6 grudnia 2021

Czy nowa ustawa antylichwiarska zniszczy opcję zakupów z odroczoną płatnością, czyli popularne BNPL? Chcą chronić konsumentów przed lichwiarzami, ale…

Czy nowa ustawa antylichwiarska zniszczy opcję zakupów z odroczoną płatnością, czyli popularne BNPL? Chcą chronić konsumentów przed lichwiarzami, ale…

Ostatniego dnia listopada rząd przyjął projekt ustawy, która ma walczyć z lichwiarzami. Nowa ustawa antylichwiarska przewiduje niższy limit kosztów pożyczek i obowiązek badania zdolności kredytowej. Ustawa lepiej ochroni konsumentów, ale przy okazji może utrącić dynamicznie rosnący w Polsce segment usług BNPL, czyli zakupów z odroczoną płatnością. Czy wepchnie klientów w objęcia lombardów i w pożyczkową szarą strefę?

Antylichwiarski projekt zmienia treść kilku ustaw, m.in. ustawy o kredycie konsumenckim. Resort sprawiedliwości, którym kieruje Zbigniew Ziobro, przekonuje, że zmiany pozwolą walczyć z lichwiarzami i wezmą w ochronę pożyczkobiorców, zwłaszcza osoby starsze.

Zobacz również:

Z kolei branża pożyczek-chwilówek alarmuje, że po wejściu w życie zmian w proponowanym kształcie po pożyczkowej branży pozabankowej nie będzie czego zbierać. A zyskają lombardy i firmy działające w szarej strefie. Inni uważają, że przepisy zabiją kredyty ratalne oraz coraz popularniejszy w Polsce sposób robienia zakupów – z odroczoną płatnością (tzw. BNPL). Kto ma rację? Czy faktycznie nowa ustawa zmiecie z rynku firmy pożyczkowe? I czy intencją ustawodawcy jest lepsza ochrona pożyczkodawców?

Przeczytaj też: Szybkie pożyczki do końca 2021 r. będą musiały być tanie? Lombardy się cieszą, branża pożyczkowa zwija żagle i poza sprzedażą chwilówek zajmuje się…

Minister sprawiedliwości krytykuje pomysł, który kiedyś… poparł

Co do zasady obecnie obowiązują przepisy antylichwiarskie uchwalone w 2015 r. za czasów rządów koalicji PO-PSL. Ustawa wprowadziła m.in. limit kosztu pożyczki. Oprócz odsetek (dziś to maksymalnie 9,5% w skali roku) pożyczkodawca może pobrać od klienta prowizję – jednorazowo maksymalnie 25% kwoty pożyczki oraz 30% kwoty pożyczki w skali roku.

Jeśli ktoś pożycza np. 1000 zł na miesiąc, wówczas maksymalny pozaodsetkowy koszt pożyczki to 250 zł jednorazowej prowizji oraz 25 zł (30% od 1000 zł w skali miesiąca). W sumie 275 zł. Poza tym koszt pożyczki nie może przekroczyć pożyczonej kwoty, czyli w naszym przypadku 1000 zł. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wiesza dziś psy na przepisach antylichwiarskich uchwalonych w przeszłości. Uważa, że kiepsko chroniły interesy konsumentów.

„Mam nadzieję, że Platforma Obywatelska wyrazi skruchę z powodu przyjętych w 2011 r. przez swój rząd przepisów i poprze nowe rozwiązania”

– powiedział minister Ziobro na konferencji prasowej zorganizowanej z okazji przyjęcia nowych przepisów. Faktycznie, ustawa z 2011 r. nie była doskonała, ale w 2015 r. nałożono na chwilówki limit kosztów i za tą ustawą głosowali prawie wszyscy posłowie PiS (jedna osoba wstrzymała się od głosu).

Ale przyszła pandemia i rząd postanowił, że ustawowo pozwoli Polakom taniej zadłużać się w firmach pożyczkowych. Wprowadzono tymczasowy limit kosztów pożyczek. Koszt pożyczki udzielonej na okres od 30 dni ustalono na 15% kwoty pożyczki (wcześniej 25%) plus 6% kwoty pożyczki w skali roku (wcześniej 30%). Natomiast limit kosztu pożyczki udzielonej na okres do 30 dni mógł wynosić nie więcej niż 5% pożyczonej kwoty. Z kolei pożyczka nie mogła kosztować więcej niż 45% (wcześniej 100%).

Obniżony limit obowiązywał od marca 2020 r. do czerwca 2021 r., a więc przez 16 miesięcy. Na początku roku sprawdzałem, jak z niższym limitem radzi sobie branża. Kilkanaście znanych marek „chwilówkowych” zrezygnowało z działalności pożyczkowej. Inne postanowiły zacisnąć zęby i poczekać na odwieszenie poprzedniego limitu. Albo – jak znany „Bocian” – firmy zaczęły szukać przychodów nie tylko z działalności pożyczkowej.

