20 marca 2023

Credit Suisse jednak nie wytrzymał fali odpływu depozytów. Czy przejęcie przez UBS rozbroi bombę zegarową, która tyka pod europejskimi bankami?

Credit Suisse jednak nie wytrzymał fali odpływu depozytów. Czy przejęcie przez UBS rozbroi bombę zegarową, która tyka pod europejskimi bankami?
Współautor: Maciej Samcik
59

Credit Suisse, szwajcarski bank o 167-letniej historii, jednak nie wytrzymał kryzysu zaufania wywołanego upadkiem Silicon Valley Banku i odpływem depozytów. Nie pomogło 50 mld franków wpompowane tydzień temu przez szwajcarski bank centralny. Lawina wycofywanych pieniędzy – w ostatnich dniach po 10 mld franków dziennie – sprawiła, że ostatnią deską ratunku stała się fuzja z innym szwajcarskim bankiem – UBS, Czy to już koniec turbulencji w europejskiej bankowości i czy groźba rozlania się kryzysu zaufania jest zażegnana?

Credit Suisse, nawet po kłopotach z ostatnich lat i tygodni, to wciąż gigantyczny bank – ma niemal 600 mld euro aktywów, czyli więcej, niż wynoszą aktywa całej polskiej branży bankowej. Od dwóch lat generuje jednak wielkie straty (w 2022 r. rekordowa strata netto niemal 8 mld euro), a klienci wycofują z niego pieniądze w rekordowo szybkim tempie. Po upadku Silicon Valley Banku kryzys zaufania się nasilił.

Zobacz również:

Bank dostał tydzień temu 50 mld franków pożyczki od szwajcarskiego banku centralnego, ale to nic nie pomogło. W środę – co ujawniono dopiero w ostatnich godzinach – Credit Suisse miał zawnioskować o dodatkową pomoc, a w piątek przeżył kolejną falę odpływu depozytów.

Wśród szwajcarskich decydentów zapanowało przekonanie, że Credit Suisse jest już nie do uratowania. Bank miał w minionym tygodniu tracić ponad 10 mld franków depozytów dziennie (pomimo ogłoszenia, że bank centralny dostarczy mu tyle płynności, ile trzeba). To oznaczało, że nie ma już czasu do stracenia, bo dosłownie w ciągu kilkudziesięciu godzin po otwarciu oddziałów po weekendzie bank mógł stać się niewypłacalny.

Gigantyczny odpływ depozytów i groźba niewypłacalności „w ciągu godzin”

Pod patronatem banku centralnego ruszyły rozmowy o przejęciu Credit Suisse przez lokalnego konkurenta – bank UBS. Na ironię zakrawa fakt, że w 2008 r. to UBS chwiał się pod ciężarem toksycznych obligacji opartych na niespłacanych kredytach hipotecznych i miał zostać przejęty przez Credit Suisse. Teraz role się odwróciły. Fuzja będzie długotrwałym procesem ze względu na rozmiary obu instytucji. W ten weekend uzgodniono szczegóły. Co wiemy po ogłoszeniu przejęcia?

UBS, największy szwajcarski bank, zaoferował za przejęcie swojego konkurenta 3 mld franków szwajcarskich. Nie jest to dużo, w piątek wartość rynkowa Credit Suisse wyniosła ok. 8 mld franków (dla porównania UBS jest wart ok. 57 mld franków). Każda akcja Credit Suisse została wyceniona na 0,76 franka szwajcarskiego (udziałowcy upadającego szwajcarskiego kolosa dostaną w zamian za swoje akcje papiery UBS).

Akcje Credit Suisse pod koniec piątkowej sesji były notowane w cenie 1,86 franka. W sumie od najwyższego poziomu notowań w 2007 r., osiągniętego na kilka miesięcy przed początkiem wielkiego kryzysu finansowego, cena akcji Credit Suisse spadła o „drobne” 99%.

Na konferencji prasowej w Bernie w niedzielę wieczorem szwajcarska minister finansów ogłosiła, że rząd udzieli UBS co najmniej 9 mld franków gwarancji na pokrycie potencjalnych strat po przejęciu niektórych aktywów Credit Suisse. Z kolei bank centralny Szwajcarii udzielił obu bankom pomocy płynnościowej w wysokości 100 mld franków szwajcarskich. To dwa razy więcej niż wyniosła ogłoszona tydzień wcześniej pomoc płynnościowa dla Credit Suisse.

Innym źródłem kapitału dla łączących się banków ma być fakt, iż część obligacji podporządkowanych Credit Suisse – o łącznej wartości 16 mld franków – ma być umorzona, co ma zmniejszyć zadłużenie, jakie UBS wziąłby na siebie. I oznacza straty dla obligatariuszy Credit Suisse. Wśród analityków pojawiły się kontrowersje – dlaczego posiadacze obligacji mają stracić cały kapitał, a akcjonariusze Credit Suisse – otrzymać akcje o wartości 3 mld franków w ramach fuzji banków?

Konferencja prasowa, na której ogłoszono przejęcie Credit Suisse przez UBS
Konferencja prasowa, na której ogłoszono przejęcie Credit Suisse przez UBS (szefowie FINMA, SNB, szwajcarskiego ministerstwa finansów, UBS, Credit Suisse)

Przedstawiciele rządu, urzędu FINMA (szwajcarski odpowiednik KNF) i prezes banku centralnego Szwajcarii Thomas Jordan zgodnie, ale bez większego przekonania zapewniali, że to nie jest bailout (czyli nacjonalizacja), lecz rynkowa transakcja przejęcia banku, który nie wytrzymał odpływu depozytów, ale „fundamentalne wskaźniki ma zdrowe”. Podobno konieczność fuzji stała się paląca po piątkowym, kolejnym dużym odpływie depozytów z Credit Suisse.

Transakcja przejęcia Credit Suisse jest obarczona ryzykiem z kilku powodów. Jednym z nich są niejasności w bilansie Credit Suisse, całkiem niedawno zauważone przez amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). W szafach przejmowanego banku może znajdować się jeszcze sporo różnych trupów i zaszłości, a to może rodzić problemy w przyszłości. Konieczność tworzenia nowych rezerw i spłacania kolejnych ukrytych długów po Credit Suisse mogłaby być problemem dla UBS.

Nie wiadomo, czy fuzja nie osłabi UBS. Formalnie powstaje asset manager, który na całym świecie będzie zarządzał aktywami klientów o wartości 5 bln dolarów. Ale część zamożnych klientów utrzymywała swoje aktywa w obu największych bankach szwajcarskich. Po fuzji część tych aktywów mogą chcieć przenieść do innych banków, żeby zdywersyfikować portfele inwestycyjne i nie trzymać „wszystkich jajek w jednym koszyku”.

Tykającą bombą zegarową jest borykająca się z problemami część inwestycyjna Credit Suisse. Prezes UBS powiedział na konferencji prasowej, że połączony bank będzie dążył do ograniczenia segmentu bankowości inwestycyjnej, żeby zredukować ryzyko ponoszone przez instytucję. UBS zapowiedział też, że do 2027 r. zredukuje koszty połączonego banku o 8 mld franków szwajcarskich rocznie.

Umowa przewiduje przejęcie całego Credit Suisse, ale następnie doszłoby do jego podziału. Wydzielona do oddzielnego podmiotu zostałaby część lokalnych szwajcarskich usług bankowych. Natomiast UBS zachowałby działalność Credit Suisse w segmencie zarządzania aktywami na świecie. Ale oczywiście wyłącznie w zakresie, który uzupełniałby obecną działalność UBS (np. w Azji i na Bliskim Wschodzie, gdzie UBS ma mniej interesów).

Nie można dziś jednak zagwarantować, że ten plan się powiedzie i że pod ciężarem problemów Credit Suisse oba banki nie pójdą na dno. To oznaczałoby potężny kryzys bankowy w całej Europie. Czy przypadkiem nie powstanie po tej transakcji kolejny bank z kategorii „too big to fail”, który prędzej czy później będzie trzeba znów ratować?

Po klęsce Lehman Brothers na całym świecie unika się łączenia banków właśnie po to, by nie zwiększać takiego ryzyka. Ale może nie było innego wyjścia? Octavio Marenzi, dyrektor generalny i współzałożyciel Opimas, obawia się, że saga Credit Suisse jest „daleka od zakończenia”:

„Pozycja Szwajcarii jako centrum finansowego jest zdruzgotana – kraj będzie teraz postrzegany jako finansowa republika bananowa. Reputacja kraju specjalizującego się w ostrożnym zarządzaniu finansami, z solidnym nadzorem regulacyjnym, została wymazana.”

Marenzi, cytowany przez Bloomberga, przewiduje zarówno prawny, jak i polityczny opór wobec umowy. Jego zdaniem akcjonariusze UBS „mogą zbuntować się przeciwko tej transakcji, widząc ryzyko, że Credit Suisse może okazać się kamieniem młyńskim u szyi UBS, który pociągnie oba banki pod wodę”. Ale z informacji podanych na konferencji prasowej UBS i Credit Suisse wynika, że umowa nie podlega zatwierdzeniu przez akcjonariuszy.

Czytaj też: Credit Suisse na krawędzi. Czy to ma związek z Silicon Valley Bank?

Czytaj też: Czy kłopoty Credit Suisse mogą być przyczyną kryzysu finansowego?

Czy UBS uratuje Europę przed skutkami bankructwa Credit Suisse?

Na razie jednak w całej Europie słychać oddech ulgi. Z satysfakcją przyjęły zapowiedź transakcji banki centralne we Frankfurcie (EBC), Waszyngtonie (Fed) oraz w Londynie (Bank of England). Szef SNB oświadczył, że transakcja była konsultowana z innymi organami regulacyjnymi w Europie.

O fuzji dwóch gigantów z Zurichu była mowa od momentu załamania kursu akcji w zeszłym tygodniu, kiedy rząd i bank centralny Szwajcarii ogłosiły, że udzielą niezbędnego wsparcia dla Credit Suisse, jeśli by było potrzebne. Mimo zapewnień kluczowych menedżerów o dobrej i stabilnej sytuacji finansowej, następnego dnia okazało się, że potrzebne jest jednak wsparcie w wysokości 50 mld euro.

Światowa prasa finansowa jeszcze tydzień temu rozpisująca się na temat szans na uratowanie zagrożonego upadłością banku, ostatni weekend poświęciła na próbę dotarcia do szczegółów negocjacji między dwoma bankami – Credit Suisse i UBS – prowadzonych przy udziale głównych instytucji państwa szwajcarskiego.

Mimo że sprawa dotyczy prywatnych banków, ze względu na skalę działania i to, że chodzi o kluczowy dla Szwajcarii sektor gospodarki, w alpejskiej republice jest to sprawa absolutnie narodowa. Szwajcaria od zawsze była finansową potęgą. Upadek jednego z dwóch największych banków wywołałby nie tylko gigantyczny kryzys w szwajcarskiej gospodarce, ale z pewnością przeniósłby się na banki w innych krajach, zwłaszcza włoskie, francuskie i niemieckie.

 

Zakończenie 167-letniej historii Credit Suisse byłoby jednym z najważniejszych wydarzeń w świecie bankowości od czasu kryzysu finansowego w 2008 r. Dlatego – po fiasku negocjacji z arabskim właścicielem 10% akcji Credit Suisse, o pomoc poproszono UBS, którego aktywa wynoszą 1,1 bln euro (Credit Suisse – ok. połowę tej kwoty). UBS jest w o niebo lepszej kondycji – przynosi zyski (w zeszłym roku ponad 6 mld euro), a Credit Suisse miał prawie 8 mld euro straty.

Po ewentualnej fuzji oba banki miałyby 30% rynku kredytów i depozytów w Szwajcarii. I aktywa w wysokości 1,7 bln euro. Największe europejskie banki mają aktywa ok. 3 bln euro (HSBC, BNP Paribas, niewiele mniej ma Credit Agricole i Santander). UBS/Credit Suisse osiągnąłby rozmiary porównywalne z kolejnymi w rankingach największych banków – Societe Generale i Deutsche Bankiem.

————

CHCESZ TAKICH HISTORII? ZAPISZ SIĘ NEWSLETTER „SUBIEKTYWNIE O ŚWI(E)CIE”:

Jeśli lubisz czytać o tym co słychać w świecie wielkich finansów globalnych, przyłożyć ucho do pokojów, w których obradują szefowie banków centralnych, dowiedzieć się co słychać w największych korporacjach, sprawdzić wieści z rynku walut, surowców, akcji i obligacji – zapisz się na poranny newsletter „Subiektywnie o świ(e)cie” – przy porannej kawie przeczytasz wszystkie najważniejsze wieści dla Twojego portfela, starannie wyselekcjonowane i luksusowo podane przez Macieja Danielewicza i ekipę „Subiektywnie o Finansach”.

————

Ostatni cios przyszedł prosto z Ameryki

Credit Suisse zaczął się na dobre chwiać w październiku 2022 r., kiedy zwrócił się do akcjonariuszy o dokapitalizowanie kwotą 4 mld franków. Po wstrzyknięciu tej kroplówki rozpoczął wdrażanie rozpisanego na wiele lat planu naprawczego. Jego częścią miało być m.in. zwolnienie 9000 pracowników, by ograniczyć koszty i zbliżyć się do rentowności. Bank już jednak ogłosił, że nie ma szans na osiągnięcie zysków w 2023 r. W styczniu bank powołał jednostkę „uwalniającą kapitał”, co, jak twierdził, miało zająć lata.

Credit Suisse ponownie zaczął się pojawiać na paskach agencji informacyjnych ponad dwa tygodnie temu, kiedy miał publikować raport roczny. Termin publikacji został opóźniony, ponieważ amerykańska instytucja nadzorująca rynek giełdowy SEC zakwestionowała niektóre części sprawozdania finansowego.

Dosłownie kilka godzin przed publikacją bank otrzymał telefon od SEC z pytaniami w sprawie przeglądu rachunków za lata fiskalne 2019 i 2020. „Zidentyfikowaliśmy istotne słabości w naszej kontroli wewnętrznej” – napisał bank w raporcie rocznym, który wymienia w szczególności „niepowodzenia” w ustanowieniu procesu oceny ryzyka.

Z opublikowanego z opóźnieniem raportu wynika, że bank w 2022 r. poniósł stratę netto w wysokości 7,9 mld franków w związku z masowymi wypłatami pieniędzy przez klientów. Kurs akcji banku zaczął gwałtownie spadać. Potem nadeszły wieści o bankructwie Silicon Valley Bank w USA i europejscy inwestorzy zaczęli zastanawiać się, która europejska instytucja mogłaby stać się ofiarą podobnego kryzysu zaufania. Światła reflektorów padły na Credit Suisse.

Oczywiście nie jest tak, że to obecny kryzys zaufania zniszczył Credit Suisse. To zaledwie ostatni kamień, który uruchomił lawinę. Bank przeżywa poważne kłopoty od czasu bankructwa brytyjskiej firmy finansowej Greensill w marcu 2021 r., w którą zainwestował ok. 10 mld dolarów za pośrednictwem czterech funduszy. To zapoczątkowało serię skandali, które nadszarpnęły reputację Credit Suisse.

Pod koniec lutego 2023 r. szwajcarski organ nadzoru rynku oskarżył bank o „poważne naruszenie obowiązków ostrożnościowych” w zakresie zarządzania ryzykiem w jego powiązaniach z Greensill. Bank ma też sporo innych zobowiązań i zaszłości, które wygenerują dodatkowe koszty w nadchodzących latach. Kolejną kwestią jest to, co zrobić z częścią inwestycyjną – CS First Boston.

Zarówno Credit Suisse, jak i UBS są uważane za ważne systemowo w Szwajcarii i na całym świecie. Pod koniec 2022 r. Credit Suisse zatrudniał około 50 000 pracowników, w tym ponad 16 000 w Szwajcarii. Ma oddziały m.in. w Nowym Jorku, Londynie i Singapurze, centrum operacyjne w pobliżu Raleigh w Karolinie Północnej i zatrudnia tysiące pracowników w dziedzinie technologii w Indiach i Polsce. UBS zatrudnia około 74 000 pracowników na całym świecie.

Czy skończy się na Credit Suisse?

Czy zapowiedź wielkiej fuzji szwajcarskich banków kończy kryzys zaufania w europejskiej bankowości? Nie jest to, niestety, pewne. Jeszcze tydzień temu wydawało się, że Credit Suisse, z pomocą banku centralnego, utrzyma się na powierzchni samodzielnie. Połowa jego aktywów – jak komunikował zarząd – była ulokowana w płynnych aktywach, a zatem bankowi miał nie grozić scenariusz Silicon Valley Banku, czyli załamanie płynności z powodu runu klientów na kasy.

Minął zaledwie tydzień i okazało się, że nawet 50 mld franków szwajcarskich od SNB nie przekonało klientów, że bank jest bezpieczny. Nie wiadomo, jaki dziś jest poziom zaufania klientów – zwłaszcza tych dużych, przechowujących w bankach miliony euro – do największych europejskich banków. Przykład Silicon Valley Bank oraz dwóch innych (Signature Bank i First Republic Bank) pokazał, że utrata zaufania może być „zaraźliwa”.

Dodatkowo w USA mówiliśmy o kilku średniej wielkości bankach, a i tak akcja ratunkowa banku centralnego Fed ma gigantyczną skalę. Widać ją po nagłym wzroście bilansu Fed, który świadczy o ogromnym dodruku pieniędzy w związku z ratowaniem płynności banków. W sumie Fed może przeznaczyć na ratowanie sektora bankowego nawet do 2 bln dolarów:

Bilans Fed
Bilans Fed

Tymczasem Credit Suisse to bank z europejskiej pierwszej ligi i nie wiadomo, jak jego kłopoty wpływają na poczucie bezpieczeństwa europejskich deponentów. Z całą pewnością udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza, czyli nacjonalizacji wielkiego banku. To świadczyłoby o totalnej bezradności szwajcarskich władz i zwiększyłoby prawdopodobieństwo rozlania się kryzysu zaufania. Ale wciąż nie jest pewne, czy został on trwale zażegnany.

Źródło zdjęcia: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
59 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Romek
1 rok temu

Co się stanie z ETFami i funduszami inwestycyjnymi tego banku? Tylko zmienią nazwę?

pprzemookrypto
1 rok temu

No patrz jaka niesamowita historia. Kto by się spodziewał. Dobrze, ze są te wspaniałe banki centralne.

Ten Credit Suisse to chyba jakiś shitcoin ze spadł o 99%. Podziwiam ludzi którzy w bessie aż tak ryzykują.

Marcin Kuchciak
1 rok temu
Reply to  pprzemookrypto

Inwestorzy są najwyraźniej niezbyt przekonani, że proces sanacji będzie lekki, łatwy i przyjemny. Credit Suisse (CS) spada 63%, a UBS 14%. Indeks europejskich banków leci 5% w dół. Jestem bardzo ciekawy, co ekipie z UBS wyjdzie z książek CS, jak zrobią dogłębne due diligence. Bo może się okazać, że są tam takie michałki, których zupełnie się nie spodziewali zachęceni do „dobrowolnego” przejęcia CS. Interesująca z pewnością okaże się lektura raportów kwartalnych za IQ 2023 – UBS zamierza go puścić 25.IV, a CS 27.IV. Warto zwrócić wówczas uwagę na notę z pozabilansowymi zobowiązaniami finansowymi. Pierwszym sygnałem, że są jakieś cuda-wianki będzie… Czytaj więcej »

Marcin Kuchciak
1 rok temu

no i zaczęło się…

Credit Suisse whistleblowers say Swiss bank has been helping wealthy Americans dodge U.S. taxes for years
link: https://www.cnbc.com/2023/03/29/credit-suisse-whistleblowers-say-bank-has-been-helping-americans-dodge-us-taxes.html?__source=newsletter%7Cbreakingnews

Admin
1 rok temu

Złe, brzydkie europejskie banki…

Kropek z CABP
1 rok temu

Ja tam podejrzewam że to setki nadgodzin wypisywane przez adminów z Wrocławia w CS doprowadziły do tej sytuacji. Nie starczyło im kasy na wynagrodzenia ?

anonimus
1 rok temu

To teraz czas na kolejne banki ważne systemowo które słyną z kar, oszustw i prania kasy. Deutsche Bank i HSBC do boju..

pprzemookrypto
1 rok temu

Jak narazie naszym największym wrogiem to jest dodruk z wykresu z artykułu. Jeszcze niedawno Redakcja piała z zachwytu w artykułach i w komentarzach o FED i innych bankach centralnych. A jak się okazuje są tylko narkomanem, który nie może dotrzeć na odwyk i co parę lat udaje, że tym razem mu się uda.

pprzemookrypto
1 rok temu

Skoro uznał Pan, że musi mi to wytłumaczyć to znaczy że jesteśmy na innych planetach 🙂 zakładam że każdemu z tym dobrze

Stef
1 rok temu
Reply to  anonimus

Zapomnij, kanclerz Niemiec prędzej stanie na rękach i zaklaszcze niż cokolwiek się złego Deutsche Bankowi stanie.

anonimus
1 rok temu

To o czym Pan pisze trochę przeraża bo pisze Pan o stanie gdzie grupa zawodowa czytaj bankierzy mogą i czują się bezkarni i mogą robić co chcą bo za ich błędy płacą podatnicy którzy nawet może nie mają nic wspólnego z konkretną instytucją Jeśli tak ma być to niech wchodzi bankowość azjatycka i zastępuje tluste i syte kocury z Europy i USA…

anonimus
1 rok temu
Reply to  Stef

To poczekamy i zobaczymy klaszczącego uszami kanclerza .. Kto jeszcze 2 tygodnie temu pisałby że CS to bankrut? DB ma tyle samo albo i więcej brudów i przekrętów..

Wanda
1 rok temu

„Nie wszystkie szczegóły jeszcze podano. Cała operacja będzie bardzo długotrwała. Będziemy się dowiadywać stopniowo o kolejnych punktach programu fuzji.” Co pan nie powie panie redaktorze? Łyka pan te komunikaty banków centralnych jak młody pelikan, a gdzie krytyczne myślenie? Nie wszystkie szczegóły jeszcze podano? Powtarza pan bezkrytycznie w artykule argumenty skompromitowanych ekonomistów MMT, zwolenników rezerwy cząstkowej, jeszcze proszę o cytat z Blankfeina, że wykonali przez weekend „bożą robotę”. Brakuje w pańskim artykule zdroworozsądkowego rozłożenia na czynniki pierwsze tego co właściwie zostało zrobione: 1. Bank centralny i nadzór ponad głowami akcjonariuszy UBS wymuszają ten zakup, zawieszając podstawowe prawa udziałowców UBS do zatwierdzenia… Czytaj więcej »

Wanda
1 rok temu

5 punktów które wypisałam to jest wierzchołek góry lodowej, można drążyć dalej, konflikt interesów, nadużycie mandatu SNB, działanie przeciwko konkurencji bankowej w Szwajcarii gdzie powstaje jeden moloch bankowy. Fakty których nie da się zweryfikować? Technokratyczne oświadczenia instytucji a właściwe wskaźniki to już tajemnica bankowa? Przykład z pańskiego artykułu: „ Przedstawiciele rządu, urzędu FINMA (szwajcarski odpowiednik KNF) i prezes banku centralnego Szwajcarii Thomas Jordan zgodnie, ale bez większego przekonania zapewniali, że to nie jest bailout (czyli nacjonalizacja), lecz rynkowa transakcja przejęcia banku, który nie wytrzymał odpływu depozytów, ale „fundamentalne wskaźniki ma zdrowe”. Podobno konieczność fuzji stała się paląca po piątkowym, kolejnym… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Wanda

Jest faktem, że dziwnie wygląda, jak „zwykła, biznesowa transakcja” pomiędzy dwoma prywatnymi bankami jest ogłaszana przez Ministra Finansów kraju, prezydenta kraju, szefa banku centralnego i szefową nadzoru bankowego 😉

Wanda
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To, że to jest „zwykła biznesowa transakcja” jest tak samo prawdziwe, jak to, że „CS ma zdrowe fundamentalne wskaźniki”, „Nie jest to bailout” i że to jest „wyjątkowa sytuacja”. I jeszcze to mądrze brzmiące – mające ogłupić lud – sformułowanie „dostarczanie płynności” tłumacząc na język potoczny tworzenie pieniądza znikąd, drukowanie pustego pieniądza. Czytałam jedną krytyczną analizę na temat tej transakcji i na oko 99 pozytywnych – powtarzanych bzdety z oświadczenia banku centralnego, jak to w wyjątkowej sytuacji ratują stabilność systemu dodatkową płynnością. Potem lud czyta gazety i uważa, że wszystko jest Ok, bo przecież w gazecie napisali i w telewizorze… Czytaj więcej »

Wanda
1 rok temu

Wszystko jasne, trzeba tylko czytać uważnie i ze zrozumieniem. 😉 Na stronie Credit Suisse, fragment oświadczenia: „The Swiss National Bank will grant Credit Suisse access to facilities that provide substantial additional liquidity.” Czyli transakcja roku. Bank trup kupiony za dodrukowaną przez bank centralny kasę. Dalej gonimy króliczka. Za jakiś czas kolejny bank trup zostanie kupiony za dodrukowaną kasę i tyle. Odpowiedzialności nikt nie ponosi, nie ma winnych, nikt nie pyta, żaden dziennikarz – a skąd SNB wzięło te 100 mld franków? Bo kwota jest kosmiczna. Lud zadowolony, ma być lepiej i stabilniej. Równie dobrze mogli im dać 1000 mld. Lud… Czytaj więcej »

Wanda
1 rok temu

„100 mld franków to nie jest dużo” Nie nadążam za panem. Dodrukowanie 100 mld to nie jest dużo… bo FED dodrukował 2 bln… A wie pan co? Zabicie 100 ludzi w Warszawie to nie jest dużo bo w Ukrainie Putin zabił 2000… Jeśli w poczytnym serwisie ekonomicznym gdzie ludzie umieją liczyć, znają wartość pieniądza i ludzkiej pracy, widzi się tylko makroekonomiczną skalę i przyjmuje oportunistyczne podejście, że możemy sobie podyskutować ale nic nie zmienimy – bo tak już jest – to nie ma sensu dalej pisać. Jeśli wrzucanie do gospodarki 100 mld pustych pieniędzy to żaden problem bo ktoś wrzucił… Czytaj więcej »

Grunwi
1 rok temu
Reply to  Wanda

To ja mam pytanie, gdzie ta negatywna 🙂 Też chcę.

Wanda
1 rok temu
Reply to  Grunwi

https://insideparadeplatz.ch/2023/03/20/ubs-chefs-koennen-champagner-entkorken/

Ale to „dziaderski” portal, w dodatku po niemiecku 😉
W 2008 rotowali UBS twierdząc, że sytuacja jest wyjątkowa i nigdy więcej się nie powtórzy. Dziś ratują CS, twierdząc, że sytuacja jest wyjątkowa. Już nie dodają, że się nie powtórzy 😉
Obowiązuje nowa ekonomia i przecież „płynność” można dodrukować. Jak za 10 lat padnie ten wielki monopolistyczny moloch, który tworzą to dodrukują 10 bln i powiedzą, że to nie wyjątkowa sytuacja tylko standardowa polityka płynnościowa itp. bełkot 😉

Admin
1 rok temu
Reply to  Wanda

Jeśli tak będzie to czas kupować złoto 😉

Wanda
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

https://www.nzz.ch/meinung/die-neue-ubs-wird-zu-einer-staatsbank-und-die-politik-wird-mitreden-wollen-ld.1731357?reduced=true

Dobry artykuł w najbardziej poczytnym dzienniku kantonalnym, podzielający wątpliwości co do tego po co i jakim kosztem tworzy się regionalnego molocha. Niezłe kontrowersje wywołuje ta „transakcja biznesowa” w lokalnej branży bankowej.

Tadek
1 rok temu
Reply to  Wanda

Pani Wanda ma 100% racji i w dodatku jestem pod wrażeniem jaka mądra kobieta chyba jakaś dyrektorka banku itp. Osobiście przeraża mnie jak media głównego nurtu nie nazywają rzeczy po imieniu i nie podkreślają faktu że nastepuje (znów) gigantyczny wzrost sum bilansowych FEDu i teraz banku centralnego Szwajcarii czyli ZWYKLY ciag dalszy zalewania rynku pustym pieniadzem czyli obywatele za rok, może dwa zaplacą ogromny podatek inflacyjny! I to że system bankowy natychmiast trzeba zmienić bo jakim prawem publiczne setki miliardów trafia znow na ratowanie bankow i ich lewych inwestycji. Skoro banki mogą liczyc zawsze na pomoc FED (czyli kase podatnikow… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Tadek

W sumie nie ma obowiązku trzymać pieniędzy w bankach. Znam osoby, które się przesiadły na złote monety

Niepewny
1 rok temu

Może to Rosjanie wycofali depozyty z CS?Na wojnę hajs potrzebny a w Szwajcarii sporo lokowali.

anonimus
1 rok temu
Reply to  Niepewny

Szybciej Araby i Chińczyki z Hongkongu. Rosjanie cenią szwajcarską obsługę

Stef
1 rok temu

Jest afera bo bank nie wypłaci pieniędzy za 17 mld USD w obligacjach AF1, natomiast akcjonariusze dostaną 3,25 mld USD.

