3 kwietnia 2021

Działalność gospodarcza: po przekroczeniu tej granicy nie licz na bankowe miłosierdzie. Oto absurdy i niesprawiedliwości, z którymi się spotkasz

Działalność gospodarcza: po przekroczeniu tej granicy nie licz na bankowe miłosierdzie. Oto absurdy i niesprawiedliwości, z którymi się spotkasz

Czasem nie mamy wyboru – żeby mieć za co żyć, zmuszani jesteśmy do założenia własnej działalności gospodarczej. Jeśli mamy wybór: etat lub działalność, tę decyzję warto dwa razy przemyśleć, bo status „przedsiębiorca” oznacza słabszą ochronę prawną i duże droższe usługi

Wystarczy pobieżny rzut okiem na treści publikowane w „Subiektywnie o finansach”, żeby dojść do wniosku, że jesteśmy serwisem nastawionym na pomoc i objaśnianie finansowego świata głównie konsumentom. Nie oznacza to jednak, że drobni przedsiębiorcy nie znajdują tu czegoś dla siebie. W ramach noworocznych postanowień obiecaliśmy sobie, że więcej uwagi niż dotychczas poświęcimy właśnie małym biznesom, a zwłaszcza osobom fizycznym prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą.

Zobacz również:

Z grubsza w Polsce jest blisko 2 mln takich podmiotów. Spora grupa to osoby, które z prowadzeniem firmy mają niewiele wspólnego. Wykonują pracę jak na etacie, tylko rozliczają się jak firmy. Dla pracodawców taki pracownik ekonomicznie jest tańszy, no i nie chroni go prawo pracy (łatwiej się go np. pozbyć).

Ale są też firmy, którym bliżej – pod względem liczby zatrudnionych i generowanych obrotów – do małych, a nawet średnich firm, choć formalnie prowadzą jednoosobową działalność. Różnica między konsumentem a przedsiębiorcą często jest tylko formalna, natomiast w praktyce oznacza problemy: słabszą ochronę prawną i zwykle droższe usługi finansowe.

Masz firmę? Niczego nie podpisuj w ciemno

Z początkiem 2021 r. weszły w życie przepisy, które w pewnym stopniu zrównują jednoosobowego przedsiębiorcę z konsumentem. Główna zmiana dotyczy dokonywanych przez przedsiębiorcę zakupów. Gdy konsument kupuje coś na odległość, czyli np. przez internet, na tzw. pokazach, ma prawo do odstąpienia od umowy bez podania przyczyny w ciągu 14 dni. To czas na to, by obejrzeć zakupiony towar i go przetestować. Można powiedzieć, że to prawo chroni przed kompulsywnymi zakupami.

Podobnymi regulacjami objęto też kredyty, czyli konsument – kredytobiorca może prawie bez konsekwencji wycofać się umowy kredytowej. Prawie, bo oczywiście oprócz zwrotu kapitału, bank ma prawo pobrać odsetki za okres, kiedy pożyczka znajdowała się na koncie kredytobiorcy. Ale mamy tych kilka dni na ochłonięcie, przeczytanie na spokojnie warunków umowy.

Natomiast przedsiębiorca, który złoży podpis pod umową kredytu czy jakąkolwiek inną, właściwie jest niewolnikiem tego kontraktu. Brak jakiejkolwiek ochrony sprawia, że osoby o statusie przedsiębiorcy padają łatwym łupem oszustów. Przykładem może być działalność opisywanej przeze mnie firmy, która namawiała właścicieli sklepików, butików, kiosków ruchu na wątpliwe usługi reklamowe. Przedsiębiorcy musieli opłacać faktury, bo nieświadomi skutków coś tam podpisali.

Innym przykładem mogą być umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych, które coraz częściej też zawieramy na odległość. Sam kiedyś – jako przedsiębiorca – padłem ofiarą nieuczciwie przedstawionej oferty przez telefonicznego konsultanta. Kiedy wgryzłem się w szczegóły umowy, uświadomiłem sobie, że próbowano mnie wykiwać. Odstąpić od umowy nie mogłem. Pomogła dopiero reklamacja i zapis rozmowy.

Przedsiębiorca trochę jak konsument

Nowe przepisy nie wyeliminują patologii, ale jest to mały krok w kierunku ochrony drobnego biznesu. Chodzi m.in. o prawo do zwrotu towaru zakupionego zdalnie w ciągu 14 dni, czyli podobnie jak w przypadku konsumentów. Do tej pory było tak, że przedsiębiorca musiał zdecydować czy kupuje coś „na firmę”, czy jako konsument. Kupując „na firmę”, otrzymywał fakturę, która była podstawą do wrzucenia tego zakupu w koszty działalności firmy, co powoduje, że ostatecznie zapłaci niższy podatek (zakupy na firmę obniżają podstawę opodatkowania).

Jeśli brał „na konsumenta”, dostawał paragon. Mógł korzystać z praw przysługujących konsumentowi, ale nie mógł uwzględnić zakupu w rozliczeniach z fiskusem. Z początkiem nowego roku osoba fizyczna prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą może zrobić zakupy na firmę, a więc otrzymać fakturę i wliczyć zakup w koszty, ale dodatkowo może skorzystać z prawa do odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni.

Ale diabeł tkwi w szczegółach. Z takiego prawa można skorzystać, jeśli zakup nie jest zawodowo związany z prowadzoną działalnością gospodarczą. Co to oznacza, a właściwie jak ten przepis interpretują prawnicy? Umowa nie może dotyczyć bezpośrednio branży, w której specjalizuje się przedsiębiorca.

Załóżmy, że zajmuje się on renowacją mebli i kupuje na firmę laptopa. Komputer nie jest „zawodowo” związany z tym, czym zajmuje się firma, a więc w przypadku tego zakupu przedsiębiorca może zostać potraktowany jak konsument. Ale gdyby przedsiębiorca zajmował się np. sprzedażą albo naprawą komputerów i kupował komputer, wówczas powinien zostać potraktowany jak profesjonalista i zostać bez żadnej konsumenckiej ochrony.

Ponoć o tym, co jest „zawodowe”, a co nie, ma przesądzać kod PKD (rodzaj prowadzonej działalności), ale prawnicy podkreślają, że w ten sposób nie da się uniknąć wątpliwości interpretacyjnych.

Przeczytaj też: To chore! Przedsiębiorca spóźnił się ze spłatą trzech rat, za każdym razem o jeden dzień roboczy. Bank ukarał go za to kwotą… 30.000 zł!

Własna firma biletem wstępu do drogich usług

Zakładając firmę trzeba też liczyć się z tym, że kończy się taryfa ulgowa na produkty i usługi, m.in. bankowe. Co prawda w ostatnim czasie banki dokręciły śrubę również konsumentom, ale w mniejszym stopniu niż przedsiębiorcom. Niedawno prześwietliłem ceny rachunków, kart, przelewów czy korzystania z bankomatów dla przedsiębiorców.

Podobnie jak w ofercie dla klientów detalicznych, również przedsiębiorca może uniknąć niektórych opłat w zamian za aktywność. Ale poprzeczka ustawiona jest wyżej. Np. klienci indywidualnie mogą być zwolnieni z opłat za konto, jeśli zasilają konto kwotą 500-1000 zł miesięcznie, w przypadku firm próg zaczyna się z reguły od 2000 zł.

Podobnie jest z kartami debetowymi. Żeby nie zapłacić za używanie plastiku, klient „detalista” musi zrobić obrót rzędu 100-300 zł miesięcznie, przedsiębiorca – 500-700 zł. Nawet dwa razy droższe dla firm są operacje zlecane w oddziałach. Np. opłata za zlecenie przelewu czy wpłatę gotówki na poziomie 25-30 zł nie jest niczym dziwnym. A co powiecie na płatne przelewy zlecane przez internet? W świecie konsumenta to nie do pomyślenia.

W przypadku firm banki z reguły udostępniają pulę 10 czy 20 bezpłatnych operacji, a po jej przekroczeniu trzeba płacić 1-1,5 zł za sztukę. Np. w mBanku, który przez długi czas uchodził za tani bank, klient – przedsiębiorca za każdy e-przelew do innego banku płaci 1,5 zł. Banki, jak do tej pory, nie odważyły się brać opłat za SMS-y, którymi autoryzujemy np. przelewy. Mam oczywiście na myśli klientów indywidualnych, bo od firm takie opłaty banki już pobierają.

Inny przykład „dyskryminacji” znalazłem w cenniku Getin Banku. Każdy z nas powinien zadbać o ustawienie odpowiednich limitów transakcyjnych, czyli np. że dziennie kartą w sklepach stacjonarnych możemy wydać powiedzmy 300 zł, a w internecie 0 zł. To dla naszego bezpieczeństwa. Jeśli planujemy większy zakup, w każdej chwili można te limity zmienić. Z reguły to usługa jeszcze bezpłatna, ale wspomniany Getin Bank liczy sobie za to 10 zł. Rzecz jasna tylko od przedsiębiorców.

Przeczytaj też: Jedno nieuważne kliknięcie przy przelewie i… kilka tysięcy złotych „w plecy”. Jak banki ostrzegają nas przed takimi błędami? Sprawdzam, które banki grają z nami fair

Opłata za zaangażowanie i inne kredytowe absurdy

Mówimy tu o podstawowych opłatach związanych z prowadzeniem rachunku, a przecież na tym relacje z bankiem często się nie kończą. Niedawno napisał do nas pan Paweł – przedsiębiorca z misją, który chciałby przestrzec młodych stażem przedsiębiorców przed bankowymi pułapkami.

„Sam dość dobrze pływam w tym temacie, ale znajomi dają się naciągać. Chodzi o kredyty i karty dla firm. W tabelach opłat i prowizji są takie klasyki, że głowa mała: opłata za rozpatrzenie wniosku, prowizja przygotowawcza, opłata administracyjna, refinansowa i inne, nawet przy głupim kredycie gotówkowym. Znajomy miał taki firmowy kredyt. Samo oprocentowanie wynosiło ok. 4,5%, ale – jak policzyłem – opłaty przygotowawcze i inne sprawiły, że rzeczywiste oprocentowanie wyniosło jakieś 40%”

Pan Paweł podaje też inne przykłady opłat, które nie występują przy kredytach dla klientów indywidualnych. To np. prowizja od zaangażowania, rekompensacyjna, za przedłużenie okresu obowiązywania umowy karty kredytowej.

„Można pójść z torbami. Tu kilka stówek, tam kilka stówek… Wniosek jest dla mnie prosty: używam produktów kredytowych dla klientów indywidualnych i nimi finansuję w miarę potrzeb bieżącą działalność i znajomym też tak doradzam. Przecież mój majątek to majątek firmy, duże firmy – owszem – to co innego”

– radzi czytelnik. Zgadzacie się, że takie podejście to dobry sposób na bankową (i nie tylko) drożyznę? Z jakimi innymi absurdami spotykacie się jako drobni przedsiębiorcy? Piszcie w komentarzach lub na adres: maciej.bednarek@subiektywnieofinansach.pl, a my będziemy te absurdy pokazywać i piętnować.

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Damian
16 dni temu

Seria artykułów dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą bardzo mnie cieszy i dziękuje za to postanowienie 🙂
Akurat sam przechodzę na JDG wkrótce i z chęcią poczytam.

Odnośnie kupna towarów i zwrotu w ciągu 14 dni: z tego co się orientowałem, dość znany sposób to:

  • zakup towaru na paragon,
  • przetestowanie i zwrot w ciągu 14 dni,
  • jeżeli byliśmy zadowoleni z testowanego produktu, kupujemy go na firmę i wliczamy w koszta.

Niestety, jak zawsze u nas w kraju trzeba kombinować 🙂

Admin
16 dni temu
Reply to  Damian

Dobry pomysł!

Pibloq
16 dni temu
Reply to  Damian

Potwierdzam, największe polskie sklepy internetowe już stosują nowe prawo. Trochę więcej pracy jest z rozliczaniem zwrotu (pracownik e-sklepu musi zajrzeć do Ceidg), ale nowa regulacja jest oczywistą korzyścią dla osób fiz.prowadzacych DG

Pibloq
16 dni temu
Reply to  Damian

Mało tego, można nawet uzgodnić zwrot i ponowny zakup na FV bez fizycznego odsyłania danego towaru. Wystarczy zadzwonić i się dogadać ze sklepem. Obu stronom to na rękę, wiadomo, że odmowa sprzedawcy i tak zaskutkuje klasycznym zwrotem 14 dni. Lepiej zrobić operację zwrotu i nowej sprzedazy na FV na papierze… Zresztą, teraz w większości przypadków nie trzeba będzie

Wasz Pan
14 dni temu
Reply to  Damian

Typowy polski oszust a Samczyk jeszcze wspiera, wstyd.

DawidK
12 dni temu
Reply to  Wasz Pan

Kto konkretnie jest oszukany na skutek takiej operacji?

Pibloq
11 dni temu
Reply to  Wasz Pan

Bredzisz, jak Antoni o zamachu

Wojtek
16 dni temu

Jeszcze większym absurdem jest to, że jako osoba fizyczna możesz być w wielu bankach klientem VIP/Premium z indywidualnym osobistym konsultantem, ale jako ta sama osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą jesteś już całkiem innym klientem bez żadnych przywilejów 😀

Pibloq
16 dni temu

Bledną wszystkie opisane opłaty, przy propozycjach rządu Nowego ładu,dot.opodatkowania. Najwyższy próg z 50proc.podatkiem. To uderzy głównie w przedsiębiorców, którzy w pocie czoła, przez lata pracowali po 12-14h/dobę, budując swoje firmy, kosztem rodziny, zainteresowań. Teraz wyjdzie, że najlepiej bylo zostać szarakiem, przybijać przysłowiowy stempel na Poczcie przez 8h, a każdą ewentualną dodatkową inicjatywę robić na czarno, z zarobkiem „na czysto” do kieszeni. Nie warto być w tym kraju uczciwym…

Last edited 16 dni temu by Pibloq
Admin
16 dni temu
Reply to  Pibloq

To prawda, oby nie nastąpiło przegięcie w drugą stronę. Obecny system jest w pewnym sensie degresywny, ale jak się go zastąpi drastyczną progresją, to wyjdzie, że każdy przejaw podejmowania ryzyka i przedsiębiorczości jest karany

Pibloq
16 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Powoli rozglądam się, gdzie tu przenieść swoją DG. Czechy? Słowacja? Niemcy? A może o tym zrobilibyście poradnik z aktualnymi informacjami? Wiem,że swego czasu był boom na firmy w Czechach, potem chyba polska skarbówka zaczęła dobierać się do takich firm…

Admin
16 dni temu
Reply to  Pibloq

Jak to się zacznie krystalizować (podwyżki podatków), to się rozejrzymy 😉

Max
16 dni temu

Autor w ogóle się nie zająknął w temacie zryczałtowanych kup przy umowie o pracę vs faktyczne kup przy działalności. Pół biedy gdy przedsiębiorca kwalifikuje do nich paliwo czy usługi telekomunikacyjne, bo są nierozerwalnie i bezsprzecznie związane z dg. Ale gro przedsiębiorców wrzuca tam zakupy pralek, ekspresów do kawy czy rowerów. Tak naprawdę życie przedsiębiorców jest sporo tańsze niż osób zatrudnionych.

Admin
16 dni temu
Reply to  Max

No, czasy wrzucania w koszty wszystkiego już się skończyły. Moja księgowa zawsze żąda ode mnie uzasadnienia do każdej faktury – że jest związana w sposób bezdyskusyjny z działalnością gospodarczą. Więc nie jest wcale tak różowo. Z drugiej strony jest podatek liniowy 19%, a z trzeciej – brak ulg (np. na dzieci, wspólne opodatkowanie z małżonkiem).

Pibloq
16 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokladnie tak. Jeśli przedsiębiorca chce „iść po bandzie” z kosztami, każdorazowo bierze na siebie ryzyko przy kontroli z US (księgowa wymusza wtedy na mnie oświadczenia, które ją zwalnia z odpowiedzialnosci).
Poza tym – jak słusznie p.Maciej wskazał-pod. liniowy pozbawia prawa wspólnego rozliczania i większości ulg.

Stef
16 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę przenieść dg do Czech.

BdB
16 dni temu

Nie o 23% tylko o ok. 1/3, bo kwotę netto wliczasz jeszcze w koszty oszczędzając kolejne 19%.

Wasz Pan
14 dni temu
Reply to  Max

Przy pierwszej kontroli bys cienko skamlał cwaniaczku.

Bartek
16 dni temu

Ja mam taki „problem”, że mam chcę wystartować z płatną usługą internetową i chciałbym zacząć jako działalność nierejestrowana, aby nie płacić od razu ZUSowi, tylko poczekać, aż usługa się rozkręci i przekroczy ustalone obroty (1400 zł), powyżej których firmę trzeba założyć. Problem w tym, że żadna bramka płatności nie pozwala założyć konta bez REGONu, tym samym dyskryminując działalności nierejestrowane.

BdB
16 dni temu
Reply to  Bartek

Płatna usługa internetowa musi być ovatowana.

Bartek
15 dni temu
Reply to  BdB

Kto tak twierdzi? Ty?

Wasz Pan
14 dni temu
Reply to  Bartek

Ja.

Michał
16 dni temu

Jestem przedsiębiorca (JDG). Mam konto prywatne i firmowe w banku X. Spore przychody i dochody.
Firmowe: kartę kredytowa? Ok, ale limit 3tys i z 10 różnych dokumentów i jeszcze nie wiadomo na 100% czy analityk przepuści
Prywatne: karta kredytowa? Ok, limit 80tys, bez żadnych dokumentów, bez analityka, tylko „klik” i gotowe
Także tego… 😉

Admin
16 dni temu
Reply to  Michał

Bo jako przedsiębiorca może Pan w każdej chwili zbankrutować, a jako konsument zawsze Pan może złapać jakiś etat ;-))))

Pibloq
16 dni temu
Reply to  Michał

Praktycznie wszystkie wydatki firmowe, które mogę opłacić kartą, reguluje prywatną k.k. Od nieswiadomego banku dostaje punkty,które wymieniam na vouchery do allegro (czyli jakby na czysty pieniadz. Można więc powiedzieć, że bankowość firmowa wychodzi mi lekko na plusie. Dopóki nie prowadzisz spółki prawa handlowego, kasa firmowa=kasa prywatna, można miksować dowolnie budżety.

lwqkrewrkjwh
16 dni temu

W mBanku na koncie firmowym przelewy za 1zł były od zawsze. Darmowe do ZUS i US.

chennault
16 dni temu
Reply to  lwqkrewrkjwh

Przy działalności w niewielkiej skali nie ma sensu zakładać konta firmowego. Kiedy miałem JDG korzystałem ze zwykłego, całkowicie darmowego konta osobistego w mBanku. Co prawda regulamin zabraniał wykorzystywania go do działalności firmowej, ale po kilku pierwszych przelewach do ZUS i US bank zaczął mi tylko wyświetlać reklamy rachunków firmowych i nic więcej się nie stało.

Uważam, że tak jak wprowadzono rachunek podstawowego dla konsumentów, tak samo powinno się ustawowo wprowadzić rachunek podstawowy dla drobnych przedsiębiorców, z darmową podstawową funkcjonalnością (przelewy do ZUS, US i na kilka rachunków zewnętrznych, tanie wpłaty i wypłaty gotówkowe, itp). To by trochę utemperowało bankowych krwiopijców.

BdB
16 dni temu
Reply to  chennault

Sensu może nie ma, ale jest obowiązek, jeśli jesteś vatowcem.

Bartek
15 dni temu
Reply to  chennault

Już tak nie zrobisz (chyba, że nie jesteś vatowcem) – tylko konta firmowe obsługują split payment

Maciej
15 dni temu
Reply to  chennault

Fakt, bolą te opłaty. Z drugiej strony można je wliczyć w koszty.

Aaa
14 dni temu

W mbanku to się 1.5zł płaci za każdy przelew na swoje inne konto również. O ile nie jest tym „firmowym”.

Jacek
1 dzień temu

(…)To czas na to, by obejrzeć zakupiony towar i go przetestować. Można powiedzieć, że to prawo chroni przed kompulsywnymi zakupami.
Podobnymi regulacjami objęto też kredyty, czyli konsument – kredytobiorca może prawie bez konsekwencji wycofać się umowy kredytowej. Prawie, bo oczywiście oprócz zwrotu kapitału, bank ma prawo pobrać odsetki za okres, kiedy pożyczka znajdowała się na koncie kredytobiorcy. Ale mamy tych kilka dni na ochłonięcie, przeczytanie na spokojnie warunków umowy.(…)
W tej przykrywce na impulsywny kredyt widzę niezłą sposobność do kręcenia Ponziego…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!