Warszawa: tu milionerów przybywa prawie tak szybko, jak w Dubaju. W Polsce wciąż panuje przekonanie, że jesteśmy finansowymi peryferiami Europy, gdzie wielkie pieniądze zaglądają rzadko i raczej przejazdem. Tymczasem dane z globalnego raportu na temat przepływów kapitału pokazują, że Polska dogania europejską czołówkę. Rośnie nad Wisłą liczba milionerów, a tempo, w jakim ich przybywa zawstydza zachodnie metropolie
W Warszawie nowe polskie fortuny wykuwają się z szybkością imponującą. W rankingu dynamiki bogacenia się wyprzedzamy dziś nie tylko uginający się pod ciężarem brexitu Londyn, ale nawet takie miejsca jak Abu Zabi czy ociekający luksusem Dubaj. Jak przypływ bogactwa wpływa na koszty życia?
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Najbogatsze miasta na świecie. Gdzie jest najwięcej milionerów?
Firma doradcza Henley & Partners, razem z agencją analityczną New World Wealth opublikowała raport „World’s Wealthiest Cities Report 2025”. Wynika z niego – i to akurat nic dziwnego – że światowe bogactwo wciąż przede wszystkim gromadzi się w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie dominują w rankingu 50 najbogatszych miast świata, umieszczając na liście aż jedenaście swoich metropolii, a liderem pozostaje Nowy Jork.
Mieszka tam obecnie 384 500 osób, których tzw. płynny majątek inwestycyjny (czyli aktywa, które można zainwestować na rynkach kapitałowych) przekracza milion dolarów amerykańskich (czyli ponad 3,6 mln zł). W tej grupie jest 818 centimilionerów, czyli ludzi dysponujących kwotą powyżej 100 mln dolarów, oraz 66 miliarderów. Gdzie i jak dziś rodzą się nowe fortuny?
Bardzo wyraźnie widać jednak, że to w technologii tkwi dziś największy potencjał do bogacenia się. Słynna Bay Area, obejmująca San Francisco i Dolinę Krzemową, nie tylko zajmuje już drugie miejsce na świecie pod względem liczby milionerów, ale też jest najszybciej rosnącym hubem bogactwa na świecie (z populacją 342 400 milionerów). Ten region „wyhodował” więcej miliarderów niż Nowy Jork — jest ich tam aż 82.
W latach 2014–2024 Bay Area podwoiła liczbę mieszkających tam milionerów, co jest właściwie opisem tego, jak wygląda dziś globalna gospodarka w pigułce: fortuny coraz częściej powstają poprzez innowacje i przejęcia spółek technologicznych, a nie tylko w tradycyjnych sektorach. Trzecie miejsce zajmuje Tokio, które po latach stagnacji podniosło się m.in. na fali hossy giełdowej — mieszka tam 292 300 milionerów. Tuż za Tokio plasuje się Singapur z wynikiem 242 400 zamożnych rezydentów. To nadal „stara” czołówka, ale dynamika zmian jest gdzie indziej.

Gdzie milionerów przybywa najwięcej? I dlaczego tak się dzieje
Jeśli spojrzeć wyłącznie na tempo przyrostu bogactwa, to nawet Bay Area musi ustąpić miejsca azjatyckim i bliskowschodnim hubom. Absolutnym liderem najszybciej rosnących miast jest chińskie Shenzhen — technologiczne zagłębie, będące bazą dla globalnych graczy takich jak Huawei, Tencent czy BYD. W ciągu dekady liczba milionerów wzrosła tam o 142%, a miasto stało się domem dla ponad 50 000 zamożnych inwestorów z majątkiem przekraczającym milion dolarów.
To nie jest pojedynczy przypadek: tuż za Shenzhen, wśród miast, które podwoiły liczbę milionerów, mamy amerykańskie Scottsdale oraz indyjskie Bengaluru, nazywane „Indyjską Doliną Krzemową”, ze wzrostem rzędu 120%, oraz chińskie Hangzhou, które urosło o 108%. W skrócie: Azja rośnie w siłę nie tylko „w liczbach”, ale przede wszystkim w tempie i w jakości biznesów, które te liczby napędzają.
Na tym tle Europa wygląda gorzej, niż wielu jej mieszkańców chciałoby przyznać. Z perspektywy zachodnich stolic raport Henley & Partners przypomina wizualizację powolnego osuwania się dawnych centrów kapitału w dół rankingów. Londyn, niegdyś absolutne finansowe serce świata, jest jednym z największych przegranych ostatniej dekady: zanotował spadek liczby milionerów o 12%, przez co wypadł z pierwszej piątki najbogatszych miast, dając się wyprzedzić Los Angeles.
Obecnie w Londynie mieszka 215 700 milionerów, a odpływ kapitału jest w dużej mierze konsekwencją brexitu i zmian w systemie podatkowym dla tzw. „non-doms”. Jeszcze mocniej poturbowana jest Moskwa, z której — w wyniku geopolitycznych wstrząsów, sankcji i izolacji — wyparowało 25% finansowych elit. Londyn i Moskwa to dwa jedyne miasta z pierwszej pięćdziesiątki, które zmniejszyły liczbę milionerów, chociaż inflacja powoduje, że milionerem zostać coraz łatwiej. Paryż z trudem trzyma się na 7. miejscu, a inne europejskie „pewniaki”, jak Zurych, zmagają się raczej ze stagnacją niż z ekspansją.
Warszawa jako centrum wzrostu zamożności Europy!
I właśnie w tym momencie, cała na biało wchodzi Warszawa. Dane opublikowane przez Henley & Partners pokazują, że Warszawa zanotowała najwyższy procentowy wzrost liczby milionerów spośród wszystkich dużych europejskich miast w ciągu ostatniej dekady. Liczba milionerów niemal się tu podwoiła – mowa o skoku o 83% w latach 2014–2024. W stolicy Polski mieszka obecnie 12 800 osób, których majątek przekracza milion dolarów amerykańskich — i ważne zastrzeżenie: chodzi o płynne aktywa inwestycyjne, a więc bez wartości domu czy mieszkania, w którym ktoś mieszka na co dzień.
To ma być „czysty” kapitał: gotówka na kontach, akcje, obligacje, udziały w funduszach. W praktyce oznacza to, że ktoś łapiący się do tej grupy ma co najmniej równowartość 3,6 mln zł zainwestowane lub gotowe do zainwestowania. W Warszawie mieszka 32 centimilionerów, czyli osób z majątkiem powyżej stu milionów dolarów, oraz czterech dolarowych miliarderów.
Szczególnie mocno wybrzmiewa też to, jak Warszawa wygląda na tle świata. Przy wzroście o 83% stolica Polski jest w ścisłej globalnej elicie pod względem tempa wzrostu liczby milionerów. Wyprzedzamy pod tym względem Abu Zabi (80%), Warszawa rośnie też szybciej niż indyjskie Delhi (82%) i Houston (75%), zostawiamy za sobą Pekin (72%), Bombaj (69%) i Szanghaj (67%), a także Rijad (65%) oraz Singapur (62%).
Nawet Monako, gdzie kapitał jest „zakotwiczony” od pokoleń, powiększyło populację zamożnych milionerów przez ostatnią dekadę „tylko” o 58%, czyli wolniej niż Warszawa. Owszem, tam to zapewne po części kwestia braku „przestrzeni życiowej”, która pomieściłaby większą liczbę milionerów, ale mimo wszystko – sukces Warszawy jest niezaprzeczalny.
To nie przypadek, tylko efekt sukcesu gospodarczego Polski, który w największym stopniu kumuluje się w stolicy (inna sprawa, że to niekoniecznie jest dobry symptom z punktu widzenia harmonijnego rozwoju całego kraju). Pod względem tempa wzrostu PKB (czyli wartości wytwarzanego w kraju majątku) jesteśmy w absolutnej globalnej czołówce. Ostatnio Polska weszła do elity 20 największych gospodarek świata, wyprzedzając Szwajcarię.
ZOBACZ WIDEOFELIETON O TYM:
Warszawa już prawie tak zamożna jak Madryt, czy Nicea
Z rankingów wynika, że poziom życia w Warszawie nie ustępuje średniemu poziomowi życia w zamożnych krajach Europy Zachodniej. Portal Numbeo.com. podaje, że średni koszt utrzymania w Warszawie jednej osoby to 3 340 zł, nie licząc kosztów wynajmu mieszkania (zaś koszt utrzymania czteroosobowej rodziny – 11 250 zł). Miesięczny koszt utrzymania jednej osoby w Madrycie to – w przeliczeniu na polską walutę – 3 525 zł (rodziny 12 636 zł). Mniej więcej tyle samo.
A wynagrodzenia? Ten sam serwis Numbeo.com podaje, że średnie wynagrodzenie na rękę w Warszawie to 1 886 euro (czyli 8 100 zł, prawdopodobnie uwzględniono 12% podatku dochodowego, co może nieco zafałszowywać obraz), podczas gdy w Madrycie jest to 2 200 euro. To oznacza, że przeciętny mieszkaniec Warszawy już niemal dorównuje pod względem wynagrodzenia mieszkańcowi stolicy Hiszpanii. A także mieszkańcowi Mediolanu (1 921 euro miesięcznie na rękę), czy Barcelony (2 130 euro na rękę).
Przeciętnemu mieszkańcowi Warszawy nie tak wiele brakuje też do statystycznego poziomu wynagrodzeń w Nicei na Lazurowym Wybrzeżu (2 365 euro na rękę). Przy czym koszt utrzymania jednej osoby w Nicei to 1 063 euro, zaś w Warszawie 3 340 zł. Różnica kosztów utrzymania w Nicei i Warszawie wynosi więc – po sprowadzeniu liczb do wspólnego mianownika – niecałe 290 euro miesięcznie. Zaś różnica w poziomie wynagrodzeń – niecałe 480 euro. To oznacza, że niedługo mieszkańcy Warszawy będą zazdrościć mieszkańcom Nicei już tylko słońca zimą.
Problemem Polski pozostają ogromne różnice w poziomie życia w Warszawie i poza stolicą. Chyba są to różnice większe, niż w krajach bogatego Zachodu. Średnie wynagrodzenie w Warszawie to 9 500 zł brutto, podczas gdy średnie wynagrodzenie na Podkarpaciu to tylko 5 800 zł brutto. Różnica to ponad 60%.
CZYTAJ TEŻ:
Skąd bierze się przypływ milionerów w Warszawie? I czy jest się z czego cieszyć?
Skąd się bierze szybki wzrost liczby dolarowych milionerów w Warszawie? Są dwie główne odpowiedzi. Pierwsza to transformacja gospodarki: Polska przestała być wyłącznie „podwykonawcą”, a stała się miejscem, w którym powstają firmy budujące wartość w branżach takich jak IT, gaming, e-commerce czy nowoczesne usługi finansowe. Druga to pieniądze z „exitów”: przedsiębiorcy, którzy zakładali biznesy dekadę czy dwie temu, coraz częściej sprzedają je zachodnim funduszom private equity i „idą w rentierstwo”.
Równolegle działa mechanizm centralizacji kapitału: Warszawa jest magnesem dla ludzi sukcesu z całej Polski i regionu, bo łączy możliwości inwestycyjne z jakością życia, usługami, bezpieczeństwem i infrastrukturą. Co ważne, prognozy na lata 2025–2035 ustawiają Warszawę obok Aten, Dubaju, Abu Zabi, Delhi czy Bengaluru jako jedno z miejsc, w których populacja centimilionerów może się w kolejną dekadę ponownie podwoić.
Co to oznacza dla przeciętnego mieszkańca, który nie ma w portfelu milionów, tylko próbuje normalnie pracować, odkładać i nie dać się inflacji? Koncentracja płynnego kapitału zmienia rynek wokół nas, począwszy od nieruchomości. Duże pieniądze zawsze szukają bezpiecznej przystani, a w polskich realiach od lat są nią mieszkania i domy.
Jeśli w mieście jest 13 000 osób z wielomilionowymi zasobami wolnej gotówki, to rośnie segment rynku, w którym kupuje się za gotówkę i inwestycyjnie, często w logice „ochrony wartości” zamiast w logice „potrzeb mieszkaniowych”. To tworzy miasto „dwóch światów”: Warszawę kredytową, w której ludzie wiążą się hipoteką na 30 lat i liczą zdolność do ostatniej złotówki, oraz Warszawę gotówkową, która nakręca popyt na dobra luksusowe i podbija ceny w topowych lokalizacjach.
Oczywiście, wciąż daleko nam do najbardziej ekstremalnych rynków z zestawienia — Monako (średnio 38 800 dolarów za metr), Nowy Jork (27 500 dolarów) czy Paryż (ponad 20 000 dolarów za metr) — ale kierunek jest czytelny: Warszawa będzie coraz droższa i coraz mniej dostępna dla klasy średniej.
Po drugie, rosnąca grupa milionerów zmienia strukturę usług w mieście. Pojawia się i rośnie sektor prywatnej edukacji premium oraz luksusowych klinik medycznych. Gastronomia staje się droższa, powstaje coraz więcej drogich sklepów i usług dla zamożnych. Plusem jest to, że z jednej strony tak napędza się gospodarka i tworzy bardzo dobrze płatne miejsca pracy dla osób obsługujących ten kapitał, ale… Z drugiej strony to podnosi ceny usług, co finalnie odczuwa większość mieszkańców.
Jaki z tego wniosek? Jako drobni inwestorzy i świadomi konsumenci nie możemy stać z boku i przyglądać się, jak kapitałowy pociąg odjeżdża bez nas. Trzymanie oszczędności na nisko oprocentowanych lokatach w sytuacji, gdy na rynku cyrkulują tak potężne pieniądze szukające wysokich stóp zwrotu, to prosta droga do zubożenia. Chcąc odnaleźć się w dynamice bogacącej się stolicy, trzeba uczyć się od najlepszych: inwestować na giełdzie, dywersyfikować swój portfel, interesować się rynkiem globalnym i zwiększać siłę nabywczą swoich pieniędzy.
——————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
CZYTAJ TEŻ:



zdjęcie tytułowe: MarcinZ83/Pixabay





