29 czerwca 2023

Ile za rybkę, gofra, piwo? Pojechałem nad polskie morze i dla Was sprawdziłem. Nadmorska drożyzna? „Turystyczne” ceny? Paragony grozy? A może wcale nie?

Ile za rybkę, gofra, piwo? Pojechałem nad polskie morze i dla Was sprawdziłem. Nadmorska drożyzna? „Turystyczne” ceny? Paragony grozy? A może wcale nie?

Prawie każdego roku odwiedzam nadmorskie Dębki, a od kilku lat łączę przyjemne z pożytecznym – przy okazji urlopu sprawdzam ceny w smażalniach ryb, pizzeriach, budkach ze słodkościami czy w wypożyczalniach rowerów. Nadmorska drożyzna atakuje? Na jakie wydatki muszą przygotować się osoby planujące w tym roku wypoczynek nad polskim morzem? O ile wzrosły ceny w ciągu ostatnich dwóch lat?

Dlaczego w ciągu dwóch lat, a nie w porównaniu z ubiegłym sezonem? Niestety w ubiegłym roku nie było mi dane odwiedzić Dębek. Rok temu przygotowałem raporcik na temat „nadmorskiej drożyzny” (dostępny w tym miejscu), ale w oparciu o ceny z Kołobrzegu (porównałem ceny w Kołobrzegu w 2022 r. z cenami z Dębek w 2021 r.). Niektórzy zarzucili mi w komentarzach, że Dębki i Kołobrzeg to nie to samo, również jeśli chodzi o ceny.

Zobacz również:

Właśnie wróciłem z Dębek, mogę więc pokazać skumulowaną inflację z ostatnich dwóch lat. Analiza opiera się na danych z większości tamtejszych knajp, bo Dębki to nadal stosunkowo mała miejscowość turystyczna (i niech tak zostanie). Co więcej, porównuję ceny z tego samego okresu – poprzednio odwiedziłem Dębki również w czerwcu, jeszcze przed tzw. wysokim sezonem.

Sporo restauracji i knajpek na stałe wpisało się w miejscowy krajobraz, dlatego mogłem sprawdzić, jak zmieniały się ceny oferowane przez te same punkty gastronomiczne.

Tradycyjny zestaw: smażona ryba, frytki, piwo

Czy „nadmorska inflacja” odjechała tej oficjalnej, publikowanej przez GUS? W czerwcu 2022 r. Główny Urząd Statystyczny podał, że w ciągu roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w ciągu roku średnio o 15,5%. W okresie od czerwca 2022 r. do maja 2023 r. (danych za czerwiec jeszcze nie znamy) inflacja urosła o kolejne 13%. To oznacza, że w ciągu prawie dwóch ostatnich lat ceny poszły w górę średnio o ok. 30%.

Każdy, kto wybiera się nad polskie morze, w góry czy na Mazury, musi liczyć się z tym, że ceny będą wyższe niż w poprzednich sezonach. Ale czy wzrost cen w turystycznych kurortach da się wytłumaczyć ogólnym wzrostem cen?

Zacznę tradycyjnie, czyli od najpopularniejszego zestawu obiadowego nad morzem: smażona ryba, frytki, surówka i coś do picia. W moim menu znalazł się filet z dorsza. W 2021 r. 100 gramów tej ryby kosztowało 9,5 zł (to średnia z kilku smażalni). W tym roku to już 13 zł, czyli o 38% więcej. Pamiętajcie, że choć smażalnie podają cenę za 100 gramów, to zwykle porcja waży 200-300 gramów. Już za samą rybę trzeba więc zapłacić prawie 40 zł.

Do zestawu dobieramy frytki. Dwa lata temu 200-gramowa porcja kosztowała nie więcej niż 7 zł, obecnie co najmniej 10 zł, choć w niektórych smażalniach nawet 12 zł (i to za porcję 150 gramów). Cena frytek wzrosła więc o co najmniej 43%. Tak samo jest z surówką. Tradycyjny zestaw kosztuje obecnie nie mniej niż 10 zł, dwa lata temu płaciłem 7 zł. Jeszcze coś do picia. Przed dwoma laty pół litra piwa z kija kosztowało średnio 9 zł. W tym roku nie znalazłem knajpki, w której piwo byłoby tańsze niż 12 zł. Złoty trunek podrożał więc o 33% w skali dwóch lat.

Ceny poszczególnych składowych zestawu może jeszcze nie przerażają, ale jeśli wszystko podliczymy, wyjdzie ponad 70 zł za osobę. Rachunek np. dla czteroosobowej rodziny może nosić znamiona paragonu grozy.

