26 września 2022

Nowa ustawa antylichwiarska w Sejmie. Rząd chce, by maksymalny koszt pożyczki spadł o połowę. Będzie mniej czy więcej ludzi w pętli długów?

Nowa ustawa antylichwiarska w Sejmie. Rząd chce, by maksymalny koszt pożyczki spadł o połowę. Będzie mniej czy więcej ludzi w pętli długów?

W sierpniu firmy pożyczkowe udzieliły ponad 330 000 pożyczek o wartości 865 mln zł, czyli o blisko jedną trzecią więcej niż w sierpniu 2021 r. i najwięcej od 5 lat – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Czy to łabędzi śpiew firm chwilówkowych? W Sejmie procedowana jest bowiem nowa ustawa antylichwiarska, która przewiduje obniżenie maksymalnego limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu

Tego artykułu możesz również posłuchać w naszym kanale podcastowym – czyta Maciej Bednarek.

Zobacz również:

Ile to już razy branża pożyczkowa wróżyła swój koniec w wyniku poddania jej regulacjom, zwłaszcza finansowym. Chodzi o maksymalny pozaodsetkowy limit kosztu kredytu. Doprecyzujmy, że limit obejmuje nie tylko tzw. firmy chwilówkowe, a wszystkie, które udzielają zdefiniowanych w ustawie kredytów konsumenckich – niższy limit to również niższe przychody dla banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.

Ustawowego obniżenia limitu boją się jednak przede wszystkim firmy pożyczkowe. Z prostej przyczyny – pożyczki dla większości z nich to jedyne źródło przychodów, a więc być albo nie być, podczas gdy banki mogą zarabiać na innych rodzajach kredytów, np. hipotecznych, na transakcjach, opłatach za korzystanie z kont i kart itd.

10 + 10, czyli nowa ustawa antylichwiarska

Za rządowym projektem obniżającym ów limit stoi Ministerstwo Sprawiedliwości, a personalnie twarzą projektu jest wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Projekt jest obecnie procedowany w Sejmie. Na czym polega proponowana zmiana?

Rząd chce obniżyć pozaodsetkowy koszt kredytu. Obecny limit wynosi 25% kwoty pożyczki plus 30% kwoty pożyczki w skali roku. Jeśli pożyczamy 1000 zł na miesiąc, wówczas firma pożyczkowa czy bank nie może policzyć za taką pożyczkę więcej niż 275 zł (250 zł plus 25 zł), zaś całkowity koszt pożyczki nie może przekroczyć 100%, czyli jeśli ktoś pożyczył 1000 zł, to ma ustawową gwarancję, że nie zapłaci za nią więcej niż 1000 zł. Zgodnie z propozycją ministerstwa limit spadnie do „10% plus 10% w skali roku”, a w przypadku pożyczek do 30 dni – nie mógłby wynieść więcej niż 5%.

W branży pożyczkowej mówi się wręcz o „giełdzie limitów”. W 2019 r. Ministerstwo Sprawiedliwości też przymierzało się do obniżenia limitu. Wówczas zaproponowało formułę „20% + 25%”, ale prace porzucono. Gdy wybuchała pandemia koronawirusa, limit czasowo obniżono do poziomu „15% + 6%” (do niego jeszcze wrócę). Poza tym Lewica, która popiera pomysł obniżenia limitu, zaproponowała wzór: 8% + 10%, a politycy Kukiz’15: 15% + 15%.

Na poniższej grafice pokazałem, ile mógłby wynieść maksymalny limit pozaodsetkowych kosztów kredytu w różnych wariantach. Obliczenia dotyczą pożyczki o wartości 2000 zł udzielonej na dwa miesiące.

Rząd: jest kryzys, Polacy muszą pożyczać taniej

Co takiego się stało, że rząd postanowił akurat teraz obniżyć maksymalny koszt pożyczek? Właściwie nie wiadomo. Rządową narrację można streścić mniej więcej w taki sposób: firmy pożyczkowe pobierają horrendalnie wysokie prowizje, co uderza w najbiedniejszą część społeczeństwa. Obniżenie limitu ulży więc tej grupie Polaków, bo będą mogli pożyczać pieniądze taniej.

Tę narrację rząd podlewa sosem „bandytyzmu”. Z wypowiedzi przedstawicielu rządu wyłania się obraz branży zarządzanej przez przestępców i oszustów. Pojawiają się przykłady osób, które pożyczyły 1000 zł, a straciły mieszkanie, które było zabezpieczeniem pożyczki.

