Czy wojna w Zatoce Perskiej to kolejny czarny łabędź, który nadleciał nad nasze portfele – o takim znaczeniu jak pandemia Covid-19 czy kryzys energetyczny po agresji Rosji na Ukrainę – czy epizod, który nie będzie długoterminowo wpływał na nasze portfele? Jak inwestorzy z zagranicy postrzegają polskie aktywa? Jakie trzy elementy zdecydują o tym, która część świata będzie najlepszym miejscem do inwestowania pieniędzy w najbliższych 10 latach?
Jeszcze na początku roku analitycy snuli prognozy mówiące o relatywnie szybkim wzroście gospodarczym przy niskiej inflacji oraz spadających stopach procentowych. Wymarzony scenariusz dla konsumentów i dla inwestorów. Wybuch wojny w Zatoce Perskiej i związany z tym wzrost cen energii wybił nas z tego pięknego snu. I trzeba się zastanawiać: czy wysokie ceny energii będą trwałą, nową rzeczywistością, czy zjawiskiem przejściowym?
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Banki centralne prowadziły ostatnio politykę obniżania stóp procentowych i narrację, z której wynikało, że jesteśmy na dobrej ścieżce taniejącego pieniądza. Czy wciąż jest szansa, że wojna na Bliskim Wschodzie nie wygeneruje trwałego impulsu zmuszającego banki centralne do podwyższania stóp procentowych?
O tym – a także o tym co globalni inwestorzy myślą o polskich aktywach, czym różnią się nowe pokolenia inwestorów od tych bardziej doświadczonych oraz o tym, które miejsce na świecie będzie najlepsze dla inwestowania pieniędzy w ciągu najbliższej dekady – rozmawiałem z Marcinem Wlazło, dyrektorem Biura Maklerskiego Pekao.
Maciej Samcik: Analitycy dość zgodnie oceniają, że polski rynek jest jednym z niżej wycenianych wśród rynków tzw. wschodzących. Czy wojna za naszą wschodnią granicą ma z tym coś wspólnego? Na ile globalni inwestorzy, z którymi pewnie nierzadko Pan rozmawia, wspominają o tym czynniku?
Marcin Wlazło: Niestety, geopolityka stała się immanentną częścią rynków finansowych. Musimy z tym żyć. Mam na myśli to, że premia za niepewność jest już wkalkulowana w ceny aktywów. Wpływ wojny na naszą wschodnią granicą na wycenę polskich aktywów jest zresztą niejednoznaczny. Z jednej strony to jest pewien czynnik ryzyka, ale z drugiej strony deglobalizacja uruchomiła zjawisko friendshoringu, czyli przenoszenia produkcji bliżej „domu”. Polska, jako relatywnie tańsza część Europy, a jednocześnie część NATO i Unii Europejskiej, może być docelowym miejscem, gdzie przenosiła się będzie część usług, produkcji, fabryk.
Kiedy rozmawiamy, przy okazji road-shows czy wizyt za granicą, o polskich aktywach z globalnymi inwestorami, to słyszymy, że o ile na rynku długu jesteśmy traktowani jako taki „wyżej oprocentowany prawie developed market”, czyli rynek prawie rozwinięty, to na rynku akcji jesteśmy cały czas postrzegani jako emerging market, czyli rynek rozwijający się.
Tymczasem, patrząc czysto wskaźnikowo i makroekonomicznie mamy dużo wyższy potencjał wzrostu gospodarki niż cała Europa Zachodnia. Mamy do dyspozycji mnóstwo środków europejskich, mamy inwestycje w obronność, mamy transformację energetyczną. Fundamentalnie nie widać przeszkód do tego, żebyśmy dalej gonili Europę.
Z tego punktu widzenia postrzeganie Polski jako rynku wschodzącego – i to dyskonto, które z tego tytułu widać w wycenach – może uchodzić za okazję inwestycyjną. Jak klienci Biura Maklerskiego Pekao patrzą na dylemat „inwestowanie lokalne kontra inwestowanie globalne”?
Nasi klienci mają dostęp do rynków amerykańskich, azjatyckich, zachodnioeuropejskich i oczywiście też do polskiego. Mamy w ofercie możliwość inwestowania na 20 giełdach, w dziewięciu walutach. Inwestycje w Polsce są bardziej popularne wśród klientów bardziej doświadczonych. Trzeba pamiętać, że to są klienci, którzy rośni razem z polską giełdą, wychowali się na inwestowaniu tutaj. Mamy takich klientów, którzy są z nami od 35 lat. Oni perfekcyjnie znają polski rynek i się nim bardzo interesują.
Młodsi klienci? U nich popularne jest inwestowanie globalne, za pośrednictwem ETF-ów i poszukiwanie ciekawostek poza polskim rynkiem. To bardzo dobre zjawisko. Ograniczanie inwestycji tylko do polskiego rynku w przypadku młodego pokolenia byłoby absolutnie błędne. Powinniśmy dbać o to, żeby to ciastko, czyli wartość pieniędzy, które są inwestowane, było coraz większe. Wtedy tych pieniędzy starczy i na polski rynek i na globalne inwestowanie.
Czy dziś większym ryzykiem dla inwestorów jest to, że ceny paliw są wysokie, co może przełożyć się na ceny wszystkiego, a więc wyższą inflację, czy też raczej to, że pojawił się kolejny element nieprzewidywalności, czyli że być może nadleciał kolejny czarny łabędź?
Wygląda to trochę jak nagłe wybicie z pięknego snu, bo jeszcze na początku roku snuliśmy „goldilock scenarios”, czyli prognozy mówiące o relatywnie szybkim wzroście gospodarczym przy niskiej inflacji oraz spadających stopach procentowych. Wzrost cen energii wybił nas z tego pięknego snu. Co będzie groźniejsze: zmienność, czy wysokie ceny energii? Nieprzewidywalność jest już – jak powiedziałem odpowiadając na poprzednie pytania – do pewnego stopnia „wrzucona w ceny” aktywów.
Czy wysokie ceny energii będą trwałą, nową rzeczywistością, czy elementem przejściowym? W tym momencie nie potrafimy tego oszacować. Coraz trudniej jest oczekiwać, że ropa naftowa i generalnie ceny energii wrócą do poziomu z zeszłego roku. Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa od bardzo dawna, mamy kolejny, bardziej intensywny epizod tej wojny.
Jeśli ceny cena ropy na dłużej zakotwiczy w okolicach 100 dolarów za baryłkę, to trzeba będzie zastanowić się co to oznacza dla inflacji, tzw. efektu drugiej rundy, a potem dla stóp procentowych?
Banki centralne prowadziły ostatnio spójną politykę obniżania stóp procentowych i narrację, z której wynikało, że jesteśmy na dobrej ścieżce taniejącego pieniądza. Czy się wybijemy z tego trendu? Za wcześnie, żeby to przesądzić. Ale nawet jeśli cena ropy naftowej zakorzeni się w okolicach 80-100 dolarów za baryłkę, to wciąż jest szansa, że to nie wygeneruje trwałego impulsu zmuszającego banki centralne do podwyższania stóp procentowych. Gdyby udało się utrzymać stopy na obecnym poziomie, to będziemy mieli wciąż dość tani pieniądz.
Na które obligacje detaliczne w tej sytuacji radziłby Pan stawiać? Antyinflacyjne (cztero- i dziesięcioletnie) czy te o stałym oprocentowaniu (trzyletnie)?
Jestem generalnie fanem portfelowego podejścia do inwestowania i niewrzucanie wszystkich środków do jednego koszyka. I obligacje antyinflacyjne, i te o stałym oprocentowaniu, jak i te bardziej krótkoterminowe o zmiennym oprocentowaniu, czyli roczne i dwuletnie – pewnie wszystkich po trochu warto mieć w portfelu, aby budować sobie odpowiedź na każdy z możliwych scenariuszy.
Czy jest takie miejsce na świecie, które w ciągu najbliższej dekady może przynieść inwestorom ponadprzeciętne zyski? Ameryka już jest bardzo droga, a Europa Zachodnia ma swoje problemy, ale też i gigantyczny program inwestycyjny w toku. Może Azja, ale która? Z jednej strony nas próbuje zalać tanimi produktami, a z drugiej strony jednak też ma swoje wewnętrzne problemy. Może Ameryka Łacińska? Niedawno podpisaliśmy umowę z krajami Mercosur. Czy i któryś z tych obszarów geograficznych Pańskim zdaniem jest szczególnie obiecujący?
Największym rynkiem giełdowym są Stany Zjednoczone. We wszystkich globalnych indeksach akcji stanowią ponad 50%. Nie można tam nie być z pieniędzmi. Myśląc o tym, który z regionów świata może „wygrać” rewolucję technologiczną? Są trzy kluczowe elementy, które pozwalają to ocenić. To ilość kapitału, regulacje oraz umiejętności, czyli innowacyjność. Azja jest dynamiczna, ma dużo kapitału, ale jeśli chodzi o prawo i regulacje, to jest ryzykowna. Europa też ma problem z regulacjami, ale zupełnie inny niż Azja. Najbardziej te trzy elementy wypełniają Stany Zjednoczone, choć one z kolei są dość drogie.
Wydaje się, że zamiast geograficznie powinniśmy patrzeć tematycznie. I na spółki, i na rynki. Jakie sektory będą w tym momencie zyskiwać? Pewnie sektor defence, pewnie też inwestycje w transformację energetyczną. Po agresji Rosji na Ukrainę Europa odcięła się w większości od rosyjskiego gazu i ropy naftowej. Postawiliśmy na Bliski Wschód, który się też „zamyka”, więć coś trzeba z tym zrobić. Wojna w Zatoce Perskiej to argument na rzecz modernizacji energetyki. Ostatnio były wątpliwości, czy to ma sens, czy my sobie nie strzelamy w kolano. Obecna sytuacja pokazuje, że od budowania niezależności energetycznej nie ma ucieczki.
Nie zapominałbym o szeroko pojętej rewolucji sztucznej inteligencji. Pojawia się pytanie: gdzie uda się ją wdrożyć do faktycznego wykorzystania i w których miejscach sztuczna inteligencja spowoduje największy wzrost produktywności, wzrost intensywności działania. W których obszarach i sektorach będziemy potrafili AI zaaplikować?
Dzisiaj jest trochę łatwiej, bo inwestujemy po prostu w firmy, które inwestują w AI i zakładamy, że skoro mają bardzo dużo klientów – tak jak cyfrowi giganci – to pewnie będą w stanie to jakoś przełożyć na wzrost przychodów. Ale pewności nie ma. W przyszłości będziemy patrzyli na wszystkie sektory gospodarki. W każdym sektorze będą liderzy, którzy będą nie tylko chwalili się wykorzystaniem AI, ale będą pokazywali wyniki automatyzacji różnego rodzaju procesów.
Biuro Maklerskie Pekao ma 35 lat i jest najstarszym biurem maklerskim w Polsce. Jak zmienił się przez ten czas polski inwestor?
Nowy klient jest zupełnie inny niż ten, który przychodził do biura maklerskiego 35 lat temu. Potrzebuje uporządkowanej oferty, zaczyna interesować się długim horyzontem inwestycyjnym, poszukuje możliwości cyklicznego, systematycznego oszczędzania małych kwot. Potrzebuje narzędzi do systematycznego, automatycznego inwestowania, bez obciążenia czasowego. Oczekuje inwestowania w sposób łatwy, nieskomplikowany i w miarę możliwości bezpieczny.
Nasza rola to zrozumieć potrzeby inwestora. Po co inwestuje, co chce tak naprawdę osiągnąć. Czasami pomagamy zapobiec nadmiernej ekspozycji na ryzyko albo nadmiernej obawie przed ryzykiem. Staramy się edukować inwestora przed pierwszą inwestycją, jak i po niej. Nie ma lepszego sposobu nauki niż nauka na podstawie aktywów, które już mamy w portfelu. Chodzi o to, żeby portfel był coraz lepszy. Coraz lepiej zdywersyfikowany, coraz bardziej globalny, coraz bardziej odporny na różne szoki.
Jaki jest najbardziej popularny mit, taki który najbardziej dziś szkodzi Polakom?
Że inwestowanie nie jest dla każdego. Niestety, to mit powielany wielokrotnie w ostatnich latach, że giełda to ruletka, że inwestowanie jest tylko dla bogatych. To nieprawda. Inwestowanie jest dla każdego i można to robić w każdym wieku. To jest odkładanie pieniędzy i pomnażanie ich. Dla każdego są inne narzędzia, ale sam proces inwestowania jest jak najbardziej dla każdego.
Jedyne słuszna koncepcja to jest systematycznie odkładać pieniądze, lokować je w zdywersyfikowany portfel inwestycji i nie bać się tego. Większość z nas ma możliwości odkładania długoterminowego, więc systematyczność w inwestowaniu jest absolutnie kluczowa.
————————–
ZOBACZ PEŁNĄ WERSJĘ TEJ ROZMOWY:
————————–
ZOBACZ TEŻ:
————————–
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————-
Niniejszy artykuł jest częścią akcji edukacyjnej — w ramach współpracy reklamowej — poświęconej nowoczesnym usługom bankowym, którą „Subiektywnie o Finansach” prowadzi wspólnie z Bankiem Pekao S.A.

zdjęcie tytułowe: Copilot Designer/Dall-E