Podrożały też ryby wędzone, ale nie w takiej skali jak smażone. Np. kilogram dorsza dwa lata temu kosztował średnio 59 zł, obecnie 65 zł, czyli o 10% więcej.

Za hamburgery i zapiekanki jak za zboże

Ile trzeba zapłacić za dania typu fast food? Najprostsza pizza margherita o średnicy 32 cm to koszt 28-29 zł. Dwa lata temu kosztowała nie więcej niż 24 zł, a więc zdrożała o ponad 20%.

W 2021 r. hamburger (bez wypasionych dodatków) kosztował 9 zł, dziś aż 15 zł. To wzrost o 67%! Hot dog? Obecnie w Dębkach to koszt 10-12 zł, dwa lata temu 7-9 zł. W zależności od knajpki zdrożał o co najmniej 33%.

Ceny zapiekanek? Na poniższym zdjęciu zobaczycie cennik z 2021 i 2023 r. z tego samego punktu. Przykładowo, cena zapiekanki „klasycznej” o długości 50 cm wzrosła z 13 do 22 zł, czyli o 69%. Cena zapiekanki „wiejskiej” (z większą liczbą składników) urosła z 18 do 27 zł (wzrost o 50%).

Popularny w Dębkach jest też kebab. Podany na talerzu, z dodatkami, dwa lata temu kosztował 25-29 zł, a obecnie 35-39 zł. To wzrost o 35-40%.

Nad morzem trudno odmówić sobie też słodkości. Na małego loda włoskiego trzeba obecnie wydać 8-9 zł, podczas mojej poprzedniej eskapady do Dębek kosztował 6-7 zł. „Lodowa inflacja” sięga więc ok. 30% w skali dwóch lat. Podobnie jest w przypadku gofrów – suchy kosztuje prawie we wszystkich cukierniach 8 zł, o 2 zł więcej niż dwa lata temu.

Sprawdziłem też ceny wypożyczenia roweru. W 2021 r. doba (rower z przerzutkami) kosztowała 32 zł, w 2023 r. 36 zł, czyli o 12,5% więcej. Jeśli ktoś chce wypożyczyć rower na godziny, to obecnie za pierwszą musi zapłacić 15 zł (tyle samo co dwa lata temu), ale z 5 do 7 zł (więcej o 40%) wzrosła stawka za każdą kolejną godzinę.

Nad morze trzeba też jakoś dojechać. Obecnie cena benzyny „95” wynosi ok. 6,5 zł, dwa lata temu ok. 5,3 zł, czyli koszt podróży zdrożał o 23%. Droższe są też bilety kolejowe, choć PKP Intercity wycofało się z ostatniej podwyżki cen.

Innym tematem jest oczywiście koszt noclegów, który może pochłaniać połowę lub większość wakacyjnego budżetu. Tu wiele zależy od standardu, tego, czy wykupujemy też wyżywienie, kiedy robiliśmy rezerwację oraz oczywiście na jaki termin – czy na sezon niski, średni czy wysoki. Trudno więc o obiektywne „cenowe” wnioski.

Jeśli chodzi o mnie, to cena noclegów mnie mile zaskoczyła. W tym roku (przed sezonem wysokim) za apartament „z wyższej półki” w centrum Dębek płaciłem 280 zł za dobę. W 2021 r. tylko o 20 zł mniej (wzrost o 8%). Niewykluczone, że wynika to z faktu, że jesteśmy z żoną stałymi klientami tego pensjonatu.

Drożyzna czy nadmorska normalność?

Zanim zabrałem się do porównania cen dziś i sprzed dwóch lat, spodziewałem się wyższej nadmorskiej inflacji. Większość „kulinarnych atrakcji” zdrożała w skali porównywalnej do oficjalnego wskaźnika cen, czyli o 30-40%. Wyjątkiem na mojej liście są zapiekanki czy hamburgery, których ceny mocno odkleiły się od średniej. Pamiętajmy jednak, że oficjalna inflacja to tylko średnia. Niektóre produkty w skali dwóch lat zdrożały o więcej niż 100%. Mam na myśli choćby cukier, co wpłynęło na wzrost kosztów produkcji słodkości.

Poza tym nad morzem musi być drożej. Właściciele pensjonatów, restauracji i knajpek mają kilka miesięcy na to, by zarobić na cały rok.

Posłuchaj też podcastu, w którym jeszcze więcej wiadomości o nadmorskich cenach, a dodatkowo trochę porad na oszczędne wakacje oraz ostrzeżenie przed innymi – niegastronomicznymi – pułapkami finansowymi, które mogą Was dopaść nad polskim morzem. Zapraszam do posłuchania tutaj.