Co na to branża pożyczkowa? Jakie są jej kontrargumenty? Jej przedstawiciele podkreślają, że obraz branży, jaką ma przed oczami Ministerstwo Sprawiedliwości, pochodzi z niechlubnych lat 90-tych ubiegłego wieku, kiedy pożyczanie pieniędzy nie było w żaden sposób uregulowane, co prowadziło do patologii. Zapewniają jednak, że to odległa przeszłość.

Od kilku lat rynek pożyczkowy jest uregulowany. Żeby założyć firmę pożyczkową, trzeba mieć odpowiedni kapitał i uzyskać swego rodzaju licencję na prowadzenie działalności, choć trzeba pamiętać, że firmy pożyczkowe nie są nadzorowane tak jak banki czy SKOK-i. Komisja Nadzoru Finansowego prowadzi rejestr firm pożyczkowych, ale – jak sama podkreśla – to nie jest nadzór.

KNF nie ma prawa żądać od firm pożyczkowych informacji i wyjaśnień oraz kontrolować ich działalności w zakresie zgodności z prawem. Wpis danego podmiotu do rejestru „nie powinien być interpretowany jako jakakolwiek forma zabezpieczenia czy zapewnienia ze strony organu nadzoru prawidłowości prowadzonej przez ten podmiot działalności, a w szczególności przestrzegania przez niego przepisów ustawy o kredycie konsumenckim”.

Faktem jest, że w przeszłości nie trzeba było nigdzie zgłaszać działalności pożyczkowej. Branża podkreśla, że firmy pożyczkowe działają legalnie, wypełniają lukę podażową tam, gdzie nieobecne są banki – chodzi o udzielanie pożyczek o niższej wartości i na krótszy okres.

Nie jest tajemnicą, że firmy „chwilówkowe” mniej restrykcyjnie podchodzą do badania zdolności i wiarygodności kredytowej, a więc gotowe są udzielić pożyczki osobie, którą bank odprawi z kwitkiem. Z drugiej strony branża podkreśla, że nawet 50-70% wniosków o pożyczkę jest odrzucanych. Coraz więcej firm współpracuje z Biurem Informacji Kredytowej, a więc wyłapuje osoby przekredytowane i im pożyczek nie udziela. W ten sposób branża broni się przed zarzutami, iż wpędza ludzi w spiralę zadłużenia.

Przeczytaj też: Lombardy się cieszą, branża pożyczkowa zwija żagle i poza sprzedażą chwilówek zajmuje się…

Niższy limit miał być na chwilę. Będzie na stałe?

Przy każdej poprzedniej próbie „gmerania” przy limicie branża pożyczkowa alarmowała, że to jak wydanie na nią wyroku śmierci, a dla jej klientów konieczność pożyczania w szarej strefie. Tak było choćby po wprowadzeniu pandemicznego limitu „15% + 6%”.

Kilka dni temu przysłuchiwałem się konferencji branży pożyczkowej poświęconej skutkom wprowadzenia zmian w pakiecie ustaw, które potocznie określa się ustawą antylichwiarską. Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego powiedziała, że obowiązywanie niższego limitu w czasie pandemii zmniejszyło sprzedaż pożyczek o 40-70% (w zależności od firmy), a jedna czwarta firm, która wcześniej aktywnie działała na rynku, po prostu nie przetrwała. Dodała, że część firm postanowiła przeczekać trudny czas, godząc się nawet ze stratą finansową, bo na horyzoncie widać było przywrócenie limitu do standardowego poziomu.

Branża podkreśla też, że prowizje, które mogą wydawać się niebotycznie wysokie, nie są czystym zyskiem firm pożyczkowych. Trzeba z nich opłacić pracowników, infrastrukturę IT (firmy pożyczkowe to dziś firmy technologiczne udzielające pożyczek przez internet), zapłacić za weryfikację klientów w kilku bazach dłużników. Pożyczkodawcy mówią, że proponowany stały limit „10+10” jest za niski, by prowadzić rentowną działalność.

Zauważyłem jednak zmianę narracji. Przedstawiciele pożyczkowych organizacji lobbingowych przewidują, że po wprowadzeniu niższego limitu nie wszystkie firmy znikną z rynku. Zapewne chodzi o te duże, których reklamy możemy oglądać w telewizji (co pokazuje, że stać je jeszcze na marketing). Ale to oznacza cios w konkurencję na tym rynku, co nigdy nie jest dobre dla konsumentów. Lobbyści mają też za złe rządowi, że nie pokazał żadnych analiz, na podstawie których uznał, że limit „10 + 10” jest ekonomicznie uzasadniony. Słowem: został wzięty z sufitu.

