„Eeeee… niemożliwe. Nie chce mi się wierzyć, że w sądach nie ma kas do płatności gotówkowych” – zdumiał się Maciej Samcik, któremu opowiedziałem pomysł na ten artykuł. Maciek ma za sobą sporo procesów wytaczanych mu przez złych ludzi, więc w kasach sądowych – podobnie jak na salach sądowych – bywał nie raz i nie dwa. Ale tak właśnie jest – w sądzie nie zapłacisz już gotówką. Mamy dowód na to, że są na świecie rzeczy, o których nie śniło się filozofom. I Maćkowi też. Tylko czy w sądzie można nie honorować prawnego środka płatniczego?
Jeśli masz do załatwienia jakąś sprawę w sądzie, a nie masz przy sobie karty płatniczej (albo w ogóle jej nie masz, bo przecież w Polsce nie ma jeszcze obowiązku posiadania karty „w plastiku” albo w telefonie), to… masz problem. Jeśli nie masz nawet konta w banku (bo – o zgrozo – tego obowiązku też jeszcze nie wprowadzono), to masz problem podwójny. Dziś w „Subiektywnie o Finansach” o tym, jak zapłacić wysokiemu sądowi.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Wygląda na to, że nie da się zapłacić nie tylko gotówką, ale też BLIK-iem, bardzo popularnym już w Polsce systemem płatności. W zasadzie jedyną akceptową formą płatniczą w gmachach sądów są karty płatnicze. Co znakomicie utrudnia życie wszystkim, którzy w sądzie się znaleźli. Z własnej woli albo i nie.
Nie masz karty ani konta bankowego? Masz problem w sądzie
Czy to może być problem? Częściej, niż myślicie. Żyjemy w kraju, w którym coraz więcej profesji wymaga zaświadczenia o niekaralności. Od taksówkarzy po osoby, które w zasadzie cokolwiek zawodowo mają do czynienia z dziećmi, np. cała oświata. Po takie zaświadczenie trzeba się pofatygować do sądu i za nie oczywiście zapłacić. Ruch w interesie jest więc niezły. Co więcej, takie zaświadczenia (w skrócie zwane KRK – Krajowy Rejestr Karny) musi być w miarę aktualne (np. z ostatniego pół roku), więc trzeba się po nie fatygować regularnie co pewien czas.
W związku z tym ja również regularnie takie zaświadczenia z sądu biorę. Można nawet powiedzieć, że w związku z tym jestem tu bywalcem i ta procedura nie ma dla mnie tajemnic. Tak było jednak tylko do ostatniego razu.
Wszedłem do Sądu Rejonowego Lublin Zachód i od razu skierowałem się do kasy, w której zwykle płaciłem za to zaświadczenie. Ale tu niespodzianka – okienka nie było. Zasięgnąłem więc języka i usłyszałem, że od pewnego czasu (jak się później dowiedziałem – od września zeszłego roku) wszystkie należności trzeba regulować w opłatomatach. Znalazłem więc tę maszynę, przyjmując za pewnik, że przyjmują też gotówkę lub płatność BLIK. Ale nie – okazało się, że przyjmują one jedynie wszystkie możliwie karty płatnicze świata.
Znalazłem się więc w kropce, bo od dawna w portfelu nie mam żadnej karty płatniczej. Dlaczego? Bo zwykle posługuję się gotówką, którą – jako środkiem płatniczym na okaziciela – można się zawsze posłużyć i jest w pełni anonimowa. Zwykle nie ulega awariom, nie wymaga aktualizacji (jak np. aplikacje bankowe), a ja nie mam też potrzeby, żeby wszyscy wiedzieli, na co wydaję pieniądze. Choćby i w sądzie. A transakcje elektroniczne zawsze pozostawiają jakiś ślad.
Ponieważ za karty płatnicze banki w Polsce biorą opłaty, a ja nigdy nie wyrabiałem limitów transakcji, które od tych opłat zwalniają, uznałem, że bez sensu jest płacić za coś, z czego w zasadzie nie korzystam, a jeszcze zajmuje mi miejsce w portfelu. Oczywiście mam konto bankowe i, jak każdy, czasem muszę za coś zapłacić elektronicznie. Ale wówczas posługuję się bardzo wygodnym BLIK-iem lub przelewem bankowym.
W sądzie znalazłem się więc w kropce. Czas jak zwykle gonił, a ja, nie mając karty ani nie mogąc posłużyć się BLIK-iem, miałem do wyboru wycieczką na pocztę lub przelew z konta. Ani jedno, ani drugie nie zwiastowało szybkiego załatwienia sprawy.
W takiej sytuacji jednak zawsze można jednak liczyć na pomoc bliźnich. Jakaś nieznajoma pani (a w KRK jest zawsze spory tłum) widząc, jak się miotam, zaproponowała, że kupi mi kartą wymagany kwitek, a ja jej dam pieniądze do ręki. I tak się stało. Jak to dobrze, że są jeszcze na świecie dobrzy ludzie.
Z gotówką w sądzie? Chodzi jak zwykle o… pieniądze
Zacząłem badać ten temat i okazało się, że jestem bardziej zacofany, niż przewiduje ustawa oraz wymiar sprawiedliwości, bo w sądach bezgotówkowość jest już w zasadzie standardem i z gotówką nie ma się tam co wybierać. „Tak samo wygląda to w przypadku Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie i w pozostałych Sądach Rejonowych w okręgu Sądu Okręgowego w Lublinie” – informuje mnie Andrzej Mikołajewski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie.
A może coś jest nie tak z Lublinem, że poszedł w bezgotówkowość, będąc w awangardzie sądownictwa? Bynajmniej. W pozostałych sądach w całym kraju sytuacja jest podobna. „Z informacji zamieszczanych na stronach internetowych Sądów wynika, że większość sądów w Polsce korzysta z opłatomatów” – mówi mi biuro prasowe Ministerstwa Sprawiedliwości.
Obecnie więc w budynkach wielu sądów płacić można więc wyłącznie kartami. Oprócz tego można korzystać również z innych metod płatności: przekazem pocztowym (bezpłatnie), przelewami bankowymi lub za pomocą systemu e-płatności Ministerstwa Sprawiedliwości.
Dlaczego jednak tak się dzieje? „Postęp techniczny i wdrażanie nowoczesnych technologii wymuszają wiele zmian również w takich jednostkach jak Sąd” – głosi oficjalne stanowisko resortu sprawiedliwości. To jednak tylko jedna strona medalu, bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi, nomen omen, o pieniądze. Jak wynika z wyliczeń tego resortu, koszt funkcjonowania kasy w sądzie wynosił ok. 11 000 zł miesięcznie, zaś opłatomatów – niecałe 5 000 zł. Cena postępu.
Okazuje się, że również koszty decydują o tym, że w sądach nie można posługiwać się tak popularnym w Polsce BLIK-iem. Jak mi powiedzieli w resorcie sprawiedliwości, sądy nie płacą prowizji za płatności kartami w ramach programu promocyjnego „Polska Bezgotówkowa”, a już za BLIK trzeba by taką prowizję płacić.
Ułatwienie czy utrudnienie? Gotówką w sądzie nie zapłacisz
Kluczowe pytanie jednak brzmi – czy sądy powinny kierować się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym? Sądy ze swej natury powinny być powszechne, dostępne dla wszystkich. Wydaje się więc, że powinny być też przyjazne dla obywateli, a w związku z tym uławiać im, a nie dodatkowo utrudniać, korzystanie z wymiaru sprawiedliwości.
Oczywiście oficjalna wykładnia jest taka, że to wszystko dla dobra obywateli. „Opłatomaty nie są skomplikowane w obsłudze dla użytkowników. Obsługa terminala płatniczego jest dosyć prosta i intuicyjna. Ewentualne problemy podczas dokonywania płatności wynikają z pośpiechu interesantów, że zbyt szybkiego przyciskania przycisków panelu oraz nieczytania poleceń” – uważają w resorcie sprawiedliwości.
Tyle że to taki mocno urzędowy optymizm, bo jak to wygląda w praktyce, przekonałem się na własnej skórze. I nie wygląda to już tak dobrze. Jak wcześniej pisałem, podejście do opłatomatu zaliczyłem z jakaś przypadkową panią, która z dobroci serca zgodziła się za mnie zapłacić kartą. Oczywiście na ekranie opłatomatu nie ma takiej pozycji jak „zaświadczenie o niekaralności” czy „opłata za KRK”. Trzeba wiedzieć ile „się należy”. Ja nie wiedziałem, więc musiałem zapytać w punkcie, który te zaświadczenia wydaje.
Grupa oczekujących tam osób wcale nie była z tego zadowolona. Dowiedziawszy się, że opłata wynosi aktualnie 30 zł wróciłem do oplatomatu. Ale ani ja, ani pani, która mi pomagała, dalej nie wiedzieliśmy, co zrobić. Wykonując więc polecania na wyświetlaczu maszyny jąłem wypełniać jakiś skomplikowany formularz z danymi osobowymi. Na szczęście zobaczyła to jakaś pracownia sądu, która podpowiedziała, że akurat przy KRK nie trzeba tego wypełniać, tylko wystarczy przycisnąć przycisk z kwotą „30 zł”. Tak zrobiłem i w końcu zdobyłem upragniony kwitek.
Obstawiam, że ta cała procedura w kasie – w której pan albo pani miałaby wykaz z wysokością opłat za poszczególne czynności i procedury sądowe, a ja miałbym w ręku gotówkę – zajęłaby mi góra minutę. Ale nie zajęła, bo okienka kasowe są już tylko reliktem przeszłości.

Kasa kasą, więc sprawiedliwość nie musi być po naszej stronie
Przy okazji uciąłem sobie z nią pogawędkę z pracowniczką sądu. Pocieszyła mnie, żebym się nie przejmował, bo większość osób ma problem z obsługą tych urządzeń. Powiedziała mi, że pracuje w wydziale ksiąg wieczystych, który przypadkowo znajduje się tuż przy tych opłatomatach. Z jej obserwacji wynika, że średnio co druga osoba przychodzi do nich nie w sprawie ksiąg wieczystych, tylko z prośbą o pomoc w obsłudze tych maszyn diabła. Pomocy nie odmawiają, ale znakomicie utrudnia im to wykonywania ich obowiązków służbowych.
A było to stosunkowo proste zaświadczenie KRK. Przy ich pomocy trzeba opłacać też inne opłaty sądowe czy grzywny, dużo bardziej skomplikowane i na dużo wyższe sumy. „Ludzie stoją przy nich i klną” – mówi mi znajomy lubelski adwokat, często bywający w sądzie. Właściwie powiedział „kurwiają”, ale przecież tego nie mogę napisać, prawda?
Tak wyglądają w praktyce ułatwienia sądowe. A co z tzw. osobami wykluczonymi cyfrowo? Cały czas w Polsce są też osoby, które nie tylko nie posługują się kartami płatniczymi (jak ja), ale nawet nie posiadają kont bankowych. Szacuje się, że obecnie jest ich ok. 4%. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że dla nich dostęp do sądów, które z natury powinny być powszechne, jest znacznie utrudniony. Ale tym się nikt nie przejmuje. Trudno nie odnieść wrażenia, że po raz kolejny priorytetem jest ograniczenie kosztów oraz wygoda urzędników i instytucji, a obywatele są jak zwykle na szarym końcu.
No i na sam koniec takie spostrzeżenie: jak wierzyć w to, że banknoty – a raczej „bilety Narodowego Banku Polskiego” – są prawnym środkiem płatniczym w Polsce, skoro nie przyjmują jej nawet w sądzie, czyli w miejscu, w którym prawo powinno być na pierwszym miejscu?
——————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————–
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————-
SPRAWDŹ RANKING DEPOZYTÓW I KONT OSZCZĘDNOŚCIOWYCH
Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.
——————————-
ZOBACZ NOWE WIDEOCASTY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
———————————-
POSŁUCHAJ NASZYCH PODCASTÓW:
>>> FST (251): KTO WYGRA WYŚCIG O SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ? Trwa w najlepsze wyścig o dominację na rynku sztucznej inteligencji. Czy na końcu tego wyścigu będzie superinteligencja, która będzie w stanie przejąć nad nami władzę? Na jakim etapie rozwoju są dziś modele językowe sztucznej inteligencji? Czy dziesiątki miliardów dolarów, które zainwestowały wielkie korporacje cyfrowe w rozwój sztucznej inteligencji kiedykolwiek się zwrócą? Maciej Danielewicz rozmawia z prof. Jakubem Growcem ze Szkoły Głównej Handlowej. Zapraszam do posłuchania!
>>> FST (252): STRATEGIA GOSPODARCZA RZĄDU. CZY LECI Z NAMI PILOT? Specjalne wydanie podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia”, w którym komentujemy nową gospodarczą strategię dla Polski, ogłoszoną przez premiera Donalda Tuska oraz ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Co jest z nią nie tak? Czy leci z nami pilot? I jak powinna wyglądać strategia, dzięki której za 30 lat znów moglibyśmy powiedzieć: „Polska rozwijała się najszybciej w Europie!”. Zapraszam do posłuchania!

>>> FST (250): SAM SAMCIK W WASZYCH SPRAWACH. Sam Samcik opowiada o najciekawszych interwencjach w sprawach czytelników „Subiektywnie o Finansach”, które trafiły na biurka Ekipy Samcika. Pechowy przelew BLIK, który trafił nie na to konto, na które powinien. Umowa leasingu z pułapką, która kosztowała klienta 4000 zł. Zawyżone prognozy w rachunkach za energię. Zaniżone kwoty w ogólnych warunkach ubezpieczenia auto-casco. I ryzykowne inwestycje w ziemię. Zapraszam do posłuchania!
>>> FST (249): DLACZEGO NIE OPŁACA SIĘ MIEĆ DZIECI? W najnowszym odcinku naszego podcastu Ekipa Samcika – w składzie Maciek Danielewicz, Piotr Rosik oraz sam Samcik – omawia sprawy ważne dla świata, ale też dla naszych portfeli. W co inwestować pieniądze w erze Donalda Trumpa? Czy akcje w USA mogą być jeszcze droższe? Czy Trump zniszczy wartość dolara czy też wyniesie ją na nowe szczyty? Ale nie samym Trumpem ciułacz żyje, a w związku z tym przyglądamy się też katastrofie na rynku diamentów oraz zaskakującym badaniom naukowców, z których wynika, że nie mamy dzieci, bo nam się to już… nie opłaca. Zapraszam do posłuchania.
>>> FST (247): OBNIŻEK STÓP PROCENTOWYCH NIE BĘDZIE? W najbliższych latach – nie w najbliższym roku, lecz latach! – nie będzie przestrzeni do cięć stóp procentowych banku centralnego – mówi w rozmowie z Maciejem Danielewiczem prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej. Inflacja wciąż jest podwyższona, a obecny poziom stóp procentowych – zdaniem prof. Tyrowicz – nie gwarantuje sprowadzenia jej do celu NBP, który wynosi 2,5%. Duża dawka rzetelnej wiedzy od wybitnej ekspertki od polityki pieniężnej i rynku pracy. Warto posłuchać i się czegoś nauczyć. Tu można wysłuchać podcastu.
zdjęcie tytułowe: archiwum prywatne autora