Mam też lekturę na wakacje: wykorzystaj wolny czas, żeby zaplanować sobie finansowe bezpieczeństwo na resztę życia. Przeczytaj e-booki „Finansowe puzzle, czyli jak osiągnąć dobrobyt”. To zestaw najważniejszych rzeczy, które warto zrobić, żeby już nigdy nie martwić się o brak pieniędzy. E-booki są do kupienia i pobrania tutaj.

Źródło zdjęć: Maciej Bednarek

Subscribe
Powiadom o
58 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
3 lat temu

Mam rozeznanie wśród Poznaniaków, którzy co ciekawe są właścicielami dużej ilości Bud-ek nad morzem. Niestety w 2-3 miesiące zarabiają na cały sezon.

Niektóre lodziarnie w Warszawie robią tak samo. Dlatego galko kosztuje w Warszawie już 9-10 zł, a w Rzymie 1 euro. Podobnie pizza jest w Rzymie tańsza niż w Warszawie a mają wyższe koszty robocizny i pradu.

Last edited 3 lat temu by Stef
Marcin Staly Czytelnik
3 lat temu
Reply to  Stef

Mieszkam w Warszawie i galka lodow kosztuje srednio 5-6 pln. Gdzie niby kupuje Pan lody po 9-10 pln? U Gesslerowej?

Adam
3 lat temu

A we Włoszech 2 euro nie 1,ale koleś kręci burzę wg swoich urojeń.

Ola
3 lat temu
Reply to  Stef

Dokładnie- to jest skumulowany dochód, bo działalność prowadzona jest kilka miesięcy. Za to poza sezonem, gdy umowmy się można jechać i chociażby korzystać z rowerów, spacerów i spokoju – często gęsto psy szczekają…ogonem i problem by znaleźć cokolwiek do jedzenia. Tak to się nakręciło:/ Nie kumam czemu niemcy mogą jeździć cały rok a u nas hur dur w lipcu/sierpniu a potem płacz, że paragony grozy.
PS Dębek i okolic proszę nie reklamować, siedźmy cicho;)

Tomek
3 lat temu
Reply to  Ola

To skoro to jest sezonowy biznes, to niech przez pozostałą część roku pracują gdzie indziej. Pozdrawiam z Turcji.

Ola
3 lat temu
Reply to  Tomek

Ja ich w żaden sposób nie bronię. Sama zazwyczaj szukam domku z aneksem, biorę dobrej jakości jedzenie, rybę i grilla zapewniam sobie sama. Jeśli czegoś nie popieram, staram się tam pieniędzy nie pakować w miarę możliwości. A tureckie słodycze nijak się mają do papki nad polski morzem:)

Rafał
3 lat temu
Reply to  Ola

Wyznaję tę samą filozofię. Jeśli ktoś w mojej ocenie bierze za drogo, to nie korzystam z jego usług. Inaczej, gdybym skorzystał dałbym do zrozumienia, że cena jest adekwatna 🙂 A nie o taki komunikat chodzi 🙂

Przemo
3 lat temu
Reply to  Ola

Tak to niestety wygląda. Byłem w ubiegłym roku w połowie września w Karkonoszach. W Karpaczu na deptaku po godzinie 19 z wielkim trudem udało mi się coś zjeść.
Szczęście, że otwarty lokal był wybitny i nie miałem w końcu powodów do narzekania.

pismactwobezszkoly
3 lat temu

„100 gr tej ryby kosztowało „. 100 groszy ryby? [CENZURA-red]

Marta
3 lat temu

Puck – za obiad dla dwóch osób z napojami i kawą wyszło około 50Euro. W tej cenie bez problemu nad morzem śródziemnym można zjeśc dobrą kolację. Na szczęście nie ma już miejsca na podwyżki, chyba że PLN znacząco osłabi się wobec EUR.

Admin
3 lat temu
Reply to  Marta

50 euro (250 zł) to taka „warszawska” cena za kolację (i to bez alkoholu) dla dwóch osób. Nad Morzem Śródziemnym da się zjeść w porównywalnej cenie, ale raczej nie w dobrej restauracji

Marta
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie zgodzę się. Akurat w zeszłym tygodniu byłam kilka dni w Wenecji. Mieście bardzo turystycznym. W przyzwoitych restauracjach oznaczanych $$ (czyli nie te najtańsze) obiad można było dostać za 12-15€ do tego wino/woda za