Przeczytaj też: Czy nowa ustawa antylichwiarska zniszczy opcję zakupów z odroczoną płatnością, czyli popularne BNPL? 

Nowa ustawa antylichwiarska odetnie od pożyczek 75% klientów?

Jak obniżenie limitu może zmienić rynek pożyczkowy w Polsce? Na początku 2022 r. firma CRIF (dostarcza m.in. narzędzi scoringowych w procesie udzielania pożyczek) przeprowadziła symulację wpływu obniżenia limitu na dostępność pożyczek. Cały raport kryje się za tym linkiem.

Badanie przeprowadzono za pomocą ankiet skierowanych do 10 największych firm pożyczkowych (pod względem przychodów). Za punkt wyjścia przyjęto listopad 2021 r., kiedy o pożyczkę wnioskowało w tych firmach ok. 260 000 osób. Przy obowiązującym limicie 55% (25 +30) pożyczki nie dostało wówczas 65 000 osób. Przy limicie 40% odciętych od pożyczki byłoby 90 000 klientów, a przy limicie 30% już 120 000.

Gdyby obowiązywał limit 20%, a więc proponowane przez rząd „10 + 10”, firmy odcięłyby od finansowania aż 185 000 z 260 000 wnioskodawców. Jeszcze niższy limit sprawiłby, że firmy całkowicie zakręciłyby kurek z pożyczkami.

Jeśli wyliczenia są wiarygodne (pamiętajmy, że to badanie ankietowe, a więc badani mogą być skłonni nieco przekoloryzować rzeczywistość), oznacza to, że po obniżeniu limitu do 20% tylko co czwarty wnioskujący o pożyczkę będzie mógł ją otrzymać.

Co z pozostałymi? Część osób zapewne zaciśnie jeszcze bardziej pasa i nie zaciągnie kredytu. Niektórzy szukać będą pieniędzy gdzie indziej, np. w lombardach, które – nota bene – też czekają na specjalną regulację, ale prace nad nią utknęły w Ministerstwie Finansów.

Od przedstawicieli branży pożyczkowej usłyszałem, że średnio co piąty klient lombardu nie odkupuje zastawionego przedmiotu, zaś standardem jest, że lombard wypłaca jedną trzecią wartości przedmiotu. Jeśli więc ktoś zastawia np. laptop o wartości 3000 zł, może liczyć na 1000 zł pożyczki. A jeśli jej nie zwróci, za pożyczkę pod zastaw zapłaci de facto 2000 zł. To jest lichwa.

Pożyczkowi lobbyści mówią, że właśnie takie mogą być konsekwencje obniżenia limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu. Ich zdaniem rząd proponuje Polakom nie ustawę antylichwiarską, a ustawę prolichwiarską, która może nas cofnąć do bandyckich lat 90-tych. Z drugiej strony są ci, którzy uważają, że jeśli pożyczka będzie trudniej dostępna, to – tak jak w przypadku alkoholu – mniej osób będzie się uzależniało. Jak myślicie: to krok w dobrym czy w złym kierunku?

Źródło zdjęcia: Maciej Bednarek

Subscribe
Powiadom o
35 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Sebastian
11 miesięcy temu

Pożyczka na konsumpcę to zło, a droga pożyczka to zło do kwadratu. Jak bank nie da pożyczki to znaczy, że klienta na nią nie stać. A lichwiarz…. pożyczy i wydoi.

Piter
11 miesięcy temu
Reply to  Sebastian

Jak firma pożyczkowa nie da pożyczki to znaczy, że klienta na nią nie stać, bo bank wcześniej pożyczył i wydoił.

Tobiasz
11 miesięcy temu

Jako osoba zajmująca się zawodowo prawem rynku bankowego powiem wprost, że ten pomysł jest skrajnym idiotyzmem. Rząd dorżnie w ten sposób legalnie działające firmy, a koszty pożyczek nie spadną wcale. Zostanie tylko wyeliminowana konkurencja dla banków. Jak również słusznie Pan zauważa, same banki nie odczują wielkiej różnicy, ponieważ odbiją sobie straty innymi prowizjami (jak wiadomo na niektóre usługi mają monopol zagwarantowany ustawą). W konsekwencji powstanie tylko szara strefa pożyczek – np. będą ich udzielać osoby fizyczne a dotychczas działające firmy pożyczkowe zajmą się jedynie usługą pośredniczenia w transakcjach.

Teolog
11 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Martw się lepiej o swoje zbawienie! Pożyczanie na procent jest jaskrawo sprzeczne z Prawem Bożym. Bóg zdecydował, że pożyczanie to nie jest godny sposób na zarabianie. Lichwiarze są, wobec tego, jedną nogą w piekle. Nawracajcie się zanim nie będzie za późno!!!!

Piter
11 miesięcy temu
Reply to  Teolog

Zakaz pożyczania komukolwiek i przez kogokolwiek. Jeno darowizny mogą się ostać i tak by było najlepiej.

marcin
11 miesięcy temu
Reply to  Teolog

Czy poziom naszego państwa jest już taki że niedługo będziemy w ustawach cytować św Mateusza?

Mirosław
10 miesięcy temu
Reply to  Teolog

zbawiamy się kredytami w funtach itp aaa i kupno działk morawieckiegopod elektrownie szczesc boze

Robert Sierant
11 miesięcy temu

firmy pożyczkowe zaostrzą kryteria przyznawania pożyczek czyli ograniczą ryzyko, natomiast ci którzy pożyczyć i tak chcą pójdą do „kolegów na miasto” czyli takie antylichwiarskie działanie może zwiększyć pożyczkowy czarny rynek, zarobią również lombardy

Tobiasz
11 miesięcy temu
Reply to  Robert Sierant

Wtedy rząd zacznie walczyć z lombardami i po pożyczkę pod zastaw telewizora będzie się chodzić do sklepu spożywczego 😉

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Nie, na stację Orlen, która będzie już wtedy miała licencję bankową, gdyż przegłosowana niedawno ustawa daje taką możliwość. Ale pożyczkę pod zastaw telewizora dostanie się po okazaniu zaświadczenia o zapłacie abonamentu RTV oraz po uzyskaniu odczytu telemetrycznego, że chętny z programów informacyjnych oglądał tylko TVP Info 😉

Wiesoly Gienek
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Za 50 lat…
Przecietny polak wraca z pracy Z-Orlenem, idzie do sklepika osiedlowego ORLEN, kupuje tam sobie piwko ORLEN, i jakas szynke albo boczek wyprodukowany przez zaklady ORLEN-(baardzo malymi literkami) Tarczynski. Wchodzi do klatki, czeka na winde ORLEN, wchodzi do domu, wlacza telewizor kupiony w RTV-ORLEN-ADG. I oglada ORVL-2

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Wiesoly Gienek

A dobrego dnia życzy mu 90-letni prezes Orlenu Daniel Obajtek 😉

Mariusz
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Orlen może chce własny bank aby połączyć inne usługi bankowe z kartą Vitay i Orlen pay i działać jak Revolut, czyli karta wielowalutowa do płatności we wszystkich stacjach w Europie plus program lojalnościowy.

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Nie wiem czy do tego muszą mieć własny bank, ale nie wykluczam, że o tym myślą. Chociaż nie pojawiało się to w wypowiedziach prezesa Orlenu

Majkel
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jako doradca klienta klienta w firmie Provident, mogę tylko powiedzieć, że obecne stopy procentowe są zawrotne. Koszt na dziś, na rok czasu to około 173%, gdzie to i tak jedna z tańszych firm pozabankowych. Docinki w jedną stronę, dotyczy to insynuacji Orlenu i TVP Info, są słabe, bo ani Pisowska, ani Platformerska, są nic nie warte. Projekt Kukiza powinien być wdrożony w życie, 10+10 to nie przejdzie. Pozdrawiam i życzę obiektywizmu.

Ola
11 miesięcy temu

Zróbcie porządek z bocianami i inne lichwy okradanie ,a właściciel leży i pachnie na wyspie skarbów

janka
11 miesięcy temu

Nikt nie opisał w tabelce ile mogą wynieść maksymalne koszty pozaodsetkowe (MPKK z ustawy o KK) oraz maksymalne koszty odsetkowe (zdefiniowane na podstaweie st ref NBP) na przykładzie kredytu na 1.000 na okres 12 mies, 24 mies, 36 mies 48mies, 60 mies i więcej. Da się to zrobić w sposób jasny w tabelce. Pojawia się wiele artykułów w których autorzy nie widzą różnicy między oprocentowaniem pożyczki a kosztami pozaodsetkowymi.

Ustawia pojawia się i znika, niektórzy piszą, że jest planowana jako temat na wybory.

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  janka

Z punktu widzenia klienta i tak najważniejszy jest ostateczny koszt, czyli odsetki plus prowizja

Janka
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A dokładnie pełny koszt to
Odsetki plus koszty pozaodsetkowe czyli prowizję i inne opłaty w tym ubezpieczenie kredytu.
Dlatego druga tabelka z poka,Niem jak te koszty i oprocentowanie przekładają się na raty annuitetowe zamieszczona na SoF spowodowałaby że wiele osób by sięgało tu jak do Wikipedii.
Nie znalazłam nigdzie jasno opisanego tematu MPKK i odsetek z przykładowymi ratami dla kredytow konsumenckich

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Janka

Optymistycznie Pani zakłada, że ludzie przed zaciągnięciem pożyczki pozabankowej sprawdzają jej koszty. Obawiam się, że większość z nich jest w takiej desperacji, że już nie patrzy na cenę… Ale oczywiście postulat tabelki przyjmujemy do realizacji

Ppp
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jance chodzi chyba o porządne skatalogowanie kosztów pożyczek dla kilku popularnych wariantów. To, co pokazaliście (2000zł na 2 mies za 200-600zł) wskazuje, że koszty są zdecydowanie zawyżone – ale to tylko jeden wariant.
Dla mnie sprawa jest prosta: maksymalny łączny, roczny koszt jakiejkolwiek pożyczki czy kredytu powinien wynosić WIBOR1Rx4 (lub nowy wskaźnik, który go zastąpi). Dzisiaj to by było ok. 30% – jak komu mało, to widocznie jest niekompetentny i powinien zmienić branżę.
Pozdrawiam.

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Aaaa, to sorry, nie zrozumiałem. OK, będziemy pokazywać więcej wariantów

Krz
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Z punktu widzenia klienta najważniejsze jest żeby dostać pieniądze reszta jest nieważna. A cała ta otoczka to gra pod publikę i głosy wyborcze kiedy wszystkie sociale i plusy przestają wystarczyć.

Tomasz
11 miesięcy temu

W artykule zabrakło informacji o projekcie zgłoszonym przez Senat w lutym tego roku (https://www.senat.gov.pl/prace/proces-legislacyjny-w-senacie/inicjatywy-ustawodawcze/inicjatywa,182.html). Projekt jest na wstępnym etapie prac sejmowych.

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Racja. Dzięki za uzupełnienie!

Mariusz
11 miesięcy temu

Ramię finansowe PiS to wszelkie SKOKi i ustawa nie jest antylichwiarska ma tylko umożliwić biedocie wpadanie w spirale zadłużenia tylko w instytucjach finansowych kontrolowanych przez partię rządząca. Zwykle wycinanie konkurencji a potem przy wyborach przypomni się jednemu i drugiemu, że za głos na partię Jarka będzie promocyjne anulowanie odsetek opłat i prowizji od pożyczki a po wygraniu wyborów kolejna pożyczka.

Krzysztof
11 miesięcy temu
Jan
11 miesięcy temu

znalazłem stronę racoongo com w internecie i spróbowałem korzystać z ich usług, nie mają ukrytych opłat szybko można znaleźć ofertę, polecam!

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Jan

„Tanie pożyczki”? Nie polecamy

Piter
11 miesięcy temu

W niezabezpieczonych pożyczkach pozabankowych spłacanych jednorazowo mniej więcej wygląda to tak, połowa jest dobrowolnie spłacana w terminie, połowa z pozostałej jest spłacana dobrowolnie po terminie, połowa z pozostałej jest spłacana dobrowolnie po wyroku sądowym, połowa z pozostałej jest ściągalna komorniczo, a reszta jest nieściągalna. Do tego teraz jeszcze doszła uproszczona upadłość konsumencka i pokrycie dodatniego wyniku operacyjnego na takim poziomie MPKK z zachowaniem norm etycznych w obecnych realiach po prostu jest nieosiągalne. Konsumenci wysypują się na chwilówce, ale główną przyczyną są inne zobowiązania długookresowe z wysokimi kwotami, np kredyty bankowe i próbują posiłkować się chwilówkami. Gdyby teraz odwrócić role i… Czytaj więcej »

immię
11 miesięcy temu

czy odetnie? mam jakoś dziwne przeczucie, że nie odetnie 😉 no ale jak to mówią pożyjemy zobaczymy

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  immię

A proszę jeszcze napisać dlaczego Pan tak uważa, bo to ciekawe

Arek
11 miesięcy temu

A dlaczego skoro spadają „procenty” to ludzie mniej chet6nie będą brali te pożyczki? Chyba im mniej do splaty tym lepiej, c’nie?

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Arek

Brać będą chętnie, dawać im będą mniej chętnie 😉

marcin
11 miesięcy temu

Abolicja w USA skończyła się Al Capone, jak nie można pożyczyć oficjalnie to zaraz może wyrosnąć pod nosem władzy powiązana z grupami przestępczymi szara strefa. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie. A jeżeli już mowa o prowizji to powinno to raczej być X% + inflacja w skali roku…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu