Wielu Polaków boi się imigrantów: bo przyjadą tylko po to, by pobierać „socjal”, bo zabiorą pracę, bo wzrośnie przestępczość… Imigranci przyczyniają się do znacznego zwiększenia liczby miejsc pracy w Unii Europejskiej, a imigracja pozwala złagodzić skutki słabej demografii – to wnioski z najnowszych badań Komisji Europejskiej. Ze statystyk wynika, iż w Polsce imigranci są bardziej aktywni zawodowo niż rodowici Polacy. Czy to normalne?
Według najnowszego badania europejskiego rynku pracy: „Migracja, mobilność i rynek pracy Unii Europejskiej”, w ciągu ostatniej dekady imigracja znacząco przyczyniła się do wzrostu zatrudnienia w Unii. Jednocześnie powszechny wzrost wskaźników zatrudnienia we wszystkich grupach sugeruje, że wzrost zatrudnienia imigrantów nie zmniejszył perspektyw zatrudnienia „rodowitych” Europejczyków. Pozwolił za to „złagodzić wąskie gardła w podaży siły roboczej” w sytuacji spadającej liczby ludności w wieku produkcyjnym i utrzymującego się popytu na pracę.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym w UE w ostatnich latach tylko dlatego nie wpłynął na załamanie potencjału produkcyjnego, że jednocześnie bardzo silnie rosła aktywność zawodowa pracowników. Jednak prognozy dotyczące liczby osób aktywnych zawodowo sugerują, że kraje unijne zbliżają się do punktu zwrotnego.
Komisja Europejska szacuje, że liczba osób aktywnych zawodowo (w wieku 20–64 lat) spadnie w UE z około 205 mln osób w 2022 roku do 201 mln osób w 2030 roku. Dekadę później będzie już tylko 192 mln osób, zaś w 2050 roku raptem 184 mln osób, czyli prawie 20 mln mniej niż dziś. Sięgnięcie po dopływ siły roboczej z zewnątrz, spoza krajów UE, może być jedynym ratunkiem dla powstrzymania spadku potencjału europejskiej gospodarki.
Czy imigracja może być skutecznym sposobem na poprawę sytuacji na rynku pracy i wsparcie wzrostu produktywności? Wcześniejsze analizy unijnych instytucji pokazują, że np. w Polsce aktywność zawodowa pracowników-imigrantów jest wyższa niż samych Polaków. Podobna sytuacja ma miejsce w innych krajach naszego regionu. Jednak w krajach zachodniej części UE imigranci są mnie aktywni zawodowo niż urodzeni mieszkańcy.
CZYTAJ TEŻ:
Tam, gdzie rośnie zatrudnienie, rośnie dla… imigrantów
Według najnowszych analiz przeprowadzonych przez Komisję Europejską imigracja pracowników spoza UE odpowiada za większość wzrostu zatrudnienia w całej wspólnocie, zwłaszcza w Niemczech i Hiszpanii. Najbardziej rosła imigracja z krajów spoza UE. Podczas gdy odsetek osób urodzonych w jednym państwie członkowskim, a mieszkających w innym, rósł bardzo nieznacznie (z około 4% w 2014 roku do około 4,4% populacji UE w wieku produkcyjnym w 2024 roku), to odsetek osób urodzonych poza UE, którzy przeprowadzili się do Europy, wzrósł z około 8% w 2014 roku do ponad 12% w 2024 roku.
Wzrost ten stał się jeszcze bardziej dynamiczny od 2022 roku, co można częściowo wyjaśnić napływem osób uciekających przed agresją Rosji na Ukrainę, ale wynika to również z większej fali imigracji z innych regionów świata. Największe przepływy imigrantów tradycyjnie kierują się do dużych państw członkowskich o silniejszych wynikach gospodarczych i niższej stopie bezrobocia. Unia Europejska wciąż jest bardzo niejednorodna pod względem intensywności zjawiska imigracji.
Odsetek obywateli w wieku produkcyjnym, którzy urodzili za granicą, znacznie różni się w poszczególnych państwach. Waha się on od poniżej 5% w niektórych krajach Europy środkowo-Wschodniej, takich jak Bułgaria, Rumunia i Polska, do ponad 30% na Cyprze, 40% na Malcie i nawet około 60% w Luksemburgu. Jednak Luksemburg jest w zupełnie innej sytuacji, gdyż zatrudnia głównie pracowników kluczowych instytucji międzynarodowych i finansowych znajdujących się na terenie tego państwa-miasta.
Ciekawa jest sytuacja Polski, gdyż w unijnych statystykach nasz kraj znajduje się na ostatnim miejscu w zestawieniu udziału imigrantów na rynku pracy. To zaledwie około 2–3% udziału w całym rynku pracy, chociaż te statystyki nie obejmują uchodźców z Ukrainy, którzy korzystają z okresowej ochrony w związku z wojną w ich kraju. Charakterystyczne jest też to, że w Polsce właściwie brak imigracji z innych krajów UE, co jest cechą typową dla innych europejskich rynków pracy. Taką wewnątrzunijną imigrację mają np. Węgrzy, Czesi czy Słowacy.

Raport KE pokazuje, że głównym motorem przepływów migracyjnych do krajów UE są czynniki ekonomiczne. Dane o imigracji do UE dla okresu od 1991 roku do momentu agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku są dowodem na to, że jeśli wartość PKB na mieszkańca w kraju docelowym w relacji do PKB w kraju pochodzenia rośnie o 10%, to przepływ migracyjny brutto wzrośnie o 2,4%. Z kolei, jeśli stopa bezrobocia w kraju docelowym w relacji do tej w kraju pochodzenia wzrośnie o 10%, przepływ migracyjny brutto zmniejszy się o około 0,9%.
Krajami przyjmującymi migrantów były głównie: Niemcy, Hiszpania, Włochy, Portugalia, Francja i Holandia, chociaż wojna w Ukrainie spowodowała, że w statystykach znalazły się również kraje naszego regionu – Czechy i Polska. Komisja Europejska szacuje, że nasz kraj przyjął około 1 mln uchodźców-pracowników z Ukrainy wobec około 1,2 mln imigrantów z Ukrainy przyjętych na rynek pracy w Niemczech. Jednak w poniższej grafice brak imigrantów korzystających z ochrony jako uchodźcy wojenni.

W 2024 roku wskaźnik zatrudnienia osób urodzonych w UE wynosił 71,4% (w odniesieniu do przedziału wiekowego 15–64 lata), podczas gdy w przypadku osób urodzonych w innym państwie UE wynosił 74,9%, a w przypadku imigrantów spoza UE – tylko 65,3%. Wyjątkiem jest m.in. Polska, w której imigranci mają wyższy wskaźnik aktywności zawodowej.

Imigranci dobrze sobie radzą na polskim rynku pracy
W Polsce, według ostatnich dostępnych danych UE za 2024 rok, wskaźnik zatrudnienia wśród osób urodzonych w naszym kraju wyniósł 78,2%, a wśród obcokrajowców urodzonych poza UE jest to aż 84,5%. To wyjątkowo dobry wynik, który powinien zachęcać nasz kraj do dalszych projektów związanych z imigracją pracowników. Imigracja w ostatnich latach miała raczej charakter żywiołowy i była połączeniem spontanicznych przyjazdów z zapotrzebowaniem zgłaszanym przez firmy, ale przyszedł już chyba czas na uporządkowanie tego zjawiska.
Zupełnie inna sytuacja występuje w większości innych krajów UE, zwłaszcza tych zachodnich, gdzie to raczej rodzimi pracownicy są bardziej aktywni zawodowo, a wśród imigrantów ta aktywność jest znacznie mniejsza. W Polsce większość imigrantów, np. z imigracji ukraińskiej, pracuje i zarabia, nie czeka na świadczenia społeczne. To przykład udanej integracji. Jednak warto zadać pytanie, czy to chwilowe zjawisko, związane z charakterem imigracji czasów wojny z sąsiedniego kraju, czy polska specyfika.
Według danych ankietowych zebranych w 2024 roku przez Narodowy Bank Polski, zatrudnionych było ogółem 78% dorosłych obywateli Ukrainy przebywających w Polsce. Jednak ten wskaźnik był wyższy wśród imigrantów z Ukrainy, którzy zaczęli pracować przed rokiem 2022. Pracę w tej grupie ma aż 93% osób, w porównaniu do 68% z grupy późniejszych uchodźców wojennych. Prawie 80% niepracujących uchodźców z dziećmi deklaruje, że szuka pracy na etat lub pół etatu. W przypadku uchodźców bez dzieci ten odsetek spada do 51%.
Kiedy spojrzymy na dane z krajów zachodnich, to pojawia się zupełnie inny obraz. Na Zachodzie poziom zatrudnienia osób pochodzących spoza obszaru UE jest dużo mniejszy niż średnia dla całego kraju. Skąd taka różnica? I czy pozytywne trendy zatrudnienia w naszym regionie są zjawiskiem trwałym czy należy o nie specjalnie dbać, żeby się nie pogorszyły? Czy czerpać wzory z krajów takich jak Francja czy Niemcy, czy jednak iść własną ścieżką?
Jakie korzyści mogą dać nam imigranci?
Ciekawą opinię wyraził niedawno jeden z internautów, sam pochodzący z ukraińskiej imigracji do Polski, w dyskusji na LinkedInie o atrakcyjności Polski jako miejsca pracy dla imigrantów z Ukrainy. Jego zdaniem „problemy z migrantami zaczynają się pojawiać wtedy, kiedy państwo, które ich przyjmuje, nie może zaoferować im ani godnego życia, ani możliwości awansu społecznego”.
Jak to tłumaczył? Otóż w Polsce średnia krajowa zamożność mieszkańca jest na tyle niska, że imigrant po 10–15 latach ciężkiej pracy i nauki może wspiąć się dość wysoko w zakresie umiejętności zawodowych, doświadczenia w pracy i jakości życia. W krajach „starej Europy”, przy podobnym wysiłku, nominalnie da się zarobić więcej, ale w porównaniu do średniej zamożności rodowitego Niemca czy Francuza to będzie poziom niższej klasy średniej. Jakie to ma dalsze konsekwencje w decyzjach imigrantów o pracy w jakimś kraju?
„Nieoczywista kalkulacja dla migranta brzmi: możesz mieć dochód na poziomie X w Polsce i prowadzić spokojne beztroskie życie obywatela wyższej klasy średniej albo dochód na poziomie 1,5X w Niemczech bez pewności, czy tej kwoty wystarczy na wydatki domowe do końca miesiąca… Tymczasem w kraju pochodzenia będzie jeszcze gorzej.”
To bardzo ciekawa motywacja, która pokrywa się z wynikami badań NBP. Ukraińcy deklarują często w ankietach chęć pozostania na polskim rynku pracy, mimo że w innych krajach unijnych nominalnie zarobiliby dużo więcej. To może być magnes przyciągający imigrantów z bliższych nam kulturowo i językowo krajów. Oczywiście dużo trudniej byłoby zastosować taki model do innych kierunków pochodzenia, np. z Bliskiego Wschodu, Azji czy Afryki, gdzie pozycja imigrantów w polskim społeczeństwie jest niższa.
Jakie korzyści mogą dać nam imigranci? Dobrze przygotowani imigranci mogą zwiększyć liczbę pracowników, szczególnie w zwodach wymagających cięższej pracy fizycznej, której czasem nie chcą podejmować Polacy, łagodzą problemy starzejącego się społeczeństwa, a na końcu podnoszą nasze PKB. To w sumie oznacza długofalowo bardziej stabilny wzrost gospodarczy, tym bardziej że pracujący imigranci to również konsumenci wydający pieniądze w naszym kraju, wynajmujący mieszkania, kupujący żywność i inne produkty, a także korzystający z wielu usług.
Duża jest co prawda skala transferów do rodzin w kraju pochodzenia, ale im stabilniejsza i dłużej trwająca imigracja, tym te transfery stopniowo są mniejsze, a więcej pieniędzy imigranci przeznaczają na wzrost konsumpcji – urządzenie sobie życia w nowym kraju. Obecni imigranci, najczęściej osoby młode czy we wczesnym średnim okresie życia, płacą podatki, składki na ubezpieczenie zdrowotne, rentowe i emerytalne, ale rzadziej korzystają z usług zdrowotnych czy świadczeń socjalnych niż Polacy. Na razie ZUS czerpie z tego tytułu niebagatelne korzyści.
Czy polscy pracownicy mogą na tym stracić? Na pewno spowolnienie wzrostu płac może wystąpić w prostych zawodach, jednak w przypadku specjalistycznych zawodów ekonomiści nie obserwują obniżenia dynamiki płac z powodu imigracji. Przy większej imigracji w skali całego kraju może być odczuwalna niższa presja płacowa, która może się nawet przełożyć na niższą presję na wzrost cen i inflację, niż gdyby imigracji nie było. To zdecydowanie pozytywny czynnik.
Atuty makroekonomiczne z imigracji pracującej są na pewno niepodważalne, problemy pojawiają się wtedy, kiedy imigranci są mało aktywni na rynku pracy albo kiedy ich liczba staje się tak duża, że zaczyna przekraczać możliwości lokalnego rynku pracy i całej gospodarki do ich wchłonięcia.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Czy możemy inwestować „pod imigrantów”?
Czy możemy sobie wyobrazić strategię inwestycyjną skrojoną „pod imigrantów”, czyli z założeniem, że imigracja jest stałym zjawiskiem w naszym życiu gospodarczym, a w przyszłości skala tego zjawiska będzie systematycznie rosnąć? Co to może oznaczać dla nas jako inwestorów? Już teraz można założyć lepszą koniunkturę w kilku sektorach gospodarki, co może się przełożyć na lepsze notowania akcji spółek z tych sektorów. Przede wszystkim powinno skorzystać budownictwo, bo będzie potrzeba więcej mieszkań dla nowych mieszkańców.
Rosnąca liczba pracowników to też dobra wiadomość dla sektora detalicznego. Z jednej strony imigranci zasilają zasoby pracowników takich sieci jak Dino Polska, Biedronka czy Żabka, więc nie będą one narzekać na brak rąk do pracy, a z drugiej strony popularne sieci handlu detalicznego to najpopularniejsze miejsce bieżących zakupów dla imigrantów. Poza tym więcej klientów będą miały na pewno banki i instytucje finansowe, a także firmy zajmujące się usługami transportowymi, głównie przewozem osób, jeśli założymy, że imigranci mają mniej samochodów.
Dla właścicieli mieszkań rosnąca imigracja to pewność, że popyt na mieszkania – czy to do sprzedaży, czy do wynajęcia – nie zmaleje, zwłaszcza w regionach o silnym rynku pracy i w większych miastach. Nawet słabnąca demografia nie obniży presji na ceny mieszkań i wynajmu mieszkań, jeśli będzie przybywać nowych mieszkańców. Większy popyt powinien dotyczyć nie tylko bieżących wydatków konsumpcyjnych, ale też korzystania z przedszkoli, szkół, kawiarni, barów, hoteli, kin, sal koncertowych, wyjazdów turystycznych i miejsc rozrywki.
Przy stabilnej imigracji poprawia się sytuacja makroekonomiczna, więc powinno mieć to długofalowy pozytywny wpływ na ocenę stabilności finansów państwa przez rynki finansowe, stabilniejszy powinien być rynek obligacji skarbowych, na którym w dłuższym terminie można oczekiwać niższych rentowności długu. Silniejszy powinien być też złoty. Wszystko to oczywiście będzie możliwe, jeśli nie wystąpią ryzyka wynikające ze zmiany nastrojów społecznych wobec imigracji lub zmiany polityki imigracyjnej państwa.
CZYTAJ O WYDAWANIU PIENIĘDZY:
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz





