisywany bohater ale z nieporównywalnie mniejszą kwota. Zanim opiszę jak to rozwiązałem przedstawię jaki jest problem na stronie eBaya przy zakupie.. po przejściu do strony płatności na ebay’u serwis daje nam do wyboru paypala z kartami, które mamy podpięte i jeśli wybierzemy ta opcje PayPal z automatu wyświetla nam kwotę w złotówkach która możemy odhaczyc i zmienić spowrotem na funty. Ale jeśli wybierzemy opcje płatności kartą (nie przez paypala) to kwota która zostanie nam wyświetlona przez eBay będzie widniała w funtach zaś płatność odbędzie się w złotówkach bez żadnej informacji i możliwości zmiany tego. I… Czytaj więcej »

Mat
Gość
Mat

A dlaczego polskie banki nie oferują opcji blokady transakcji w PLN dla karty walutowej?

Max
Gość
Max

Ja do transakcji internetowych używam karty przyjętej do konta walutowego kantoru.
Traktuje ja jako pre-paid. Zasilam kwota zgodna z kwotą transakcji w momencje zakupu – tak więc jesli sklep skubie na prowizjach i próbuje przewalutować to transakcja zostanie odrzucona. Być może czasochłonne ale dosyć bezpieczne także w konekscie potencjalnego wycieku nr karty.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany