Diamenty laboratoryjne dosłownie zdemolowały w ostatnich latach rynek diamentów naturalnych. Czy złoto może paść ofiarą podobnych wydarzeń? Wielu alchemików próbowało już setki lat temu dokonać chryzopoei, czyli transmutacji metali nieszlachetnych w złoto. Nowoczesna nauka dowodzi, że ten proces jest możliwy. Pojawienie się złota laboratoryjnego mogłoby zachwiać rynkiem tego kruszcu. Marathon Fusion i inne spółki już nad tym pracują. Czy złoto syntetyczne to kwestia lat, dekad czy mrzonka?
Drżeć na tę myśl mogą banki centralne, w tym nasz NBP, który chwali się istotnym udziałem złota w aktywach rezerwowych. Drżeć mogą także inni inwestorzy, w których umysłach wciąż funkcjonuje przekonanie, że złoto jest „niezniszczalne”. Strach się bać, ale czy warto ten czynnik ryzyka wziąć na poważnie?
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Diamenty się „skończyły” jako inwestycja?
O tym, że diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety, przekonywała w 1953 r. zmysłowo ubrana w różową suknię Marylin Monroe w filmie „Mężczyźni wolą blondynki”. Scena, w której wypowiedziała te słowa, weszła na trwałe do historii kina, stanowiąc marketingową wodę na młyn dla spółek dóbr luksusowych. Być może ku zakłopotaniu panów, którzy musieli sięgnąć bardzo głęboko do kieszeni, aby wykosztować się dla wybranki serca na specyficzny kawałek węgla w postaci lśniącego kamyka.
Biznes luksusu bazuje na emocjach, o czym świadczy ta „złota” myśl jednego z polskich najlepszych producentów biżuterii: Powiedzieć, że „diament jest węglem”, to jak nie powiedzieć nic – bo prawdziwa magia tkwi nie w samym węglu, lecz w niezwykłym procesie jego przemiany. Dlatego przemawia do mnie zabawa słowem, której użyła jedna z firm handlowych sprzedająca węgiel groszek pod nazwą… Diament.
Świat się zmienia, a wraz z nim technologie. Ku uciesze wielu klientów o mniej zasobnych portfelach pojawiły się diamenty syntetyczne, wytwarzane nie w płaszczu Ziemi, lecz na jej powierzchni w warunkach laboratoryjnych (LGD, skrót od ang. lab-grown diamonds). Pisałem o tym trzy lata temu.
Diamenty uzyskane drogą laboratoryjną są identyczne z naturalnymi. Zwykły śmiertelnik nie ma szans na zauważenie różnicy pomiędzy oboma gatunkami. Wynalezienie LGD doprowadziło do ich demokratyzacji społecznej, ponieważ stały się dużo bardziej dostępne dla konsumentów – już obecnie co najmniej co druga obrączka zaręczynowo-ślubna ma oczko wykonane z diamentu syntetycznego.
Weźmy pod uwagę diamenty jednokaratowe o kolorze G i klarowności VS1. Za naturalny diament o takiej charakterystyce przyjdzie zapłacić średnio 5000 dolarów, a wydatek na identyczny diament syntetyczny wykonany w technologii LGD to kilkaset dolarów. I to chyba nie koniec „kompresji cenowej” diamentów.

Źródło: edahngolan.com
Ekspansja diamentów LGD odbywa się przy potężnej nadpodaży produktu, której nie jest w stanie wchłonąć popyt. I dopóki będzie to opłacalne, to Chiny i Indie będą zalewały świat diamentami syntetycznymi. Skutkiem tego trendu jest to, że diamenty naturalne straciły swój niepowtarzalny blask, będąc powszechnie kontestowanymi jako magazyn wartości na wzór złota.
Czy złoto podzieli los diamentów?
Diamenty tradycyjne zdają się „skończone” za sprawą produkcji LGD i postępującej ich akceptacji społecznej. Powszechna narracja mówi, że ryzyko upadku na miarę diamentów nie dotyczy złota. Jest ono poza zasięgiem nowoczesnych technologii, a kruszec pozostanie niezawodnym magazynem wartości tak, jak było to z dziada pradziada.
Poza skomplikowanymi aspektami produkcji syntetycznego kruszcu wierzący w niezachwiany status złota powiadają, że niemożliwa jest jego surogacja przez laboratoryjne, gdyż sprawa jest polityczna. A wiadomo w takim heurystycznym rozumowaniu, że za bankami centralnymi stoją „ciemne siły” różnych organów bezpieczeństwa, które nie dopuszczą, aby ktokolwiek ośmielił się podważyć obecną pozycję złota.
Według szacunków World Gold Council z początku kwietnia br. w aktywach skarbcowych banków centralnych świata jest złoto warte ok. 5,4 bln dol., a ze względu na znaczną wagę tego złota w pieniądzu nikomu z władz oficjalnych w smak nie byłaby znacząca utrata jego wartości. Odpowiada ono za 26% rezerw walutowych, ustępując jedynie aktywom w dolarze amerykańskim (42%).

Źródło: opracowanie własne na podstawie World Gold Council
W tym miejscu polecam zwolennikom argumentacji o niezachwianym statusie złota postawić sobie pytanie: skoro izraelskie siły specjalne starają się, jak potrafią, eliminować irańskich naukowców, którzy są odpowiedzialni za program rozwoju nuklearnego Teheranu, to co by się stało, gdyby śmiałkom planującym wytworzyć złoto laboratoryjne przeciwstawili się wszyscy „specjalsi” świata?
Tymczasem brak jednak doniesień o przykrych wypadkach ludzi „zdejmowanych” z planszy, którzy eksplorują technologie złotnicze w wydaniu syntetycznym. Ale niektórych badaczy kruszcu laboratoryjnego wspierają fundusze rządowe – tak się dzieje w USA. W związku z tym niezmącony spokój entuzjastów królewskiego kruszcu może być jednak na wyrost, ponieważ coraz częściej pojawiają się obawy, że smutny los diamentów podzieli też złoto.
W 2023 r. za uncję kruszcu trzeba było płacić nieco poniżej 2000 dol., ale to już wspomnienie, ponieważ dynamiczny rajd doprowadził do ukształtowania na początku tego roku szczytu w okolicach 5600 dol. (teraz uncję notuje się w okolicach 4500 dol.).
Złoto syntetyczne: krótka historia tego „wynalazku”
Złoto naturalne powstało miliardy lat temu, gdy Układ Słoneczny był tylko mgławicą gazów i pyłów, a następnie doszło do wybuchu supernowej, co doprowadziło do zagęszczenia materii. Gaz osiągnął ekstremalnie wysoką temperaturę i ciśnienie, dzięki czemu zaczął przyciągać inne cząsteczki. Tak powstał dysk protoplanetarny, w środku którego znalazło się Słońce. Powstające ciężkie pierwiastki, wirując z dyskiem, zderzały się ze sobą i łączyły, tworząc planetozymale, czyli zalążki przyszłych planet. Podczas formowania się Ziemi złoto wraz z innymi pierwiastkami ciężkimi spłynęło do jądra.
To etap młodej planety, która w okresie Wielkiego Bombardowania (niedługo po powstaniu Księżyca) wystawiona została na spadek potężnego deszczu meteorytów i asteroid przyciągających po drodze napotkaną materię. Część osiadłego złota została wypchnięta za sprawą ruchów tektonicznych naszej planety w kierunku powierzchni. Z punktu widzenia geologii aktywność termalna i wietrzenie skał przyczyniły się do powstania i odsłonięcia żył kruszcu, a złoto znajduje się nie tylko na lądzie stałym, lecz również w oceanach.
Uważa się, że protoplastami współczesnych górników królewskiego metalu byli starożytni Egipcjanie, którzy zaczęli wydobycie ze złóż złotonośnych regionie Nubii i jako pierwsi ok. 3600 r. p.n.e. opracowali metodę jego wytopu. Przez całą ludzkość wyprodukowano ok. 220 000 ton złota wartych 31 bln dol. w cenach z 2025 r. (blisko połowa znalazła się w biżuterii). Gdyby uformować je w sześcian, to bok takiej kostki miałby 22,5 m długości.
Postępowi technologicznemu zawdzięczamy to, że naukowcy zaczęli przyglądać się, czy da się w procesach przemiany fuzyjnej stworzyć złoto syntetyczne. Taka próba została podjęta w latach 40. poprzedniego stulecia. Eksperyment grupy amerykańskich badaczy (Sherr, Bainbridge i Anderson) pokazał, że właściwie uderzana neutronami rtęć jest w stanie stworzyć złoto. Tak powstały m.in. izotopy Au198 i Au199, które wykazywały radioaktywność, ale było to złoto identyczne z tym, które skrywa natura.
Później podobne prace, ale nad rozbiciem jądra ołowiu, prowadzono w Wielkim Zderzaczu Hadronów CERN. W latach 80. Glenn Seaborg, laureat z dziedziny chemii Nagrody Nobla przekształcił bizmut w złoto. Seaborg stwierdził w rozmowie z Associated Press, że produkcja złota za pomocą jego metody kosztowałaby więcej niż jeden kwadrylion dolarów za uncję. Wygląda na to, że przełomu w sprawie chce dokonać Marathon Fusion, amerykańska spółka z San Francisco założona w 2023 r. przez Kyle’a Schillera i Adama Rutkowskiego.
Oto przepis na złoto syntetyczne
Rutkowski wraz z Jakiem Harterem i Jasonem Parisi uważają, że wynaleźli sposób, za pomocą którego można produkować złoto w sensowny sposób – z ich pracą na ten temat zapoznasz się tutaj. Na potrzebę analizy nazwę ją metodą RHP – od pierwszych liter nazwisk twórców pomysłu.
Jak chcesz pójść w ich ślady, to pilnie zanotuj poniższą magiczną formułę, którą twórcy podali publicznie. Dobrze ją zapamiętaj, a będziesz już prawie u wrót sukcesu. Pozostaną Ci jedynie drobiazgi, w tym wybudowanie elektrowni fuzji jądrowej, bo w końcu gdzieś muszą się „trzaskać” cząsteczki, abyś zasłużył na tytuł prawdziwego chryzopoeisty, czyli osobnika umiejącego transmutować inny metal w złoto.

Źródło: opracowanie własne na podstawie Rutkowski et al. (2025), a krystaliczne złoto syntetyczne stanowi tło infografiki
Zejdźmy jednak na poważniejszą nutę, żeby nieco przybliżyć koncept, który wymyślili kalifornijscy odkrywcy. Opiera się on na wykorzystaniu procesu fuzji termojądrowej, która zachodzi, gdy dwa izotopy wodoru: deuter i tryt zostają zmuszone do zbliżenia się, tworząc hel i uwalniając wysokoenergetyczne neutrony. Osiąga się to przez podgrzewanie deuteru i trytu do ekstremalnych temperatur przekraczających 100 mln stopni C, a następnie ich uwięzienie w ciasnej przestrzeni, gdzie się zderzają.
Fuzja termojądrowa polega na wymuszonym łączeniu atomów, a nie rozbijaniu jak w klasycznych reaktorach elektrowni atomowych, które odpowiedzialne są za rozszczepianie zwykle uranu – to odwrotność procesu zachodzącego w elektrowniach atomowych.
Elektrowni fuzyjnych w wydaniu komercyjnym nie ma na świecie. Bodaj najbliżej tego jest Commonwealth Fusion Systems, prywatna firma z USA, która chce jako pierwsza wytwarzać energię dzięki procesowi naśladującemu „działanie” Słońca. 28 kwietnia br. spółka złożyła wniosek o przyłączenie do sieci PJM Interconnection, największego hurtowego rynku energii elektrycznej w Stanach Zjednoczonych, który obsługuje ponad 65 milionów klientów, swojej elektrowni fuzyjnej ARC (o mocy ok. 400 MW).
Instalacja ma być gotowa do „odpalenia” na początku lat 30. W czołówce znajduje się też Helion Energy, amerykański startup, który rozpoczął budowę Oriona, pierwszego kompleksu termojądrowego, którego celem jest dostarczenie Microsoftowi co najmniej 50 MW od 2028 r.
Elektrowni fuzyjnych wciąż brak
Komercjalizacja tej technologii byłaby milowym krokiem w rozwoju tej formy energetyki, ponieważ obecnie trwają głównie prace prototypowe lub nad reaktorami demonstracyjnymi. O opłacalności komercyjnej fuzji jądrowej najczęściej mówi się w kontekście lat 30. naszego wieku. O komercjalizacji w latach 30. wspomniał amerykański Commonwealth Fusion Systems (400 MW), TAE (fuzja wodoru i boru w projekcie Da Vinci) i niemiecka Proxima Fusion. Reszta inicjatyw jest na etapie prototypowo-demonstracyjnym (m.in. brytyjskie STEP Fusion, Pacific Fusion w Nowym Meksyku, chińskie Energy Singularity czy japońskie Helical Fusion).
I to jest pierwsze wąskie gardło, na jakie napotyka metoda zaproponowana przez trójkę amerykańskich wynalazców. Brak funkcjonującej na dużą skalę elektrowni fuzyjnej nie pozwala na przekonanie się, czy wyliczenia dla procesu wytwarzania złota zostaną potwierdzone w praktyce.

Źródło: IEA
Naukowcy przeanalizowali różne pierwiastki, które mogłyby posłużyć do stworzenia złota. Wyszło im, że najlepsze właściwości ma rtęć (lit, beryl i ołów nie są tak obiecujące). W związku z tym zaproponowali, aby w procesie fuzyjnym wykorzystać izotop rtęci-198, który po bombardowaniu neutronami zostaje przekształcony w niestabilny izotop rtęci-197, a po jego rozpadzie przekształca się w stabilny izotop złota-197.
Wyzwaniem jest radioaktywność złota uzyskanej dzięki metodzie amerykańskich badaczy. To drugie wąskie gardło procesu, ponieważ, aby wytworzone w taki sposób złoto mogło mieć styczność z ludźmi, powinno upłynąć sporo czasu, zanim poziom jego radioaktywności stanie się akceptowalny zgodnie z normami. Złoto uzyskane w procesie fuzji powinno być składowane z dala od ludzi przez prawie 18 lat.
Nie należy spodziewać się więc nagłego zalewu syntetycznego złota na rynki światowe. Musiałoby minąć sporo lat, aby mogło rzucić ono wyzwanie kruszcowi kopalnemu. Twórcy metody RHP uważają jednak, że można będzie sprzedawać z pewnym dyskontem syntetyczne złoto, którego fizyczna dostawa nastąpiłaby dopiero po uzyskaniu jego nieszkodliwej radioaktywności. Innymi słowami klienci zawieraliby umowy na wzór derywatów w ramach przyszłej dostawy kruszcu po kursie obniżonym wobec aktualnych notowań z giełd towarowych.
Syntetyczne złoto: gdzie jest próg opłacalności?
Glenn Seaborg prawie pięć dekad temu zauważył, że stworzenia złota nienaturalnego jest zupełnie nieopłacalne ekonomicznie (słynny kwadrylion dolarów, a tyle pieniędzy nie ma na świecie). Pomysł RHP dowodzi, że metoda ma teoretyczne podwaliny ekonomiczne, których rację należy teraz zweryfikować praktycznie. Naukowcy stwierdzili, że elektrownia fuzyjna jest w stanie wyprodukować z jednego gigawata pięć ton złota rocznie (co przekłada się na 160 000 uncji), które przy obecnej wycenie rynkowej jest warte ok. 750 mln dol.
„Elektrownia o mocy 1 GWth pracująca w sposób ciągły z 40% sprawnością konwersji, sprzedająca energię po 50 dolarów za MW, generowałaby 175 mln dolarów przychodów rocznie. Aby osiągnąć 20% przychodów, czyli 35 mln dolarów rocznie, generowanych przez produkty reakcji, wartość produktu musiałaby mieścić się w przedziale od 11 000 dolarów do 48 000.dolarów za kilogram”
– wyliczyli badacze. To sporo niżej, niż obecnie wynosi cena kilograma złota na giełdach (ok. 150 000 dol.). I pozwala ocenić margines poduszki kosztowej, przy której transmutacja kruszcu z rtęci będzie opłacalna. Margines jest duży, bez dwóch zdań.
Czy obawiałbym się na miejscu posiadaczy tradycyjnego złota wydobywanego metodami górniczą zdemolowania rynku na wzór tego, co się stało z diamentami laboratoryjnymi? Nie, zagrożenie zalewem rynku przez złoto syntetyczne jest wciąż odległą sprawą. Elektrownie fuzyjne mogą się pojawić mniej więcej w połowie następnej dekady, co pozwoli zweryfikować w praktyce założenia teoretyczne technologii RHP. Wtedy złoto syntetyczne może wejść do gry.
Nie zwalnia to jednak racjonalnie działającego inwestora z monitorowania postępów w zakresie wytwarzania złota syntetycznego. Wiele osób, które uwierzyły w magiczną moc klasycznych diamentów, zlekceważyło jakieś 10–15 lat temu postęp, który dział się w obszarze diamentów laboratoryjnych. A po pewnym czasie okazało się, że te kamyki są wietrzne, a nie wieczne…
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
ZOBACZ SUBIEKTYWNY KANAŁ W YOUTUBIE:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
zdjęcie tytułowe: Jarmoluk/Pixabay

