9 października 2026

Dopłaty do emerytur dla artystów przegłosowane. Jaka z tego nauka płynie dla nas? Czas przypomnieć słynną bajkę La Fontaine’a

Dopłaty do emerytur dla artystów przegłosowane. Jaka z tego nauka płynie dla nas? Czas przypomnieć słynną bajkę La Fontaine’a

Dopłaty do minimalnej emerytury dla artystów przegłosowane. Sejm przyjął ustawę ustanawiającą odrębne zabezpieczenie emerytalne dla artystów. Będą dostawali dopłaty do minimalnych emerytur. Część społeczeństwa jest niezadowolona, że kolejna grupa społeczna będzie szczególnie traktowana. Środowisko artystyczne przypomina, że państwo wyjątkowo źle się z nim obeszło, gdyż wielu artystów dostają teraz głodowe emerytury. Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z tego sporu dla naszych portfeli?

Sejm przegłosował ustawę i – jeśli nie będzie weta prezydenta – artyści będą z naszych podatków otrzymywali dopłaty do emerytur. Nie oni jedni zresztą. Powód: dochody artystów są bardzo niestabilne, a ich rola dla polskiej kultury zbyt duża, byśmy mogli sobie pozwolić na ich „wymarcie”. Ale czy państwo w ogóle powinno finansować komukolwiek składki emerytalne?

Zobacz również:

Niewiele jest zagadnień budzących tak żywe zainteresowanie opinii publicznej jak podatki. Czasami do tej kategorii kwalifikuje się składki na ZUS i KRUS i emerytury mundurowych, choć formalnie nie są one podatkiem. Czy jest powód,  by artyści byli „składkowo” traktowani w sposób szczególny – wzorem m.in. rolników, górników, nauczycieli, przedstawicieli służb mundurowych, wymiaru sprawiedliwości czy olimpijczyków-medalistów?

Nie jest to w sumie nic nowego, ponieważ ustawodawca częściowo uprzywilejował już artystów. Dotyczy to osób urodzonych w latach 1949–1969. Najwcześniej mogą zakończyć karierę zawodową m.in. tancerze, akrobaci, kaskaderzy (po 40. roku życia). Muzycy grający na instrumentach dętych czy soliści operowi muszą poczekać kilka lat dłużej, a najpóźniejszy termin przejścia na emeryturę w tej grupie (55 lub 60 lat) dotyczy aktorów, dyrygentów, muzyków grających na instrumentach klawiszowych i smyczkowych – szczegóły na ten temat poznasz tutaj.

Emerytury w Polsce w migawce

Z danych GUS wynika, że na koniec 2024 r. mieliśmy w kraju ok. 9,4 mln emerytów i rencistów, co stanowiło 25% ludności Polski. W tym mieściło się ok. 7,4 mln emerytów (prawie 20% wszystkich Polaków). Łącznie na emerytury w 2024 r. państwo polskie wydało 336,2 mld zł (aż o 16,1% więcej niż rok wcześniej), z tego na KRUS, czyli emerytury rolników, 19,3 mld zł. Na emerytury mundurowych państwo wydało 22,3 mld zł, a na świadczenia sędziów i prokuratorów – 2,3 mld zł. Ile przeciętnie dostawał „podopieczny” poszczególnych podsystemów emerytalnych?

Źródło: opracowanie własne na podstawie GUS

W celach porównawczych na poniższej infografice zamieściłem jeszcze zbiorcze transfery z tytułu świadczeń rentowych (bez identyfikacji instytucji wypłacającej). Wypłaty rentowe pochłonęły w 2024 r. ok. 77 mld zł, co odpowiadało nieco poniżej 20% wszystkich transferów rentowo-emerytalnych.

Źródło: opracowanie własne na podstawie GUS

Emerytów jest w Polsce coraz więcej (lewy wykres na poniższej infografice). Ich populacja zwiększyła się z 4,6 mln osób w 2000 r. do 7,4 mln osób obecnie (najnowsze dane są z 2024 r.). Normą w Polsce jest to, że kobiety mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni 65 lat. Czasami jednak odchodzą na nią ludzie we wcześniejszym wieku (prawy wykres na poniższej infografice). Grupa społeczna, która pobiera emerytury przed 60. rokiem życia, liczyła 189 000 osób. Stanowiła ona 2,5% wszystkich emerytów.

Źródło: GUS

GUS wyliczył również mediany emerytur, które pokazują otrzymujących najmniejsze i największe świadczenia oraz wartość środkową (medianową). Ci, którzy dostawali poniżej 50% mediany emerytury, to ok. 7% emerytów. Ci, którzy otrzymywali powyżej 150% mediany, stanowili 22% emerytów. A więc więcej niż co piąty emeryt pobiera emeryturę naprawdę przyzwoitą.

Źródło: GUS

Wielu emerytów ubolewa nad niskimi wypłatami. Czy te żale są w pełni uzasadnione? Poniższa infografika daje odpowiedź. Mamy na niej cztery dane wejściowe. Najniżej w hierarchii jest minimum egzystencji. To poziom zaspokojenia potrzeb, poniżej którego występuje biologiczne zagrożenie życia oraz rozwoju psychofizycznego człowieka. W jego skład wchodzą wyłącznie dobra służące zaspokajaniu potrzeb egzystencjalnych (żywność, odzież i obuwie, mieszkanie, ochrona zdrowia i higiena). Wynosiło ono 900 zł w 2024 r.

Dalej w kolejności jest minimum socjalne. Mówimy o kwocie ok. 1800 zł miesięcznie. Te pieniądze pozwalać mają na zaspokajanie potrzeb na niskim poziomie, ale już niezagrażającym biologicznemu i psychofizycznemu rozwojowi człowieka. Do tego „koszyka” należą wydatki na zakup żywności, odzieży i obuwia, środki na utrzymanie mieszkania, ochronę zdrowia czy higienę (tworzą minimum egzystencji), ale też wydatki umożliwiające wykonywanie pracy (transport lokalny i łączność), kształcenie i wychowanie dzieci, utrzymywanie więzi rodzinnych, korzystanie z kultury.

Zestawmy średnie emerytury z oboma minimami. W 2000 r. przeciętna wypłata emerytury stanowiła 180% minimum socjalnego i 360% minimum egzystencji. W 2024 r. te współczynniki wyniosły odpowiednio 222% i 444%.

Źródło: GUS

Ilu jest artystów w Polsce? I jak się mają?

Na pewno nie są to miliony tak jak w przypadku olbrzymiej rzeszy emerytów, którzy pobierają świadczenia z różnych systemów państwowego zabezpieczenia emerytalnego. Naukowcy SWPS podjęli się trudu policzenia, jak liczna jest grupa artystów. Wyszło im, że w naszym kraju funkcjonuje ok. 62 400 takich osób, a najliczniej reprezentowani są muzycy (16 300 osób) i architekci (13 700 osób).

I tutaj mamy pierwsze zaskoczenie. Dla mnie architekci są przedstawicielami wolnego zawodu i nie mają wiele wspólnego z kulturą, a w związku z tym do głowy nie przyszłoby mi, że można ich podciągnąć do tej grupy. Tak pojmując artystów, zaraz dojdziemy do wniosku, że należałoby również zakwalifikować do tego grona budowlańców. I może to byłoby nawet słuszne, choć w rzeczywistości słuszne inaczej, gdyż niektórzy wykazują się takim „artyzmem” w swoim wykonawstwie, że później odbiorcy przecierają oczy ze zdumienia i żałują dnia, w którym wpadli na pomysł ich zatrudnienia.

Niemniej obawiam się, że niczego lepszego pod względem kompleksowości i aktualności niż ten raport SWPS nie znajdziemy. Twórcy opracowania podzielili taki zdefiniowanych artystów na osiem specjalizacji: muzyka, architektura, sztuki wizualne, film, teatr, taniec, literatura i twórczość ludowa.

Źródło: opracowanie własne na podstawie SWPS

Uczelnia przeprowadziła (marzec–maj 2024, próba 16 000 ludzi) ankietę metodą CAWI, która pomaga zobrazować sytuację szeroko pojętych artystów. Autorzy badania poprosili respondentów, aby podali dane o wysokości osiągniętych przychodów ogółem (ze wszystkich źródeł, w tym z pracy artystycznej), jakie uzyskali w 2023 r. przed potrąceniami składek i podatków, co zostało podzielone na 12 miesięcy, żeby wyjść na wynagrodzenie miesięczne. Wynagrodzenia miesięczne z pracy artystycznej trudno zaliczyć do najwyższych na tle innych profesji czy miar dla całej gospodarki – wyniosły one 2700 zł (mediana) i 4100 zł (średnia).

Źródło: opracowanie własne na podstawie SWPS

Atutem ankiety SWPS jest to, że udało się dokonać pomiaru przychodów w podziale na zawody artystyczne. Na poniższej infografice mamy to przedstawione w podziale na rodzaje specjalizacji i specyficzne zawody (10 najlepiej i najgorzej profesji artystycznych). Nie do pozazdroszczenia jest na pewno sytuacja plasujących się w ogonie wynagrodzeń. To przypadki tkaczy artystycznych, twórców ludowych, animatorów, poetów, rysowników czy autorów piosenek.

Źródło: opracowanie własne na podstawie SWPS

Sondowani podzielili się również opiniami o tym, ile czasu tygodniowo przychodzi im poświęcić na pracę zawodową, w tym artystyczną. Najbardziej zapracowani byli architekci (48 godzin, w tym 40 na pracę artystyczną). A dalej w kolejności byli reprezentanci literatury (42 godziny w pracy w tym 31 to pisanie), muzyki (41/33), tańca (37/31), teatru (42/37), filmu (45/41), sztuk wizualnych (42/35) i twórczości ludowej (40/32). W przeliczeniu na dniówkę otrzymuje się wymiar od 8 godzin do 9,6 godzin.

W mediach niektórzy artyści wylewają żale na „system”, który pozostawił ich na pastwę losu, a oni dostają głodowe emerytury. Badanie SWPS dowodzi, że nie jest tak tragicznie z zabezpieczeniem społecznym artystów. Większość ludzi ma m.in. opłacany lub samodzielnie opłaca ZUS, korzysta z prywatnej formy ubezpieczenia. 10% ankietowanych przyznało, że nie ma żadnego ubezpieczenia, co rodzi ryzyko, iż nie odkładają składek na potrzeby emerytury (lewy wykres na poniższej infografice).

Źródło: SWPS

Wygląda więc na to, że mechanizm podwyższający emerytury dla artystów nie będzie szczególnie kosztowny dla państwa, o ile wejdzie w życie. Wsparcie dla osób wykonujących zawód artystyczny ma dotyczyć tylko tych, którzy osiągają niskie dochody – ich średni miesięczny przychód z ostatnich trzech lat nie przekroczył 125% minimalnego wynagrodzenia. Patrząc na powyższe statystyki trudno się oprzeć wrażeniu, że w tej sytuacji znajduje się relatywnie niewielka liczba osób. Mówimy może o kilkunastu tysiącach ludzi w kraju.

Emerytury dla artystów? To gra o „przeżycie” polskiej kultury 

Poprosiłem o rozmowę dra Karola Muszyńskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, żeby – specjalnie dla czytelników „Subiektywnie o Finansach”, czyli ludzi wyważonych i rozsądnych oraz zainteresowanych pieniędzmi – powiedział, co myśli o tej ustawie. Czy powinniśmy składać się na emerytury dla artystów?

Dr Karol Muszyński to adiunkt w Katedrze Socjologii Ekonomicznej i Spraw Publicznych Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w warunkach pracy osób pracujących w niestandardowych formach zatrudnienia, w tym pracowników sektorów kreatywnych. Członek zarządu Fundacji Kaleckiego (w likwidacji). Autor licznych ekspertyz – m.in. dla Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, OECD czy Banku Światowego. W skrócie: człowiek, który wie, co mówi.

Marcin Kuchciak: Z jednej strony żale artystów, że państwo o nich nie zadbało, a z drugiej zarzut, że to ludzie „bujający w obłokach”, niezaradni życiowo, a do tego roszczeniowi, bo mamy dopłacać niektórym z nich do emerytur. Gdzie leży prawda Pana zdaniem?

Karol Muszyński: Trzeba pamiętać, że warunki pracy artystów są w dużej mierze kształtowane przez państwo. To instytucje rządowe i samorządowe w znacznym stopniu zatrudniają artystów i oferują im formy zatrudnienia, które utrudniają zdobywanie uprawnień ubezpieczeniowych. Dyskusja o zabezpieczeniu społecznym artystów zawodowych jest dyskusją o tym, w jaki sposób wspierać polską kulturę.

Znacznej części społeczeństwa nie w smak uprzywilejowanie kolejnej grupy zawodowej. Bo mamy już przedstawicieli służb mundurowych, pracowników wymiaru sprawiedliwości, nauczycieli, górników, którzy korzystają z przywilejów postrzeganych przez niektórych jako nieuzasadnione. Część z tych profesji wiąże się z funkcjonowaniem w warunkach podwyższonego ryzyka uszczerbku na zdrowiu lub śmierci, co ma zdaniem zwolenników rozwiązań uzasadniać szczególne traktowanie. Dlaczego powinniśmy objąć artystów przywilejami w zakresie zabezpieczenia społecznego?

Reprezentuję tutaj wyłącznie własne stanowisko, a nie stanowisko środowiska artystów. Moim zdaniem wypracowanie rozwiązań wspierających wynika z potrzeby zachowania polskiej kultury. Trzeba pamiętać, że w dobie globalizacji wiele wartościowych inicjatyw kulturalnych pozostaje bez wyraźnego „rynku”. Polskie teatry, opera, sztuki wizualne funkcjonowałyby w bardzo ograniczonym zakresie bez wsparcia państwa, jeśli w ogóle by przetrwały.

Historycznie rzecz ujmując, tylko pewne formy produkcji kulturalnej radzą sobie na „wolnym rynku” bez wsparcia publicznego. Jeżeli chcemy zachować polską kulturę w zglobalizowanym świecie – również w takim kontekście, że inne państwa bardzo silnie wspierają swoją produkcję kulturową – to powinniśmy takie rozwiązanie rozważyć niezależnie od tego, czy personalnie lubimy konkretnych artystów czy też nie.

Alternatywą wobec tego wsparcia byłoby np. większe dofinansowanie instytucji publicznych tak, aby zatrudniały artystów wyłącznie na umowy o pracę, związane z opłacaniem za nich składek emerytalnych – koszty takiego rozwiązania byłyby jednak z pewnością nieporównywalnie większe. Nie wspieralibyśmy przy tym również artystów, którzy nie mieszczą się w ramach wyznaczonych przez te instytucje.

Na marginesie, największą co do liczebności uprzywilejowaną grupą zawodową pod względem ubezpieczeniowym w Polsce są rolnicy.

Zdaje się, że to kolejna próba uregulowania statusu zabezpieczenia społecznego artystów. Czym ona się różni od wcześniejszego pomysłu sprzed paru lat? Z jakich powodów upadł wcześniejszy projekt?

Rzeczywiście, dyskusja o zabezpieczeniu społecznym artystów już trochę trwa. Projekt z 2021 r., którego inicjatorem był minister Piotr Gliński z Prawa i Sprawiedliwości, różnił się pod względem finansowania (zakładano bowiem finansowanie z rozszerzonej opłaty reprograficznej), instytucji zarządzającej (zakładano powstanie nowej instytucji Polskiej Izby Artystów, zaś obecny projekt zmierza do wykorzystania już istniejącej instytucji), mechanizmu dopłat (dopłat progowych w miejsce elastycznych z obecnego projektu), instytucji weryfikującej uprawnienia, a także czasu, na jaki uprawnienia miały być przyznawane. Obecny i poprzedni projekt są w swoich założeniach dość zbliżone. Sprzeciw środowiska Zjednoczonej Prawicy wobec projektu obecnego rządu nie jest więc dla mnie w pełni zrozumiały.

Gdy spojrzy się na modele zabezpieczenia społecznego w wymiarze Unii Europejskiej, to istnieją trzy warianty, o których wspomniał Pan w swojej analizie przygotowanej na zlecenie Komisji Europejskiej. Proszę przybliżyć naszym czytelnikom te modele.

Niektóre państwa, takie jak Czechy czy Grecja, w ogóle nie tworzą żadnych specjalnych reguł ubezpieczeniowych dla artystów. Nie oznacza to jednak, że ich nie wspierają. Niektóre z tych państw mają bardzo rozbudowane polityki zmierzające np. do zatrudniania artystów w instytucjach publicznych albo przyznawania długoletnich stypendiów na działalność artystyczną.

Część z państw, do których należy również Polska, ma pewne formy adaptacji ogólnych systemów zabezpieczeniowych na przykład uwzględniające dopłaty do składek (coś, co zakłada dyskutowany projekt ustawy) albo możliwość aplikowania o szczególne formy zasiłków. Wreszcie Austria i Niemcy mają osobne systemy ubezpieczeniowe dla artystów zakładające bardzo rozbudowane formy finansowania i subsydiowania uprawnień ubezpieczeniowych dla artystów.

Trzeba jednak powiedzieć, że właściwie wszystkie państwa europejskie prowadzą aktywne polityki zmierzające do tego, żeby w jakiś sposób ustabilizować sytuację ubezpieczeniową artystów. Jest to problem właściwie globalny. Polska aktywność w tym obszarze była dotychczas niewielka na tle pozostałych państw europejskich.

Gdyby dysponował Pan doradczym głosem eksperckim dla rządu, to jakie byłyby Pańskie sugestie, żeby tak zaplanować nowe regulacje w obszarze zabezpieczenia społecznego artystów, aby nie budziły one takich kontrowersji w części naszej populacji jak obecnie?

Nie jestem pewien, czy na tym etapie rząd może wizerunkowo „uratować” reformę. Wydaje mi się, że za mało mówiono o potrzebie wspierania polskiej kultury, a za dużo o samych uprawnieniach czy też, jak to Pan nazwał, „przywilejach” artystów. Wspieranie artystów ma służyć ochronie polskiej kultury i dziedzictwa. Potrzebujemy tego, aby tworzyć alternatywę kulturalną wobec funkcjonującej w przeważający sposób komercyjnie kultury globalnej.

To kwestia kulturalnego „przetrwania” naszej wspólnoty, do czego potrzebujemy artystów i ich działalności artystycznej. Nie powinniśmy tu stosować wąskich kryteriów rynkowej opłacalności, podobnie jak nie powinniśmy myśleć wyłącznie rynkowo o naszym bezpieczeństwie publicznym czy edukacji.

Dziękuję za rozmowę!

CZYTAJ TEŻ:

najbogatszy emeryt w Polsce

facetom zus się nie opłaca

emerytura matka katarzyna pełczyńska nałęcz

Emerytury dla artystów i nie tylko. Pamiętacie bajkę La Fontaine’a

Przywileje, jakimi cieszy się „mundurówka”, budzą sprzeciw wielu osób. To da się jeszcze tłumaczyć podwyższonym wystawieniem na ryzyko uszczerbku na zdrowiu lub życiu, ale co z artystami? Co robią takiego szczególnego (poza wyjątkami np. w postaci kaskaderów), że dałoby się uzasadnić przywileje ponoszonym ryzykiem zdrowotnym? Dlaczego emerytury dla artystów powinny nas obchodzić szczególnie? Jednocześnie artystów nie da się zaliczyć do grupy szczególnie przepracowanej. Większość z nich „kręci się” wokół 8 godzin pracy, co pokazywałoby, że jest potencjał do większego wymiaru pracy zarobkowej.

