Nadchodzi era fintechów czy… ich zmierzch? Na polskim rynku usług finansowych coraz większa konkurencja. Rośnie grupa klientów, którzy nie posiadają rachunku w klasycznym banku albo nie jest on ich centrum rodzinnych finansów. Tę funkcję coraz częściej przejmują neobanki (cyfrowe banki bez placówek i „żywej” obsługi) albo fintechy. Czy to zmierzch banków czy raczej czas zbierania sił przed decydującą rozgrywką z fintechami o „rząd dusz” klientowskich?
Revolut ma w Polsce kilka milionów klientów i jest jedną z największych instytucji finansowych w Europie (50 mln klientów, głównie na Starym Kontynencie). Na rynku rozpychają się inne fintechy jak ZEN czy Walutomat, mając po kilkaset tysięcy klientów. Niedawno do Polski wszedł niemiecki Trade Republic. Najwyższe oprocentowanie depozytów na rynku oferuje inny niemiecki fintech – Raisin.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Czy to początek przejmowania rynku przez fintechy? Początek ery cyfrowych finansów, w których banków już nikt nie będzie potrzebował (chyba że jako „rury z pieniędzmi”)? Czy fintechy mogą odebrać bankom dostęp do klientów? A może banki jak zwykle odczekają, a potem wszystkie fintechy pożrą? O roli fintechów na polskim rynku rozmawiam z Maciejem Przygórzewskim, dyrektorem operacyjnym platformy Walutomat.
Maciej Samcik: Z czego wynika popularność aplikacji fintechowych w Polsce? Mamy bardzo konkurencyjny rynek bankowy, nasycony technologiami, banki są w dobrej kondycji finansowej, stać je na ogromne inwestycje w nowe technologie. A jednak Polska jest też krajem, w którym co czwarty, może co piąty obywatel jest także klientem jakiegoś fintechu. Banki już bez ogródek mówią, że obawiają się fintechów, mimo że same mają nieograniczone budżety i mnóstwo możliwości, żeby skopiować każde nowe rozwiązanie. Z czego to wynika?
Maciej Przygórzewski: Przede wszystkim mamy bardzo szeroki rynek usług finansowych. Coraz więcej osób korzysta z aplikacji mobilnych i internetu. Na rynek wchodzą nowe roczniki młodych ludzi, dla których posiadanie konta w banku nie jest życiowym celem. Banki są świetne w atakowaniu klienta masowego, robią to bardzo dobrze, mają na to duże budżety i rozpoznawalność pozwalającą skutecznie pozyskiwać klientów.
Natomiast wszędzie tam, gdzie trzeba się bardziej dopasować do jakichś specyficznych potrzeb klientów, jest pytanie, czy skala działalności banku uzasadnia inwestycję w relatywnie niewielką niszę. To, co bankom się nie zawsze opłaca, dla fintechu może być szansą rynkową.
Jakie są główne czynniki, które przyczyniają się do sukcesu fintechów na polskim rynku? Jakie konkretne strategie i cechy pozwalają im konkurować z tak silnymi graczami jak banki?
Przede wszystkim szybkość i elastyczność. Fintechy potrafią szybko reagować na potrzeby klientów. Banki często mają wolniejszy proces decyzyjny i są bardziej skupione na obsłudze klienta masowego. A to oznacza, że fintechy mogą skupić się na konkretnych niszach i oferować dedykowane rozwiązania.
Fintechy często mają też bardziej elastyczną strukturę organizacyjną, co pozwala im na szybsze wdrażanie nowych rozwiązań i dostosowywanie ich do szybko zmieniających się potrzeb rynku. Banki tych umiejętności często nie posiadają, więc jedyną szansą dla nich jest… kupienie fintechu, który ma już sprawdzone, działające, przetestowane przez klientów rozwiązanie. Bankowi zostaje jego skalowanie.
Które nisze są obecnie najbardziej obiecujące dla fintechów? Czy widzisz jakieś konkretne obszary, w których fintechy mają największy potencjał rozwoju?
Wiele fintechów zaczynało od wąskich nisz, a dziś mają po kilka milionów klientów. Przykładem jest Revolut, który zainwestował w rozwój kompleksowej i zdobył zaufanie milionów konsumentów. Jednak większość fintechów koncentruje się na oferowaniu dedykowanych rozwiązań dla konkretnych grup klientów.
Myślę, że obszary takie jak wymiana walut, mikropożyczki, zarządzanie finansami osobistymi, a także rozwiązania dla małych i średnich przedsiębiorstw mają duży potencjał dla branży fintech. Ważne jest, aby fintechy potrafiły znaleźć niszę, w której mogą zaoferować na tyle wyraźną wartość dodaną, by banki nie były w stanie – albo żeby im się to nie opłacało – zbyt szybko zneutralizować tej przewagi.
————————
ZAPROSZENIE:
Skorzystaj z największej i najstarszej w Polsce platformy wymiany walut, która nieprzerwanie działa od 15 lat – Walutomat.pl. Za pomocą tej platformy również Ojciec Redaktor wymienia waluty po dobrych kursach. Prowizje za wymianę walut na platformie Walutomat zaczynają się od 0,06% wartości wymiany i nie przekraczają 0,2%. Dla nowych klientów, czytelników „Subiektywnie o Finansach”, Walutomat.pl ma specjalny kod rabatowy na dodatkowe korzyści z wymiany walut. Kliknij tutaj i sprawdź
————————
Jakie wyzwania stoją przed fintechami w nadchodzących latach? Wydaje się, że banki szykują się do kontrofensywy i nie będą chciały po dobroci oddać klientów, po których coraz odważniej idą cyfrowe neobanki i inne fintechy. Czy czeka nas wielka, być może decydująca bitwa o życie między fintechami a bankami?
Przede wszystkim fintechy muszą zmierzyć się z regulacjami prawnymi, które stają się coraz bardziej rygorystyczne. Jeśli chcemy mieć dostęp do klientów bankowych, to musimy się dostosować do regulacji, które obejmują tę część rynku. Konkurencja ze strony banków będzie rosła, nie mam co do tego wątpliwości. Banki coraz więcej inwestują w technologie i starają się szybko kopiować rozwiązania fintechów. Musimy więc biec coraz szybciej, by zachować przewagę innowacyjności.
Kolejnym wyzwaniem jest pozyskanie, a potem utrzymanie zaufania klientów. Fintechy muszą udowodnić, że są bezpieczne i godne zaufania, szczególnie w kontekście zarządzania finansami, a nie tylko okazjonalnych, niskokwotowych transakcji. Myślę, że to dopiero przed naszą branżą. Kluczowe będzie również umiejętne skalowanie działalności i efektywne zarządzanie kosztami. Kapitał nie będzie już tak tani jak kilka lat temu, trzeba więc go szanować i wyciskać z niego jak najwięcej przychodów.
Z czego wynika to, że jedne fintechy osiągają globalny sukces, a inne nie? W Wielkiej Brytanii mniej więcej w tym samym czasie startowały trzy lub cztery fintechy o podobnym profilu. Sukces globalny osiągnął tylko Revolut. Z czego to wynika? Z lepszego modelu biznesowego, błysku geniuszu founderów, lepszego dostępu do pieniędzy inwestorów? A może jeszcze z czegoś innego?
Model biznesowy jest kluczowy. Niektóre fintechy, jak Revolut, mocno postawiły na pozyskiwanie kapitału od inwestorów i szybki rozwój, co wiąże się z większym ryzykiem, ale i potencjałem szybkiego wzrostu. Jeśli się uda, jesteś o kilka długości przed innymi. Jeśli się pomylisz, toniesz znacznie szybciej niż cała reszta.
Masz znacznie mniejsze pole do popełnienia błędów. Inne fintechy – do tej grupy zalicza się Walutomat – skupiają się na solidnym, stabilnym rozwoju i budowaniu usług, które możliwie szybko mogą stać się rentowne. To ścieżka mniej ryzykowna, ale „kosztująca” wolniejszy wzrost. Obie strategie mają swoje zalety i wady. Ważne jest, aby fintech znalazł model, który najlepiej odpowiada jego celom i możliwościom.
Jakie są różnice w podejściu do klientów między fintechami a bankami? Czy widzisz zmiany w sposobie, w jaki fintechy budują relacje z klientami w stosunku do tego, jak robią to banki? Owszem, banki mają gorszy wizerunek – dorobili się niefajnego sformułowania „banksterzy”. Fintechy z jakichś przyczyn mają lepszą „opowieść” dla klientów na swój temat, choć przecież im też zdarzają się problemy. A fintechowa „bezosobowość” bywa denerwująca.
Fintechy skuteczniej niż banki potrafią zaadresować personalizację usług i zaoferować lepsze doświadczenie dla użytkownika. Staramy się zrozumieć potrzeby klienta w danej dziedzinie finansów i zaoferować rozwiązania, które są dopasowane do konkretnych wymagań. Banki często z konieczności mają bardziej ustandaryzowane podejście.
Fintechy, mając często bardziej nowoczesną technologię, wykorzystują nowoczesne rozwiązania takie jak sztuczna inteligencja i analiza danych, aby lepiej poznać klienta i oferować mu spersonalizowane usługi. Fintechy są też bardziej aktywne w mediach społecznościowych i budują silniejsze relacje z klientami online. To z kolei buduje w użytkownikach przekonanie, że relacja z fintechem jest mimo wszystko bardziej „plastyczna”, mniej „usztywniona” niż ta bankowa.
Kto jest dzisiaj klientem fintechów? Czy są to wciąż głównie młodzi ludzie, którzy nie weszli nigdy do klasycznego banku, a swoją przygodę z finansami od razu zaczynali od fintechów i to im wystarcza? Czy widzisz jakieś zmiany w profilu przeciętnego klienta fintechu przez ostatnie lata?
Początkowo klientami fintechów byli głównie młodzi ludzie, osoby, które są bardziej otwarte na nowe technologie i innowacyjne rozwiązania. Ale dziś widzimy, że starsze pokolenia zaczynają korzystać z tych usług, co pokazuje, że fintechy mają potencjał, aby dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Coraz więcej osób przekonuje się do wygody i funkcjonalności, jakie oferują fintechy w konkretnych niszach usług finansowych, które są potrzebne określonym grupom klientów.
PEŁNA WERSJA TEJ ROZMOWY NA NASZYM KANALE YOUTUBE:
————————–
PRZECZYTAJ TEŻ POPRZEDNIĄ ROZMOWĘ:
————————–
WIĘCEJ O ŚWIECIE PEŁNYM WALUT:

————————
Niniejszy artykuł jest częścią akcji edukacyjnej, którą blog „Subiektywnie o Finansach” prowadzi wspólnie z firmą Currency One, właścicielem Walutomatu, największej niebankowej platformy wymiany walut w Polsce

zdjęcie tytułowe: Jarmoluk/Pixabay/Canva