Wygląda na to, że długo nie nacieszą się przywróceniem poprzednich zasad. Ostatniego dnia listopada 2021 r. rząd przyjął „projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie”.

Jedną z istotnych zmian jest podniesienie minimalnego kapitału potrzebnego do prowadzenia działalności pożyczkowej. Ustawiono go na 1 mln zł. Obecne wymogi – jeśli mnie pamięć nie myli – to 200 000 zł. I chyba dobrze, bo odsieje z rynku część „szemranych firm”. A pozostałe zmiany? Skupię się na dwóch, które mogą nieźle namieszać w branży pożyczkowej i nie tylko w niej.

Przeczytaj też: Pięć odsłon antylichwy, czyli tak politycy walczą z drogimi pożyczkami. Czy najnowszy antylichwiarski pomysł PiS rozwali system?

Ustawa antylichwiarska wepchnie Polaków do szarej strefy?

Projekt właściwie przywraca niższe limity, które obowiązywały tymczasowo na mocy specustawy covidowej. Jednorazowa prowizja będzie mogła wynieść nie więcej niż 10% (obecnie 25%). Tyle samo wyniosą maksymalne koszty zależne od okresu kredytowania, czyli 10% (obecnie 30%). Z kolei pożyczka udzielona na okres do 30 dni, będzie mogła kosztować nie więcej niż 5% pożyczonej kwoty.

Nie mam nic przeciwko temu, żeby konsumenci płacili jak najmniej za pożyczkę. Ale trzeba spojrzeć też na biznes pożyczkodawcy. Przy każdej próbie ograniczenia kosztów pożyczek branża lamentowała, że to oznaczać będzie dla niej wyrok śmierci. Z rynku wypadło część firm, ale inne nadal działają.

Jeśli wierzyć w dane prezentowane przez organizacje zrzeszające pożyczkodawców, w 2019 r. firmy pożyczkowe odnotowały stratę w wysokości 120 mln zł. W 2020 r., a więc kiedy obniżono limit kosztów, strata wyniosła już 280 mln zł (dane podaję za Polskim Związkiem Instytucji Pożyczkowych). To oznacza, że albo firmy nie potrafią zarządzać biznesem, albo narzucony limit kosztów nie pozwala na rentowną działalność.

Trzeba pamiętać, że firmy pożyczkowe finansują się z własnych środków lub np. z emisji obligacji. Nie jest też tajemnicą, że ich klientami w dużej mierze są osoby, które nie przeszły „kredytowego sita” w bankach. Nie jest jednak tak, że firmy pożyczkowe mogą dawać kredyty komu popadnie. Przy niższym limicie kosztów również firmy chwilówkowe muszą dwa razy obejrzeć każdą złotówkę zanim ją pożyczą. W efekcie rośnie wykluczenie finansowe części społeczeństwa.

Z danych PZIP wynika, że w czasie, gdy obowiązywał „covidowy limit”, firmy pożyczkowe odrzuciły ponad 3,5 mln wniosków o pożyczkę. A jeśli bank i firma pożyczkowa nie chcą udzielić pożyczki, co dziesiąty „odrzucony” klient kieruje swoje kroki do lombardu. PZIP szacuje, że w pierwszych pięciu kwartałach pandemii lombardy zyskały blisko 400 000 klientów, którzy stracili tym samym ochronę wynikającą z ustawy o kredycie konsumenckim. W tym miejscu trzeba dodać, że premier Mateusz Morawiecki zapowiedział stworzenie specjalnej regulacji chroniącej klientów lombardów. Szczegółów na razie brak.

Jeśli proponowany limit kosztów faktycznie pozwala działać na granicy rentowności, z rynku wypadną kolejne firmy, a te, które zostaną, będą udzielać pożyczek tylko klientom w stosunkowo dobrej sytuacji finansowej.

Przeczytaj też: Oprocentowanie nawet co drugiego kredytu hipotecznego może być uzależnione od tego wskaźnika. Czy WIBOR 6M to ukryta marża, a taki kredyt to pułapka?

BNPL do likwidacji? Pożegnamy się z zakupami z odroczoną płatnością?

W projekcie znalazły się też zapisy, które mogą podciąć skrzydła rynkowi e-commerce. Bo dziś e-handel to nie „same” zakupy w internecie, ale coraz częściej kupowanie online połączone z szybkim finansowaniem. Mam na myśli kredyty ratalne online czy zakupy z odroczoną płatnością („buy now, pay later”), które też podlegają pod regulacje dotyczące kredytu konsumenckiego.

W tym przypadku nie chodzi jednak o limity kosztów pożyczek, a o badanie zdolności kredytowej klienta. Banki i SKOK-i od dawna zobligowane są do sprawdzania historii kredytowej klienta m.in. w bazach BIK. Tylko że te instytucje mają prawo przyjmować depozyty i „zamieniać” je na kredyty. Wyśrubowane wymagania są więc uzasadnione. Wygląda na to, że podobnymi zasadami objęte zostaną też firmy pożyczkowe. W projekcie ustawy czytamy:

„Kredytodawca uzależnia udzielenie kredytu konsumenckiego od pozytywnej oceny zdolności kredytowej. Kredytodawca przed udzieleniem konsumentowi kredytu konsumenckiego ma obowiązek odebrania od konsumenta oświadczenia o jego dochodach i wydatkach w zakresie niezbędnym do oceny zdolności kredytowej konsumenta […] i analizy ryzyka kredytowego”.

To jednak nie koniec procesu udzielania pożyczki. W dalszej części projektu czytam, że kredytodawca ma obowiązek zweryfikować oświadczenie klienta. W jaki sposób? Weryfikacja może nastąpić w szczególności na podstawie przedstawionych przez konsumenta dokumentów sporządzonych przez pracodawcę lub organy administracji publicznej lub danych gromadzonych, przetwarzanych i udostępnianych np. BIK czy biura informacji gospodarczej. Oświadczenie konsumenta wraz z informacjami uzyskanymi przez kredytodawcę ma stanowić załącznik do umowy kredytu konsumenckiego.

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) uważa, że te przepisy w praktyce zlikwidują możliwość kupowania towarów na raty w internecie. Formalności związane z udzieleniem kredytu uderzą też w ideę takich zakupów, gdzie finansowanie jest „produktem dodatkowym”. Chodzi np. o odroczoną płatność, czyli usługi typu BNPL.

To taki sposób kupowania w sieci, w którym sprzedający (albo pośrednik w płatnościach) nie pobiera płatności od razu, lecz np. dopiero po miesiącu. Chodzi o to, żeby zakupy internetowe pozbawić „nieprzyjemności” płacenia. Najpierw kupujemy, a płatnością będziemy przejmowali się później. Więcej o nich przeczytacie pod tymi linkami:

>> Kliknij raz i odłóż płatność o kilka tygodni. Albo rozłóż na raty. Tak działa BNPL. Zwodnicze (subiektywnieofinansach.pl)

>> „Kup teraz, zapłać później”, czyli BNPL wchodzi do sklepów stacjonarnych CCC. Test! (subiektywnieofinansach.pl)

>> Klarna rozpoczyna ekspansję na polski rynek. Testujemy! (subiektywnieofinansach.pl)

>>> Odroczone płatności BNPL, tania bramka płatnicza… E-sklepy się zbroją (subiektywnieofinansach.pl)

Uzasadnienie nie uwzględnia nowych usług, np. BNPL?

Poza tym FPP podkreśla, że żadna instytucja państwowa nie udostępni firmie pożyczkowej czy sklepowi internetowemu informacji, na podstawie których można zweryfikować, czy klient w oświadczeniu o sytuacji finansowej podał prawdziwe dane.

„Nie ma do tego żadnej podstawy prawnej, a dane te chronią regulacje RODO. Przepis jest więc niewykonalny. A jeśli oświadczenie nie zostanie zweryfikowane, kredytodawca nie będzie mógł skutecznie zbyć wierzytelności powstałej z tytułu takiej umowy, jeśli konsument jej nie spłaci”.

FPP podkreśla, że przepisy o badaniu zdolności kredytowej w ogóle nie odzwierciedlają obecnych możliwości technicznych służących do ustalania dochodów klientów, a dane z uzasadnienia projektu ustawy pochodzą z lat 2014-2016, kiedy rynek pożyczkowy czy sprzedaż online wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Nikt wtedy nie myślał o ratach w internecie czy usługach typu BNPL, czyli buy now, pay later.

——————————

Podcast „Finansowe sensacje tygodnia” w najpopularniejszej „10” na Spotify!

„Finansowe sensacje tygodnia”, czyli cotygodniowy podcast nagrywany przez ekipę „Subiektywnie o Finansach”, znalazł się właśnie w dziesiątce najpopularniejszych podcastów newsowych na platformie Spotify. Dziękujemy bardzo wszystkim, którzy słuchają, subskrybują i polecają nasz podcast. Kolejnych odcinków „Finansowych sensacji tygodnia” słuchajcie w każdą środę. Podcast jest dostępny na www.subiektywnieofinansach.pl, na platformie Anchor, oczywiście na Spotify, Google Podcast, Apple Podcast oraz na kilku innych platformach podcastowych. Poszczególne odcinki można znaleźć i odsłuchać pod tym linkiem.

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
1 rok temu

Każdy sposób na ograniczenie możliwości wyłudzania pieniędzy w sieci jest dobry. Chociaż jak widzę tutejsza ekipa jest przeciwna.

Grunwi
1 rok temu
Reply to  Marek

Dlaczego odroczona płatność to wyłudzanie pieniędzy? Dlaczego jasne warunki pożyczki np. na 30 dni to wyłudzanie pieniędzy?

Marek
1 rok temu
Reply to  Grunwi

Jest jedną z mozliwości. Ktoś podaje Twoje dane, zamawia towary które odbiera a Ty dostajesz po miesiącu rachunki do zapłaty.
Nie widzę sensu w ułatwianiu brania kredytów bez weryfikacji tożsamości, a ta jest znacznie lepiej weryfikowana przed podawanie zaświadczeń, a nie tylko dość łatwo dostępnych danych.

Socjalista
1 rok temu

Co mają z tym wspólnego lombardy?
Te dają pożyczki pod zastaw przedmiotów. Nie zwrócisz pieniędzy w terminie fanty przepadają. W lombardzie nie da się zadłużyć nie przynosząc czegoś w zastaw. Co siłą rzeczy jest ochroną przed jeszcze większym długiem dla osób, które nie przechodzą weryfikacji w rejestrach, nie mają stałego źródła dochodu a biorą kredyciki chwilówki.

~marcin
1 rok temu

„Przy niższym limicie kosztów również firmy chwilówkowe muszą dwa razy obejrzeć każdą złotówkę zanim ją pożyczą. W efekcie rośnie wykluczenie finansowe części społeczeństwa.”

Ci ludzie już są finansowo wykluczeni, po prostu brak chwilówki przyspieszy moment faktycznego bankructwa.

„Mateusz Morawiecki zapowiedział stworzenie specjalnej regulacji chroniącej klientów lombardów. Szczegółów na razie brak.”

Ostatecznym ukoronowaniem, jak rozumiem, będzie ustawa chroniąca klientów przed skutkami braku pieniędzy.

Admin
1 rok temu
Reply to  ~marcin

Takie ustawy już są, połowa zasiłków socjalnych ma ten właśnie cel 😉

Mirek
1 rok temu

Wolałbym wprowadzenie urzędu państwowych (narodowych!) doradców finansowych i przepis że żeby wziąć chwilówkę trzeba najpierw wykazać że się pogadało z takim doradcą i że wiemy w co się pakujemy.

Admin
1 rok temu
Reply to  Mirek

To może być ten sam doradca, który ma być od rozwodów (efekt synergii) 😉

jsc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Niech będzie… przynajmniej banki nie będą musiały udawadniać, że nie są wielbłądami.

krzysztof
1 rok temu
Reply to  Mirek

idiotyzm do kwadratu.moze jeszcze przed zakupem flaszki w monopolu trzeba tez pogadac z doradca od zdrowia i przeciwdzialanai alkoholizmowi? tak smao z kupnem fajek, slodyczy, samochodu itp itd…

Natalia
1 rok temu
Reply to  Mirek

A ja myślę, że trzeba by wprowadzić edukację finansową już od 1 klasy szkoły podstawowej, wtedy przynajmniej wszyscy mieliby chociaż minimum podstawowej wiedzy w zakresie finansów i byłoby łatwiej. Ale póki co to reforma oświaty uskutecznia cele propagandowe.

Dawid
1 rok temu

Autor trochę orientuje się w temacie ale nie do końca. Limit „covidowy” był znacznie wyższy niż ten, który obecnie chcą wprowadzić. Pożyczki na miesiąc miały limit kosztów pozaodsetkowych ponad 16%, a w projekcie wyniesie mniej niż 11%. Te 5% różnicy to 30% przychodów – przy takim limicie połączonym z dodatkowymi obowiązkami i kosztami nadzoru (który swoją drogą co niby miałby sprawdzać?) pożyczki na mniej niż 6 miesięcy całkowicie znikną z rynku. I nie oszukujmy się o to Panu Ziobrze właśnie chodzi. Z kolei konieczność posiadania miliona złotych kapitału wykosi z rynku przeróżne fundacje pożyczające pieniądze bardzo tanio i nie mające… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Dawid

Zniknięcie pożyczek na mniej, niż 6 miesięcy, aż tak bardzo mnie nie boli

Wątpliwy autorytet
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobra, to topimy całą branżę, Samcik się zgodził!

krzysztof
1 rok temu

dla mnie to glupota, skor sa na to chetni a obecne limity sa w miare to gdzie problem? ktos kto che pozyczyc i tak pozyczy ale w szarej strefie za wieksza stawke…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!