„Lex-TVN” a nasze portfele. Czy ten smród wokół dużej, zagranicznej inwestycji może finansowo zaszkodzić każdemu z nas? A może… oni i tak muszą nas kochać? Liczę!

„Lex-TVN” a nasze portfele. Czy ten smród wokół dużej, zagranicznej inwestycji może finansowo zaszkodzić każdemu z nas? A może… oni i tak muszą nas kochać? Liczę!

Wywłaszczenie amerykańskiego właściciela TVN24, największej informacyjnej stacji telewizyjnej w kraju, krytycznej wobec rządu, może mieć wpływ na wolność słowa i jakość demokracji w Polsce. Ale my tu (dopóki jeszcze wolno) piszemy o pieniądzach, więc dziś pytam: czy smród wokół inwestycji zagranicznych w Polsce może finansowo zaszkodzić naszym portfelom? Ile pieniędzy przywieźli nam Amerykanie, Niemcy i inni? Może „oni” (ci inwestorzy zagraniczni) i tak muszą nas kochać? Liczę i sprawdzam

W wielu miastach w Polsce odbyły się demonstracje przeciwko „Lex-TVN”. Jest to potoczna nazwa projektu ustawy, który ma spowodować konieczność „ucieczki” z Polski koncernu Discovery, właściciela stacji TVN24. Szef PiS Jarosław Kaczyński chce, żeby większościowymi współwłaścicielami mediów w Polsce mogły być tylko firmy z Unii Europejskiej (i z nimi skoligacone, rozszerzając na tzw. Europejski Obszar Gospodarczy). Ten projekt to ma być doprecyzowanie zasad, w których niejasności dopatruje się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. I z powodu tych rzekomych wątpliwości nie chce przedłużyć koncesji TVN24.

Zobacz również:

Tak naprawdę chodzi pewnie o pozbycie się stacji telewizyjnej, która jest wyjątkowo krytyczna w stosunku do rządu. Całkiem „zabić” się jej nie da, nawet uchwalając „Lex-TVN”, bo TVN24 może nadawać przez internet czy z satelity albo w oparciu o regulacje europejskie, a nie polską koncesję. Ja przykładowo mam abonament w serwisie streamingowym Player.pl, więc Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji może mnie cmoknąć w… policzek. Ale groźba zmniejszenia zasięgu tej stacji TV w wyniku uchwalenia „Lex-TVN” niewątpliwie istnieje.

Ingerowanie przez władzę w sektor mediów niesie oczywiście mnóstwo zagrożeń (w tym dla wolności słowa i demokracji), jednak w tym miejscu, jak już było zaznaczone, zajmiemy się tylko jednym z nich – tym, który ma wpływ na przypływ pieniędzy do Polski, czyli wizerunkiem kraju jako miejsca, w którym warto inwestować pieniądze. Jeśli ten wizerunek runie, to się nie pozbieramy. A może niekoniecznie?

A co, jeśli „Lex-TVN” uderzy w zagraniczne inwestycje w Polsce? I ile ich naprawdę jest?

„Wywłaszczenie” Discovery z TVN24 oczywiście nie jest pierwszą taką akcją. Sporo lat temu polski nadzór bankowy kazał się wynosić funduszowi inwestycyjnemu, który był właścicielem jednego z banków. Fundusz znalazł się pod ścianą i sprzedał bank za pół darmo. I teraz walczy sobie o odszkodowanie, oczywiście wypłacane z naszych podatków.

Wartość TVN24 jest szacowana na 2 mld dolarów, przy czym cały TVN ma 2 mld zł rocznych przychodów, więc ewentualne wprowadzenie „Lex-TVN” i zmuszenie Amerykanów do sprzedaży stacji byłoby ogromnym ciosem w jej finanse. W zeszłym roku cały koncern Discovery miał 10,7 mld dolarów przychodów i nieco ponad 1,2 mld dolarów zysku netto, więc nawet z poziomu amerykańskiej centrali taki numer byłby dobrze widoczny (choć nie wiemy jak wygląda wartość TVN24 w księgach rachunkowych Discovery, ale liczby są bezlitosne).

O „Lex-TVN” czytałem ostatnio w Bloombergu i oglądałem w CNN. To już jest niepokojące, Polska bowiem na razie jest miejscem, do którego płyną pieniądze z zagranicy – albo poprzez inwestycje w polskie obligacje rządowe i akcje polskich firm, albo poprzez budowanie tutaj firm i fabryk.

Trudno dokładnie policzyć bilans tych inwestycji, ale niewątpliwie bardziej nam pomagają, niż szkodzą. Z jednej strony dają one miejsca pracy, których inaczej zapewne by nie było, z drugiej strony – dochody z podatków do państwowego budżetu, ale… z trzeciej strony – część kasy wraca do zagranicznych właścicieli w formie dywidendy (czasem wypłacają sobie całe zyski, niewiele reinwestując). No i jest jeszcze pomoc dla inwestorów z budżetu państwa (różne zwolnienia podatkowe, specjalne strefy ekonomiczne, dotacje…).

Z najnowszych dostępnych danych wynika, że wartość rynkowa zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce wynosi 240 mld dolarów (choć są też szacunki mówiące o 270 mld dolarów). Dużo to czy mało? Ponad 1 bilion złotych to mniej więcej 40% wartości, którą wszyscy w Polsce wypracowujemy w ciągu roku (czyli polskiego PKB). Albo trzy razy tyle, ile wynosi wartość wszystkich zbieranych przez polski rząd podatków w skali roku. Albo 15 razy tyle, ile wynosi wartość mieszkań i domów, które zmieniają właściciela przez rok w Polsce.

Cały majątek znajdujący się w rękach Polaków, państwa polskiego i polskich firm jest szacowany przez niektórych (np. Credit Suisse) na 6-7 bilionów dolarów, co by oznaczało, że jakieś 5% z tego to własność zagranicznych firm inwestujących bezpośrednio w Polsce. Z poniższego wykresu wynika, że kwartalnie do Polski płynie jakieś 2-3 mld dolarów nowego pieniądza, za który budowane są fabryki, magazyny, centra logistyczne, biura czy co tam akurat inwestorzy chcą.

Lex-TVN zmniejszy bezpośrednie inwestycje w Polsce?
Czy Lex-TVN zmniejszy bezpośrednie inwestycje w Polsce?

10 największych firm prywatnych w Polsce. Ile z nich jest „polskich”?

Ile budżetów domowych utrzymywanych jest dzięki zagranicznym inwestycjom bezpośrednim w Polsce? Liczba pracujących w firmach z kapitałem zagranicznym to mniej więcej 2 mln osób, czyli – przy założeniu, że są to raczej etaty – mówimy o co szóstym miejscu pracy w Polsce (tak podaje Międzynarodowa Grupa Izb Handlowych w Polsce).

Wśród 10 największych firm prywatnych w Polsce większość to te zagraniczne. Jest więc koreański producent elektroniki LG, jest francuski telekom Orange, koncern Schwarz (właściciel sklepów Lidl i Kaufland), portugalskie Jeronimo Martins (właściciel sklepów Biedronka), amerykański fundusz CVC (właściciel sieci Żabka), a także niemiecki koncern Volkswagen i producent opakowań CanPack (to też firma amerykańska).

Dla równowagi – największe polskie prywatne firmy to: LPP (producent odzieży), Dino (sieć sklepów spożywczych) oraz koncern Polsat (właściciel telewizji, sieci telekomunikacyjnej i grupy energetycznej).

Największe firmy prywatne w Polsce
Największe firmy prywatne w Polsce (źródło wykresu: dlahandlu.pl)

Amerykanie – jak podsumowało niedawno KPMG – są na drugim albo na trzecim miejscu, jeśli chodzi o wartość zainwestowanych bezpośrednio w Polsce „zagranicznych” pieniędzy. Największy udział (ponad 20%) mają oczywiście Niemcy, dla których jesteśmy ważnym rynkiem zbytu.

Mniej więcej po 10-11% inwestycji w Polsce (w całej puli inwestycji zagranicznych) poczynili Amerykanie, Francuzi oraz Holendrzy. Mniej więcej 5-6% mają Brytyjczycy, a potem są Włosi i Hiszpanie.

No i teraz do tych wszystkich firm może pójść – trudno powiedzieć, na ile donośny – sygnał, że kończy się era, w której kapitał zagraniczny jest tu mile widziany. Bo inwestorzy mogą pomyśleć, że Polska będzie wywłaszczać tylko dlatego, że na przykład nie podobał nam się jego krawat.

Amerykański sen (inwestycyjny), czyli pieniądze Wuja Sama w Polsce

Amerykanie są akurat jedynym z tych dużych inwestorów, lecz są inwestorem „zamorskim”. Ich największe inwestycje nad Wisłą – poza wspomnianą wyżej siecią sklepów Żabka (kupioną pięć lat temu za miliard dolarów, a teraz pewnie wartą kilka razy tyle) oraz medialnymi zakupami Discovery – to: bank Goldman Sachs (ma udziały m.in. w firmie deweloperskiej Robyg), holding Giorgi (opakowania), koncerny General Electric, International Paper, Mars (słodycze), Procter & Gamble (artykuły chemiczne) i Whirlpool (sprzęt AGD).

W co inwestują Amerykanie w Polsce
W co inwestują Amerykanie w Polsce (źródło: raport AmCham i KPMG)

Czy ewentualne wywłaszczenie Discovery z TVN24 będzie oznaczało, że te wszystkie firmy wyniosą się z Polski? No raczej nie. Amerykanie mają w Polsce aktywa warte 55 mld dolarów i ten majątek generuje rok w rok zyski (niech to będzie „tylko” 7-8 mld dolarów rocznie), które są częściowo wywożone do USA, a częściowo reinwestowane w Polsce. Whirlpool nie uniesie się chyba honorem i nie wyniesie się z Polski, w której sprzedaje tony pralek ze swojej wrocławskiej fabryki, tylko z powodu krzywdy, która spotkała Discovery (no, chyba że prezydent Biden powie, że trzeba się wynosić, ale raczej tego nie zrobi).

Czytaj też: Nieważne kto rządzi. Ameryka i tak prześle nam rachunki do zapłacenia

Ale nie oznacza to, że nic się nie stanie. Zagraniczni inwestorzy, wystraszeni brakiem stabilności warunków w Polsce (i przyjmując hipotezę roboczą, że w Polsce rządzą jacyś wariaci) mogą zrobić dwie rzeczy:

alokować nowe inwestycje w sąsiednich krajach. Z raportu IGCC wynika, że ​​firmy zagraniczne ulokowały w naszym kraju jedną czwartą zainwestowanego kapitału w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Za kilka lat może to być jedna szósta. Albo jedna ósma.

nie reinwestować w Polsce zysków. Z danych KPMG wynika, że nawet 75% wzrostu zagranicznych inwestycji w Polsce może pochodzić z reinwestowania zysków. W 2018 r. w ten sposób „zagranica” zainwestowała w Polsce 10 mld dolarów. To w przyszłości może być znacznie mniej.

Dwie potencjalne konsekwencje afery z „Lex-TVN” dla naszych kieszeni

Czy będziemy cierpieli, gdyby nowych inwestycji nie było, a stare nie byłyby rozwijane? Tak, ale nie wiadomo jak bardzo. Jeśli przyjmiemy, że zagraniczni inwestorzy zatrudniają kilkanaście procent etatowców w Polsce (i pewnie 8-9% wszystkich osiągających dochody), to coraz wyższe zyski tych firm oraz rosnące zatrudnienie i dochody osób zatrudnionych mogą zwiększać lub zmniejszać tempo wzrostu PKB o jakiś ułamek punktu procentowego.

Ale nie będzie to (raczej) ułamek decydujący o losach kraju w jednym konkretnym roku. Raczej coś, co nas zaboli w perspektywie 10-15 lat, gdy ułamki procentów się zsumują do wysokich liczb i wejdzie efekt kuli śniegowej.

Jak dużą część wszystkich inwestycji w Polsce stanowią te bezpośrednio płynące z zagranicy? Z ostatnich danych wynika, że inwestycje w Polsce wynoszą mniej więcej 17% PKB, czyli jakieś 360 mld zł. To jest mało, żeby dobrze napędzać gospodarkę i budować jej potęgę powinniśmy mieć inwestycje (i to sensowne) na poziomie 450-500 mld zł rocznie. Te bezpośrednie inwestycje zagraniczne, rosnące o 40-50 mld zł rocznie stanowią zauważalną część wszystkich inwestycji w gospodarce, ale nie decydującą.

Drugim hipotetycznym efektem działań rządu zwiększających ryzyko inwestowania w Polsce może być spadek konkurencji rynkowej, co zwykle oznacza wzrost cen. Polski rząd od dłuższego czasu zdaje się wypychać z rynku sektor prywatny i nacjonalizować, co się da (pamiętacie plany „szalonych naukowców” z Nowogrodzkiej, żeby zrobić państwową sieć sklepów spożywczych?).

Być może w snach premiera i jego ludzi jedynym inwestorem w Polsce ma być w przyszłości państwowy bank (PKO BP), państwowy fundusz (PFR) i państwowa spółka (Orlen lub ktokolwiek inny)? Co by to oznaczało? Że państwo będzie zatrudniało ludzi, regulowało ceny, wypłacało pensje. Miejsca na wolny rynek będzie mało. (To już chyba przerabialiśmy?)

Trudno też przewidzieć, jaki wpływ pośredni ewentualne pogorszenie wizerunku Polski jako dobrego miejsca dla inwestycji będzie miało na oprocentowanie polskiego długu i popyt na obligacje emitowane przez polski rząd. Co prawda w ostatnich latach staliśmy się już znacznie mniej zależni od inwestorów zagranicznych (mają niecałe 40% polskich obligacji), ale gdyby ich zabrakło – rząd ma otwartą drogę, żeby długi spłacić inflacją, czyli bez żadnych konsekwencji pozbawić Polaków oszczędności w złotych.

Tyle teorii. A praktyka? Ona jest taka, że jesteśmy prawie 40-milionowym narodem, który w tej części Europy jest największym rynkiem zbytu. I decyzje o tym, czy tutaj inwestować czy wychodzić, w dużej mierze będą podejmowane przez globalne koncerny na podstawie przyszłości całego kontynentu. Coraz więcej jest koncernów – jak choćby Citigroup – które po prostu wolą inwestować pieniądze w zupełnie innych, bardziej przyszłościowych rejonach świata. Oni nic do nas nie mają, po prostu gdzie indziej jest do zarobienia więcej kasy.

Politycy powinni jednak zdawać sobie sprawę z jednej, trudno mierzalnej rzeczy: że im więcej zagranicznych pieniędzy jest zainwestowanych w Polsce – i im większy strumień zysków płynie z tego tytułu do państw macierzystych tego biznesu – tym bardziej zagranicznym mocarstwom nie opłaca się spisywać Polski na straty i oddawać w ręce np. Putina. Dopóki zarabiają tu pieniądze, to jest to nawet ważniejsza polisa ubezpieczeniowa niż tych kilka tysięcy żołnierzy oraz trochę żelastwa NATO, które tu stacjonuje.

—————–

Najnowszy podcast „Finansowe sensacje tygodnia”: posłuchaj!

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” przyglądamy się aż czterem sensacjom. Najważniejsza z nich to nasze sensacyjne podwyżki wynagrodzeń. Czy rzeczywiście jest tak, jak mówi premier, że nie musimy bać się inflacji, bo wszyscy więcej zarabiamy? Kto naprawdę może liczyć na podwyżki większe od inflacji, a kto nie? Poza tym sensacyjne wyniki badań o Polakach, którzy nie wierzą, że ktoś ich może okraść z danych, sensacyjne afery z deweloperami, którzy oddają nam mieszkania z wadami oraz sensacyjne wejście nowej platformy streamingowej na polski rynek – robi się już ciasno od tych wszystkich abonamentów. Zapraszam do posłuchania pod tym linkiem oraz na Spotify, Apple Podcast, Google Podcast i na kilku innych platformach.

———

Subscribe
Powiadom o
79 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BdB
1 rok temu

Tu nie chodzi tylko o jeden satelitarny TVN24, ale o przejęcie całej grupy.

BdB
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale ustawa tyczy się wszystkich koncesji, a nie tylko tej jednej. Czyli grupy (TVN główny plus cała reszta). Mają dostać pół roku na dostosowanie się, albo utracą koncesje.

Last edited 1 rok temu by BdB
BdB
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli stoi za tym tylko biznes to da się policzyć. Jeśli natomiast to narzędzie ichnich służb pod przykrywką biznesu, to żadna cena ich nie przekona (ani ustawa 😉).

Jacek
1 rok temu
Reply to  BdB

Jeśli chodzi o służby… to likwidacja TVN’u będzie idealnym pretekstem do odpalenia Radia Europa… już nadają na Węgry… https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/radio-wolna-europa-powraca-na-wegry-pomoze-w-dostarczaniu-obywatelom-wiarygodnych-informacji-dlaczego-jak-sluchac-radia-wolna-europa

yemas
1 rok temu

Do kosztów Lex-TVN należy dodać koszt nietrafionego zakupu Abramsów, który wydaje się być z tą sprawą powiązany. W przypadku konfliktu zbrojnego koszt tak nietrafionej decyzji może być ogromny. M1A2 Abrams SEP v3 dla Polski za 606 PLN na osobę https://portal-mundurowy.pl/index.php/component/k2/item/14085-m1a2-abrams-sep-v3-dla-polski-za-606-pln-na-osobe „Mamy nabyć około 250 pojazdów za około 23 mld PLN. To daje około 92 mln PLN średnio za jeden czołg. Do zamówienia wchodzą pojazdy bojowe i cała rodzina pojazdów wsparcia, które jednostkowo potrafią być droższe, niż standardowe pojazdy. Przy kursie 3,91 PLN za 1 USD to oznacza odpowiednio cenę: ok. 5.882.353 USD łącznie i jednostkowo ok. 23.530.000 USD za czołg.… Czytaj więcej »

Józef
1 rok temu
Reply to  yemas

Z podlinkowane go artykułu:
Zdaniem gen. Gocuła zakup czołgów z pewnością zwiększy potencjał rodzimych sił zbrojnych”
Przecież o to chodzi. Potrzebujemy czołgów. Cały świat się w nie zbroi. Amerykanie mogą nam je dostarczyć w miarę szybko, więc od nich kupiliśmy.
Nie ma niestety alternatywy.
Proponuję posłuchać Pana Krzysztofa Wojczala, wyjaśnił parę spraw związanych z tym zakupem:
https://www.krzysztofwojczal.pl/podcasty/transakcje-lipca-j-kaczynski-kupil-abramsy-a-j-biden-sprzedal-ukraine-geopolityczny-przewodnik/

Józef
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Idąc Pana tokiem myślenia nie powinniśmy w ogóle mieć sił zbrojnych, bo przecież inni nas obronią…
Przecież wiadomo, że mamy mniejszy potencjał militarny niż Rosja. Tu chodzi o to, żeby się utrzymać dopóki nie przybędą wojska NATO (włąściwie amerykanie, bo niemcy i reszta się rozboili po rozpadzie ZSRR).

Józef
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie pykło m.in. dlatego, że mieliśmy za mało czołgów. ;-P
A to, że amerykanie działają przede wszystkim w swoim interesie to oczywiste. Dlatego powinniśmy mieć jak najwięcej swojego sprzętu, tu, na miejscu. Amerykanie nie chcą doprowadzić do powstania osi Berlin-Moskwa (albo Paryż-Berlin-Moskwa), a bez nas tego nie zrobią.

gosc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Mała Finlandia potrafiła dzielnie stawiać opór mającej ogromną przewagę Armii Czerwonej podczas wojny zimowej 1939/40. Stracili część terytorium, ale nie niepodległość i dzięki temu mogli być demokratycznym krajem po 1945 roku. Szwajcaria dzięki dobrze wyszkolonej armii, dobremu planowi obrony i determinacji zdołała zniechęcić Hitlera do ataku. Czasami wystarczy pokazać przeciwnikowi, że koszty ataku będą tak duże, że się on nie opłaca. Wojnę 1939 roku przegraliśmy w 1938. Po pierwsze nie potrafiliśmy przekonać sojuszników, że nie można Niemcom darować aneksji Austrii. Po drugie – co ważniejsze nie potrafiąc się dogadać z Czechosłowacją i nie stając w jej obronie. Co gorsza pomogliśmy… Czytaj więcej »

Pan Krzysztof
1 rok temu
Reply to  gosc

„Atak na Capitol pokazał, że nasz obecny sojusznik nie jest tak silny jak się wydaje.”
A ja myślałem, że ci ludzie zostali tam wpuszczeni.

Pan Krzysztof
1 rok temu
Reply to  Józef

Mawet gdybyśmy mieli 200000 czołgów to by też nie pykło, bo generalicja bagatrlizowała informacje wywiadowcze, a później porzuciła swoją armię. Dzięki temu, prócz kilku bastionów takich jak Westerplatte, niemiecka świnia weszła tutaj jak w masło. Dodać do tego należy 5 kolumnę w postaci folksdojczy z gotowymi spisami osób do likwidacji.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Pan Krzysztof

(…)Dzięki temu, prócz kilku bastionów takich jak Westerplatte, niemiecka świnia weszła tutaj jak w masło.(…)
Bez przesady z tymi bastionami… Westerplatte było w takiej izolacji, że nie miało znaczenia nawet taktycznego, a zatem wystarczało zrobić to co z Powstaniem Warszawskim, czyli otoczyć i napierdzielać artylerią. A przypominam, że utrata takiego węzła komunikacyjnego w obliczu sowieckiej ofensywy na Wisłe to ranga strategiczna.

BdB
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Wtedy Anglia i Francja też były z nami w sojuszu. Sojusznik z daleka jest dobry, ale niepewny.

Marek
1 rok temu
Reply to  Józef

Powinniśmy mieć tyle sił zbrojnych, ile wynika z uzgodnień z NATO oraz wystarczająco, aby móc rozbić różne grupy militarne (wliczając w to nawet potencjalnych zielonych ludzików). Nic więcej, bez wychodzenia przed szereg w NATO, bo przecież jesteśmy mocarstwem…

Józef
1 rok temu
Reply to  Marek

To może być dla Pana szok, ale tak się składa, że jesteśmy przedmurzem NATO w europie.
Musimy mieć dosyć sił zbrojnych, żeby w razie czego pomóc bałtom, i jednocześnie być w stanie obronić swoje terytorium przed atakami z kaliningradu, białorusi, a moze i ukrainy.
Nie wiem skąd Pan wziął tę „mocarstwowość”. Potencjał militarny umożliwiający odparcie potencjalnego ataku, a najlepiej odstraszający przed napaścią to podstawa, a nie jakieś bajanie o mocarstwowości. Izrael też się ma za mocarstwo? A Pakistan?

Marek
1 rok temu
Reply to  Józef

Proszę porównać potencjał militarny Rosji oraz Polski. Pan też przeżyje szok, że albo przeznaczamy 10 razy tyle na zbrojenia co teraz, albo nie ma to większego sensu. Przykładem jest Grecja, która zbroi się bardzo mocno (przeciw Turcji), co jednak źle robi na ich gospodarkę. Bycie przedmurzem NATO to nie oznacza, że mamy bronić całego zachodu przed Rosją. I o tym piszę z tą mocarstwowością, żeby mieć świadomość, że nie jesteśmy i nie będziemy dla Rosji równorzędnym przeciwnikiem militarnym. Przez wieki byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa wciąż walcząc z Rosją i Osmanami. Wykończyliśmy się militarnie i gospodarczo i marnie się to dla nas… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu
Reply to  Józef

(…)żeby w razie czego pomóc bałtom,(…)
Im się nie da pomóc… nie mają głębi strategicznej tylko wybrzeże, bez którego Flota Bałtycka istnieje tylko teoretycznie.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Marek

Koniecznie dorzuć do tego LGU…

Jacek
1 rok temu
Reply to  Józef

(…)Tu chodzi o to, żeby się utrzymać dopóki nie przybędą wojska NATO (włąściwie amerykanie, bo niemcy i reszta się rozboili po rozpadzie ZSRR).(…)
Ten czas to 2 m-c… zarżniesz gospodarkę, a tak nie dasz rady tyle się bronić.

Piotrek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak jak w 1945 r. nas przed Stalinem obronili 😂 Bardzo dobrze, że nie klecza przed USA, Abramsow też nie powinni kupować, tylko kupić Leopardy albo K2. I poprawić relacje z Rosją, potrzebujemy wielowektorowej polityki zagranicznej.

Józef
1 rok temu
Reply to  Piotrek

Nie da się poprawić relacji z Rosją, dopóki Polska nie będzie dysponować realną siłą militarną i mozliwościami nacisku na Federację Rosyjską. Rosjanie rozumieją tylko argument siły. Już Tusk próbował ocieplić relacje z Rosją i skończyło się tak jak w przypadku Hilary Clinton i wielkiego resetu – rosjanie wykorzystali to bez skupułów dla własnych korzyści i nie dali nic w zamian.

Piotrek
1 rok temu
Reply to  Józef

Nie „Rosjanie wykorzystali” ale Tusk przy poparciu Kaczyńskiego rozwalił reset popierając antykonstytucyjny przewrót na Ukrainie wspierany przez UE.

Marek
1 rok temu
Reply to  Józef

Polska i argument siły wobec Rosji. Niektórym się wydaje, że Polska jest światowym mocarstwem. Aczkolwiek przy okazji tej ustawy anty-TVN już nawet czytam, że musimy dyskutować z USA z pozycji siły.

Józef
1 rok temu
Reply to  Marek

Nie sądzę, żeby ktokolwiek uważał Polskę za mocarstwo. Powinniśmy właśnie dąrzyć do tego, żeby nasz kraj miał realne mozliwości militarne i gospodarcze, i z posiadał lewary w relacjach z sąsiadami.
Gdyby np. atak na Polskę wiązał się z zakończeniem odbioru gazu przez Nord Stream 2 to rosjanie dwa razy by się zastanowili przed takim ruchem.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Marek

(…) Aczkolwiek przy okazji tej ustawy anty-TVN już nawet czytam, że musimy dyskutować z USA z pozycji siły.(…)
Po Sajgonie w Kabulu to jest nawet możliwe jest tylko pytanie: Po co?

Piotrek
1 rok temu
Reply to  Józef

Nie ma alternatywy? 😅 K2 od Korei Płd., Leopard 2 od RFN

BdB
1 rok temu
Reply to  Piotrek

I bomba atomowa od Korei Płn.!

Józef
1 rok temu
Reply to  Piotrek

Leopardy 2? Węgrzy zamówili ok 40 szt. (czterdziestu), kontrakt ma być realizowany przez sześć lat.
Jak Pan myśli, ile czasu niemcy dostarczaliby nam np. 250 szt.?

K2 z Korei Pd.? Czekalibyśmy na nie do 2030 roku albo lepiej…

Krzysztof M.
1 rok temu
Reply to  Józef

Bez obrony przeciwlotniczej te czołgi zginą jak dywizje pancerne Niemiec w marszu na Normandię w 1944 r.

Józef
1 rok temu
Reply to  Krzysztof M.

Nie chodzi o to, żeby czołgi były „zamiast”, ale „oprócz”. Skoro wszycy na potęgę kupują i projektują czołgi to jednak dobrze jest je mieć.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Krzysztof M.

Szkoda, że OPL mieli już Arhem…

Jacek
1 rok temu
Reply to  Józef

(…)Przecież o to chodzi. Potrzebujemy czołgów. Cały świat się w nie zbroi. Amerykanie mogą nam je dostarczyć w miarę szybko, więc od nich kupiliśmy.(…)
Problem jest jeden… Abramsy są fantastyczne, ale nie na Mazurach!!!

Ralf
1 rok temu
Reply to  yemas

Jako były trep z kilkunastoletnim stażem dorzucę kilka kamyków do ogrodu. Degradacja polskiej armii następuje od dobrych 30 lat w tempie zastraszającym, co, biorąc pod uwagę nasze położenie geopolityczne, którego zmienić nie możemy, jest karygodne i niestety może się w przyszłości zemścić. Większość ministrów obrony (innych resortów pewnie też) powinno stanąć przed Trybunałem Stanu. Poczynając od Komorowskiego, za wprowadzenie do armii humanizacji, kapelanów i psychologów – to on jest ojcem tych idei, które zaczęły być wprowadzane do armii po jego spotkaniu z Jaruzelem. Prosty nauczyciel historii z Psiej Budy zażądał od frontowego generała wprowadzenia w armii humanizacji, która, po zmianie… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu
Reply to  Ralf

(…)Poczynając od Komorowskiego, za wprowadzenie do armii humanizacji, kapelanów i psychologów(…)
Nie pomyślisz czasami, że to jest dbanie o morale, którego brak możemy właśnie oglądać w Kabulu?

Jacek
1 rok temu
Reply to  Ralf

(…)Gwoździem do trumny dla dyscypliny wojskowej była likwidacja jednostek karnych.(…)
To raczej usunięcie tych tchórzy i całej reszty… czytaj osobników, których armia powinna się wystrzegać.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Ralf

(…)Klich – likwidacja zety.(…)
Biorąc wszystkich jak leci siłą rzeczy bierzesz i tchórzy… a to jest raczej problem.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Ralf

(…)liczę tych otrzaskanych na kontyngentach i misjach(…)
Ciekawe ile takowych miała armia, która miała podbić Danię?

mardom
1 rok temu
Reply to  yemas

1. Czołg,i w tym przypadku 250 nie wpłyną na zwiększenie obronności kraju.
2. USA wyprzedaje broń pancerną. Dlatego czołgi są od „ręki”.
3. Abramsy nie są już produkowane.
4. Po zakupie Leopardów dostosowaliśmy infrastrukturę do tych czołgów. Do Abramsów jest nieodpowiednia. Są po prostu znacznie większe.
5. W trakcie wdrażania „nowych” czołgów do naszych jednostek pancernych nie będą one miały (te jednostki) zdolności bojowej.
6. Chęć zakupu nie była konsultowana z wojskiem. O tym fakcie dowiedzili się z konferencji.

Józef
1 rok temu

„im więcej zagranicznych pieniędzy jest zainwestowanych w Polsce – i im większy strumień zysków płynie z tego tytułu do państw macierzystych tego biznesu – tym bardziej zagranicznym mocarstwom nie opłaca się spisywać Polski na straty i oddawać w ręce np. Putina. ”
Panie Macieju, w tym akapicie to Pan popłynął… Uśmiałem się do łez.

Józef
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdyż Polska nie ma zasobów naturalnych jak ropa naftowa,polacy nie są tak bogaci jak japończycy czy szwajcarzy, a zagraniczne firmy mogą sprzedawać swoje produkty niezależnie od tego czy Polska będzie niepodległa. Z ich punktu widzenia niewiele się zmieni. Poza tym takie rozumowanie jak Pan przedstawił prowadzi do utraty niepodległości, tylko w inny sposób. Gdyby zagraniczne firmy zarabiały w Polsce takie kokosy, to jak Pan myśli, czyim kosztem by się to działo? Jeśli zyski płyną zagranicę to nie ma ich w Polsce, ergo polacy by pakowali kasę w budżety innych Państw, bo tam by te firmy płaciły podatki (przecież płacenie w… Czytaj więcej »

Józef
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dla dobra nas wszystkich – chciałbym, żeby to Pan miał rację, Panie Macieju (ale przypuszczam, że wątpię – cytując jedno z Pana powiedzeń).

Krzysztof M.
1 rok temu
Reply to  Józef

USA to państwo morskie. One zawsze pilnują swojego kapitału. Po to trzymają lotniskowce- prosta projekcja siły.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Krzysztof M.

Taliban tego nie wiedziałi i zajął Afganistan…

Mirek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

„Najlepiej, gdyby to były aktywa cyfrowe – np. data centers” Z tymi centrami danych to akurat zły przykład. Ideą korzystania z usług takich dostawców jak AWS (Amazon) czy Azure (Microsoft) jest m. in. właśnie to żeby takie usługi były odporne na zbombardowanie (lub, co się częściej zdarza, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, itp). Ale jak już jesteśmy w tym temacie to obawiam się że Azure i Amazon mogą wycofać się ze swoich inwestycji w Polsce. Niedawno dopiero co ogłosili budowę u nas swoich centrów danych (tzw. regionów) i chyba jeszcze są na tym etapie, gdzie mogą się w miarę łatwo z… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu
Reply to  Mirek

(…)Z tymi centrami danych to akurat zły przykład. Ideą korzystania z usług takich dostawców jak AWS (Amazon) czy Azure (Microsoft) jest m. in. właśnie to żeby takie usługi były odporne na zbombardowanie (lub, co się częściej zdarza, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, itp).(…)
Blockchain jest lepszy… jest cień szansy, że przeżyje globalną wojnę nuklearną.

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Na całym świecie?

BdB
1 rok temu
Reply to  Józef

To esencja tego artykułu. Im więcej masz gdzieś interesów, tym bardziej ci zależy by tam było bezpiecznie. Jak nie masz tam nic lub prawie nic, to ci wisi co się tam dzieje. To jest fakt i tylko głupiec by się z tego śmiał (albo szpion).

Nawiasem mówiąc, sporo firm wycofało się już z Polski i to wcale nie tak dobrze.

Józef
1 rok temu
Reply to  BdB

Nie wiem po co te epitety, widać koniecznie chcesz zaprezentować swój poziom wszystkim czytelnikom SoF i pokazać, że na argumenty to nie bardzo, ale powyzywać się możesz.
Mylisz się pisząc, że interesy realizuje się jak jest gdzieś bezpiecznie. Często to właśnie na konfliktach i chaosie zbija się największe pieniądze, mając na miejscu swoje firmy. POza tym tak jak napisałem wcześniej – kupować mogą zarówno polacy w Polsce jak i np. rosjanie albo niemcy w polsce. Dla sprzedającego to bez znaczenia.

BdB
1 rok temu
Reply to  Józef

To nie epitety lecz fakty. Prosta zależność, której tylko udajesz, że nie pojmujesz.

BdB
1 rok temu
Reply to  Józef

Co do teorii o zarabianiu na konfliktach to zachodnie firmy na aderze z Krymem i Donbasem straciły jakieś 2 mld euro. Mało, choć dla tych firm to kwoty niebagatelne. Nikt nie kiwnął palcem, bo zaangażowanie było tam małe. Gdyby ryzyko wynosiło nie 2 lecz 102 mld to inaczej by reakcja Zachodu wyglądała.

Pan Krzysztof
1 rok temu
Reply to  BdB

Jedne zachodnie straciły, inne zachodnie zarobiły.

Jakub
1 rok temu

Jak się kończy odcięcie kraju od zagranicy można poznać na przykładzie historii Albanii która kiedyś kraj po kraju odcięła się od całego świata z przyczyn politycznych.

zenek
1 rok temu

tutaj ostateczenie raczej chodzi o wywalenie tvn z multipleksa. Satelita czy player to mały zasięg

BdB
1 rok temu
Reply to  zenek

Nikt nie mówi o wywaleniu. Tylko o tym, że nagle grupa TVN okaże się naturalnym kierunkiem rozwoju Orlenu czy innej państwowej spółki.

Głupi będą ci spoza PiS co to poprą, bo wtedy to już nikt ich w telewizji nie zobaczy bez zgody Kurskiego.

Marek
1 rok temu
Reply to  zenek

Tu chodzi o zmianę właściciela TVN (całości), bo bez dostępu do multipleksów będzie telewizją niszową.

Ciekawe czy formalnie wszelkie zasady by spełniała prywatyzacja TVN przez giełdę. Discowery mogłoby sprzedać 51% na GPW, a z pakietem 49 by i tak o wszystkim decydowało.

BdB
1 rok temu
Reply to  Marek

Na to wygląda. Ustawa mówi o właścicielstwie, a nie o udziale w głosach na WZA.

dizzy
1 rok temu

Drobna nieścisłość we wskazanym przykładzie firmy Whirlpool, która we Wrocławiu akurat pralek nie produkuje..

Marcin staly czytelnik
1 rok temu
Reply to  dizzy

Jeszcze jest Colgate, ktory w Swidnicy bodajze produkuje pasty.

Adam S.
1 rok temu

Nie potrzebujemy ich tutaj. Polacy mają na kontach 1 bln i sami możemy wspierać polską gospodarkę.

Ppp
1 rok temu

Jedna akcja, nawet duża, sytuacji nie zmienia. Jeśli jednak jest to kolejna akcja (po sądach, aborcji, TSUE, „Strefach wolnych od LGBT” itp) – stopniowo przesuwamy się na pozycję: „Kraj nienormalny, inwestowanie tylko dla odważnych!”. Fabryk szybko przenieść się nie da, ale uderzyć w walutę i oprocentowanie obligacji, to już owszem. A nawet, jeśli nikt się gwałtownie nie wycofa, to nowych ochotników może zabraknąć.
Reasumując: nie wiem, czy zagrożenie jest „duże”, czy jedynie „średnie”, ale realne na pewno.
Pozdrawiam.

Jacek
1 rok temu

Ojtam, ojtam…
Za kadencji poprzedniejgo prezydenta USA były już 3 armagedony:

  • wojenka handlowa z Chinami
  • COVID
  • Evergreen

I jakoś żyjemy…

Jan
9 miesięcy temu

Wyjdą USA, wejdą Chiny ale Rosja. Ktoś się zawsze znajdzie do zarządzania niewolnikami

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!