Badanie SWPS dowodzi, że większość jest ubezpieczona i odprowadza składki na potrzeby zabezpieczenia emerytalnego. Czemu miałoby służyć zatem kolejne świadczenie? Doubezpieczeniu tych ludzi? Opór przeciwników szczególnego traktowania wynika też z tego, że ktoś za te przywileje artystów powinien zapłacić. A to oznacza, że pochłoną one część transferów podatkowych, które płacą Polacy (niewielką, to prawda).

W wymiarze jednostkowym emerytury dla artystów, a dokładniej dopłaty do składek na nie, nie stanowią gigantycznego wyzwania dla państwa. Jednak robią szczelinę w tamie, która stara się powstrzymywać roszczenia kolejnych grup społecznych. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że za chwilę w kolejce mogliby znaleźć się sportowcy, których wysiłek predestynuje ich w wydaniu zawodowym do dużo większego ryzyka uszczerbku na zdrowiu. Część z nich ma emerytury olimpijskie za szczególne osiągnięcia w sporcie. Ale to wyjątki, które zostały docenione za sukcesy w skali międzynarodowej, a nie populacja en masse.

Argument, że bez „dotowania” emerytury dla artystów polska kultura zostanie zmieciona z planszy w zglobalizowanym świecie, uznaję za chybiony. Ktoś przy tym mógłby zauważyć, że podczas okresu zaborów polska kultura nie została „zaorana”, mimo że nikt nie dotował jej na skalę państwową, a o zabezpieczeniu emerytalnym dla twórców można było jedynie pomarzyć.

Emerytury to wyzwanie nie tylko dla artystów. Każdy 30-, 40-latek w Polsce powinien dziś odkładać przynajmniej 10% swoich dochodów na dodatkową emeryturę. Ta z ZUS będzie nie większa niż 25–30% wynagrodzenia. Dlaczego? Po prostu z tego powodu, że jeśli pracujemy tylko przez 40 lat, a emeryturę będziemy pobierali przez 20–25 lat, to przy składce emerytalnej nieprzekraczającej 20% naszego wynagrodzenia to się matematycznie „nie złoży” do wysokiego świadczenia.

CZYTAJ TEŻ:

jak unikać składek zus

Nie trzeba będzie być artystą, żeby na emeryturze głodować. Dlatego rozszerzanie grona osób, którym dopłacamy do emerytury, podświadomie wpływa na nasze przekonanie, że i nam kiedyś ktoś dopłaci. Po co więc dziś oszczędzać? Sęk w tym, że nam już nikt nie dopłaci.

Gdy spoglądam na awanturę wokół emerytury dla artystów, to przychodzi mi do głowy bajka Jeana de la Fontaine’a o mrówce i koniku polnym (w oryginale chodziło o cykadę). Pracowita mrówka spędzała całe lato na systematycznym gromadzeniu zapasów na nadchodzące, chłodne miesiące. A o tej porze roku doskonale wiedział też beztroski konik polny, lecz całe dnie przesypiał, śpiewał i bawił się, lekceważąc nadejście jesieni.

Gdy nadeszła mroźna zima, konik polny pozostał bez pożywienia i dachu nad głową. A wówczas głodny i zziębnięty poszedł do mrówki z prośbą o pożyczkę, obiecując oczywiście zwrot z nawiązką. Mrówka odmówiła jej udzielenia, przypominając konikowi polnemu jego letnie igraszki i radząc mu, by teraz spróbował zatańczyć. Większość z nas jest jak koniki polne z tej bajki.

—————————–

CZYTAJ TEŻ:

le wydawać na przyjemności

tenis

jak oszczędzać na dodatkową emeryturę

zdjęcie tytułowe: Teatr Wielki/Opera Narodowa

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu