Śmierć bliskiej osoby to zawsze trudne i emocjonalne przeżycie. Osoba w żałobie musi się jednocześnie zająć wieloma formalnościami. W takiej sytuacji znalazła się nasza czytelniczka. Chciała uregulować zobowiązania po bliskiej osobie, ale… okazało się, że to nie takie proste. Jak nie powinno wyglądać zachowanie banku w takiej sytuacji? Co zrobić, jeśli dostaliśmy kredyt w spadku?
Nasi bliscy nie zawsze dzielą się z nami swoimi problemami, również tymi finansowymi. Zdarza się, że po śmierci pozostawiają po sobie dług, o którym nie mieliśmy pojęcia. Niestety wiele osób o długu zaciągniętym przez niedawno zmarłą osobę dowiaduje się dopiero, gdy dochodzi do dziedziczenia spadku. W takiej sytuacji mamy trzy dostępne rozwiązania.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Po pierwsze spadkobierca może w pełni przyjąć spadek, w którego skład wchodzi majątek oraz zadłużenie. Drugie rozwiązanie to przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z odpowiedzialnością ograniczoną kwotowo do wysokości odziedziczonego majątku.
Trzecia opcja to całkowite odrzucenie spadku, wtedy nie dziedziczymy ani majątku, ani zadłużenia po zmarłym. Odrzucić spadek można tylko przed notariuszem lub sądem i mamy na to 6 miesięcy od momentu, w którym spadkobierca dowiedział się o śmierci danej osoby.
Niestety opcji polegającej na przyjęciu samego majątku, bez zadłużenia nie ma. Dlatego przed przystąpieniem do takiej decyzji warto się zastanowić i oszacować, czy przyjęcie spadku wraz z długiem ma sens.
Kredyt w spadku – co powinien zrobić spadkobierca?
Załatwianie formalności po zmarłym jest często mało przyjemne, ale spadkobiercy nie mają wyjścia. Co powinni zrobić w sytuacji, gdy bliska osoba zostawiła im w spadku dług, który zamierzają spłacić? O to zapytałam w Nest Banku. Dlaczego akurat tam? Tego dowiecie się w dalszej części artykułu. I to nie jest reklama.
Jak wyglądają procedury bankowe w sytuacji, gdy kredytobiorca umiera, i z jakimi dokumentami powinien się do banku zgłosić spadkobierca?
„Sytuacja prawna spadkobierców zależy w znacznym stopniu od tego, czy i jeżeli tak, to w jakim zakresie, przyjmą spadek po spadkodawcy. Z punktu widzenia spadkobierców istotne jest skontaktowanie z bankiem spadkodawcy i możliwe jak najszybsze przedłożenie dokumentu stwierdzającego ich prawo do spadku i zakres dziedziczenia”
– informuje Nest Bank. Ważne jest, aby opierać się na dokumentach, które może uzyskać bezpośrednio m.in. spadkobierca klienta banku. Są nimi albo akt poświadczenia dziedziczenia, albo postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku.
„W dalszym kroku spadkobiercy najczęściej występują do banku z wnioskiem o informację dotyczące produktów bankowych klienta, w tym też o stanie zadłużenia. Rekomendujemy wtedy kontakt z placówką banku lub wysłanie wniosku o powyższe drogą pocztową”
– tłumaczy bank. Wygląda na to, że do banku trzeba zgłosić się możliwie szybko, choć to może być mało przyjemne, bo niestety w takim przypadku, jak informuje mnie przedstawicielka banku, dług automatycznie staje się wymagalny. Choć bank może pójść nam na rękę i dać nam możliwość spłaty w ratach.
„Ogólną zasadą jest to, iż w konsekwencji śmierci klienta umowa o kredyt ulega rozwiązaniu i dług pozostały do spłaty jest natychmiast wymagalny. Z praktycznego punktu widzenia w interesie banku i spadkobierców jest wspólne ustalenie nowych zasad spłaty wymagalnego długu. Umorzenie kredytu nie jest rozwiązaniem przewidywanym przez bank. Ważne natomiast jest to, aby nowe warunki spłaty długu z kredytu były optymalne zarówno dla banku, jak i spadkobierców odpowiedzialnych za długi spadkowe klienta.”
W tego typu sprawach istotny jest przede wszystkim wynik postępowania spadkowego po zmarłym kliencie i komunikacja spadkobierców z bankiem.
„Dopuszczalne są w przypadku porozumiewania banku ze spadkobiercami i ustalaniu warunków spłaty długu wynikającego z umowy kredytu.”
Skoro wiemy, że w interesie banku jest wspólne ustalenie nowych zasad, to komunikacja z bankiem powinna przebiegać bez problemu, szczególnie jeśli spadkobierca jest gotowy do spłaty. Niestety w praktyce procedury bankowe nie zawsze idą sprawnie, a nowy dłużnik musi się nieźle namęczyć, żeby spłacić kredyt po zmarłej osobie. Taką właśnie niemiłą sytuację miała w Nest Banku nasza czytelniczka.
Teoria i praktyka, czyli kilka miesięcy walki o możliwość spłaty zadłużenia
Pani Marta po swojej zmarłej matce odziedziczyła m.in. mieszkanie oraz kredyt. Nie było to jednak dla niej zaskoczeniem, więc spadek przyjęła. Niedługo po śmierci swojej matki postanowiła uregulować formalności i skontaktowała się z bankiem, żeby dopytać, jakie kroki powinna podjąć w związku z odziedziczonym kredytem.
Konsultant odpowiedział, że do uzyskania jakichkolwiek informacji musi najpierw dysponować aktem poświadczenia dziedziczenia, a na razie należy kontynuować spłatę. Nasza czytelniczka w tym trudnym momencie życia udała się więc do notariusza po odpowiednie dokumenty. A podczas kolejnej rozmowy z infolinią okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, bo sam akt zgonu wystarczyłby do zawieszenia kredytu do czasu przeprocesowania spadku.
Zgodnie z wytycznymi z infolinii zgłosiła się z wymaganymi dokumentami do oddziału banku. Tam została poinformowana, że takie sprawy załatwia się na infolinii. Niestety nasza czytelniczka spotkała się tego dnia z mało przyjemnym poziomem obsługi. Gdy pracownik banku dowiedział się, że to infolinia skierowała ją do banku, wręczył jej kartkę papieru i kazał napisać, o co chodzi.
A chodziło o dość oczywiste rzeczy w tej sytuacji. Pani Marta chciała wiedzieć, jak wygląda sytuacja z kredytem, ile dokładnie pozostało do spłaty oraz czy jest możliwość umorzenia części kredytu. Chciała również uzyskać harmonogram spłat. Do swojego wyjaśnienia załączyła akt zgonu oraz akt dziedziczenia. Pracownik skserował dokumenty oraz zapewnił, że klientka otrzyma SMS z numerem sprawy. Nigdy jednak go nie otrzymała.
Niecały miesiąc później otrzymała telefon z działu windykacji. Pracownik poinformował ją, że ma możliwość spłaty kredytu w całości i oraz zawnioskowania o zwrot opłat lub kredyt może zostać częściowo umorzony. Mogła również kontynuować spłatę kredytu w ratach. W tamtej chwili nie posiadała środków na całkowitą spłatę, ale poinformowała, że będzie go mogła spłacić po sprzedaży nieruchomości odziedziczonej po matce.
Pani Marta poprosiła jednak o wiadomość mailową z listą możliwych rozwiązań, ale jej rozmówca odmówił, dodając, że w takim razie wrócą do tematu, jak klientka będzie już miała pieniądze. Harmonogramu spłat oraz dokładnej wysokości zadłużenia również nie otrzymała.
Kilka miesięcy później udało się sprzedać mieszkanie. Wtedy pani Marta skontaktowała się mailowo z przedstawicielem banku, by przekazać informację, że jest gotowa spłacić cały kredyt. Kilka dni później otrzymała odpowiedź, że ktoś wkrótce się z nią skontaktuje. Po kilku dniach nadal cisza, więc poszedł kolejny mail z przypomnieniem. W końcu ktoś zadzwonił. Pracownik powiedział, że klientka może złożyć dyspozycję wcześniejszej spłaty. Nadal jednak nikt nie podał jej dokładnej kwoty zadłużenia. Jak w takim razie miała spłacić kredyt?
Na infolinii dowiedziała się, że jej pracownicy nie udzielają takich informacji. I że przełączą do działu windykacji. Tam ktoś ponownie chciał ją przełączyć do działu obsługi klienta. Szybko zaprotestowała, argumentując, że już z ogólną infolinią rozmawiała, ale nikt nie potrafił jej pomóc. Pracownik przeprosił za nieprofesjonalne zachowanie i zapełnił, że jutro otrzyma telefon ze szczegółami. Niestety po raz kolejny kontaktu nie było.
Kolejna próba kontaktu i znowu zderzenie ze ścianą. Tym razem dowiedziała się, że do rozwiązania sprawy potrzebny jest wyrok sądowy. Poinformowała więc, że akt dziedziczenia został przekazany do banku już kilka miesięcy temu. Wtedy pracownik przekazał numer telefonu do osoby, która powinna znać rozwiązanie. Niestety numer okazał się kontaktem na… infolinię. Znów.
Nasza czytelniczka miała już dość. Cała sytuacja była absurdalna. Zgłosiła się do banku, żeby uregulować zadłużenie po zmarłej osobie. Przecież to w interesie banku jest spłata tego kredytu, a dług przypisany do zmarłej osoby to dodatkowe ryzyko kredytowe. Na wszelki wypadek Pani Marta cały czas przesyłała pieniądze na spłatę zadłużenia. Może gdyby tego nie robiła, ktoś w końcu by zareagował?
W związku z tym, że sprawa o kredyt w spadku toczyła się już kilka miesięcy, a pracownicy banku za wszelką cenę nie chcieli „oddać” zadłużenia prawowitej spadkobierczyni, pani Marta napisała skargę do zarządu banku. Oprócz opisu całej sytuacji prosiła, aby w końcu ktoś poinformował ją o tym, ile dokładnie wynosi saldo kredytu, komu i w jaki sposób ma złożyć dyspozycję wcześniejszej spłaty. Pytała również o to, w jaki sposób otrzyma część prowizji przygotowawczej w związku ze wcześniejszą spłatą i jak dokładnie będzie ona wyliczona.
Kredyt w spadku: problem dla banku?
Oficjalnej odpowiedzi z zarządu nie otrzymała, nie było też żadnych przeprosin, ale po jakimś czasie w końcu ktoś z obsługi skontaktował się z naszą czytelniczką i udzielił wszelkich informacji, o które wcześniej pani Marta prosiła. Sprawę udało się więc załatwić, ale nie wiadomo, czy pomogła skarga czy to tylko przypadek i ktoś po prostu postanowił się w końcu zająć sprawą naszej czytelniczki.
Mamy więc modelowy przykład tego, jak bank nie powinien zachować się w takiej sytuacji, czyli w sytuacji odziedziczenia kredytu. Mamy tu nie tylko brak empatii i ludzkiego podejścia do osoby w trudnym okresie życia, brak chęci pomocy klientowi, ale też brak działania w interesie samego banku. Bankowi raczej nie jest na rękę trzymanie kredytów po zmarłych osobach. Mamy nadzieję, że to tylko jednorazowy przypadek i nie jest to standardowa praktyka pracowników banków.
Czytaj też: Śmierć w erze Facebooka. Jak zadbać o cyfrowe dziedzictwo?
Przeczytaj też inne nasze artykuły nawiązujące do Święta Zmarłych:
>>> (Finansowy) niezbędnik na 1 listopada. O czym warto pomyśleć, odwiedzając groby bliskich z okazji święta Wszystkich Świętych?
>>> Znów przemierzysz kilometry, by odwiedzić cmentarze w Święto Zmarłych? A gdyby tak prochy wszystkich bliskich przenieść do jednego kolumbarium? Jaki koszt?
>>> Sprzątanie grobu można zlecić specjalnym firmom. Ile to kosztuje? Jakie są związane z tym obowiązki, problemy i ograniczenia? I kiedy trzeba się zapisać, żeby złapać jeszcze „wolne miejsca”?
>>> Święto Zmarłych i Zaduszki skłaniają do refleksji na temat kruchości życia. A gdyby tak… napisać testament? Kto powinien to zrobić i jak się za to zabrać?
>>> Nie zdążysz w tym roku osobiście odwiedzić grobów wszystkich bliskich? Nowe technologie pomogą. Jak złożyć wirtualną wizytę na cmentarzu?
>>> Śmierć w czasach Facebooka. Jak zadbać o cyfrowe dziedzictwo? Warto zająć się tym jeszcze za życia.
>>> Śmierć to tylko początek. Microsoft i inne cyfrowe korporacje potrafią Cię ożywić nawet po śmierci. Możesz żyć nadal w postaci chatbota.
Zdjęcie tytułowe: freepic

