9 października 2022

Inwestujący oszczędności przed dylematem. To najlepsza od wielu lat okazja do zakupów „w promocji” czy początek armageddonu? Jak się przygotować?

Inwestujący oszczędności przed dylematem. To najlepsza od wielu lat okazja do zakupów „w promocji” czy początek armageddonu? Jak się przygotować?

Kto inwestuje część swoich oszczędności w światowe akcje i obligacje – za pośrednictwem ETF-ów lub funduszy inwestycyjnych – ma do rozgryzienia nie lada dylemat: wchodzić teraz na rynek z nowymi pieniędzmi, wykorzystując „promocję”, czy też poddać się strachowi, iż gospodarka światowa wchodzi w długą stagflację i trudno będzie zarobić na inwestowaniu pieniędzy w cokolwiek? Jak przygotować pieniądze, żeby być kutym na cztery kopyta? I czy teraz jest czas na inwestowanie?

Od początku roku straty w tej części portfela, która jest zainwestowana na rynku kapitałowym, mogły sięgnąć 25-30%. Amerykański indeks S&P 500 w tym roku zjechał o ponad 23%, indeks technologiczny NASDAQ – nawet o 32%. Jeśli ktoś postawił na cały świat – czyli np. zainwestował w jakiś ETF obejmujący indeks MSCI World – to od początku roku jest na minusie 24% (notowany w dolarach, bo po przeliczeniu na euro – tylko 11%).

Zobacz również:

Kto trzymał się polskich akcji, musi się pogodzić ze spadkiem indeksu WIG o 32%. Polski rynek jest jednym z kilku najgorszych na świecie, na co wpływają oczywiście antyrynkowe pomysły polityków i fakt, że duża część największych na rynku spółek to państwowe koncerny. Ale – mam taką nadzieję – nie ma wśród czytelników „Subiektywnie o Finansach” zbyt wielu osób, które by inwestowały pieniądze i trzymały się wyłącznie polskiego rynku. Pieniądze trzeba mieć ulokowane na całym świecie. Choć ostatnio i to boli.

Notowania akcji spadają znacznie bardziej, niż w czasie COVID-19
Notowania akcji spadają znacznie bardziej niż w czasie COVID-19

Dlaczego nie działają nawet „ostrożne” strategie?

Bardzo złą wiadomością jest stan rynku obligacji. Notowania amerykańskich obligacji, mierzone indeksem S&P, od początku roku spadły o 12%. Z kolei ETF obejmujący światowy rynek obligacji rządowych (iShares International Treasury Bonds ETF) – zanotował zjazd o 27% (oba notowane w dolarach). To oznacza, że kompletnie przestały się sprawdzać popularne strategie typu 60:40, w których co prawda 60% pieniędzy ląduje na rynku akcji, ale 40% w „bezpiecznych” obligacjach.

Teoretycznie powinno być tak, że zainwestowana w obligacje część portfela amortyzuje spadki części akcyjnej, minimalizując straty podczas najgorszej nawet bessy do 10% kapitału albo mniej. Nie tym razem. Z ostatnich statystyk wynika, że oparte na amerykańskich aktywach strategie 60:40 przyniosły w tym roku utratę 20% kapitału inwestorów. A mówimy o relatywnie bezpiecznym portfelu, który dwucyfrowe straty poniósł ostatnio w 1974 r., a od tego czasu miał tylko sześć ujemnych lat (czyli tracił na wartości średnio raz na 10 lat).

O tym, jak drastyczny jest spadek cen obligacji, świadczy ten wykres dotyczący amerykańskiego rynku papierów dłużnych. Pokazuje on największe tzw. drawndowny (czyli przeceny następujące od poziomu szczytów) w historii funkcjonowania tego rynku. Jak widzicie, dzieje się coś, czego jeszcze nie widzieliśmy.

Drawndown na rynku obligacji
Drawndown na rynku obligacji

Pytanie brzmi, czy to jest tak, jak zwykle, iż rynek kapitałowy z wyprzedzeniem dyskontuje kilka chudych lat w gospodarce i wszystkie złe wieści są już „w cenach”. To by oznaczało, że nadchodzi czas, w którym trzeba zagryźć wargi i inwestować pieniądze w taniejące aktywa – czy też zbliża się coś, czego skali jeszcze nie znamy i co przyniesie kilka lat ciężkich strat. Czyli coś, co trzeba przeczekać z gotówką w portfelu, dolarami (czy one są teraz taką superbezpieczną inwestycją?) albo stosując inną „defensywną” strategię.

Twarde lądowanie i zły czas na inwestowanie?

Są dwa argumenty wspierające tezę, że tym razem to nie jest „zwykła” recesja. Pierwszy podsuwa Nouriel Roubini, który kilka dni temu opublikował tekst w Project Syndicate, w którym zapowiedział kłopoty większe, niż oczekujemy.

„Oprócz nadmiernie luźnej polityki monetarnej, fiskalnej i kredytowej, negatywne szoki podażowe spowodowały gwałtowny wzrost cen. Blokady COVID-19 doprowadziły do wąskich gardeł w dostawach, w tym w przypadku pracy. Chińska polityka „zero COVID” stworzyła jeszcze więcej problemów dla globalnych łańcuchów dostaw. Rosyjska inwazja na Ukrainę wywołała falę uderzeniową na rynkach energii i innych surowcach. (…) „Friend-shoring” oraz ograniczenia handlowe i imigracyjne przyspieszają trend deglobalizacji,”

Roubini pisze, iż te wszystkie szoki przyczyniły się do inflacji, a Europejski Bank Centralny, Bank Anglii i amerykańska Rezerwa Federalna zaczęły przyznawać, że miękkie lądowanie światowej gospodarki będzie niezwykle trudne do przeprowadzenia.

„Od czasów II wojny światowej nigdy nie było przypadku, w którym Fed umożliwił swoją polityką miękkie lądowanie gospodarki, w której inflacja wyrwała się powyżej 5% (obecnie jest w USA powyżej 8%). A jeśli twarde lądowanie jest punktem odniesienia dla Stanów Zjednoczonych, jest to jeszcze bardziej prawdopodobne w Europie, ze względu na szok energetyczny i spowolnienie gospodarcze w Chinach”

– napisał Roubini. Co to jest „twarde lądowanie”? Stagflacja po prostu, czyli utrzymywanie się wysokiej inflacji i zerowy wzrost gospodarczy (czyli bankructwa firm, rosnące bezrobocie, spadające dochody ludzi). „Miękkie lądowanie” to samorzutne wygaszenie wzrostu cen surowców (mniejszy popyt, wolniej kręcąca się gospodarka, niższe ceny), umiarkowany wzrost stóp procentowych i pokonanie inflacji z łagodną recesją. Czyli ten wariant, który narysował nam prezes NBP (i szef Rady Polityki Pieniężnej) Adam Glapiński, uzasadniając brak kolejnej podwyżki stóp procentowych w Polsce.

„Amerykańskie i światowe akcje nie wyceniły jeszcze w pełni nawet łagodnego i krótkiego twardego lądowania. Akcje spadną jeszcze o ok. 40% lub więcej. Spodziewam się bowiem poważnego kryzysu zadłużenia stagflacyjnego. Nasilą się oznaki napięcia na rynkach długu: już rosną spready na rynku obligacji rządowych [między mniej i bardziej wiarygodnymi państwami – mój dopisek] i oprocentowanie długoterminowych obligacji. Rynki kredytów lewarowanych i zabezpieczonych zobowiązań kredytowych zamykają się. Najbardziej zadłużone firmy, banki, gospodarstwa domowe, rządy i kraje wchodzą w kłopoty z zadłużeniem”

– uważa Roubini. Drugi argument wspierający tezę, że złe czasy dopiero się zaczynają, to ten, który wskazuje na gigantyczne umocnienie dolara – już ponad 20% w skali roku w stosunku do innych walut. To w przeszłości zawsze przynosiło kłopoty: albo państwa zadłużone w dolarach bankrutowały i pojawiała się „fala uderzeniowa” promieniująca na świat, albo USA wpadały w kłopoty (bo nie były w stanie eksportować swoich towarów po rozsądnych cenach).

A może nie będzie tak źle? I zadziała zasada „Kupuj, gdy leje się krew”

Ale wcale nie musi tak być. To może być też wyjątkowo dobry czas na inwestowanie. Największe banki inwestycyjne wciąż biorą pod uwagę scenariusz, w którym szoki energetyczne się same wygaszą, bo ceny surowców spadną dzięki słabnącej koniunkturze w gospodarce. Łatwiej więc będzie powalczyć z inflacją. A największe światowe gospodarki zniosą nie najgorzej niezbędne podwyżki stóp procentowych (na czele z amerykańską – po najszybszym w historii „pompowaniu” stóp procentowych Fed nie ma na razie w USA ani bezrobocia, ani spadku zysków największych spółek).

Ostatnio Goldman Sachs policzył, że w sytuacji, w której mielibyśmy miękkie lądowanie, jesteśmy już blisko dna bessy na rynkach kapitałowych. Jeśli zaś będziemy mieli „twarde lądowanie”, to bessa na rynkach będzie jeszcze trwała, mniej więcej zgodnie ze scenariuszem prof. Nouriela Roubiniego.

Miękkie i twarde lądowanie według Goldman Sachs
Miękkie i twarde lądowanie według Goldman Sachs

Mamy więc na stole dwie teorie:

– że nadchodzi kilka lat potężnego kryzysu, który spowoduje skurczenie portfeli inwestorów inwestujących na rynkach kapitałowych jeszcze o co najmniej drugie tyle w stosunku do tego, co już stracili.

– że zbliżamy się do sytuacji, w której będziemy w stanie zapanować nad inflacją, bo szoki energetyczne zaczynają wygaszać (ceny surowców już spadają), podwyżki stóp procentowych zaczną działać, a inflacja spadać.

Czy w takiej sytuacji warto inwestować oszczędności na rynku kapitałowym? Czy to dobry czas na inwestowanie? Czy stoimy przed dużą okazją, by napełnić portfele tanimi aktywami i dzięki temu w kolejnych 10 latach mieć dwucyfrowe stopy zwrotu? I to w ujęciu realnym (po potrąceniu inflacji). Tak właśnie bywało w przeszłości, gdy kupiło się akcje „na promocji”, wtedy gdy wszyscy się bali.

Czy teraz jest dobry czas na inwestowanie czy też… jak najgorszy?

Co robić z pieniędzmi, gdy obstawiamy zły scenariusz, a co robić – gdy dobry (jakie branże, jakie rynki obstawiać?). A jak postąpić, jeśli chcemy być kuci na cztery kopyta i przygotować się na oba scenariusze naraz? O tym spierałem się z Pawłem Mizerskim, wiceszefem UNIQA TFI, towarzystwa funduszy oferującego jedne z najtańszych na polskim rynku rozwiązań do globalnego inwestowania (program „Tanie inwestowanie”).

Pokazaliśmy bardzo dużo ciekawych wykresów i przykładowe portfele inwestycyjne na najbliższe lata. A także rady dla tych, którzy uważają, że „coś się święci” i trzeba być gotowym na najgorszy (w tym atomowy) scenariusz. Zapraszam do obejrzenia nagrania tego webinaru:

A poniżej zapis poprzedniego webinaru, na którym – wspólnie z Szymonem Gilem z Michael / Strom Dom Maklerski przedstawialiśmy antyinflacyjny portfel obligacji:

Organizujemy też zamknięte webinary dla pracowników firm – o zarządzaniu domowym portfelem, o wychodzeniu z długów (i rozsądnym zaciąganiu kredytów), o gromadzeniu oszczędności (np. jak zbudować swój pierwszy portfel systematycznego oszczędzania, nie mając doktoratu z finansów), o inwestowaniu pieniędzy (dla początkujących, czyli inwestowanie pasywne, oraz dla bardziej zaawansowanych – o budowaniu własnych portfeli inwestycyjnych), o niestandardowych sposobach lokowania oszczędności (inwestycje alternatywne). To przedsięwzięcia „pod klucz”, dostosowane do potrzeb i poziomu finansowych kompetencji poszczególnych grup odbiorców.

Jeśli jesteś pracodawcą i chcesz dać swoim pracownikom pakiet niezbędnej wiedzy o zarządzaniu pieniędzmi – i żeby to była najwyższa jakość rzetelnej wiedzy opowiedzianej zrozumiałym dla każdego językiem, a to gwarantuje Samcik i jego Ekipa – zgłoś swój pomysł na e-mail kontakt@subiektywnieofinansach.pl i powiedz, jakiej wiedzy o finansach potrzebują Twoi pracownicy w nadchodzących, trudnych czasach. Może będziemy mogli pomóc.

Zapraszam też do nowego newslettera „Subiektywnie o świ(e)cie” – w przyjaznej, acz skondensowanej formie dowiesz się wszystkiego, co musisz wiedzieć, żeby Twoje pieniądze rosły zdrowo. Najważniejsze wydarzenia, zapowiedzi, historie i polecenia najciekawszych tekstów o finansach i ekonomii w światowych mediach. Do poczytania przy porannej kawie. Zapraszam w imieniu Ekipy. Formularz zapisu na newsletter znajdziesz pod tym linkiem, zaś przykładowy, poniedziałkowy newsletter – żebyś mógł/mogła ocenić czy fajny – jest pod tym linkiem.

Zapraszam też do zapisania się na weekendowy newsletter Samcika, w którym zawsze znajduje się porcja rad dotyczących lokowania oszczędności, inspirujące spostrzeżenia, subiektywnie spojrzenie Samcika na najważniejsze wydarzenia tygodnia (i ich wpływ na nasze portfele w przyszłości) oraz przegląd najciekawszych rzeczy, które Samcik sam znalazł w światowym internecie. Na samcikowy, weekendowy newsletter można zapisać się tutaj.

zdjęcie tytułowe do tekstu: Benjamin Lehman/Caju Gomes/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
48 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Robert
3 miesięcy temu

Mam IKE w Uniqa ze stałą miesięczną ratą z ekspozycją na akcje globalne ( przeniesione zresztą jeszcze do AXA z rekomendacji bloga). Tu nie zamierzam raczej nic robić ( 20 lat do emerytury), czy jednak coś ruszać Panie Maćku???

Robert
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak oczywiście; dywersyfikacja.na obligacje EDO,COI i ROD oraz wynajem nieruchomości są w portfelu.Tutaj tylko stricte nad IKE się zastanawiam; czy np. ograniczyć kwoty wpłat ( limit roczny podzieliłem na 12 wpłat), przenieść na IKE obligacji ( ale w sumie szkoda nie dokupować tanich akcji, pytanie gdzie dno tylko)? Takie rozterki dzisiejszych czasów. Jeśli moglibyście się dziś Panowie odnieść. Do zobaczenia na webinarze.

Adam
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy jest szansa, że webinar będzie dostępny później? Jestem w innej strefie czasowej…

Adam
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Link dotarł, ale niestety wygląda na to, że nie można otworzyć już webinaru? Wyskakuje tylko informacja: „this event has ended” 🙁

Konrad
3 miesięcy temu

Być może jest to dobry czas na zajmowanie pozycji długich natomiast trzeba się liczyć z tym, że zyski z tych pozycji nastąpią dopiero w długim czasie (1 rok, 2 lata). Jest spora szansa na to, że jeżeli ktoś teraz zainwestuje na giełdzie to może liczyć się z dodatkowymi spadkami (jak głębokie mogą one być to nikt nie wie), dlatego może warto kupować regularnie akcje/ETFy, żeby sobie uśrednić straty (na razie bardziej prawdopodobny jest scenariusz spadków albo stagnacji)

Rafał
3 miesięcy temu

„Jeśli ktoś postawił na cały świat – czyli np. zainwestował w jakiś ETF obejmujący indeks MSCI World – to od początku roku jest na minusie 24% (notowany w dolarach, bo po przeliczeniu na euro – tylko 11%).”

A myślałem, że naszą walutą jest złotówka.

jsc
3 miesięcy temu

Czyli próbowaliśmy zepchnąć Putina na dno? No to złąpał nas za nogi i ciągnie za sobą…

Zanim powitamy się w Korei Północnej na całym świecie to przypomnę wam tylko, że już na początku wojny mówiłem, że Rosja to nie Kuba.

Ppp
3 miesięcy temu
Reply to  jsc

Porównaj rozmiary gospodarek Rosji z USA plus Europa plus Japonia, Australia i Kanada. Jak się ma dwudziestokrotną przewagę, to rozwalenie rosyjskiej gospodarki nie powinno być specjalnie trudne – tylko musi potrwać.
Pozdrawiam.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Dziwnym trafem to my wpadamy w recesję, a nie nie oni… Dlaczego?

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Nie zapomnijmy, że przy takim prostackim podejściu to wojna trwa dopóki trwa Ukraina… i wtedy trzeba porównywać gospodarkę Rosji i Ukrainy… która jest do tego niszczona… fizycznie.

jsc
3 miesięcy temu

(…)Ostatnio Goldman Sachs policzył, że w sytuacji, w której mielibyśmy miękkie lądowanie, jesteśmy już blisko dna bessy na rynkach kapitałowych.(…)
Jak pokazał 2008 to Goldmab Sachs to faktycznie specjaliści od miękkiego lądowania.

jsc
3 miesięcy temu

(…)– że zbliżamy się do sytuacji, w której będziemy w stanie zapanować nad inflacją, bo szoki energetyczne zaczynają wygaszać (ceny surowców już spadają), podwyżki stóp procentowych zaczną działać, a inflacja spadać.(…)
Dopiero Sudowie wk***li Amerykanów obniżenie wydobycia ropy. A gdyby nawet było tego to pamiętajmy, że w tym miesiącu Amerykanie mieli zamknąć rezerwy strategiczna*… ale decyzja OPEC przełożyła ten moment conajmniej o miesiąc.

* To jest środek analogiczny do tzw. (…)luzowania ilościowego(…)… a zatem trzeba brać pod uwagę, że ten czynnik może zafałszowywać (…)odporność na szok naftowy(…).

jsc
3 miesięcy temu

PS. Nie zapominajmy też europejskich sankcjach, które mają wejść w życie w lutym… co ograniczy podaż ropuy na naszym rynku.

Grzegorz
3 miesięcy temu

Wg mnie duże znaczenie będzie miało to co stanie się na Ukrainie. Jeśli Putin odpali atom to dopiero będzie jazda… A to wcale nie jest taki maloprawdopodobny scenariusz bo on nie będzie miał innego wyjścia by wygrać wojnę…

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie ma sensu wyceniać takiego ryzyka… po czymś takim to: wszystkie kluczowe giełdy świata – target down rezerwy złota itp. – target down system SWIFT, MIR, ELIXIR i jakie tam jeszcze – target down kryptowaluty i pochodne – target down kasy fiskalne – target down wszystkie kluczowe okręgi przemysłowe świata – target down wszystkie kluczowe metropolie świata – target down wszyskie kluczowe korporacje technologiczne świata – target down wszystkie kluczowe struktury polityczne świata – target down Całkowity upadek gospodarki światowej – po czymś takim nie będzie czego wyceniać… przynajmniej nie w pieniądzu… ani FIAT’owym, ani kruszcowym, ani cyfrowym. Nie ma… Czytaj więcej »

Last edited 3 miesięcy temu by jsc
Ola
3 miesięcy temu
Reply to  jsc

No i o to wlasnie chodzi calkowity upadek gospodarki swiatowej wielki reset a potem nowy porzadek gdzie wszyscy jestesmy trybikami wielkiego systemu w imie ochrony swiata przed zaglada klimatyczna

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Ola

Ochrona klimatu… po wojnie nuklearnej? Będzie już za póżno!!!

nyat
3 miesięcy temu
Reply to  Ola

Zapomniałaś truć o żydach, cyklistach i Sorosie. I jeszcze okrzyk, że szczepionki to trują i w ogóle depopulacja.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)No i pytanie czy wtedy ktoś by odessał Putina od przycisku atomowego(…)
W (…)Suma wszystkich strachu(…)… Amerykanie też myśleli, że po uderzeniu konwencjonalnym Nemerow (…)schowa zabawki(…).

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

Atom to ostateczność… pamiętajcie, że ma gdzie się cofać… Jeśli jakimś cudem ukraińska ofensywa przebije się przez Ural to Rosjanie mają jeszcze do dyspozycji Ob, Lenę czy Jenisej. No chyba, że zacznie się jakiś rozpad kraju (jeśli wejdzie efekt ofensywy Tet to będzie niemal pewne) albo co (najazd Chińczyków na Syberię?)? Ale każdego kto tego tknie będzie już gniazdem szerszeni.

Jakub
3 miesięcy temu

Stagflacja z lat 70 tych zaowocowała 10 letnim „boczniakiem” (wieloletnim, bo 10 letnim trendem bocznym) w Stanach Zjednoczonych, tak tylko przypominam. Więc niestety nie tylko w co, ale i kiedy bo różnica między zakupem w okolicach dna „boczniaka” czy lokalnych szczytów była kolosalna. Chyba trzeba przyjąć, że nie jest to dobry czas na oszczędzanie po prostu. Nawet BITcoin ciągle wydaje się absurdalnie drogi. Do końca roku to pewnie nic ponad gotówkę w USD, CHF nie da się wykminić jeśli ktoś chce inwestować, a nie tradować.

Adam
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja mam trochę obligacji korpo zakupionych w emisjach pierwotnych… żeby tylko spółki nie padły…

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A skąd gwarancje, że PIS nie sfałszuje po prostu wyborów? Grzebanie przy Korpusie Obrony Wyborów wskazuje na to, że są gotowi na wszystko… pamiętajcie, że dla Kaczyńskiego kapitulacja oznacza to samo dla Putina… więzienie.

Adam
3 miesięcy temu

Jeżeli dojdzie do konfliktu na linii Chiny – Tajwan, to mamy mega recesję na niespotykaną skalę…

Fabian
3 miesięcy temu

Opinia prof. Roubiniego wydaje mi się bardziej realna w obecnej sytuacji bowiem to nie jest zwykła recesja jakie notujemy co kilkanaście lat. Dopóki będzie trwała wojna, będzie ona coraz bardziej eskalować w kolejnych atakach i odwetach i nie będzie miejsca na stabilizację gospodarek i rynków finansowych, nie mówiąc o wzroście.

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Fabian

W ogóle dzieją się dziwne rzeczy… od czasu od kiedy stało się jasne, że Ukraina zaczęła wygrywać wojnę doszło co następuje:

  • Pakistan zapowiedział przestawienie handlu zagranicznego na yuana i rubla
  • Saudowie wk***li Amerykanów decyzją obniżenia wydobycia ropy
  • Kazachstan zaczął importować prąd z Rosji

Może się nie znam… ale z przegrywem, na jakiego teraz wygląda Putin, nie robi się raczej interesów? Z takimi krokami lepiej poczekać na rozpad Rosji i przypomnieć Republikom Syberii, że to nie my gnębiliśmy was sankcjami.

Ppp
3 miesięcy temu

Wiem, że nie warto teraz sprzedawać.
Jednocześnie nie jestem, tak odważny, by teraz kupować.
Jednocześnie wiem, że w przyszłym roku czterolatki dadzą mi po 13-15% (po Belce), co nawet w dobrych czasach jest trudne do osiągnięcia dla większości funduszy.
Pozostaje NIC NIE ROBIĆ. Jak będzie termin zamiany czterolatek, to dopłacę.
Pozdrawiam.

Mike
3 miesięcy temu

Jeśli chodzi o ETFy, to ja bym jednak poczekał, myślę że dużo się nie straci próbując trafić w dołek. Recesja to recesja, jak pojawia się wzrost, to widać, a jak jest krucho to nie wiadomo czy nie będzie gorzej. Co do friend-shoring to jest to zdecydowanie właściwa droga. W zasadzie problemy dzisiejszego świata wynikają poniekąd z nadmiernego rozrostu – globalizacja owszem daje dostęp do tańszych produktów, ale po pierwsze kosztem tego że w razie zawieruchy wszystko leci ostro (patrz przerwane łańcuchy dostaw), po drugie finansowaniem krajów z jednak zupełnie innym podejściem (chiński zamordyzm, rosyjski terroryzm, brazylijskie niszczenie planety, mafijna afryka)… Czytaj więcej »

Ola
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlaczego Panie Macieju?

jsc
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I nawet analiza techniczna nie potrafi tego złapać?

mko
3 miesięcy temu

a może najlepszą inwestycją będze edukacja skupiona na podstawowych aktywnościach (typu: złota rączka, mechanik samochodowy, spawacz, kierowca C+D). W razie konfliktu czy recesji, takie umiejętności będą w cenie (albo sami sobie będziemy naprawiali = oszczędność), albo stanie się to sposobem na życie, gdy już aktywności usługowe (call center, księgowości, analizy itp.) nie będą tak potrzebne.
A po rozwiązaniu ostatecznym (TBJ w Ukrainę plus rozlanie się konfliktu plus wybuch nowych wojen), będą to wręcz niezbędne umiejętności do przetrwania

Anna
3 miesięcy temu

Promocja? S&P w tej chwili jest tanie, ale tylko dla amerykanów. Rajd dolara spowodował, że dla ludzi posiadających głównie inne waluty ta promocja jest iluzoryczna. S&P w złotówce nie spadło nawet 10% od szczytu. Jeśli to jest to promo , to jakieś takie marnawe: https://stooq.pl/q/?s=es.f:plnusd&c=1y&t=c&a=ln&b=0

Last edited 3 miesięcy temu by Anna
Łukasz
3 miesięcy temu

Ja wyszedłem z założenia że po to wszedłem w pasywne długoterminowe inwestowanie aby było.. Pasywne i długoterminowe. Dlatego co miesiąc dokupuję nie patrząc po ile stoi

Coś na zasadzie „zawsze tankuję za 50 zł” 🙂 ale jak dla mnie przynosi sporo spokoju. Portfel oczywiście zdywersyfikowany

Adam
3 miesięcy temu

Witam, Oglądam właśnie webinar (za który dziękuję) i jednej kwestii nie potrafię „ogarnąć”. Pan Paweł mówi, że obecna rentowność obligacji (okolice 7%) to – na dłuższy termin – może być moment dobry do wejścia w to aktywo. Ale czyż nie jest tak, że te obligacje – będąc notowane na rynku – mogą nadal tracić? Kupując ETFa na TBSP lub fundusz który posiada takie akcje, narażeni jesteśmy nadal na ew. spadki cen, prawda? Dlaczego zatem Pan Paweł mówi, że długoterminowo te obligacje będą dawać 7%? Czy nasz portfel nie będzie tracić jeśli kupimy fundusz, a ceny dalej spadną (a rentowności wzrosną)… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!