To chyba zabije obligacje korporacyjne na następne lata.

Admin
1 rok temu
Reply to  Stef

To oznacza, że mówienie o obligacjach jako o „bezpieczniejszych” papierach niż akcje jest już nieaktualne 🙂

Konrad
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale to były CoCosy, szczególne obligacje stworzone po GFC, po to żeby podatnicy nie ponosili kosztów przyszłych bailoutów

Admin
1 rok temu
Reply to  Konrad

Tak, rodzaj obligacji podporządkowanych chyba. Ale mimo wszystko kiepsko to wygląda, bo nikt postronny nie ogarnia co to za obligacje, jest tylko przekaz, że emitowane przez duży bank obligacje zostały „zniknięte”

Anna
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ooo. A ze 2 mies temu właśnie o to pytałam.

Dociekliwy
1 rok temu

A CHF może i trochę spada, ale tak bardzo anemicznie. Ciekawe, co musiałoby się stać, żeby kurs CHF do EUR poleciał chociaż 10-15%?

Admin
1 rok temu
Reply to  Dociekliwy

Pewnie musieliby odwołać tę fuzję CS/UBS

z17
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Szwajcarzy zaklajstrowali na siłę problem, tyle tylko, że całe prześcieradło które teraz łatają jest sparciałe. Pojawił się wielki brak zaufania do Szwajcarii i nowy-stary moloch UBS może sobie z nim nie poradzić. Jeśli utrzymałoby się dotychczasowe tempo wypłaty depozytów w ilości 10 mld CHF dziennie, to UBS razem ze Szwajcarskim Bankiem Centralnym nie dadzą rady. Reuters właśnie podał, że Szwajcaria wyłożyła łącznie na ratowanie CS/UBS 260 mld CHF, czyli jedną trzecią dochodu narodowego (!!!!!). To już jest GIGA KATASTROFA. Oczywiście, albo to jakoś przetrzymają, albo nie. W tym drugim przypadku, frank szwajcarski poleci na łeb i szyję (przecena o połowę… Czytaj więcej »

Hieronim
1 rok temu
Reply to  z17

Każdy inna waluta po wrzuceniu 1/3 dochodu państwa do czarnej dziury traciłaby na wartości w tempie zambijskiego kwacha, niezależnie od dalszych perspektyw. A na CHF na razie wciąż spokojnie.

Admin
1 rok temu
Reply to  Hieronim

Myślę, że światowy popyt na franka po tej aferze może spaść

Konrad
1 rok temu
Reply to  z17

Za to ile kredytów hipotecznych zostałoby szybko spłaconych 😉

Admin
1 rok temu
Reply to  Konrad

To prawda, ze strony polskich konsumentów są pewne plusy 😉

Zenek
1 rok temu

IMHO to nie koniec sagi i obligariusze pójdą do sądu. Jeśli nie było to techniczne bankructwo gdzie akcjonariusze i obligariusze tracą kasę, a nie było choć powinno być skoro bank kompletnie straciłby płynność w ciągu paru dni czy tygodni. Więc skoro został sprzedany i nie za symbolicznego franka to zobowiązania powinny być honorowane

Matt
1 rok temu

Na wszelki wypadek upłynniam fundusze obligacji korporacyjnych, poziom ryzyka tych papierów dziś jest wyżej sufitu.

Anna
1 rok temu

To który pierwszy u nas poleci?

Admin
1 rok temu
Reply to  Anna

Już poleciał: Idea Bank, a potem Getin 😉

Anna
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Stary kotlet. Który następny?

Beata
1 rok temu

Polskie banki odporne na kryzys, dzięki konserwatywnej polityce nadzoru…

https://www.pap.pl/aktualnosci/news,1551506,jakub-rybacki-polskie-banki-odporne-na-kryzys.html

To myślę, że możemy spać spokojnie 😉

przy okazji nie obyło się bez wstawki o kredytach frankowych
„… przygotowywana przez KNF tzw. ustawa frankowa, może zmniejszyć koszty, które banki będą musiały ponieść po wyroku TSUE w sprawie frankowiczów”

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu