Jak duża powinna być bezpieczna część portfela? Oczywiście obowiązuje prosta zasada: młody człowiek powinien mieć dużo akcji, starszy – dużo obligacji. Brzmi sensownie, ale… to tylko pół prawdy. A drugie pół? To odpowiedź na pytanie, kiedy możesz potrzebować zainwestowanych pieniędzy. Oto prosty algorytm, dzięki któremu zbudujesz portfel dostosowany do swoich potrzeb
W długim terminie trudno znaleźć klasę aktywów, która równie skutecznie jak akcje umożliwiałaby pomnażanie kapitału. Ale życie inwestora nie składa się tylko z długiego terminu. Czasem pieniądze mają nie zarabiać jak najwięcej, tylko po prostu spokojnie czekać na moment, w którym będą potrzebne – na emeryturę, wkład własny do mieszkania, edukację dzieci albo zwykłe bezpieczeństwo finansowe w gorszych czasach. Jak więc powinna być zaplanowana bezpieczna część portfela? Jak ułożyć dobry portfel bezpiecznych inwestycji?
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Ile pieniędzy powinno trafić na zakupy obligacji, na lokaty i do części gotówkowej portfela? Czy o proporcjach w portfelu powinien decydować wyłącznie wiek inwestora czy raczej termin przyszłych wydatków? Kiedy lepiej wybrać gotówkę, kiedy krótkoterminowe obligacje, a kiedy fundusz dłużny? I czy „bezpieczne aktywa” rzeczywiście są bezpieczne zawsze czy tylko z nazwy? Jak podejść do tego rozsądnie?
Bezpieczna część portfela. Od czego powinna zależeć?
Najpopularniejsza recepta inwestycyjna świata brzmi mniej więcej tak: młody człowiek może pozwolić sobie na ryzyko, starszy powinien w miarę upływu czasu coraz bardziej przenosić pieniądze do obligacji i gotówki. Jest w tym sporo sensu, ale ta uproszczona zasada nie zawsze się sprawdza. Dlaczego? Bo życie bywa znacznie bardziej skomplikowane.
Czy trzydziestolatek odkładający na emeryturę za lat powinien mieć dużo akcji? Najpewniej tak. Ale czy ten sam trzydziestolatek, który za pięć lat chce kupić mieszkanie, też powinien trzymać pieniądze na wkład własny na giełdzie? No właśnie niekoniecznie. I tu wychodzi podstawowa zasada rozsądnego budowania portfela: o tym, ile mieć w bezpiecznych aktywach, powinien decydować przede wszystkim termin, w którym będziemy potrzebowali pieniędzy, a nie wyłącznie data urodzenia.
Akcje historycznie dawały wyższe stopy zwrotu niż obligacje, lokaty czy gotówka. To dlatego są podstawowym silnikiem wzrostu majątku. Ale mają też jedną wadę: akcyjna część portfela może przez kilka lat nie tylko nie zarabiać, ale wręcz topnieć. Kto inwestuje na odległą emeryturę, może to przeczekać. Kto za chwilę potrzebuje pieniędzy, ten nie ma tego komfortu. Obligacje i inne bezpieczne aktywa trzymamy po to, by żeby obniżyć zmienność portfela.
Jak dojść do tego, ile mieć obligacji, żeby wahliwość była obniżona w sposób wystarczający? Bezpieczna część portfela jest po to, by mieć z czego korzystać wtedy, gdy tych pieniędzy będziemy realnie potrzebować. W pewnym momencie przestaje chodzić o zwrot z kapitału, a zaczyna o zwrot kapitału. Najpierw pieniądze mają być. Dopiero potem mogą zarabiać.
Ile pieniędzy powinniśmy mieć w bezpiecznych aktywach?
Zanim ustalę, ile powinna wynosić bezpieczna część portfela, muszę wiedzieć dwie rzeczy: ile pieniędzy będzie potrzebował i kiedy dokładnie będzie ich potrzebował. To brzmi banalnie, ale właśnie ta prosta kalkulacja przyszłych wydatków „ustawi” portfel lepiej niż najbardziej błyskotliwe analizy.
Jeśli pieniądze są przeznaczone na cel oddalony o co najmniej lat, inwestor może myśleć o dużym udziale akcji. W długim terminie rynek akcji daje największe szanse na zarobek, więc czas działa tu jak amortyzator. Ale jeśli mówimy o horyzoncie krótszym niż lat, rośnie znaczenie aktywów, które mają nas nie zaskakiwać wynikami.
Wyobraźmy sobie emeryta, który z oszczędności dopłaca do emerytury z ZUS. I potrzebuje podbierać z portfela inwestycyjnego mniej więcej 6 zł rocznie. Jeśli chciałby zabezpieczyć sobie około lat wydatków bez konieczności przejmowania się koniunkturą na rynku, to bezpieczna część portfela powinna obejmować około 6 zł. To nie musi oznaczać wyłącznie gotówki. Ale powinny to być aktywa o dużo większej stabilności niż akcje.
Ta sama zasada działa także u osoby pracującej. Jeśli ktoś za pięć lat chce kupić mieszkanie, to pieniądze na wkład własny nie powinny być wystawiane na pełne „ryzyko giełdowe”. Zatem jeśli ten wkład własny ma wynosić 100 000 zł, to pięć lat wcześniej należy umieścić co najmniej 80 000 zł w bezpiecznych inwestycjach, by doliczając dochód z odsetek „dobiły” do 100 000 zł za pięć lat.
CZYTAJ TEŻ O PORTFELU CZTERECH ĆWIARTEK:

CZYTAJ TEŻ O PORTFELU 60/40:
Jak powinna być zbudowana bezpieczna część portfela?
Kiedy już wiemy, ile pieniędzy chcemy trzymać bardziej zachowawczo, pojawia się drugie pytanie: „jak to zrobić?”. Do wyboru są zasadniczo dwie drogi. Pierwsza to kupowanie pojedynczych obligacji i trzymanie ich do wykupu. Druga to inwestowanie przez fundusze obligacji albo ETF-y. Obligacje kupowane bezpośrednio mają dużą zaletę: dają przewidywalność. Jeśli są to papiery dobrej jakości i emitent nie zawiedzie, inwestor mniej więcej wie, ile dostanie i kiedy. Można wręcz ułożyć sobie drabinkę: część papierów kończy się za rok, część za dwa lata, część za trzy. To rozwiązanie szczególnie wygodne dla osób, które mają konkretne wydatki w konkretnych terminach.
Fundusze i ETF-y są prostsze w obsłudze i bardziej elastyczne, ale trzeba pamiętać, że nie działają jak obligacja trzymana do wykupu. Ich wycena się zmienia, czasem dość wyraźnie. Dla wielu inwestorów to będzie akceptowalne. Ale jeśli ktoś traktuje tę część portfela jako żelazną rezerwę na najbliższe lata, powinien rozumieć, że fundusz obligacji nie zawsze daje taki sam komfort jak samodzielnie trzymane papiery dłużne.
Najkrótsze cele, czyli wydatki, które mają nastąpić w perspektywie do dwóch lat, najlepiej finansować z bezpiecznych lokat kapitału. W tym katalogu mieszczą się konto oszczędnościowe, lokata terminowa w banku, fundusz rynku pieniężnego, ewentualnie bardzo krótkoterminowe obligacje lub fundusze krótkoterminowych obligacji. To nie jest czas na szukanie dodatkowych punktów procentowych zysku za wszelką cenę. Najważniejsze, by kapitał nie robił przykrych niespodzianek.
Bardzo ważne jest też zachowanie zdrowego rozsądku wobec funduszy długoterminowych obligacji. W teorii nadal są to „obligacje”, ale w praktyce ich notowania potrafią zachowywać się znacznie bardziej nerwowo, niż wielu ludzi się spodziewa. Kto szuka w portfelu stabilizatora, może się mocno zdziwić, że jego bezpieczna część portfela właśnie zanotowała wyraźny spadek.
Jak sprawdzić, czy dany fundusz inwestycyjny ma obligacje krótkoterminowe czy długoterminowe? Po pierwsze po nazwie, a po drugie po wskaźniku SRRI, który każdy fundusz musi podawać w dokumentacji. Im niższe SRRI (może przyjmować wartości od 1 do 7, w przypadku obligacji przeważnie od 1–2 do 3–4), tym większe prawdopodobieństwo, że fundusz kupił obligacje krótkoterminowe, mniej wahliwe.
CZYTAJ TEŻ O PORTFELACH MODELOWYCH:
Pułapki posiadania bezpiecznych aktywów: na co uważać?
Wielu inwestorów popełnia też inny błąd: skoro bezpieczna część portfela zarabia mniej, to próbują ją „podkręcić”, sięgając po obligacje niższej jakości, fundusze high yield (kupujące obligacje wyżej oprocentowane, ale od mniej wiarygodnych wystawców), fundusze obligacji korporacyjnych albo inne instrumenty, które kuszą wyższym dochodem. Tyle że taki wyższy dochód bierze się zwykle z wyższego ryzyka.
I właśnie tu kryje się pułapka. Obligacje „gorszych” emitentów często zachowują się bardziej jak ryzykowny dodatek do akcji niż jak prawdziwa kotwica portfela. Gdy gospodarka zwalnia i na rynkach robi się nerwowo, one potrafią tracić – tracić właśnie wtedy, kiedy najbardziej potrzebowalibyśmy stabilności. Owszem, gdy jest spokojnie, mogą podbić dochód portfela, ale pod kątem faktycznego zabezpieczania portfela, te zwyczajnie udają coś, czym nie są.
Bezpieczna część portfela naprawdę powinna być nudna. To jej zaleta, a nie wada. Jeśli przypomina kolejkę górską, to prawdopodobnie wcale nie jest tak bezpieczna, jak sugerowała nazwa produktu albo reklama. Warto zapamiętać sobie jedną fundamentalną zasadę: portfel powinien pasować do życia. Jeśli więc nadal ktoś zastanawia się, ile trzymać w bezpiecznych aktywach, odpowiedź jest prosta: tyle, ile szacunkowo wyniosą najważniejsze wydatki z najbliższych lat.
Kto inwestuje na bardzo odległy cel, może pozwolić sobie na większy udział akcji. Kto będzie potrzebował pieniędzy za kilka lat, powinien mocniej postawić na stabilność. Kto żyje z portfela, musi zbudować sobie taki zapas bezpieczeństwa, by nie musieć sprzedawać akcji w środku rynkowej paniki. W inwestowaniu nie chodzi przecież o to, by mieć najbardziej ekscytujący portfel w towarzystwie. Chodzi o to, by pieniądze były tam, gdzie trzeba, wtedy, kiedy trzeba.
I może właśnie to jest najtrudniejsza lekcja: nie wszystko w portfelu ma maksymalizować stopę zwrotu. Część pieniędzy ma po prostu dawać spokój. A spokój, jak wiadomo, też ma swoją cenę – i bardzo często jest wart więcej niż kilka dodatkowych procent zysku na papierze. W bezpiecznej części portfela powinniśmy trzymać tyle pieniędzy, ile zamierzamy w przewidywalnej perspektywie wydać.
————————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
zdjęcie tytułowe: Pixabay





